Dodaj do ulubionych

Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowisko

05.06.08, 11:56
Tytuł taki, bo jak znam zycie to własnie wkładam kij w
mrowisko.Rzecz sie tyczy zabierania maluszków(czyt. dzieci do roczku
i moze ciut wiecej)na egzotyczne wyprawy.Czy mozecie mi wytłumaczyc,
na jaką cholere?ale jakies rozsadne argumenty, bo te że dziecko ma
prawo zwiedziac świat sa raczej niepoważne.
Moja Mama wlasnie wrocila z Egiptu-wyprawa "Rejs po Nilu".Byly 2
pary z dziecmi -jedno okolo 6 mies, drugie nieco ponad roczek.I co?
horror.Dla kogo?dla pozostalych uczestników wycieczki-bo dzieci
wymeczone i drące sie , a rodzice ambitni ponad miare, zabierali je
jeszcze na wycieczki fakultatywne np,do Kairu(wyjazd o 2 w nocy,
powrót po blisko 24 h).Wszytsko to pod sztandarem "nie bedziemy z
niczego rezygnowac.Dziecko nas nie ograbnicza"
Czy tak trudno zrozumiec, ze dziecko owszem, ogranicza?czy to taka
straszna rzecz, poczekac rok, moze dwa i wtedy pojechac z dzieckiem?
czy tak trudno popatrzec dalej niz czubek wlasnego nosa i pomyslec
ze dziecku to absolutnie żadnej frajdy nie sprawia?a innych
towarzyszy podrózy moze po prostu meczyc?
Ja mialam ta watpliwa przyjemnośc spedzic 3 h w samolocie i podczas
tychze 3 h dziecko darlo sie wnieboglosy.Stwierdzialam jednak,ze
moze byla taka koniecznosc, ze musialo gdzies leciec z rodzicami.Ale
przezywac cos takiego, bo komus zachcialo sie oglądac piramidy z
roczniakiem?
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:07
      Pomijam innych uczestnikow wypoczynku. Nie zabralabym tak malych dzieci w tak dalekie podroze. Zawsze zastanawia mnie czy Ci rodzice widzieli kiedys szpital od srodka w takim Egipcie np.? Zawsze jest ewentualnosc, ze dziecko ulegnie jakiemus zatruciu pokarmowemu...Ja nie wyobrazam sobie tego wlasnie.
      I tutaj czyba wielki plus dziecka, ktore nie zywi sie niczym innym niz mleko matki i sloiczkami...Ale i tak balabym sie i juz.
      • xiv Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 09:25

        od kiedy Egipt to egzotyczny kraj? rozumiem jakieś Birmy czy Meksyki, ale Egipt?
        w Egipcie już była połowa polskiej populacji; są to takie same wakacje jak na
        Mazurach (na których akurat nie byłem, więc może też są egzotyczne)

        swego czasu małe brzdące zostawały pod opieką babci, gdy rodzice chcieli się
        wyrwać na wakacje; teraz babcia się wyrywa na wakacje więc spotyka tam...
        rodziców z brzdącami - co w tym dziwnego?
        • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 12:01
          są to takie same wakacje jak na
          > Mazurach (na których akurat nie byłem, więc może też są egzotyczne)
          >
          He he, ale to z Egiptu, a nie z Mazur co drugi wraca ze sraczkasmile-
          jednak bardziej ten Egipt dla dziecka i rodziców ryzykowny.
        • marysia_wroc Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 01:31
          Egipt to to samo co Mazury? A wiesz gdzie lezy Egipt? widocznie tam nie byłeś,
          skoro uważasz, że można tam zabrać tak małe dziecko. Syf, brud, bakterie, na
          które dorośli nie są odporni- mają ciężkie zatrucia pokarmowe tam, a co dopiero
          dzieci!
          • xiv Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 22:04

            > Syf, brud, bakterie, na
            > które dorośli nie są odporni- mają ciężkie zatrucia pokarmowe tam

            wypisz, wymaluj wspomnienia mojego znajomego z Mikołajek... podobno nawet słynne
            mazurskie lasy są pełne "papierzaków"
        • czwarty.wymiar Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 07:19
          xiv napisał:

          > od kiedy Egipt to egzotyczny kraj?

          Od zawsze. Rżnięcie światowca tego nie zmieni.

          [...] więc spotyka tam...
          > rodziców z brzdącami - co w tym dziwnego?

          Odpowiedź na to pytanie masz przecież w pierwszej wypowiedzi
          założycielki wątku.
      • eny79 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 09:19
        Przepraszam, a czy Ty widziałaś kiedykolwiek jakiś polski szpital od środka?
    • frodolin Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:12
      chętnie wybrałabym się z dziećnmi do ciepłych krajów, ale nie
      koniecznie zaliczałabym wycieczki fakultatywne, też uważam że
      zwiedzanie można sobie odłożyć jak dziecko trochę dorośnie, pozdr.
    • dag_dag Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:15
      Ja zabieralam swoja corke + stosy sloiczkow wszedzie tam, gdzie mialam ochote
      jechac. Jednak moje dziecko nie sprawialo nigdy zadnych klopotow, nie plakalo
      niemal wcale, jako niemowle przesypialo cale noce, do 2 lat bylo na piersi, do 3
      lat nigdy nie bylo chore (wlasciwie do czasu pojscia do przedszkola). Mialam
      pelna swiadomosc, gdzie z dzieckiem jade i czego moge sie spodziewac. Gdybym
      jednak miala dziecko klopotliwe, to nie zabieralabym na takie wycieczki...
      Powiedzialabym sobie trudno i przezyla to, albo zostawila z kims i poleciala
      sama. Mnie teraz nieraz sciska, jak ktora z rzedu godzine w samolocie placze
      maluch - drazni to mnie i budzi moje dziecko... Niektore dzieci "nie nadaja sie"
      na takie wyjazdy i juz.
      • kropkacom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:22
        > maluch - drazni to mnie i budzi moje dziecko... Niektore dzieci "nie nadaja sie
        > "
        > na takie wyjazdy i juz.

        Trudno stwierdzić czy się nadaje jak się dziecka nigdzie nie zabiera. A w
        samolotach nie tylko dzieci utrudniają życie. Dorośli tu są górą. Zawsze
        znajdzie się jakiś totalnie piany facet, pani która mimo nakazu siedzenia ciągle
        wstaje i chodzi, lub ktoś kto komórki nie wyłączy. Wszystko to przerobiłam
        niedawno.
        • dag_dag Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:51
          Bez przesady, to czy ma sie marudne dziecko, czy nie - szybko da sie stwierdzic
          i niekoniecznie w samolocie...
          • kropkacom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:54
            Błąd. Moje dzieci są raczej ruchliwe i różnie reagują na zmęczenie. Podróż
            samolotem przebiegła idealnie.
            • dag_dag Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:14
              Nie wiem, gdzie widzisz blad? W tym, ze wie sie na ogol, iz wlasne dziecko jest
              marudne, czy tez nie jest marudna? Hmm.
              Jesli zas chodzi o Twoje dzieci to tylko sie cieszyc, ze nie zmeczyly sie w
              samolocie...
    • mrowkojad2 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:25
      Tak się składa, że niedawno wróciłam z Egiptu właśnie i mam
      obserwacje takie: z niemowlakami było trochę osób w moim hotelu
      (przeważnie nie byli to Polacy), siedzieli głownie w pokojach,
      wychodząc tylko na posiłki lub ok. 18-19.00 na leżaki przy basenie.
      Czyli cały dzień właściwie w pomieszczeniu. Do Kairu z takim
      dzieckiem to masakra dla wszystkich, razem z nami jechało kilkoro
      dzieci 6-8-letnich i nawet dla nich było to zbyt hardkorowe
      przeżycie - 7 godzin w jedną stronę, upał, kurz.
      Ale wśród moich znajomych zapanowała moda na zagraniczne wyprawy:
      jedni dopiero wrócili z wakacji, drudzy się właśnie wybierają, ale
      dzieci są takie 1,5-roczne i nie oni mają zamiaru zwiedzać, tylko w
      hotelu z all iclusive siedzieć.
      • ibelin26 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:40
        Nie wiem jaki jest sens jechać (samemu czy z dzieckiem) gdziekolwiek
        i siedzieć cały czas w hotelu.

        Moi rodzicie jeździli na letniska (teraz to sie nazywa
        agroturystyka), na zwiedzanie przyszedł czas później jak wyrosłam z
        wieku, w ktrórym najwieksze zainteresowanie wzudza zabawa w błocie.
        • quistista Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 10:55
          Wycieczka do hotelu all inclusive jest nowym typem agroturystyki i nie wiem co
          tak dziwi. Juz nie moge sie doczekac az zabierzemy malego pod koniec wrzesnia do
          Hiszpanii i w koncu troche odpoczne: bez gotowania, sprzatania smile tylko cieszyc
          sie maluchem i odpoczywac
      • night_irbis W kwestii spędzania czasu w hotelu :) 06.06.08, 22:34
        Akurat mam koleżankę z pracy, która KAŻDĄ wycieczkę spędza w hotelu. Ja co
        prawda nie rozumiem sensu jechania np. do egiptu i spędzenia 1-2 tygodniu w
        hotelu nogdzie nie wysuwając nawet nosu, ale cóż... Jeżdżą zazwyczaj z ekipą
        znajomych - balują, piją alkohol, tańczą na dyskotece, czasami wyłążą na basen.
        (Nie byłam z nimi, ale opowiadała sama koleżanka). To samo w sumie można by było
        i w Polsce robić, wg mnie... Ale - Egipt lepiej brzmi.
    • lilka69 Re: zaden kij w mrowisko 05.06.08, 12:33
      ja sie zgadzam.

      polscy pediatrzy jezdza nad zwykle polskie morze, czesto zimne ale wola to niz
      leczyc dzieciaka nie wiadomo jak dlugo po egzotycznych wojazach.
      • joanna_poz Re: zaden kij w mrowisko 05.06.08, 13:11
        lilka69 napisała:

        > ja sie zgadzam.
        >
        > polscy pediatrzy jezdza nad zwykle polskie morze, czesto zimne ale
        wola to niz
        > leczyc dzieciaka nie wiadomo jak dlugo po egzotycznych wojazach.

        akurat lekarze rozmaitych specjalności z dziećmi to dość duża grupa
        wśród spędzającyh wakacje w ciepłych krajachsmile
        • lilka69 Re: joanna poz 05.06.08, 15:03
          no akurat sama napisalas-ROZMAITYCH specjalizacji (a nie zreszta specjalnosci).
          czyli nie wiesz, ze to byli pediatrzy
          • joanna_poz Re: joanna poz 05.06.08, 15:12
            byli i pediatrzy, i ginekolodzy, i dentyści, i ortopedzi..
            o zgrozo (dla Ciebie) nasza lekarka - pediatra tez nie widzi w tym
            nic zdrożnego (pod pewnymi warunkami; nie dotyczy kilkumiesięcznych
            niemowląt), sama równiez podróżuje z dziećmi.

            może Ci co nie jeżdzą i tak odradzają - nie jeżdzą, bo ich nie stac
            (wielu lekarzy jak wiesz, narzeka na zarobki..)
            • lilka69 Re: joanna poz 05.06.08, 16:30
              no tak. jedna TWOJA lekarka plus kilkoro innych to dla ciebie wszyscy
              przedstawiciele tego zawodu. pewnie jest i tak i tak. na pewno jedna z tych
              postaw pojawia sie czesciej.

              w jakim ty kraju mieszkasz? lekarze owszem narzekaja na zarobki ale czy
              widzialas jakie samochody stoja na szpitalnym parkingu?pieniadze maja.
              dodam, ze nie pisze zlosliwie. klaniam sie lekarzom za zdobyta wiedze i
              umiejetnoscismile jak sa dobrzy niech maja!
              • joanna_can Re: joanna poz 06.06.08, 20:14
                lilka69 napisała:

                > no tak. jedna TWOJA lekarka plus kilkoro innych to dla ciebie
                wszyscy
                > przedstawiciele tego zawodu. pewnie jest i tak i tak. na pewno
                jedna z tych
                > postaw pojawia sie czesciej.
                >
                > w jakim ty kraju mieszkasz? lekarze owszem narzekaja na zarobki
                ale czy
                > widzialas jakie samochody stoja na szpitalnym parkingu?pieniadze
                maja.
                > dodam, ze nie pisze zlosliwie. klaniam sie lekarzom za zdobyta
                wiedze i
                > umiejetnoscismile jak sa dobrzy niech maja!

                Ale sie, kobieto, dopieprzasz. Typowo polskie zacietrzewienie.
      • zemfira_ Re: zaden kij w mrowisko 05.06.08, 13:17
        Skad wiesz gdzie jezdza i co wola polscy pediatrzy???
        • lilka69 Re: zamfira 05.06.08, 15:06
          studiowalam na akademii medycznej.podczas studiow milama m.in.
          kliniki-pediatria. kazdy pediatra to mowil- jezdza nad polskie morze. dopiero
          jak dziecko starsze- od ok 4-5 lat wyjezdzaja jesli lubia dalej. mowili, ze to
          temat standard na sympozjach. i inni w polsce tez maja swiadomosc chorob.
      • jakw Re: zaden kij w mrowisko 06.06.08, 22:17
        A polskie morze to już najbardziej moje korzonki uwielbiają...
    • kotbehemot6 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:38
      ja nie za bardzo nawet rozumiem cel takiej wyprawy, bo dla rodziców intenesywne
      zwiedzanie z takim maluchem jest raczej średnio wykonalne, leżec plackiem w
      tropikalnym słońcu chyba tez niekoniecznie, więc co zostaje...pokój z klimą i
      pieczatka w paszporcie coby chyba się pochwalić, czy ja wiem zresztą.....
      • joanna_poz Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:04
        kotbehemot6 napisała:

        > ja nie za bardzo nawet rozumiem cel takiej wyprawy, bo dla
        rodziców intenesywne
        > zwiedzanie z takim maluchem jest raczej średnio wykonalne, leżec
        plackiem w
        > tropikalnym słońcu chyba tez niekoniecznie, więc co
        zostaje...pokój z klimą i
        > pieczatka w paszporcie coby chyba się pochwalić, czy ja wiem
        zresztą.....

        pomiędzy lezenie plackiem w tropikalnym słonu a pozostawaniem w
        pokoju jest jeszcze na szczescie sporo mozliwości.

        po sniadaniu idzie się na plażę albo nad basen.
        większośc leżaków i na plazy i nad basenami stoi pod parasolami
        (ewentualnie innymi zadaszeniami), aby własnie nie przybywać non
        stop w słoncu - ani dorośli, ani dziecko.
        pływa sie, bawi z dzieckiem w piachu (mówię o tej wyższej kategorii
        wiekowej niż 6 miesięcy).
        sa place zabaw.
        są animacje dla dzieci.
        kiedy dziecko śpi, rodzice mogą po prostu poleżeć, pospać,
        poczytać smile
        można wynając samochód i pojechać na jakąs niezbyt intensywną
        wycieczkę.
        można zapakować dziecko w wózek i późnym popołudniem czy wieczorem
        pojść na spacer.
        • kotbehemot6 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:11
          ok...ale wątek jest o maluszkach. Zresztą tak prywatnie nie chciałoby mi sie
          ciagnąc malucha i siebie z tymze maluchem,zeby pogrzebać w piachu. Akurat dla
          mnie wycieczka zagraniczna, to głównie oglądanie, zwiedzanie,
          podziwianie..leżenie na piachu i zabawy na placy zabaw są na ostatnim miejscu i
          równie dobrze moga się bawić gdzies bliżej w kraju.Ale każdemu według życzenia.
          A , i opieka lekarska tez jest dla mnie ważna, zwłaszca przy maluchu.
          • joanna_poz Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:17
            kotbehemot6 napisała:

            > ok...ale wątek jest o maluszkach.

            autorka napisała o maluszkach = do roczku i może ciut więcej.

            > Akurat dla
            > mnie wycieczka zagraniczna, to głównie oglądanie, zwiedzanie,
            > podziwianie.

            czyli jak się nie może zwiedzać, oglądać i podziwiać (bo sie ma 1-2
            latka) to już trzeba zrezygnowac z urlopu w ogóle i siedzieć w domu
            (bo zwiedzanie w Polsce z maluszkiem tez jest męczace)?

            > A , i opieka lekarska tez jest dla mnie ważna, zwłaszca przy
            maluchu.

            w dobrym hotelu lekarza masz dostępnego na miejscu.
            nieśmiało przypuszczam również, że poziom medycyny w tzw. kurortach
            zagranicą jest na sporo wyższym poziomie niz np. w Karwii nad
            Bałtykiem.
            • kotbehemot6 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:20
              jak sie ma pól roczku, to trudno towarzyszyć rodzicom wszedzie tam gdzieby
              chcieli. Słuchaj tak generalnie to mi wisi czy ktoś jezdzi z dzieckiem czy nie,
              maluszkiem. Mi cudze dziecie raczej nie przeszkadzają, Po prostu mi, zupełnie
              nie chciało sie grzebac w tropiklanym piachu, jak mogłam grzebac się w piachu
              krajowym. szlag by mnie trafiał,ze zostaje mi piach, i basen a tam atrakcji
              tyle....pewnie,ze jakies wycieczki, ale nie tyle ile bym chciała.
              • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 16:02
                Piach krajowy czy zagraniczny nie robilby mi roznicy, gdyby nie
                polski klimat.Zadnej gwarancji ładnej pogody.A wystarczy ruszyc na
                poludnie, by caly urlop spedzic w sloncu.Nie pisze o tropikach,
                mozna znalezc fajne i ciekawe miejsca w Europie.
                Zwiedzanie jest fantastyczna sprawa, ale i leniwe lezenie na jakiejs
                wyspie, pod palma, nad przejrzysta morska woda ma wielki urok.Jednak
                jest wielka roznica pomiedzy urlopem w Polsce a poza jej
                granicami.zwlaszcza , gdy ostatnie lata nas nie rozpieszczaja pod
                wzgledem ilosci slonecznych dni.No i kapiel w Baltyku, brr..
                • eilian Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 19:18
                  A wystarczy ruszyc na
                  > poludnie, by caly urlop spedzic w sloncu.

                  Ja nie wiem, z jednej strony wszędzie trąbią, że słońce niebezpieczne i żeby
                  unikać a z drugiej wszyscy wciąż do tego słońca...
                  • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 14:46
                    No, i powietrze zanieczyszczone, i zywnosc niezdrowa..To jak to
                    mozliwe,ze ci tubylcy jeszcze zyja, skoro non stop sie w tym sloncu
                    grzeja??
                    A tak na serio- dobry krem z filtrem, kapelusz na glowe i moge
                    godzinami na plazy sie wylegiwac.




                    ----------------------------------------------

                    D.o.m.i.n.e.t Bank. Do czego???
                • b.bujak jod ! 07.06.08, 20:54
                  no właśnie... klimat nad Bałtykiem to powietrze wyjątkowo bogate w
                  jod!
                  po zeszłorocznych przymusowych nad Bałtykiem wakacjach (z powodu
                  braku paszportu) stwierdziłam, że nigdy więcej... że drogo, tłoczno,
                  brudno, zimna woda.... ale jako mieszkanka połudnowej Polski muszę
                  też mieć na uwadze dojodowanie organizmu - południowe morza nie są
                  tak bogate w jod, jak Bałtyk, więc mam dylemat
              • jakw Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 22:24
                kotbehemot6 napisała:

                > jak sie ma pól roczku, to trudno towarzyszyć rodzicom wszedzie tam
                gdzieby chcieli
                Hm, czasem jest łatwiej niż gdy się ma np. 2 lata

                >szlag by mnie trafiał,ze zostaje mi piach, i basen a tam atrakcji
                > tyle....
                Tu rzeczywiście polskie morze wygrywa. Piach, zimna woda (więc nie
                żal) i poza tym mało atrakcji dla dorosłych
            • ewcio2 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 09:50
              Od Karwii to się proszę odczepić. Baaardzo mile wspominam wakacje tam spędzone big_grin
        • portfonetka Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 14:21
          wszystko to prawda, tylko że z dzieckiem na basen, plac zabaw lub
          spacer można pojść bez wyjeżdżania zagranicę. tym bardziej odnosi
          się to do leżenia, spania i czytania wink niezbyt intensywne wycieczki
          można robić w każdy weekend - w Polsce jest tyle niezbadanych
          zakamarków... a wydaje mi się, że żaden racjonalny rodzic nie weźmie
          swojego małego dziecka na tropikalną plażę - nawet pod parasol
          • chicarica Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 14:51
            Ano można. A w ogóle to po co wyjeżdżać, przecież można kąpać się w wannie
            zamiast w morzu (a woda jaka przejrzysta!) i grzebać się w piasku na placu zabaw
            zamiast na plaży.
            Jak ktoś chce palmę, to też sobie może załatwić - w doniczce smile
            PRAWIE jak na Karaibach wink
        • aduerin Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 22:30
          taaa jasne, i oczywiscie malutkie dziecko jest w stanie z tego
          korzystac przy 40 st C. Walnij sie w leb.. Male dzieci nie toleruja
          upalu! Po prostu zbyt latwo sie przegrzewaja, odwadniaja itp. Mal e
          dziecko nie wytrzyma 40st, wiec do Egiptu mozna ewentualnie z
          maluszkiem pojechac w zimie ale to znow szok temeratury.. bezsens.
          Wystarczy wybrac sie na tzw letnisko gdzie dziecko bedzie moglo
          pobiegac po piasku, potaplac w wodzie, pospac na powietrzu. Czy
          roczne dziecko bedzie szczesliwe w Egipcie? Nie. A w jakiejs
          przyslowiowej Pipidowce? TAK!
          • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 22:57
            aduerin napisała:
            > Male dzieci nie toleruja
            > upalu! Po prostu zbyt latwo sie przegrzewaja, odwadniaja itp. Mal
            e
            > dziecko nie wytrzyma 40st,
            No co ty? Chyba jakies dzieci rodza sie i zyja w Egipcie i pewnei
            znosa te upaly big_grin. Poza tym chyba nikt nie kladzie dziecka na sloncu
            i nie czeka az sie odwodni.

            > wiec do Egiptu mozna ewentualnie z
            > maluszkiem pojechac w zimie ale to znow szok temeratury.. bezsens.

            Ja bylam w zimie w cieplych krajach z 7 mies dzieckiem, co prawda
            nie Egipt ale 23-25 stopni bylo. Jakos zadne z nasz szoku
            temperaturowego nie przezylo, nawet dziec kataru nie zlapal. Wygrzal
            sie, w koncu mogl byc prawie na golaska a i my wypoczelismy. Szok
            przezylismy jak musielismy wracac, kiedy zdalismy sobie sprawe jak
            to szybko zlecialo big_grin

            > Wystarczy wybrac sie na tzw letnisko gdzie dziecko bedzie moglo
            > pobiegac po piasku, potaplac w wodzie, pospac na powietrzu. Czy
            > roczne dziecko bedzie szczesliwe w Egipcie? Nie. A w jakiejs
            > przyslowiowej Pipidowce? TAK!
            A ty skad wiesz czy bedzie tu szczesliwe, czy tam nieszczesliwe.
            Dziecko bedzie szczesliwe jak bedzie miec szczesliwych, zadowolonych
            i wypoczetych rodzicow, a nie to czy bedzie w Egipcie, Honolulu czy
            Pipidowie. A jesli rodzice beda szczesliwsi w Egipcie a nie w
            Pipidowie to czemu nie? Lubisz pipidowy to sobie tam jezdzij i niech
            twoje dzieci sie tam taplaja, ale daj tez innym wybor czegos innego
            dla siebie i swoich dzieci, nie kazdy ma ten sam gust, nie kazdemu
            wystarcza byle wiocha do szczescia big_grin
            • mama_kotula Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 23:00
              >>Male dziecko nie wytrzyma 40st,
              >No co ty? Chyba jakies dzieci rodza sie i zyja w Egipcie i pewnie
              znoszą te upaly big_grin.



              Nie może być... czyżby dlatego, że są do takowych przyzwyczajone od urodzenia? wink
    • joanna_poz Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:39
      babsee napisała:
      > Czy tak trudno zrozumiec, ze dziecko owszem, ogranicza?czy to taka
      > straszna rzecz, poczekac rok, moze dwa i wtedy pojechac z
      dzieckiem?
      > czy tak trudno popatrzec dalej niz czubek wlasnego nosa i pomyslec
      > ze dziecku to absolutnie żadnej frajdy nie sprawia?a innych
      > towarzyszy podrózy moze po prostu meczyc?

      nie wiem, jak z frajdą 6-miesięcznego dziecka.
      my pierwszy raz wyjechaliśmy do ciepłego kraju czyli Grecji (Kreta -
      nie wiem czy to pod egzotykę podlega..) z synem jak miał skonczony
      rok. i frajdę miał: z czasu spędzonego z rodzicami, z pływania w
      morzu i w basenie, z grzebania się w piachu na plazy i paru innych
      rzeczy. a nic na to nie poradzę, że lubimy spędzać urlop w pogodzie
      a nie w deszczu, stąd i te ciepłe kraje..

      a jako że moje dziecko z tych pogodnych, nie marudzącuch,
      przesypiających zazwyczaj loty to jeździmy co roku.
      z męczących wycieczek fakultatywnych nie korzystamy.

      co do męczenia innych współtowarzyszy podrózy - mnie inni też czasem
      męczasmile
      czasem zachowują się gorzej niż niestety małe dzieci np. hałasliwie
      wesołe gromadki popijające alkohol w samolocie..
    • gaskama Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:41
      Łe, żaden kij w mrowisko. Też bym nie pojechała z malutkim dzieckiem
      do np. Egiptu w upał. Jak syn miał 1,5 roku polecieliśmy na
      Mallorce, ale pod koniec września, a jak miał cztery lata to na
      Kretę, ale w kwietniu. Zero upałów, mało turystów, młody świetnie
      znosi loty. A do Egiptu lub Tunezji nawet teraz bym z młodym (ma 6
      lat) nie pojechała. I ja i niemąż mieliśmy straszne problemy
      żołądkowe w obu krajach (jeszcze przed narodzinami syna), więc
      dziecka bym na ten syf nie ciągnęła.
    • kajak75 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:43
      Teoretycznie z malutkim dzieckiem, ktore duzo spi i wisi na cycku podrozuje sie
      latwo. Lepiej wspominam wakacje z 2 miesieczna cora niz z 14 miesiecznasmile

      Uwazam, ze podrozownanie z malym dzieckiem jest fajna sprawa, a maly dzieciak
      czesto "otwiera drzwi" i pomaga w nawiazywaniu kontaktów.

      Pytanie tylko, jak wyglada takie podrozowanie. NIgdy nie korzystalam z biur
      podrozy, bo nie lubie programow wyliczonych co do minuty.

      W ostatnie wakacje objechalismy z roczniakiem Rumunie. Tempo podrozy
      dostosowywalismy do mozliwosci dziecka. Np. na Słowacji zrobilismy postój na
      obiad w Koszycach. Okazalo sie, ze na rynku maja genialna fontanne. Gdbysmy byli
      na zorganizowanej wycieczce, wole nie mysleć jak my i pozostali uczestnicy bysmy
      sie umordowali wrzaskami zmeczonego i rozzalonego dziecka silasmile wyciagnietego
      z fontanny. A tak sprawa prosta - jest fajnie, zostajemy na noc.

      Dlatego jestem za podrozami, ale indywidualnie. Odrebna sprawa to gdzie sie
      jedzie z dzieckiem. Ryzyko odwodnienia, zatrucia, udaru slonecznego czy innych
      chorob dyskwalifikuja moim zdaniem pewne regiony czy panstwa jako cele podrozy z
      kilku czy kilkunastomiesiecznym dzieckiem.
    • iwoniaw Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 05.06.08, 12:49
      na takie wakacje. Dzieci w tym wieku miałam żywione wyłącznie piersią, zatem
      ryzyko zatrucia czy odwodnienia przyzerowe, jak chce, to śpi w chuście, jak nie
      - rozgląda się, w sumie najmniej kłopotliwy wiek na podróz dookoła świata. Z 3-4
      latkiem juz bym się zastanawiała, ale rozumiem, że dzieci są różne i każdy
      rodzic sam ma swoje powody brania/ niebrania ich na wakacje. Jeden będzie się
      wylegiwał nad hotelowym basenem, a drugi jeździł na wycieczki i nie szokuje mnie to.

      Zadziwia mnie natomiast niezmiennie, że czyjeś płaczące dziecko jest "horrorem"
      dla pozostałych uczestników wycieczki, a podpitego pana Kazia serwującego
      głupawe dowcipasy czy tokującą non stop bez sensu panią Krysię zagłuszającą
      przewodnika jakoś społeczeństwo toleruje i nie postuluje, by lepiej zostawali w
      domowych pieleszch dopóki nie nabiorą ogłady i rozumu.

      > czy tak trudno popatrzec dalej niz czubek wlasnego nosa i pomyslec
      > ze dziecku to absolutnie żadnej frajdy nie sprawia?a innych
      > towarzyszy podrózy moze po prostu meczyc?

      Jeśli kogoś męczy zorganizowany wypoczynek w grupach, to nie wybiera tej formy
      wakacji. Jeśli kogoś męczą dzieci, to niech nie jedzie na turnus dla rodzin z
      maluchami. Tak trudno to zrozumieć i spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa?
      • kropkacom Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 05.06.08, 12:53
        > Zadziwia mnie natomiast niezmiennie, że czyjeś płaczące dziecko jest "horrorem"
        > dla pozostałych uczestników wycieczki.

        No ja też tego nie rozumiem. Podczas ostatniego lotu samolotem moje dzieci
        przespały podróż w jedną stronę a w drugą grzecznie siedziały. Natomiast kilku
        dorosłych zachowywało się skandalicznie.
      • burza4 Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 05.06.08, 13:03
        iwoniaw napisała:
        > Zadziwia mnie natomiast niezmiennie, że czyjeś płaczące dziecko
        jest "horrorem" > dla pozostałych uczestników wycieczki, a podpitego
        pana Kazia serwującego > głupawe dowcipasy czy tokującą non stop bez
        sensu panią Krysię zagłuszającą > przewodnika jakoś społeczeństwo
        toleruje

        Nie wiem gdzie ty bywasz, bo osobiście sporo podróżuję, ale takich
        przygód z dorosłymi na wycieczkach jak dotąd nie miałam. Nie bardzo
        rozumiem co cię dziwi w tym, że czyjeś ryczące dziecko stanowi
        horror dla reszty?

        w przeciwieństwie do dziecka mimo wszystko pana Kazia można
        spacyfikować, i ja z tym nie mam problemu. Jeśli chodzi o dzieci to
        reszta jest bezsilna. A z opisu wynika przecież, że to nie "zwykli"
        turyści pakują się na wycieczkę dla matek z dziećmi a odwrotnie. O
        ile rozumiem chęć wyjazdu nad ciepłe morze, to juz zabierania
        maluchów na całodobowe, bardzo męczące nawet dla dorosłych
        wycieczki - już nie.

        Niestety nie można zapisać się na wyjazd z dala od dzieci, a szkoda.
        Podejrzewam, że byłyby chodliwesmile
        • kropkacom Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 05.06.08, 13:08
          > A z opisu wynika przecież, że to nie "zwykli"
          > turyści pakują się na wycieczkę dla matek z dziećmi a odwrotnie

          Dziecko to niezwykły turysta? Na wycieczki typowo dla dorosłych typu surwiwal
          nikt dzieci nie zabiera. Dziecko ma takie samo prawo jak dorosły turysta.
          Dziecko też człowiek.
          • chicarica Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 06.06.08, 14:56
            Mowa była o turnusach dla rodzin z dziećmi. Otóż ja sporo wyjeżdżam i nie
            zauważyłam takich, tzn. są turnusy dla wszystkich.
            PS. W Polsce to może nie (ach, ta nasza prorodzinność) ale istnieją w Europie
            miejsca, gdzie nie przyjmuje się gości poniżej 16 roku życia. Oczywiście budzi
            to straszliwe oburzenie "prorodzinnych".
        • iwoniaw Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 05.06.08, 13:53
          > Nie wiem gdzie ty bywasz, bo osobiście sporo podróżuję, ale takich
          > przygód z dorosłymi na wycieczkach jak dotąd nie miałam.

          > w przeciwieństwie do dziecka mimo wszystko pana Kazia można
          > spacyfikować, i ja z tym nie mam problemu.

          To w końcu pacyfikujesz czy nie spotykasz?

          > A z opisu wynika przecież, że to nie "zwykli"
          > turyści pakują się na wycieczkę dla matek z dziećmi a odwrotnie.

          Sugerujesz, że organizator wycieczki został podstępnie wprowadzony w błąd i nie
          wiedział, że sprzedaje wczasy dla dziecka? Bo mnie się wydaje, iż wprost
          przeciwnie - zachęcił rodziców do zabrania pociech choćby zniżkami dla nich.
          Zatem z punktu widzenia biura podróży dzieci były w tym przypadku pożądanymi
          uczestnikami.

          > Niestety nie można zapisać się na wyjazd z dala od dzieci, a szkoda.
          > Podejrzewam, że byłyby chodliwesmile

          Ależ oczywiście, że można. Chyba już są w sprzedaży wczasy o dowolnym profilu. W
          czym problem spytać w biurze podróży o ofertę w miejscu, gdzie dzieci programowo
          nie ma? Jest takich wyjazdów sporo.
      • kadanka Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 06.06.08, 14:15
        tak?
        to ja ci powiem jak wygladala moja sytuacja.
        w samolocie pelnym polakow nikt nie pil - niebywale prawda? za to
        okolo 15 dzieciakow w wieku 2- 6 lat czynilo rejwach niebywaly.
        GLOSno mowioace, krzyczace dzieci, rodzice mowili do nich tak samo
        glosno. bieganie po samolocie, wlazenie na oparcia, bąki, smrod z
        pieluch. ja i mysle ze inni "bezdzietni" pasazerowie wspominamy ten
        lot jako HORROR.
        A wystarczyloby zeby ci rodzice wychowywali swoje dzieci nie w
        sposob, ze drzec sie mozna zawsze i wszedzie. rozwrzeszczane
        maluchy, glosni rodzice - HORROR

        a i jeszcze plaza. mamuski DRĄCE SIE na swoje dzieci jakby byly na
        swojej wlasnej, prywatnej plazy a nie 5 metrow od obcych ludzi.
        "Kasiu!!!!! Nie idz za daleko!!!! ZOstaw te muszle!!!!!"
        jak tak mozna?
        sorry, ale po tym tygodniowym wyjezdzie do egiptu na haslo "rodzice
        z dziecmi" dostaje wysypki
        • iwoniaw Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 06.06.08, 22:20
          > w samolocie pelnym polakow nikt nie pil - niebywale prawda?

          Nic dziwnego, wszak byli to rodzice z tłumem niemowląt i przedszoklaków, no nie?
          big_grinDD

          > A wystarczyloby zeby ci rodzice wychowywali swoje dzieci nie w
          > sposob, ze drzec sie mozna zawsze i wszedzie. rozwrzeszczane
          > maluchy, glosni rodzice - HORROR

          No właśnie, głośni rodzice. Nie chcesz wiedzieć, co ci ludzie by robili, gdyby
          dziecięta zostawili z babcią czy inną ciocią. Jak ktoś jest chamem, to z
          dzieckiem czy bez "uprzyjemni" pobyt współwczasowiczom z jednakową
          intensywnością. Nijak się ma do tego twierdzenie autorki wątku, że to właśnie
          zabieranie małych dzieci na egzotyczne wakacje jest zabójcze dla dzieci i
          straszne dla postronnych...
        • jakw Re: Oczywiście, że bym wzięła 6-miesięczniaka 06.06.08, 22:38
          wiesz, 15 dzieci w każdym wieku roznosiłoby samolot na strzępy.
    • mrowkojad2 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:49
      Świetnym pomysłem jest, co równiez praktykują moi znajomi niektórzy,
      wynajęcie domu na kilka tygodni za granicą, jeżeli ktoś jednak nie
      chce spędzać wakacji nad polskim morzem, gdzie pogoda nie zawsze
      dopisuje. Taki dom z kuchnią, pralką itd. jest praktyczniejszy dla
      osób z maluchami, poza tym można dobrać zgrane grono znajomych,
      którzy sami mają dzieci albo wiadomo że dzieci im nie przeszkadzają,
      i fajnie spedzić wakacje, koszty nie są wyzsze od takich wakacji z
      biura podróży, a nawet mogą byc niższe
    • agao_72 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 12:54
      pojechaliśmy z córą do Maroko. w styczniu tego roku, Młoda miała dwa
      lata z hakiem. jeździliśmy na wycieczki fakultatywne. Młoda nie
      wyła, bardzo dobrze się bawiła. mutant jakiś?

      w przyszłym roku też jedziemy. zamierzamy nocować na pustyni z Zośką
      • gorzkasweetie Re: 05.06.08, 14:49
        Autorka postu mówi o dzieciach do roku z kawałkiem. Czyli nie o
        ponad dwulatkach. Czyli dziecię na mutanta się nie załapuje wink))
        • agao_72 Re: 05.06.08, 15:50
          smile
          taki dwulatek to ma poczucie misji jak wyje... roczniak przy nim to
          betka.

          z roczną z hakiem objeździliśmy Węgry, nocujac w namiocie. przeżyła
          dość dobrze to. może jednak mutant, bo temperatury były takie
          bardziej niż marokańskie.
        • jakw Re: 06.06.08, 22:42
          gorzkasweetie napisała:

          > Autorka postu mówi o dzieciach do roku z kawałkiem. Czyli nie o
          > ponad dwulatkach. Czyli dziecię na mutanta się nie załapuje wink))
          Jeśli mniemasz, że "ponad 2-latki" to takie aniołki są to chyba
          jeszcze takowego nie posiadasz. Takiego roczniaka to chociaż łatwiej
          przenieść (bo lżejszy), w nosidełku da się jeszcze udupić i nie
          zwiewa tak szybko.
    • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:00
      Ja akurat nie widze powodu zeby jakos strasznie ograniczac sie tylko
      dlatego ze ma sie dzieci. Fakt z niektorych rzeczy trzeba
      zrezygnowac, ale akurat wakacje w innym kraju, nawet
      egzotycznym...jesli sie je dobrze zorganizuje i zaplanuje to moga
      byc bardzo udane. To takie typowo polskie ze jak ma sie dzieci to
      pierwsze 5 lat powinno sie wyciac z zyciorysu, siedziec z dzieckiem
      w domu, przy przychodni i przy lekarzu, bo cos moze sie wydarzyc smile
      Najdalsza podroz to do babci na wies ze 20km maxymalnie smile.
      Mieszkam za granica i zdarzylo mi sie juz kilka razy leciec z
      dzieckiem samolotem, wyjezdzac na wakacje do cieplego kraju. Wiele
      rodzin robi podobnie. Podrozuja kobiety w ciazy, matki z malymi
      dziecmi, wiekszymi dziecmi. Nikt nie robi z tego wielkiego halo. To
      tu miedzy innymi dowiedzialam sie ze polscy lekarze odradzaja
      latanie ciezarnym surprised. Skoro samolot przyjmuje dzieci na poklad juz
      od bodajze 6 doby zycia...to widocznie jest to bezpieczne smile
      Z moim maluchem lecialam pierwszy raz samolotem jak mial 5 mies, na
      wakacje wlasnie. Podroz taki maluch znosi duzo lepiej niz taki 2-3
      latek w samolocie bo zwykle spi i mu sie nie nudzi jak doroslemu czy
      2-3 latkowi ktorego ciezko utrzymac w miejscu. Poza tym w miejscach
      turystycznych sa kliniki niemieckie, brytyjskie pod takich wlasnie
      turystow, w ktorych przyjmuja niemieccy, francuscy czy angielscy
      lekarze. Wakacje w innym kraju nie roznilyby sie niczym od tego
      jakbym podrozowala po Polsce. Pozyczylismy auto, w knajpach lub w
      aucie mozna bylo dziecko przewinac, jak mielismy ochote to
      spacerowalismy z wozkiem lub siedzieli na miejscu przy basenie. Tak
      samo pewnie siedzialabym z dzieckiem w domu i wychodzila na spacery
      jak i tam...co za roznica? Dodam...ze w Polsce z dzieckiem o wiele
      trudniej, brak w miejscach publicznych miejsc do przewijania,
      krzeselek do karmienia itp, co w wiekszosci miejsc turystycznych
      jest akurat na porzadku dziennym big_grin
      • graue_zone Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:28
        Ty masz jakiś kompleks. Na CiP Twoim koronnym argumentem jest: "To takie typowo
        polskie...". Nie umiesz inaczej, czy czujesz się taka lepsza, bo za granicą, z
        dala od ciemnoty mieszkasz? Wyobraź sobie, że nie tylko Polacy zastanawiają się,
        czy jest sens zabierać maluchy w egzotyczne podróże, ale w innych krajach
        rodzice też nad tym myślą (wiem z pierwszej ręki).
        • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 17:12
          graue_zone napisała:

          > Ty masz jakiś kompleks. Na CiP Twoim koronnym argumentem jest: "To
          takie typowo
          > polskie...". Nie umiesz inaczej, czy czujesz się taka lepsza, bo
          za granicą, z
          > dala od ciemnoty mieszkasz?

          Jak na razie widze ze to ty masz problem ze ktos smie sie z
          zagranicy wypowiadac. Boli cie to jakos czy co? Z perspektywy zycia
          w innym kraju duzo rzeczy wydaje sie naprawde dziwacznych - takich
          typowo polskich big_grin...zwlaszcza jesli na codzien nikt wokol ciebie
          nie robi problemu, a tu wchodzisz na forum CiP i dowiadujesz sie ze
          w ciazy nie powinno sie latac, pracowac; ze jak ktos osmieli sie
          wyjechac z dzieckiem na egzotyczna wycieczke to nieodpowiedzialny
          rodzic; ze ktos zastanawia sie czy czapka musi byc przy 22 stopniach
          itd big_grin

          >Wyobraź sobie, że nie tylko Polacy zastanawiają się
          > ,
          > czy jest sens zabierać maluchy w egzotyczne podróże, ale w innych
          krajach
          > rodzice też nad tym myślą (wiem z pierwszej ręki).

          A coz to za pierwsza reka? Szwagier mieszkajacy za granica, ktory
          trzesie sie ze strachu jak zelazny ptak startuje?
          Nie watpie ze wielu ludzi sie zastanawia...pewnei nad tym czy jechac
          do Marko, Egiptu czy do swojskiej Hiszpanii czy Francji big_grin
          Moi zagraniczni znajomi jesli maja problem to taki jak wyzej: gdzie
          leciec w tym roku i kiedy big_grin. Ale nie watpie ze zdzrzyla ci
          sie "pierwsza reka" ktora moze byc przewrazliwiona big_grin. Ci ktorych
          znam pakuja dzieciaki do auta, samolotu i nikomu do glowy nie
          przychodzi by dzieci zostawiac gdziekolwiek lub by nie jechac.
          Gdybys czesciej bywala na lotniskach to moze wiedzialabys ile ludzi
          podrozuje z dziecmi i nawet nie jest to zadna ekstrawagancja. W 3
          godziny jestes na cieplej wysepce, siedzac sobie wygodnie w
          samolocie, z dostepem do przewijaka i obsluga ktora podgrzeje ci
          mleko dla dziecka. Umordujesz sie bardziej jadac PKP lub wlasnym
          samochodem nad polskie morze big_grin
          Moze to tez kwestia mentalnosci...zarowno ciaza, jak potem i dzieco
          jest czyms normalnym i zwyklym, nikt nie robi wielkiego halo, nikt
          nie robi wielkiego halo na zarazki, przewiane uszy, choroby. A moze
          kwestia udogodnien...jedzenie w sloiczkach, pieluchy jednorazowe
          itd. big_grin
          • graue_zone Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 20:47
            Wiesz, ja kompleksów nie mam. Ale widziałam wiele rzeczy na świecie przy których
            "takie typowo polskie" to mały pikuś.
            • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 21:00
              graue_zone napisała:

              > Wiesz, ja kompleksów nie mam. Ale widziałam wiele rzeczy na
              świecie przy któryc
              > h
              > "takie typowo polskie" to mały pikuś.

              Skoro tak twierdzisz big_grin....No i skoro tyle widzialas...a rodzin z
              malymi dziecmi nie widzialas to bardzo ci wspolczuje big_grin
              • graue_zone Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 08:22
                Ależ rodziny z dziećmi widziałam. I nie to mi chodziło. Drażni mnie tylko
                podkreślanie co wątek z wyższością, że coś tam jest beznadziejne, bo "typowo
                polskie" i przyjmowanie innych zwyczajów bezkrytycznie.
    • gosika78 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:03
      Każdy ma prawo spędzać wakacje jak i z kim mu się podoba.
      Bardziej jestem w stanie znieść jęczącego roczniaka, niż nawalone od momentu wejścia do samolotu towarzystwo robiące totalą wiochę...
    • ewcia1980 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:09
      w ubiegłym roku byłam z moja, wtedy, 8 miesieczna córka w Turcji.

      i odczucia mam zupełnie inne. wszystkie dzieci które spotkałam
      podczas tego wyjazdu zachowywały sie super, czesto lepiej niz
      niektórzy dorosli.
      lecielismy samolotem i wiekszosc maluszków w tym czasie spała (moje
      dziecko równiez), natomiast starsze dzieciaki chodziły po pokładzie
      (ale akurat dla "czepialskich" to równiez bedzie problem)
      zadne z dzieci nie "wyło" w niebogłosy ani nie było szczególnie
      uciazliwe dla innych.

      na wycieczce fakultatywnej bylismy tylko jednej i prawde mówiac moje
      dziecko lepiej zniosło ta wycieczke niz ja.


      > czy to taka straszna rzecz, poczekac rok, moze dwa i wtedy
      pojechac z dzieckiem?

      ty chyba nie wiesz o czym piszesz!!!
      takie dziecko mniej wiecej do roku jest własnie mniej uciazliwe dla
      innych podróznych niz taki dwulatek z którym proponujesz jechac.
      taki to dopiero potrafi "dac w kość".


      > i pomyslec ze dziecku to absolutnie żadnej frajdy nie sprawia?

      a skad Ty o tym wiesz??
      moje dziecko wydawało sie byc mega szczesliwe bedac z nami na tych
      wakacjach pluskajac sie całe dnie w basenie i bawiac w piachu na
      plazy. powiedziałabym nawet, ze była to dla niej ogromna frajda!


      > a innych towarzyszy podrózy moze po prostu meczyc?

      to ja zaproponowałabym albo dojazd we własnym zakresie, albo
      zorganizowanie indywidualnego wyjazdu albo najlepiej ....
      pozostanie w domu skoro wszystko i wszyscy dookoła sa meczacy!


    • alyeska Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:24
      CZesc,
      jasne, ze trzeba sie ogranoczac podrozujac z malymi dziecmi ( mam na
      mysli rozne wycieczki fakultatywne, czy ekstremalne temperatury,
      wielogodzinne loty samolotem itp)ze wzgledu na ich dobro. Ja nie
      czuje sie konfortowo jak wiem , ze moje dzieci sa : przegrzane,
      zmeczone, niewyspane,niesczesliwe itp.
      Na wielokrotne wyjazdy wakacyjne z dziecmi do roznych cieplych i
      goracych krajow wybieram najczesciej tzw. familly hotels all inc. z
      kids club. Tylko z mezem wyjezdzamy do hoteli polecanych dla par pod
      znakiem "romance" gdzie dzieci nie uswiadczysz bo tez nie ma dla
      nich rozrywek. A
    • betty_julcia Głupi ludzie są wszędzie 05.06.08, 13:36
      wyprawa z dzieckiem do egzotycznych krajów to nic złego. Wcale sie
      nie dziwie ze ludzie jadą tam nawet z maluchami. Bo jest ciepło,
      pogoda gwarantowana, pyszne jedzenie, podane pod nos, czyściutko tak
      ze z podłogi i z chodnika hotelowego mozna jeść, turyst płaci i
      czuje się tam dopieszczony. Standard odbiega od naszego krajowego
      wręcz nie do porownania a ceny z kolei porownywalne. Dlatego.
      Hmmm, a dlaczego biorą na wycieczki fakultatywne? JAk w temacie.
      tego tez nie rozumiem....
    • mma_ramotswe Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:46
      Nigdy nie byłąm w ciepłych krajach - nie tylko z dzieckiem/dziećmi,
      ale nawet sama. Więc moja wypowiedź jest czysto teoretyczna. I
      myślę, że może po prostu ktoś lubi tamte miejsca, klimat, jest ich
      ciekaw i dla niego są to wymarzone wakacje. A jednocześnie ma dzieci
      i chce z nimi spędzać czas. Więc co tu więcej tłumaczyć?
    • babsee Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:54
      Jednym slowem-nic sie nie dowiedzialam.Argumenty żadne.Raczej
      wszytskie sprowadzaja sie wlasnie do wspomnianego wczesniej "a
      dlaczego ja mam z siebie rezygnowac?"egocentryczne az strach.
      ps.Od kiedy to lekarzy odradzają latanie ciezarnym?????To linie
      lonicze nie zabierają ciezarnych w wysokiej ciązy na poklad.
      • mma_ramotswe Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 13:57
        To znaczy, że oczekiwałaś postów typu: "jedź koniecznie/ nie jedż
        absolutnie" i zastosowałabyś się. Tak?
      • maga_luisa Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:15
        Żaden argument Cię nie usatysfakcjonuje jak sądzę, ale dodam od siebie: wyjazd
        do Portugalii z 4-miesięcznym synem to był strzał w dziesiątkę. Ja wypoczęłam,
        zapomniałam o domowej krzątaninie, zwiedziła Lizbonę, Sintrę, Obidos, a mały w
        ciągu tygodnia przybrał na wadze 300 g i zaczął przesypiać noce. Było cudnie.
        Podróż samolotem też obyła się bez problemów, mimo międzylądowania w Londynie.
        • lilka69 Re: a twoim zdaniem porlugalia to egzotyczny kraj? 06.06.08, 13:37
          poucz sie geografii! nie o europie mowa.
      • malila Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:16
        babsee napisała:
        > Jednym slowem-nic sie nie dowiedzialam.Argumenty żadne.Raczej
        > wszytskie sprowadzaja sie wlasnie do wspomnianego wczesniej "a
        > dlaczego ja mam z siebie rezygnowac?"egocentryczne az strach.

        A oczekiwanie, że rodziny z dziećmi zrezygnują z wyjazdów
        zagranicznych, bo komuś moze płacz dziecka w podróży irytować, to
        niby jakie jest?
        Poza tym, dlaczego mają rezygnwać tylko z zagranicznych wojaży?
        Podróż pociągiem z małym dzieckiem na trasie Lublin - Hel już jest w
        porządku?wink
      • fogito Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:19
        ...nie zabieraja, zeby potem nie fundowac noworodkom bezplatnych
        przejazdow do konca zycia smile
        Ja czesto latam z dzieckiem przez Atlantyk, bo musze. Kiedy synek
        byl calkiem malutki bylo latwiej bo spal w samolocie. Jak zaczal
        rosnac to zaczely sie problemy, bo nawet umeczony nie potrafil
        usnac.
        Dlatego jak wyjezdzam na wakacje, to sie 100 razy zastanawiam czy to
        ma sens. Przez ostatnie kilka lat prawie kazdy wyjazd konczyl sie
        choroba albo nawet szpitalem. Tak wlasnie bylo w Grecji, gdzie na
        Krecie byli tylko greccy lekarze i pielegniarki, ktore palily przy
        chorych. O dziwo wyjazd na egzotyczne Karaiby moj Maly zniosl
        dobrze, ale nie ma reguly. Kazdy na pewno powinien brac pod uwage
        ewentualna chorobe dziecka i byc na to przygotowanym.
        Ja synka zaczelam brac na dalekie wakacje jak mial juz skonczony
        rok.
        A umeczonych dzieci na wakacjach zawsze mi zal i dlatego uklad dnia
        zawsze w takich wypadkach dostosowuje do rytmu dnia dziecka ku
        rozpaczy mojego meza, ktory ciagle ma ochote na jakies rozrywki.
    • bri Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:11
      Wyjazd do Egiptu, gdzie się mieszka w hotelu i leży nad basenem z
      niemowlakiem nie wydaje mi się żadną ekstrawagancją, ale nocne
      wycieczki fakultatywne to już faktycznie przesada.
    • joanna772 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:36
      Ja w sumie też uważam, że nie jest to jakaś ekstrawagancja w
      obecnych czasach, ale jeżeli już jechac, to poza ścisłym sezonem,
      kiedy jest nieco chłodniej i mniej ludzi. My bylismy w maju i wtedy
      w Egipcie jest juz bardzo gorąco (najniższa temperatura, jaką
      mielismy to 33 stopnie zanotowane ok 8-9 rano), więc nawet na leżaku
      nad basenem i w cieniu jest maksymalnie gorąco, po drugie hotel musi
      być bardzo dobry i dostosowany do potrzeb osób z małymi dziećmi.
      Osobiście nie słyszałam żadnych wrzasków i krzyków dziecięcych,
      bardziej hałasowała para emerytów w pokoju obok, w samolocie tez
      prym wiodły panie po 60. Jednak, tak jak napisałam wyzej w poście,
      wiekszośc tych osób z dziecmi siedziała w pokojach, bo było zbyt
      gorąco.
    • mim288 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 14:37
      A my jeździlismy z dziećmi prawie od ich urodzenia i nie było
      problemów. Dzieci mamy niemarudne i lubiace podróże. Idea wyjazdu
      nad polskie morze dla mnie jest średnia - mozna sie raczej nabawic
      odmrożenia tyłka niz uraczyc kapielą - wolę patrzec jak moje
      dziaciaki wiekszą częśc dnia skaczą do basenu, albo pławią się w
      ciepłym morzu.
      Co do chorób - mam nie chorujące dzieci, a moje kontakty ze służbą
      zdrowia (np. w Grecji, Turcji, na Cyprze) raczej skłaniają mnie do
      wniosku, że wolę chorować tam niż gdzieś np. w Polsce na
      prowincji - na greckim "zadupiu" ok 24 h. bez problemu znaleźliśmy
      lekarza i czynną aptekę, w Polsce na "letnisku" miałam problem jak
      diabli, żeby kupić wkładki laktacyjne (taki luksus niby
      niespotykany).
      Zabieramy dzieci na wycieczki, chodzimy z nimi po górach - wolę
      wyprawy z dzieciakami (w kraju i za granicą) niż chowanie bez
      przeciągu, przed tv, albo z "rozwijającymi" zabawkami (kilkulatek
      który przeżył podróż samolotem, statkiem, wycieczkę w góry,
      zobaczył palmy na własne oczy, a nie w super rozwijającej
      książeczce jest moim zdaniem bardziej otwarty, śmiały i rezolutny -
      poza tym dla ciekawego świata dzieciaka to frajda i tyle).
      • sanna.i Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 15:53
        Tia, kilkumiesięczne dziecko na pewno ci się lepiej rozwinie, bo zobaczyło palmę...
    • kicia031 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 15:01
      Uwazam, ze rodzinne wakacje powinno sie dostosowywac do potrzeb
      wszystkich czlonkow rodziny. Zwlaszcza melego dziecka.
    • sanna.i Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 15:41
      Zgadzam się z Tobą Babsee. Jeśli ktoś nie chce, żeby go dzieciak ograniczał, to
      niech tego dzieciaka nie ma - proste jak budowa cepa.
      Beznadziejni są tacy rodzice, dla naprawdę małych dzieci taka podróż to
      męczarnia. Im mniejsze dziecko, tym więc3j rutyny potrzebuje.
      • betty_julcia Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 16:25
        no pewnie. Bo 10 godzin trasy nad polskie morze albo 10 godzin w
        aucie do Zakopanego to nie jest meczarnia dla dzieckasmile
        Najlepiej upały w piwnicy przesiedzieć bo chłodek i słońce nie
        razi...
        Dziewczyny, najlepiej pojedźcie i zobaczcie to będziecie wiedziały
        po co tam się jedzie i nie będziecie miały zadnych wątpliwości...
        • sanna.i Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 16:32
          Nie wiem gdzie mieszkasz i jakie masz auto, ale 10 godzin nad Bałtyk to się
          nawet z Krakowa nie jedzie.
          Istnieją też samoloty i loty krajowe. Polecam.
          • iwoniaw No, loty krajowe to faktycznie rozwiązanie 05.06.08, 16:34
            - jak wiadomo w każdym nadmorskim kurorcie w Polsce mamy lotnisko...
            • sanna.i Re: No, loty krajowe to faktycznie rozwiązanie 05.06.08, 16:41
              A w Egipcie masz w każdym, czy planujesz urlop w pobliżu lotniska?
              • betty_julcia Re: No, loty krajowe to faktycznie rozwiązanie 05.06.08, 17:14
                tam sie nie planuje tylko za ciebie planująsmile I tak, owszem. Blisko
                lotniska.
                • betty_julcia apropos lotow krajowych... 05.06.08, 17:15
                  widzę ze nie jesteś w temacie wakacyjnych wojaży stąd zdiwienie i
                  niechęć. Nasz lot krajowy w okolice Polskiego morza kosztuje tyle co
                  połowa pobytu dwutygodniowego z wyżywieniem i przelotem do np.
                  Egiptu, Turcji czy Tunezji...
                  • sanna.i Re: apropos lotow krajowych... 05.06.08, 19:40
                    A ty nie jesteś na bieżąco z cenami biletów. Chyba, że połowa wczasów kosztuje
                    cię zaledwie...60 złotych.
                    • betty_julcia Re: apropos lotow krajowych... 05.06.08, 21:56
                      Rzeczywiście nie jestem. Jak będąc w zagrożonej ciąży chciałam
                      dolecieć do rodzinki na wybrzeże i Lotem rzucono mi kwotę 800 zł to
                      sobie podarowałam i więcej się nie dowiadywałam...
                      • betty_julcia Re: apropos lotow krajowych... 05.06.08, 22:08
                        twoja cena wyssana z palca tak jak wszystko co piszesz. Ceny biletow
                        krajowych np Wrocław Warszawa od 400 do 650 zł. Pierwsze z brzegu
                        wrzuciłam.
                        • sanna.i Re: apropos lotow krajowych... 06.06.08, 20:28
                          www.pasazer.com/czytaj.php?lp=1504
                          Sama się wyssałaś z palca.
                          • betty_julcia Nie wystarczy przeczytać tytuł... 06.06.08, 21:49
                            ceny podalam z tego samego portalu. Nie drąż tematu tylko jak sie
                            już chcesz upierać to sprawdź dokładnie... Po dodaniu opłat
                            lotniskowych nagle z 58 robi się moja droga 400.
            • jakw Re: No, loty krajowe to faktycznie rozwiązanie 06.06.08, 22:09
              iwoniaw napisała:

              > - jak wiadomo w każdym nadmorskim kurorcie w Polsce mamy
              lotnisko...
              Przecież to proste: na lotniksu łapiesz samochód z lodami i jedziesz
              na plażę, a z plaży do miejsca pobytu to już surfujesz.
          • liwilla1 Re: ciekawe 05.06.08, 16:37
            ode mnie z Sopotu do Zakopca jest 729 km. zeby jechac mniej niz 10 h, musialabys
            zaiwaniac min 80 km/h po polskich "szosach" i przy zalozeniu, ze nie robisz
            zadnych postojow bylabys dokladnie po 10 godzinkach.
            • sanna.i Re: ciekawe 05.06.08, 16:43
              Ale już od ciebie na Bornholm na przykład jest już całkiem blisko. Albo do
              Danii...Chyba są nawet regularne rejsy?
              • liwilla1 Re: soł łot? 05.06.08, 16:50
                wybacz, ale nie nadazam za Twoja jaskolcza mysla sanna.
                nie mam specjalnie ochoty jezdzic do skandynawii, jesli koniecznie chcesz mi
                udowodnic, ze mam gdzie pojechac smile jest tam drogo, chlodno i maja beznadziejne
                szamanie. to nie to samo co pierogi u gazdziny big_grin
                zreszta wyruszam za dwa tygodnie do bukowiny tatrzanskiej z malzem, synkiem,
                moja mama i obcym w brzuchu, i bedzie fantastycznie. i jedziemy samochodem. i ja
                bede prowadzic cala droge, bo jako jedyna mam prawo jazdy tongue_out zawal?
                • royalmail Re: soł łot? 05.06.08, 17:02
                  Więc żyj i pozwól żyć innym, liwilla1.
                  My już mamy dosyć pierogów z supermarketu u gaździny i polskich
                  dróg.Sopot nam się nie podoba. Wolimy Skandynawię albo tropik. Albo
                  jeszcze jakieś inne wymysły. Nasz czas, nasze pieniądze, nasze
                  dzieci, nasze wakacje.Ty spędzaj swoje jak chcesz.
                  • liwilla1 Re: kobieto, poczytaj moje wszystkie posty 05.06.08, 17:10
                    bo chyba zrozumialas cos na opak i niepotrzebnie sie denerwujesz, a i mi bez
                    sensu wrzucasz. i przeczytaj tez posty sanna, na ktore odpowiadam, cos Ci sie
                    chyba strony dyskusji pomylily...
                    • royalmail Re: kobieto, poczytaj moje wszystkie posty 05.06.08, 17:16
                      O kurcze, no to przepraszam. Za postami sanny nie mogę
                      intelektualnie nadążyć - są dla mnie nie do końca zrozumiałe. Pech
                      chciał, że przeczytałam tylko Twój wcześniej (i źle go odebrałam).
                      Wybacz smile.
                      • liwilla1 Re: :) 05.06.08, 17:20
                        oj mi tez sie to czesto zdarza smile taki typ emocjonalny jestem. szkoda, ze nie ma
                        tutaj opcji "edytuj", mniej glupot by spod mojej klawiatury wychodzilo smile
                        a w temacie - tak jak i Ty uwazam, ze decyzja nalezy do rodzicow, ktorzy znaja
                        najlepiej na swiecie swoje dziecko.
                      • sanna.i Re: kobieto, poczytaj moje wszystkie posty 05.06.08, 19:42
                        Napisz czego nie rozumiesz - wyjaśnię.
                  • liwilla1 Re: btw 05.06.08, 17:13
                    mi tez sie Sopot latem nie podoba. dziwny typ turysty tutaj zaglada.
                • sanna.i Re: soł łot? 05.06.08, 19:45
                  Wyskoczyłaś z Zakopcem - jak Filip z konopi, to ja wyskoczyłam z Danią. Równie
                  dobrze można mieć problemy ze zrozumieniem twojego toku myślenia. Ale staram się
                  jak mogę.
                  • liwilla1 Re: cos starania Ci nie wychodza 05.06.08, 19:59
                    cyt. z Twojego posta, do ktorego odnioslam moja wypowiedz o Zakopanem
                    Ty tez wyskoczylas jak rzeczony Filip z Krakowem, i to wczesniej ode mnie :"Nie
                    wiem gdzie mieszkasz i jakie masz auto, ale 10 godzin nad Bałtyk to się
                    nawet z Krakowa nie jedzie.
                    Istnieją też samoloty i loty krajowe. Polecam."
                    podalas przyklad wyjazdu nad morze, ze "nawet" z Krakowa nie jedzie sie nad
                    Baltyk 10 godzin samochodem(wywnioskowalam, ze chodzi Ci o to, ze jedzie sie
                    krocej), co osobiscie uwazam za absurd smile ale spoko, moze dlatego, ze nie
                    wzielam pod uwage, ze jest "z gorki".
          • jakw Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 06.06.08, 22:06
            sanna.i napisała:

            > Nie wiem gdzie mieszkasz i jakie masz auto, ale 10 godzin nad
            Bałtyk to się
            > nawet z Krakowa nie jedzie.
            Chyba że się jedzie z W-wy do Krynicy Morskiej 12 godzin, bo
            dzieciak wariuje w samochodzie.

            > Istnieją też samoloty i loty krajowe. Polecam.
            Rozumiem, że wakacje lubisz spędzać w naszych metropoliach? Wpp
            jazda środkami transportu publicznego z lotniska do miejscowości
            oddalonej kilkadziesiąt km może być dość upierdliwa.
          • gabi.gg Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 06.06.08, 23:10
            Otóż, jak najbardziej, jedzie się z Krakowa 10 godzin nad polskie
            morze, a jak "dobrze" pójdzie i są korki, to nawet 12. Wiem, bo
            zaliczyłam to w zeszłym roku.
        • lola211 Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 19:06
          Ja tam nad Bałtyk jade 5,5 godz., z Wroclawia.Klimatyzowanym
          samochodem.Uwielbiam taka podróz- kanapeczki, kawa w termosie,
          slodycze, nasza trojka i heja, w droga..Nie wiem, o jakiej meczarni
          piszesz? A dziecko jak bylo male, cala podróz przesypialo, teraz spi
          juz tylko przez pol.
          • kali_pso Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 19:55
            Najmilej wspominam podróże samochodem w Bieszczady do teściów( z
            Warszawy), kiedy syn miał 4 i 7 miesięcy..spał prawie całą drogę a
            my trasę, którą dzisiaj pokonujemy znacznie dłużej, że względu na
            np. "mamo, tyłek mi się spocił, zatrzymaj się"winkprzejeżdzalismy
            ekspresowowink
            • wieczna-gosia Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 21:06
              w Bieszczady to ja jezdze 12 godzin pociagiem plus 2 autokarem w jedna strone i
              jest to niewatpliwie jedna z wiekszych atrakcji tych wyjazdow- spanie w pociagu
              i trzymanie za klamke przedzialu dla matki z dzieckiem smile
              • lila1974 Gosiu 06.06.08, 20:43
                a już się bałam, że jestem nienormalna tongue_out
          • agni71 Re: lola211 05.06.08, 22:36
            Mam trojke dzieci, wszystkie maja chorobe lokomocyjną - dla mnie
            wyzjazd z podwarszawskiej miejscowosci do Warszawy to potrafi byc
            niezly hardcore, a co dopiero nad morze! W tym roku postawilismy na
            zagranicę samolotem - ciekawe jak będzie? smile
          • betty_julcia Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 05.06.08, 22:56
            heh moze i nie wiesz o jakiej męczrni piszę i moze i nie wiesz o
            jakiej przyjemnosci piszęsmile Fajnie ze Wam się fajnie jedzie nad
            polskie morze, mi mniej coś i tak jeżdżę. Jakoś nie kręcą mnie
            sześcio czy ośmio godzinne jazdy samochodem nawet jak mają być
            okraszone kanapkami i herbatka z termosu...
            Nie przekonasz mniesmile Ja wolę dzieciaki zapakować do samolotu (do
            lotniska mam 3 minuty samochodem) i za 2-3 godzinki byc w Egipcie,
            Tunezji, Turcji i pławić sie w luksusie w jakims wypasionym hotelusmile
            • lola211 Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 06.06.08, 14:40
              > heh moze i nie wiesz o jakiej męczrni piszę i moze i nie wiesz o
              > jakiej przyjemnosci piszęsmile

              Wiem, wiem.

              Ja Cie wcale nie zamierzam przekonywacsmile.Jak najbardziej przemawia
              do mnie podróz samolotem w cieple strony, to bardzo wygodne
              rozwiazanie.Dla mnie ciut mniej, bo mam klaustrofobie i kazdy srodek
              lokomocji prócz samochodu i autokaru to dla mnie powód do stresu i
              fizycznych dolegliwosci.
              Co kto lubi- to kwestia indywidualna.Podróze samochodem bardzo
              lubie, mozna zatrzymac sie po drodze, pozwiedzac, itd.
              Egipt, Turcja, swietna sprawa, ale i polskie wybrzeze, nasze morze,
              powietrze,klimat, maja swoj wielki urok, dlatego sama staram sie
              fundowac nam roznego rodzaju wyjazdy, bez dzielenia na lepsze i
              gorsze.
              Rozumiem, ze kogos przejazdzka samochodem nie kreci.Nie wszyscy
              przeciez musza lubic to co ja.
        • babsee Re: Buhahaha!!! do babse i sanna.i 06.06.08, 08:19
          Łolaboga!mam tam jechac????ja ino najdalej to w Grójcu bylam taka
          zestrachana jestem.
      • iwoniaw O, ekspertka od małych dzieci! 05.06.08, 16:32
        > Beznadziejni są tacy rodzice, dla naprawdę małych dzieci taka podróż to
        > męczarnia. Im mniejsze dziecko, tym więc3j rutyny potrzebuje.

        No poptrz popatrz, moim w wieku kilku miesięcy jako rutyna wystarczała chusta, w
        której spali kiedy chcieli i jedli na żądanie. Ale rozumiem, że modelowe byłoby
        nie wyjeżdżanie nawet na działkę dopóki dziecię nie pójdzie do szkoły, a
        najlepiej, to jszcze okien nie otwierać i mieszkanie wyizolować akustycznie, bo
        jeszcze sąsiad rutynę dziecku zakłóci radiem albo szczekaniem psa...
        • sanna.i Re: O, ekspertka od małych dzieci! 05.06.08, 16:38
          Między szczekającym psem sąsiada i działką u babci, a wakacjami w totalnie innym
          klimacie, z innym jedzeniem itp. jest spora przepaść.Zawsze można znaleźć coś
          pomiędzy.
          • betty_julcia Sanna 05.06.08, 17:21
            pojedź kochana i zobacz a nie wymyślaj bzdury. Uparłaś się jak osioł
            bo nasłuchałaś się że klimat dzieciom szkodzi? Jak, gdzie i w jaki
            sposób??? Moje jeżdżą od urodzenia każdego roku z nami, z dziadkami
            i jeszcze nic im nie zaszkodziło. Moja córka (5 lat) wróciła własnie
            z mega wypasionych 5* z Egiptu, spod domu wyleciała, jakieś 20 km od
            hotelu wylądowali. Gdzie tu męczarnia? Tylko dlaczego wracać nie
            chciała i teraz mówi ż ekupi bilet mi, tatusiowi i braciszkowi i
            wracamy tam bo upały tam nie przeszkadzają! W basenie i morzu
            przyjemna woda, kelnerzy nadskakują, posciel, ręczniki zmieniane
            codziennie, najrozmaitsze jedzenie podane pod nos, a co maluszkowi
            moze tam zaszkodzić bądź przeszkadzać, też nie wiem. Czepiacie się
            same nie wiecie czego!
          • mim288 Re: O, ekspertka od małych dzieci! 05.06.08, 21:40
            Byłaś z dzieciakkami w innym klimacie, że wiesz że to dla nich,
            męczarnia, ryzyko i zmora dla otoczenia. Ja z moimi jeżdziłam
            naprawdę dużo, jakoś nie sądzę żeby się męczyły - śmiały się i były
            bardzo wesołe, nigdy nie chorowały, nie ryczały w samolocie.
            A propos drogi nad Bałtyk - jechałam z Wa-wy 13 godzin (sic)
            dzieciaki wyły, my dogorywaliśmy, nad Bałtykiem lało rowny
            tydzień - radocha po pachy, że hej dla dzieci i dla nas. Dzieki,
            ale wolę zgubne tropiki, obcą florę bakteryjną, inne jedzenie (nam
            smakuje, dzieciaki też lubią nowe potrawy) i upały - maszym
            dzieciom i nam one najwyraźniej służą.
            Nie rozumiem argumentów, że komus dzieci przeszkadzają - jesli tak
            niech nie wybiera na wakacje hotelu, ktory w katalogu okreslany
            jest jako "rodzinny" i nie lata tanimi "rodzinnymi" czarterami -
            niech lotem rejsowym uda się do hotelu, w którego opisie wyraźnie
            stoi, że przyjmuje wyłącznie osoby pełnoletnie (są takie). Wtedy
            jest 100% gwarancji, że żaden cudzy, okropny dzieciak nie bedzie
            ranił jego uszu w samolocie, ani podczas pobytu w luksusie.
            Dzieci nie są "gorszą kategorią ludzi", którą nalezy trzymać w domu
            i izolować od świata, bo komus moga przeszkadzać, rodziny z dziećmi
            mają takie samo prawo do latania samolotami, wizyt w hotelach,
            udziału w wycieczkach fakultatywnych, to raczej pogląd by im to
            ograniczać moim zdaniem świadczy o łagodnie mówiąć nadmiernym
            skoncentorwaniu na sobie. A propos - nie odbiło mi wraz z
            posiadaniem dzieci, takie same poglądy miałam, gdy do mysli o
            dzieciach było mi jeszcze daleko.
            • sanna.i Re: O, ekspertka od małych dzieci! 06.06.08, 20:30
              Jesoooo, dorożką jechałaś?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka