Dodaj do ulubionych

Wykorzystywana koleżanka

09.04.08, 09:50
Mam w pracy koleżankę, dziewczyna miła, uczynna, czasami aż do
przesady. I wg mnie jest to jej największy problem - wykorzystuje
ją kto może: chłopak, rodzina, czasem nawet koledzy z pracy. Szkoda
mi jej, ale mimochodem rzucane przeze mnie twierdzenia,
np. "przecież on może sobie sam obiad w mikrofali odgrzać, nie
musisz usługiwać" i inne tego typu pozostają bez echa.
Chciałabym jej jakoś pomóc, bo dziewczyna młoda a już sobie życie
marnuje, nie radzi sobie z obowiązkami, ale nie wiem, czy mam prawo.
I co zrobić, żeby zrozumiała, że tak daleko nie zajedzie. A kiedy
dojdzie dom, dzieci i związane z tym obowiązki?
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • gku25 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 09:57
      Jak sobie pościele, tak się wyśpi.
      • lucyn3-3 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:02
        Dobrym ludziom zawsze w życiu gorzej.
    • gryzelda71 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:05
      A może ona czuje potrzebę "służenia"?I czyj to tak naprawdę problem,twój czy
      koleżanki?
      • mama_kotula Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:09
        gryzelda71 napisała:

        > A może ona czuje potrzebę "służenia"?I czyj to tak naprawdę problem,twój czy
        > koleżanki?

        Z klawiatury mi to wyjęłaś.
        Może jej to sprawia przyjemność mimo wszystko, i nawet jeśli narzeka, to tak
        naprawdę jej to nie przeszkadza?
    • lola211 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:09
      Przestan sie wtracac i dawac "dobre" rady.
    • sir.vimes Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:13
      No w pracy to spoojnie możesz się wtrącać - jeżeli jest Twoją podwładna i
      widzisz, ze ma za dużo obowiązków.

      Ale w zycie osobiste - wiesz, ludzie nie lubią rad, nawet dobrych... Możesz jej
      w prezencie na jakąś okazję kupic mądrą książkę - i w sumie tyle.
    • kali_pso Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:16
      Ale prawo do czego?
      To co mogłaś zrobić bez zbytniego wściubiania nosa w jej życie, już
      zrobiłaś. Zmienić jej charakteru raczej nie zdołasz. Może dziewczyna
      tak została wychowana? Są osoby, które zapominając o sobie, innym
      nieba by uchyliły, na ogół otoczenie sprytnie to wykorzystuje a
      kiedy one potrzebują pomocy, wszyscy nagle mają coś ważnego do
      zrobieniawinkP
      Taki life....
      • iwi.k1 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:21
        Może to ta osławiona "solidarność kobieca" się we mnie odzywa wink.
        Ale macie rację, nic już nie będę mówić ani robić. Tyle że jestem na
        100% przekonana, że za jakiś czas będzie się wypłakiwać, że jej
        ciężko i się nie wyrabia. Moją podwładną nie jest, pracujemy na
        równorzędnych stanowiskach, ale widzę, że pomaganie innym źle wpływa
        na jej pracę, a pośrednio także na moją, bo nasze stanowiska są
        niejako powiązane. Ale przecież nie poskarżę szefowi.
        • gku25 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:25
          A mówiłaś jej to?
        • kali_pso Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 10:53
          I trzeba było tak od razuwinkp

          Ty masz zwyczajnie w tym interes, aby ona nie była wykorzystywanawinkP

          Skoro tak, to jak najbardziej masz prawo powiedzieć dziewczęciu,
          żeby wzięła się do roboty. Ale nie mówiąc jej "nie daj się, masz
          takie samo prawa jak wszyscy", tylko zwyczajnie, po ludzku: " Nie
          mam zamiaru ponosić konsekwencji Twojego zaangażowania w sprawy
          całego świata, jestesmy tandemem i tylko praca w zgranym duecie może
          przynieśc efekty"winkP- Praca to praca i nie przenosi się prywatnych
          spraw na grunt zawodowy.
          • iwi.k1 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 12:47
            kali_pso napisała:

            > I trzeba było tak od razuwinkp
            >
            > Ty masz zwyczajnie w tym interes, aby ona nie była wykorzystywanawink
            P
            >
            > Skoro tak, to jak najbardziej masz prawo powiedzieć dziewczęciu,
            > żeby wzięła się do roboty. Ale nie mówiąc jej "nie daj się, masz
            > takie samo prawa jak wszyscy", tylko zwyczajnie, po ludzku: " Nie
            > mam zamiaru ponosić konsekwencji Twojego zaangażowania w sprawy
            > całego świata, jestesmy tandemem i tylko praca w zgranym duecie
            może
            > przynieśc efekty"winkP- Praca to praca i nie przenosi się prywatnych
            > spraw na grunt zawodowy.


            Heh, ale mnie podsumowałaś crying. Jej praca nie wpływa AŻ tak bardzo na
            moją, jakoś sobie radzę. I nie dlatego boli mnie to, że daje się
            wykorzystywać, jest to najmniej ważny powód.
            Po prostu widzę co się dzieje i źle mi z tym, że ktoś z własnej woli
            ładuje się w takie układy.
            A co do przenoszenia spraw na grunt zawodowy - koleżanka i jej
            chłopak pracują razem ze mną w tej samej firmie smile, więc siłą rzeczy
            widzę jak to jest między nimi.

            Dziekuję wszystkim za odpowiedzi, wiem już jak się zachowam.
        • sir.vimes Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 11:05
          Moją podwładną nie jest, pracujemy na
          > równorzędnych stanowiskach, ale widzę, że pomaganie innym źle wpływa
          > na jej pracę, a pośrednio także na moją, bo nasze stanowiska są
          > niejako powiązane. Ale przecież nie poskarżę szefowi.

          O tym możesz - i chyba powinnaś - z nią porzmawiać.
    • kajak75 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 13:35
      Mozesz jej powiedziec wprost, ze jej nadmierna uczynnosc ma negatywny wplyw na
      twoja prace. A ze daje sie chlopakowi wykorzystywac - jej sprawa - chyba, ze
      podgrzewajac mu obiad nie robi czegos zwiazane z praca.
    • kol.3 Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 18:29
      Ktoś ją po prostu źle wychował, wmówił jej że odpowiada za
      wszystkich. Brak zdrowego egoizmu. Kiedyś jej się odwidzi, ale to
      pewnie trochę potrwa.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Wykorzystywana koleżanka 09.04.08, 23:08
      Porozmawiaj z szefem o szkoleniu dla niej asertywnosci, albo sama
      jej zasponsoruj. Moze to jest ten egzemplarz, co nie umie mowic "nie"

      p.s. w przypadku wyslania na szkolenie przez firme to widzialam
      takie szkolenia na liscie szkolen miekkich sponsorowanych przez UE.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka