Dodaj do ulubionych

Bezdzietni porównują dzieci do psów...

30.05.08, 01:42
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49416&w=80195105

dla mnie to już jest jakaś nienawiść, agresja autorki tego postu albo jakieś
emocjonalne problemy...
Obserwuj wątek
    • myelegans Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 03:55
      A ladnie to tak obgadywac kogos za plecami? Jak chcesz podyskutowac, to zapisz
      sie na forum BZW i podyskutuj tam.
      Jaki ma byc cel tego postu?
      • deela Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 03:59
        BzW jest zamknięte
        a poza tym kiedys napisalam wychowanie malego dziecka poki nie stanie sie w
        miare kumaty i kontaktowy - do hodowli i juz mnie za to zlinczowano, wiec TEN
        watek jest wtorny tongue_out
        z wyszukiwarki trza korzystac a nie!
        • myelegans Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 04:40
          deela napisała:

          > BzW jest zamknięte
          Mozna sie zapisac, chetnie przyjmuja i tam podyskutowac, tu chyba dla wzajemnego
          klepania sie po plecach i dokonywania zlozonej analizy psychologicznej autorki.
          To juz bylo.....



    • wieczna-gosia Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 06:17
      Jak rozmawiam z kolezanka- hodowca psow, to znajdujemy wiele punktow wspolnych
      miedzy dziecmi i psami. Tez porownuje dzieci do psow. Dziecko wolniej sie ucza i
      sa drozsze w wyzywieniu smile
    • bea.bea Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 06:47
      niekoniecznie bezdzietni...

      dziecko w swoim pierwszym stadium rozwoju musi tak jak pies nauczyc sie
      reagowac na komendy...

      stój...do mnie...i ci ktOrymnuda sie je wyszkolic maja mniej kłopotów,...

      poza tym jako wlascicielka psa powiem, ze dzieci maja gorzej od psów..smile

      bo tak ...psa nie wolno zamknać w drógim pokoju...jak przyjdą goscie, bo bedzie
      miał spaczona psychike....
      dziecku mówimy...mama ma gości idź do swojego pokoju....

      w poradniku o wychowaniu szczeniaka czytamy..." Pamietaj, ze konsekwentne
      postepowanie nie ma polegac na stosowaniu taktyki siłowej i że skuteczni liderzy
      nie staraja sie podkreslic swojej pozycki przez przemoc.
      pokazywanie swojemu szczeniakowi "kto tu rządzi" przez konfrontację i przemoc
      fizyczną zniszczy jego zaufanie do ciebie....."

      i ci sami obrońcy zwierzat nie maja skrupułów, by swoim dzieciom walic klapsy
      przypominajac o swej władzy.....

      i ostatnie z listy ogromnej....
      kiedy mój pies miał problemy skórne, weterynarz obejzał, wzioł w"wymaz" ze skóry
      do badania pod mikroskopem...dał lekarstwo, i wyleczył...
      kiedy mój syn miał problemy skórne, nikt nie zobaczył jego skóry pod
      mikroskopem..po trzecim dermatologu i n-tej masci...chciałam iśc do weterynarza...

      kiedy super niania na pewnym przyjeciu spotkała znanego amerykańskiego
      psychologa ten jej powiedział....

      podobaja mi sie pani metody wychowywania dzieci.... czy mogłaby pani wytresowac
      mojego psa....

      miłego dnia...
      z moich osobistych obserwacji wynika..psy maja lepiej..smile
      • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 07:17
        Może się narażę ale autorka tego postu z linku to albo chciała wykazać się
        poczuciem humoru (wątpliwym) albo jakaś niepełno sprytna jest.
        • mozambique Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:18
          a dlaczego ?

          mnie tez zwsze zastanawia - czemu dziecko sie drze ???
          i nie chdozi tu o niemowlaka dla któeego płacz jest jedynym
          sposobem porozumeiwani sie ze siwatem , ale o powiedzmu 3-4 latki ?

          w tym wieku to : mimiką juz sie posługije, gestem tez, wskazać butle
          czy zabawke potrafi, z pieluchy juz wyrosło, potrafi przekazac ze
          musi siusiu albo pić, co nieco powiedizc potrafi, mamusie od
          sąsiadki odróznia , samo chodzi i siada , wiec mozna by wnioskowac
          ze taka szeroka paleta sposobów poruzmienia sie ze swiatem cos mu
          daje

          a ostatnio widizałm taka scenke w parku - dziecko , niezależnie od
          potrzeb czy sytuacji , darło ryja ( inaczej tego nie okresle bo to
          był przeciągły pisk na poziomie trzykreslnego C ) jako komunikat -
          daj pić, wez na kolana, ja chce do piasku, ja chce do pieska itp
          darło sie tak dosyc regulranei , na co mamusia reagowała posłusznie
          spełniajac jego polecenia.

          czemu sie darło skoro umie sie juz nie drzeć ?
          nie rozumiem
          • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:21
            > czemu sie darło skoro umie sie już nie drzeć ?

            Codziennie zadaję to pytanie mojej córce tongue_outPP
            Raz mi odpowiedziała "bo tak".

            Dziecko ma jakieś "wrodzone" wink pojęcie, że im głośniej wrzeszczy, tym więcej
            dostanie (niektórym to niestety zostaje na stare lata tongue_outP). Jak dzieciny nie
            nauczy się, że wrzask nie jest sposobem komunikacji, to dziecię wrzeszczeć
            będzie "bo tak".
            • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:31
              Wrzask, płacz to u dzieci niedojrzałość emocjonalna. Łatwo zauważyć że z wiekiem
              to mija. U większość czyli nie u wszystkich smile
    • deodyma Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 07:41
      juz nie raz czytalam podobne watkismile kobieta ma problemy emocjonalne i tyle.
      • maga_luisa Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:44
        Jeżeli ktoś nie lubi krzyczących dzieci, to znaczy że ma problemy emocjonalne???
        • marysia_wroc Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:26
          Nie , jeśli traktuje je przemiotowo i utożsamia ze zwierzętami
        • deodyma Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 13:19
          no tak. przeciez to normalne, gdy dzieci do psow sie porownuje.
    • madziaaaa Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 07:53
      Mój bezdzietny znajomy zamiast dziecka ma psa. Bo jak twierdzi:dziecko za dużo
      poświęcenia wymaga. A psa to może pogłaskać, kiedy on ma na to ochotę, a nie
      kiedy pies do niego przyjdzie.
      Co za kretyn.
      • sol_bianca Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:23
        > Co za kretyn.

        kretyn, bo bezdzietny, czy kretyn, bo ma psa?
        • doral2 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:35
          pies w przeciwieństwie do dziecka zawsze się ucieszy na widok swojego pana.... smile)
          aha, żeby nie było niedomówień - nie mówię tu o panu tłuczącym psa/dziecko,
          tylko o tym normalnym...
        • madziaaaa Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:46
          sol_bianca napisała:

          kretyn, bo bezdzietny, czy kretyn, bo ma psa?

          Jeśli przeczytałaś uważnie moje słowa, to powinnaś wiedzieć dlaczego.
          Tez głaszczesz psa tylko wtedy, gdy Ty masz na to ochotę, a nie także wtedy, gdy
          pies przyjdzie i położy Ci mordkę na kolanach????

          To, ze nie chce mieć dzieci, to nie moja sprawa, bo to nie ja się z nim
          związałam. Tyle, ze schrzanił, życie dziewczynie, z którą wziął ślub, bo
          wiedział, ze ona chce mieć dzieci i przed ślubem snuł przed nią wizję wspólnych
          spacerów z psem(!) i z dzieckiem-gdy ją namawiał na kupno psa. Po ślubie
          szybciutko zmienił zdanie co do dziecka.
          • sol_bianca Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:42
            > Jeśli przeczytałaś uważnie moje słowa, to powinnaś wiedzieć dlaczego.

            juz wiem. chcialam sie tylko upewnic smile

            > Tez głaszczesz psa tylko wtedy, gdy Ty masz na to ochotę

            ja ZAWSZE mam ochote wink czasami z zalem SOBIE odmawiam, kiedy pies sie zbytnio
            narzuca - zeby go nie rozpuscic doszczetnie smile

            > wiedział, ze ona chce mieć dzieci i przed ślubem snuł przed nią wizję wspólnych
            > spacerów z psem(!) i z dzieckiem-gdy ją namawiał na kupno psa. Po ślubie
            > szybciutko zmienił zdanie co do dziecka.

            a to spryciarz wink
            • madziaaaa Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:46
              e, ja tam psu odmówić nie potrafię jednaksmile) Chyba, ze mordę ma uślinioną za
              bardzo akurattongue_out
    • dirgone Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 07:58
      O rany, i znowu żenująca dyskusja, dlaczego TAMCI są tacy be, a my jesteśmy
      takie cacy.
      Jak nie lubicie sado-maso, to też chodzicie po ich stronach w celu pooburzania
      się na "tych zboczeńców"?
    • syriana Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:21
      dzieci i psy to ssaki
      .
      .
      .
      ojej.. zrównałam dzieci z psami!!
      • guderianka Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:33
        My z mężem jesteśmy dzietni i to podwójnie i często porównujemy
        wychowanie dziecka do wychowania (układania)psa. Wbrew pozorom jest
        wiele punktów stycznych. Jednak żeby się o tym przekonać trzeba znać
        z autpsji wychowanie obu gatunków.
        • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:09
          U nas też były psy w domu i jakoś nie nasuwa mi się wiele porównań. Wiem że są
          ludzie którzy traktują psy jak własne dzieci ale to tylko tyle.
          • guderianka Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:54
            KROPKA-to że ci się nie nasuwa,nie znaczy że analogie nie istnieją.
            Np. zarówno pies i dziecko musi mieć jasno wyznaczone zasady i
            postawione granice
            • mozambique Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:21
              i wobu przypadkach w wychowywaniu stosuje sie moetode kary i nagrody
              • guderianka Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:24
                mozambique- ja się z tym zgadzamwink

                ale według "nowoczesnego"wychowania (czytaj bezstresowego)coś
                takiego jak kara nie powinno mieć miejsca tongue_out
    • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 08:46
      Jezusicku, cuś łokropnego, pani wink
    • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:16
      EEe tam, kilka babek wzajemnie utwierdza sie,że to lepiej miec pieska czy rybke
      niż dziecko, w związku z tym ,że się tak wzajemnie wspieraja to napewni mają
      racjęsmile))))))))))

      nie ma to jak usłyszeć" kocham cię "od rybki...wow to dopiero musi byc
      doświadczenie.....i mówić takiej rybce,ze się ja kocho..ojejejejej, rewelacja
      • doral2 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:23
        ale niektóre rybki spełniają trzy życzenia tongue_outPPP
        • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:25
          doral2 napisała:

          > ale niektóre rybki spełniają trzy życzenia tongue_outPPP

          Znasz taką???? Niech to, musze pogadać z moim bojownikiem-leni sie już 4
          rok-daję jeśc, nagrzewam, czyszczę( no mąż czyści) ,a ten darmozjad nic całkiem
          jak niegrzeczne dziecko-nie spełnia moich oczekiwań-wyrzuce chyba drania
          • doral2 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:14
            kotbehemot6 napisała:

            > doral2 napisała:
            >
            > > ale niektóre rybki spełniają trzy życzenia tongue_outPPP
            >
            > Znasz taką???? Niech to, musze pogadać z moim bojownikiem-leni sie już 4
            rok-daję jeśc, nagrzewam, czyszczę( no mąż czyści) ,a ten darmozjad nic całkiem
            jak niegrzeczne dziecko-nie spełnia moich oczekiwań-wyrzuce chyba drania.."


            przylej mu w dupę, to działa wink))))))))))
            • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:18
              Dobra...tylko gdzie ta dupa u ryby?????????????????smile))))
    • alabama8 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:46
      Swoją drogą to bardzo zastanawiające że ktoś zadał sobie tyle trudu
      żeby założyć forum "bezdzietnych z wyboru". Że ludzie mają czas tam
      pisać, że dzieci są w ich obszarze zainteresowania. Że tak
      intensywnie o potomstwie myślą - że aż założyli forum które
      odwiedzają.
      Mi do głowy by nie przyszło założenie forum "nie mam psa z wyboru".
      Bo psa nie mam bo nie chcę i nie czuję potrzeby dzielenia się swoimi
      przemyśleniami na forum ogólnym dotyczącymi tego dlaczego nie mam
      psa, dlaczego nie manie psa jest takie fajne ... bla bla bla
      Nie mam też szympansa, fretki, rybek, kota, pcheł, wszy i owsików!
      • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:48
        Niektórzy nie muszą się codziennie przekonywać na nowo o słuszności swoich
        wyborów a niektórzy muszą.
      • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:49
        Bo to chyba polega na tym,ze "chciałabym a boję się"-a posiadanie dziecka jest
        wpisane w życie kobiety,i takie wzajamne wspieranie się i utwierdzanie,ze
        wszystko jest Ok , sprawia ,ze naprawdę staję się Ok.
        pewnie,ze są kobiety ,które nie mają zyczenia być matkami-i ok,ale jak
        wyp[owiedzi zaczynaja przybierac taki ton jak ten post-to faktycznie cos już
        jest nie tak....zresztą ich sprawa, a co sobie pomylę o takich głupich laskach
        to mije.
        • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:00
          > Bo to chyba polega na tym,ze "chciałabym a boję się"-a posiadanie
          > dziecka jest wpisane w życie kobiety,i takie wzajamne wspieranie
          > się i utwierdzanie,ze wszystko jest Ok , sprawia ,ze naprawdę staję > się Ok.

          Aaaa. Jak jeszcze raz ktoś napisze coś w rodzaju "posiadanie dziecka jest
          wpisane w życie kobiety" to zacznę ściany gryźć...
          • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:16
            Źle mnie zrozumiałaś...tylko kobeta moze miec dzieci i w związku z tym nie
            ucieknie od pytan o posiadanie potomstwa...no niestety tylko kobieta...co nie
            wyklucza sytuacja,ze kobieta dziecka moze nie chciec i nie ma w tym nic złego,
            złe jest poniżanie kobiet mających dzieci i samych dzieci przez porównaywanie do
            zwierząt.
            • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:24
              O ile sobie dobrze przypominam z lekcji biologii, do posiadania potomstwa nie
              wystarczy kobieta, a dzieci ma się RAZEM.
              Nawet, jeśli komuś - tak jak u kwiatków - muchy przeniosły pyłek... wink
              • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:27
                Ale wciąż tylko kobieta może urodzić dziecko. Chyba że coś przeoczyłam?
                • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:31
                  kropkacom napisała:

                  > Ale wciąż tylko kobieta może urodzić dziecko. Chyba że coś przeoczyłam?

                  Ale do tanga trzeba dwojga, a o tym zdaje się społeczeństwo zapominać raczy, gdy
                  nęka panią o to, iż pani nie chce mieć dzieci.
                  Bo to jest klapka w mózgu zakodowana, że bycie kobietą = rodzenie dzieci, bo
                  przecież jakoś tę macicę trzeba wykorzystać i te setki komórek jajowych. No i
                  nie można zapominać o "naturalnym" i "przyrodzonym" kobiecie instynkcie
                  macierzyńskim, który przecież posiada KAŻDA kobieta, a jak nie posiada... nie,
                  nie ma takiej opcji, aby nie posiadała. Po prostu nie wie, że posiada tongue_out
                  • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:35
                    Nie da się przeskoczyć uwarunkowań biologicznych, no sorry ale się nie da.
                    Kobieta, samica w przyrodzie jest od rodzenia i wychowywania dzieci. Tak to
                    jest. Można wyprowadzać z błędu ,że nie każda ma na to ochotę...ale i tak gdzies
                    tam w podświadomosci bedzie kołatało-kobieta bez chęci rozmnażana
                    się???-dziwadło!!!!- i z punktu widzenia biologiocznego trudno
                    zaprzeczyćsmile)))))))))))))
                    A społecznie nic mi do tego czy chce czy nie chce-nie mam zamiaru nikogo ani
                    chwalić za "manie dziatek", ani ganić za "niemanie",i dlatego niepodoba mi
                    się,ze ktoś z pogardą się o innych lidziach-choćby malutkich i płaczących
                  • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:42
                    > pani nie chce mieć dzieci.

                    Jak pani nie chce to nie ma. Chyba musi być słabo przekonana do swego wyboru
                    skoro to dla niej problem. Ja będąc podwójnie dzietna nie założyłam forum
                    Dzietna z wyboru gdzie każdy wpis to utyskiwanie na tych którzy wybrali inaczej.
                    • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:46
                      kropkacom napisała:
                      > > pani nie chce mieć dzieci.

                      > Jak pani nie chce to nie ma. Chyba musi być słabo przekonana do swego wyboru
                      skoro to dla niej problem. Ja będąc podwójnie dzietna nie założyłam forum
                      Dzietna z wyboru gdzie każdy wpis to utyskiwanie na tych którzy wybrali inaczej.

                      Kropka, poczytaj to, co niżej napisała Papryczka i inni na temat idei powstania
                      tego forum.
                      Można komentarze i namowy do posiadania dziecka zlewać ciepłym sikiem, ale do
                      czasu. To forum jest miejscem, gdzie się emocji upuszcza, których to emocji
                      kultura nie pozwala upuścić w bezpośredniej konfrontacji. Coś w rodzaju wentyla
                      bezpieczeństwa.
                      • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:54
                        > Kropka, poczytaj to, co niżej napisała Papryczka i inni na temat idei powstania
                        > tego forum.

                        Idea piękna. A prawda taka że większość wpisów to ciągła konfrontacja z mającymi
                        dzieci i samymi dziećmi. No cóż, dzieci były i będą. Bezdzietni też byli dziećmi
                        i mają matki. A wystarczy jedno ryczące dziecko w kawiarni i wątek gotowy o
                        rozwydrzonym bachorze itd. Ale idea słuszna oczywiście.
                        • mamamamba Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:21
                          gdybym dziecka nie miala, tez do bezdzietnych bym sie wpisala! haha! nie mialam
                          zadnego instynktu zanim nie zaszlam w ciaze, wrecz bardzo draznily mnie
                          rozwydrzone bachory. oczywiscie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. teraz
                          jeste absolutnie idealna matka i obawiam sie,ze mam absolutnie dzieciecego
                          (nieraz wscieklego i rozwydrzonego) dziecia.
                          • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:34
                            mamamamba napisała:

                            > wrecz bardzo draznily mnie rozwydrzone bachory. oczywiscie punkt widzenia
                            zalezy od punktu siedzenia.

                            O patrz, mnie nadal bardzo drażnią rozwydrzone bachory, mimo posiadania dwójki
                            na stanie. Co mówiłaś o tym punkcie siedzenia...? wink))
                            • mamamamba Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 13:03
                              mnie tez, ale ciiiiii........... big_grinbig_grinbig_grin
                          • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:39
                            Praktycznie jakbyś o mnie pisała. Ogólnie nie lubię rozwydrzonych bachorów, ale
                            swoje pewnie będę miała i jestem praktycznie pewna że kochać będę szaleńczo.
              • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:30
                Z lekcji biologii to wynika,ze kobieta dziecko rodzi , w niej sie rozwija a
                samiec jest potrzebny tylko do zapłodnienia....I nie zawsze jest tak,ze razem
                wychowują...siłą rzeczy pytania dotyczące chęci posuadanai potomstwa raczej
                kobiet dotyczą niż mężczyzn a jeszce rzadziej pary.
                • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:47
                  Zależy o jaki gatunek chodzi. Są takie, że to samiec wychowuje - np. koniki
                  morskie. U ludzi wychowują oboje.
                  • kotbehemot6 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:51
                    chicarica napisała:

                    > Zależy o jaki gatunek chodzi. Są takie, że to samiec wychowuje - np. koniki
                    > morskie. U ludzi wychowują oboje.

                    Hmmm to skąd tyle samotnych matek?????????????????
                    • exylia Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 15:31
                      kotbehemot6 napisała:
                      > Hmmm to skąd tyle samotnych matek?????????????????

                      żeby się dziecko do przedszkola bez problemów dostało ;P.
      • aska90 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:57
        > Nie mam też szympansa, fretki, rybek, kota, pcheł, wszy i owsików!
        Ale może chociaż tasiemca i bogate życie wewnętrzne? big_grin
      • papryczka_ag Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:06
        A ja ci szybko wyjasnię, choć BzW mi sie juz znudzili.
        To forum jest rodzajem grupy wsparcia dla osób które z racji wieku
        lub statusu związkowego atakowane są wiecznie przez rodzinne i
        znajome tłumy ludzi, którym potrzeba prokreacji, zwłaszcza cudzej,
        padła na mózg.
        I dla niektórych wyobraź sobie nie są to sporadyczne ataki, ale
        codzienne.
        Dlatego cały czas o tym ci ludzie myśla i dlatego tam piszą.
        • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:25
          Ujęłaś w słowa to, co mam na myśli.
      • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:21
        Myślę, że to raczej chodzi o to, że ci ludzie są wbrew swojej woli zmuszani do
        kontaktu z dziećmi i muszą sobie gdzieś ulać.
        Oraz, nie ma społecznego przymusu posiadania psa, jest natomiast przymus
        posiadania dziecka. Nikt nie pyta "no czemu nie masz jeszcze psa, a kiedy
        będziecie mieć psa, zobacz jakie śliczne szczeniaczki, nie chcesz takiego? to ty
        musisz być jakaś dziwna, że nie chcesz mieć psa, oj biedactwo pewnie nie możesz
        mieć psa, ty egoistko ty jak można nie chcieć psa, jesteś gorsza bo nie masz psa".
        Każda akcja powoduje reakcję. Jeśli na kogoś otoczenie wywiera presję, to ten
        ktoś MUSI mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa, bo inaczej zwariuje. Przeszkadza ci
        to? Przecież nie musisz tego czytać...
        • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:25
          > Myślę, że to raczej chodzi o to, że ci ludzie są wbrew swojej woli zmuszani do
          > kontaktu z dziećmi i muszą sobie gdzieś ulać.

          Na księżycu nie ma dzieci. Czy tam bezdzietny nie czuł by się osaczony?

          > Oraz, nie ma społecznego przymusu posiadania psa, jest natomiast przymus
          > posiadania dziecka.

          Nie ma przymusu. Nie chcesz nie masz.
          • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:39
            > Oraz, nie ma społecznego przymusu posiadania psa, jest natomiast przymus
            posiadania dziecka.

            Nie ma przymusu. Nie chcesz nie masz.

            ROTFL. W jakim ty świecie żyjesz? wink
            • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:44
              Kobieta, która nie ma dzieci - z wyboru, traktowana jest albo jak ekscentryczne
              dziwadło, albo ze współczuciem, że jest taka "niedoskonała".
              Matki, teściowe bardzo często jęczą, że chcą mieć wnuka i nie dociera do nich
              to, że córka/synowa nie planuje potomstwa. No jak to, nie planuje, toż to chore
              jakieś. I przy każdej wizycie bywa taka córka/synowa nękana, że "a może jednak",
              co potrafi doprowadzić do białej gorączki.
              Niechęć do posiadania dzieci i jednoczesne przekonanie, ze bez dzieci można się
              doskonale zrealizować jako kobieta - jest niepojętne w ogólnie pojmowanym łebku
              społeczeństwa prokreacyjnego.


              Presja społeczna istnieje i ma się dobrze. Niestety.
            • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:44
              > ROTFL. W jakim ty świecie żyjesz? wink

              Gdybym była święcie przekonana że nie chce to nikt by mnie do rozrodu nie
              zmusił. Bo niby jakby miał to zrobić?
              • papryczka_ag Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:48
                Nie jest kwestią to czy DASZ się zmusić tylko to że cię ZMUSZAJĄ, i
                ZADRĘCZAJĄ.
              • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:49
                Zmusić by nie zmusił. Ale jakby ci ktoś cały czas piłował czemu nie masz dziecka
                to nie wiem czy po jakimś czasie nie chodziłabyś i nie krzyczałabyś
                K***A-NIE-CHCĘ-MIEĆ-DZIECKA-I-NIE-BĘDĘ-MIAŁA!!!!
                • mama_kotula Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:50
                  chicarica napisała:

                  > Zmusić by nie zmusił. Ale jakby ci ktoś cały czas piłował czemu nie masz
                  dziecka to nie wiem czy po jakimś czasie nie chodziłabyś i nie krzyczałabyś
                  K***A-NIE-CHCĘ-MIEĆ-DZIECKA-I-NIE-BĘDĘ-MIAŁA!!!!

                  A wtedy by ci zaczęto współczuć i kazano sie zgłosić do psychiatry, bo to
                  nienormalne, że kobieta nie chce mieć dziecka i świadczy o jakichś poważnych
                  problemach, które ma się ze sobą (bodajże wczoraj w jakimś wątku się taka opinia
                  pojawiła).
                • kropkacom Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:58
                  Kurcze, w mojej rodzinie babcia każdą wizytę ładowała mi do głowy: po co nam te
                  dzieci, nie lepiej ich nie mieć, to tylko kłopoty. Z babcią widywałam się kilka
                  razy w tygodniu. Do dzisiaj ciągle tak potrafi jojczyć. Mam dzieci i jak
                  będziemy mieć kolejne to w nosie mam to co mówi.
                  • mamamamba Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:23
                    no to powinna do forum bedzietnych sie zapisac. albo zalozyc forum pt"po co mi
                    byly dzieci?!"
      • jak_matrioszka Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 11:21
        alabama8 napisała:
        > Swoją drogą to bardzo zastanawiające że ktoś zadał sobie tyle trudu
        > żeby założyć forum "bezdzietnych z wyboru".
        (...)

        Jak dlugo "myslalas" zanim to napisalas? Powstanie forum wiaze sie scisle z
        potrzeba jego istnienia, bo wielu BzW mam dosc powtarzajacych sie pytan "kiedy
        dziecko?" Za kazdym BzW wlecze sie ogon maniakow usilujacych ich na sile
        przekonac ze sa nieszczesliwi z powodu braku dziecka. Nigdy natomiast nie
        spotkalam sie z pytaniem: a kiedy sprawisz sobie psa? Argumentow ZA jest duzo, a
        mimo to nie ma presji posiadania zwierzat, a jest presja otoczenia zeby ktos sie
        koniecznie rozmnozyl.

        P.S. Istnieja fora <Posiadajacy psa z wyboru>, tylko ukryte pod innymi nazwami wink
    • joanna_poz Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:56
      jako "dzietna" posiadaczka labradora pewne analogie widzęsmile
      aczkolwiek to raczej mój pies zachowuje się jak dziecko, niż dziecko
      jak piessmile
    • kicia031 Forum macochy 30.05.08, 09:56
      Na forum macochy wystepuja curiosum pod nickiem cocolona, ktore
      corke swoje partnera nazywa "suczka".

      I co najlepsze nikt na to nie reaguje z wyjatkiem nizej podpisanej.

      Nie wiem, jak daleko ludzie potrafia zajsc w swoim chamstwie.
    • maurra Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 09:59
      forum służące do wzajemnego utwierdzania się w niechęci do dzieci

      jeden wpis dziennie i już ryzyko niebezpiecznego obniżenia poziomu wstrętu do
      bachorów oraz pogardy do ich rodziców spada
      • chicarica Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:22
        Myślę, że raczej odwrotnie: jeden wpis dziennie na forum pozwala im przeżyć
        jakoś najazd dzieciatych szwagierek nie pozagryzawszy szwagierkom potomstwa.
        • maurra Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:56
          nie zapraszać dzieciatych szwagierek
          nie wizytować dzieciatych znajomych

          jak czegoś nie lubię to nie lubię i nie robię z siebie męczennicy
          nie lubię teściów to ich nie odwiedzam
          nie lubię namolnego 10-latka mojej koleżanki to jej nie odwiedzam
          etc
    • atra1 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:20
      jestem dzietna i widzę bezpośrednie przełożenie mojego ustawiania psa kilka lat temu i wychowywania mojego półtoraroczniaka teraz. Wiadomo, dziecko urośnie, rozwinie intelektualnie i to się zmieni pewnie, natomiast teraz widzę spore podobieństwo

      A dodam jeszcze, że słyszałam, że np na pediatrię mówi sie w żartach weterynaria, bo badany pacjent tyle samo powie lekarzowi - tzn nic
    • agao_72 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 10:25
      powiem szczerze. od pewnego czasu wolę moje cztery koty syberyjskie
      od mej przekochanej córuni. koty są cichsze i nie generują takiego
      syfu wokół siebie. i lepiej się z nimi śpi, bo się nie rzucają we
      śnie, a za to mruczą. wink koty mają same plusy. a Zosia to jeden
      wielki bunt.

      i mam się wstydzić?
    • kotbehemot6 Mała rekompensata 30.05.08, 10:45
      a tak z obserwacji moich, to większośc pan nie posiadających dzieci, własnie
      posiada kotki albi pieski , i to przeważnie w ilościach hurtowych, które
      traktują jak dzieci...więc instynkt jest, tylko albo nie moga dzieci miec, albo
      sie boją i wygodniej miec zwierzaczka.
      • agao_72 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:27
        u mnie na stanie są:
        a/ dziecko - 1 sztuka
        b/ koty - 4 sztuki?

        to ja sobie coś rekompensuję? nie mogę po prostu lubić kotów?
        • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:37
          No u mnie podobnie, dziecko 1, kotów 2+ rybka i.Lubię koty ale nie parzemawiam
          do nich jak do dzieci i nie przelewam całych uczuć...a tak po za tym, to
          faktycznie chciałabym jeszce jedno dziecko ale się boję.
      • mozambique Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:30
        albo po prostu nie chcą

        no ale to sie przeciez w głwoei nie mieści , jak mozna nie chciec ?,
        kobieta ma chciec a jak nie chce to w łeb, albo do psychiatryka sie
        nadaje
        albo do egzorcysty,
        do wyboru
        • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:36
          A gdzie to ja napisałąm ,ze do psychiatryka albi egzorcyzsty, hę??? wprost
          przeciwnie, niech kazdy robi tak jak uważa za stosowne, niemniej mi znane panie
          nie mające dzieci całe swoje uczuccia ładują w zwierzaki. Ot takie spostrzeżenie.
          Akurat tak się skada,ze mam siostre strszą ode mnie o kilkanaście lat i mam
          okazje obserwowac jej kolezanki, które pamietam jako studentki i młode kobiety
          robiące karierę i w pogardzie mające posiadanie dzieci-wtedy było fajnie. teraz
          to sa panie koło 50, w samotmności spedzające żywot. jak jeszce mają dobrego
          męża to super,ale jakoś tak się skłąda,ze mężowie poodchozili i mają rodziny z
          dziećmi, rodzice sie starzeja, koleżanki mają swoje sprawy...niefajnie to
          wygląda.I faktycznie wiele z nich ma psa lub kota-TYLKO psa lub kota do kochania.
          • mamamamba Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:28
            takie zycie, ha. nie wspolczuj, bo kazdy ma swojego fiola
      • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:36
        >więc instynkt jest, tylko albo nie moga dzieci miec, albo
        >sie boją i wygodniej miec zwierzaczka.


        Kocie, ta wypowiedź jest idealnym przykład na zasadność istnienia tamtego forum.
        Beton mentalny - ciężko pojąć, że ktoś po prostu najzwyklej w świecie NIE CHCE mieć dziecka. Nie - boi się. Nie - nie może. Nie - realizuje swój instynkt w posiadaniu istoty zastępczej. Po prostu NIE CHCE. Nie ma takiej potrzeby. A jednak, jak widzę, uświadamia się bezdzietnym z wyboru, że taką potrzebę mają.
        To tak, jakby ktoś mi wmawiał, że tak naprawdę to lubię czytać romanse, a nie czytam ich tylko dlatego, bo nie umiem czytać, albo boję się ich wpływu na moją psychikę. A ja ich po prostu NIE CHCĘ i NIE MAM potrzeby czytać.
        • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:41
          ja nikomu nic nie wmawiam.....naparwdę mało mnie obchodzi co kto chce, póki nie
          obraża inych.

          tak swoją drogą, to biologia jest biologią...czy popęd to niej st takie coś co
          gna nas do rozmanżania.....a człowiek to takie zwierzę,co to jest zdolny do
          rozrodu cały boży rok?????
          czy pod chęcią na sex gdzieś nie jest ukryty zew natury coby się rozmnożyć??? Ot
          takie dywagacje czysto biologiczne.
          • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:46
            kotbehemot6 napisała:

            > ja nikomu nic nie wmawiam.....naparwdę mało mnie obchodzi co kto chce, póki
            nie obraża inych.

            Ale mimo wszystko - nawet nieświadomie próbujesz w jakiś sposób tłumaczyć sobie,
            dlaczego inni nie posiadają dzieci ("boją się", "nie mogą mieć", "mają instynkt
            i przelewają go na zwierzęta"), czyli jest to jakoś zakorzenione, że decyzja o
            posiadaniu dzieci to jakaś anomalia, która wymaga wytłumaczenia i usprawiedliwienia.
            Jakoś nikt nie wymaga od Kasi tłumaczenia i nie próbuje sobie wytłumaczyć np.
            dlaczego Kasia zdecydowała się na dziecko, bo to jest traktowane jako norma i
            spogląda się na to z aprobatą. A gdy ktoś nie decyduje się na potomstwo, to
            naprawdę - bardzo często inni doszukują się w tym czegoś "dziwnego",
            "zaburzonego" i tak dalej.


            > tak swoją drogą, to biologia jest biologią...czy popęd to niej st takie coś co
            gna nas do rozmanżania.....a człowiek to takie zwierzę,co to jest zdolny do
            rozrodu cały boży rok?????
            > czy pod chęcią na sex gdzieś nie jest ukryty zew natury coby się rozmnożyć???
            Ot takie dywagacje czysto biologiczne.

            Nie wiem, czy jest ukryty, czy nie.

            Ja osobiście nie odczuwam chęci na "seks" sensu stricte. Odczuwam potrzebę
            orgazmu, rozładowania się. Mogę to zrobić i bez stosunku smile
            • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:52
              Oczywiście,ze przypusczam dlaczego ktoś nie ma dzieci, czy dlaczego coś
              tam...ale tego nie wartościuję...zwykłe, ludzkie przypuszczenia.I nigdzie nie
              napisałam ,ze nichęć jest czym dziwnym czy zaburzonym. Odwołuje się tylko do
              czystej biologii.
          • mamamamba Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:38
            czlowiek to nie tylko biologia. ja osobiscie po sexie mysle czesto-Boze, zeby
            sie tylko nie rozmnozyc!!
        • mamamamba mama kotula 30.05.08, 12:39
          amenwink
          swietna wypowiedz.
      • jak_matrioszka Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:41
        kotbehemot6 napisała:

        > a tak z obserwacji moich, to większośc pan nie posiadających dzieci, własnie
        > posiada kotki albi pieski , i to przeważnie w ilościach hurtowych, które
        > traktują jak dzieci...więc instynkt jest, tylko albo nie moga dzieci miec, albo
        > sie boją i wygodniej miec zwierzaczka.

        I tu jest wlasnie pelne pole popisu dla hipokrytow.
        Kobieta ktora nie moze miec dziecka, obnoszaca sie ze swoimi problemami, to biedna ofiara, nieszczesliwa, obiekt pocieszen.
        Kobieta, ktora nie moze miec dziecka, ale nie ma sklonnosci do wywlekania swoich prywatnych problemow na forum publiczne, jest oceniana negatywnie, po prostu wrzod na d...e spoleczenstwa. A jak jeszcze kupi sobie psa, to juz patologia.
        Mam znajoma, ktora dlugie lata leczyla sie, aby moc miec dzieci, ale nikomu o tym nie opowiadala. Na zaczepki odpowiadala ze nie chce, bo nie chciala zeby traktowano ja jak ofiare, lub kogos niepelnowartosciowego. Kiedys nasza wspolna znajoma, matka dwojki dzieci, nie wiedzac o ukrytym problemie okreslila bezdzietna jako "niewyzyta psiare", sugerujac ze rozwiazaniem problemu byloby "dac sie jakiemus przeleciec, ale tak zeby COS tego bylo, a nie dorosla baba psy nianczy"! Mialam ochote zabic, ale wtedy starannie skrywany sekret wyszedlby na jaw...
        • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:51
          Zastanawia mnie jedno. Czemu niechęć do posiadania własnego potomstwa przekłada
          się tak często na ogólną niechęć (delikatne określenie) do dzieci?
          • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:53
            kropkacom napisała:

            > Zastanawia mnie jedno. Czemu niechęć do posiadania własnego potomstwa
            przekłada się tak często na ogólną niechęć (delikatne określenie) do dzieci?

            A niechęć do dzieci jest zabroniona prawnie, czy jak? wink))
            Być może ktoś nie chce mieć dzieci, bo ich po prostu nie lubi. Czyli nie -
            niechęć do posiadania potomstwa implikuje niechęć do dzieci w ogóle, tylko na
            odwrót.
            • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:56
              Tylko jest jeden problem. Dzieci nie zlikwidujesz. Trzeba przyjąć że są i że
              samemu też się nim było. I tyle. Ja nie mówię że trzeba lubić ale zaraz
              nienawidzić?
              • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:01
                kropkacom napisała:
                > Tylko jest jeden problem. Dzieci nie zlikwidujesz. Trzeba przyjąć że są i że
                samemu też się nim było. I tyle. Ja nie mówię że trzeba lubić ale zaraz
                nienawidzić?

                Nienawiść to zbyt duże słowo imho, nieadekwatne do wypluwania się na forum w
                stylu "te koszmarne poj..ane wrzeszczące bachory". Nadinterpretacja.
                Można szczerze nie znosić, można czuć do dzieci obrzydzenie, mogą straszliwie
                wkur..ać samą swoją obecnością w pobliżu. No mogą, prawda?
                A więc przyjmuję, że dzieci istnieją, co nie przeszkadza mi ich nie cierpieć i
                zamierzam zrobić wszystko (oczywiście w miarę zdrowego rozsądku, z wiatrówką do
                przedszkola nie wparuję), aby istnienie dzieci na tym padole było dla mnie jak
                najmniej uciążliwe (więc nie sprawiam sobie własnego, co implikuje plusy takie
                jak to, że np. nie muszę pojawiać się na placach zabaw, nie mam kontaktu z
                innymi dziećmi - albo mam sporadyczny i tak dalej).
              • mamamamba kropkacom 30.05.08, 12:41
                masz w takim razie mala wyobraznie kropko..troche empatii.
                • kropkacom Re: kropkacom 30.05.08, 12:58
                  > ..troche empatii.

                  A w czym mój brak empatii się wyraża?
                  • mamamamba Re: kropkacom 30.05.08, 13:05
                    poszukaj w slowniku ten wyraz i zastanow sie czy przejawiasz te ceche...
                    • kropkacom Re: kropkacom 30.05.08, 13:13
                      Nie baw się ze mną w gierki słowne. Rozumiem że można nie chcieć mieć dzieci,
                      rozumiem że można ich nie lubić ale wiem też dzieci są takie jakie są i co
                      najważniejsze nie znikną nagle z tej planety.
                      • mama_kotula Re: kropkacom 30.05.08, 13:18
                        kropkacom napisała:

                        > Nie baw się ze mną w gierki słowne. Rozumiem że można nie chcieć mieć dzieci,
                        rozumiem że można ich nie lubić ale wiem też dzieci są takie jakie są i co
                        najważniejsze nie znikną nagle z tej planety.

                        Ale co do rzeczy ma znikanie z planety?

                        To jest brak empatii właśnie - nie umiesz się wczuć w rolę osoby, która nie lubi
                        dzieci, a wręcz ich nie znosi i pragnie sobie z nimi zminimalizować kontakt jak
                        tylko się da. Nie - ty piszesz "przecież dzieci nie znikną z powierzchni ziemi i
                        są jakie są", sugerując, że próba odizolowania się od dzieci jest walką z
                        wiatrakami, bo dzieci zawsze były, są i będą, więc siłą TRZEBA znosić ich
                        obecność - bo "nie znikną z powierzchni ziemi".
                        A guzik prawda. Wcale nie trzeba. Niżej (czy wyżej) napisałam o prawie do
                        zminimalizowania kontaktu z dziećmi.
                        • kropkacom Re: kropkacom 30.05.08, 13:26
                          Zminimalizować kontakt można. Wykluczyć nie. I to próbuje Ci wytłumaczyć. No a
                          potem są pretensje że kontakty sie urywają itd.
                          • mama_kotula Re: kropkacom 30.05.08, 13:30
                            kropkacom napisała:

                            > Zminimalizować kontakt można. Wykluczyć nie. I to próbuje Ci wytłumaczyć. No a
                            potem są pretensje że kontakty sie urywają itd.

                            Kto ma te pretensje, ekskjuzlemła?
                            Jeśli decyduję się na taką, a nie inną drogę, ponoszę tego konsekwencje i nie
                            mam pretensji, że ktoś urwał ze mną kontakt, bo nie ciućkam nad jego słodkim
                            zaślinionym synusiem i nie życzę sobie obecności słodkiego zaślinionego synusia
                            na MOIM weselu. To jego problem, a nie mój - jeśli ktoś mierzy moją sympatię do
                            niego poprzez stosunek do jego dziecka (psa, kota), to sorry, ja w to nie
                            wchodzę - nie przyjaźnię się z twoim dzieckiem, tylko z tobą, nie uzależniaj
                            naszego związku od tego, czy lubię twoje dziecko smile)
                            • kropkacom Re: kropkacom 30.05.08, 13:37
                              Był wątek na forum BZW o ginących przyjaźniach z dzietnymi. Bo nagle dzidzia
                              zabiera dużo czasu i nie można wyskoczyć na pogaduchy. Pretensje były jednostronne.
                              • mama_kotula Re: kropkacom 30.05.08, 13:48
                                kropkacom napisała:
                                > Był wątek na forum BZW o ginących przyjaźniach z dzietnymi. Bo
                                > nagle dzidzia zabiera dużo czasu i nie można wyskoczyć na
                                > pogaduchy. Pretensje były jednostronne.

                                Forum to forum, przyjmie wszystko. I na forum BzW znajdą się fanatycy, którzy
                                będą popadać w skrajności.
                                Oczywiste, że dzidzia zabiera dużo czasu i nie można na pogaduchy wyskoczyć, i
                                ja to rozumiem. Natomiast NIE zrozumiem podporządkowania całego życia temu, że
                                się rzeczoną dzidzię posiada. Moje prawo.
                                Jeśli przyjaźń jest autentyczną przyjaźnią, to wszystko da się zrobić. Choćby
                                urządzić sobie zamiast imprezy wieczorną konferencję na gadu. Tyle, że chęć ma
                                być obustronna.
                                A skrajności są po obu stronach - nagle ktoś ma w pełni zaakceptować i ponieść
                                konsekwencje tego, że czyjeś życie kręci się wokół dzidzi - ok, wiadomo, że
                                dzidzia zmienia całe życie. Ale nie mogę wymagać od moich znajomych, aby
                                PODPORZĄDKOWALI się mnie i mojej dzidzi w sposób taki, jak JA sobie tego życzę.
                                To jest ich dobra wola. I trzeba wypracować jakiś kompromis. W przyjaźniach i
                                silnych związkach koleżeńskich jest to możliwe. Tyle, że natura kompromisu
                                wymusza jego obustronność smile
                      • mamamamba Re: kropkacom 30.05.08, 13:18
                        ojj.. grozna sie robisz wink

                        wlasnie o to chodzi,ze MOWISZ, ze rozumiesz, a nie rozumiesz. widze ewidentny
                        brak umiejetnosci wczucia sie w czyjas sytuacje, a tym wlasnie jest empatia. tak
                        wnioskuje czytajac Towje wypowiedzi
          • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:54
            Może tu jest przyczyna niechęci dzietnych do bezdzietnych?
            • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:57
              kropkacom napisała:

              > Może tu jest przyczyna niechęci dzietnych do bezdzietnych?

              O taaaak. Bo niektórym dzietnym się w ich łepkach nie pozwala pojawić myśl, że
              ktoś może po prostu NIE LUBIĆ tego zjawiska, jakim jest dziecko. Tak, jak się
              nie lubi pająków, psów, kotów czy flaczków.
              No bo jak to - nie lubić dzieci? Straszne, panie dzieju wink
          • chicarica Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:38
            Może na tej samej zasadzie, co u kogoś, kto nie ma kota bo kotów nie lubi? Albo
            nie ma TV, bo nie lubi oglądać telewizji?
            • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:02
              Możesz nie oglądać telewizji ale nie wyeliminujesz kontaktu z dziećmi.
              • mamamamba Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:06
                o kuźwa! TV tez nie wyeliminuje, bo np. w media markcie patrza na mnie okropne
                wielkie ekrany!
              • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:11
                kropkacom napisała:
                > Możesz nie oglądać telewizji ale nie wyeliminujesz kontaktu z dziećmi.

                Ale co ty chcesz udowodnić?
                Nie lubię telewizji = więc nie mam telewizora. Co nie zmienia faktu, że idę do
                knajpy i wisi tam wielka plazma. Idę do marketu, a tam jest monitor i wyświetla
                reklamy. Idę do znajomych, a oni tv mają i będzie włączony. Ale JA NIE MAM
                telewizora, bo sobie chcę z tymże TV zminimalizować kontakt.
                Identycznie jest z dziećmi. Mogę sobie wybrać taką pracę, gdzie nie będę mieć
                kontaktu z dziećmi, wybudować dom w cichej okolicy, gdzie mieszkają sami emeryci
                (i nie ma placów zabaw), czasem jednak zdarza mi się iść do marketu - są tam
                dzieci, iść do znajomych, którzy mają dzieci. Ale JA NIE MAM dzieci, bo chcę
                sobie z nimi zminimalizować kontakt.
                • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:18
                  Kotula Ty swoje. Wyjdziesz do kawiarnia a tam dziecko, pójdziesz na wystawę a
                  tam mama z dzieckiem w nosidełku itd. To wszystko przeszkadza. Mogę rzucić
                  linkami. Ale Ty i tak wiesz lepiej. Bo bezdzietnych będziesz idealizować a
                  mamusie z tego forum wyśmiewać.
                  • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:22
                    I znam wielu bezdzietnych którzy nie patrzą na mnie i moje dzieci jak na ufo.
                    Nie unikają kontaktu. Więc jednak można.
                    • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:27
                      kropkacom napisała:

                      > I znam wielu bezdzietnych którzy nie patrzą na mnie i moje dzieci jak na ufo.
                      Nie unikają kontaktu. Więc jednak można.

                      Aaa. Ratunku. Napiszę to wprost i powoli: bezdzietny nie oznacza "nielubiący
                      dzieci".
                      Są bezdzietni z wyboru, którzy dzieci lubią, ale własnych nie chcą mieć, bo NIE
                      CHCĄ I JUŻ. I nie unikają kontaktu z dziećmi obcymi, natomiast nie chcą mieć
                      własnych.
                      O, przykład - moja siostra w listopadzie rodzi. Jestem bardzo zadowolona, że w
                      rodzinie pojawi się niemowlak do rozpuszczania wink), i to taki, którego kolki,
                      nocne płacze i problemy wychowawcze nie będą mnie obchodzić - bo to nie ja do
                      niego będę wstawać, rech, rech. wink)
                      • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:33
                        > Aaa. Ratunku. Napiszę to wprost i powoli: bezdzietny nie oznacza "nielubiący
                        > dzieci".

                        I to próbuje wytłumaczyć. Za to na forum BZW górują ci którzy wręcz mają wysypkę
                        na słowo dziecko (mimo iż je ciągle powtarzają). Ot specyfika forum?
                    • chicarica Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:33
                      Ano można. Ale zrozum, że są tacy co lubią, a są tacy co nie lubią.
                      Ja na przykład uwielbiam koty, ale nie mam bo nie mogę - wąż ma uczulenie. Są
                      jednak tacy, co nie lubią kotów - i nie mają bo nie lubią. Proste?
                      • moofka Re: Mała rekompensata 31.05.08, 09:38
                        chicarica napisała:

                        > Ano można. Ale zrozum, że są tacy co lubią, a są tacy co nie lubią.
                        > Ja na przykład uwielbiam koty, ale nie mam bo nie mogę - wąż ma uczulenie. Są


                        za to masz węża smile
                        nie mozna miec wszystkiego
                        moze jak wąż zdechnie to zrealizujesz marzenie o kota posiadaniu smile

                        > jednak tacy, co nie lubią kotów - i nie mają bo nie lubią. Proste?
                  • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:24
                    kropkacom napisała:
                    > Kotula Ty swoje. Wyjdziesz do kawiarnia a tam dziecko, pójdziesz na wystawę a
                    tam mama z dzieckiem w nosidełku itd.

                    No i?
                    Czego chcesz dowieść?
                    Jeśli to rzeczone dziecko w kawiarni mi nie przeszkadza - czyli nie zaburza mi
                    swobodnego funkcjonowania w tejże kawiarni (np. mamusia z dzieckiem siadła sobie
                    w lokalu dla palących, siłą rzeczy zapalić nie mogę), to niech sobie będzie.
                    Natomiast będę omijać McDonaldy itp, gdzie roi się od dzieciaków.
                    Jeśli dziecię na wystawie śpi sobie w nosidełku, albo nie zakłóca w żaden sposób
                    korzystania z tejże wystawy (czyli np. nie wrzeszczy wniebogłosy - gaworzyć
                    sobie może, rozmawiać też) - czemu ma go tam nie być? Jeśli gnojek biega pod
                    nogami i drze japę, to owszem, przeszkadza.

                    > To wszystko przeszkadza. Mogę rzucić linkami. Ale Ty i tak wiesz
                    > lepiej. Bo bezdzietnych będziesz idealizować a mamusie z tego forum > wyśmiewać.

                    Ja nikogo nie wyśmiewam i nie idealizuję.
                    Rozumiem, że ktoś lubi dzieci, ale rozumiem też, że ktoś ich nie lubi. Ty,
                    Kropeczko, tego drugiego nie rozumiesz, i sugerujesz "przyzwyczajenie się" do
                    dzieci, bo i tak jest ich pełno wokół nas.
                    Z tym, że "przyzwyczajenie się" nie oznacza automatycznego ich polubienia.
                    A "nielubienie" dzieci nie oznacza automatycznie chęci wystrzelania wszystkich i
                    ciśnięcia w świat bomby powodującej bezpłodność wink). Natomiast nielubienie
                    dzieci automatycznie implikuje chęć wyeliminowania tychże ze swojego
                    najbliższego otoczenia. I tego nie można potępiać. Ja nie lubię psów, więc nie
                    sprawiam sobie psa i nie chodzę na spacery tam, gdzie zwykli chodzić ludzie z
                    pieskami.
                    • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:29
                      Wiesz, dzieci czasami płaczą smile Zaraz napiszesz to poco się z takimi dziećmi
                      wychodzi, tak?

                      A bierzesz pod uwagę że ktoś lubi dzieci i chce z nimi wyjść dalej niż na plac
                      zabaw. To akceptujesz? Czy tu Twoja empatia sie kończy?
                      • mamamamba Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:35
                        ale tu chyba zbaczasz z tematu?
                      • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:35
                        kropkacom napisała:

                        > Wiesz, dzieci czasami płaczą smile Zaraz napiszesz to poco się z takimi dziećmi
                        wychodzi, tak?

                        Ratunkuuuuu.
                        Tak, dzieci czasem płaczą. Zgadzam się.
                        Jak moje dziecko płacze, to zabieram dupę w troki z galerii, do której ludzie
                        przyszli odpocząć i zrelaksować się i idę je uspokoić na dwór, gdzie ludzie nie
                        chodzą po to, aby się zrelaksować - i dyskomfort z powodu wycia dziecka jest
                        odczuwalnie mniejszy. Płaczące dziecko i tak nie jest w stanie podziwiać
                        zawartości galerii, a innym przeszkadza - wrócimy, jak się dziecię uspokoi. Nie
                        będę innych rozstawiać po kątach, bo "dzieci czasem płaczą".

                        Jak moje dziecko zaczyna wyć, to wyprowadzam wózek z kościoła, bo ludzie
                        przyszli się pomodlić w skupieniu, a jak się mają skupiać na tym, co mówi
                        ksiądz, jeśli przez wrzaski mojego dziecka nie słyszą kazania? Na chrzcinach
                        własnej córki poszłam z nią do zakrystii, bo darła japę jak opętana, na cały
                        kościół.


                        I tak dalej.

                        > A bierzesz pod uwagę że ktoś lubi dzieci i chce z nimi wyjść dalej > niż na
                        plac zabaw. To akceptujesz? Czy tu Twoja empatia sie kończy?

                        Ja wychodzę dalej, niż na plac zabaw. I robię wszystko, aby obecność moich
                        dzieci w miejscach nieprzeznaczonych t.y.p.o.w.o dla dzieci nikomu nie
                        utrudniała życia.
                        W sali zabaw nie będę uciszać wrzeszczącego gnojka. W galerii tak.
                        • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:41
                          > Ratunkuuuuu.

                          Oczywiście jak zaczyna robi się głośno to wychodzę. Ale przepraszać że mam
                          dziecko wtedy nie będę i też życzę sobie u innych empatii.
                          • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:54
                            kropkacom napisała:

                            > > Ratunkuuuuu.
                            >
                            > Oczywiście jak zaczyna robi się głośno to wychodzę. Ale przepraszać że mam
                            dziecko wtedy nie będę i też życzę sobie u innych empatii.

                            A kto mówi o przepraszaniu za posiadanie dziecka?
                            Nie wymagam od innych empatii pt. "przyszłam do galerii pooglądać obrazy, nie
                            miałam z kim zostawić dziecka i nic nie poradzę na to, że dziecko wyje, bo MAM
                            PRAWO te obrazy obejrzeć".

                            Ja wiem, że są osoby, którym sama obecność istoty poniżej metra wzrostu
                            przeszkadza, niezależnie od tego, czy ta osoba wrzeszczy, czy sobie konwersuje z
                            mamusią. Mnie czasem przeszkadza, przyznaję, ale o tym już ci kiedyś pisałam smile)
                            Ale to jest skrajność i takimi osobami się nie przejmuję - o ile moje dziecię
                            znacząco nie zakłóca im właściwego korzystania z danego miejsca, to mam to
                            gdzieś. Jednocześnie uczę dziecięta, że np. w bibliotece mówi się półgłosem, w
                            galerii nie tarza się pod nogami odwiedzających, nie podporzadkując wszystkiego
                            powiedzeniu "dzieci czasem mówią głośno/tarzają się po podłodze, bo to tylko
                            dzieci". Ok, dzieci czasem wrzeszczą - nie będę jednak wymagać od innych
                            znoszenia wrzasku mojego dziecka (bo sama go nie znoszę wink).
              • chicarica Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:30
                Przez 5 lat swojego panieńskiego życia nie miałam w ogóle w domu tv, nie
                oglądałam, nie znałam żadnych gó..anych programów typu tańce na lodzie, wodzie
                itp. i żyłam. Co więcej, byłam w 100% zadowolona, a tv stał na strychu, bo mi
                się go nawet znieść do domu nie chciało. I strasznie mnie drażniło, jak ludzie
                robili wielkie gały kiedy dowiadywali się, że nie mam tv i nie chcę mieć.
                Normalnie tak, jakby się bez tv nie dało żyć - a ja byłam zadowolona, filmy
                oglądałam na rzutniku, miałam swoją własną salę kinową praktycznie, było czadowo.
                Teraz mam tv i nadal niespecjalnie oglądam.
                Za to mój ojciec przez te 5 lat praktycznie w ciągu każdej wizyty utyskiwał, że
                jak ja tak mogę żyć bez tv, nawet mi antenę kupił bo myślał że sobie postawię
                jak będę mieć antenę. Nic to nie pomogło, antenę wyniosłam na strych, a
                telewizora dalej nie miałam wink
                Zrozum, niektórzy po prostu nie odczuwają potrzeby posiadania dzieci, tak samo
                jak telewizora. Nie musi to oznaczać żadnego upośledzenia. Kontaktu z dziećmi w
                100% nie wyeliminuję, podobnie jak z telewizorem (chociażby u znajomych są
                telewizory), ale staram się nie bywać tam, gdzie tv jest włączony cały czas.
                • kropkacom Re: Mała rekompensata 30.05.08, 13:43
                  ROZUMIEM że można nie chcieć mieć dziecka. Kropka. Idę jeść. Miłego dnia.
        • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 11:58
          > Kobieta, ktora nie moze miec dziecka, ale nie ma sklonnosci do wywlekania swoic
          > h prywatnych problemow na forum publiczne, jest oceniana negatywnie, po prostu
          > wrzod na d...e spoleczenstwa. A jak jeszcze kupi sobie psa, to juz patologia.

          eeee..gdzie napisałąm coś takiego....przez posiadanie psa lub kota raczej
          wyrażana jest samotność i pies lub kot jest obiektem do przelewania
          uczuć...gdzie ja coś pisałam opatologii czy wrzodzie na dupie społeczeństwa-czy
          przypadliem nie dorabiasz ideologii do tego co nienapisane??????
          • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:03
            kotbehemot6 napisała:


            > eeee..gdzie napisałąm coś takiego....przez posiadanie psa lub kota raczej
            wyrażana jest samotność i pies lub kot jest obiektem do przelewania uczuć...

            Aaaa. Znowu tłumaczysz wink)
            Ktoś może po prostu CHCIEĆ mieć kota. Bez dorabiania do tego ideologii. A jak
            już chce mieć, to o niego dba, zgodnie z kocimi obyczajami. Również bez
            dorabiania ideologii o "przelewaniu uczuć".
            • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:07
              pewnie,ze może chcieć. Tylko jak ktoś traktuje zwierzaka jak dziecko t chyba
              jednak jest czegoś wyrazem??????
              • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:11
                kotbehemot6 napisała:
                > pewnie,ze może chcieć. Tylko jak ktoś traktuje zwierzaka jak dziecko to chyba
                jednak jest czegoś wyrazem??????

                Ano można sobie teorie dorabiać.
                Ale po co.
                I co masz na myśli pisząc "traktuje jak dziecko"? Aaa, już chyba wiem - bo znam
                takie panie, które o kotku/piesku mówią "moja córeczka", robią im prezenty na
                Mikołaja, zakładają blogi i konta na n-k i tak dalej (np. moi znajomi specjalnie
                pojechali 600km nad morze, bo "sunia jeszcze morza nie widziała" tongue_outPP).
                Tylko, że wśród tych osób są zarówno bezdzietne jak i dzieciate, więc
                generalizować nie można smile) - ok, to jest jakieś ulokowanie uczucia w kimś, ale
                dlaczego od razu zakładać, że jest ono zastępcze dla możliwości ulokowania tego
                uczucia w dziecku? Może ktoś ma inne priorytety smile)
                • kotbehemot6 Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:19
                  Może ma inne priorytety...
                  Dla mnie jest to "oczywista oczywistość"...nawet jak ma dziecko-moze chce jeszce
                  jedno??????
                  • mama_kotula Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:40
                    kotbehemot6 napisała:
                    > Może ma inne priorytety...
                    > Dla mnie jest to "oczywista oczywistość"...nawet jak ma dziecko-moze chce
                    jeszce jedno??????

                    O widzisz.
                    Dla ciebie jest to "oczywista oczywistość", czyli to zakorzenione myślenie -
                    które bywa krzywdzące dla tych, dla których nie jest to oczywista oczywistość smile)
                    W sumie to rozumiem. Czasem trudno jest zaakceptować coś, co dla nas jest
                    niepojęte wink), czasem trudno jest rozszerzyć horyzont albo zejść z utartej
                    ścieżki myślenia smile

                    I to jest denerwujące dla bezdzietnych - to, że widząc ich, jak z miłością tulą
                    kotka wmawia się im, że ma to drugie, nieuświadomione dno, czyli tak naprawdę
                    chcą mieć dziecko (bo przecież każdy chce mieć dziecko), tylko sobie tego nie
                    uświadamiają, mają jakieś psychiczne szumy i zakłócenia, aby to w sobie odkryć.
                    A oni po prostu - upraszczając - chcą potulić kotka, zupełnie bez podtekstów smile)
                    Bo tulenie kotka jest miłe, swoją drogą. Kotek jest miękki, ciepły, smyranie
                    kocim futrem po twarzy jest bardzo przyjemne smile)
                    • mamamamba Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:50
                      zgadzam sie,mamokotulu miau!!
                      czyli generalnie stres bezdzietnych ma swoj poczatek w stresie dzietnych, ze
                      tamci dzieci nie maja. o to jest ambaras. i wymyslanie teorii a dlaczego a co a
                      jak to nie? Boshh.. horror! takie mlode dziewczyny,zeby takie farmazony pisaly!
                      matki wariatki..spojrzcie troche dalej niz na czubek waszego i waszych dzieci
                      nosa!myslicie,ze to,ze ubolewacie nad kims, ze nie chce miec dzieci, dobrze o
                      was swiadczy, ze jestescie dobrymi matkami? otoz nie. powtorze sie: troche empatii.
          • jak_matrioszka Re: Mała rekompensata 30.05.08, 12:18
            Nie pisze ze Ty tak uwazasz, ale duzo osob niestety tak.
    • mamamamba Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 12:09
      malo tego. dzieciaci tez. no i co z tego?
    • demonii.larua Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 13:08
      I co z tego ?? suspicious
    • mamamamba autorka 30.05.08, 13:09

      marysia_wroc 30.05.08, 01:32


      Volta, na forum Emama jak napiszesz coś innego, odbiegającego od schematu
      typowej matki Polki, zostaniesz przekreślona wink A ja tam rozumiem Twoją postawę,
      jest ona świadoma i ani myślę psów na tobie wieszać. Nie każda kobieta musi czuć
      instynkt, nie każda musi mieć dziecko i jest to jej świadomy wybór.

      prowokacja to byla czyli?
    • ally Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 14:30
      gdzie ty widzisz nienawisc i agresje? jakas projekcja?
    • nisar Alergicznie reaguję na wrzeszczące bachory 30.05.08, 14:48
      I niestety mam wrażenie, że jest ich coraz więcej (procentowo). I
      niestety także unikanie placów zabaw, boisk szkolnych, okolic
      przedszkoli czy dzieciatych koleżanek NIEWIELE zmienia. Wrzeszczące
      histerycznie bachory są wszędzie: w restauracji, markecie, autobusie
      itd. A ja mam ochotę walić prosto w łeb po pierwszych trzech
      minutach słuchania wrzasku bachora, któremu nie dzieje się żadna
      krzywda, a który mimo to drze dziób.
      Poważnie obawiam się o całość łba Przybywającego Potomka, jeśli
      wpadnie mu do tego łba darcie otworu gębowego w sposób histeryczny i
      bezsensowny. Poważnie wzbudza to we mnie agresję. Trudno, może
      jestem potworem, ale wolę psa na smyczy niż drącego pysk gnoja.
      • mama_kotula Re: Alergicznie reaguję na wrzeszczące bachory 30.05.08, 14:55
        > A ja mam ochotę walić prosto w łeb po pierwszych trzech minutach słuchania
        wrzasku bachora, któremu nie dzieje się żadna krzywda, a który mimo to drze dziób.

        Bachora w łeb? Nieee - mamusię wink
        • nisar Re: Alergicznie reaguję na wrzeszczące bachory 30.05.08, 15:04
          Mamusię zaraz potemsmile Albo w zasadzie fakt, najpierw, zwłaszcza
          jeśli nie reaguje na bachora i ewidentnie uważa, że "to tylko
          dziecko, ma prawo sobie pokrzyczeć" a otoczenie musi znosić z
          uśmiechem. Wtedy agresja rozbija mi się na dwie częścismile
      • kropkacom Re: Alergicznie reaguję na wrzeszczące bachory 30.05.08, 15:57
        > Wrzeszczące
        > histerycznie bachory są wszędzie

        Nie wychodź z domu.
        • nisar do Kropki! 31.05.08, 07:35
          A dlaczego to JA mam nie wychodzić z domu? Ja nie wrzeszczę, zachowuję się tak,
          by innym nie przeszkadzać. A jeśli mamusia nie umie okiełznać bachora, to niech
          ona nie wychodzi z nim z domu, tylko upaja się jego wrzaskiem 24 h/dobę.
          • kropkacom Re: do Kropki! 31.05.08, 08:04
            A czy nie jest przypadkiem tak że może nie od razu daje się okiełznać bachora?
            Że niektórym nawet lekkie piśnięcie wadzi? Trochę tak chyba jest. Ja chodziłam z
            dziećmi wszędzie i nadal tak zamierzam robić. Dzisiaj na zakupy do marketu i
            wieczorem na pokazy sztucznych ogni nad zalew. Ale się nie spotkamy na pewno bo
            to inny kraj.
    • asia.asz Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 15:35
      alez oczywiscie ze lepiej miec zwierzaka niz dziecko,
      moje tez jest z gatunku upartych, krzyczliwych dzieci i porownujac
      do kota ktorego mamy stwierdzam ze na kocie wychodzi sie lepiejwink
    • ania.silenter Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 15:51
      Moim zdaniem porównanie nietrafione bo dzieci są dużo bardziej wymagające i
      bardziej dają w kośćtongue_out. I potrafią nieźle wkurzyć np. taka 3-latka, która
      patrząc na mnie potępiająco o 20.00 mówi: "Mama, a co to robis? ZNOWU jes?" i
      całą przyjemność konsumowania diabli biorąwink.
      Nasza kotka NIGDY mi nie wypomina żarcia wieczoremtongue_out.
    • kawka74 Re: Bezdzietni porównują dzieci do psów... 30.05.08, 17:22
      Nienawiść, agresja, emocjonalne problemy...?
      Marysiu_wroc, wykonaj baranka o ścianę, to Ci może ułatwić pojmowanie świata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka