Dodaj do ulubionych

Patologia (?) za ścianą, co robić?

17.05.08, 21:04

Od miesiąca mam nowych sąsiadów,w mieszkaniu obok, w kawalerce. Nic o nich nie wiem. Nie odzywają się, nie mówia, ani nie odpowiadaja "dzień dobry" Za to potwornie, koszmarnie, strasznie bluźnią i dra się na siebie (to nawet nie jest kłótnia) do późna w nocy. Jak to w blokach, słychac każde słowo. Szczególnie w dzień, gdy mają otwarte okna.
Nie chcę, żeby moje dzieci tego słuchały, ich mieszkanie dzieli ściana od sypialni dzieci. Chcę, żeby mogły spokojnie spac, a nie wybudzać się bo "mamusiu, ktoś tam krzyczy"

I, chyba najwazniejsze, oni tez mają małe dzieci! Dwójkę.

Co z tym zrobić? Czy gdzieś zgłosić?
Nie znam ludzi, nie zwrócę im uwagi, z obawy o moją rodzinę. Nie wiem jak zareagują.
Obserwuj wątek
    • matsuda W TV trąbią nie bądź głuchy 17.05.08, 21:24
      skoro tam są dzieci to takie bluzganie jest dla nich krzywdą-jak dla
      MNIE 997! lepiej dmuchac na zimne
      • mea8 Re: W TV trąbią nie bądź głuchy 17.05.08, 21:30
        Jak sie awanturuja dzwon normalnie na policje. A poza czasem
        wrzaskow poszukaj dzielnicowego i dzwon. Ja juz z sasiadami sie nie
        pitole, mam dosc awantur nad glowa.
    • karimea Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 20:29
      kawalerka na 4 osoby ?
      tragedia.
      • mamaania7 Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 20:51
        Tak jak ci poradziły dziewczyny. Dzwonić na 997, ewentualnie pogadać
        z dzielnicowym w międzyczasie.
        • lapandora Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 22:16
          hmm, zadzwonic na policje to nie takie proste. Co mam powiedziec? Ze krzycza za sciana? Nie słychac płaczu dzieci, nie krzyczą na dzieci, krzyczą do siebie. Nie ma jakiś libacji, nie szwędają sie po nocach. Musiałabym jakoś to umotywować. Musiałabym podac dane. A nie chcę wywoływac awantury, bo to najbliżsi sąsiedzi. Nie znam ich. Nie wiem co to za towarzystwo.
          Myślałam o jakims ... nie wiem... kuratorze? Żeby przyjrzeli sie tym dzieciom. Na policje chyba nie ma powodów dzwonić.
          Oni mają tam jeszcze psa, a mieszkanie jest maleńkie.

    • alamateuszek Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 21:11
      dzielnicowy i policja nie cackaj sie masz przecież dzieci a policja
      nie powie kto ich wezwał do dzieła.....pozdrawiam
      • lapandora Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 22:20

        Policja powie kto ich wezwał. Kiedys mieszkali tu pijacy z malym dzieckiem ( pechowe strasznie mieszkanie, wlasciciel siedzi w wiezieniu, jego matka wynajmuje, stad takie klimaty). W nocy urzadzili jakas libacje, dziecko tak strasznie plakalo, zadzwonilismy na policje, a te barany durne przyszly do nas!! spytac dlaczego ich wezwalismy! oczywiscie pytanie bylo slychac na calej klatce.
        Policja nie mysli, ze ktos moze sie bac, a potem sie dziwia, ze ludzie tacy nieczuli. Ja tez boje sie zadzwonic.

        • lilka69 lapandora- nic nie robic(?) 18.05.08, 23:05
          napisalas tego posta ale widze z twojej postawy, ze szukasz chyba
          czarodziejskiej rozdzki, ktora uciszylaby sasiadow.

          zastanow sie, i inne dziewczyny tez- tych awantur sluchaja dzieci! ci z nich
          wyrosnie?

          dzwon lapandora na policje i to wielokrotnie. nie mozna awanturowac sie przy
          dzieciach. za chwiele zaczna te dzieci katowac. i wtedy to bedziesz miala na
          sumieniu.

          choc jak znam zycie- to tutaj popiszesz, popiszesz a i tak cicho bedziesz
          siedziala- bo- co ludzie powiedza?!
          • lapandora lilka 19.05.08, 10:07

            jasne, najłatwiej napisać- dzwoń. I pewnie najłatwiej by było zadzwonić.
            Tylko, że to ja tu mieszkam, nie TY. Ja mam tych sąsiadów za ścianą. I sory, najwazniejsze są moje dzieci, nie ich.
            A co wyrosnie z dzieci? to, co wyrasta z dzieci z takich rodzin, bez względu na to gdzie mieszkają. I policja tego nie zmieni, nie zmieni ich środowiska życia. nie zmieni rodziców, nie pisz głupot. Zejdz do realnego świata.

            Nie obchodzi mnie co powiedzą ludzie, ale obchodzi mnie nasze bezpieczeństwo. Jesli bym słyszała, że dzieciom dzieje się krzywda, dzwoniłabym od razu. Ale to nie dzieci krzyczą, tylko dorosli, a ja nie wiem nawet czy wtedy dzieci są w domu, czy nie. Co mam powiedziec policji? Że sąsiedzi za ścianą krzyczą? Interweniowałas kiedys w takiej sprawie???? JA TAK, już raz, i wiem jak to sie odbywa.
            Przyjadą i zapukaja do mnie, spytac dlaczego ich wezwalismy. Potem zapukaja do nich, powiedzą, że sąsiedzi wezwali, bo było głosno. Popatrza, spiszą, i pojadą. Bo co mają zrobić? Tylko, że wszyscy będa wiedziec, kto do nich zadzwonił.

            Myslałam własnie o powiadomieniu jakiegos kuratora, pedagoga, żeby sie przyjrzał bliżej dzieciom. Ja nie wiem nawet do jakiej szkoły i przedszkola chodzą (tam jest dziewczynka ok 5 lat i chłopiec ok 9 lat) Dzieci okropnie gburowate, nie nawiązują żadnych kontaktów. Zamykaja winde, zeby nikt więcej nie wsiadł. Gdy wychodzą, a ja jestem na klatce, czekają za zamkniętymi drzwiami, az pojadę. Tacy ludzie. TYlko czy to jest powód, zeby powiadamiac policję? Tym bardziej, że działa ona u nas wyjątkowo opieszale.
            • lila1974 lapandora 19.05.08, 10:12
              "dzieci okropnie gburowate"

              Może gburowate, a moze zwyczajnie nieśmiałe? Mozesz spróbować je ze
              sobą oswoić, rzucić kilka razy "cześć", uśmiechnąć się do dzieciaków
              i zobaczysz, czy nie będą nieco ufniejsze.
              • lapandora Re: lapandora 19.05.08, 10:20
                Spróbuję.
            • 2006m1 Re: lapandora 19.05.08, 15:16
              Popatrza, spiszą, i pojadą
              > . Bo co mają zrobić? Tylko, że wszyscy będa wiedziec, kto do nich
              zadzwonił

              No dobra. I co z tego ze wszyscy beda wiedziec ze ty wlasnie
              wezwalas policje???Niech wiedza. Pobija cie? Pobija twoje dzieci??
              Podpala ci mieszkanie ?????

              Sama bylam kiedys w takiej sytuacji i jezeli kiedykolwiek jeszcze
              bede,albo dzwonie na policje albo pukam do drzwi.
            • nutka07 Smiac sie czy plakac? 19.05.08, 16:24
              lapandora napisała:

              > A co wyrosnie z dzieci? to, co wyrasta z dzieci z takich rodzin, bez względu na
              > to gdzie mieszkają. I policja tego nie zmieni, nie zmieni ich środowiska życia
              > . nie zmieni rodziców, nie pisz głupot. Zejdz do realnego świata.

              Ciekawe ile osob w Twoim otoczeniu to dorosle dzieci z takich rodzin. To
              straszne co napisalas. Te DZIECI sa juz skreslone dla osob Twojego pokroju. One
              nie sa niczemu winne! Gdyby nie takie chore podejscie i znieczulica mozna by
              choc czesc uratowac.

              Czy dzieci naprawde musza krzyczec podczas awantur? Moze leza gdzies skulone i
              trzesa sie ze strachu.

              > Dzieci okropnie gburowate, nie
              > nawiązują żadnych kontaktów. Zamykaja winde, zeby nikt więcej nie wsiadł. Gdy w
              > ychodzą, a ja jestem na klatce, czekają za zamkniętymi drzwiami, az pojadę.

              Nie myslalas, ze moga miec w sobie ogromne poczucie winy i wstydu za klotnie
              rodzicow? Przeciez maja swiadomosc, ze wszyscy slysza. Zapewne sa tez niesmiale.
              Gburowate... hehe
        • denea Bzdura !!! 19.05.08, 21:38
          lapandora napisała:

          >
          > Policja powie kto ich wezwał. Kiedys mieszkali tu pijacy z malym
          dzieckiem ( pe
          > chowe strasznie mieszkanie, wlasciciel siedzi w wiezieniu, jego
          matka wynajmuje
          > , stad takie klimaty). W nocy urzadzili jakas libacje, dziecko tak
          strasznie pl
          > akalo, zadzwonilismy na policje, a te barany durne przyszly do
          nas!! spytac dla
          > czego ich wezwalismy! oczywiscie pytanie bylo slychac na calej
          klatce.
          > Policja nie mysli, ze ktos moze sie bac, a potem sie dziwia, ze
          ludzie tacy nie
          > czuli. Ja tez boje sie zadzwonic.

          Ze sąsiedzi się dowiedzą, kto dzwonił - Ty_nie_musisz się
          przedstawiać. Możesz zadzwonić anonimowo i poprosić o sprawdzenie
          czy z dziećmi wszystko OK, muszą to sprawdzić.
          Dzwoń, kobieto, nie zastanawiaj się !
          Sąsiedzi tego 3,5 latka też teraz wszyscy tak baardzo, k.wa, dziecka
          żałują uncertain/
    • lila1974 Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 22:40
      jak znam siebie, to pewnie zapukałabym do ich drzwi w trakcie takiej
      awantury i z zatroskana miną zapytała, czy aby wszystko w porządku,
      bo choć nie chcę wcale słuchać, to jednak słyszę, że mają jakiś
      problem.

      Pewnie będą przekonywać, że "nic, wszystko w porządku", zawsze mogę
      wtedy dodac, że w takim razie proszę ich o nieco cichszą
      konwersację, bo ściany cienkie, noc cicha i wszystko się niesie, aż
      się dzieci ze snu budzą.

      Przede wszystkim sąsiedzi dostaną sygnał, że nie są na bezludnej
      wyspie i ktoś się nimi interesuje.

      A rodzinę tę dyskretnie bym obserwowała, z dziećmi próbowała się
      zakumplować i przekonac do siebie, tak by wiedziały, że w razie
      kłopotów moga na mnie liczyć ... bez kłopotów zresztą też.

      Policję oczywiście też można, jak się wyraźnie słyszy, że tam się
      dzieją dantejskie sceny.


      • annakate Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 23:21
        najlepszym konatktem będzie dzielnicowy, bo może podjąc interwencję i względem
        hałasów i mieć oko na ewentualna krzywde dziejąca się dzieciom.
        Jesli chodzi o podejrzenie, że dzieciom dzieje się cos złego - odpowiednim
        adresatem informacji jest też opieka społeczna lub sąd rodzinny ( najbliższy sąd
        rejonowy)
        • lila1974 Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 18.05.08, 23:25
          Mam wrażenie, że taki telefon ma na celu uspokojenie sumienia -
          zadzwoniłam i na tym koniec, nie musze się angazowac.
          • to.ja.kas Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 19.05.08, 15:32
            Jak mieszkałam w bloku i słyszałam awanturę gdzieś pod, nad, lub na
            dworze pod blokiem dzwoniłam na policje.
            Zreszta jak wprowadzili mi sie nizej studenci i robili impreze co 2
            noc po czym nie reagowali na moje prosby o cisze jak schodziłam do
            nich tez wezwałam policje.

            Szukasz usprawiedliwienia? Rożdżki? Chucka Norrisa co przyjdzie i za
            Ciebie zrobi porządek?
            Nie przesadzaj z tym strachem. To ze krzycza na siebie nie znaczy ze
            Cie zabiją. Czasem tacy to odważni w domu do siebie powrzeszczec.
            ja tam nie miałabym ochoty wkurzac sie ze ja i dzieci spac nie moge
            i napewno bym zareagowała CHOCBY TYLKO z tego powodu. Jakby tam
            byłyu dzieci zrobiłabym to napewno...ze wzgledu na
            dzieci...gburowate czy nie....ale dzieci.
            • dlania Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 19.05.08, 16:41
              Ja niestety pewnie bym nie zadwoniła na policję, bo podobnie jak autorka
              zastanawiałabym się, co niby powiem. Że krzyczą? No sorki, nie jest to
              zabronione. Że dzieci tych krzyków słuchają? - to tez nie.
              Któras z Was pytała: co ci zrobią? pobija, mieszkanie podpalą? Proponuje
              pomieszkać troche na krakowskim Prądniku Czerw. i nie dac blokersowi fajki,
              kiedy "prosi", będziesz miała odpowiedź. Ja przypłaciłam to tylko kosztem
              wymiany drzwi i nerwicą.
              Nie, nie uważam, że trzeba cicho siedzieć. Tylko reagować za pomocą
              odpowiednich, bezpiecznych dla mnie i mojej rodziny środków.
              Tym bardziej, że w tej sytuacji rzeczywiście trudno coś sąsiadom zarzucić -
              chyba że sie awanturują po 22, to wtedy podpada pod zakłócanie ciszy nocnej.
              Mozna też wtedy pójśc do nich i poprosić o cisze, bo dzieci śpią. Ale jak
              wrzeszczą w dzień? Kto im zabroni?
              • lila1974 Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 19.05.08, 21:52
                Istnieje coś takiego jak "mir domowy", więc nie jest prawdą, ze
                dzikie ryki podpadają pod policję wylącznie po 22:00.

                A jak ludzie krzyczą na SIEBIE i z tych krzyków wynika, ze mamy do
                czynienia z przemocą domową, to policja MA OBOWIĄZEK przyjechać.
                Zawsze można dla zachęty uprzedzić policjanta, że do opieki
                społecznej też już dzwoniłam ... tongue_out
    • krwawakornelia ja bym zglosila na policje 19.05.08, 17:03
      tyle sie teraz dzieje.
    • figrut Re: Patologia (?) za ścianą, co robić? 19.05.08, 17:41
      Możesz zadzwonić na policję i do opieki anonimowo. Zgłaszasz, że w mieszkaniu
      takim a takim słychać jakieś okropne krzyki, a są tam dzieci i obawiasz się o
      ich bezpieczeństwo. Nie musisz się przedstawiać. Wystarczy, jak krzyki opiszesz
      w czarnym scenariuszu, że odnosisz wrażenie, że może się tam dziać coś bardzo
      złego. Daj nacisk na to, że tam są małe dzieci. Nie będziesz musiała się
      ujawniać i zeznawać. Jedyne co możesz zrobić w przyszłości, to opowiedzieć
      dzielnicowemu o awanturach które często słychać. Dzielnicowy nie przyjdzie tylko
      do Ciebie, ale też do innych sąsiadów. Wywiad środowiskowy jest anonimowy. Po
      kilku takich telefonach na policję i do opieki, kurator murowany.
      • krwawakornelia i co zrobilas? 19.05.08, 21:46
        • lapandora Re: i co zrobilas? 20.05.08, 09:52
          jeszcze nic, bo na razie jest cisza. Chyba gdzies wyjechali. Ale jak awantura się powtórzy, będę dzwonić, anonimowo.
          I jeszcze odnośnie dzieci- nie sądzę, żeby te dzieci były nieśmiałe, czy wstydziły się. Pewnie w jakimś stopniu się wstydzą. Ale one nie są ciche, skulone, tak jak dzieci z poczuciem winy. One hałasują, patrzą prosto w twarz z takim szyderczym uśmiechem. Śmieja sie z ludzi za ich plecami. A ich ulubioną zabawą jest uciekanie windą, gdy ktos wchodzi do klatki. Więc nie piszcie mi, że przekresliłam te dzieci, dopiełam im plakietke gbura. Gdyby były wyciszone i smutne, łatwiej by mi było podjąc decyzję.

          Sytuacja tego 3,5 letniego chłopca była zupełnie inna. Tamto dziecko płakało! A to inna sytuacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka