Maz mnie ponizyl

27.03.08, 17:08
Powiedzcie mi, drogie mamy, bo sama juz nie wiem kto ma racje maz
czy ja, ale po kolei.
Nasza corka ma 3 latka i ostatnimi czasy ejchalismy na urodziny jej
kolezanki, Magdy, ktora skonczyla 4 latka. Ale mniejsza o wiek.
POjechalismy oczywiscie po prezent dla kolezanki i nasza corcia jak
tylko zobaczyla w sklepie co sie swieci zaczela wycie. TAkiej
histerii dostala, ze atak szalu ja napadl i w ogole byla nie do
zycia i my tez. Maz twardo obstawal, ze nie dostanie prezentu Magdy,
ale mi sie serce kroilo no i uleglam
Dla mnie wyjsciem byl taki sam prezent dla corki, oczywiscie
wytlumaczylam jej, ze nie ma urodzin, ale jako ja kochamy to dostala.
Nerwy mnie az jeszcze nosza, bo maz wtedy jakby histerii dostal i
szalu , zaczal mnie wyzywac (pzy corce), ze ja rozpuszczam jak bicz
i ze ma wszystko co chce (co nie jest prawda) i w ogole trudno az
spisac wszystko. NA ogol jest kulturowny ale mnie ponizyl przed
kasjerka i poszedl sam do samochodu, musialam taszczyc 2 koniki sama.
I teraz pytanie dla was: takie straszne jest kupienie sprawiedliwe
prezentu dla corki jak i dla kolezanki?
Naprawde tak zgrzeszylam?
Maz nigdy nie kupuje nic, a mala ma mie zimny chow, a ja jestem
przeciwna i biedna zebra o te zabaweczki jak piesek..
    • przeciwcialo Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:10
      Tez zbeształabym męża gdyby zrobił tak jak ty.
    • croyance Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:15
      W pewnym sensie i Ty ponizylas meza, publicznie i przy corce
      podwazajac jego autorytet i decyzje. Nie mowie, ze mial racje, ale
      trzeba bylo pogadac z nim na osobnosci. Tak corka sie nauczyla, ze
      histeria moze cos wymusic - w dodatku zdanie ojca mozna miec gdzies.
    • eskalacja_patosu Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:16
      Straszne jest to, że uległaś fanaberii dziecka. No i oczywiście brak
      jednomyślnego stanowiska z mężem, to może grozić zachwianiem autorytetu ojca.
      • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:19
        Piszecie autorytet ojca. A autorytet matki?
        A uczucia dziecka?
        Powtarzam, ze on nigdy nic jej nie kupuje.Ja juz w depresje chyba
        wejde.O wszystko musze walczyc. Poza tym co zrobilybyscie jakby
        wasze dziecko histerii dostalo o glupiego konika?
        • croyance Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:22
          To, ze on jej nic nie kupuje, to jest sprawa na rozmowe/klotnie
          miedzy Wami i ustaleniu rol/obowiazkow etc. Natomiast w sytuacji w
          sklepie, zle sie stalo, ze uleglas i nie dzialaliscie konsekwentnie.
          czego dziecko bylo swiadkiem.

          • michasia24 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:24
            jak by dostał histeri to by napewno nie dostał, a podwazylas meza autorytet to
            fakt, tz bym sie wkurzyla gdyby on zrobil tak jak ty
        • indianerka Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:49
          wiesz co mozna zaliczyc do sukcesu?
          Kiedy wroga przeciągnie sie na swoja stronę.
          ustalcie jasne zasady. jak idziecie na urodziny to dziecku też
          nalezy sie przyjemnosc, moze to byc wybór zabawki dla solenizantki a
          córcia niech tez dostanie mały drobiazg.
          Postaraj sie nie robic tego co dziecko kaze bo za kilka lat nie
          bedziesz miała wogóle wpływu na nic - córka Cie okręci jak bedzie
          chciała...
          Mąż miał rację - na drugi raz sami kupujcie prezent i nie idź z
          dzieckiem do sklepu skoro wiesz jak może sie zachować...
      • sylwiawkk Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:19
        nie powinnaś kupowac córce tego samego najwyzej coś mniejszego albo
        jakąś słodycz
        na mnie nie działa histeria w sklepie wychodze i już
        nie rób tak wiecej bo oszalejesz i z mężem i z córka mąż miał racje
        choć nie powinien sie z toba kłócic w sklepie
        • sylwiawkk Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:22
          gdyby mi córka robiła awantury w sklepie to też bym nic nie kupowala
          dopóki sie nie nauczy poprosic a nie wydzierać
        • guderianka Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:24
          Ja widzę dwa problemy

          1. Rozbieżne zdania rodziców i podważanie autorytetu. Można mieć
          inne zdanie-ale przy tak małym dziecku nie należy zachowywać sie
          jak "dobry policjant"i "zły policjant" ale trzymać jeden front.
          Tymczasem mąż zastosował metodę, która Ty podważyłaś. Mało tego-
          pokazałaś córce że histeria się opłaca i jest swietnym sposobem
          manipulowania rodzicem.
          2. Nie kupiłaby, takiego samego prezentu. Dziecko musi się uczyć, ze
          nie zawsze jest pępkiem świata, że są chwile gdy najważniejsi są
          inni. KUpiłabym jakąs drobnostkę na znak pamieci i oslodę
        • askup Re: Maz mnie ponizyl 31.03.08, 12:13
          nie powinnas kupowac corce prezentu, musisz jej wytlumaczyc. Maz mial racje ,
          tylko forma przekazu nie takasad pozdrawiam
    • nutka07 Oboje siebie warci w tej sytuacji. 27.03.08, 17:21
      Tak to wyglada. Dla mnie jest niedopuszczalne podwazanie autorytetu rodzica i to
      przy dziecku! Do tego sygnal dla dziecka, ze histeria moze cos osiagnac.
      Niedobrze. Jezeli do chodzi do tego typu sytuacji, trzeba samemu porozmawiac.
      Bez obecnosci osob trzecich zwalszcza dziecka.
    • lola211 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:25
      Stalo sie- trudno.Na przyszlosc proponuje po prostu samej dokonywac
      takiego zakupu- brak takich sytuacji gwarantowany.
      • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:33
        No wlasnie! Tak chcialam, sama isc, ale oczywiscie maz nie chcial.
        Nie mielismy z kim zosawic malej, a znow na ostatnia chwile kupowane
        bylo i w nerwach i po prostu musiala byc z nami..
        Sama nie wiem, wszystkie zgadzacie sie z moim malzonkiem, nie
        rozumiem tu czegos?
        Moze ja zle sie zachowalam, to pewne, ale on tez nie tego.
        Jak rozmawiac z mezczyzna, ktory twierdzi, ze jak byl maly nic nie
        mial, wiec i ona nic nie bedzie miala, bo on wyszedl na ludzi(jest
        znanym adwokatem).Ze zabawki psuja dzieci itp bzdury!!!!!
        • guderianka Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:35
          Mąż ma rację

          Zabawki psują, jeśli kupowane są jako efekt krzyku i histerii
          dziecka. Zabawki psują jeśli są kupowane w szermierce słownej
          rodziców i atmosferze podważania autorytetu. Zabawki psują , gdy
          rodzic nie potrafi odróżnić, że czym innym jest zabawka "specjalna"
          z jakiejś okazji a czym innym drobnostka.
          • sylwiawkk Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:39
            wiesz tak całkiem to ten twój mąż na ludzi nie wyszedł jesli nie
            chce nic dosłownie kupić dziecku bo on nie miał
            ty go do lekarza wyslij bo to już problem z dzieciństwa moim zdaniem
            • arioso1 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:49
              Piszecie autorytet ojca. A autorytet matki?
              A uczucia dziecka?
              Powtarzam, ze on nigdy nic jej nie kupuje.Ja juz w depresje chyba
              wejde.O wszystko musze walczyc. Poza tym co zrobilybyscie jakby
              wasze dziecko histerii dostalo o glupiego konika?


              sama podważyłas swoim zachowaniem swój autorytet-pokazałaś dziecku
              zo to ono zadzi w waszej rodzinie i moze na tobie wymusic krzykiem-
              i to nie chodzi o konika czy lizaka-tylko o sam fakt. Rozumienm
              ciebie że chcesz dla swojej córki wszystko co najlepsze i nieba bys
              jej uchyliła widząc ją cierpiąca- ale ona wcale nie cierpiałaby z
              powodu konika-poprostu spełniasz jej zachcianke bo inaczej ona
              wpada w histerię- ja popieram zdanie twojego meza ale nie jego
              zachowanie- nie powinien zachowac sie w ten sposób publicznie-racje
              ma ale mógł ja wyrazić w inny sposób. nie tłumaczy cię fakt że na
              codzień jej nie kupujesz co ona chce ale ona doskonale juz wie ze
              może sobie tobie grac na nosie i zobaczysz że wykorzysta to w
              niedługim czasie,potem to sie będzie przenosiło na inne sytuacje
              bedzie wymuszać coraz to inne rzeczy, zreszta rób jak chcesz ale
              wcale nie robissz dla niej dobrze- poprostu rozpuszczasz ja a
              kiedys ktos bedzie miał tego dosc i dopiero wtedy bedzie
              skrzywdzona bo jej odetniecie pępowine wymusicielstwa.
              jeżeli chcesz dla niej jak najlepiej powinnas właśnie jej nie kupić
              zeby pokazać jej że prezent dostaje koleżanka , a ona również
              dostanie jak przyjdzie pora jej urodzin, własnie wtedy bym jej nie
              kupiła mówiąc za takie zachowanie nic ci nie kupię
    • mamarazydwa1 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:32
      Uważam że to naturalne zachowanie dziecka w tym wieku. Mój 3 latek latek też ze
      łzami w oczach dawał prezent rok starszej kuzynce. Potem kupiłam mu to samo. Rok
      później od razu kupiłam taki prezent żebym mogła jemu wcześniej w domu dać - nie
      jako prezent ale jako nagrodę za coś. Cieszył się i z wielką radością dał taką
      samą rzecz kuzynce w prezenciesmile Mąż też był zdania że po co robić mu przykrość
      skoro też może dostać taką zabawkę (to była Kubusiowa dwustronna gra planszowa).
      Uważam, że nie powinnaś ulegać wbrew mężowi. Powinniście razem ustalić wspólne
      stanowisko - dać taką samą rzecz albo np. obiecać na najbliższą okazję dla dziecka.
      • portala1 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:51
        Nie mial prawa krzyczec i wygadywac na Ciebie przy innych obcych
        osobach, nie mial prawa robic tego przy dziecku - powinien
        powiedziec, ze musicie porozmawiac na ten temat bez swiadkow.

        Mysle, ze ponizyl Cie, bo poczul sie, ze nic nie znaczy gdy to Ty
        decydujesz co kupic corce i kiedy kupic.

        Napisalas, ze corka wcale nie jest rozpieszczona i nie ma
        wszystkiego co zechce - mysle, ze Twoj maz zwyczajnie chce
        oszczedzac na was, mezczyzni czesto wola nie kupic czegos bo
        uwazaja, ze mozna zaoszczedzic na tym.

      • myelegans Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 18:01
        Ty zle zrobilas, ze podwazylas mezowskie slowo, on zle zrobil, ze
        tak Cie publicznie potraktowal w obecnosci dziecka, pal licho
        kasjerke.
        Dane, ktore dziecko zebralo "wystarczy tylko odpowieni histeryczny
        krzyk i ulegnie"
        Na drugi raz uprzedzac 3-latka "idziemy do sklepu kupic prezent
        urodzinowy. Pomozesz nam go wybrac" To jest prezent dla kogos, nie
        dla niej, i ona nie musi dostawac takiego samego prezentu, tylko
        dlatego, ze inne dziecko dostaje. Teraz to jest to glupi konik,
        niedlugo bedzie glupi iPod, glupi laptop, glupi samochod. Dziecko
        powinno sie nauczyc, ze nie dostanie wszystkiego, tylko dlatego, ze
        chce.

        Ostatnio dostalismy paczke swiateczna od babci, byly tam 3
        czekoladowe zajace, dla malego, dla mamy i dla taty. Moj 3-latek
        zjadl swojego i zazadal mojego. Nie dalam, powiedzialam, ze to MOJ,
        tata zrobil tak samo. Wpadl w histerie, rzucal zabawkami, ryczal,
        trzasnal drzwiami, ale trwalismy na wspolnym froncie i zajecy nie
        dostal, bo to NASZE prezenty. a przeciez byly to tylko glupie
        czekoladowe zajace. Zasada jest zasada, i trzeba je najpierw
        ustalic, poinformowac dziecko i sie jej trzymac.
    • qunegunda Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 17:59
      Zabieranie dziecka z "zimnego chowu" do sklepu z zabawkami na zakupy
      dla innego dziecka to wyjątkowo durny pomysł.

      Twój mąż ma coś nie tak z głową i nie mam na myśli tylko akcji w
      sklepie, jego przypadek pokazu że "zimny chów" do niczego dobrego
      nie prowadzi.
      • gabrielle76 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 18:28
        O rany, nie dziwie sie ze Twój mąz sie tak zachował i wcale Cie nie ponizył
        tylko Ty jego. Jak mozna ulec histerii 3 latce i Tobie sie wydaje ze ja
        wychowujesz?? No to sie mylisz. Powinnaś targac jeszcze z 10 koników bo córcia
        sobie zazyczyła i jeszcze ktos batem powinien cie lać, za głupote sie płaci
        • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 20:09
          No gabrielle pokazalas poziom.
          Zreszta na wiekszy nie liczylam
          Przyznaje sie do bledow, moze nawet racja w tym, ze teraz mi na
          glowe wejdzie, ale wole zeby na glowe weszla mi, niz cierpiala
          widzac dzieci z zabawkami, a sama samotnie bez niczego w kacie.
          Nie ma z nia zadnych problemow, dziecko ulozone (jestem cale dnie
          sama z nia), chodzi do przedszkola troche to udane ma stosunki ze
          wspolprzedszkolakami jak nie choruje,reszty pomocy nie mamy,
          tesciowa chora kobieta psychicznie meza tak wycjhowala, ze nocami
          nie spi, ale ma adwokata a co!
          Ja sobie zastanawiam czy go nie rzucic albo ustawic ostrzej, bo to
          nie tylkojego dziecko, ale i moje, a on sie nia rzadzi a ja ulegam,
          i pewnie stad taka moja reakcja zalosna,na wystepy w sklepie.
          • kea100 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 20:39
            Nie okażę solidarności jajników i powiem Ci,że mąż miał
            rację.Poszliście po prezent dla koleżanki i należało wyjśc z
            prezentm dla koleżanki ew.z jakimś lizakiem dla córki.Mój syn
            obecnie 5 letni nigdy nie robił mi scen w sklepie z zabawkami,a
            właśnie dzisiaj byliśmy w supermarkecie wybrać prezent dla kolegi na
            urodziny,sam wybierał,trochę pooglądał.Kupiłam mu żelki i tyle.W
            głowie mi się nie mieści,żebym pod presją ryku kupowała dziecku
            jakąś zabawkę.
    • s.z-n Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 20:54
      Uległaś moim zdaniem KAPRYSOM swojej córki ( zakup nieplanowany,nieprzemyślany )
      ,modelowy przykład na to,ze jak sie zrobi dzika awanturę i zacznie wyrywać
      włosy z głowy to dwa razy dwa będzie pieć. Musisz sie liczyć na przyszłość z
      powtórka ale i z tym,ze sama będziesz miała kłopoty gdy będziesz szukać wsparcia
      męża gdy sama nie dasz rady i będziesz liczyć , ze on wpłynie na zachowanie
      waszego dziecka.

      sfajczala napisała:

      oczywiscie
      > wytlumaczylam jej, ze nie ma urodzin, ale jako ja kochamy to dostala.

      to tzw. dowód miłości ??????
      • iziak80 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:14
        a Twoja córka nie ma WCALE zabawek?

        Oboje postąpiliście nie tak, Ty powinnaś być konsekwentna, a mąż bardziej hmmmm
        powściągliwy w słowach.
        • marzeka1 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:26
          "ale wole zeby na glowe weszla mi, niz cierpiala
          widzac dzieci z zabawkami,"- to głupio myślisz, bo teraz chodzi o konika, potem będzie ryk o coś innego i tak będziesz zawsze spełniała jej KAPRYSY, bo wyje?????
        • renkag Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:29
          Mój M też rzadko kupuje dla dzieci coś sam z siebie. Ja z tym walczę małymi
          kroczkami, pokazuję, że można kupic jakiś drobiazg bez okazji itp. I on się po
          trochu zmienia - sam kupi czasami jakąś gazetkę, kolorowankę, maskotkę itp.
          JEszcze ma tylko problem z tym, żeby to dać tak bez powodu smile Ale Twoje
          zachowanie było naprawdę nie ok. Dziecku przed pójściem do sklepu się tłumaczy,
          że prezent dla koleżanki, Tobie kupię, jak grzecznie pomożesz mi wybrać prezent
          - jakiś drobiazg (ustalić co - np. Piotrusia, długopis. Ja dzisiaj właśnie to
          przerabiałam - kupowałam z córką prezent dla drugiej córki na urodziny. Jasne
          było powiedziane, że wybieramy "większy" prezent, a za pomoc w wyborze dostanie
          drobiazg. Oczywiście, dziecko w sklepie traci silną wolę, ale Ty MUSISZ
          :
        • renkag Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:31
          ...być konsekwentna w tym momencie. My dzisiaj wyszłyśmy z prezentem i
          długopisem dla córki która pomagała wybrać. Ale ta Twoja percepcja jest trochę
          dziwna - dziecko będzie CIERPIEć bez zabawki? No nie przesadzaj znowu, żeby
          tylko takie cierpienia miało... Dla mnie to niewyobrażalne kupić córce taki sam
          "duży" prezent co koleżance na urodziny, tylko dlatego, że tak chciało (mimo, że
          ja raczej też z tych rozpieszczających)
          • kiraout Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:01
            Jejku, to tylko 3-letnie dziecko..., a Wy tu spienione jak morska
            bryza, że nie wolno rozpuszczać, konsekwencja przede wszystkim,
            dziecko ma czekać na swoje urodziny (!- chyba po to, żeby wyrosło z
            konika, hi, hi...). Bez przesady..., jak już zostało zabrane do
            sklepu z zabawkami, to nie po to, żeby doradzać. Co Wy, serca nie
            macie? Ja na Twoim miejscu też bym jej tego konika kupiła smile
    • deela Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:53
      nie mialas prawa pokazywac przy corce ze mozna na tobie wymusic cos krzykiem i
      ulegniesz nawety jak ojciec powie NIE, maz mial racje, choc moze glupio sie
      zachowal to nie dziwie sie ze puscily mu nerwy, z tym taszczeniem dwoch zabawek
      - dobrze ci tak
      ja bym poprosila meza o kupienie zabawki a sama wyszla z wrzaskunem ze sklepu i
      za kare nie dostalby NIC
    • marghe_72 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 21:56
      Tez jestem ciekawa czy córka faktycznie nie ma żadndych zabawek?
      Bo sądząc po tym jak się zachowałas to ma ich sporo..

      Nie dziwię się mężowi , że go szlag trafił.

      Ciekawe jak Ty byś zareagowała będąc na jego miejscu.

      A kupowanie dziecku zabawek bo się drze.. to nie jest metoda
      • kiraout Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:15
        ...i jeszcze. Wg. mnie to był właśnie doskonały moment, zeby dziecku
        coś kupić. Wy razem w sklepie, możecie po prostu zobaczyć, do czego
        się małej oczy zaświecą. Błąd tylko, że nie przegadaliście tego
        wcześniej.
        Jestem konsekwentna co do innych rzeczy u dziecka: bezpieczeństwo,
        zdrowie, dzielenie się z innymi, kultura. Ale są takie momenty,
        kiedy będąc w sytuacji, którą sama sprowokowałam (własnie: zabranie
        dziecka do sklepu z zabawkami po to, żeby doradziło wybór prezentu
        koleżance) ustępuję. Dziecko widać bardzo chciało z czymś wyjść i ja
        się temu nie dziwię, a nie ma ono raczej innych argumentów poza
        krzykiem, płaczem, to zrozumiałe u 3-latki. Trzeba byś sprawiedliwym
        i tyle. Ja zawsze używam empatii przy wychowaniu; po prostu się
        przydaje, a i z wychowaniem nie mam większych problemów. Żelaznej
        konsekwencji, która obowiązuje zawsze i wszędzie mówię zdecydowane:
        nie!
        • renkag Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:22
          3 latek to już całkiem duże dziecko. I właśnie sklep z zabawkami jest miejscem
          gdzie dziecko też się może czegoś nauczyć - nie mówię, żeby wyjść z niczym
          zupełnie, ale tu na miejscu byłby jakis drobiazg, a nie druga taka sama
          "urodzinowa" zabawka. Można wybrać coś z dzieckiem na jakąś najbliższą okazję,
          wytłumaczyć, że może pokazać co jej się podoba i może jej marzenie się spełni
          np. w Dzień Dziecka i kupić na pocieszenie puzzle itp.
          • kiraout renkag... 27.03.08, 22:36
            - jasne, bardzo duże dziecko...
            Duże, to 18 letnie smile

            Ja nie mówię, żeby kupować wszystko jak leci. Ale 3-latek po prostu
            jedzie na emocjach. Wprowadzanie go do takiego miejsca i wychodzenie
            z niczym, jak chciał tatuś, to igranie z dzieckiem. poza tym, jak ta
            mała nie ma zabawek specjalnie, takiego konika, to dlaczego, kurka,
            kupować go koleżance, a nie własnemu dziecku?
            Nie jestem zwolenniczką big prezentów dla maluchów z okazji świąt,
            urodzin itd. Wtedy dostają z reguły duże i dużo i bardzo szybko się
            nimi nudzą. Co innego fajny prezent od czasu do czasu i bez okazji.
            • renkag Re: renkag... 27.03.08, 22:57
              3 latek jest na tyle duży żeby go czegoś nauczyć. 18-tka będziesz uczyć? Nie
              mówię, że ma wyjść z niczym, ale ulec histerii i kupic taki sam prezent bo
              dziecko chce, to naprawdę przegięcie - no i lekcja dla 3 -latka
              "zachowanie-skutek". A jakoś nie wierzę, że dziecko w ogóle nie ma zabawek.
              Można było tego konika obiecać na Dzień Dziecka lub inną okazję.
              • kiraout Re: renkag... 27.03.08, 23:31
                Szczerze? Kupiłabym jej tego konika, być może następnego dnia, jak
                wszyscy ochłoną smile
                Wyszłabym ze sklepu z obietnica przyjścia po konika albo czegos
                innego. Z mężem tymczasem rozmówiłabym się szczerze i ustaliłabym
                dopuszczalne: i zachowania, i liczbę zabawek wink

                A tak z mojego podwórka:
                Jak moja 3-latka zobaczyła dzieci śmigające na hulajnogach, to
                strasznie zapragnęła mieć taką samą. Mąż też opierał się (też jest z
                tych, co niespecjalnie przepadają za obkupowaniem dziecka w
                zabawki), mała wspominała dość często o hulajnodze, sprawa ciągnęła
                się przez jakieś dwa tygodnie, aż sama zdecydowałam (zgroza) i
                powiedziałam, że tatuś kupi hulajnogę. Poszłam do sklepu,
                przytaszczyłam i rano w niedzielę wręczyłam tatusiowi, żeby ją dał.
                Był zdziwiony, ale wręczył małej prezent (jeszcze dodał niezłą
                historię o tym, jak ją zdobył, hi, hi smile
                Nadmieniam, że było to bez tzw. okazji wink
                Jak zobaczył totalne szczęście małej, to dziękował mi za dobry
                pomysł jeszcze wielokrotnie. A córka jest dumna i chwali się komu
                popadnie: to tatuś kupił mi "wymarzoną" hulajnogę smile I jeździ na
                niej ciągle.

                Ta historia sporo mnie nauczyła: małemu dziecku można coś obiecać,
                ale zrealizować nie za pół roku, dla dziecka miesiąc, to szmat
                czasu. To my możemy planować, dziecko tego nie umie. Trzeba wybadać,
                na ile to dziecko kręci, a na ile to po prostu kaprys. Moim zdaniem
                konik mógł być trochę taką hulajnogą...
            • marghe_72 Re: renkag... 27.03.08, 23:08
              kiraout napisała:

              > - jasne, bardzo duże dziecko...
              > Duże, to 18 letnie smile
              >
              > Ja nie mówię, żeby kupować wszystko jak leci. Ale 3-latek po
              prostu
              > jedzie na emocjach. Wprowadzanie go do takiego miejsca i
              wychodzenie
              > z niczym, jak chciał tatuś, to igranie z dzieckiem.

              Bzdura, wybacz.
              Rodzina poszła do sklepu po prezent dla koleżanki i dziecko o tym
              doskonale wiedziało.
              Nie ma mowu o żadnym igraniu.
              Czy naprawdę każda wizyta w sklepie zabawkowym = zakupy?



              poza tym, jak ta
              > mała nie ma zabawek specjalnie, takiego konika, to dlaczego,
              kurka,
              > kupować go koleżance, a nie własnemu dziecku?

              Bo poszli po prezent urodzinowy..

              > Nie jestem zwolenniczką big prezentów dla maluchów z okazji świąt,
              > urodzin itd. Wtedy dostają z reguły duże i dużo i bardzo szybko
              się
              > nimi nudzą. Co innego fajny prezent od czasu do czasu i bez okazji.


              Tez nie jestem przeciwna preZentom bez okazji. Czasami można.
              Ale nie wtedy kiedy dziecko wrzaskiem wymusza.. Mimo, iż wiedziało,
              że nie idą po prezent dla niego..
              • kiraout Re: renkag... 27.03.08, 23:43
                marghe_72 napisała:

                > Bzdura, wybacz.
                > Rodzina poszła do sklepu po prezent dla koleżanki i dziecko o tym
                > doskonale wiedziało.
                > Nie ma mowu o żadnym igraniu.
                > Czy naprawdę każda wizyta w sklepie zabawkowym = zakupy?


                Moim zdaniem dla 3-latka-każda smile Dla 7-latka już nie.

                7-latkowi owszem, wytłumaczę, że idzie wybrać prezent koledze, 3-
                latek zrozumie, ale nie wykona, a jak wykona, tzn, że jest
                wytresowany!

              • qunegunda Re: renkag... 28.03.08, 08:10
                > Bzdura, wybacz.
                > Rodzina poszła do sklepu po prezent dla koleżanki i dziecko o tym
                > doskonale wiedziało.


                DOSKONALE WIEDZIAŁO <lol>

                to dzieco ma 3 lata, TRZY !!
                • marghe_72 Re: renkag... 28.03.08, 16:30
                  qunegunda napisała:

                  > > Bzdura, wybacz.
                  > > Rodzina poszła do sklepu po prezent dla koleżanki i dziecko o
                  tym
                  > > doskonale wiedziało.
                  >
                  >
                  > DOSKONALE WIEDZIAŁO <lol>
                  >
                  > to dzieco ma 3 lata, TRZY !!

                  Zgadza się , TRZY lata
                  Nie roczek..
    • driadea Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:29
      Mąż miał rację, choć sposób, w jaki dał jej wyraz, był bardzo niski.
    • s.z-n Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:30
      Nie dostrzegasz różnicy ,ze zakup kopii prezentu dla koleżanki nastąpił po
      fakcie- reakcji dziecka. Kazda matka dałaby dziecku gwiazdę z nieba ale tu
      chodzi o okoliczności.
      • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 22:51
        A ja jestem zwolenniczka duzych prezentow na urodziny, no bo kiedy
        jak nie wlasnie wtedy??
        Poza tym wszystkie prawie krytykujecie moje zachowanie i mowicie jak
        to wy byscie nie postapily-brawo, podziwiam wasze zasady (na pewno
        spelniane zawsze?) i zelazna wole mieszana z konsekwencja.
        Ja jestem inna , postapilam zle, gl.klocac sie z mezem, choc to
        raczej on na mnie nawrzeszczal, ale coz..to ja, glupia ulegla matka
        przegralam w oczach innych, zelaznych matek.
        Dostalo mi siesmile
        Slusznie mi sie dostalo, zgodze sie, choc wine meza mam na karku i
        porozmawiam z nim o tym, jednak mam pytanie:
        zawsze, powtarzam:zawsze kazda z was robi to co glosi???
        Niech pierwsza rzuci kamien....
        • renkag Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:02
          Ja napisałam, że jestem raczej z tych rozpieszczających i nie zawsze
          konsekwentnych. Ale moim zdaniem Twoje zachowanie było skrajnie niewychowawcze.
          Mogłaś jejj kupić coś innego, drobiazg, żeby zobaczyła zależność "urodziny -
          większy prezent", "bez okazji-upominek". Uległaś histerii - mi tez się zdarza
          oczywiście, ale nie idę tak daleko, żeby dziecko dostało dokładnie to czego
          chce. Właśnie staram się pójść na jakiś kompromis - ja z czegoś rezygnuję i ono.
          Oczywiście to też nie dokońca wychowawcze i konsekwentne itp (mój M też się
          wtedy wkurza), ale jak każda niedoskonała matka ulegam. Chcę tylko powiedzieć,
          że Ty, moim zdaniem, poszłaś trochę za daleko - uległaś całkowicie kaprysowi
          3-latki, która po prostu "wzięła Cię na litość" (biedne dziecko bez zabawki
          cierpi).
          • driadea Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 06:26
            A o wszem, zawsze. Jak powiem dziecku "nie", to znaczy, że nie, choćby się świat
            walił. Dzięki temu mam dziecko grzeczne, bardzo dobrze wychowane, choć nie
            zahukane, znające wartość i znaczenie słów, a do tego czujące się przy mnie
            bezgranicznie bezpiecznie, bo wie, że jak mama coś powie, to tak na pewno nie
            będzie. W związku z powyższym moje dziecko mi ufa i wie, że można na mnie polegać.
        • marghe_72 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:10
          Nie odpowiedziałaś na pytania dot. zabawek ,których rzekomo Twoja
          córka nie posiada
        • ankiol Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:13
          Nie bede rzucać kamieniem bo nie raz uległam histerii moich dzieci i wiem że
          każda wizyta w sklepie z zabawkami właśnie skończyłaby sie niezłą jazdą, dlatego
          nauczona doświadczeniem zabieram dzieciaki do takiego sklepu tylko wtedy kiedy
          mam zamiar im coś kupić. Wtedy obaj dostają po zabawce którą sobie wybiorą.
          Ale wątek dotyczy raczej zachowania męża a nie dziecka, które zachowało sie jak
          większość trzylatków w takiej sytuacji.
          Odwróćmy role, Ty mówisz "nie", maż "tak" i w rezultacie wychodzi na jego. Co
          wtedy? Ty nie robisz z tego wielkiego "halo" i nic sie nie dzieje. Ale to jest
          facet, została zakwestionowana jego rola decyzyjnej głowy rodziny, urażona duma
          i to publicznie i na oczach dziecka. TO działa na faceta jak płachta na byka.
          Zaczyna sie wkurzać, krzyczeć stroić fochy i wychodzi obrażony. Tobie jest
          przykro bo jak on mógł tak sie wobec Ciebie zachować i słusznie.
          Oboje macie racje, tylko że ani on nie powinien wrzeszczeć ani Ty czuć sie poniżona.
          Wyjaśnijcie to sobie bo zadra zostanie, a to nie jest potrzebne. Powiedz mu ze
          rozumiesz dlaczego sie zdenerwował ale nie powinien reagować aż tak gwałtownie
          bo sprawiło Ci to przykrość, przeproście sie nawzajem i nie ma co tego
          rozpamiętywać.
          • marghe_72 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:16
            ankiol napisała:


            > Odwróćmy role, Ty mówisz "nie", maż "tak" i w rezultacie wychodzi
            na jego. Co
            > wtedy? Ty nie robisz z tego wielkiego "halo" i nic sie nie dzieje.
            Ale to jest
            > facet, została zakwestionowana jego rola decyzyjnej głowy rodziny,
            urażona duma
            > i to publicznie i na oczach dziecka. TO działa na faceta jak
            płachta na byka.
            > Zaczyna sie wkurzać, krzyczeć stroić fochy i wychodzi obrażony.

            ?
            • ankiol ?? n/t 27.03.08, 23:20
              • marghe_72 Re: ?? n/t 27.03.08, 23:22
                "Ale to jest
                facet, została zakwestionowana jego rola decyzyjnej głowy rodziny,
                urażona duma
                i to publicznie i na oczach dziecka. TO działa na faceta jak płachta
                na byka.
                Zaczyna sie wkurzać, krzyczeć stroić fochy i wychodzi obrażony."

                naprawdę tak postrzegasz mężczyzn?
                • ankiol Re: ?? n/t 27.03.08, 23:26
                  Nie generalizujmy, ale znam paru takich, którzy właśnie w ten sposób reagują.
                  • marghe_72 Re: ?? n/t 27.03.08, 23:28
                    ankiol napisała:

                    > Nie generalizujmy, ale znam paru takich, którzy właśnie w ten
                    sposób reagują.

                    to Ty geberalizujesz wink

                    W tym konkretnym przypadku mąz miał prawo się wkurzyć.
                    • marghe_72 Re: ?? n/t 27.03.08, 23:29
                      pardon - geNeralizujesz
                      • ankiol Re: ?? n/t 27.03.08, 23:31
                        Ale myśle ze nie aż tak, więc dlatego w dalszej częsci mojej wypowiedzi
                        napisałam że powinni sie przeprosić nawzajem.
                        • marghe_72 Re: ?? n/t 27.03.08, 23:33
                          Z tym się zgadzam w 100% smile
        • kea100 Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:40
          porozmawiam z nim o tym, jednak mam pytanie:
          > zawsze, powtarzam:zawsze kazda z was robi to co glosi???
          > Niech pierwsza rzuci kamien....

          Odpowiadam,jeżeli chodzi o taką sytuację jak opisana ,tak zawsze
          postępuję tak jak odpowiedziałam parę postów wyżej.Byłam i jestem w
          takich sytuacjach konekwentna.
        • selavi2 tak 30.03.08, 19:07
          Jesli o mnie chodzi to zawsze i jako mama i jako niania.
          Ale mam jeden feler - wiek dziecka mnie ogranicza - przy nastolatkach wymiekam,
          zwlaszcza przy synu, ktory potrafi byc taki paskudny, ze czesto dla swietego
          spokoju odpuszczam mu rozne takie, a cory to prawie nie tykam, bo kopie i
          syczy... No ale 16 i 18 lat to troche inaczej.
          Zawsze bylam nieugieta a to z tego prostego powodu, ze zostalam sama z dziecćmi
          jak mialy 2 latka jedno i 3 m-ce drugie.
          To zdaje egzamin przy wszystkich maluchach.
          Ale ja do nieugietosci dodaje jeszcze uznanie i zrozumienie i uszanowanie uczuc
          dziecka oraz umiem przewidziec znaczna czesc sytuacji, ktore niepotrzebnie moga
          prowokowac rozne napiecia i staram sie dziecku ich nie fundowac, a jesli musze
          to odpuszczam maluchowi.
          Ale histeriom nie ulegam w 99%, W TYM 1% procencie ulegam kiedy maluch jest
          bardzo zmeczony i spiacy. Ale tez pilnuje, by nie dopuscic do takich sytuacji.
          A w twoim przypadku o uczuciach coreczki i ich uszanowaniu,pomyslalabym
          wczesniej, a nie po histerii jaka odstawila, (co nietrudne bylo do przewidzenia
          w tej sytuacji).
          I tak moim zdaniem co do ulegania histerii maz mial racje, co do zafundowania
          malej takiej sytuacji to oboje daliscie ciała.
          A poza tym oboje ponizyliscie najpierw dziecko - kupujac na jego oczach
          przepiekna zabawke obcej dziewczynce(3-latek nie rozumie dlaczego pieknego
          konika nie on ma dostac) i ponizyliscie siebie nawzajem.
          Nastepnym razem proponuje, byscie wczesniej pomysleli i o uczuciach swojego
          dziecka i o swoich.
      • drogadodomu Re: Maz mnie ponizyl 27.03.08, 23:06
        Młodszego nie brałam do sklepu z zabawkami jeżeli nie chciałam nic mu kupować,
        był w tym wieku typem dziecka do którego nie dochodziło ani prośbą ani groźbą.
        Oszczędzałam nerwów i jemu i sobie. Starszy jak miał trzy lata potrafił wyć na
        widok nowych butów ojca. Tłumaczyłam i powoli krok po kroku zmieniali się,
        młody wręcz uwielbia wybierać i planować prezenty dla innych a ma 8 lat. Twoja
        córa też dojrzeje. Gorzej że nie macie wspólnego frontu podczas takich
        sklepowych awantur. Moim zdaniem wspólny front w sklepie, domu, czy u cioci na
        imieninach to podstawa w wychowaniu. To oczywiście wymaga współpracy, dogadania,
        pójścia na kompromis i czasu. Z całego serca życzę Ci dogadania się z mężem w
        tej i innych ważnych dla Ciebie sprawach. To zapobiegnie sytuacjom w których
        ktoś może poczuć się poniżony.
        • kiraout do konsekwentnych... 27.03.08, 23:55
          A jak Wy spełniacie swoje zachcianki? Bo przecież je macie, prawda?
          Ochotę na to, na tamto... Czekoladka w sklepie, lepszy niż zwykle
          tonik, krem, wypożyczony fajny film? Piękna rzecz, na którą
          trafiłyście okazyjnie. Czujecie, że jak nie kupicie, to będziecie
          mocno żałować i kupujecie, decydujecie się własnie na to pod wpływem
          emocji. Jak bardzo inne jesteście od takiego 3-latka? Ano tak
          bardzo, że jemu konsekwentnie odmawiacie jak czemuś ulegnie
          (zabawka, czekoladka, itd., itp. - bo wymuszone), sobie nie...
          • ankiol Jest ogromna różnica 28.03.08, 00:02
            Trzylatek nie potrafi przełknąć rozczarowania związanego z niespełnieniem
            zachcianki i po paru "proszę" jedynym sposobem jaki jej/jemu przyjdzie do głowy
            jest histeria.

            Brawo Kiraout.
          • croyance Re: do konsekwentnych... 28.03.08, 11:33
            O, pardon, ja jestem konsekwentna w stosunku do siebie. I jak
            postanowie, ze np. czegos nie jem, to nie jem.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 07:52
      A moze sfejczalej i innym mamom (w szczegolnosci tym co dopiero beda
      mialy z tym problem) zaproponuje inna metode, ktora sama osobiscie
      stosuje. Ja chodze z dzieckiem dosc czesto do sklepu z zabawkami,
      ale przewaznie nic nie kupujemy. Czasami jakas ksiazeczke, albo
      drobiazg, ale 90% odwiedzin sklepow z zabawkami, to tylko zeby wejsc
      i poogladac. Moje dziecko moze dotknac, zobaczyc jak dziala, ja
      popatrzec na cene i ja przemyslec.
      Pozniej w glowie robie sobie liste rzeczy ktore zauwazylam, ze
      podobaja sie corce lub uwazalam ze sa ciekawymi zabawkami. Porownuje
      ceny na allegro, i dopiero wtedy decyduje sie na zakup.
      W kazdym badz razie moje dziecko wizyty w sklepie nie kojarzy jako
      elementu wiazacego sie w 100% z zakupem i posiadaniem nowej zabawki.
      Przez co mam nadzieje unikniemy histerii przy robieniu zakupow.
      • ammeux Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 11:20
        Moim zdaniem Twój mąż miał rację, że się wściekł. Jednak
        ochrzanianie Cię w miejscu publicznym uważam za niekulturalne.
        Jeśli chodzi o kupienie zabawki dziecku. Uważam że zrobiłaś źle.
        Uległaś histerii dziecka. Mała dzięki temu już wie: płaczę, krzyczę
        = dostaję to co chcę.
        No i dziwne jest dla mnie jest Twoje informacja, jaką przekazałaś
        córce, że dostaje zabawkę, bo ją kochacie?????
        To teraz jak przez tydzień nie dostanie nowej zabawki to znaczy że
        jej nie kochacie??

        I nie przesadzajcie, trzylatek naprawdę już dużo rozumie! To nie
        jest niemowlę!

    • bea.bea Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 11:29
      pomijając fakt, że nie powinien napadac na ciebie przy dziecku, to uwazam,że
      miał racje..

      • jomamma Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 12:11
        Pracowałam kiedyś w wakacje w olbrzymim sklepie z zabawkami. Sklep
        był urządzony pod dzieci: jaskinie, gry, konkursy, przebieranki.
        Przy posusze, jaka była w tamtych czasach dla dzieci - taki sklep to
        był cudo. I przyprowadzano tam dzieciaki, jak na plac zabaw.
        Wychodząc równo wyły i młodsze i starsze. Widziałam jak chłopak,
        kilkunastoletni (15-16) z biednej rodziny tak strasznie chciał coś
        tam kupić, że przychodził przez kilka dni, potem przyprowadził mamę,
        czy ciotke, czy babcię, nie wiem, a ona go wyśmiała. Nastepnego dnia
        przyłapano go jak coś wynosił... Przykre, ale nawet starsi nie
        trzymają emocji na wodzy, a co mówić o małym, 3-letnim dziecku.

        Wiecie, co myślę, że przyprowadzanie takich dzieci do sklepu z
        zabawkami, żeby pooglądały, żeby samemu pooglądać, żeby ...doradziły
        (!) to jest jakaś bezwzględność wobec dziecka i dobrze
        powiedziane: "igranie" z nim.
        Ja po tym, czego się naoglądałam prowadzam moje 3-letnie tylko w
        celach zakupowych (nieczęsto!), czasem trzeba dopasowć rowerek, czy
        konika; a jak nie mam zamiaru nic kupić - nie wchodzę.
        • kostruszka Zgadzam sie z jomammą n/t 28.03.08, 12:27
          • mozambique Re: Zgadzam sie z jomammą n/t 28.03.08, 13:50
            maz ma absolutna racje :
            - córka rozpuszczona jak dziadowski bicz
            - juz na etapie histerii w miejscach publicznych , bedzie tylko
            gorzej
            - maz zrobił najmadzrejsza rzecz jaka mógł
            - mamusia postapiła jak przykąłdowa kretynka ulegajac histeriom w
            sklepie

            reaumujac - głupia mamusia, mądry tatuś, biedne dziecko
          • myelegans a ja nie 28.03.08, 13:55
            Dziecko powinnismy uczyc juz od wczesnych lat, ze nie musi i nie
            moze miec wszystkiego co chce, w tym wypadku to byl juz zupelny
            impuls na zasadzie, "kupiliscie kolezance to ja tez chce".
            Ja chce Porsche Baxter, wiec powinnam isc do banku zaciagnac kredyt
            i .... kupic, bo moja przyjaciolka wlasnie nabyla. chce go niemalze
            tak samo, a moze bardziej niz dziecko tego konika, no i co z tego?

            Zauwazcie jak szybko zainteresowanie zabawka mija przy takich
            impulsywnych zakupach, niemalze w momencie kupna.

            Histerii w sklepie nigdy nie uleglam, autorytetu mojego meza tez nie
            podwazylam przy dziecku, co nie znaczy, ze jestem zelazno-
            konsekwentna, bo nie jestem.
            • bea.bea Re: a ja nie 28.03.08, 15:06
              poszłabym w jszcze innym kierunku....

              czy jesli nic nie chcesz kupić nie wchodzisz do sklepu....a juz zupełnie nie
              wchodzisz do sklepu na który cie nie stac, by sobie poogladac/

              moje dziecko wie ,ze idziemy cos kupic ...albo tylko poogladac...
              cel naszego wypadu do sklepu ustalamy w domu...
              i nie ma z tym problemu...histeri jak dotad nie było....

              a ja osobiscie lubie pochodzic i poogladac , nawet w sklepach w których mnie
              stac nigdy nie bedzie....
              ba smile..nawet bym sobie posiedziała w tym samochodzie klezanki...

              i nie uwazam,żeby chodzenie tylko w celach zakupowych było suszne..moze dla
              majacych problem z impulsami..to tak...

              dziecko tez nalezy uczyc, ze raz sie kupuje, a raz nie..i nie jest to katowanie
              , czy znecanie sie psychoczne...
              bo jesli jezt...to ja straszna masochistka jestem..smile
              • sfajczala Rozne opinie.. 28.03.08, 15:53
                bea.bea..i calkowicie sie z Toba zgadzam, bo przeciez swiat nie
                sklada sie tylko z sytuacji przez nas kontrolowanych, nie zawsze
                mozna zaplanowac nawet glupie wyjscie do sklepu (ze obowiazkowo
                zakup)-a co jak towaru zabraknie??
                Do mozambique...czy jak tam..pomijajac glupawy ton twej wypowiedzi,
                nad ktorym skupiac sie nia ma sensusmile powiem ci tylko, ze moja
                coreczka absolutnie nie jest rozpieszczana. Jesli uwaznie poczytasz
                doczytasz wypowiedz, gdzie wspominalam, ze ojciec dziecka nic nie
                chce mu kupowac, ze mala jest b.grzeczna w innych dziedzinach,jest
                kochana coreczka.Ktos pytal czy mala nie ma ZADNYCH zabawek. Ma,
                pewnie, ze ma jakies, oczywiscie nieporownywalnie mniej niz
                kolezanki (ale teraz dzieci maja za duzo zabawek, tu sie zgodze z
                mezem), jednak o kazda zabawke walka jak wilki z mezem!! Pare
                dostala od rodziny i od razu zostali "ustawieni" przez meza. Maz
                jest boskim ojcem, jedynie w tej kwestii ma z glowa, tak zostal
                chorze wychowany.On woli dziecko do parku czy na sanki, ale
                pozyczone oczywiscie i oddane, aby nauczyla sie, ze trzeba
                oddac.Przedszkolanka nawet rozmaiwala z mezem i nic!
                Rozmawialam wczoraj wieczorem z mezem..jesli to rozmowa mozna
                nazwac..bo bylo ciezko.
                Obiecal, ze sie postara zrozumiec moje pobudki, jednak po wyjsciu do
                kuchni na herbate, wrocil "zazenowany" jak powiedzial i wkurzony, ze
                Cytuje: "opieram sie na bezdennie glupich i wrednie jajnikowych
                komentarzach wirtualnych idiotek", a jego podwazam zdanie!
                No i kto ma sily na takiego czlowieka?
                Tlumaczylam, moze niepotrzebnie powiedzialam o forum i moim watku,
                ale tlumaczylam, ze mala nie moze rosnac na pustyni, itp..ale on
                powiedzial ze w takim razie od dzis wlacznie NIC sie malej nie
                kupuje. On ja nauczy porzadku!
                Osiwieje chyba, to meczenie psychiczne! Gl.mnie bo mala niewiele
                rozumie na razie no i nie slyszala rozmowy.
                • kali_pso Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 16:13
                  A z czego wynika to zachowanie męża?
                  Piszesz, że został tak wychowany, czyli jak?

                  Mój mąż bardzo często zachowuje się podobnie- jako dziecko nie miał
                  zbyt łatwego życia. To ja nauczyłam go, że i jemu i dziecku należy
                  się rozpieszczanie przez kupowanie rzeczy niepraktycznychwinkP Jemu
                  nic nie jest potrzebne i syna równiez wychowywałby w takim
                  mminimalizmie, ograniczaniu się we wszystkim.

                  I co ciekawe, syn nie jest rozpieszczony, nie ma pokoju tonącego w
                  zbędnych zabawkach, nie reagował i reaguje histerycznie na sprzeciw
                  w sprawie kupna kolejnej takiej samej zabawki- dlatego sądzę, że u
                  podstawy zachowania męża leżą własnie jakieś jego tłumione
                  frustracje- może u Twojego jest podobnie?
                  • sfajczala Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 16:20
                    Nie wiem kochana kali psie.Moj maz zostal zle wychowany, nie mial
                    nic albo prawie nic, sam sobie robil zabawki, jego ojciec go
                    maltretowal psychicznie, a matka uzaleznila od siebie.
                    Opowiadal mi prawdziwe smutne historie. Ja pochodze wrecz
                    przeciwnie,z dobrej rodziny skladniowej.
                    Nasza corka wszystko co ma zawdziecza mnie, ale moj maz nie chce
                    widziec problemu! Twoj sie da uczyc, moj nawet mnie nie uznaje za
                    czlowieka rownego sobie zebym mu cos pokazywala.
                    Ja juz sie przyzwyczailam, bo jak mowie, w reszcie spraw jest dobrym
                    tata, nie mamy problemow, ale czasem mu odbije bo innego slowa nie
                    znam na takie zachowanie.
                    • croyance Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 16:46
                      Jak to, wszystko, co ma, zawdziecza Tobie? Wedlug Ciebie rzeczy
                      materialne to wszystko? Sama pisalas, ze Twoj maz jest dobrym ojcem
                      i np. spedza z nia czas na sankach - a to o wiele wiecej warte, niz
                      kupno tychze.

                      Dziwne masz podejscie. Wydaje mi sie, ze dla Ciebie
                      kupowanie/prezenty to sposob na okazywanie uczuc, maz moze miec
                      sposob inny. To nie znaczy, ze nie kocha.
                    • qunegunda Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 17:22
                      > (...) nawet mnie nie uznaje za
                      > czlowieka rownego sobie zebym mu cos pokazywala.

                      to jest sedno problemu, a nie jakiś głupi konik.
                • croyance Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 16:43
                  Glupi komenatrz meza, zwazywszy, ze prawie wszystkie bierzemy tu
                  jego strone smile Pokaz my ten watek, Sfajczala, skuma, o co chodzi.

                  Rozpieszczanie to nie tylko kupowanie lub nie zabawek.
                  • guderianka Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 16:49
                    A mi się wydaje,że wczoraj pojechałaś za mocno z wątkiem i słowami i
                    dziś próbujesz się "wybielać", tłumaczyć ze swojego tonu i
                    postępowania, obracać wszystko na swoją korzyść. Zamiast przyznać po
                    ludzku , że nie zachowałaś się do końca fair.
                    A z mężem na układ może idź. Jeśli jest adwokatem zawrzyj z nim
                    umowę, że miesiecznie wydawać na dziecka zabawki będziesz np. 20zł.,
                    a na specjalne okazaje jak urodziny , świeta itp wiecej (wynegocjuj
                    ile)
                    • croyance Re: Rozne opinie.. 28.03.08, 23:51
                      Jezu, przez chwile myslalam, ze to do mnie!
                • mozambique Re: Rozne opinie.. 31.03.08, 15:05
                  "Obiecal, ze sie postara zrozumiec moje pobudki, jednak po wyjsciu
                  do
                  > kuchni na herbate, wrocil "zazenowany" jak powiedzial i wkurzony,
                  ze
                  > Cytuje: "opieram sie na bezdennie glupich i wrednie jajnikowych
                  > komentarzach wirtualnych idiotek", a jego podwazam zdanie!
                  > No i kto ma sily na takiego czlowieka?"

                  mądry ten twój mąż

                  coraz bardziej mi sie podoba
                • mozambique Re: Rozne opinie.. 31.03.08, 15:05
                  "Obiecal, ze sie postara zrozumiec moje pobudki, jednak po wyjsciu
                  do
                  > kuchni na herbate, wrocil "zazenowany" jak powiedzial i wkurzony,
                  ze
                  > Cytuje: "opieram sie na bezdennie glupich i wrednie jajnikowych
                  > komentarzach wirtualnych idiotek", a jego podwazam zdanie!
                  > No i kto ma sily na takiego czlowieka?"

                  mądry ten twój mąż

                  coraz bardziej mi sie podoba
    • madami Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 15:04
      Tak, mąż miał rację, co prawda nie powinien jej wyłuszczać przy dziecku wink ale rację miał a Ty źle zrobiłaś, że uległaś. Przede wszytskim dlatego, że uległas histerii a tłumaczenie, że dostała tą zabawkę bo kochasz... brak słów.
    • gacusia1 Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 16:01
      Powiem Ci tylko,ze jak ja bylam mala i ktoras z kolezanek miala
      urodziny to zawsze prezent kupowany byl dla kolezanki i COS dla mnie
      (nie zawsze to samo).Gdy moja corka byla mala,sytuacja byla
      identyczna-prezent dla kolezanki i prezent dla corki.Nie uwazam,ze
      to prawidlowe ale nic sie nikomu nie stalo ani z kieszeni zbyt wiele
      nie ubywalo.Niestety,mezczyzni czesto lubia pokazywac "kto tu
      rzadzi" i nie zawsze uda sie ich tak latwo udobruchac ,-))))
      • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 16:10
        Dokladnie! On musi pokazac, ze rzadzi.
        Taki wlasnie jest, poza tym najgorsze, ze nie widzi ze ma
        problem...Jak mowie o psychologach smieje sie ze mnie i na pewno z
        mama nie chce rozmawiac wlasna.
        • marghe_72 Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 16:35
          sfajczala napisała:

          > Dokladnie! On musi pokazac, ze rzadzi.


          Przeciez to Ty postawiłaś na swoim, nie mąż..
        • croyance Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 16:50
          Ty masz problem, sfajczala, Ty piszesz na forum i prosisz o rade. Co
          wiecej, zachowujesz sie dokladnie Tak samo jak Twoj maz - czyli nie
          bierzesz pod uwage racji drugiej strony. Tyle dziewczyn Ci odpisalo,
          co o tym sadzi, a Ty szukasz nielicznych postow potwierdzajacych
          Toje racje i jeszcze bardziej sie nakrecasz. Ty nie szukasz
          rozwiazania problemu, tylko potwierdzenie, ze zrobilas dobrze. Jesli
          maz ma taka sama postawe, nigdy sie nie dogadacie.
    • marghe_72 Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 16:54
      sfajczala napisała:

      oczywiscie
      > wytlumaczylam jej, ze nie ma urodzin, ale jako ja kochamy to
      dostala.

      Abstrahując od całej reszty, mnie to lekko zmroziło.
    • tosina Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 17:08
      O raju.Naprawde sadzisz ze to bylo madre co zrobilas? Myslisz ze
      mala zrozumiala Twoja wypowiedz czy ze zakodowala sobie. JAK po
      histeryzuje , po placze to mama kupi to lub owo. Bo jak dla mnie to
      zrozumiala to w ten drugi sposob .NAwet jesli sytuacja byla po raz 1
      to stanowi jawny sygnal ze z toba tak mozna a wszystko rozbija sie o
      to jak dlugo trzeba\"płakac". Sorry ale zaden pedagog nie powie ze
      postapilas dobrze. To poprostu wymuszanie. A jako takiemu powinnas
      sie przecoiwstawic.
      I cos jeszcze jaki TY przyklad dajesz corce?Ze mozna ignorowac meza?
      ze nie trzeba sie z nim liczyc bo mama i tak wie lepiej i postawi na
      swoim?Gdyby mnie maz tak zniewazyl to w oczach corki to by,m sie
      naprawde wsciekla.

      • trofani Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 18:45

        A ja mysle, ze facet zarabia (pracuje za pieniadze), a ona “siedzi”
        w domu z dzieckiem (bo gdy nie pojdzie mala do przedszkola to musi
        opiekowac sie chora corka) – pewnie on czesto jest po za domem, jak
        to adwokat.
        A wiec: on sobie mysli, ze on zarabia, a ona siedzi w domu i nic nie
        robi, wiec gdy nagle ona chce kupic dziecku zabawke za JEGO
        pieniadze (bo pewnie nie uwaza, ze to malzenskie), to denerwuje go
        to, ze ona wydaje “jego “ pieniadze.
        Czasem mezczyzni tak maja, ze jesli wydaja pieniadze i ubywa im
        troche z konta, to tak jakby ktos ich okradal, a tym ktosiem jest
        jego zona (bo na corke by nakrzyczal , albo i uderzyl i by
        zrozumiala, ze nie wolno jej “krasc jego pieniedzy” – takie jego
        mysli). Ale, ze tu byla sytuacja, ze wlasnej “baby” nie mogl
        szarpnac albo uderzyc przy swiadkach (adwokatem jest, wiec wie, ze
        w sadzie swiadkowie by potwierdzili pobicie), a mala corka krzyczy i
        robi wstyd i zona namawia, a ludzie patrza na nich, to poczul sie
        osaczony, bo gdyby mogl, to z pewnoscia by nie wydal tych swoich
        pieniedzy.

        A mowienie o solidarnosci jajnikowej – to tak mowia szowinistyczne
        swinie takimi slowami.

        Jezdzi z mala na sankach??? Na POZYCZONYCH !!!! – wiec ile razy mogl
        z nia pojsc w ciagu zimy?, chyba nie za duzo, bo sniegu nie bylo w
        Polsce ( no chyba ze mieszkaja tu gdzie ja i sniegu ile sie chce
        jest tej zimy), no i za kazym razem prosi kogos o pozyczenie
        sanek??? – mysle, ze nie lubi prosic, wiec zdarzylo sie to jezdzenie
        doslownie kilka razy.

        Mysle, ze jego zona nie moze za duzo rzeczy kupowac, wiec jesli juz
        sa w sklepie, to ona chce cos kupic, chodzi o to, ze on oszczedza i
        trzeba naprawde WYRYWAC od niego KAZDY GROSZ.Wiec ona wyrywa te
        grosze przy kazdej okazji, a on nienawidzi jej w tym momencie i
        wyzywa przy ludziach – bo wstydu nie ma i szacunku .

        • tosina Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 18:55
          dziecku zabawke za JEGO
          > pieniadze (bo pewnie nie uwaza, ze to malzenskie), to denerwuje go
          > to, ze ona wydaje “jego “ pieniadze.


          To jakas chora autopsja??WIesz wiele osob pisze tu na podstawie
          wlasnych doswiadczen ale z takim podejsciem sie nie
          spotkalam .Bosz.. wiesz mam meza juz 19lat ale nigdy nie uslyszalam
          o nim ze pieniadze sa jego.BA raz mi sie zdarzylo powiedziec ze
          czegos nie kupilam sobie bo on tyra a ja nie chce trwonic. No to
          wtedy ja uslyszalam ze po to tyra bym mogla nie oszczedzac i
          kupowac.Ze jak to sa jego pieniadze to czy on moze zjesc moja zupe
          bo robilam zakupy.I dokuczal mi tak 3 dni zaznaczajac twoje , moje..


          FAkt te sanki sa dziwne , moze to knywka ale jednak obstaje przy
          swoim .Mowimy NIE kategoryczne dzieciom gdy robia sceny.
        • croyance Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 19:28
          Moze i jest tak, jak mowisz, ale nie zmienia to faktu, ze sfajczala
          postapila wysoce niepedagogicznie.
    • madziaaaa Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 19:15
      ja jestem z tych rozpieszczających dziecko. I pierwsza mogę rzucić kamień, tak
      jak chcesz, bo po prostu nie ma możliwości, by ulec rozhisteryzowanemu dziecku,
      które coś wymusza na rodzicach wyciem i spazmami.
      My zawsze robimy tak, że solenizant dostaje większy prezent a moja córka jakiś
      drobiazg, ale nigdy nie była to rzecz wymuszana przez nią płaczem.
      Rację miał Twój mąż, choć swoim zachowaniem pokazał, jakie ma braki w
      wychowaniu. Nie rozumiem w ogóle, jak rodzice mogą kłócić sie przy dziecku, jak
      w ogóle można kłócić się w miejscu publicznym...
      Poniżej krytyki jest zachowanie całej Waszej trójki...
    • narsen Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 20:04
      Sama postąpiłaś źle ustępując małej, ale ta awantura w wykonaniu
      małża? Dramat.
    • purpurowa_komnata Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 21:16
      Forma wypowiedzi męża jak dla mnie niewłaściwa. Jednak uważam,że na
      dłuższą metę robisz dziecku krzywdę swoim postępowaniem.
      • kiraout Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 23:49
        Moim zdaniem skoro w ogóle zaistniała taka sytuacja, tzn., że była
        wyjątkowa, tzn. , że nie co dzień dziecko dostaje histerii w
        sklepie, mama nie ulaga mu codziennie i nie ma w domu stosu koników,
        bo zdaje się mało ma.
        To znaczy, ze poza Tatusiem wszyscy zdrowi, a mała tym, że dostała
        tego konika (i dobrze!) nie wypaczy się rodzicielom.
        Pozdrawiam.

        wypowiedź madziiiii (?) mnie rozśmieszyła do łez, ale podejrzewam,
        ze niestety napisała to nieświadomie i zrzuciłam winę na późną porę.
        • duveen Re: Maz mnie ponizyl 28.03.08, 23:54
          ponizył, nie ponizyl
          haje ci zrobił, bos mu "autorytet" podwazyla (pewnie go cos w d..
          ugryzło)
          faceto . dalas sie i teraz piszesz phfosty ..
        • madziaaaa kiraout 29.03.08, 08:15
          a co cię tak rozśmieszyło?
          To, że nie moje dziecko nie miewa napadów histerii?
          Że potrafię z nim rozmawiać i racjonalnie, na odpowiednim poziomie wytlumaczyć?
          To, że nie uznaję awantur między rodzicami, a już na pewno nie przy dziecku???

          Rozpieszczam swoje dziecko i ulegam jego zachciankom (w miarę możliwości) ale
          moja córka wie, że płaczem i krzykiem nie wskóra nic. Zero.
          Aczkolwiek w poście autorki najgłupsze już w ogóle jest to, że rodzice nie
          trzymają wspólnego frontu. Nie potrafią się dogadać nawet w tak podstawowych
          sprawach.
          • kiraout Re: kiraout 29.03.08, 09:39
            Madziaaaa...

            "Twój mąż, choć swoim zachowaniem pokazał, jakie ma braki w
            wychowaniu."

            Hm... piękna ocena człowieka, którego nawet nie znasz. Rozumiem, że
            TY nie masz?

            "Nie rozumiem w ogóle, jak rodzice mogą kłócić sie przy dziecku, jak
            w ogóle można kłócić się w miejscu publicznym..."
            "To, że nie uznaję awantur między rodzicami, a już na pewno nie przy
            dziecku???"
            - no nie każdy ma osobowość tantryczną, i jak się wkurzy w (dajmy na
            to) sklepie, to normalnie nie dociągnie nawet do samochodu smile Ja bym
            powiedziała, że to była scena;
            ale to małe miki, najlepsze jest to:

            "Poniżej krytyki jest zachowanie całej Waszej trójki..."

            - Ale całej, naprawdę tak myślisz, że całej?
            No skandal, dziecko się rozkrzyczało...

            Oj, straszna ciotka-klotka z Ciebie wyszła smile
            • sfajczala Re: kiraout 29.03.08, 13:12
              No ja tez lubie takie podsumowania i okreslanie na pewnika
              czlowieka, calej rodziny po paru zdaniach.
              Uchowajcie sie przed tym, kobiety!
              Uroczyscie przyznaje:blad popelnilam i sobie obiecalam, ze nic
              wiecej histeria corka nie wskora, zobaczycie!
              Tyle, ze nikt jakos uwagi nie zwrocil na to ze pisalam ze jest
              bardzo kochana i dobra i wychowana, juz dokladam staran, nie bac sie.
              Zdarzylo jej sie w sklepie, ona w ogole ma specyficzna sytuacje,
              jakby ktos sie postaral zrozumiec glebiej to by zobaczycl ze dziecko
              ukarane przez ojca brakiem zabawek czy mozliwosc i kupienia ich.
              Oczywiscie ze milosci tak sie nie okazuje, to glupie, ale kazdy moze
              blad zrobic na goraco.POza tym nie chce sie wcale umyc czy obielic
              czy jak mowil ktos, ja po prostu wsparcia tez szukam nie mozliwe ze
              tylko maz mial racje do jasnej!
              Nikt mnie nie rozumie?
              Dodam, ze do malzenstwa wnioslam spoy spadek, wiec gola nie jestem
              • arioso1 Re: kiraout 29.03.08, 13:46
                ja cie rozumiem i jak naopisałam wczesniej maz miał rację ale nie
                powinien był cię obrazic w sklepie. ty nie powinnaś ulegac dziecku
                jak sama piszesz nie zdarza sie to - ale zrozum oburzenie -
                nienapisałas wszystkiego jakim jest w pierwszym poście- z niego
                jasno wynika ze dziecko dostało histerii a ty kupiłaś bo ja kochasz
                przecież- wybacz ale po takim tekscie każdy zrozumiał jak zrozumiał.
                są tacy ludzie ze uważaja ze dziecko nie musi mieć zabawek, jest to
                oczywiście poniekad krzywdzące dla dziecka ale te kwestie powinnaś
                ustalic z męzem zeby nie było takich sytuacji że kupujesz dziecku
                jak cie już nerw rozczuli- ustalcie ze będziecie dziecku kupowac
                zabawki na okazję. GDYBYM JA BYŁA NA TWOIM MIEJSCU I MIAŁA MĘŻA
                CO KATEGORYCZNIE ZABRANIA KUPOWANIA DZIECKU ZABAWEK TO O ILE
                WOGÓLE BYM BYŁA Z TAKIM CZŁOWIEKIEM TO KUPOWAŁABYM PO KRYJOMU- a
                potem mówiła mu że córka dostała od kogoś - wiadomo że nie codzień
                ale raz na kilka tygodni jakac ciocia moze cos kupić twoimi rękami
                prawda? nie bardzo ja rozumiem czy maż jest aż taki nieugiety czy
                poprostu powiedział- słuchaj nie wolno ci kupowac dziecku zabawek bo
                cos tam...
                czy poprostu wyraził zdanie z którego wynika ze zabawki nie sa
                niezbedne. niestety jak mówiłam wcześniej bywaja tacy ludzie- np mój
                teść taki jest nie kupi nic nikomu ani sobie ani dzieciom tesciowa
                niezle musi kombinować zeby dzieci miały a teraz wnuki-ogólnie
                wspaniały człowiek ale nie wydaje na to co poprostu nie jest
                niezbedne do zycia - lodówka i meble od 35 lat ta sama telewizor
                też jeszcze w drewnianej oprawie stoi i działa- ciuchy nosi jak
                za kawalwera wciąż te same i nie przegadasz mu bo on tak ma i juz
              • net79 Re: kiraout 29.03.08, 16:42
                Jeśli jest jak piszesz rozumiem czemu zmiękłaś,mimo,że to awychowawcze,ale jak
                mówisz to już zrozumiałaśsmileTeż mam słabość do zabawek. Gdybym słuchała się
                mojego M. w sprawie zabawek,moje dzieci połowy by nie miały. Poprostu kupuję
                kiedy uważam, że jest potrzeba,potem pokazuję dziecko podczas zabawy, zabarwiam
                gadką o wartości dydaktycznrj zakupu i się cieszy razem z namismile Fakt, że dzieci
                mają o połowę zabawek za dużo i nie szanują... tu mój błąd...
                Mąż nie ładnie się zachował, kompletny brak klasy, powinien przedyskutować to z
                tobą po powrocie do domu bez udziału dziecka i publiki, tylko to działa w dwie
                strony, ale to już wieszsmile podejście do wychowania bez zabawek jest nieco
                patologiczne, edukacyjnych też dziecku nie kupuje.Sprawa zasadnicza- Czy
                zapewnia, gry, puzzle, układanki, tablice, klocki itp... temat na długie
                wieczory dla was obojga, musicie wypracować złoty środek i ustalać co, jak,
                kiedy i w jakich granicachsmile

                Ps. Jeśli uważasz mój wątek za prześmiewczy w stosunku do twojego, to jesteś w
                błędzie. Ten dopiero dziś prześledziłam, a wieczorny był wynikiem nudy, redbulla
                i niechęci do porządków domowychsmile
                Pozdro
                Netka
    • mathiola Re: Maz mnie ponizyl 29.03.08, 14:06
      Niezłe metody wychowacze.
      Róbcie tak dalej, potem będzie jeszcze fajniej.
    • vharia Re: Maz mnie ponizyl 29.03.08, 15:49
      Po takiej akcji masz zagwarantowane kolejne sceny i ryki na pół
      sklepu kiedy tylko znów dziecie orzeknie, że czegoś chce.
      Zapracowałaś w czasie urodzin Magdy uczciwie i napewno Cię nie
      miną.
      smile))))
      • ayelet Re: Maz mnie ponizyl 29.03.08, 20:35
        Witaj,
        napewno źle się stało, że postapiłaś inaczej niż mąż (wy)
        zapowiedzieliście córce. Ja w takich sytuacjach (ale nigdy pod
        presją histerii i krzyków- wtedy zawsze idę w swoją stronę)
        rozmawiam z mężem i przedstawiam argumenty dlaczego bym chciała
        zrobić inaczej. Wtedy razem informujemy syna, że zmieniliśmy zdanie,
        bo coś tam. Nigdy natomiast pod presją, nie może to być wymuszenie
        przez dziecko.
        Jeżeli faktycznie tak masz, że mąż dziecku nic nie kupuje to
        przecież nie możesz kupić dziecku zabawkę ale nie wtedy, gdy
        jesteście wszyscy razem w sklepie. Możesz przecież się wybrać sama z
        dzieckiem i uniknąć awantury przy dziecku.
      • moni-ka7 Re: Maz mnie ponizyl 29.03.08, 20:35
        tym razem musze stanac po stronie chlopa
    • sfajczala Re: Maz mnie ponizyl 30.03.08, 19:14
      mathiola! Cudownie wredny i nic nie wnoszacy komentarz?
      Moze sprobujesz pociagnac i wyjasnic dlaczego mialoby byc gorzej?
      Dla wnikliwych: moja corka byla ze mna na zakupach i nie plakala
      wcale o nic. Dlaczego sadzicie niektore, ze juz jest "stracona" ??
      Nie moglybyscie byc chyba pracownikami spolecznymi, rehabilitujacymi
      mlodziez trudnawink
      Watek zadziwiajaco sie rozbudowal, a tego nie szukalam, choc ciesze
      sie.
      DZiekuje za przychylne komenatrze i te mniej tez, no bo otwieraja
      oczy.W jakis tam sposob...
      No i na koniec chcialam rzec jedno:nie osadzajcie.



      • selavi2 sfajczała 30.03.08, 19:20
        Jest gdzies tam moj wpis pod tyt."tak" odnosnie Twojego pytania czy zawsze
        jestesmy takie konsekwentne.
        Moze tez troche ci pomoze na przyszlosc uyniknac takich akcji.
        POzdrawiam.
      • mathiola Re: Maz mnie ponizyl 02.04.08, 22:28
        ja nie osądzam, ja komentuję to, co tak szczegółowo opisałaś (mała
        próbka procesu wychowawczego w waszym wydaniu?).
        Brak jednogłośności u rodziców, sceny małżeńskie w obecności
        dziecka, uleganie zachciankom dziecka z powodu jego histerii... i
        tak dalej.... Ja nie jestem doskonała... ale to są podstawowe zasady
        których nie łamię, bo NIE. Bo nie powinno się tak robić. Dzieko
        chłonie jak gąbka takie lekcje.
        Za "cudownie złośliwy komentarz" dziękuję smile Nic nie wnoszący? -
        zależy od punktu widzenia.
Pełna wersja