iwi.k1
09.04.08, 09:50
Mam w pracy koleżankę, dziewczyna miła, uczynna, czasami aż do
przesady. I wg mnie jest to jej największy problem - wykorzystuje
ją kto może: chłopak, rodzina, czasem nawet koledzy z pracy. Szkoda
mi jej, ale mimochodem rzucane przeze mnie twierdzenia,
np. "przecież on może sobie sam obiad w mikrofali odgrzać, nie
musisz usługiwać" i inne tego typu pozostają bez echa.
Chciałabym jej jakoś pomóc, bo dziewczyna młoda a już sobie życie
marnuje, nie radzi sobie z obowiązkami, ale nie wiem, czy mam prawo.
I co zrobić, żeby zrozumiała, że tak daleko nie zajedzie. A kiedy
dojdzie dom, dzieci i związane z tym obowiązki?
Co o tym myślicie?