Dodaj do ulubionych

Kara dla koty

16.09.08, 10:47
Moja kota dzisiaj w nocy przekroczyła wszelkie granice. Puściły mi nerwy i aż
dałam jej w tyłek (zła dirgone, wiem), co oczywiście przyniosło skutek
odwrotny do zamierzonego, bo zaczęła drzeć mordę jeszcze głośniej.
I teraz siedzę i wymyślam karę. Kara ma być bardzo dotkliwa, żeby poszła po
rozum do głowy i zastanowiła się nad sobą.

Macie jakieś pomysły? Od razu napiszę, że ograniczenie jedzenia nie przyniesie
skutku, bo ona i tak nic nie żre.
Obserwuj wątek
    • seniorita_24 Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:49
      Zła Dirgoen, koteczek sie zemści suspicious Co zrobiła równie zła kota?
      • dirgone Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:59
        Kocie-wredocie powiedziałam wczoraj, ze dzisiaj rano mam ważne spotkanie i ze
        potem jestem sama w robocie, więc muszę się wyspać. O godzinie 24 skoczyła na
        pudełko z nowymi kieliszkami. Kiedy zbierałam szkło otworzyła szafkę i zrobiła
        "porządek" ze świeżo uprasowanymi i poukładanymi ciuchami. Wyrzuciłam ją z
        pokoju. Normalnie zaczyna się drzeć o godzinie 5-6 rano, ale dzisiejszej nocy
        postanowiła zrobić to od razu. Najpierw było "WPUSĆ MNIE!" plus skakanie na
        klamkę z różnych pozycji - z miejsca, z biegu, z krzesła (otwiera drzwi, ale te
        do pokoju nie odskakują). Potem przeszła w ton żałobny (działający na wiele
        osób, bo to takie miauczenie tonącego kota, kota w potrzasku lub kota
        opłakującego martwe dzieci), potem dostała chrypy i miauk żałobny przeszedł w
        miauk żula pod meliną. I w końcu zaczęła się rzucać w drzwi z rozbiegu. Wtedy
        nie wytrzymałam, otworzyłam i dałam klapa (zła dirgone, zła). A ten potwór
        odzyskał wtedy siły witalne i głos i zaczął z taką wściekłością i ujadaniem na
        te drzwi napierać, ze jakbym miała pistolet pod ręką, to bym wystrzeliła
        wszystkie kule.

        Jestem nieprzytomna z niewyspania. Sprzedam tę kocicę na futro.
        • seniorita_24 Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 11:04
          Będa się tłuc nawzajem, prawdopodobieństwo, że razem będą atakować pańcię w
          środku nocy jest, ale nie wielkie ;P Dirgone, kota nie chciała abyś zaspała na
          ważne spotkanie stąd jej zabiegi abyś nie zasnęła snem kamiennym.
          • dirgone Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 11:08
            Jakiś czas temu rozważaliśmy towarzystwo dla niej. Obawiamy się jednak, że ona
            zamęczy drugie zwierzę na śmierć. Robi tak ze zwierzętami moich rodziców, które
            po jej wizycie nie wychodzą z kryjówek przez kilka dni i odsypiają to ponad
            tydzień.

            Już dawno się nie użalałam przez nią, no ale dzisiaj po prostu nie mogę, no ona
            jest okropna po prostu. I niezmordowana.
            • seniorita_24 Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 11:16
              Ona ma mnóstwo energii, która musi gdzieś zainwestować. Przy drugim kocie o
              rożnie dużej chęci do zabawy miałabyś z nią więcej spokoju i przychodziłaby do
              ciebie na głaskanie a nie z drapieżnym błyskiem w oku. Jeśli nie zareagowałaby
              agresywnie na nowego lokatora to mogłabyś podziwiać kocie gonitwy, zapasy a
              nawet wspólne spanie, mycie się nawzajem a potem zasypanie w podwójnym kłębku smile
              Znajdź kota, który lubi towarzystwo innych, nie jest lubiącym samotność,
              statecznym osobnikiem, daj im tydzień lub dwa na zaakceptowanie faktu iż nie są
              jedynymi kotami na świecie i mają razem mieszkać a potem możesz cieszyć kocim
              dwupakiem i spokojnym snem.
              Jeśli miałabyś jakieś pytania to możesz śmiało pisać do mnie na gazetowego tylko
              daj znać, że wysyłasz wiadomość. Mam już sporo udanych dokoceń na swoim koncie smile
              • dirgone Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 11:22
                No właśnie z tą agresją na nowego lokatora jest najgorzej. Zdarza się, ze ktoś
                do nas z jakimś zwierzęciem wpadnie i wtedy szybko musi wypadać, bo chociaż kota
                w innym otoczeniu jest bardzo towarzyska, to w naszym mieszkaniu każde zwierzę
                traktuje jak intruza, którego trzeba zniszczyć.
                Jak skończymy remont mieszkania, to pewnie pomyślimy jednak o tym i wtedy z
                chęcią skorzystam z pomocy. Na razie muszę przecierpieć to, co mam teraz. Ona ma
                takie napady - czasami jest naprawdę w miarę grzeczna (jak na takiego kota), a
                czasami ręce opadają.
                Wybawiona jest codziennie, ale nigdy nie jest jej mało. To już taki przypadek
                ciężki, który o leczenie się otarł. Ona nawet swojej sterylizacji nie zauważyła sad
                • sir.vimes Czy ona ma na co się wspinać? 16.09.08, 18:13
                  i czy jest opcja by nabrać ją , że specjalny koci mebelek jest fajniejszy niż
                  twoje rzeczy? Takie coś można wstawić do kuchni - i wtedy szaleje tam...
                  Oczywiście, to się sprawdza u jakiegoś 10% kotów...
                • redmiss Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 23:45
                  idzie za modą - kocica z ADHD big_grin
            • bswm Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 11:16
              Nie wiem ile kota ma lat, ale nasze jak były małe też często wariowały w nocy,
              teraz kładą się grzecznie spać.
              Ale jak kiedyś wiedzieliśmy, że koniecznie musimy się wyspać, robiliśmy tak:
              godzinę przed spaniem zabawa z kotem, najlepiej zabawką na sznurku, piłeczką,
              itp... a później najlepsze smakołyki, które uwielbia w dużych ilościach -
              efektem jest słodki sen do rana.
              Poza tym my zamykamy się z kotami w sypialni, wcześniej wynosząc z niej
              wszystkie zabawki. Koty czasem są zdziwione, że tak wcześnie dzwoni budzik wink)
          • kawka74 Re: Kolegę lub koleżanke jest spraw 16.09.08, 15:59
            No, nie wiem, w trakcie tłuczenia się nawzajem kłębowisko złożone z kotów
            przeturlało się mojemu mężowi przez potylicę. Szrama jest całkiem jak z Wietnamu.
            Nie spaliśmy potem pół nocy, bo nie dało się wyprowadzić kotów z sypialni, a nie
            chcieliśmy, żeby front przetoczył się znów po naszych głowach.
        • krzysztof-lis Re: Kara dla koty 16.09.08, 11:48
          > Wyrzuciłam ją z pokoju.

          My mamy dwa koty. Czasem zdarza im się buszować w nocy. Ostatnio zauważyłem, że
          zazwyczaj zaczynają o 5. rano. Wtedy ktoś wstaje z łóżka i wyrzuca koty do łazienki.

          Do łazienki, bo po drodze jest dwoje drzwi i nie słychać ich miauczenia i drapania.

          W łazience mają kuwetę, więc jest to kara tylko w tym sensie, że nie pozwalamy
          im biegać po całym mieszkaniu.

          Jak wstaję o 6:30, najczęściej oba śpią, ale od razu chcą wybiec z łazienki. wink
        • herriot Re: Kara dla koty 17.09.08, 13:18
          >Wyrzuciłam ją z pokoju. Normalnie zaczyna się drzeć o godzinie 5-6 rano, ale
          dzisiejszej nocy
          > postanowiła zrobić to od razu. Najpierw było "WPUSĆ MNIE!" plus skakanie na
          > klamkę z różnych pozycji - z miejsca, z biegu, z krzesła (otwiera drzwi, ale te
          > do pokoju nie odskakują).

          Widocznie ogladala ten filmik
          deser.pl/deser/1,83453,5000363.html
          wink))
          Moja kota tez tak robi i tez zawsze udaje, jak w koncu jej otworze, ze w sumie
          to wcale jej nie zalezy zeby wejsc tongue_out
    • margotka28 Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:50
      niestety obawiam się, że kara dla kota i tak nic nie zmieni. Nie
      umiem ci pomóc, bo mój aż tak drastycznie się nie zachowuje, żebym
      musiała go karać. Co najwyżej śpi w kiblu, jak już przesadzi z
      rzucaniem się na odkrytą nogę lub rękę. Nie wiem co w nim siedzi,
      ale jak tylko widzi w nocy, że ktoś wystawia nogę rzuca się na nią z
      pazurami. I jak nie chcę być kolejny raz podrapana, zamykam na noc
      kota w WC. Daję mu tam kuwetę i kocyk. Zresztą mój kot dobrze wie,
      że za atakowanie idzie do WC. Ale i tak atakuje. I sam idzie po
      takim ataku do kibelka smile
      • seniorita_24 Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:54
        Może jej sie nudzi jak kota jest sztuk jeden. U mnie sztuk jest więcej i jeśli
        zaczynają rozrabiać np. śpiewać, atakować namiętnie stopy, tłuc żaluzją to
        kolektywnie wylatują za drzwi sypialni. Nie zaczepiają mnie zbyt często bo mają
        się z kim bawić. Nie przeszkadza im to, że o najlepszej porze do zabawy
        (4.00-6.00) zalegam w pościeli. Za kot pojedynczy swojego czasu był bardzo
        wytrwały w zachęcaniu mnie do wstania i nakarmienia, rozmowy, wspólnej zabawy.
        • bswm Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:58
          Dokładnie, u mnie jak był jeden kot, to szalał, zaczepiał nas, itp... teraz jest
          spokój. Poza tym kara po takim czasie kompletnie nic nie da, kot nie wykształcił
          abstrakcyjnego myślenia - działa jedynie akcja - reakcja i to też absolutnie nie
          bicie. Ja mam przy łóżku psikaczke z woda - taka do kwiatów czy np. do
          prasowania. Koty strasznie nie lubią jak się je psika, u nas wystarczy, że przez
          sen złapię psikaczkę i już sie uspokajają.
      • przeciwcialo Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:56
        On poluje. Taka ruszajaca sie reka czy noga działa mu na wypbraźnie.
    • przeciwcialo Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:55
      A co ta kota ci zrobiła?
    • mama_kotula Re: Kara dla koty 16.09.08, 10:58
      Jezuuu, przestraszyłam się tytułu wątku normalnie ;-PPPP
      • to.ja.kas Re: Kara dla koty 16.09.08, 11:36
        Mam pięć futer i coś Ci powiem....koniecznie drugi a potem
        szlaban!!! na wiekszą ilość.
        Ze na poczatku spróbuje zabic intruza? Normalka. Po miesiącu beda
        sie kochac smile
        • seniorita_24 Re: Kara dla koty 16.09.08, 11:47
          Tak, dopóki sie krew nie leje i poza wrzaskami, warczeniem i syczeniem nie ma
          ofiar to nie warto panikować. To.ja.kas dwa koty to moim zdaniem konieczne
          minimium smile
          Rezydent zawsze u siebie czuje się pewniej i broni swojego terenu. Rzadko
          zdarzają sie przypadki, że kot chce pozostać jedynakiem i tępi skutecznie
          pojawiające się w domu zwierzęce formy życia (drugi kot/pies)
          • to.ja.kas Re: Kara dla koty 16.09.08, 11:54
            Skutecznie tepią te osobniki których pańcie mają słabe nerwy i
            wydaje im się, że będą wynosić z domu ścierwo nowego i szybko
            takiego nowego z domu wyprawiają dalej bo stary go pożre...ale koty
            sa cwane, tłuka sie, wrzeszcza ale by sobie krzywdę robić...u kotów
            nie słyszałam smile

            jako mająca pięć futer (a przez dom przewinęło mi się kilkadziesiąt
            bo wiele lat zajmowałam się bezdomnymi) mam doswiadczenie w tym
            zakresie i nigdy nikt nikogo nie pożarł...raz kot nr 2 zesrał sie ze
            strachu tak się kotka nad nim pastwiła pierwszego dnia...ze strachu
            mozna sie zesrac ale da się przezyc...teraz miedzy nimi nie ma moze
            milosci (kota nr 1 nie lubi żadnego z pozostałej czwórki) ale się
            tolerują i nawet liżą sobie uszy.
            • seniorita_24 Re: Kara dla koty 16.09.08, 12:03
              Ja miałam raz przypadek gdy wyadoptowany przeze mnie kociak, usposobienie
              łagodności został zagoniony pod wannę i skutecznie tłuczony przez rezydenta.
              Mały zamiast sie bronić siedział tam bezbronny i przerażony. Bardziej pewny
              siebie kot oddałby tamtemu, ale on jest spokojny, łagodny i nieśmiały - więc
              znalazł inny dom z kotem o opiekuńczym charakterze smile
              Natomiast był to wyjątek potwierdzający regułę, że czasem szybciej czasem
              wolniej koty dogadują się i akceptują.

              BTW dla takich widoków na pewno fajnie mieć koty dwa smile
              www.kocia_stronka.republika.pl/dwa_koty.html
              • to.ja.kas Re: Kara dla koty 16.09.08, 12:13
                A jak u mnie tak leżą cztyery?? tongue_outPP
                Tylko dziewucha się alienuje smile
    • lola211 Repytanie do kociar 16.09.08, 11:44
      Dziewczyny , poradzcie- watek akurat dla mnie na czasie.Mojej mamy 7
      miesieczny kocurek zostal osierocony przez przyjaciolke. Od miesiaca
      jest taki nie swoj no i chcemy mu sprawic towarzystwo.

      Czy pod 1 dachem beda zgodnie zyc 2 kocury, czy jednak decydowac sie
      na kotke? No i czy kocurki, nawet po kastracji, nie beda znaczyc
      terenu?Jest do wziecia samczyk, ale mam takie wlasnie watpliwosci.
      • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 11:55
        Lala na początek mam pytanie - co sie stało z koteczką? Jeśli to była śmierć na
        skutek choroby wirusowej należy odczekać wskazany przez weterynarza okres zanim
        zaadoptujecie następnego kota.
        Jeśli kot wychodził i wskutek tego zginął - ograniczyć wychodzenie lub nie brać
        kolejnego kota.
        Płeć przy dokoceniu nie ma większego znaczenia - tylko trzeba odpowiednio
        wcześnie wykastrować (koteczka już w wieku 5 miesięcy może zajść w ciążę z 6
        miesięcznym kocurkiem). Wykastrowane kocurki nie znaczą - jeśli przed kastracją
        zapach ich moczu sie zmienił to przez kolejne kilka tygodnie po zabiegu poziom
        hormonów (tym samym nieprzyjemny zapach) będzie sie zmniejszał.
        W momencie dokocenia oba kociaki powinny być zaszczepione. Jeśli tak nie jest
        nowego należy odseparować np. w łazience, odrobaczyć, odpchlić i dopiero puścić
        na pokoje.
        • lola211 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 11:58
          Kotka miala bialaczke, to byla taka znajda - zdechlaczyna.
          Kocurowi zrobilismy testy- jest zdrowy.
          Kocurek jest wykastrowany.
          • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:08
            Lola, przepraszam, że przechrzczenie na Lalę (BTW moja kotka ma tak imię). W
            przypadku białaczki zakażenie następuje przez bezpośredni kontakt więc brałabym
            szybko nowego kota. Rezydent przyzwyczajony do towarzystwa na pewno czuje sie
            samotny bez kociego towarzysza.
            Jeśli byś była z Wawy lub okolic to mogę ci nawet przedstawić dwóch kocich
            kandydatów na dokocenie, płci męskiej, w wieku 4 miesięcy.
            • lola211 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:12
              > Lola, przepraszam, że przechrzczenie na Lalę (BTW moja kotka ma
              tak imię

              smilenie szkodzi, tym bardziej ze powod pomylki uzasadniony jak
              najbardziejsmile.

              Jestem z Wrocławia, tez kotkow pod dostatkiem, szukamy najlepszej
              opcji.
          • lola211 Re: DZIEKI 16.09.08, 12:58
            Troche mi sie rozjasnilo,tez jestem za jak najszybszym znalezieniu
            nowego miauczacego lokatora.
        • to.ja.kas Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 11:58
          MOje koty przez siedem lat nie wychodziły...i teraz odkąd biegają po
          dworzu, to szczescie w ich oczach jak mogą wyjsc z domu - bezcenne.
          Można kota nie wypuszczac,...tylko po co go męczyc?
          Bo widzac róznicę widzę jaka to męczarnia.
          Ja jak wychodzę z domu tez moze mnie samochód rozjechac tudziez
          piorun zabic itd.

          A byłam wielką przeciwniczką wypuszczania kotów. Sa warunki i nie
          jest to 7 pietro przy torach tramwajowych i autostradzie...niech
          biegają.
          • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:25
            Ja byłam całkowita przeciwniczka wypuszczania kotów. Teraz jestem przeciwniczką
            wypuszczania kotów samopas tzn. wypuszczasz i jeśli wróci wpuszczasz. Spacery
            pod okiem opiekuna do ogródka (jeśli za płotem nie ma ruchliwej drogi i tym
            podobnych atrakcji), kot na smyczy podążający z ogonem w górze - to akceptuję.
            Wizja "szczęśliwego wychodzącego kota" żyjącego rok nie przemawia do mnie, wole
            kota "męczącego się" przez 20 lat długiego życia w bloku.
            • to.ja.kas Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:32
              Nie chciałabym być twoim mkotem smile Wizja szelek i godziny na dworzu
              jest dla mnie dołujaca wink
              Moje koty poza jednym NIENAWIDZĄ smyczy, nie potrafią na niej
              chodzić i są NIESZCZESLIWE. POki co wychodzą od roku i (niestetytongue_out)
              ciagle mam ich pięć smile))))
              • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:42
                Ja nie napisałam, ze moje spacerują w szelkach przez godzinę. Twoja wizja minęła
                sie z rzeczywistością. Mieszkam w dość bezpiecznej okolicy dla kotów, sporo z
                nich odwiedza mój ogródek, nie ma wśród nich zbyt dużej rotacji co nie oznacza,
                że wypuszczę moje aby mogły do woli eksplorować okolicę. Jeszcze żaden nie wpadł
                w depresje w domu a co ważniejsze pod samochód tez nie.
              • babcia47 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 13:14
                ja w miejscu gdzie obecnie mieszkam (przy ruchliwej trasie) tez
                miałam pięć zanim nie przestałam wypuszczać..żaden nie przezył
                dłużej niż rok bez wypadku a wogóle dłuzej niż 2,5 roku..sad( teraz
                ma 3 w duzym domu, maja gdzie latac i bawić się. Tylko jeden wyraża
                zainteresowanie wyjsciem na zewnątrz i czasem mu sie udaje..ale
                szybko wraca. Jedna kotka naiczona od kociaka przez syna chodzenia w
                szelkach i przebywania na dworze nie przejawia chęci wychodzenia, a
                trzeci z racji charakteru panicznie sie boi, nawet do otwartych
                drzwi tarasu sie nie zbliża..zresztą za ogródkiem ciągły warkot i
                szum samochodów..
      • to.ja.kas Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 11:56
        Kocury razem - nie ma problemu.
        Kastrowane w miare wczesniej nie powinny znaczyc.
        Zdarzaja sie (i to wcale nie rzadko) osobniki które czasem
        znaczą "pomimo"...mam takiego jednego niestety, na szczescie jest
        głownie poza domem.
        • lola211 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 11:59
          No wlasnie, a zdecydowanie nie chcialabym, zeby czuc bylo kota w
          domu.Chyba bede szukac kotki.
          • to.ja.kas Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:12
            eeee ale kastrowanego nie czuć w ogole...a posikiwac moze również
            kotka (nie ma reguły).
            Zdarza sie to, ale Tobie nie musi...a kota teskni i młoda wiec
            sprawiaj jej chłopaka (sa zdecydowanie milsi wg mnie niz dziewuchy :-
            ) )
            • bswm Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:19
              ja mam pięć dziewczyn i dwie z nich to przylepy maksymalne, 3 są zdystansowane,
              ale też się lubią poprzytulać. Moi rodzice mają kocura i kotkę, kocur jest
              całkowitym alienem. Więc myślę, że nie ma reguły.
              • to.ja.kas Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:24
                bswm napisała:

                > Więc myślę, że nie ma reguły.

                Masz rację. Zawstydziłas mnie. Taki niepotrzebny i nieprawdziwy
                ogólnik smile
              • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:27
                Ja mam 2 koty - jedna charakterna piękność z zestawem fochów na każda porę, a
                druga zawsze chętna na głaskanie, przytulanie i drapanie za uchem. Dwa kocurki
                lubią pieszczoty -jeden częściej drugi rzadziej. Co kot to charakter smile
          • seniorita_24 Re: Repytanie do kociar 16.09.08, 12:18
            Poszukaj wykastrowanego dorosłego kota, który lubi inne koty - twoje firanki
            tylko na tym zyskają. Nie martw się wykastrowany kocur nie znaczy i jego mocz
            nie ma tego zapaszku tyle tylko, że dorosły kot, który dojrzał (jego mocz już
            śmierdzi) musi mieć te 2 tygodnie aby pozbyć sie cuchnącego moczu.
    • katia.seitz Dokoceniu mówimy tak! 16.09.08, 13:05
      Wprawdzie poprzedniczki już o tym pisały, ale ja również potwierdzę,
      że drugi kot wydaje się być dobrym pomysłem.
      I nie ma co się przejmować tym, że kotka przegania "obce" koty,
      które przychodzą z wizytą. Początki zakocenia tak właśnie wyglądają -
      syczenie, fukanie, bójki. Po tygodniu - czasem krócej, czasem
      dłużej - wszystko zwykle się dociera.
      Naszej domowej kici sprawiliśmy kiedyś tymczasowego kolegę (kotka
      mojej cioci, mieliśmy go na przechowanie). Przez pierwszych kilka
      dni była walka, syczenie, chowanie się kotki (bo to ona przegrywała
      walki) pod łóżko, złość kotki na nas za sprowadzenie jej konkurenta
      itp.
      Za to teraz, kiedy kicuś jest u nas drugi raz - po prostu poezja.
      Bawią się, razem biegają, psocą, śpią obok siebie, a kotka nawet
      myje kiciusia smile Nigdy bym się tego nie spodziewała po pierwszych,
      traumatycznych doświadczeniach. Tak więc, warto się dokocić!
    • madalenka25 Re: Kara dla koty 16.09.08, 15:07
      polecam forum
      www.miau.pl - mi pomogło rozwiązać wiele problemów i wsparło w
      trudnych chwilach sad

      na dzis jestem posiadaczką dwóch kotów i uważam, że to był doskonały
      pomysł smile)

    • dirgone Re: Kara dla koty 16.09.08, 16:11
      Jeśli chodzi o dokocenie, to ja prawdę mówiąc najbardziej się boję, ze moja kota
      nauczy nowego domownika swoich diabelskich sztuczek. I wtedy to chyba bym już
      bała się do domu wracać...

      Ja już ją widzę, jak po mniej więcej 2 tygodniach szepcze do ucha temu nowemu "A
      jak przegryziesz ten karton, to na dole będzie super niespodzianka! Przegryź,
      przegryź, nikt nie będzie widział" lub "Wodę w toalecie najlepiej spuszczać o
      godzinie 3 nad ranem, koniecznie całą łapą, kilka razy, aż do zablokowania się
      spłuczki" i "Kradzież witamin z szuflady nie jest kradzieżą, tylko odzyskaniem
      swojej własności"

      Miałam kiedyś parę włamywaczy-rozwalaczy, psa i kota, które działając razem
      potrafiły się włamać do każdego zakątka w domu i zniszczyć doszczętnie to, co
      się w nim znajdowało. Do dziś płaczę po jednej pięknej lalce, której zeżarły
      ciało i tylko głowa mi z niej została...

      Tego drugiego kota to musiałabym specjalnie wybrać, żeby trafił się jakiś
      nieruchawy głąb, niepodatny na złe wpływy i interesujący się wyłącznie spaniem i
      żarciem.
      • sir.vimes U mnie tak właśnie było 16.09.08, 18:23
        jeden kot - to coś jak greebo , dwa koty były jak codzienna wizyta gestapo -
        wszystko rozwalone, pranie zasikane, ręczniki wciągnięte do kuwety, zabawki
        dziecka wciągnięte do szafki z butami (jak??????), milion rodzajów paszy (bo jak
        jedno nie chce to i drugiemu nie pasuje), rozdeptane zioła na balkonie (+
        elegancka kupa w doniczce raz na jakiś czas - dla dekoracji) i WYCIE .

        Ale poza tym było fajnie i wesolutko.

        Zdecydowanie jakbym chciała znów mieć więcej niż jednego kota na raz -
        poszukałabym sędziwego starca z nieuleczalną melancholią. A i tak pewnie mój kot
        jakoś by go rozruszał.

        A propos wątku - ja już na nic nie liczę w kwestii ważnych spotkań rano. Zanoszę
        wieczorem koc dla kota do łazienki i tyle.
    • sir.vimes nie głaskać? 16.09.08, 18:11
      dobę.

      Ale nie wytrzymasz a zresztą kota nie zrozumie idei i tylko się obrazi.

      Porozmawiaj z nią po prostu wink wytłumacz...wink - ja tak robię i mam efekty - kot
      wtedy bardzo mądrze i uważnie patrzy.
      • verdana Re: nie głaskać? 16.09.08, 18:39
        Dokociłam syna - kota okropnie plakala sama w domu.
        Efekt - maly kot wygryzł ją z łóżka, nauczył paru sztuczek, odgryzł
        syna od internetu (modemów tego typu już nie produkują, sun jest off-
        line od miesiąca). Z kotą raczej się nie zaprzyjaźniły, choć plus
        jest - kota już nie płacze sama. Ale jest szczęśliwa, jak kot bywa u
        nas.
        Matomiast z moim kotem mały jest zaprzyjaźniony, liżą się po uszach,
        śpia przytulone, choć widują się co pare tygodni.
        I jeszcze jedno - mam teorię na temat ceny kotow. Kota znajda,
        znaleziona chora, płaczaca w kałuży, żre wyłacznie najdrozsze
        puszki, jednej marki i w smakach typu "kaczka w sosie prowansalskim".
        Kot rasowy, nabyty za ciężką kasę żre z upodobaniem nawet suchy
        chleb. Teoria więc głosi, ze sumaryczna cena kota = kupno+utrzymanie
        musi pozostawac na stalym, wysokim poziomie.
    • babcia47 Re: Kara dla koty 16.09.08, 23:02
      hmm...moze to jakaś reakcja kocia na przesilenie?? Moja kota właśnie
      mi robi kipisz w szafkach..ratunku!!!!!
    • rudy_wyjec Re: Kara dla koty 16.09.08, 23:11
      Kota nie można karać. Kotu trzeba wybaczać. Trudna ta kocia
      miłość... ale innego wyjścia nie ma, biorąc pod uwagę mściwość i
      pamiętliwość tych żmij.
      • myelegans Re: Kara dla koty 17.09.08, 02:15
        Jak kiedys bedzie w srodku najlepszej kociej drzemki to sie zakradnij i zamiaucz
        jej w ucho glosno, donosnie, zalobnie do skutku az jej zbrzydnie
    • dirgone Re: Kara dla koty 17.09.08, 11:23
      Kota się chyba przestraszyła, bo dzisiaj w nocy zachowywała się wyjątkowo
      spokojnie. Darła się dosyć krótko i nawet zastałam pustą miskę rano!
      Mam pytanie - czy wasze koty również zakopują wodę? Jakieś pół roku temu kota
      odkryła swój atawizm i "zakopuje" miskę z wodą. Pije wodę dopiero wtedy, kiedy
      przynajmniej połowa jest już dookoła rozlana. Wrrr, oszaleć z tym można, bo
      wiecznie mam bajoro w kuchni...
      • sir.vimes Mój kot nie pije z miski 17.09.08, 11:28
        albo z kranu albo z kubka - i kubek musi stać na stole. Czasem "podpija" mi
        kakao, kawę z mlekiem, nawet herbatę ( a z największym upodobaniem - miętę).
        Miska na podłodze? Nie ma takiej opcji. Tak więc twoja kota i tak jest
        niesłychanie łaskawa.

        Co mnie dziwi od lat - to jego chore upodobanie do detergentów - zawsze jak ktoś
        się kąpie kot próbuje pić wodę z kąpieli. Im więcej piany - tym lepiej. Bleee.
        • dirgone Re: Mój kot nie pije z miski 17.09.08, 11:40
          Miska być musi, bo kota mało je, więcej pije (kolejna rzecz odziedziczona po
          mnie). Z kranu pije najchętniej, ale przecież nie mogę zostawić kranu
          odkręconego na cały dzień. Deska w toalecie musi być zawsze zamknięta, bo
          rachunki za wodę przekroczyłyby moje dochody sad
          A kubek na stole ląduje szybko na podłodze stłuczony, więc też odpada. Zostaje
          miska.
          A tego upodobania do detergentów (brudna woda po myciu podłogi - PYCHA!) to już
          w ogóle nie rozumiem. No ale ja nie rozumiem również, dlaczego torebka foliowa
          jest smaczniejsza dla kota niż mięso.

          I nie rozumiem, dlaczego jeśli w całym pokoju porozkładane są koce, to kot i tak
          położy się na zmiętolonej gazecie lub torbie foliowej z zakupami,heh.
          • babcia47 Re: Mój kot nie pije z miski 17.09.08, 14:46
            najsmaczniejsze są zrywki a nie reklamówki..trzeba je dokładnie
            wylizać, potem poszeleścić i uzyc jako posłanie..te typy chyba tak
            to mają..za to u mnie klapa od kibelka musi być stale
            podniesiona..bo dwa koty korzystają..czasem mam kłopot bo musze stac
            w kolejce..smile) na szczęście przycisk chodzi zbyt cięzko, bo na
            rachunki za wodę byśmy tez nie zarobili..jak był delikatniejszy to
            co chwila woda była spuszczana. Wode maja w koedukacyjnym wiaderku
            (razem z psami) ale jeżeli podlewam kwiatki lub odkręcam kran, to
            zaraz któraś łapa ląduje w strumieniu wody..kto to wymyslił, że koty
            nie lubią wody???
          • madalenka25 Re: Mój kot nie pije z miski 17.09.08, 14:49
            mój tez jest amatorem wody z kranu smile ale brudnej wody nie pija, ba
            kiedy w miseczce woda sie ustoi to ja wylewa choc teraz przy
            starszej kocicy mniej bo mu łomot spusciła - zaczeła pic a on jej
            wylał wodę smile za to uwielbia włazic pod prysznic a jak jest woda w
            misce to wkłada łape i najnormlanie w świecie chlapie smile
      • katia.seitz Re: Kara dla koty 17.09.08, 11:30
        Nie, moje tak nie robią.
        Za to mały kotek, co jest u nas tymczasowo, wczoraj nasikał do
        kuwety, następnie z niej wyskoczył i zaczął...zakopywać. Skrobał
        energicznie pazurkami po parkiecie, próbując zagarnąć pojedyncze
        ziarenka rozsypanego żwirku. Co chwila zaglądał do zasiusianej
        kuwety i dziwił się, że wciąż niezakopane smile
        • seniorita_24 Re: Kara dla koty 17.09.08, 12:25
          Trzeba było pomóc biedakowi a nie sie nabijać smile
    • mathiola Dirgone :)) 17.09.08, 13:56
      Poczynania twojej koty bardzo przypominają mi zachowanie moich
      dzieci. Z tym że ja mam takie dwa, nic do nich nie dociera i robią
      to ciągle a nie czasami.
      i dziwią mi się, że mam wieczną nerwicę i histerię oraz globusa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka