Dodaj do ulubionych

trudy macierzynstwa

27.03.08, 14:50
Mam 11 miesięcznego synka i teraz jest chory, wiec bardzo daje mi
popalic i tak sie zastanawiam czy ktos mowil Wam jak to jest byc
mamą? Czy ktos mowil co sie dzieje z cialem po porodzie, że
wszystko boli, nie mozesz 2 tyg. siedziec, a piersi masz jak dwa
arbuzy i wlasciwie ratuje cie tylko to, ze malenstwo zwykle duzo
śpi? Czy ktos mowil, ze macierzynstwo to stan permamentnego
niewyspania? Czy ktos mowil jak sobie radzic ze swoimi emocjami,
kiedy nie mozna dać sobie rady z dzieckiem, obiadem, porządkiem i
mężem? Mam wrazenie, ze nikt, a oczekiwalabym, ze jakas bliska mi
kobieta coś na ten temat wspomni, nie mowi o takich problemach,
tylko zachwycają sie małą istotą. Czy to znaczy, że mechanizm
wyparcia tak dobrze działa, czy moze instynkt przetrwania naszego
gatunku? Choć z drugiej strony, mimo wszystko, nie zamieniłabym
mojego obecnego życia na to poprzednie, sprzed macierzyństwa, ale
wolalabym wiedzieć, zeby sie lepiej przygotować. Pozdrawiam Was
Mamy smile
Obserwuj wątek
    • michasia24 Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:00
      chyba mi siora mowila ale ja i tak jej nie wierzylamsmile) ja siedziałma juzn 2 dni
      po porodzie normalnie, cyckow za duzych nie mialam, mlody malo spal wiec jak
      widac inaczej niz ty
      • marghe_72 Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:13
        Jakoś sama na to wpadłam.
        Geniuś ze mnie.. choroba wink
        I mnie nie ratował fakt, że dziecko większość czasu śpi, bo mi się
        trafił model co to nie spał prawie wcale..

        Wybacz, ze spytam, ale czego się spodziewałaś?
    • loola_kr Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:14
      Ten ból i niewyspanie to się chyba szybko zapomina...
      Mnie nikt nie mówił, ja wspominałam przyjaciółce ale co z tego jak
      urodziłam w dwie godziny ze znieczuleniem, więc poród wspominam
      mile, dzieci spały cały czas (ja z nimi więc w życiu nie byłam tak
      wyspana...), doszłam do siebie też dośc szybko...
      A przyjaciółka po porodzie "krzyczała" na mnie, że jej nie
      ostrzegłam wink
      Więc chyba np moje ostrzeżenie i tak nic by Ci nie dały... smile
    • wieczna-gosia Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:21
      Jak to moj kumpel ujal uroczo- spodziewalam sie ze posiadanie dziecka do Sajgon
      a to tylko Nikaragua.
      Prawde mowiac sie spodziewalam ze bedzie gorzej, moze dlatego rozczarowuje sie
      raczej mile smile
    • indianerka Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:33
      Będzie lepiej - zobaczysz.
      Ja wszystkiego z gazet i książek sie uczyłam a w szpitalu poznałam
      fajne połozne i pomagały "na telefon".
      Jest takie przysłowie - Małe dzieci nie dają spać a duże nie dają
      żyć...
      Wszystko jak widac jeszcze przed nami big_grin
    • jufalka Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 15:42
      mam bardzo podobne przemyślenia
    • nutka07 Przed ciaza w ogole mnie to nie interesowalo 27.03.08, 15:43
      i pojecie mialam bliskie zeru. Wizja 'siedzenia z dzieckiem w domu' to byl jakis
      koszmar. Co do ciazy to nie mialam pojecia ze na brzuchu mozna rozstepow dostac
      heh smile nigdy takiego nie widzialam. Dzieci w mojej rodzinie nie bylo. Wsrod
      znajomych takze. No ale uratowalo mnie posiadanie internetu wink Szczerze mowiac
      to nie spodziewalam sie zadnej sielanki, dzieki mamom opisujacym swoje
      doswiadczenia.
    • 18_lipcowa1 mowili, dlatego jeszcze nie odwazylam sie na dziec 27.03.08, 17:30
      • guderianka eetam 27.03.08, 17:37
        Zauważ, ze szklanka jest w połowie pełna a nie pusta a korzyści
        przeważają nad uciążliwościami wink
      • ik_ecc i dobrze 27.03.08, 20:21
    • moofka Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 17:54
      jest tez inna strona medalu
      radosci macierzynstwa, tluste dzieci i sukcesy wszyscy opiewają glosno
      z bolem i problemami siedzi sie w domu cicho, bo to zbyt intymne
      na narzekająca kobiete-matke raczej patrzy sie niezbyt powaznie
      zajaknie sie jedna z druga ze jej ciezko
      zaraz stado innych zarzuca ze wszystkie inne dają rade
      a maja przeciez
      a) jedno dziecko tylko, a inne maja trojke i nie placza i jeszcze szydelkują
      b) meza na miejscu, a inne w londynie na budowie
      c) pralke automatyczna i pampersy, a kiedy nie bylo
      d) trudy porodu i pologu, to w ogole lepiej cicho siedziec, bo od zawsze baby
      rodzily i sie nie uzalaly

      co ciekawe, tez kobiety

      pierwszy z brzegu przyklad, burzliwy watek na CIP
      dziewczyna skarzy sie na traumatyczny porod, zakonczony cesarka z powodu
      zagrozenia zycia dziecka
      a tam ja dziobia, ze glupia, wredna i straszy, i wcale ja nie bolalo, tylko
      sobie wymyslila, a inne rodza z usmiechem na ustach
    • karimea Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 18:32
      wszyscy mi to mowili, a bylo wprost przeciwnie wink
    • ewa_mama_jasia Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 20:27
      Mówili - wykładowcy w szkole rodzenia: położne i psycholog. I
      szczerze mówiąc mówili mądrze - że matka niemowlaka działa jak
      komandos: śpi kiedy może, nawet w krótkich momentach (np.
      półgodzinnych), bo sen jest podstawą podejmowania racjonalnych
      działan a jego brak zwiększa niebezpieczeństwo zrobienia dziecku
      krzywdy. Że matka niemowlaka musi najpierw zadbać o siebie a później
      o dziecko - bo jak nie odpocznie, nie zje, to może nie być w stanie
      zaopiekować się nim.
    • anika772 Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 21:00
      Nie, nie byłam uprzedzona o tym "koszmarze". Sama sobie wyobrażałam
      opcje najgorsze z możliwych, a potem się już tylko dziwiłam i
      cieszyłam, że nic się nie sprawdziło i wszystko idzie łatwo. Zawsze
      tak mam, zamartwiam się na zapas a potem na ogół jestem mile
      zaskoczona.
      Właściwie to nic z tego co napisałaś mi się nie przytrafiło,
      szczęściara ze mnie.
      Myślę że powinnaś poszukać pomocy, bo najwyrażniej jesteś raz-
      przemęczona, dwa, brakuje Ci wsparcia emocjonalnego. Pozdrawiam.
    • deela Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 22:06
      myslisz ze inni maja lepiej? ja jeszcze do tego pracuje zawodowo i wszystko
      jakos godze i prawde mowiac - spodziewalam sie ze bedzie znacznie gorzej, te
      trudy wcale nie sa takie trudne
    • karolcia86 Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 22:14
      Po urodzeniu dziecka też miałam takie odczucia. Miałam wrażenie, że
      wszyscy pieją z zachwytu, jak to fajnie mieć dziecko, a nikt nie
      mówi, że to tak naprawę jest przerąbane.
      I te bzdury, że niemowle śpi i je, tylko nikt nie wspomniał, że śpi,
      jak się je ma na rękach, a jak chce się odłożyć to się budzi i wyje.
      Itp, itd... Czułam się oszukana. Do tego ciągłe niewyspanie i
      konflikty z mężem, wynikające głównie z obustronnego rozdrażnienia.
      Ale to było pierwsze dziecko w rodzinie, w szkole rodzenia jakoś
      zawsze na wszystko dają złote rady, netu wtedy nie miałam, gazetki
      typu "Mamo to ja" też sama słodycz. I tak się dałam omamić.
      Ale jak widzisz w sygnaturce nie dałam się zniechęcić i trzecie w
      drodze. Dlaczego? Bo to na szczęście wszystko mija (no przynajmniej
      częściowo), życie układa się na nowo, dziecko jak kończy 2 lata
      staje się całkiem fajne.
      No i w pewnym momencie już przestajesz chcieć być taka idealna i
      pewne obowiązki sobie odpuszczasz, na maxa starasz się ułatwiać
      sobie życie, nawet za cenę porządku w domu i obiadku dla męża.
    • denea Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 23:09
      Jesteś bardzo zmęczona, co ? Chore dziecko potrafi dać w kość, a Ty
      na dodatek chcesz wszystko zrobić na błysk zamiast racjonalnie
      olać smile Sprzątaj z małym, dzieci lubią takie interesujące
      wydarzenia, gotuj na szybko albo na zapas albo wcale a przede
      wszystkim ŚPIJ kiedy dziecko śpi. Przynajmniej póki nie wyzdrowieje
      i nie będzie mniej marudne. Wyobrażam sobie, że mąż pracuje a Ty
      jesteś w domu, co nie przeszkadza wcale żeby Ci jakoś nie pomógł.
      Choćby i wzięciem dziecka na spacer czy do babci żebyś mogła mieć
      trochę czasu dla siebie.
      Co do Twoich pytań to owszem, słyszałam same hardocowe opowieści,
      jaki to straszny czas mnie czeka, więc byłam mile zaskoczona smile Może
      też dlatego, że ja wygodna jestem i co mogę to sobie ułatwiam wink

      Aha, i jeszcze: "Czy ktos mowil jak sobie radzic ze swoimi emocjami,
      > kiedy nie mozna dać sobie rady z dzieckiem, obiadem, porządkiem i
      > mężem?" - to akurat nie mówił, tylko wyczytałam w jakiejś
      powieści: wyjść. Jak już się tak gotuje w człowieku, że czuje że
      zaraz wybuchnie należy wyjść do kuchni, łazienki czy gdziekowliek,
      gdzie przez chwilę będzie można zostać samemu i ochłonąć, nawet
      jeśli dziecko płacze. Słyszysz je i wiesz, że nic mu nie jest, a
      swoimi emocjami tylko pogarszasz sytuację, więc rozum nakazuje
      ochłonąć. Mnie pomaga ciskanie grubym słowem w kuchni smile
      Życzę zdrowia i trzymaj się.
      • drogadodomu Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 23:29
        Kiedy zaciążyłam pierwszy raz moja ciotka urodziła swojego czwartego syna.
        Pawełek wył od chwili urodzenia do skończenia jakiś 6 czy 7 mies. Miał jedynie
        krótkie przerwy na spanie. Kiedy ich odwiedzałam(2 -3 razy w tygodniu)
        zastanawiałam się po co mi dziecko, czy ja tez będę taką męczennicą jak ciotka.
        Teraz ciotka już nie pamięta że uroczy bobas tak dał jej(nam również) popalić.
        Dziewczyno zadbaj o siebie, znajdź sposób żeby czasem naprawdę odpocząć od
        dziecka, sprzątania i codziennych obowiązków. Jeśli się da zagoń delikatnie do
        pomocy kogoś z rodziny. Wtedy będziesz opiewała radość macierzyństwa a zapomnisz
        o trudach.
    • lila1974 Re: trudy macierzynstwa 27.03.08, 23:52
      Ja się jeno o porodzie nasłuchałam historii jak z horrorów w
      wykonaniu mojej osobistej mamy i kuzynek wszelkich. Na szczęście za
      pierwszym razem poszłam pod skalpel i mogłam piać z zachwytu ...
      trzy lata później dopieor się przekonałam, że jednak trochę poród
      naturalny może zachaczać o "triller".

      Zaś dziecko jako takie kojarzylo mi się wylącznie pozytywnie - brat
      mi się urodził, gdy miałam 11 lat, a ciut później w moim rodzinnym
      domu byly dwa niemowlaki, gdyż rodzice zaopiekowali się maluszkiem,
      którego matka i babka pijaczki trafiły do szpitala z gruźlicą. Obaj
      chlopcy byli uroczy, słodcy, pachnący, rubaszni ... cud, miód i
      orzeszki. Bycia mamą pragnęłam jak jasna cholera smile

      Na szczęscie pierwsze dziecie wpisało się w ten kanon, bo gdyby
      pierwsza urodziła się Kornelka to Konstancji mogłoby już nie być tongue_out
    • quicki Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 00:34
      Widzę że nie tylko ja miałam dzisiaj (wczoraj) zły dzień na bycie matką.
      Też myślę że przed pierwszym dzieckiem nie przeczytałam informacji małym drukiem.A potem przez 10 lat byłam w szoku zanim zdecydowałam się zajść w kolejną ciążesmile
      A dziś młodego ,kóry też jest chory, 3,5 godz usypiałam do południowej drzemki.Zasnął głodny, bo chwilowo je tylko zupy, a nie bylo kiedy przy tym usypianiu gotować, więc obudził się szybciutko.Na starszego nawrzeszczałam przy koledze okrutnie, o nieprzyniesione ziemniaki.(Tak, wiem co o tym myślicie...)A tempo w jakim młody bałagani doprowadza mnie do obłędu.Czuję że zupełnie nie panuję nad niczym i tylko logiczna częśc mojego mózgu wie że to chwilowe.Jestem niewyspana i nie mama wsparcia , bo mąż za wodą .Od 3 m-cy go nie widziałam i jeszcze pewnie ze 3 nie zobaczę.
      Ale tak naprawdę to myśle że to nie są problemy obiektywne.To tylko mój pesymizm jest.I z tym akurat niewiele można zrobić.
      Ale tak całkiem najgorsze to jest to,że od prawie 3 m-cy nie płakałam.Coś się zacięło i nie umiem.A tak bardzo chce mi się płakać.
      Moje hasło na dziś:Zawsze może być gorzej!
    • nini6 Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 09:47
      Nie mów, że nie nikt cie nie ostrzegł, Agnieszka Chylińska wszystko to dokładnie
      opisała. ... smile
      • mustardseed Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 10:06
        Ano, opisała - dla mnie trochę za późno, zdążyłamprzejść przez to
        samo co ona kilka miesięcy przed nią. Pod Chylińska ja się opisuje.
        Moje doswiadczenia: spośród grupki kolezanek, które w podobnym
        czasie zaciążyły, tylko ja rzygałam jak kot,wyglądałam jak balon
        pełen wody, urodziłam przedwczesnie, karmienie piersia to była
        porażka. A jak sobie przypomnę poród bez znieczulenia (bo
        anestezjolodzy wyjechali z kraju) i jesień średniowiecza z mojej
        własnej doopy w wykonaniu nieuprzejmej pani położnej, to drugigo
        dzieciątka jeszcze mi się odechciewa. Zreszta moje pierwsze dziecię
        do tego nie dopusci - fatalnie śpi, jest bardzo absorbujacym maluchem
    • wronka30 Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 10:37
      Pierwsze kikla miesiecy zycia mojej corki byly dla mnie ogromnie
      trudne. Miala przez 3 miesiace kolki, a my sami bez rodziny
      (mieszkamy w Holandii), maz chociaz mogl do pracy wyjsc a ja tak z
      malym rozdartkiem przez 24 h. Do tego wpadlam w ogromna tesknote do
      mojego zycia sprzed ciazy, czulam sie jakby ktos mi zabral
      dziecintwo, mlodosc a na barki polozyl odpowiedzialnosc, ktorej nie
      jestem w stanie sprostac. Na szczescie po kilku miesiacach wszystko
      minelo. Mala jest teraz najwiekszym zrodlem naszego szczescia, choc
      miewa i trudne okresy.
      Znajdz jaks chwilke na relaks, przynajmniej raz w tyg. zostaw
      dziecko z tatusiem czy babcia. Ty sobie odpoczniesz, zregenerujesz
      sily i energie (sauna, basen, wypad z koleznakami, fryzjer, zakupy,
      kino, silownia, spacer, itd.) i wrocisz z zupelnie innym
      nastawieniem do domu. Ja pracuje wiec sobie w pracy od domu
      odpoczywam, no i zapisalam sie na silownie smile Jak oboje mamy wolne
      to zawsze staramy sie jakos pozytecznie tez czas wykorzystac.
      Wczoraj np. bylismy w schronisku dla kotkow, bo chcemy miec
      zwiarzatko w domu. Mala miala radoche i my tez. Czesto tez chodzimy
      do parku karmic kaczuszki, na plac zabaw, do restauracji, czy po
      prostu na dlugi spacer.
      Pozdrawiam serdecznie
    • ska3 Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 16:46
      Dziękuję bardzo za słowa wsparcia - tak naprawdę, to nie jest aż
      tak źle, jak napisałam, a w każdym razie nie codziennie wink
      Czasem po prostu czuję, że zaraz zwariuję, ale jakoś do tego nie
      dochodzi. W każdym razie dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotniona
      w moich odczuciach. Dzięki i pozdrawiam.
    • daisy74 Re: trudy macierzynstwa 28.03.08, 22:34
      Mojej mamy nie prowokowałam do rozmów pt trudy macierzyństwa,bo
      znając Jej czarnowictwo i słuchając tego to nigdy nie zdecydowałabym
      się na dziecko.Wszystko zależy od tego jakimi ludzmi się otaczasz i
      czy prowokujesz do szczerych rozmów na te tematy-ot,jeśli chcesz coś
      usłyszeć to,to usłyszysz.Razem z mężem chodzliśmy na szkołę
      rodzenia,którą prowadziła położna,która mówiła i o komplikacjach po
      porodzie,o zle zszytych kroczach,o pozostawionych łożyskach w ciele
      kobiety i o nieprzespanych nocach.Z tym,że ona mówiła o tych
      mrożących krew w żyłach sytuacjach w przesympatyczny sposób i z
      poczuciem humoru.Jak tego posłuchałaś to nie miałaś wątpliwości,że
      te wszystki ciężkie chwile trwają tak naprawdę krótko i w końcu
      miną,a ty będziesz się cieszyć,że urodziłaś zdrowe
      dziecko.Piszesz,że wolałabyś wiedzieć o trudach macierzyństwa żeby
      się lepiej przygotować.Ja mając duże wsparcie merytoryczne
      przygotowałam się-księżycowata poduszka do siedzenia,preparaty do
      przemywania krocza i przeciwzapalne,herbatki mlekopędne,kremy na
      rozstępy.I wiesz co-teraz już wiem,że nie do wszystkiego można się
      przygotować.Do jednego się przygotujesz,a kopa dostaniesz z zupełnie
      innej strony.Mój synek urodził się z wylewem śródczaszkowym 2-go
      stopnia,a w drugiej dobie życia miał drgawki,których lekarze nie
      potrafili zdiagnozować.Czy bolało mnie krocze,czy piersi miałam
      obrzmiałe-chyba tak.Ale to nie było na tamtą chwilę istotne.Istotne
      było jaki jest stan mojego synka.A o tym lekarze mnie nie
      informowali i cała diagnostyka ślimaczyła się strasznie.I tu muszę
      przyznać,że wzorcowo przygotowałam się do walki z lekarzami o
      informacje dotyczące synka,o prawo bycia przy nim,o ściąganie mleka
      własnego laktatorem.Ja z kolei zadawałam sobie pytanie-dlaczego nikt
      mi nie powiedział,że wylewy u noworodków się zdarzają i wcale nie
      muszą być grozne,a drgawki mogą być objawem wahań poziomu wapnia?
      Jezu,gdybym to wiedziała wcześniej ile to by stresu zaoszczędziło
      mnie i moim bliskim!Ale jak widać nie o wszyskim wiemy dopóki dane
      sytuacje nam się nie przytrafią.Również pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka