17.09.03, 13:37
drogie moje
szukam sposobu na pokonaie leku jezdzenia samochodem, mam prawko od 8 lat,
nawet niedawno wzielam jazdy na L(byla dluuuuuuuuga przerwa)i na L bylo ok
(nie ma jak fachowe wsparcie), ale dzis wsiadlam rano sama i tak stresujaco
dojechalam do pracy, ze nie wiem jak wroce
co zrobic zeby sie nie bac?
HELP
Obserwuj wątek
    • lunis Re: jazdy 17.09.03, 14:06
      ja tez mam obawy.mam od 97r.ale dawno nie jeździłam samochodem, wolę jak mój
      mąż prowadzi.Nieraz chciałby pojechać ze mną ale ja się boję.Kiedyś jeździlam
      jak szalona,bardzo dobrze a teraz coraz gorzej,nie chodzi o przepisy ani o
      obsluge samochodu tylko o ten lęk. Nie wiem czy go kiedykolwiek pokonam.
    • izunia6 Re: jazdy 17.09.03, 14:23
      Jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Jeśli teraz się załamiesz, to już nici z
      tego, a jesli się przełamiesz, to za miesiąc sama z siebie będziesz się śmiała.
      Przede wszystkim opracować sobie dobrze drogę, którą zamierzasz jechać.
      Nadkładać drogi, ale omijać trudne skrzyżowania, bez świateł, z
      podporządkowanej. Kombinować tak, żeby skręcać w prawo,a nie w lewo. No i
      znaleźć łatwe miejsca parkingowe. No i jeździć samemu, wtedy nikt ci nie będzie
      patrzył na ręce i krytykował, a ty nie będziesz się czuła zobligowana do
      czegokolwiek, jeździć owoli, nie przejmując się niecierpliwymi
      współużytkownikami - oni też kiedyś zaczynali.
      Powodzenia.
      • sylwica Re: jazdy 17.09.03, 15:00
        dzieki, troche sie boje tego jezdzenia, dzis rano nie poszlo mi najlepiej, no i
        boje sie juz na zapas, bo niedlugo czas powrotu, a ja mieskzam w centrum, co za
        tym idzie korki i brak miejsc parkingowych, dzieki za wsparcie, postaram sie
        nie poddawac smile
    • aga_rn Re: jazdy 17.09.03, 16:03
      Czesc,
      ja co prawda nigdy nie balam sie jezdzic, bo jakos tak jazda weszla mi od razu
      w krew, ale mysle ze rada "jezdzic, jezdzic, jezdzic" jest najle[psza.
      Wyjdz wieczorem z domu i pojezdzij po okolicy, sobotnio-niedzielne poranki
      rowniez (kiedy jest maly ruch).
      Praktykuj parkowanie na pustym parkingu przed supermarketem.
      Pojezdzij sobie po swoich stalych trasach, tak zebys mogla po nich pozniej
      jechac z zamkietymi oczyma wink.
      I jezdzij sama. Ja odetchnelam kiedy wreszcie moglm zaczac sama jezdzic (bez
      meza obok). No i pomysl jaka to wygoda - miec auto do swojej dyspozycji smile
      Szerokiej drogi,
      Aga RN
    • dorotka1970 Przeszlam to dopiero co :-) 17.09.03, 16:16
      Od 3 miesiecy mam autko dopiero. Prawko zrobilam 10 lat temu i nie jezdzilam,
      bo nie mialam czym. Rozumiem twoj lek, mnie zoladek podchodzil do gardla przez
      ponad miesiac! Ale zaparlam sie, jezdzilam codziennie, nawet tylko kilka
      przecznic. W niedziele z mezem, zeby pocwiczyc parkowanie. I udalo sie smile
      Teraz uwielbiam to uczucie, kiedy wsiadam do samochodu! Jest tak, jak 10 lat
      temu - czasem nawet sie wyklocamy kto ma prowadzic smile
      Moze troche mi pomoglo to, ze z tylu przyczepilam sobie "L" na pierwszy
      miesiac - to dziala psychologicznie - inni bardziej zwracaja uwage, co robisz,
      a ty sie nie stresujesz, ze ci sie kierunkowskaz wylaczyl w najmniej
      odpowiednim momencie. Latwioej jest tez zmienic pas np., bo sa bardziej
      wyrozumiali.

      Trzymam kciuki - nie poddawaj sie! smile
      Dorotka

      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • simsalabim Re: jazdy 17.09.03, 16:34
      pozwole dopisac swoje piec groszy na ten temat.....po pierwsze jesli boisz sie
      jezdzic samochodem, nie wsiadaj do niego, bo wtedy jestes sama przygotowana na
      to ze zrobisz jakos blad,
      oswuj sie z samochodem, potraktuj go jak swojego najlepszego kumpla, nawet mow
      do niego, gdy zrobisz jakis blad , nie stresuj sie, czlwiek wkoncu uczy sie na
      bledach, nie daj sie wyprowadzic z rownowagi gdy inni trabia na Ciebie, jedz
      zawsze usmiechnieta i pewna siebie... ja kocham jezdzic samochodem, to bylo
      zawsze moje marzenie, na poczatku wlasnie nagorsze to bylo przezwyciezyc
      strach, ale postanowilam sobie ze bede sie starac z calej mojej sily zeby byc
      najlepszym kierowca pod sloncem, traktuje samochod jak dobrego kumpla, doszlo
      nawet do tego ze jak ocieram opona o kraweznik to mowie aua, jak by go
      zabolalo smile) mam nadzieje ze zrozumiesz cos z tego belkotu, spiesze sie ......
      zanim wsiadziesz- poglaskaj kierownice, i powiedz mu koniecznie ze teraz ma sie
      sluchac Ciebie.... i usmiechnij sie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka