Dodaj do ulubionych

Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana?

20.09.08, 11:51
Zawsze bylam dobrze zorganizowana osoba, taka co ma czysto w domu,
obiad na czas, nigdzie sie nie spoznia, sprawy papierkowe ogarniete
i w segregatorach itd. Odkad zostalam mama, moje organizacje szlag
trafil. Ciagle cos jest nie zrobione, mam dosc wiecznego balaganu i
tego ze nic nie moge zrobic na spokojnie. Moja corka ma obecnie 14
miesiecy, a moj dzien wyglada tak. Mloda budzi sie pomiedzy 6 a 7,
dostaje jesc i wiadomo, poranna toaleta. Wszystko - szykowanie jej
jedzenia, przebieranie, mycie jest okraszone jej wyciem jesli tylko
oddale sie na chwile, np. przyniesc cos. Odstawienie jej do lozeczka
oznacza jeszcze wiekszy krzyk. Ona po prostu nie umie byc sama i nie
potrafi sie bawic sama. Corka spi dwa razy dziennie po okolo 30-45
min., i w tym czasie na chybcika sciele lozka, wstawiam i zdejmuje
pranie, ogarniam zabawki i balagan, myje naczynia, myje i ubieram
siebie, jem szybkie sniadanie itd. Robienie obiadu polega na tym, ze
cos kroje, przyprawiam itd. a moja corka wisi uczepiona do moich nog
albo np. wywala rzeczy z szuflad lub szarpie za te ktore sa
zamkniete ze wzgledow bezpieczenstwa i domaga sie ich otwarcia (bo
jak nie to wycie). Wlasciwie nie moge zrobic niczego porzadnie czy
spokojnie bo ona albo zaraz to psuje (np. rozrzuca ulozone pranie,
szarpie za sznur od zelazka gdy probuje prasowac) albo wisi na mnie
i domaga sie zabawy. Okolo 2-3 wychodzimy na spacer i zakupy i
wracamy do domu po 2-3 godzinach. Dodam, ze wiekszosc czasu spedzam
na zabawie z nia, wlasciwie nie ogladam TV, nie czytam, nie
korzystam z kompa chyba ze po 5-10 min kiedy w domu jest maz. Corka
jest codziennie na 1-2 godzinnym spacerze, ma sporo ruchu w domu,
wlasciwie caly czas ma jakies zajecie. A ja padam na pysk. Mloda
idzie spac ok. 21-21.30 i wtedy moglabym niby cos zrobic. Ale nie
mam sily na nic jak tylko kapiel, pomycie garow i polozenie sie
spac. Maz wraca codziennie ok. 6 wieczorem albo i pozniej, i zanim
zjemy i chwile odpoczniemy to juz jest czas na kapiel malej.
Dodatkowo ja pracuje przez weekendy kiedy maz ma wolne, wiec tez nie
moge nadrobic spraw domowych bo jestem w pracy po 8h a maz wtedy
zajmuje sie corka, i wszystko wyglada pobodnie. Ostatnio moja
tesciowa zarzucila mi kiepska organizacje,i to ze nie gotuje obiadow
tylko czesto korzystam z polproduktow. Prawa jest taka, ze jak
zjemy 'normalny' domowy obiad to jest to maksymalnie 2 razy w
tygodniu, corce tez gotuje 2-3 razy na tydzien a tak je sloiczki.
Nie wiem juz czy naprawde jakos marnuje gdzies czas, czy da sie
inaczej, czy jestem kiepsko zorganizowana, czy moze to kwestia tego
jakie jest moje dziecko, w jakim wieku. Czy powinnam ignorowac jej
krzyki, wsadzac na sile do lozeczka i sprzatac, gotowac sluchajac
jak sie drze?
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:00
      Jak dla mnie to powinnaś zrezygnowac z głupotek typu pranie, prasowanie,
      sprzatanie -niech sie mąż tym zajmie, albo Ty (jesli juz musisz), ale raz w
      tygodniu, kiedy mąz bedzie dzieckiem.
      Dziecko faktycznie, wygląda na bardzo przywiązane do ciebie, może mu przejdzie z
      czasemwink
    • sir.vimes Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:03
      Prawda jest taka, że najważniejszą sprawą jest opieka nad dzieckiem i zajmowanie
      się jego potrzebami - po to jesteś w domu, nie po to by sprzątać i gotować.
      Lepiej 5 razy wyjść na spacer niż gotować 4 daniowy obiad.

      Jak rozumiem - porządek i dobra organizacja są dla ciebie bardzo ważne.
      Usiądź spokojnie i zaplanuj co jest dla ciebie tak ważne , że MUSISZ robić to
      własnoręcznie - planowanie rachunków? kompletowanie przypraw? Mycie łazienki?

      I zaplanuj sobie czas na to zajęcie - wtedy gdy dziecko śpi, lub gdy ktoś inny
      (teściowa?? ;D) się nim zajmuje.

      Co do reszty - w tym gotowania - masz kilka wyjść - olać (trudne - bo średnio
      się żyje w mieszkaniu z lepką podłogą i górą nieuprasowanych ubrań), rozdzielić
      wszystko między siebie i męża i zmarnować wspólne wieczory, częściowo rozdzielić
      miedzy siebie i męża a do reszty zatrudnić panią dochodzącą. I to IMO jest
      najlepsza opcja. A zakupy żywnościowe można robić przez net.

      Osoba do pomocy to jest wydatek, który naprawdę się opłaca - nawet jeśli musisz
      na czymś innym zaoszczędzić.

      Gotowanie - najlepiej niech wam teściowa gotuje bo jak rozumiem tylko jej
      przeszkadza fakt używania półproduktów ;DDDD


      • aurora30 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:08
        Tesciowa na szczesciewink mieszka bardzo daleko od nas, to samo moja
        mama wiec nie ma szans na zadna regularna dochodzaca pomoc w opiece
        z ich strony. Czasem przyjada na tydzien czy dwa (tak jedst wlasnie
        teraz)i fakt, pomoga przy dziecku ale ja po takiej wizycie jestem
        jeszcze bardziej zmeczona niz przed, zwlaszcza jesli chodzi o
        tesciowa. Chodzi o zmeczenie psychiczne i dostosowywanie sie do jej
        wyobrazen o synowej idealnej (tzn. nie-dostosowywanie sie i
        konflikty na tym tle).
        Co do sprzatania i prasowania, naprawde ide po najmniejszej linii
        oporu i robie tylko to co naprawde konieczne. Moze wiec faktycznie
        gdzies ten czas mi przecieka przez palce...
        • sir.vimes Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:21
          Nie sądzę by czas przeciekał.

          Zabawa w układanie klocków potrafi zająć z 40 minut, czytanie książeczek - u
          mnie gdy córa była w tym wieku - to 1-2h wyjęte z życiorysy, spacer (czy
          spacery) - też minimum 2 h, tulenie, karmienie, opowiadanie bajki - weź sama
          policz, przecież to kupa czasu.

          Z tą pomocą teściowej żartowałam - ja bym nie chciała zbyt często się z takową
          widywać..

          Ale jeżeli czujesz, że bałagan ci przeszkadza - rozważ dochodzącą. Nie
          codziennie - na raz, dwa w tygodniu. Zniknie wrażenie, ze wciąż nie nadążasz gdy
          nie będziesz natykać się na nieuprasowane ciuchy i rozważać , że niektórzy
          ludzie podobno mają wszystko w kancik i obiady z deserem do wyboru przy trójce
          dzieci.

          Czasem przyjada na tydzien czy dwa (tak jedst wlasnie
          > teraz)i fakt, pomoga przy dziecku ale ja po takiej wizycie jestem
          > jeszcze bardziej zmeczona niz przed, zwlaszcza jesli chodzi o
          > tesciowa. Chodzi o zmeczenie psychiczne i dostosowywanie sie do jej
          > wyobrazen o synowej idealnej (tzn. nie-dostosowywanie sie i
          > konflikty na tym tle).

          Uważam, że należy skupić się na tym co naprawdę jest istotne - jeśli mija się to
          z wizją teściowej, to co z tego. Nie jesteś żoną swojej teściowej, nie żyjesz
          jej życiem, nie mieszkasz w jej domu. Jej zdanie i jej wizje nie maja żadnego
          znaczenia w twoim domu i twoim życiu. Nie musisz jej nic udowadniać i starać się
          sprostać jej wymaganiom.

          Poza tym - czy ona spełnia twoje wymagania i jest idealną teściową z twoich marzeń?

          Może jeśli ona ci coś wytknie ty z melancholijnym spojrzeniem zacznij snuć
          rozważania o babciach z marzeń, które codziennie z uśmiechem pieką waniliowe
          ciasteczka, szyją sukieneczki, suszą zioła i haftują obrusy na posag dla
          wnuczki... I czemu ona tak nie robi...
    • mamaisi Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:04
      Wg mnie nie jesteś źle zorganizowana. Pojawianie się dziecka w domu
      oznacza chwilowy chaos. Jak długo będzie on trwał zależy właśnie od
      nas. Rozumiem Cię, bo przeszłam przez to samo smile Sytuacja nasiliła
      się, kiedy urodziłam drugie dziecko. Ale wtedy już nie zrobiłam tego
      błędu. Młodsz córka ma 8 miesięcy i potrafi nawet przez godzinę
      bawić się sama zabawkami w kojcu. To kwestia przywyczajenia dziecka
      do tego, że nie biegnie się na każde jego zawołanie. Starsza ma 3
      lata i praktycznie jest już samodzielna. Kiedy muszę coś zrobić po
      prostu włączam ją w to - nazywamy to "pomaganiem", ale jak jest w
      rzeczywistości pewnie wiesz smile
      Roczne dziecko można już czymś zająć. Jak odkurzasz to pozwój jej
      chwycić razem z tobą rurę odkurzacza. Będzie to trwało dłużej, ale w
      końcu będziesz miała posprzątane. Obiady gotuj w większej ilości i
      zamrażaj. Pranie też może pomóc Ci powiesić. Umie podać skarpetkę
      mamusi. Spróbuj włączyć ją w prace domowe (oczywiście nie w krojenie
      warzyw i prasowanie) a może wtedy będziesz mogła więcej zrobić a ona
      będzie zadowolona z towarzystwa mamy.
      A teściową się nie przejmuj. Jak jej tak zależy aby synuś zjadł
      domowy obiadek to niech mu ugotuje...
      • mamaisi Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:07
        Zaraz pewnie mnie któraś zlinczuje, że zostawiam wyjące dziecko samo
        w kojcu smile
        Nie - ona po prostu tak ma. Od początku potrafiła sama się bawić.
        To "wydanie drugie poprawione" smile
        Ze starszą córką przeszłam to, co opisuje autorka wątku.
    • mearulezz Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:11
      a moze gotuj duzo tz na 3 dni- jakis gar gulaszu, 15 kotletow -mozesz zamrozic
      pozniej tylko jakas kasza i jest obiad. odpada ci duzo czasu.
    • m_o_k_o Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:30
      Mój syn tez nie dawał mi żyć
      - Jak gotowałam obiad, to otwierałam mu szafkę z garkami,- dawałam
      łyżki i tłukł się, a ja mogam spokojnie przygotowac obiad !
      uwielbiał wchodzic do szafki i bawic sie garami. big_grin
      No i gotowałam od razu na 2 dni - szybkie potrawy typu:
      spagetti, kotlety, pieczenie (same sie w piekarniku robią)
      no i jedziemy do tej pory na gotowych daniach typu: kluski z mięsem,
      pyzy itp.
      - jak miałam prasować - to dawałam mu klamerki do ubrania, albo znów
      garki do zabawy tongue_out
      - sprzątanie - dawałam synowi maą sciereczkę a on chodził i nią
      wymachiwał po meblach !

      Aha zrezygnowałam z jakichkolowiek dupereli na meblach - strasznie
      kurz tam zalega, więc na meblach miewam pare rzeczy - wieksze
      powierzchnie lepiej posprzatać !



      Ale teraz za to mam luz big_grin dla pocieszenia Was za parę lat to dzieci
      będą Wam sprzątały big_grin
      Mój syn dostaje ściere i wyciera sobie sam kurz! odkurza itp
    • kalendarzowa_wiosna Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 12:56
      Absolutnie nie uważam, że jesteś źle zorganizowana
      Popieram tekst o gotującej teściowej, skoro posiłki jej się nie
      podobają. Swoją drogą tekst do matki małego dziecka na temat
      organizacji i dbania o dom, to tekst poniżej pasa i tu teściowa
      popisała się, nie ma co... Przecież wszyscy wiedzą, że przy małym
      dziecku większość spraw przewraca się do góry nogami, a najbardziej
      zaniedbany jest właśnie dom smile Trudno, jeśli mamy wybór albo
      szczęście dziecka albo czysty dom, to chyba jasne jaką decyzję każda
      normalna matka podejmie?

      Natomiast widzę problem w postaci ciągłego kontaktu córeczki z Tobą.
      14 miesięcy to sporo, mała powinna zająć się już sama sobą, choćby
      na kilkanaście minut. Jak dla mnie: kupić kojec, ustawić tak, żebyś
      była na widoku. Uczyć małą, że mama nie zawsze jest potrzebna przy
      zabawie. Niech Cię widzi, ale bawi się sama. Na początek mega
      atrakcyjna zabawka i tylko kilka minut w kojcu. Jak nauczy się
      samocdzielnej zabawy, kojec nie będzie potrzebny.
      No sorry, ale mój syn w wieku 7 miesięcy sam bawił się ok. 30 min.
      Ja musiałam być blisko, ale nie musiałam z nim siedzieć. Jak się
      znudził, zmieniałam miejsce na leżaczek, albo krzesełko, inne
      zabawki i znów pół godziny spokoju. Naprawdę podziwiam twoją
      wytrzymałość smile
      • falka32 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 18:50
        > No sorry, ale mój syn w wieku 7 miesięcy sam bawił się ok. 30 min.

        Ale o czym to świadczy? Przecież to w 80% zależy od temperamentu i charakteru
        dziecka. Są dzieci, które same się sobą zajmują od urodzenia i nie trzeba ich w
        tym kierunku w ogóle trenować, a są takie, które pomimo starań rodziców wymagają
        ciągłej uwagi i nie potrafią się skupić na samodzielnej zabawie. Pewnie, że
        trzeba zawsze wspierać gorąco inicjatywę dziecka, że się samo zajmie sobą i nie
        zawraca głowy smile, ale jak dziecko jest upierdliwe, to nie zawsze jest wina
        rodzica, że nie nauczył, albo przyzwyczaił.
    • korusiar Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 17:09
      ABSOLUTNIE NIE JESTEŚ ŹLE ZORGANIZOWANA!!!
      Bardzo dobrze rozumiem Twoje rozterki ponieważ obecnie przeżywam
      dokładnie to samo. Z tą tylko różnicą, że mam dwoje dzieci.
      Jak któraś dziewczyna powyżej wspomniała po urodzeniu dziecka
      wszystko przewraca się do góry nogami. I to jest prawda. Nic już nie
      jest takie samo. Zmieniają się priorytety, teraz najważniejsze jest
      dziecko i jego potrzeby. Ono jest zawsze na pierwszym miejscu. Ale
      to przecież naturalne dla matki. I wcale nie mam o to pretensji
      (chociaż jestem tylko człowiekiem i czasami się buntuję wink).
      Ja też jestem "uporządkowaną" osobą, na moje nieszczęście pedantką
      do en-tej potęgi wink Przed urodzeniem dziewczynek miałam czas na
      wszystko. Dom lśnił, ubrania poprasowane, codziennie inny obiadek na
      stole, ciasto do kawy itd. Miałam czas żeby o siebie zadbać, poleżeć
      w pachnącej kąpieli, iść do fryzjera, zrobić makijaż i jechać z
      przyjaciółką na kawę.
      Teraz mogę tylko o tym pomarzyć.
      Chociaż jestem na urlopie wychowawczym to ciągle brakuje mi czasu,
      wszystko robię w biegu, tzw. na pół gwizdka, tak jak Ty zaczynam i
      nie kończę.
      Sprzątam bardzo rzadko albo pobieżnie (czyli nie tak dokładnie jak
      kiedyś).
      Nie gotuję codziennie, również często korzystam z "gotowców"
      (paluszki rybne, frytki i tzw. "warzywa na patelnię" to częsty
      repertuar na naszym stole hi, hi, hi wink)
      Piorę w dzień ale pranie rozwieszam dopiero jak położę dziewczyny
      spać.
      Większe zakupy robię przez internet.
      Chociaż nie jestem typem skowronka i uwielbiam spać to wstaję około
      6-7 rano żeby zdążyć wziąć prysznic, ubrać się i wypić poranną kawę
      bo jak młode się obudzą to już koniec. Włączam szósty bieg i bez
      hamulców jazda do około 21 aż dzieci zasną. Dopiero wtedy nadrabiam
      zaległości albo i...nie bo padam na nos.
      Biedny ten mój mąż bo dla niego to już wogóle nie mam czasu (jeśli
      wiesz co mam na myśli wink)
      Nie ukrywam, jest mi z tym źle, nie potrafię się skupić na zabawie z
      dziećmi wiedząc, że w kuchni czeka sterta brudnych naczyń, łazienka
      aż się prosi o mycie a po telewizorze można pisać tyle jest na nim
      kurzu.
      Powiem tak, obserwując moją starszą córkę (ma prawie 3,5 roku)
      widzę, że sytuacja trochę się zmieni jak ta młodsza będzie w jej
      wieku. Maja (starsza) jest dosyć samodzielna i nie muszę tak ciągle
      jej pilnować. Obecnie skupiam się na młodszej Zuzi (prawie 6 m-cy),
      która najchętniej przyrosłaby do mnie jak huba do drzewa wink
      Ale to taki wiek, niemowlęta w początkowym (jak długim?) okresie
      życia utożsamiają się z mamą, myślą, że ono i mama to jedność.
      Później (kiedy?) się to zmienia.
      Tak więc, oby do przodu i do 3-ich urodzin Zuzi smile
      Ps. Tylko, że wtedy mamy w planach kolejnego malucha hi, hi, hi wink
      No to może odpocznę na emeryturze wink
      • faga A gdzie są wasi męzowie????? 21.09.08, 13:21
        Jak w ,moim tytlue, gdzie oni są że Wy ciągle macie wszystko na głowie?To, ze
        pracuja nie zwalnia ich z obowiązków domowych tym bardziej jak już jest dziecko.
        Po przyjściu z pracy też przeciez moga posprzatać poprasować prawda? Ale znając
        polskie kobiety, to one od wszystkiego mężów chronia a póżniej narzekają jak to
        im źle na forum.
        • agazat Re: A gdzie są wasi męzowie????? 21.09.08, 14:56
          No wiec moj maz 2 tygodnie kazdego miesiaca spedza w pracy, daleko
          od domu (marynarz - bo meska rzecz byc daleko, a kobieca wiernie
          czekac hehe), wtedy ja mam na glowie dom z ogrodkiem, takze
          warzywnym, dwoje malych dzieci i teraz doszly mi 2 dni tyg w pracy.
          Gdy maz jest w domu, on zajmuje sie ogrodem, samochodem i garazem,
          ja reszta. Czasem cos ugotuje i on lubi pichcic takie bardziej
          skomplikowane obiady.

          Gdy go nie ma, ogrod sobie odpuszczam - tzn podlewam, ale kosze
          tylko gdy mam czas. Troche czasu zajelo mi wychowanie malzonka i
          przekonanie go, ze przy malych dzieciach nie da sie siedziec w
          ogrodku pol dnia i zrobic co sie zaplanowalo. Teraz 4-latka dzielnie
          mu pomaga i jest troche latwiej. Pozostawiony kilka razy sam z
          dziecmi przekonal sie jak to jest ....

          Tak czasem jest, ze nasi panowie nie zawsze sa pod reka do pomocy.
          Moj na szczescie wszystko umie zrobic sam, wiec gdy jest w domu
          latwiej jest nam podzielic sie obowiazkami. Ja np odkurzam dom, on
          robi pranie, ja gotuje, on myje samochody itp. Ale gdy jestem sama,
          musze wyraznie okreslic priorytety. Lubie wieczorem poczytac,
          obejrzec film, napisac do znajomych, posiedziec w sieci i mam na to
          czas dzieki tym wszystkim sposobom, o ktorych pisaly dziewczyny -
          rzadsze sprzatanie, gotowanie na zapas, itp. Acha, ja lubie akurat
          prasowac, ale robie to jedynie ogladajac TV - mam wiec 2 w 1. No i
          mam zupelnie inne dzieci niz autorka watku, co zdecydowanie pomaga.
          Ile w tym naszej zaslugi, nie wiem, ale warto uczyc dzieci
          samodzielnosci od malego.

          pozdrawiam i zycze powodzenia smile
        • ila79 Re: A gdzie są wasi męzowie????? 22.09.08, 00:11
          Wyobraź sobie, że nie każdy facet pracuje w biurze od 7 do 15 i po
          przyjściu z pracy je obiad i ochoczo łapie za ścierę. Mój Mąż
          pracuje od 6.30 do 17, później jeździ na spotkania (również związane
          z pracą). Jak wraca to nie mam nawet sumienia prosić go o włożenie
          brudnych skarpetek do pralki. Wolę,żeby cały pozostały czas
          poświęcił dziecku i wszystko robię sama. To jest kwestia podziału
          obowiązków - ja jestem w domu z dzieckiem, a on pracuje zawodowo za
          nas dwoje i tyle.
        • sir.vimes Faga 22.09.08, 10:43
          ale jeżeli jedno z rodziców pracuje i wraca koło 18-19 (nie wspominając o tym,
          że niekiedy później) to i tak nie da rady zająć się wszystkim - bo warto by
          część czasu tata poświęcił dziecku (i tylko dziecku), warto tez trochę czasu
          poświęcić sobie nawzajem.

          Nie widzę opcji by cała doba całej rodziny oprócz snu przeznaczona była tylko na
          obowiązki. Zawsze zostają jakieś "niedoróby".

          Czasem trzeba zapomnieć, nie zwracać uwagi na pewne niedociągnięcia gospodarstwa
          domowego, a czasem nie obejdzie się bez pomocy osoby trzeciej.

          Bo najważniejszy jest czas dziecka z mamą, czas dziecka z tatą i wspólny czas
          rodziców - nie to, że się ma wyprasowane ręczniki.

    • falka32 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 18:27
      Napisałam długi post o organizacji życia z dzieckiem, ale poszedł w powietrze,
      więc streszczę puentę:

      Być może (nie mówię, że na pewno) popełniasz błąd, usiłując funkcjonować
      podobnie jak dawniej. Moim zdaniem określenie "dobra organizacja" w kontekście
      prowadzenia domu przy 14-miesięcznym upierdliwym dziecku (łączę się w bólu,
      ciesz się, że nie masz dodatkowo równie upierdliwego 3-latka) sprowadza się
      wyłącznie do dwóch przykazań:

      1. obserwuj dziecko, kiedy ma szczytu i dołki aktywności i cokolwiek planujesz,
      planuj tylko w dołkach, a zabawę z dzieckiem planuj w górkach
      2. Wykorzystuj okazje, które stwarza dziecko.

      Czyli: jeżeli zaplanowałaś, że zrobisz zakupy na spacerze a potem ugotujesz
      obiad na dzisiaj (a nie na pojutrze) - bo tak wynika z logiki dnia - więc
      weźmiesz się za gotowanie w godzinach, kiedy dziecko ma szczyt
      aktywności/upierdliwości, to możesz co najwyżej dostać histerii z frustracji,
      przypalić wszystko albo obciąć sobie palec nożem.

      Jeżeli dziecko akurat bawi się spokojnie - nie zawracasz mu głowy, nie idziesz
      na spacer, tylko lecisz zbierać ciuchy z podłogi albo ogarniać kuchnię, dopóki
      ono się tobą nie interesuje.

      Nie zaczynasz czynności, których wiadomo, że ich nie skończysz - to oszczędza
      nerwy. Czekasz na okazję, żeby móc je zacząć i skończyć jak człowiek, inaczej to
      żadna robota.

      Nie bawisz się w wieszanie prania czy prasowanie z 14-miesięcznym dzieckiem jako
      asystentem. Chyba, że naprawdę masz stalowe nerwy i wcale nie musisz tego
      dzisiaj dokończyć.

      Korzystasz z kojca/łóżeczka, kiedy dziecko ma dołek aktywności, albo ze stoperów
      do uszu (ucząc dziecko odraczania gratyfikacji smile

      Korzystasz ze zdobyczy cywilizacji (bajki na dvd, MiniMini)i nie masz z tego
      powodu wyrzutów sumienia. Gdyby nie MiniMini, Teletubisie i Baby Einstein, od
      roku nie jadłabym obiadów. Jeżeli masz coś do zrobienia koniecznie teraz i ci na
      tym zależy (chcesz ogarnąć chatę, bo goście przychodzą), włączasz elektroniczną
      nianię czyli tv, znajdujesz zawartość odpowiednią do wieku, dzięki której
      dziecko się umuzykalnia i rozwija intelektualnie tongue_out i robisz to, co masz do
      zrobienia. Kończysz robotę i oboje jesteście zadowoleni i w dobrych humorach,
      choć Superniania z pewnością by uznała, że krzywdzisz dziecko i odbierasz mu
      siebie tongue_out

      Trzeba sobie radzić, po prostu.

    • lolinka2 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 21:23
      nie tyle niezorganizowaną co nie posiadającą konkretnego systemu
      wartości odnoszącego sie do kwestii codziennych.
    • beamek8 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 22:11
      Jedyna rzecz warta żelazka to koszule do pracy w biurze. Ja prasuję jeszcze
      chustę, bo to znacznie zwiększa komfort noszenia i tyle. Trzeba dbać o planetę i
      nie marnować niepotrzebnie prądu.

      Fajnie jest, gdy teściowa rozbiera mego faceta i ostentacyjnie prasuje mu
      wszystko. Cieszę się wtedy, że nie marnuję życia na takie pierdoły.
      A co do sprzątania - tylko wtedy, gdy mają przyjść goście smile
    • fioretti Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 20.09.08, 23:52
      Kobieto!Corka ma 14 miesiecy a Ty szalejesz? Moim zdaniem posiadanie dzieci do
      lat 3 zwalnia czlowieka z jakiejkolwiek organizacji.To najkoszmarniejszy okres w
      zyciu.Wyluzujsmile
    • jomil Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 21.09.08, 08:10
      Przeczytałam cały wątek z wypiekami na twarzy - wielkie dzięki
      autorce i wszystkim tu wypowiadającym się. Do tej pory mi się
      wydawało, ze tylko ja jestem taka źle zorganizowana itd itp a inne
      radzą sobie wyśmienicie... No i w pewnym momencie coś we mnie pękło -
      przestałam się przejmować i uznałam ze tak ma być i już. Jak było
      nieposprzatane nieugotowane tak jest, ale ja już się tym nie
      przejmuję. Nie mam wyrzutów sumienia że dzieciak jedzie głównie na
      słoiczkach, nie prasuję właściwie niczego bo pokochałam dzianinęsmile
      Zmień nastawienie i od razu Ci ulży - tak jak mnie. Więcej
      optymizmusmile
      A na koniec mała, praktyczna porada kulinarna:
      kupuję mięso od szynki (kulka około 1,5 kg) do żaroodpornego
      naczynia wlewam olej, dosypuję przypraw (w moim wydaniu papryka
      ostra słodka, vegeta, pieprz, zioła prowansalskie i co mi tam
      jeszcze w ręce wpadniesmile wrzucam w tą zalewę wymienione wyżej mięsko
      i zasypuję włoszczyzną (mrożoną pokrojoną) i wstawiam do lodówki.
      następnego dnia piekę w piekarniku i mam mięso do obiadu a jak mi
      się zapomni kupić wędlinę to można wcinać i na zimno.
      Jak policzyłam ile czasu zajmuje mi sterczenie przy patelni to już
      właściwie nie jemy kotletów.
      • falka32 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 21.09.08, 11:14
        Co do kuchni, to u mnie od dawna podstawą są dania jednogarnkowe - makaron/ryż z
        warzywami (mrożonki! smile i mięsem (mielonym, czasem w kawałkach), urozmaicane
        przyprawami i odmianami mrożonek smile. Druga wersja to zupy (w których łyżka stoi).

        Trzecia wersja to mrożona ryba bez ości (panga czy inna tilapia) duszona (nie
        smażona) na patelni z przyprawami, co daje pozory zdrowego żywienia a oszczędza
        panierowania i babrania się ze smażeniem. Te ryby się kładzie zamrożone na
        patelnię prosto z torby, dolewa ciut oleju, posypuje solą i przyprawami, włącza
        palnik, przykrywa pokrywką i zapomina o nich na 10-15 minut, nawet niekoniecznie
        trzeba je przewracać na drugą stronę w czasie duszenia. Duszą się w wodzie,
        która z nich wypłynie i się nie rozpadają. Nie znalazłam mięsa, które wymagałoby
        mniej osobistego zaangażowania. Nie brudzą rąk smile. Doskonałe z frytkami z
        piekarnika i ogórkiem kiszonym niekrojonym tongue_out

        Jak wygląda kotlet z ziemniakami i surówką to już prawie zapomniałam, tylko u
        teściowej jadam.
    • suesslein Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 21.09.08, 14:03
      moja rada:

      -dziecko w tym wieku nie potrzebuje 2 drzemek,skasuj jedna a wtedy
      bedziesz mogla polozyc ja spac wczesniej. 21 to zdecydowanie za
      pozno, jak dla mnie.
      -stopniowo przyzwyczajaj ja do samodzielnej zabawy, jak gotujesz daj
      jej garnek i drewniana lyche, niech tez gotuje. niech nieco
      poplacze, niech jednak sie nauczy, ze to jest terror, na ktory nie
      masz ochoty.
      -ja np poswiecalam jeden wieczor w tyg na ugotowanie kilku obiadow,
      po czym je zamrazalam.Nadaja sie do tego glownie miesa w sosach,
      zupy itp. Potem w/g biezacych potrzeb tylko gotujesz makaron, ryz,
      kasze lub ziemniaki- to nie zajmuje duzo czasu.
      -dziecko w tym wieku jedzie na sloiczkach? toz ona pewnie ma juz
      zeby, dlaczego nie je tego, co wy?
      -sprzatanie, czasem trzeba odpuscic, taka jest prawda
      -znajdz chwilke dla siebie w ciagu dnia. usiadzcie przy stole, daj
      dziecku kredki lub ksiazke, a tyzrob sobie herbate/kawe, wez gazete
      i sie nieco odprez.


      moze cos z tego ci przypadnie do gustusmile
      Powodzenia
    • kicia031 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 21.09.08, 14:07
      Pamietam, ze jak Wscieklak byl w tym wieku, to sprawy wygladaly
      podobnie. ale przeszlo mu.

      Moje rady: nie bardz zbyt ambitna. zarzuc prasowanie, obiad z
      polproduktow, sloiczki, supet, tak trzymac.
      I sprobuj wstawac jakies 15 minut przed mala, zebys mogla sie
      ogarnac anim ona wstanie, to naprwde robie wielka roznice.
    • jot-em-ka ODPUŚĆ 21.09.08, 14:32
      Nie jesteś źle zorganizowana, tylko, co najwyżej, za bardzo się
      przejmujesz, bo jesteś z dzieckiem w domu. Pierwsza sprawa jest
      taka, że im ma się więcej czasu na sprawy domowe, tym więcej chce
      się zrobić, a przy dziecku jest to często awykonalne, więc
      frustracja narasta. Przeżywałam dokładnie to samo co Ty, trwało to
      dopóki nie zaczęłam posyłać dziecko na 2-3 godz do żłobka w wieku 2
      lat. Wtedy wszystko ogarniałam jak on tam był i jeszcze do tego
      szukałam pracy. Jak skończył 2,5 poszłam do pracy na pełny etat. I
      odkąd pracuję, jestem znacznie lepiej zorganizowana, bo hierarchia
      sama się ustaliła - brak czasu to wymusił. I teraz tak:
      1. Dziecku poświęcam każdą wolną chwilę ALE NIE POLEGA TO NA TYM, że
      siedzę i się nim zajmuję, edukuję, zabawiam itd. Bawimy się ale i
      sprzątamy raem, coś tam gotujemy itd - jednym słowem normalnie dobie
      funkcjonujemyw codziennych obowiązkach, ciągle rozmawiając i mając
      masę zabawy i śmiechu.
      2. Jeśli muszę coś zrobić nagle i w skupieniu i samotności (np.
      ważny telefon, przelewy albo coś w tym stylu), nie zastanawiam
      się ani minuty i puszczam dziecku bajki, a sama robię co mam zrobić.
      Gdy młody był w tym upierdliwym wieku między 13 a 18 miesiącem
      życia, wsadzałam go w takich sytuacjach do kojca, w mniej ważnych -
      dostawał jakieś mega zajmujące zabawki, np. garnek z kaszą, telefon
      komórowy, garnki, przybornik z ołówkami, starą klawiaturę - coś, co
      go zajmowało. Często też siedział w krzesełku ze mną w kuchni i coś
      tam podjadał zajmującego (np. jagody, jabłko itd).
      3. Sprzątam pobierznie - odkurzam, myję podłogę, czyszczę blat
      stołu, raz na 100 lat kurze (przestałam je zauważać wink), piorę jak
      się zbierze, ręcznie nie piorę nic oprócz swojej seksownej bielizny
      big_grinbig_grin, wieszamy na biegu w locie między dzieckiem a łazienką (ja lub
      mąż), prasuję sporadycznie na filmach wieczorem, czasem dla siebie
      do pracy rano.
      4. Zakupy robimy duże raz w tygodniu w piątek w hipermarkecie (mąż
      odbiera małego ze żłobka codziennie o 15:30, jadą do hieprmarketu,
      kupują co mają kupić z listy zrobionej wcześniej, ja do nich lecę po
      pracy około 17 i wracamy już razem do domu).
      5. Obiady i zakupy planuję raz na tydzień i trzymam się planu.
      6. Czas dla siebie i męża mam po położeniu dziecka spać (od 21), jak
      się bawi w piaskownicy z innymi dziećmi(wtedy czytam, bo jak się nie
      bawi z dziećmi, to bawię się z nim), jak się mu zdarzy zająć sobą
      (wtedy absolutnie mu nie przeszkadzam, tylko robię swoje) i zawsze
      wtedy, kiedy zajmie się nim mąż.
      7. I teraz może najważniejsze - mąż robi dokładnie tyle samo, co ja.

      Jak nie pracowałam również wyglądało to podobnie, z tym, że więcej
      siedziałam z dzieckiem na dworzu (chodziłam na spacery często 2 razy
      dziennie, nie dlatego, że jestem matka idealna, tylko dlatego, że w
      domu dostawałam cholery big_grin).

      Jedym słowem - ODPUŚĆ pedantyzm, przewartościuj sobie życie, nie
      odpuszczaj tego, na czym ci najbardziej zależy, wdrażaj dziecko w
      codzienność, a nie ciągle latasz i wymyślasz jej zabawy big_grin,
      zapamiętaj, że dziecko, któremu pozwolimy się ponudzić, stanie
      się kreatywne, inteligentne itd. big_grin i może znajdź sobie jakieś inne
      zajęcia, niż domowe.

      Pozdrawiam serdecznie smile)



      • jot-em-ka PS 21.09.08, 14:43
        Te zakupy to robimy tylko w piątki, a w pozostałe dni, kiedy mąż od
        15:30 odbiera małego, albo idą na spacer i coś pozałatwiać, albo
        wracają do domu, coś tam wstawią do prania, coś podgotują itd.
        Acha, i jeszcze ważna sprawa - Moje dziecko w wieku 13 msc jadło to,
        co my. Słoiki sporadycznie, na wyjazdach, albo jak coś wypadło i nie
        było obiadu. Ale wtedy siedziałam z nim w domu, więc gotowałam co
        drugi dzień normalny obiad dla nas wszystkich, oczywiście z
        mrożonek, oczywiście jednogarnkowce itd. Trzydaniowe z deserem mi
        się nie zdarzały.
        Kiedyś mi się rzucił wątek na forum OSZCZĘDZAMY - o oszczędności
        czasu. Tam było kilka fajnych patentów, polecam smile
        • falka32 Re: PS 22.09.08, 09:35
          Czy jesteś w stanie znaleźć i podać linka do tego wątku, albo jakąś podpowiedź
          do wyszukiwarki? Bardzo pilne smile
          • jot-em-ka falka32 22.09.08, 10:08
            Nie działa mi wyszukiwarka na Gazecie, więc nie znajdę wątku, ale
            jeśli tobie działa, to wpisz w szyukiwarce forum Oszczędzamy
            "oszczędność czasu" lub "jak zaoszczędzić czas" - powinno zadziałać smile
            To jest wątek na 95% z 2008 r.

            Pozdrawiam smile
    • ledydi5 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 21.09.08, 22:54
      Ja mam obecnie dwie córy rok po roku i trudno mi się czasem też zorganizować.
      Ale trza po pierwsze zatrudnić męża do opieki nad dzieckiem- spacer, zabawa.
      Tylko oni- a ty zostaw ich na godzinę i zrób spokojnie to, co masz zrobić. Bez
      obaw dziecku nic nie będzie, prędzej o męża bym się baławink)Teściowie- podrzuć
      maleństwo, gdy jedziesz na większe zakupy. Zaangażuj rodzinę do pomocy. Kąpiel
      możesz na wieczór przerzucić, a zimą kąpać co drugi dzień. Ja swoją mała kładę
      raz dziennie, też wrzeszczy jak opętana gdy wychodzę nawet do wc ale maluchy tak
      mają- boją się. To że dzieci do 2 lat nie umieją się same bawić to fakt. ale
      możesz dać jej coś nie codziennego do zabawy i wsadzić do kojca nic się nie
      stanie. Jeżeli chodzi o jedzenie ja daje to samo co my jemy i jest dobrze. Moje
      dzieci najpóźniej idą spać o 21- najstarsza, mała zasypia przed 20- jest
      padnięta. A teściową się nie przejmuj, sama zapomniała jak to było.
      A to, że krzyczy- weź pod uwagę ząbki. pozdrawiam
    • morsk2 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 22.09.08, 10:37
      Na Twoim miejscu w pierwszej kolejności skasowałabym dziecku jedną
      drzemkę, żeby szło wcześniej spać wieczorem.
      Jeśli zasze byłaś dobrze zorganizowana, to bez problemu ustalisz i
      wdrożysz rutynę dnia - posiłki o okreslonych godzinach, rytuał
      usypiania, w poniedziałek gotowanie na 3 dni i mrożenie, wtorek -
      zakupy, środa - pranie itd...
      Wciągaj dziecko w prace domowe - jak wieszasz pranie, niech podaje
      klamerki. Nie chce podawać, to niech sobie wysypuje te klamerki i
      wkąłda do pudełka, to bardzo zajmujacewink Sprzątasz - daj małą
      szmatkę, niech też wyciera kurze. Ucz sprzatania zabawek. Gotujesz -
      rób rzeczy mało pracochłonne i dziecko może spokojnie już jeść to co
      Wy, najwyżej mniej przyprawisz.
      No i ucz się odporności na krzyk dziecka. Koniecznie.
      Już za chwilę zacznie sie bunt dwulatka. Jak się nie uodpornisz na
      wrzaski, to wyskoczysz oknam, albo dziecko przez nie wystawisz...
    • daga_j Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 22.09.08, 14:54
      Bardzo podoba mi się ten post, bo obrazuje rzeczywistość po pojawieniu się
      dziecka. I każdy człowiek niedzieciaty powinien to przeczytać tak, żeby docenić
      znajomych posiadających dzieci, i nieco sobie wyobrazić. Nie żeby się
      nastraszyć, bo przecież dzieci muszą się rodzić i jestem za, ale tak informacyjnie.
      Ja nie pracuję w ogóle więc przynajmniej w soboty sprzątamy mieszkanie
      dokładniej, ale w resztę tygodnia zajmuję się dwójką dzieci też do 18 gdy mąż
      wraca i mam podobne kłopoty. Mam problem z organizacją mimo iż moje dzieci
      potrafią pobawić się same. No przynajmniej więcej gotuję niż Ty, ale np. dziś
      mamy obiad z gotowców bo po prostu nie chciało mi się gotować, nie mam pomysłu
      na obiad. Ale też zawsze mam coś do zrobienia, na bieżąco się nawet wyrabiam
      (zakupy, gotowanie, pranie) ale rzeczy typu poukładać w szafie, pomyć i schować
      letnie buty - czekają na niewiadomo kiedy... Ale ja też sądzę, że jest to
      kwestią organizacji, trochę lepiej bym się zorganizowała to bym więcej zrobiła.
      Ale jakoś mi nie wychodzi. Miewam lepsze i gorsze dni (czyli lepsze gdy więcej
      roboty w domu zrobię a dzieci miały super spacer, a gorsze gdy obiad kupowany a
      dzieci wynudzone - nie wiadomo czemu, czas przecieka czasem między palcami)
      Np. teraz niby marnuję czas bo tu siedzę o 15, ale właśnie synuś dosypia mi przy
      piersi, a zaraz zrobię ten niby-obiad, nastawię pranie i pobawię się z dziećmi.
      I będzie już 17. Hm, może coś poporządkuję wtedy? wink
    • aurora30 Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 23.09.08, 17:43
      Dzieki wszystkim za cenne rady. Dochodze do wniosku ze chyba rzeczywiscie musze wyluzowac i ustalic priorytety, ze po prostu czas zrozumiec ze nie da sie zyc tak jak dawniej.
      Mysle, ze u nas sporym problemem jest to ze w gruncie rzeczy brakuje mi jakiejs przeciwwagi do tego bycia w domu z corka, co zreszta zauwazyl ktos wyzej. Niby jakis czas temu poszlam do pracy, bo juz dostawalam szalu od wiecznego siedzenia w domu, ale w efekcie okazuje sie ze tyle mi to pomaga co i przeszkadza. Niby moge oderwac sie na te 2 dni weekendu od spraw domowych i zaangazowac w nie troche bardziej meza, ale z drugiej strony sama praca nie jest specjalnie inspirujaca, jestem w niej juz teraz wlasciwie tylko dla pieniedzy. A maz z kolei jest z tych malo pedantycznych, co to nie zwracaja uwagi na syf na podlodze, rozwalone po calym domu gazety i zabawki i pranie suszace sie 4 dzien. Wlasciwie on w weekendy zajmuje sie tylko mloda i zakupami, na jakies obiadki i porzadki nie mam co liczyc (chyba ze bede nad nim stac i dyrygowac zrob to czy tamto, to wtedy zrobi).

      Ps. Co do tych sloiczkow: cora je z nami wtedy kiedy to co jemy, nadaje sie dla niej. A poniewaz czesto jemy albo pizze z mrozonek albo jakies paluszki rybne czy kotlety plus frytki, czy ryz lub makaron z miesem i sosami to moze zjesc z tego jedynie wlasnie makaron, ryz, ziemniaki lub surowke czy gotowane jarzyny, jesli akurat uda sie mi zrobic. Dlatego tez jada czesto zarcie sloiczkowe, zeby miala jakies urozmaicenie smakowo-skladnikowe.

      Postanowilam zrobic sobie rozpiske co i kiedy robie i faktycznie trzymac sie tego, a nie robic cos od przypadku do przypadku, dopiero jak naprawde trzeba. Slusznie ktos zauwazyl tez, ze chyba warto dostosowac sie do rytmu dnia dziecka i nie robic czegos "waznego" gdy mala ma apogeum aktywnosci. No i czas wyznaczyc mezowi stale obowiazkismile pod tytulem raz w tygodniu ma odkurzyc cala chalupe i raz sprzatnac lazienke, z dokladnym ustaleniem kiedy i jak ma to zrobic. Wtedy zostanie mi "tylko" kuchnia i pokoje do ogarniecia na biezaco. Zobaczymy. Tylko trening telwizyjny mojej cory jakos czarno widze, jakos poki co nie jest zainteresowana bajkami, woli walic pilotem w ekran i przelaczac kanaly oraz wlaczac i wylaczac tv do upadlego.
      Pozdrawiam wszystki zorganizowane i niezorganizowane mamysmile)))
    • luxure Re: Czy ja naprawde jestem zle zorganizowana? 23.09.08, 20:54
      Tak to jest, że pojawienie się dziecka wywraca dotychczasowe życie do góry
      nogami. Niektórych rzeczy nie przeskoczysz po prostu musisz się z nimi pogodzić.
      Przede wszystkim nie daj się dziewczyno zwariować. Obiad nie musi być codziennie
      inny, a już na pewno nie z dwóch dań. Prasowaniem można podzielić się z mężem,
      gotowaniem też. Trochę on trochę Ty. Podłoga też nie musi lśnić bo ostatecznie z
      niej się nie jesmile
      Zresztą to wszystko już Ci dziewczyny wcześniej napisały.
      Żyj swoim rytmem, przede wszystkim swój czas poświęcasz dla dziecka i dla siebie
      a nie dla dupereli w domu... A już na pewno nie daj się wmanewrować w gadanie
      Teściowej, bo jeszcze zaczniesz się tym przejmować a wtedy to już w ogóle bedzie
      klops. Z nią ślubu nie brałaś i swoje uwagi niech zachowa dla siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka