mam taki problem, o którym myślałam ze nigy miec nie będę. Znaczy
sie teściowa. Klasyka na forum
W wielkim skrócie, bo naparwde nie mam siły opisywac wszystkiego od
A do Z:
Tydzien temu teściowa naskoczyła na mnie ze jestem taka i owaka,
nazwała "gównem nic nie wartym" i dała do zrozumienia ze ja u nich
jestem nie mile widziana. Odparłam ze w takim razie bywac u nich nie
będe. Ani ja ani moje dzieci. Dodam ze awantura zrobiła sie z
niczego i naparwde jestem nadal w szoku. To ze za mną nie przepada
to juz jasne

Ale myslalam ze przez 7 lat mego istnienia w tej
rodzinie jako zona syna wypracowalysmy niezły układ. Hehe, naiwna
byłam
No i mam taki dylemat.
Jutro mam urodziny i imieniny i boję sie czy aby teściowa nie
przyjdzie w odwiedziny. Ona tak ma, ze po jakims starciu udaje ze
nic sie nie stalo i moze jak gdyby nigdy nic "wpasc na kawke". Ja
najchetniej bym jej na oczy nie widziała.
No i włąsnie?
Zamknąc jej drzwi przed nosem czy okazac klasę i wpuścic do chaty?
Oczywiscie nie mówie o miłych ploteczkach, bo to nie wchodzi w gre.
Ale takie minimum kultury:wpuścic, kawe zrobic i czekac az wyjdzie?
No mam dylemta, durny to durny, ale mam
Poradźcie