Dodaj do ulubionych

ale wyjazd

27.07.08, 20:16
Tak sobie ponazekam troszke....
Pojechaliśmy z mężem i synkiem nad morze w sobote, tak sie cieszyłam
ze odpoczniemy, jechalismy 7 godzin (korki) i wreszcie
zameldowalismy sie na kwaterze. Żeby nie tracic czasu spakowalismy
tylko rzeczy potrzebne na plaze, przebralismy sie... no i rozbieram
synka a tu widze krostki na ciele. Pojechalismy na pogotowie no i
okazało się że ospa, czyli nie może wychodzic na słońce, praktycznie
wogóle nie może wychodzic z domu zeby nie zarazac. Dziewczyny moje
serce pękało na pół gdy musieliśmy zabronic mu wyjścia na plaże. On
płakał a my razem z nim, bo jak wytłumaczyc 5-cio latkowi (mówiąc mu
przed wyjazdem jak to bedzie fajnie na plazy) że nie moze isc nad
wode. No i decyzja - wracamy do domu. Nawet morza nie zobaczylismy,
troszke mi przykro ale syn jest dla mnie najwazniejszy, juz sie
oswoiłam z tym iż będziemy siedziec w domu a na dworze piękna
pogoda...
Obserwuj wątek
    • wobbler Re: ale wyjazd 27.07.08, 21:23
      Oj, no faktycznie fatalny pech... Czasem tak bywa. sad
      • a-ronka nie wyjeżdzaj 27.07.08, 21:31
        moje dziecko też na wyjeżdzie zachowowało na ospę.Lekarz z gminnego
        ośrodka powiedziała,że właśnie ZMIANA KLIMATU dobrze robi temu
        wirusowi.
        Świeże powietrze,spacery nie są zabronione.Uważaj tylko żeby mały
        nie zanurzał się w wodzie (woda do łydek wystarczy).
        Siądz sibie na plaży pod parasolem,daj mu widaerko,zasłoń sie
        parwanem i wypoczywaj.
        To że inne dzieci mogą się zarazic......no cóż toż to choroba
        zakaźnasmile
        Wypoczywaj i smaruj małego pudrem w płynie a po 4 dniach zapomnisz o
        krostkach.
        • nicol.lublin Re: nie wyjeżdzaj 28.07.08, 08:44
          miałam nie komentować, ale nie mogę normalnie przestać o tym
          mysleć...
          jak można być tak podłym egoistą?!?! przecież zarazić można kogoś,
          kto odchoruje to bardziej niż przeciętny przedszkolak, jakieś chore
          dziecko, dorosłego (przechodzi się znacznie ciężej) albo kobietę w
          ciąży!!!
          niektórzy ludzie to na prawdę widzą tylko czubek własnego nosa sad
    • maggs1 Re: ale wyjazd 27.07.08, 22:11
      Hej,my mieliśmy troszkę więcej szczęścia - synek (4lata) zachorował na ospę w 4 dniu pobytu nad morzem z zakładanych wcześniej 12.Ale wiem co czujesz - mi też serce pękało jak wyjeżdżaliśmy,tym bardziej, ze już wiedział jak fajnie jest na plaży, poznał kolegów tam gdzie mieszkaliśmy. wróciliśmy do domu - nam lekarka zaleciła wracać bo i tak zchorym na ospę dzieckiem nie wolno wychodzić. pozdrowienia - trzymajcie się.Optymizmem napawa jedynie to, że na ospę nie zachorują w następne wakacje.
    • agni71 Re: ale wyjazd 27.07.08, 23:21
      też miałam podobnie, co prawda nie ospa, ale angina - płacz, wymioty
      od kataru itp. atrakcje. A poniewaz było to w maju, więc mimo
      pieknego slońca powietrze było baaardzo rześkie - tez z bólem serca
      zdecydowalismy sie na powrót. Bardzo mi było żal, bo byłam w
      końcówce ciązy i wiedziałam, ze latem juz nigdzie nie pojedziemy
      (miałam termin na pocz. lipca). tak bywa niestety...
      • nicol.lublin Re: ale wyjazd 28.07.08, 08:24
        ja bym została. nie wychodziłabym na plażę gdzie dużo ludzi, ale
        koło domu, czemu nie? albo na jakieś dzikie plaże.
    • kinga127 Re: ale wyjazd 28.07.08, 08:53
      o kurczę faktycznie nie zazdroszczę, poryczałabym się z bezsilności, tym
      bardziej że na urlop wyjazdowy czekam 3 rok, a przeżywam od pół roku. Jedziemy w
      góry - bo blisko, żeby w razie czego szybko wrócić, mam nadzieję, że mimo
      wszystko miną nas przykre niespodzianki.
      Trzymaj się. Pa.
    • spacey1 Re: ale wyjazd 28.07.08, 09:58
      Miałam podobnie 3 lata temu. dzień przed zaplanowanym wyjazdem odkryłam krostki
      u córki. A miał jechać tylko mąż z dziećmi nad morze, a ja w delegację, a potem
      zmiana warty. W tej sytuacji maż pojechał z synem, a córkę wzięła do siebie
      niania na tydzień. Po tygodniu szwagier zawiózł ją nad morze. Po następnym
      tygodniu ja pojechałam nad morze, a mąż wrócił do domu z ... chorym na ospę
      synem (oczywiście się zaraził). Po następnym tygodniu mąż przywiózł syna nad
      morze. Mieliśmy porąbany urlop i chyba najdroższy, jeśli chodzi o benzynę wink
      Niestety, na dodatek dwa tygodnie męża były słoneczne, a moje trzy lało!
    • wieczna-gosia Re: ale wyjazd 28.07.08, 11:23
      przezylam dwie ospy nad morzem- na pustych plazach, pod parasolem, czy ubrane w
      koszulke i przewiewne spodenki- unikalismy wychodzenia kolo poludnia-
      siedzielismy na plazach do 10 i po 16- 17. Poza tym rowery, wycieczki samotne,
      zeby tlumu unikac. Ospa zaraza zanim pojawi sie wysypka i przestaje zarazac gdy
      pecherzyki przschna. Trzeba je solennie przysuszac a walka jest szybsza. Tydzien
      wakacji spokojnie byscie uratowali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka