zebra12
24.07.08, 07:36
Byłam wczoraj u mediatora sądowego na kolejnym spotkaniu. Mówię, że nie możemy
się porozumieć z mężem, który karci dzieci cieleśnie - bije ręką, szmatą,
paskiem, wieszakiem i innymi rzeczami. Że ja jestem temu przeciwna,
szczególnie w tak błahych sprawach jak na przykład zbyt powolne jedzenie...
I co? Pani mediator powiedziała, że musimy się jakoś dogadać w sprawach
wychowania. Że jeśli dzieci tam jadą (do niego) to muszą się dostosować do
panujących tam zwyczajów! I tyle. Jestem więc bezsilna.