Dodaj do ulubionych

Maz mnie ponizyl

    • mbwj88 Re: Maz mnie ponizyl 30.03.08, 19:24
      ja zawsze kupuję dwa prezenty bo dziecko to dziecko widzi i chce
      ale często słucham w innych okolicznościach że rozpieszczam podważam autorytet
      przy obiedzie jak pomagam pokroić zamiast czekać , i jak pomagam się ubrać i
      jak daję słodycze
      wyrodna matkasmile)
      • betty_julcia W obronie męża 30.03.08, 19:34
        Wcale się nie dziwię że mąż się wściekł! Mężczyźni generalnie są
        mniejodporni na histerie dzieci, szybciej sie denerwują. Mój mąż w
        sytuacjach kiedy np dziecko marudzi na trasie, albo w domu bardzo
        szybko się denerwuje. Ja potrafię czasmi się wyłączyć, zdystansować
        do histerii, mąż nie.
        Męża autorki nie dość ze wkurzyła sytuacja w sklepie tzn histeria
        małej o zabawkę ( a wiadomo ze dziecko potrafi zrobić aferę) to na
        dodatek twoja postawa. NAprawdę uważasz że jak tylko dziecko kiwnie
        palcem, od razu powinno wszysko dostać?
        Może mąż tak reaguje bo za dużo kupujesz tych "drobiazgów". A co to
        za konik ze musiałaś go aż taszczyć???

        Poza tym jeszze jedna sprawa: dziecko zawsze będzie zebrało o
        zabawkę i tesknym wzrokiem oglądało wszysko. I co z tego??? Ty
        spełniasz wszystkie swoje zachcianki?
        • sfajczala Re: W obronie męża 30.03.08, 20:08
          Jak to co to zakonik, ze taszczyc musialam? Sredni, na biegunach!
          Myslisz, ze nie wazy?
          Moja corka na kiwniecie palcem na tylko smarki, wybacz za
          obcesowosc, ale juz mnie ponosi. Oczytaj laskawie poprzednie wpisy,
          nie ma wszystkiego! Nie ma wiele!
          Ja nie spelniam wszystkich swych zachcianek, a ty?
          • croyance Re: W obronie męża 31.03.08, 12:19
            Sfajczala, skoro uwazasz, ze dobrze postapilas, nie pisz na forum i
            nie przekonuj nas do tego - bo wiekszosc z nas zdania nie zmieni -
            tylko rob tak dalej. Konsekwencje poniesiesz tylko Ty, nam Twoja
            rodzina jest obojetna.
          • marghe_72 Re: W obronie męża 31.03.08, 12:31
            sfajczala napisała:

            > Jak to co to zakonik, ze taszczyc musialam? Sredni, na biegunach!
            > Myslisz, ze nie wazy?

            Czyli kupiłas dwa KONIE NA BIEGUNACH?

            Tym bardziej się nie dziwię , że męzowi się to nie podobało.
            Myślałam, ze chodziło o jakiś drobiazg a Ty mówisz o koniu na
            biegunach..
            • croyance Re: W obronie męża 31.03.08, 12:39
              Kon na biegunach big_grin Dobre.
    • soemi Re: Maz mnie ponizyl 31.03.08, 11:59
      Widzę tutaj, że dość mocno nie zgadzacie się w kwestii zakupu zabawek dla córki.
      Jeśli nie ma między Wami nici porozumienia w tej kwestii nie powinniście razem
      udawać się na takie zakupy, dzięki czemu unikniecie tego typu nieporozumień. Nie
      wchodzę w szczegóły co jest przyczyną i dlaczego nie rozwiązujecie tego problemu.
      Jak napisałaś w kolejnych postach prezent był kupowany na ostatnią chwilę. Ale
      czy prezent był najważniejszy? Może warto było nie za wszelką cenę jechać Wam
      wszystkim do tak dużego sklepu z zabawkami, gdzie córka dostaje oczopląsu, tylko
      po to by kupić prezent, ale kupić jakiś drobiazg w niedużym sklepie.
      Poza tym uleganie histerii nie wyjdzie Ci na dobre, Twojemu dziecku także.
      Utwierdzasz go w przekonaniu, że w ten sposób osiągnie to co chce. A chyba nie o
      to Ci chodzi. Pozostaje jeszcze kwestia konsekwencji, idziecie do sklepu po
      prezent urodzinowy więc dlaczego taki sam upominek ma dostać Twoja córka, która
      nie obchodzi urodzin? Prezent ma być szczególnym uznaniem dla jubilata w dniu
      jego święta, tym gestem podkreśla się szczególność tego dnia, a w momencie kiedy
      córka dostaje przy okazji taką samą zabawkę zatraca się granica pewnej wartości.
      Zastanów się co jest dla Was ważne. Mój mąż tez uważam, że nasza córka ma za
      dużo zabawek. Ja kupuję jej zabawki bardzo rzadko, głównie dostaje je z różnych
      okazji, czasem kupujemy zabawki za pieniądze uzbierane w skarbonce. Ale nigdy
      nie uległabym histerii w sklepie z powodu odmowy kupienia zabawki. Mało tego,
      córka nigdy by nie dostała takiej zabawki gdyby spróbowała na mnie takiej sztuczki.
      Myślę, że powinnaś najpierw dojść w tej kwestii do porozumienia z mężem.
    • krwawakornelia ja uwazam ze nie postapilas sprawiedliwie. 31.03.08, 13:26
      i nie powinnas byla kupowac tego samego dla corki, dla jej dobra.
    • asia06 Re: Maz mnie ponizyl 31.03.08, 17:51
      Trudno się dziwić Twojej córce - jeśli sama ma niewiele zabawek, to
      trudno się dziwić, że chciała, żebyście jej coś kupili.

      Jeśli dziecko histerią reaguje na zabawkę, to znaczy, że ma tych
      zabawek niedosyt albo że zabawka się mu szczególnie podoba.
      Przykład - moja mała ma w domu mnóstwo nieużywanych, prezentowych
      pluszaków. Ostatnio w sklepie dorwała jakiegoś zajączka... Bawi się
      nim cały czas, zabiera na place zabaw, śpi z nim, karmi, przebiera.
      Widocznie to ta zabawka, która dostac powinna, choć mi się wydawało
      że nie.

      Generalnie, jak dziecko chce jakąś zabawkę, to sprawdzam, czy
      rzeczywiście chce, czy uda się ją odwieść od zakupu. Jeśli nie, to
      znaczy, ż edziecko takiej zabawki z jakiegoś powodu potrzebuje.

      A z prezentami urodzinowymi robie inaczej. Mała jakiś czas wcześniej
      dostaje taką samą zabawkę, jak ma dostać "koleżanka". Bo ogólnie
      zabawki dostaje nie tylko na prezent. A w zasadzie to częściej ot
      tak sobie niż na prezent.

      • joan-nina Re: Maz mnie ponizyl 31.03.08, 21:45
        też jestem za takim podejściem jak asia06.
        Sfajczała nie pisze, żeby jej córeczka reagowała tak histerycznie
        zawsze i z tego, co do tej pory przeczytałam, choć długie, to zdaje
        się, że nie ulega jej codziennie i w każdej sprawie. Jaki jest zatem
        sens upierania się: bo tak!, bo pani w telewizji nie kazała
        ustępować dziecku.
        Moim zdaniem rodzice powinni się może bardziej skupiać na dziecku,
        niż na zasadach wychowania, bo te akurat mocno się zmieniają.

        A tak w ogóle to zawsze zdrowy rozsądek jest najlepszym doradcą.
    • lychee.82 Ty mialas racje! 31.03.08, 20:35
      Kobiety pisza tu o autoryecie męza, o nieuleganiu dziecku itd. Wszystko to dla
      mnie psychologiczny belkot, ktory polega na niczym wiecej jak twardym,
      bezdusznym trzymaniu sie regul. Ciekawe czy rodzice stosuja podobnie twarde
      reguly wobec siebie (czy nie pala fajek, czy nigdy nie maja histerii, czy nigdy
      niczego bardzo nie chca?). Czy jesli idziecie do sklepu kupic swojej znajomej
      prezent i znajdujecie swietny naszyjnik, ktory bardzo bardzo wam sie podoba, to
      nie kupicie sobie? Oczywiscie, ze jesli podoba sie oraz macie finanse, to przy
      okazji sprawicie sobie frajde.
      Dziecko jest partnerem, przede wszystkim dlatego, ze jest czlowiekiem, choronia
      go prawa czlowieka i w szczegolnosci prawa dziecka. Ono ma PRAWA, nie tylko
      obowiazki. Ma wiec prawo do rozwoju - no poprzez zabawe na koniku. Konik to nie
      fanaberia, to zwykla zabawka, ktora prawie kazde dziecko ma (wiekszosc z nas tez
      miala).

      A rodzice to nie pozbawione uczuc maszyny (roboty). Mamy uczucia, nastroje tak
      samo jak dziecko i nie musimy przed dzieckiem udawac maszyn!

      Dziecko nie musi byc nerwicowane konfliktami rodzicow, ale tez moze wiedziec, ze
      takie konflikty zdarzaja sie, nie trzeba siac tak okropnego falszu, ze jestescie
      tacy NAJ, doskonali, niewzruszeni itd.

      Nie musicie tez UDAWAC ze zawsze macie racje, a decyzje sa niezmienne. To jakas
      fikcja.

      A co do tatusia: mnostwo takich jest, niestety. Dziecko ma rozsnac, bawic sie
      grzecznie w kacie, nie sprawiac problemow, najlepiej zeby bylo takie, zeby moc
      sie nim pochwalic (!), ale tez dobrze zeby za duzo nie kosztowalo. Znam sporo
      przypadkow, kiedy dochodzilo do tego, ze to glownie matka zaczynala utrzymywac
      dzieci, bo tata nigdy niczego nie kupowal! Oczywiscie mozna wychowywac dziecko
      bez zabawek, ale dlaczego, skoro mamy kase na nasze przyjemnosci? Dziecko tez
      potrzebuje drobnych radosci.

      Co do sytuacji w sklepie: ON zadecydowal jakos (na zasadzie - nie kupuje, nie
      kupuje sie, a moze mial zly humor), ale ONA (matka) zadecydowala inaczej. Czy
      zdanie ojca jest wazniejsze?
      To on powinien sie wstydzic, ze nie chce sprawic dziecku przyjemnosci, ze swoja
      meskosc definiuje poprzez posluch jaki wywoluje i ze zachowuje sie skandalicznie
      przy osobach trzecich.

      A dziecko? Czy to histeria czy po prostu chcenie czegos? My kiedy chcemy po
      prostu wyciagamy portfel. Dziecko portfela nie ma, wiec musi znalezc jakies sposoby.

      Poza tym znacie chyba taka zasade? Jesli idziemy na urodziny do dziecka, ktore
      ma rodzenstwo w zblizonym wieku, to rowniez sprawiamy podarunek. Tak samo
      wlasnym dzieciom, zeby nie bylo im przykro. To nie kwestia zasad, to kwestia
      uczuc, a i paskudna zawisc nie rozwija sie wtedy, gdy dziecko ma duzo...
      Wsrod osob, ktore znam wszystkie tak postepuja i uwierzcie, ze nie sa to
      rozpuszczone dzieci, wyrastaja na wspanialych doroslych!

      Zeby nie bylo, ze nic nie wiem na temat wychowania: Sama zostalam wychowana
      liberalnie - dzieci i rodzice decyduja wspolnie, demokratycznie. Przynosi to
      efekty w postaci samodzielnosci myslenia.
      Sama tak wychowuje syna. Do tego jestem psychologiem.


      • kiraout Re: Ty mialas racje! 31.03.08, 21:51
        Zgadzam się z Tobą.
      • marghe_72 Re: Ty mialas racje! 01.04.08, 13:23
        i Ty piszesz o psychologicznym bełkocie ? wink
        • marghe_72 Re: Ty mialas racje! 01.04.08, 13:25
          to było do Lychee
        • lychee.82 Re: Ty mialas racje! 01.04.08, 20:48
          Dokladnie. Powiem Ci, ze psycholgia to piekna nauka, ale jak kazda ma mnostwo
          dzialow i nurtow. Nie wszystko mi sie w niej podoba. Szczegolnie negatywnie
          odbieram wszystkie te poradniki z potoczna wiedza ktore daja garsc dobrych
          rad... toz to nie psychologia, ale jakas pseudopsychologia. Nie ma ostatecznych
          rozwiazan. Najgorsze, ze wielu ludzi, w tym takze psychologow, niepewne wyniki
          badan przedstawia jako pewne i jedyne. To, ze istnieje korelacja 0.30 nie znaczy
          ze cos jest ze soba silnie zwiazane, a wielu "badaczy" uwaza, ze skoro juz jakas
          korelacja istotna statystycznie wystapila, tzn ze dane zjawisko istnieje. Tak
          naprawde to bardzo lipna korelacja, i nawet jesli w jakis sposob potwierdza
          pewne powiazania, to tylko w niektorych przypadkach. Co z reszta? Reszta
          (wiekszosc) to wyjatki.
          Dzieci wychowywane liberalnie, rodzice bedacy przyjaciolmi dzieci - to nie
          deprawuje. Deprawuje zaniedbanie albo znecanie sie.
          • marghe_72 Re: Ty mialas racje! 01.04.08, 21:36
            lychee.82 napisała:


            > Dzieci wychowywane liberalnie, rodzice bedacy przyjaciolmi dzieci -
            to nie
            > deprawuje. Deprawuje zaniedbanie albo znecanie sie.

            Wg Ciebie ktoś tu deprawuje dzieci?
            • selavi2 Marghe 01.04.08, 23:04
              Z kontekstu wypowiedzi wynika, ze napisala ogolnie o relacjach dzieci z
              rodzicami a nie konkretnie przyczepiajac komus łatke.
              Nie napisala, ze ktos TU deprawuje dzieci.
              Wkurza mnie i nie podoba mi sie u Ciebie - w tym konkretnym przypadku-takie
              czepianie sie slowek i na sile przypisywanie komus ( Bogu ducha winnemu)
              wymyslonych przez Ciebie intencji.
            • lychee.82 Re: Ty mialas racje! 02.04.08, 21:05
              Nie powinnam na tak skrojone pytanie odpowiadac, ale nie moge sie powstrzymac.
              To tak jakbym zadala Tobie pytanie: "czy ktos na tym forum czyta opowiadania
              erotyczne?". Czyli pytanie pozbawione sensu w tym kontekscie. Albo nie rozumiesz
              tekstu pisanego, albo wydaje Ci sie, ze zaczepiasz, ale w jakis niewydarzony
              sposob to robisz...
              • sfajczala Re: Ty mialas racje! 02.04.08, 21:48
                No to inna i nowa opinia pani psycholog.Nasze dziecko tez jest
                wychowywane przeze mnie dosc liberalnie, tylko co radzisz z mezem
                zrobic i jego stosunkiem do corki?
                Czasem rece opadaja.
                Wlasnie ta odebralam histerie coreczki, ze widziala prezen wielki
                dla Magdy, a sama nic nie dostaje z takich rzeczy co tu duzo mowic
                nawet na codzien nie ma prezencikow, przyznaje ze na histerie zle
                zareagowalam, ale reszta?
                Z mezem mamy terz ciche dni, bo on juz taki wydarzony jest jakis, ze
                ja winna jestem to on mnie karze.
                Dzis jedyne co mi powiedzial to w drzwiach do pracy jak szedl :
                -Zalozysz sobie oddzielne konto
                Jak to mam rozumiec?Wnioslam spadek, sporo pienidzy a on do mnie
                teraz z takimi tekstami?
                Noz mi sie otworzyl, ale nic nie mowilam, bo wychodzil, po co
                krzyczec na schodach?
                Z corka sie poszlam polozyc i tyle.
                • betty_julcia Hmmm 03.04.08, 23:25
                  "a sama nic nie dostaje z takich rzeczy co tu duzo mowic
                  nawet na codzien nie ma prezencikow"
                  oooo, to zmienia rzeczywiście postać rzeczy.... biedna maleńka smile
                  chyba weźmiemy z mężem po jeszcze jednym etacie na "codzienne
                  prezenciki" bo wyjdzie na to ze zimni i bezduszni z nas rodzicesmile
                • betty_julcia A ja nie rozumiem 03.04.08, 23:35
                  jeżeli tak brakuje waszej małej prezencików na codzień i jest tak
                  spragniona zabawek to dlaczego jej nic nie kupujesz. Nie rozumiem.
                  Jeżeli mogłaś ot tak sobie bez okazji kupić konika na biegunach to
                  dlaczego nie kupisz jej bez okazji kolorowanki, jajka niespodzianki,
                  laleczki, lizaka, ksiązeczki, puzzli. Jest cala masa drobiazgów
                  które ogromnie dziecko cieszą a nie obciążają bardzo kieszeni i
                  można raz kiedyś sprawić dziecku radość. A konik ana biegunach na
                  okazję.
                  Ja wciąz nie dziwię się męzowi. Wpadliście w pośpiechu na chwilę do
                  sklepu po prezent, a tu nagle bach-dwa prezenty! Moje dziecko bez
                  histerii zgadza się w takiej sytuacji na drobiazg i wie ze na okazję
                  może liczyć na coś co bardzo chce. I tu widzę zdrowy rozsądek.
                  Nie uważam ze bezdusznością jest tłumaczenie dziecku, dogadywanie
                  się z nim i ustalanie wspólnych kompromisów. To uważam za
                  partnerstwo. Nie to czyni dziecka partnerem że to ono decyduje o
                  wydatkach.
                  • lychee.82 Re: A ja nie rozumiem 04.04.08, 00:25
                    Masz totalna racje! Z dzieckiem nalezy sie dogadac, pojsc na kompromis, ustalic
                    plan dzialania (w tym plan kupowania), to jest madre postepowanie. Dziecko
                    przyzwyczajone do sytuacji, w ktorej rodzice pytaja je o zdanie, tlumacza
                    dlaczego "nie" albo dlaczego "tak", obiecuja i dotrzymuja obietnic w jakims
                    terminie, zrozumie, ze moze dostac pozniej duza zabawke i nie zrobi zadnego
                    problemu w sklepie. Ale dziecko, ktore nic nie dostaje, bo prawdopodobnie ma
                    nieziemsko skapego ojca (patrz co napisala "sfajczala"), po wejsciu do sklepu
                    mysli, ze oto nadeszla jedyna i niepowtarzalna okazja, zeby cos dla siebie zlapac.
                    Moj syn (6 lat) nigdy nie zrobil "cyrku" w sklepie. Czesto idziemy po prostu
                    poogladac zabawki do "smyka" i ustalamy, co chcialby dostac na urodziny,
                    mikolaja, czy po prostu na koniec miesiaca. Nigdy nie ma placzu, krzykow,
                    tupania nozka. Dlaczego? Bo wie, ze moze na mnie liczyc i moze te rzeczy dostac,
                    ale w odpowiednim czasie, czesto po prostu wtedy, gdy zasili mi sie konto... smile
                    Konik to nie majatek, mozna go uznac za narzedzie dla rozwoju, moze nie powinno
                    sie robic zakupow na szybko, ale nie wszystko w zyciu musi byc przemyslane,a
                    konik to taki pewniak.

                • lychee.82 Re: Ty mialas racje! 04.04.08, 00:14
                  hej!
                  napisze Ci na priva, ale pozniej, bo juz padam i mila podusia czeka.
                  • betty_julcia Re: Ty mialas racje! 04.04.08, 12:24
                    Oczywiście zgadzam się z tym co piszesz.
                    Niemniej jednak wciąż nie dziwie sie że mąż sie zdenerwował.
                    Ja takze lubię jak moje dzieci mają duzo zabawek i wszystko o czym
                    marzą. Nie popadam w przesadę bo moja Julia ma koleżanki które mają
                    duzo więcej niz ona. W mojej rodzinie i tak wszyscy uważają ze moje
                    dzieci mają za wiele. Że najlepiej jak by miały minimum bo to
                    rozwija wyobraźnię. Mój mąż też by chciał żeby miały wszystko ale
                    realia są inne. Zabawki sporo kosztują i jak byśmy chcieli dac
                    dzieciom o czym marzą nasze życie skupiłoby się tylko na zabawkach.
                    Dlatego też nei dyskutuję w rodzinie na tematy zabawkowe, meża nie
                    angażuję w zakupy zabawkowe tylko sama jak mam ochotę coś dzieciom
                    kupić coś sprzedam na allegro, coś dołożę i jest nowa zabawka. Nie
                    tlumaczę się przed nikim ani nikomu, nie próbuje nikogo przekonywać.
                    JAk jest okazja robię zbiórkę na coś większego mówiąc ze po to sa
                    okazje żeby wtedy sie trochę szarpnąć.
                    I tyle. Nie zrobiłabym awantury mężowi o zabawkę.
              • marghe_72 Re: Ty mialas racje! 02.04.08, 22:11
                lychee.82 napisała:

                > Nie powinnam na tak skrojone pytanie odpowiadac, ale nie moge sie
                powstrzymac.
                > To tak jakbym zadala Tobie pytanie: "czy ktos na tym forum czyta
                opowiadania
                > erotyczne?". Czyli pytanie pozbawione sensu w tym kontekscie. Albo
                nie rozumies
                > z
                > tekstu pisanego, albo wydaje Ci sie, ze zaczepiasz, ale w jakis
                niewydarzony
                > sposob to robisz...

                A wystarczyło odpowiedzieć na pytanie..
                tak po prostu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka