Dodaj do ulubionych

Zeznanie dzieciobójczyni

03.09.08, 09:41
wyborcza.pl/1,75480,5642149,Pamietnik_dzieciobojczyni.html
Koszmar, koszmar, koszmar.
Myślę, że to fatalne, tragiczne połączenie jakiejś prostoty
umysłowej (delikatnie mówiąc), wieloletniej przemocy domowej,
patologicznego środowiska i nie wiem, czego jeszcze.. Nie
usprawiedliwiam jej, ale zanim zacznie się rzucać gromy trzeba sobie
uświadomić, jakiemu praniu mózgu i jakim przez to zmianom
osobowościowym ulega taka kobieta i jeszcze do tego prosta kobieta..

Przypomniał mi się "Plac Zbawiciela". Ja wierzę, że ktoś dręczony
przez lata (zakładając, że w tym przypadku tak było) jest w stanie
zrobić naprawdę straszne rzeczy.
Dostajesz taką porcję bólu, strachu, poniżenia i cierpienia, że
gdzieś te emocje muszą znaleźć ujście.
Obserwuj wątek
    • niya Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:42
      czytałam i mam cholernie mieszane uczucia, nie wiem co myśleć słowo daję...
      • kropkacom Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:49
        No i dobry humor poszedł się ...
        • tyssia Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 20:12
          To jest ta co o niej było głośno ze 5 dzieci w beczkach(po kapuście) zabiła? czy
          to inna?
          Bardzo smutne, płakać sie chcesad(((
    • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:46
      mnie uderzyło w tym wywiiadzie, że kobieta tak bez emocji opowiadała
      jak rodziła i zabijała te dzieci.

      Początkowo myślałam, że ona psychicznie chora jest. Ale niby według
      sądu jest poczytalna i ma wysoki poziom inteligencji. Czyli co? Aż
      taka zastraszona była? Wiele kobiet jest zastraszanych, ale nie
      zabijają swoich dzieci.

      Ona przecież nawet nie miała "niby" świadomości, że ich aż pięcioro
      było.

      I nie wierzę, że mąż nie wiedział o jej ciążach. Musiał
      wiedzieć,skoro z nią współżył. A został uniewinniony sad
      • morgen_stern Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:47
        mnie uderzyło w tym wywiiadzie, że kobieta tak bez emocji
        opowiadała
        > jak rodziła i zabijała te dzieci.


        Kilkakrotnie jest zaznaczone w wywiadzie, że płakała.
        • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:50
          to, że płakała nie oznacza, że żałuje swoich czynów. Jakoś w tej
          sytuacji na płacz moim zdaniem za późno.

          Ja odniosłam wrażenie, że laska opowiadała to beznamiętnie. I na
          dodatek uważa, że dostała za wysoką karę. Hmm a co? Mieli ją po
          główce pogłaskać?
          A te opisy porodów. Te szczegóły. Beznamiętnie opowiedziane jak dla
          mnie.
          • e_r_i_n Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 11:12
            W slowie pisanym troche jednak trudno emocje zawrzec. Tym bardziej,
            ze koniecznie sa to doslowne cytaty jej wypowiedzi.
            W moim odczuciu ona emocje w zwiazku z czynami przezywa i to wielkie.
            Szokie dla mnie jest zupelne pominiecie roli meza w calej tej
            sprawie.
          • nangaparbat3 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 20:33
            Jak to czytałam, to plakalam jak dziecko, na głos, co juz prawie mi się nie
            zdarza. Plakalam nad tą panią - ja w jej słowach dostrzegłam wiele bólu.
          • marva Re: Zeznanie dzieciobójczyni 04.09.08, 12:47
            Zgadzam się. Nic tej kobiety nie tłumaczy. Wątek o tym jak ręką te
            dzieci w wannie za plecki trzymała mnie poprostu rozwalił.
            Sparawiedliwej kary i tak dla niej nie ma.
      • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:41
        > Początkowo myślałam, że ona psychicznie chora jest. Ale niby według
        > sądu jest poczytalna i ma wysoki poziom inteligencji. Czyli co? Aż
        > taka zastraszona była?

        a to inteligentni ludzie nie mogą być zastraszeni?
      • asia_i_p Re: Zeznanie dzieciobójczyni 27.12.08, 10:13
        Margotka, gdyby ona dopuściła do siebie emocje, to już by chyba się
        zabić musiała. Pięciorga dzieci własnoręcznie zabitych nie da się
        żałować i z tym żyć. Trzeba to jakoś tak przekłamać, żeby ból i
        wyrzuty sumienia spadły do znośnego poziomu. Nie wiem, jak się
        odzyskuje takiego człowieka - rozsądek podpowiada, że on musiałby
        sobie uświadomić, co zrobił, a potem to przeboleć i zacząć żyć od
        nowa, ale z drugiej strony, ile osób jest w stanie przejść przez
        taki ból? Ona jest w gorszym więzieniu niż my ją kiedykolwiek
        wsadzimy - tkwi w zniekształconej rzeczywistości, jaką sobie
        stworzyła.
    • syriana Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:46
      no ale właśnie na mnie ta kobieta nie sprawiła wrażenia prostej umysłowo
      nie wiem na ile ten obraz w reportażu jest prawdziwy, ale jej słowa,
      refleksyjność, sposób wyrażania emocji, od prostoty i prymitywizmu jest daleki

      była zastraszona w niewyobrażalny sposób
      a wyrok uniewinniający męża, to jakieś kuriozum
      • aluc Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:48
        otóż to
        • kropkacom Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:51
          Tylko samotność i brak świadomości że ktoś może pomóc podsuwa takie dramatyczne
          mordercze rozwiązania.
    • jkk74 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:50
      Mam podobne przemyślenia. Kobieta zabiła swoje dzieci. Jest winna ich śmierci.
      Ale tak naprawdę nie jest ona jedyną winną osobą w całej tej sprawie. Zupełnie
      nie rozumiem uniewinnienia dla męża...
      Tymczasem ona dostałą 25 lat jako jedyna...
      Smutne... wręcz tragiczne... bo takich jak ona jest więcej... bitych,
      poniżanych, gwałconych przez mężów i to na oczach dzieci... i NIKT im nie
      próbuje nawet pomóc gdy jeszcze pomóc można... ale kara dotyka potem tylko te
      kobiety...
      Trudna sprawa... ciężka pod każdym względem do oceniania...
      Ale może tragedia tej kobiety otworzy oczy innym... może sprowokuje do reakcji
      postronnych świadków...
    • przeciwcialo Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:51
      Przeczytałam.
      Dziwni mnie tylko uniewinnienie tego skrw...
      Zabijajac meza zrobiłaby przysługe rodzinie i społeczeństwu.
      • jkk74 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:54
        przeciwcialo napisała:

        > Przeczytałam.
        > Dziwni mnie tylko uniewinnienie tego skrw...
        > Zabijajac meza zrobiłaby przysługe rodzinie i społeczeństwu.

        I wyszła by na tym lepiej, bo za zabójstwo w afekcie męża, który bije i gwałci
        dostałaby znacznie mniej niż 25 lat i nie byłaby tak potępiana przez całe
        społeczeństwo i dzieci by się od niej nie odsunęły...
        Smutne to wszystko...
      • triss_merigold6 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:56
        Za zabójstwo w afekcie dostałaby max 8 lat, nadzwyczajne złagodzenia
        kary i wyszła po 4. Oszczędziłaby sobie i dzieciom cierpienia.

        Czytałam, błędne koło niemożności, samotności i braku jakiejkolwiek
        pomocy.
        Nie czepiajcie się, że beznamiętnie opowiadała, tak się mówi w PTSD.
        • doral2 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:13
          że beznamiętnie?? po tylu latach katowania, poniżania i męki psychicznej, dobrze
          że ta kobieta ma jeszcze jakiekolwiek uczucia....

          ja się wcale nie dziwię, że po tym co przeżyła, więzienie wydaje się jej lepszym
          miejscem niż dom...


          nie mogę się pogodzić z tym, że taki sadyzm i znieczulica ludzka mają jeszcze
          miejsce... nikt nic nie słyszał? nikt nic nie widział? przecież ona pracowała,
          czyli byla między ludźmi, nikt nie widział jej ciąż? nikogo nie zastanowiło, co
          się z tymi dziećmi potem dzieje??
          ona te dzieci zabiła, owszem, ale rękoma swojego męża i przy pomocy ludzi ze
          swojego najbliższego otoczenia....
        • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:44
          > Za zabójstwo w afekcie dostałaby max 8 lat, nadzwyczajne złagodzenia
          > kary i wyszła po 4. Oszczędziłaby sobie i dzieciom cierpieni

          w "polityce" był kiedyś artykuł o więźniarkach, który zabiły mężów-sprawców
          przemocy. większość dostaje znacznie więcej niż 8 lat, bo sądzi się je z innego
          paragrafu. takich mamy kompetentnych prokuratorów i sędziów.
    • majmajka Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 09:57
      Koszmar.
      • roksanaa22 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:02
        Wstrząsające...
    • beatrix_75 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:01
      NIE DOBRNĘŁAM DO KONCA - ZA SŁABA PSYCHICZNIIE JESTEM sad(
    • liwilla1 Re: straszne 03.09.08, 10:01
      wczoraj edycia podlinkowala. szkoda, ze maz nie zostal pociagniety do
      wspolodpowiedzialnosci - przynajmniej...
    • zefirekk Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:04
      Nie potrafię zrozumieć tylko JEDNEJ rzeczy w tej całej sprawie. DLACZEGO uniewinnili tego bydlaka jej męża? Co on kurde nie wiedział skąd się dzieci biorą? Dlaczego nie został oskarżony o molestowanie seksualne żony, o bicie jej itp?
      W tym kraju panuje ISLAM a nie demokracja. FACET cacy, baba odpowiada za wszystko. Szlag mnie trafia.
      Zawsze jest wina zwalana na kobietę, to samo jeśli chodzi o libacje - zawsze to matka winna, a facet nie. Ona ponosi karę on się smieje wszystkim w twarz. Poronione jest to prawo kompletnie - ale co się dziwić, w końcu faceci je ustalali.
      Ja chyba od dziś się stanę feministką, bo już nie mogę.
      • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:14
        sprawa tego "męża" została wstrzymana do monentu wydania
        prawomocnego wyroku w sprawie zabójstw noworodków. A wyrok dotyczący
        owego skur....a jeszcze nie zapadł.
      • majenkir Re: Zeznanie dzieciobójczyni 05.09.08, 14:20
        zefirekk napisała:
        >DLACZEGO uniewinnili tego bydlaka jej męża? Co on kurde nie
        >wiedział skąd się dzieci biorą? Dlaczego nie został oskarżony o
        >molestowanie seksualne żony, o bicie jej itp?

        Widocznie nie bylo dowodow. Gdzie obdukcje? swiadkowie?
    • sir.vimes Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:05
      to nie jest osoba głupia - każdy, nawet wybitny geniusz, po taki szczuciu i
      upodlaniu miałby ze sobą pewne problemy (eufemizm, oczywiście).

      Życie tej kobiety to jedna rana - niczemu się nie dziwiłam czytając ten tekst;
      niczemu.

      Naprawdę nie wiem czy powinno się ją oskarżać o te zabójstwa - przecież ta
      kobieta była cały czas w sytuacji jakby pomiędzy wojną a łagrem, to nawet nie
      jest podobne do jakiegokolwiek życia, nawet do "patologicznego środowiska".

      I nie sądzę by noworodki zginęły w ramach "ujścia emocji" . Ona naprawdę nie
      wiedziała co zrobić - oprócz tego , ze urodzić. Dać się zatłuc? Sprowokować
      zatłuczenie? Przecież ona te porody , te ciąże odbierała jako jakąś swoją winę,
      zbrodnię.
      • mamaemmy Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:10
        Ja się poryczałam,czytając to sad(

        Jakbym dorwała tego h@%&^ to ...

        Dramat,wyobrażam sobie,jak ona się go musiała bać..sad
        • margotka28 Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:15
          no tak, ale zauważcie, że ta kobieta go nie zostawiła. Nie
          zostawiła, bo nie chciała aby dzieci wychowywały się bez ojca. I
          zafundowała sobie i dzieciom koszmar, który trwał latami. Cóż za
          pokrętna logika.
          • sir.vimes Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:18
            jasne, bo tak łatwo po prostu zostawić jak człowiek już jest zapętlony w
            codzienne "nauki", ze jest po prostu łajnem.

            Zauważ, ze dziewczyna do księdza poszła po radę - i ksiądz jeszcze umocnił ja w
            mniemaniu, ze to jej wina, że naprawdę jest zła , ze mąż ma rację...

            Ofiary przemocy (nawet bardziej "lajtowej" niż ta dziewczyna) rzadko potrafią
            pomóc sobie same, za bardzo są przekonane , ze agresor ma prawo i rację.


          • figrut Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:23
            margotka28 napisała:

            > no tak, ale zauważcie, że ta kobieta go nie zostawiła. Nie
            > zostawiła, bo nie chciała aby dzieci wychowywały się bez ojca. I
            > zafundowała sobie i dzieciom koszmar, który trwał latami. Cóż za
            > pokrętna logika.
            Jeśli sama w takiej sytuacji się nie znajdziesz, nigdy tego nie zrozumiesz. Dla
            Ciebie wyjście będzie bardzo proste, bardzo logiczne - odejść. Czasami jest tak,
            że przed odejściem paraliżuje strach zemsty.
      • hancik5 Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:18
        Tak naprawdę winny jest mężczyzna. Gdyby nie jego podłość na pewno nigdy do tego
        by nie doszło. A ona ? Cóż .. Zniszczona i słaba psychika, ale w normalniejszych
        warunkach funkcjonująca raczej zwyczajnie. Urodziła czworo, wychowała. Potem
        najwyraźniej rozpadła się już na kawałki. Tragedia..

      • smerfetka8801 Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 10:23
        nie jestem w stanie tego czytać..po prostu nie...to on zasługiwał na śmierć a
        nie te dzieci...nie nie na śmierć-na dożywocie z ciężkimi torturami...ona chyba
        też..nie wiem... w głowie mętlik i pytanie dlaczego do cholery tylko ona za to
        odpowiada?
        JEST MORDERCZYNIĄ,ale nikt mi nie wmówi,że on mógł ciąży nie zauważyć...do tego
        znęcał się nad nią...
        idę przytulić swoją małą może poczuję się lepiej...jak zobaczę,że ona jest
        bezpieczna-w przeciwieństwie do wielu innych dzieci...
      • guderianka Re: Ja bym jej nie zarzucała prostoty 03.09.08, 21:38
        Naprawdę nie wiem czy powinno się ją oskarżać o te zabójstwa -
        przecież ta
        kobieta była cały czas w sytuacji jakby pomiędzy wojną a łagrem, to
        nawet nie
        jest podobne do jakiegokolwiek życia, nawet do "patologicznego
        środowiska".

        Tia
        A skąd wiesz? Bo tak napisała ?
        Fakt 1-zabiła swoje dzieci
        Fakty2- mąż nie został uniewinniony bez powodu
    • figrut Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:14
      Nóż w kieszeni się otwiera, jak się czyta o tym, że tego sk.... uniewinnili.
      Takie mamy prawo, że liczą się tylko fakty te, które można sprawdzić, zobaczyć,
      dotknąć. Nikt nie wie c o dzieje się za zamkniętymi drzwiami, nikt nie wie, co
      kryje się w głowie tak zaszczutego człowieka.
    • moofka Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:21
      mnie ciezko to pojac, ja tego nie ogarniam, ze w 21 wieku obok nas dzieją sie
      takie dramaty, ze ludzie tak zyja latami
      ten tekst czytalam kilka dni temu, wtedy jeszcze mial tytul "i przestalam byc
      czlowiekiem" tam zdaje sie pada takie zdanie
      z drugiej strony nawet jesli przestala - w kazdej chyba matce jest taki
      instynkt, zeby swoje potomstwo ratowac kosztem czegokolwiek, jako dobro
      najwyzsze - nie wiem - schowac je gdzies, uciec z nim, agresora zagryzc - a nie
      piecioro dzieci pomordowac bezmyslnie
      mam nadzieje, ze i on dostanie sprawiedliwa kare
      • sir.vimes Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:26
        a ja nie wiem czy to nie było wtedy w jej głowie ratowanie...

        Ciężarną bił w brzuch bo zaszła?

        Co by tym noworodkom zrobił?




        Swoja drogą, koleś dokładnie wiedział o co chodzi i z końcówki wywiadu wynika,
        ze najprawdopodobniej sam sprowokował znalezienie zwłok i jeszcze wrobił w to
        dzieci.
      • jogo2 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:34
        No więc wszystko wskazuje na to, że nie dostanie. Skład sędziowski kierował się
        pewnie tym wzniosłym przesłaniem, żeby dzieci nie zostały bez obojga rodziców
        (chyba rodzicielstwo można tu tylko w kategoriach czystej biologii rozpatrywać).
        A ona pewnie była tak sparaliżowana strachem, że zabić go mogła nie być w stanie
        zwyczajnie. Ciekawa jestem co sędziom na uszko szepnął biegły psychiatra, poza
        tym że poczytalna? - poczytalna!!! Nic nie powiedział, a oni biedacy nie
        wiedzieli, jak się można czuć tak żyjąc?
        A synowie tej pary mają memento na dalszą drogę życia. Nauka w las nie idzie.
        Wiedzą jak sobie żonę wychować i że w razie czego to nic im nie grozi. I teraz
        już 4 takich rośnie następnych + potencjalna ofiara - córka. A sąd może spać
        zadowolony w poczuciu, że odwalił kawał dobrej roboty.
    • luxure Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:30
      Straszne, mniejszy wyrok by dostała jakby zabiła męża - sk...syna. Przecież ona
      to zrobiła ze strachu, bo ten .... nie wiedział chyba skąd się dzieci biorą. I
      jeszcze .... uniewinnili. Nóż się w kieszeni otwiera.
    • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:39
      ja mam mieszane uczucia i może nie całkiem zgadzam się z niektórymi
      wypowiedziami. I wiem, że to co napiszę to tylko teoria,
      ale ...jednak napiszę.

      Matki nie usprawiedliwiam. Zabiła pięcioro swoich dzieci. Zasługuje
      na karę. Dla mnie nie liczą się przyczyny tych zabójstw. Liczy się
      fakt. Zabiła i koniec, kropka. Nie jedno, nie dwoje, ale pięcioro.
      Chowała je między brukselkę i inne warzywa. I sobie co jakiś czas na
      nie spoglądała. Nie zgodzę się, że powodem, dla którego nie odeszła
      od męża był strach. Raczej, jak sama pisze nie chciała odejść, bo
      nie chciała aby dzieci wychowywały się tak jak ona w rozbitej
      rodzinie. Myślała o antykoncepcji, ale nie poszła po pigułki. Bo
      praca, dzieci, mąż.

      Jestem w stanie zrozumieć, że była zaszczuta, że mąż ją maltretował,
      że stała się jego bezwolną ofiarą. Do tego stopnia, że zabijała. Ale
      skoro zdolna była aby zabić dzieci, to dlaczego nie zabiła
      zapijaczonego brutalnego męża?

      Natomiast co do jej męża - uważam, że też powiniem odpowiedzieć
      karnie za te zabójstwa. Oraz za znęcanie się nad żoną, gwałty,
      awantury itd.. I mam nadzieję, że po złożeniu przez prokuraturę
      apelacji tak się stanie. Że pójdzie na 25 lat do pierdla. Nie
      wierzę, że mąż nie wiedział o ciążach. Wiedział doskonale. Tak samo
      jak wiedział, że ma zabite noworodki w lodówce. Ale może miał
      lepszego adwokata? Bo jakoś nie rozumiem sądu, który daje sobie
      wmówić, że to żona męża biła. To już bzdura do kwadratu.
      • figrut Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:46
        I wiem, że to co napiszę to tylko teoria,
        > ale ...jednak napiszę.
        Ale
        > skoro zdolna była aby zabić dzieci, to dlaczego nie zabiła
        > zapijaczonego brutalnego męża?
        Masz rację. To TYLKO teoria.
      • madame_zuzu Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:52
        Tak sie poryczałam po przeczytaniu tego, że do teraz dojść do siebie nie mogę.
        Za 12 dni mam termin porodu i nie mogę sobie niektórych rzeczy wyobrazić. Nie
        powinnam chyba czytać takich rzeczy. Nie teraz.
      • betty_julcia Margotka28 03.09.08, 11:54
        "Jestem w stanie zrozumieć, że była zaszczuta, że mąż ją
        maltretował,
        że stała się jego bezwolną ofiarą. Do tego stopnia, że zabijała. Ale
        skoro zdolna była aby zabić dzieci, to dlaczego nie zabiła
        zapijaczonego brutalnego męża?"

        Własnie na tym polega sedno sprawy ze nie jesteś w stanie zrozumieć.
        Nikt kto tego nie przeszedł albo choć odrobinę nie potrafi sobie
        tego horroru wyobrazić nie jest w stanie zrozumieć. Gdybyś była w
        stanie zrozumieć potafiłabyś wyobrazić sobie odpowiedzi na twoje
        pytania.

        Ja pomyślałam sobie to samo co jedna z dziewczyn. Właśnie po
        obejrzeniu Placu Zbawiciela nie osądzam ludzi po czynach. Bo tak
        naprawdę w na pozór normalnej rodzinie może toczyć się czyjaś
        tragedia, kompletnie nie widoczna dla otoczenia. I zaprowadzić do
        najgorszych rozwiązań...
      • w_miare_normalna MArgotka 26.12.08, 21:25
        Napisałaś dokładnie to co chciałam napisać ja i co pomyślałam.ZGADZAM SIĘ W 100%%%%
      • tiuia Re: Zeznanie dzieciobójczyni 26.12.08, 22:30
        > Jestem w stanie zrozumieć, że była zaszczuta, że mąż ją
        >maltretował,
        > że stała się jego bezwolną ofiarą. Do tego stopnia, że zabijała.
        >Ale
        > skoro zdolna była aby zabić dzieci, to dlaczego nie zabiła
        > zapijaczonego brutalnego męża?

        Może dlatego, że miał 180 wzrostu, był silny i to właśnie on niemal codziennie ją prał i groził śmiercią? Myślisz że naturalną reakcją zaszczutej ofiary jest obmyślanie planu zabicia kata? Nie jestem specem, ale myślę, że jej myśli zajęte były raczej kombinowaniem jak przeżyć kolejny dzień.

        Poza tym gdyby ta kobieta była silna psychicznie - choćby na tyle, żeby myśleć o zemście na mężu, to zapewne nie bałaby się po prostu odejść od niego razem z dziećmi. I nie byłoby dalszego ciągu tej całej smutnej historii...

        Ps: Mąż bydlak powinien za to beknąć. To że został uniewinniony to jakieś kpiny.
    • gaja78 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 10:52
      Za nic w świecie nie uwierzę, że do morderstwa doprowadziła ją sytuacja z mężem.
      To nie przemoc ze strony męża doprowadziła do prostego sposobu myślenia i braku
      empatii. To musiało mieć początek dużo wcześniej. Być może przemoc w domu
      rodzinnym - gdy była małym dzieckiem, gdy mózg się rozwijał i tworzyły się
      przekonania. Być może alkohol - może urodziła się z FAS. Z jakichś powodów mózg
      tej kobiety ma niedorozwinięte obszary odpowiedzialne za empatię. Tak myślę.

      Najbardziej porażający akapit z całego tekstu:

      "Środki antykoncepcyjne? No, myślałam o tym, ale praca, dzieci, praca, dzieci.
      Człowiek niby myślał, ale nic nie robił w tym kierunku. Nie, jego to w ogóle nie
      obchodziło. Prezerwatywy proponowałam, ale nie kupowałam. On przecież też miał
      do tego dostęp, jeździł po hurtowniach. Mówił, że to jest niewygodne i on gumy
      nie będzie zakładał. Bardzo dawno temu byłam raz u ginekologa. Żeby spiralę
      założyć. Ale powiedział, że najpierw trzeba się odchudzić, no i zapłacić."

      Szok.
      • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 11:46
        > Najbardziej porażający akapit z całego tekstu:


        Ale przeciez to standardowe podejscie takich prymitywnych i prostych
        osob, bo ja ja tak wlasnie odbieram.

        Dzieciobojczynie sa wsrod nas, to jest fakt.Sa to najczesciej
        kobiety z nizin spolecznych, zyjace w takich wlasnie warunkach- z
        facetem prostym chamem, biednie, prosto.

        Do takich tragedii najczesciej dochodzi z winy faceta, ktory ma do
        kobiety pretensje, ze zaszla w ciaze.Tak mysli prymityw.
        Osobom, ktore maja poziom inteligencji w normie nie uda sie tego
        pojac, bo to zupelnie inny tok rozumowania.
        Dlatego ja nawet nie staram sie zrozumiec, krew mnie tylko zalewa,
        ze prawdziwy sprawca (posredni) tej tragedii nie poniesie
        konsekwencji.
        To rowniez sygnal dla innych sku..synow wykanczajacych rodzine-
        ujdzie im to na sucho.
        • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 11:51
          I szkoda, ze zamiast donosic ta ciaze, nie mogla usunac, pewnie
          koszt byl problemem.
    • na_pustyni Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:03
      A ja mysle, ze kochala tego meza. Jakas chora miloscia, w tym wspoluzaleznienie,
      strach, masa uczuc, ktorych nie staram sie nawet zrozumiec.
      Nie wyobrazam sobie, jak mogla tyle lat nie pochowac swoich dzieci. Trzymala
      razem z brukselka.
    • g-o-da Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:14
      poprostu szok wstrzasajacy artukul cholera jaka pusta kobieta czy
      musiala zabijac te noworodki nie mogla gdzies zaniesc podrzucic
      komus ok.maz znecal sie nad nia nie chciala Go zostawic zeby dzieci
      nie wychowywaly sie w rozbitej rodzinie no jasne lepiej niech sie
      patrza na awantury pijanego tatusia i nieszczesliwa rodzine ta
      kobieta chyba byla chora psychicznie jesli sama miala trudne
      dziecinstwo to tym bardziej powinna starac sie zapewnic dzieciom
      lepszy byt!tym dzieciom napewno bylo by lepiej w domu dziecka.moim
      zdaniem powinna dostac dozywocie na zbrodnie jaka popelnila i to
      piecio-krotnie!dzieci lezaly pomiedzy brokulami i czyms tam jeszcze
      a ja czaeem patrzylam na nie pchi dozywocie to za malo!!!cholara jak
      zwykle sasiedzi siedza cicho i udaja ze wszystko jest ok....zalamka:
      (((
      • morgen_stern Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:22
        1. Ochłoń.
        2. Używaj znaków przestankowych, dziel wypowiedź na zdania, używaj
        akapitu - czyta się to fatalnie.
        3. Co to za mania, żeby pisać "Go" z dużej litery?
        • malila Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:30
          morgen_stern napisała:
          > 3. Co to za mania, żeby pisać "Go" z dużej litery?

          Morgen, to nie mania. Ludzie miewają różnych bogówwink
        • chicarica Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:33
          > 3. Co to za mania, żeby pisać "Go" z dużej litery?

          Ta sama, która każe sądzić, że portki w domu być muszą, że lepiej żeby pił,
          żeby bił, ale żeby był. Ta sama, która twierdzi, że "ona temu winna, bo mu dawać
          nie powinna". O, przepraszam, Mu.
          • asia_i_p Re: Zeznanie dzieciobójczyni 27.12.08, 10:20
            To chyba nie to, zauważyłam, że ludzie piszą często wszystkie zaimki
            wielką literą, bo ich wytrenowali na Ty i Ciebie.
      • gaja78 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:34
        g-o-da napisała:

        > poprostu szok wstrzasajacy artukul cholera jaka pusta kobieta czy
        > musiala zabijac te noworodki nie mogla gdzies zaniesc podrzucic
        > komus ok.

        I o to właśnie chodzi.
        Gdzieś tu w wątku padło porównanie do "Placu Zbawiciela". To nie jest dobre
        porównanie. Tam kobieta w ciężkiej depresji decyduje się na zabójstwo dzieci i
        siebie. W tej sprawie kobieta zabija dziecko i ... żyje dalej, zachodzi w ciążę
        dalej i zabija dalej. To zupełnie inna bajka.

        Z tą kobietą musi być coś nie tak.

        Był kiedyś taki teatr telewizji, o zakonie, w którym duchowni stworzyli swoistą
        "grupę wsparcia" dla trudnych młodych ludzi - przestępców. A może to był taki
        poprawczak specyficzny - nie pamiętam. W każdym razie był wśród nich gość, który
        zamordował swoją dziewczynę. I opowiadał o tej zbrodni beznamiętnie ... owszem,
        mówił że było mu żal, że wiedział że to jest złe, itd. Ale sam akt dokonania
        zbrodni nie był dla niego problemem. Nie miał oporów przez otruciem,
        powieszeniem czy spaleniem żywcem swojej dziewczyny. Był kompletnie pozbawiony
        empatii.

        Właśnie z tamtym widowiskiem skojarzyła mi się opisywania kobieta. Brak empatii.
        Nie wykształciła się gdzieś na wczesnym etapie życia. Tak to widzę.

        Nie umiem powiedzieć, czy jest mi tej kobiety żal. Nie wiem. Chyba nie. Żal mi
        tego dziecka, którym kiedyś była. Ale dorosłej - nie.

        -
        Alicja
        Daria
        Foty
        • gaja78 Ps. 03.09.08, 12:36
          Gdyby ktoś kojarzył tytuł teatru telewizji, o którym wspomniałam, byłabym bardzo
          wdzięczna.
          • ciociacesia Re: Ps. 03.09.08, 19:02
            akurat tej o ktorej piszesz nie kojarze ale bardziej w temacie pamietam 'dzieci
            Łucji' a z filmów "nic'
    • demonii.larua Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 12:40
      Porażka wymiaru sprawiedliwości wg mnie, jeśli chodzi o faceta - póki co.
      Wywiad z kobietą... ciężko oceniać, choć wspominając swoje dzieciństwo może i
      bym mogła. Zastanawiam się tylko jakim człowiekiem trzeba być, żeby sobie od
      czasu do czasu spoglądać na zwłoki zabitych własnoręcznie dzieci? To nie były
      lata siedemdziesiąte, gdzie pijany i bijący mąż był niemal święty... Kurde...
      umysł ludzki jest okropnie pokręcony.
      • volta2 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:08
        a mnie się wydaje, że kobieta "zatrzymała sobie" te dzieci, ona je
        dalej miała. i właśnie w tym celu je oglądała - ja tak to odczytuję,
        z taką macierzyńską troską.
        nie wyrzuciła, nie zakopała, były sobie w domu, tylko w innej
        formie, akceptowalnej dla tatusiasad

        kobieta podkreśla, że nie był złym ojcem, dzieci nie bił - być może
        to ją przy nim trzymało?

        jedyną winą tej kobiety jest tak naprawdę to, że sama nie zadbała o
        anytkncepcję, jeśli na męża wspołpracę liczyć nie mogła.
        co do uniewinnienia męża - no comment
        • gaja78 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:15
          volta2 napisała:

          > jedyną winą tej kobiety jest tak naprawdę to, że sama nie zadbała o
          > anytkncepcję, jeśli na męża wspołpracę liczyć nie mogła.

          Kobieta zabiła pięcioro noworodków i piszesz, że jej jedyną winą był brak
          dbałości o antykoncepcję ? No ludzie ...
        • i.w.o.n.k.a Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:17
          volta2 napisała:

          > jedyną winą tej kobiety jest tak naprawdę to, że sama nie zadbała
          o
          > anytkncepcję,



          ?????? naprawdę tak myślisz?
        • sir.vimes tak, tez to tak widzę 03.09.08, 13:52
          > a mnie się wydaje, że kobieta "zatrzymała sobie" te dzieci, ona je
          > dalej miała. i właśnie w tym celu je oglądała - ja tak to odczytuję,
          > z taką macierzyńską troską.
          > nie wyrzuciła, nie zakopała, były sobie w domu, tylko w innej
          > formie, akceptowalnej dla tatusiasad

    • deela Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:04
      nie nie i jeszcze raz NIE
      qwa to trzeba chyba rzeznikiem byc zeby wlasne dziecko zabic
      a wyniesc z domu zakonnicom na prog podrzucic, zrzec sie praw podpisac sie, do
      ginekologa isc opisac sytuacje jak by sie trafil litosciwy to by cc zrobil i
      jajniki podwiazal
      qrde w szpitalu urodzic i zostawic! zalatwia wszystkie papiery i pod nos podsuna
      ale nie
      latwiej zawinac w reklamowke
      nie ja jej nie rozumiem i nie chce rozumiec
      zyjemy w 21 wieku czy w sredniowieczu?????
      • sir.vimes tak, jak najbardziej w średniowieczu 03.09.08, 13:54
        wiele osób żyje w "średniowieczu" - zresztą, ta kobieta żyła gorzej niż w
        średniowieczu, gorzej niż zwierzę..

        OPISAĆ sytuację.. bez żartów...
        • deela Re: tak, jak najbardziej w średniowieczu 03.09.08, 18:11
          nie bron jej ona poszla na latwizne, najlatwiej ukryc schowac zeby sie nikt nie
          dowiedzial
          z calego art odnioslam wrazenie ze ona udaje glupsza niz jest naprawde
          pierwsze dziecko zabila, ok tu mozna znalezc wiele wyjasnien, strach szok itd
          ale jak juz z nastepnym byla w ciazy? od poczatku wiedziala ze zrobi to samo co
          z pierwszym bo NIBY CO INNEGO
          glupia zaklamana picz
          • aandzia43 Re: tak, jak najbardziej w średniowieczu 03.09.08, 19:54
            Jasne, że jak w średniowieczu: tylko ona poniosła karę za dzieciobójstwo.
      • cygarietka Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:58
        Podpisuję sie pod Deela
        Mąż powiedział jej przecież, że z dziecmi ma zrobic co chce.
      • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:46
        > a wyniesc z domu zakonnicom na prog podrzucic, zrzec sie praw podpisac sie, do
        > ginekologa isc opisac sytuacje jak by sie trafil litosciwy to by cc zrobil i
        > jajniki podwiazal
        > qrde w szpitalu urodzic i zostawic! zalatwia wszystkie papiery i pod nos podsun

        deela, o tych wszystkich rozwiązaniach trzeba wiedzieć. trzeba wiedzieć, gdzie
        szukać informacji.
        • deela Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:12
          ally zlituj sie ona wcale nie miala zamiaru nic z tym zrobic, przeciez ma tv
          niech nie zgrywa idiotki z tv mozna sie wielu rzeczy dowiedziec, z radia tez
          mogla sie ksiedzu wyspowiadac i moze moglby cos zaradzic
          • jkk74 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:14
            deela napisała:

            > mogla sie ksiedzu wyspowiadac i moze moglby cos zaradzic

            o ile dobrze pamiętam artykuł to ona była u księdza i usłyszała od niego, że
            widać sobie zasłużyła skoro ma takie życie...
            • deela Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:41
              heh jeden jedyny ksiadz w okolicy? zreszta ksiadz to opcja, w MOPSie nie mogla
              sie poskarzyc? akos trudno mi uwoerzyc ze oni zyli jednynie z pracy rak
              wlasnych. zreszta to sa szczegoly ak ktos chce cos zrobic to zrobi
              ona chciala pozbyc sie problemu i pozbyla sie upychajac dziecko miedzy brukselke
              a marchewke
              • jkk74 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:47
                Ale ja nie próbuję jej wybielać, nie uważam że nie jest winna. Wprost
                przeciwnie. Jest winna. Ale może jej historia da początek działaniom w przypadku
                innych kobiet w takiej sytuacji. Może one same zdobędą odwagę aby działać, może
                ktoś wyciągnie pomocną dłoń a one ja uchwycą.
                Trzeba po prostu spróbować zrozumieć dlaczego stało się to co się stało, kto
                jest winien takiej sytuacji, i zrobić coś z tą wiedzą.
                Bo kobieta z jakiegoś, nieznanego nam, powodu jednak te ciąże donosiła a potem
                upychała te dzieci w zamrażarce.
                • siasiuszek Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 19:05
                  Nie wiem, co musiałoby pchnąć takie kobiety do wywalenia gnoja z
                  domu. Co musiałoby się stać żeby poszły na terapie? Co
                  najśmieszniejsze niektóre zdają sobie sprawę, że mają syndrom ofiary
                  i tak nic z tym nie zrobią. Wiem jedno, cokolwiek bym im nie
                  powiedziała, moje słowa będą jak groch rzucony o ścianę ( dotyczy
                  moich znajomych).
          • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 21:54
            deela, to że dla Ciebie coś jest oczywiste, to nie znaczy, że jest tak samo
            oczywiste dla kogoś innego. zwłaszcza jeśli ktoś wywodzi się ze środowiska, w
            którym nie przywiązuje się wagi do edukacji, ogląda tylko vivę (lub coś w tym
            stylu, nie wiem, nie mam tv) i słucha eski. sporo ludzi tak żyje.
            • siasiuszek Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 22:01
              Nawet najprostsza kobieta wie ze dzieci się nie zbija.
              • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 04.09.08, 16:36
                zgoda. i dlatego zastanawiamy sie nad tym, dlaczego jednak to zrobila.
    • i.w.o.n.k.a Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:14
      Polityka prorodzinna się kłania.Po co ułatwiać kobietom z nizin
      społecznych zapobieganie ciąży, skoro jest szansa że połowa dzieci
      takich patoli nie zostanie zamordowana i będzie się dalej rozmnażać?
      Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, nawet gdyby była
      legalna.Taka pożal się boże mamusia zorientuje się w 6 mcu
      że "zaciążyła" i co? To takie samo morderstwo.
      I nie mówcie proszę, że ona zasługuje na jakiekolwiek zrozumienie
      czy współczucie, bo się bała męża,bo go kochała itp.
      Jajniki podwiązywać i nasieniowody, może wtedy będzie mniej takich
      tragedii.
      • zielonyorzeszek Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:28
        DObry Jezu!!!to przeciez makabra,az gesiej slorki czlowiek dostaje
        jak to czytasad
    • purpurowa_komnata Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:29
      Dla mnie jedyną wielką niesprawiedliwością jest to,że mąż tej
      kobiety kary nie poniósł.Bo w mojej ocenie ponosi conajmniej taką
      samą opowiedzialność jak ona. I nie uwierzę,że sypiając z kimś nie
      jest się w stanie zauważyć ciąży-przypadek odosobniony-1 raz
      ewentualnie a nie 5 razy.
      • ela82 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:35
        no i to mnie wlasnie najbardziej dziwi. Ze mozna w taka scieme
        uwierzyc.....
        • purpurowa_komnata Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 13:36
          Jak dla mnie to dobry adwokat i tyle.
          • demonii.larua Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:07
            Adwokat adwokatem, ale co ma w głowie sędzia, który w takie cuda na kiju wierzy? uncertain
            • purpurowa_komnata Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:12
              Nie rozumiem tego wszystkiego. Dla mnie niewyobrażalna tragedia dla
              dzieci, które zostały-a co do tej kobiety to wg mnie te ukryte
              dzieci sprawiały,ze "nadal je miała". Nie żal mi męża-jak dla mnie
              gdyby nie jego postawa do zbrodni by nie doszło.I to jest główny
              winowajca-wcale nie szukam winnych i nie wybielam tej kobiety.
            • ally Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:00
              > Adwokat adwokatem, ale co ma w głowie sędzia, który w takie cuda na kiju wierzy
              > ? uncertain

              to samo co mnóstwo ludzi w tym kraju. patriarchat.
            • denea Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:13
              demonii.larua napisała:

              > Adwokat adwokatem, ale co ma w głowie sędzia, który w takie cuda
              na kiju wierzy
              > ? uncertain

              I jeszcze do tego wierzy w to, że ona go biła ??
              • gaja78 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:23
                denea napisała:

                > demonii.larua napisała:
                >
                > > Adwokat adwokatem, ale co ma w głowie sędzia, który w takie cuda
                > na kiju wierzy
                > > ? uncertain
                >
                > I jeszcze do tego wierzy w to, że ona go biła ??
                >

                A może jednak biła ?
                Ja nie wiem, jak owce normalnie, jeden tekst się pojawił, jeden głos strony w
                sprawie, i już wszystko wiemy na temat tej sprawy a sędzia jest durny uncertain

                Naprawdę śmiem podejrzewać, że sąd uniewinnił męża, bo wiele wskazywało na to,
                że w innych okolicznościach kobieta też byłaby zdolna do takiej zbrodni.
                • denea Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 16:04

                  > A może jednak biła ?
                  > Ja nie wiem, jak owce normalnie, jeden tekst się pojawił, jeden
                  głos strony w
                  > sprawie, i już wszystko wiemy na temat tej sprawy a sędzia jest
                  durny uncertain

                  Jeśli biła to musiał mieć obdukcję, z artykułu wynika, że sąd dał
                  wiarę słowom: "Jak by nie było, to jest mężczyzna metr osiemdziesiąt
                  i dziewięćdziesiąt kilo żywej wagi. I on przed wysokim sądem mówi,
                  że ja go biłam? Dostałabym od niego tak, żebym zapomniała, jak się
                  nazywam. Zrobił z siebie ofiarę w sądzie. Biednego bitego męża.
                  Mówił, że nigdy mnie nie uderzył"
                  Chociaż oczywiście to relacja jej i za pośrednictwem dziennikarza.

                  > Naprawdę śmiem podejrzewać, że sąd uniewinnił męża, bo wiele
                  wskazywało na to,
                  > że w innych okolicznościach kobieta też byłaby zdolna do takiej
                  zbrodni.

                  Ale przecież nie o to chodzi ! Sąd nie ma oceniać jak zachowałby
                  się oskarżony w innych okolicznościach, tylko czy popełnił zarzucony
                  mu czyn. Ona popełniła, nikt nie ma wątpliwości. A czy mąż miał
                  udział w całej tej sytuacji ? Moim zdaniem miał - opierając się
                  oczywiście na tej relacji. Gdybym poznała jego wersję być może
                  myślałabym o tym wszystkim inaczej, chociaż nie wydaje mi się, żebym
                  nagle uwierzyła, że herod-baba latami biedaka maltretowała,
                  cokolwiek by nie powiedział.

                  Beeee ;P
                  • gaja78 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 16:16
                    denea napisała:


                    > Jeśli biła to musiał mieć obdukcję,

                    dlaczego musiał mieć obdukcję ?

                    > Ale przecież nie o to chodzi ! Sąd nie ma oceniać jak zachowałby
                    > się oskarżony w innych okolicznościach, tylko czy popełnił zarzucony mu czyn.
                    Ona popełniła, nikt nie ma wątpliwości. A czy mąż miał udział w całej tej
                    sytuacji ? Moim zdaniem miał - opierając się
                    > oczywiście na tej relacji.

                    Problem w tym, że niemal zawsze z relacji zabójcy będzie wynikać, że ktoś był
                    współwinny, albo winny bardziej niż on sam ...

                    Gdybym poznała jego wersję być może
                    > myślałabym o tym wszystkim inaczej, chociaż nie wydaje mi się, żebym
                    > nagle uwierzyła, że herod-baba latami biedaka maltretowała,
                    > cokolwiek by nie powiedział.

                    Dlaczego byś nie uwierzyła ? Przecież to się zdarza ...
                    • denea Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:52
                      gaja78 napisała:

                      > denea napisała:
                      >
                      >
                      > > Jeśli biła to musiał mieć obdukcję,
                      >
                      > dlaczego musiał mieć obdukcję ?

                      Obdukcję czy zeznania świadków, sąd opiera się przecież na dowodach.

                      > > Ale przecież nie o to chodzi ! Sąd nie ma oceniać jak
                      zachowałby
                      > > się oskarżony w innych okolicznościach, tylko czy popełnił
                      zarzucony mu
                      > czyn.
                      > Ona popełniła, nikt nie ma wątpliwości. A czy mąż miał udział w
                      całej tej
                      > sytuacji ? Moim zdaniem miał - opierając się
                      > > oczywiście na tej relacji.
                      >
                      > Problem w tym, że niemal zawsze z relacji zabójcy będzie wynikać,
                      że ktoś był
                      > współwinny, albo winny bardziej niż on sam ...

                      A, no właśnie. I im dłużej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się,
                      że ta publiczna spowiedź ma na celu zrzucenie z siebie wyłącznej
                      odpowiedzialności. Ona nie przeczy, że jest winna, ale tłumaczy jak
                      to wszystko wyglądało.
                      Zapewne bardzo trudne albo niemożliwe będzie udowodnienie mu
                      jakikolwiek współudział w zabójstwach, co do moralnej winy możemy
                      sobie tu dywagować i każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Natomiast
                      podstawy do znęcaniówki są, jak mi się wdaje, dość solidne.
                      >
                      > Gdybym poznała jego wersję być może
                      > > myślałabym o tym wszystkim inaczej, chociaż nie wydaje mi się,
                      żebym
                      > > nagle uwierzyła, że herod-baba latami biedaka maltretowała,
                      > > cokolwiek by nie powiedział.
                      >
                      > Dlaczego byś nie uwierzyła ? Przecież to się zdarza ...

                      Bo jakkolwiek może próbować się wybielić, faktom nie da się
                      zaprzeczyć. Albo chodziła pobita, chowała się po znajomych, albo
                      nie. To się da ustalić, są świadkowie, nie sądzę, żeby tak
                      konfabulowała. Wiem, że różne się zdarzają styuację, ale w tej
                      konkretnej historii jej wersja mnie przekonuje.
                    • nikki30 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 04.09.08, 17:38
                      Dokładnie z relacji zabójcy zawsze wynika, że ktoś jeszcze jest winny.A to
                      bieda, a to mąż pijak, a to wredna teściowa.TO jednak nie usprawiedliwia
                      zbrodni.Dzieci zawsze można oddać nie trzeba ich zabijać jak leci.Myślę też, że
                      milczenie dzieci i brak chęci kontaktu z matką jest bardzo wymowny...
            • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:22
              Hmm, a od kiedy to sędzia opiera sie na wierze?
              • demonii.larua Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 18:18
                Opiera się i to nie raz.
    • deodyma Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:16
      kobieta miala ciezkie zycie z mezem brutalem i co? pozwolila sobie
      zrobic az tyle dzieci? najlepiej wszystko zwalic na nieszczesliwe
      dziecinstwo, niedobrego meza... nic tej kobiety nie usprawiedliwia,
      niestetysad
      • morgen_stern Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:21
        Wybacz, deodyma, ale najwyraźniej niewiele wiesz o patologicznych
        środowiskach, syndromie ofiary "pielęgnowanym" od lat, wieloletnim
        maltretowaniu psychicznym i fizycznym. Nie wiesz, co się dzieje z
        człowiekiem, któremu prano mózg, przez lata wmawiano, że jest zerem,
        nikim. Nie jesteś niewykształconą, niezbyt lotną kobietą z gromadką
        dzieci, które, oczywiście, "pozwoliła" sobie zrobić. No przecież jak
        suka nie da.. co? Mam kończyć?

        Szlag mnie trafia, jak czytam takie komentarze, klepane w neciku
        przy kawusi przez pańcie, które mają zerowe pojęcie o takim życiu.

        Nikogo nie usprawiedliwiam. Próbuję zrozumieć.
        • deodyma Re: zdania nie zmienie. 03.09.08, 14:28
          ale jesli kobieta siedzi z bydlakiem tylko dlatego, zeby dzieci
          mialy ojca... kobieta sama przyczynila sie do tej calej sytuacji. a
          ze jej nie rozumiem? moze dlatego, ze sama bym do takiej sytuacji
          nie dopuscila. ale co tam. grunt, zeby chlop byl w domu.
        • demonii.larua Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:35
          Morgen... tego się nie da zrozumieć, ni cholery. Moja matka żyje do dziś z
          człowiekiem, który jest "sprawcą" jej kalectwa - tak, wpie..ł jej tak, że w
          efekcie jest kaleką, nawet kanapki sobie sama nie zrobi... Mimo dwudziestu lat
          bicia, poniżania i męki nikogo nie zabiła. Ta kobieta naprawdę miała sporo opcji
          do wyboru...
          • morgen_stern Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:43
            Powtarzam - to jest syndrom ofiary, człowiek ma przeprany mózg,
            zwichniętą wolę, spaczone widzenie świata i swojej w nim obecności.
            Przestaje realnie oceniać swoją sytuację i swoje możliwości
            wyplątania się z niej. Wpada się w spiralę przemocy, z której - jak
            się wydaje - nie ma ucieczki.
            Z takich przeżyć wychodzi się latami i to z pomocą psychologów, a wy
            tu za przeproszeniem pieprzycie o tym, że "mogła odejść".
            Oczywiście, że mogła. Ale piszecie to ze swojej perspektywy,
            zwyczajnych kobiet ze zwyczajnych domów, które tego nie przeżyły,
            ten tok myślenia i pojmowania jest dla was zupełnie obcy, więc jak
            możecie ją oceniać??

            Na Boga, są tu przeciez na pewno kobiety, które były lane przez
            mężów czy ojców, przecież wiecie, jak to działa.

            demonii.larua napisała:

            > Morgen... tego się nie da zrozumieć, ni cholery.

            Ktoś, kto nie przeżył podobnej sytaucji tego nie zrozumie, to fakt.
            Ale niech wtedy nie ocenia i nie wysyła kobiety od razu na płonący
            stos. Co poniektóre nie jesteście lepsze od tej tłuszczy, która z
            obłędem i satysfakcją w oczach obserwowała niegdyś publiczne
            egzekucje.. Jeszcze 300 - 400 lat temu zaklaskałybyście z uciechą,
            kiedy wieszano by tę kobietę..


            "Miłość jest odpowiedzią, ale kiedy czekasz na odpowiedź, seks
            zadaje całkiem interesujące pytania" (W.Allen)
            • deodyma Re: ze ma spaczony mozg, to fakt. 03.09.08, 14:50
              czemu w takim razie nie zabija tego bydlaka, swojego mezusia? czemu
              zabijala dzieci? w takim razie wszyscy, ktorzy morduja, gwalca, tez
              powinni czuc sie usprawiedliwieni bo mieli trudne dziecinstwo, byli
              bici przez ojcow... dobrze, ze siedzi bo kto wie, ile by jeszcze
              dzieci pozabijala. jak ktoras tu slusznie zauwazyla, ta kobieta nie
              nadaja sie do zycia w spoleczenstwie i takich jak ona, powinno sie
              izolowac.
              • morgen_stern Re: ze ma spaczony mozg, to fakt. 03.09.08, 15:06
                deodyma napisała:

                > czemu w takim razie nie zabija tego bydlaka

                Yyyy.. bo się go bała?..
                • deodyma Re:bala sie... 03.09.08, 15:11
                  ale tego, ze dzieci beda sie wychowywaly w niepelnej rodzinie. ale
                  zabic dzieci, juz sie nie bala? wiedziala, co robi.
                  • morgen_stern Re:bala sie... 03.09.08, 15:41
                    Czy ty nie rozumiesz, że w takich rodzinach, w takich układach nie
                    myśli się racjonalnie, jak ty teraz? Czy naprawdę ciężko jest pojąć,
                    że świat i wszystko wokół ma zupełnie inną perspektywę?
                    • deodyma Re:nie. nie rozumiem. 03.09.08, 22:22
                      nie zrozumiem i rozumiec nie chce. babka zabila piecioro swoich
                      dzieci i niech sie cieszy, ze nie zyje w sredniowieczu. jej smierc
                      bylaby straszna.
            • deodyma Re: mialo byc, ze ma przeprany mozg a nie spaczony 03.09.08, 14:51

            • cora73 sorry Morgen...... 03.09.08, 16:33
              Ty jako sedzia widze bys kobite wolno puscila albo w najgorszym
              wypadku do "sanatorium" wyslalasad czytalam to 2 razy i ze
              zrozumieniem, i wybacz w moich oczach zasluzyla na kare nawet i duzo
              wieksza! Nie wzrusza mnie jej historia i placz,,,,,,,szkoda mi tylko
              dzieci, tych zabitych i tych ktore urodzila! Odwracajac kota ogonem
              mozna sie przeciez i nad mezem uzalac, bo normalny czlowiek przeciez
              tak bliskich nir traktuje! Pewnie chory psychicznie biedak....????
              Wiesz co mam na mysli?
              • morgen_stern Re: sorry Morgen...... 03.09.08, 20:57
                ora73 napisała:

                > Ty jako sedzia widze bys kobite wolno puscila albo w najgorszym
                > wypadku do "sanatorium" wyslalasad


                Czy ja gdzieś napisałam, że powinno się ją puścić wolno? Więc może nie dośpiewuj
                sobie czegoś, czego nie ma? Wróżka się znalazła.
              • nangaparbat3 Cora 04.09.08, 08:02
                Prawie nikt nie widzi róznicy miedzy rozumieniem i wspołczuciem a
                uniewinnieniem. A to sprawy zupełnie rożne i czlowiek dorosly, dojrzały, mogłby
                to pojmmowac.
                I wystaw sobie, ze ten potwór jej mąż - tak, też zasługuje na wspołczucie - bo
                kazdy traktuje ludzi, a juz zwłaszcza swych najblizszych, jak siebie samego.
                Jesli jestes okrutny dla zony, to znaczy, ze nienawidzisz samego siebie - tak w
                uproszczeniu. A człowiek nie nienawidzi sam siebie dlatego, ze mu tak pasuje,
                lecz dlatego, ze został skrzywdzony (to sie nazywa "urazy wczesnodzieciece",
                które zreszta pozostawiaja zupełnie fizyczne slady w mózgu, mozna sobie
                obejrzec). To jest proste jak drut, ale lepiekj o tym nie myslec, bo wtedy
                mogłoby się okazac, ze w zlu, , jakie sie dzieje na swiecie, mamy swoja
                odrobinkę odpowiedzialnosci - my, madre, odpowiedzialne, uczciwe.
                Moze na wszelki wypadek powtorzę: ani go nie pochwalam, ani nie uważam, ze
                powinien pozostac bez kary, czyny sa czynami i dorośli ludzie ponoszą swoich
                czynów konsekwencje. Ale co innego ukarac zgodnie z prawem, a co innego zadeptac
                z wrzaskiem, nawet wirtualnie.
                Moze jednak lepiej spróbowac poznac przyczyny i zrobic cokolwiek, aby je
                ograniczyc - na przykład przyznam sie, ze sama nie wiem: czy pojecie zgwałcenia
                własnej zony w prawie polskim juz istnieje? Bo okropnie to rozbawiło kiedys
                wielu posłów.
            • nangaparbat3 Stern 04.09.08, 07:50
              > Na Boga, są tu przeciez na pewno kobiety, które były lane przez
              > mężów czy ojców, przecież wiecie, jak to działa.
              >



              Takie osoby tez moga nie rozumiec, moze zwlaszcza one, jesli wyparly wlasny bol,
              automatycznie uodporniły sie na cudzy.

              Nie po raz pierwszy podczas dyskusji w necie, kiedy zbrodnie - czy chocby zly
              albo tylko z trudem akceptowany uczynek (zdrada, dziecko nie z mężem, ciaza
              nastolatki - takie tematy mi sie przypominają)mam poczucie, ze sie podpala stos,
              a jeszcze lepiej - kamienuje.
              • gaja78 Re: Stern 04.09.08, 08:37
                nangaparbat3 napisała:

                > Nie po raz pierwszy podczas dyskusji w necie, kiedy zbrodnie - czy chocby zly
                > albo tylko z trudem akceptowany uczynek (zdrada, dziecko nie z mężem, ciaza
                > nastolatki - takie tematy mi sie przypominają)mam poczucie, ze sie podpala
                stos, a jeszcze lepiej - kamienuje.

                Wybacz, ale omawiana sprawa to przypadek ekstremalny. Wrzucasz go do jednego
                worka ze zdradą i trudną ciążą - wg kryterium reakcji forum.
                Smutne sad

                Nie mówimy o ciąży pochodzącej ze zdrady. Mówimy o wielokrotnym zabójstwie,
                które miało niższy priorytet niż zainteresowanie się antykoncepcją. Kobieta
                jasno powiedziała w wywiadzie, że na antykoncepcję nie starczyło jej czasu i
                energii.

                --
                Alicja
                Daria
                Foty
                • nangaparbat3 kryterium 04.09.08, 15:31
                  Ja myślę, ze reakcja forum to bardzo dobre kryterium - bardzo interesujacy (choc
                  przerazajacy) temat do rozmyślań.

                  Poza tym uwazam, ze zadna zbrodnia nie powinna byc karana kamienowaniem, a takie
                  często sie wirtualnie dokonuje.
                  • gaja78 Re: kryterium 04.09.08, 16:51
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Ja myślę, ze reakcja forum to bardzo dobre kryterium - bardzo interesujacy (cho
                    > c
                    > przerazajacy) temat do rozmyślań.

                    Ja nie nie neguję reakcji forum jako kryterium, ale jestem zdziwiona, że z
                    punktu widzenia tego kryterium wrzucasz ekstremalną zbrodnię do jednego worka ze
                    zdradą.

                    > Poza tym uwazam, ze zadna zbrodnia nie powinna byc karana kamienowaniem, a
                    takie często sie wirtualnie dokonuje.

                    ?
                    Dosłownym kamienowaniem nic nie powinno być karane, bo to nieludzkie. Ale nie
                    mogę pojąć co ma wspólnego wyrażanie własnej opinii na forum z karaniem kogoś za
                    popełnioną zbrodnię uncertain

                    Rzeczywistość z netem ci się miesza, albo nie wiem co.
                • sir.vimes Re: Gaja78 08.09.08, 15:52
                  A czy to jest takie dziwne?

                  Na bycie gwałconą wiele energii nie potrzeba (przepraszam za cynizm) i o własnym
                  czasie się wtedy nie decyduje.

                  Kobieta
                  > jasno powiedziała w wywiadzie, że na antykoncepcję nie starczyło jej czasu i
                  > energii.
        • gaja78 Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:46
          morgen_stern napisała:

          > Wybacz, deodyma, ale najwyraźniej niewiele wiesz o patologicznych
          > środowiskach, syndromie ofiary "pielęgnowanym" od lat, wieloletnim
          > maltretowaniu psychicznym i fizycznym. Nie wiesz, co się dzieje z
          > człowiekiem, któremu prano mózg, przez lata wmawiano, że jest zerem, nikim.

          Skoro mózg został wyprany (IMHO już we wczesnym dzieciństwie) tak, że zabił 5
          noworodków, to właścicielka tego mózgu nie nadaje się niestety do życia w
          społeczeństwie. Trzeba ją odizolować, aby nie mogła pozwolić sobie na zrobienie
          kolejnego dziecka, które zabije. Do tego właśnie służy więzienie. Innego wyjścia
          nie ma sad

          Być może sąd miał podstawy nie widzieć winy po stronie męża jeśli chodzi o
          zabójstwa. Być może były przesłanki aby sądzić, że kobieta zabiłaby dzieci
          również w innych okolicznościach, będąc z innym człowiekiem lub samotnie.
          Przemoc ze strony męża to jedno, ale zabójstwo dzieci - drugie. Nie wiem tak
          naprawdę jak wiele wspólnego miały obie sprawy. Znamy tylko wersję zabójczyni.
          • ally Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 15:53
            a ja mam podejrzenia, że sędzia jest jednak niebezpiecznym idiotą:

            "Przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Daniluk jedynie zabronił
            nagrywania treści uzasadnienia.

            - Oskarżona czuła się szczęśliwa i spełniona, kiedy była w ciąży. Ten stan trwał
            do momentu porodu - powiedział sędzia Daniluk. Zaznaczył, że mąż mógł nie
            wiedzieć o ciąży żony. - Traktował kobiety instrumentalnie - tłumaczył Daniluk."

            opinie biegłych nie były jednoznaczne.

            a co stwierdziła prokuratura?
            "Według prokuratury noworodki miała mordować matka, która najpierw sprawdzała,
            czy domownicy śpią, a potem rodziła w wannie i od razu topiła dzieci."

            do jasnej cholery, wybierała se moment porodu?!


        • margotka28 Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:47
          morgen- przecież ta pani skończyła ekonomik, na studia chciała chyba
          iść. To raczej taka zacofana nie była. I z tym zastraszaniem - piła
          z klientami w sklepie, jeździła do koleżanek, spotykała się z
          ludzmi.
          • ally Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 15:37
            no i co z tego? zastraszony to nie znaczy ograniczony umysłowo czy zamknięty na
            kłódkę.
      • agatha61 Re: nie rozumiem takich kobiet... 03.09.08, 14:28
        Facet zasluguje na wszystko co najgorsze itd i to niepodlega
        dyskusji. Ale nie zgodze sie, ze ona w jakis sposob jest
        usprawiedliwiona bo byla zaszczuta itp, owszem byla. Na argumenty
        ze mogla odejsc odpowiadacie, ze sie bala, ze juz byla tak zaplatana
        sytuacja. Ale nie bala sie zabic pieciorga dzieci?????
        K.... mac, bo inaczej tegonie mozna nazwac, bala sie meza, bala sie
        prosic o pomoc, bala sie wszystkiego, ale z zimna krwia zabic
        piecioro dzieci sie nie bala. Nie ma nic na jej usprawiedliwienie,
        zyjemy w XXI wieku, sa domy pomocy, sa adopcje, sa szpitale jest
        antykoncepcja i nic ale to absolutnie nic jej nie usprawiedliwia i
        jego oczywiscie tez nie. i dokladnie tak jak ktos napisal, ktora
        matka jest zdolna wlozyc dzieci pomiedzy zarcie do zamrazarki i na
        nie sobie patrzec? tylko bestia chyba...
        • ela82 Bo maz mogl walnac 03.09.08, 14:34
          A nowo narodzone dziecko nie bardzo mialo sie jak bronic, wiec tak
          bylo latwiej....
          Dla mnie to jest chore jednak. A ksiadz od rad powinien sie w piekle
          smazyc.
    • joasia1234 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 14:40
      Uniewinnienie męża to dla mnie prawdziwe kuriozum. Natomiast dla tej kobiety,
      jakkolwiek tragiczna była jej sytuacja życiowa, nie szukam nawet
      usprawiedliwienia. Zamordowała pięcioro dzieci. Nie jedno, w afekcie, bo nie
      wiedziała, bo robić. Zachodziła w kolejne ciąże i mordowała noworodki. Pięcioro.
      Myślała o antykoncepcji, ale nie znalazła na nią czasu. W końcu znalazła siłę,
      żeby uciec od męża. Ja nie potrafię i nawet nie chcę próbować tego zrozumieć.
      • chloe30 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:02
        joasia1234 napisała:
        . W końcu znalazła siłę,
        > żeby uciec od męża.

        Aale dopiro jak poznała innego Pana prawda? Bo u kogos siedziała te
        parę dni i on"był dla niej dobry" - no mąz podobno na poczatku też.

        Ja nie potrafię i nawet nie chcę próbować tego zrozumieć.
        Nie rozumiem, ale usprawiedliwiać nie będę. Znalazłabym może
        odrobinę współczucia gdyby nie ta antykoncepcja o której myslała ale
        czasu nie miała.
    • figrut Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:03
      Większość z Was nie ma pojęcia, co dzieje się w głowie takiej kobiety, a z mety
      ją ocenia. To nie jest tak, że kobieta nie chce odejść, bo musi mieć chłopa. W
      tak króciutkim artykule nie ma miejsca na to, co ona przeżywała, czego tak
      naprawdę się bała, jakie miała myśli na co dzień. Dla większości z Was sprawa
      jest prosta - mogła odejść od bydlaka, bo każda z Was by tak zrobiła na jej
      miejscu. Guzik prawda. Część z Was mimo dzisiejszych deklaracji odejścia, będąc
      w takiej sytuacji nie wiedziałaby co robić. Pomyślałyście o tym, że wtedy myśli
      się o dzieciach, o dalszym życiu ? Odejść i co dalej. Macie tutaj dowód jak
      działa "prawo". co po odejściu ? Ojciec będzie miał przyznane prawa do widzenia,
      wywiezie gdzieś dzieci, matka więcej ich nie zobaczy. ojciec będzie chciał
      zemścić się na kobiecie, skrzywdzi dziecko, bo to zaboli ją najbardziej. Jest
      tyle zawiłości, myśli, problemów, że kobieta nie ma pojęcia co zrobić dalej. Nie
      życzę żadnej z Was, abyście przez takie piekło przeszły, aby zrozumieć.
      Niestety, nie zrozumiecie tego siedząc przy kompie i popijając kawkę. Niektóre z
      Was wrócą po pracy do domu dzieląc się z mężem obowiązkami, inne po powrocie
      męża postawią mu obiad po którym mąż później sprzątnie, porozmawiacie przy
      wspólnym stole i nie będziecie dopuszczać do siebie myśli, że można być tak
      zaszczutą, aby zrobić coś, co zmrozi krew w żyłach.
      • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:10
        figrut napisała:

        Ojciec będzie miał przyznane prawa do widzenia
        > ,
        > wywiezie gdzieś dzieci, matka więcej ich nie zobaczy. ojciec
        będzie chciał
        > zemścić się na kobiecie, skrzywdzi dziecko, bo to zaboli ją
        najbardziej.

        No jasne, więc lepiej zamordować pięcioro dzieci. I schować je do
        zamrażalnika.
        • figrut Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:12
          MArgotka, cieszę się, że nie jesteś w stanie zrozumieć. Nie napiszę, że "przykro
          mi, iż nie rozumiesz". Nie życzę nikomu takiego piekła, tylko po to, aby
          potrafił zrozumieć.
          • margotka28 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:28
            no niestety nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jakoś nie znajduję
            usprawiedliwienia dla czynów tej pani, podobnie jak dla czynów tego
            pana.
            • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:44
              > no niestety nie jestem w stanie tego zrozumie
              ć
              Naprawde nie ma sie czym chwalic.
              • chloe30 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 15:47
                lola211 napisała:

                > > no niestety nie jestem w stanie tego zrozumie
                > ć
                > Naprawde nie ma sie czym chwalic.


                A możesz mi Lola doprecyzować swoje stanowisko? Bo najpierw piszesz
                tak:
                Ale przeciez to standardowe podejscie takich prymitywnych i prostych
                osob, bo ja ja tak wlasnie odbieram.

                Dzieciobojczynie sa wsrod nas, to jest fakt.Sa to najczesciej
                kobiety z nizin spolecznych, zyjace w takich wlasnie warunkach- z
                facetem prostym chamem, biednie, prosto.


                a potem zmieniasz front i prymitywna jest cała ematka nie
                rozumiejąca dzieciobójczyni.
                To w końcu kto jest głupi i zły?
                • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 16:11
                  > To w końcu kto jest głupi i zły?

                  Głupi jest ten, ktory nie zadaje sobie minimum trudu, by zrozumiec
                  przyczyny.Widzi tylko skutki i jest gluchy i slepy na okolicznosci
                  calego zdarzenia.

                  A kto jest zły?

                  System, ktory ma w dupie takie rodziny i takie kobiety.

                  Zły jest tez morderca, bo dokonuje najciezszej zbrodni.

                  Zła jest natura ludzka, skoro dopuszcza mord w obrebie wlasnego
                  gatunku.
                • lola211 Re: Zeznanie dzieciobójczyni 03.09.08, 16:14
                  > a potem zmieniasz front i prymitywna jest cała ematka nie
                  > rozumiejąca dzieciobójczyni.

                  Nie, zadnego frontu nie zmieniam.

                  Natomiast od kobiety , ktora potrafi poruszac sie po internecie,
                  wymagalabym choc odrobiny refleksji i zastanowienia, bo wydawaloby
                  sie ze myslenie nie jest jej obce.
                  Prostym, niewyksztalconym ludziom sie nie dziwie, ze maja do zycia
                  proste podejscie, inaczej nie potrafia.
      • lola211 Re: Dobrze prawisz 03.09.08, 15:15
        Figrut, dlatego na podstawie takich wlasnie watkow coraz bardziej
        utwierdzam sie w przekonaniu, ze na e-mamie naprawde malo madrych
        zyciowo i rozgarnietych kobiet.Szkoda.
        Plota najczesciej takie farmazony bez zastanowienia, ze pusty smiech
        ogarnia.
        Zero wyobrazni i spojrzenia na realia.
        • haja197222 Re: Dobrze prawisz 03.09.08, 15:43
          Nie czytałam całego wątku. Przeczytałam tylko wywiad sad Pani niewątpliwie powinna ponieśc karę za to co się stało, ale dlaczego tylko ona ? Nie potępiam tej kobiety, ale nie chcę jej także usprawiedliwiac. Bardzo, ale to bardzo żal mi jej i jej wszystkich dzieci. To okropne do czego może doprowadzic życie pod jednym dachem z facetem, którego się kiedyś kochało. Dlaczego stał się bydlakiem ? Matko kochana, co ta kobieta musiała przeżywac... Po przeczytaniu tego wywiadu czuję się jakby mi ktoś obuchem trzepnął w łeb. Straszne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka