ipola
11.08.08, 11:11
Już drugi tydzień jestem po urlopie i jakoś nie mogę się pozbierać.
Tak fajnie było w domu, poranna kawa, spacer z dzieckiem, zakupy,
obiad gotowany w spokoju, zadbane mieszkanie, ja wypoczęta,
spokojna, chyba o ten spokój najbardziej mi chodzi. A praca bez
perspektyw, bez satysfakcji. Miałam iść na wychowawczy, ale mała
jednak dostała sie do przedszkola, a to ponoć wyklucza urlop.
Starałam się o inną pracę, byłam na rozmowie, kwalifikacje
odpowiadały, rozmowa wypadła super, ale pracę i tak dotał ktoś
znajomy (budżetówka). Teraz nie wiem, co dalej, nic mnie nie cieszy.
Mój mąż kolejny raz awansował, a ja ciągle w tym samym miejscu.
Głupio mi z tym, czuję się podle. Nie żebym mu zazdrościła, sam
zapracował na awans, cieszę się, bo widzę, że daje mu to dużo
radości i spełnienia. Ja już chyba nic nie osiągnę.