Dodaj do ulubionych

kredyt a problemy psychiczne

18.10.03, 20:31
Witajcie. Wczoraj wzięliśmy z mężem kredyt. Był to jedyny sposób, żeby mieć
większe mieszkanie. Pieniądze z kredytu starczą na pokrycie różnicy w cenie
(bo nasze już sprzedaliśmy), różne opłaty związane z zakupem i mały remoncik
kupowanego przez nas mieszkania. W czym mam problem? Dosłownie nie mogę spać,
boję się. Jest to kredyt 40 tys. na 20 lat. Czy przez 20 lat nie będę spać??
Może komuś wyda się to śmieszne, ale pierwszy raz w życiu mam kredyt. Mamy
niskie dochody, choć bank uznał naszą zdolność kredytową. Tamto mieszkanie,
które formalnie (u notariusza) kupimy w poniedziałek to rudera w wieżowcu,
jego zaletą natomiast jest lokalizacja, która nam odpowiada. Powinnam się
cieszyć - 3 pokoje, duzy balkon, wc i łazienka osobno.... Tak do tego parłam -
zamienić nasze urządzone już 2 pokoje na 3... A wczoraj byłam rozejrzeć się
po tamtym mieszkaniu, dotychczasowy właściciel wywozi jeszcze jakieś
rzeczy...Rozpłakałam się jak małe głupie dziecko, obraz nędzy i rozpaczy!!!!
Nasze sprzedane, kredyt przyznany, gościowi mamy jeszcze przelać w
poniedziałek na konto 40 tys. i tyle. Rzecz nie do odkręcenia. A ja zamiast
się cieszyć - nie mogę spać, słabo docierają do mnie argumenty męża, że to
samo mieszkanie po remoncie będzie wyglądać na pewno dużo lepiej. Czuję na
sobie prawie fizycznie ciężar tego kredytu...śmieszne, nie? Wczoraj w banku
pytałam nawet o szczegóły postępowania egzekucyjnego sad(. Czy kiedyś mi
przejdzie? Czy oswoję ten kredyt i nauczę się z nim żyć? A Wy, które też
brałyście kredyt - jak sobie radzicie? Bo ja przyznam, że mam wizję biedy,
głodu i wszelkich możliwych przeciwności...Jak się przestawić i znormalnieć??
A może po prostu za dużo na raz: urodzenie Agatki (jeszcze nie doszłam do
siebie), upierdliwość Szymka, upierdliwość moja, choroby....i zamiana
mieszkania, bo momentami wydawało mi się, że w tym oszaleję (Szymek do
drugiego pokoiku chodził tylko spać, a tu gdzie śpimy my z Agatką szalał,
oglądał bajki na video, wrzeszczał - czyli zachowywał się jak typowy fececik
w jego wieku). Czy jest szansa, że mi to przejdzie i przestanę się tak
przejmować kredytem?? Już teraz postanawiam kupować tylko naprawdę niezbędne
rzeczy i oszczędzać na czym się da. Niestety nie da się oszczędzić na
remoncie o tyle, że mąż po zaleczonej rwie kulszowej nie może zrobić
dosłownie nic. Jak przerwać to zamartwianie się??

Agnieszka
Obserwuj wątek
    • marzenus Re: kredyt a problemy psychiczne 18.10.03, 20:58
      Agnieszko, wiem co czujesz...
      My kupiliśmy mieszkanie, finansując jego zakup w 40% kredytem. Na szczęście
      wzięliśmy go na 10 lat - zostało nam jeszcze 7 lat spłaty... Kiedy bralismy
      kredyt, byliśmy w takiej sytuacji finansowej, że myśleliśmy, że i tak ten
      kredyt spłacimy wcześniej. Niestety życie okazało się być brutalne. Urodziło
      nam się dziecko, mąż stracił pracę a z mojej pensji ledwo ciągneliśmy. Jednak w
      pierwszej kolejnosci spłacaliśmy najpierw kredyt, potem rachunki, a co zostało
      przeznaczaliśmy na życie. Oczywiścnie nie obyło się bez pomocy naszych
      rodziców...
      Mieszkanie też wymagało remontu. Praktycznie wszystko w nm robiliśmy.
      Oczywiśnie nie jest wykończone. Brakuje nam na to przede wszystkim pieniędzy.
      Mieszkanie już - mnie przynajmniej - nie cieszy, zrobiło się ciasne i ciągle
      nie dokończone...
      Nie wiem, co będzie dalej. Niestety w dzisiejszych czsach nie można być niczego
      pewnym...
      Pozdrawiam
      • wallis Re: kredyt a problemy psychiczne 18.10.03, 21:37
        Kochana, wiem co czujesz, przynajmniej mi sie tak wydaje. Ja co prawda wzięłam
        na siebie kredyt 120 000 na 15 lat ale nie odczuwam ciężaru tej sumy tak
        bardzo, na szczęście. Po prostu liczy się dla mnie spłata każdej kolejnej raty
        i tyle. W tym się różnimy. Natomiast widok mieszkania opuszczonego przez
        dotychczasowego właściciela jest STRASZNY, przerażający. Najpierw oglądasz
        ładne urządzone mieszkanko, zasłony, kanapy etc. a potem wionie... sama nie
        wiem czym, po prostu koszmar... tak tak trudno opisać mój stan w pierwszych
        dniach po przeprowadzce do jeszcze nieurządzonego "nowego" mieszkania.
        Ryczałam przez cały tydzień. Jeszcze okazało się, że nie można spac w nocy z
        powodu chałasu, że terakota w kuchni jest poobijana i pożółkła, ochydne rury
        na wierzchu. Do tej pory żałuję zakupu a minęły już dwa lata. Nie mogę go
        zaakceptować i już. Dlatego radzę ci zróbcie totalny remont i postarajcie się
        urządzić je jak najszybciej, żeby poczuć się w nim DOBRZE. Życzę powodzenia i
        nie patrzcie wstecz ale do przodu. Ciesz się z trzech pokoi i z lokalizacji.
    • skarolina Re: kredyt a problemy psychiczne 18.10.03, 21:40
      Aga, nie będę Cię pocieszać, ale opowiem Ci moją historię.

      Kupiliśmy mieszkanie. To znaczy obejrzeliśmy je raz, zdecydowaliśmy się i
      podpisaliśmy umowę przedwstępną. Załatwiliśmy kredyt, podpisaliśmy umowę,
      przelaliśmy pieniądze i przyszliśmy odebrać mieszkanie. Powiem Ci, że noc po
      otrzymaniu kluczy do mieszkania była najgorszą nocą w moim życiu. Po paru
      dniach mój mąż przyznał się, że jego też. Przede wszystkim poprzedni lokatorzy
      nie zdążyli uprzątnąć wszystkiego, więc nie dość, że ściany brudne, z parkietu
      lakier zdarty, to wszędzie pełno gratów i kurzu - obraz nędzy i rozpaczy. I
      tak jak u Ciebie - rzecz nie do odkręcenia. Płakać mi się chciało, że tak
      potwornie wtopiliśmy wszystkie nasze oszczędności i jeszcze 50 000 kredytu.
      Jednak następne oględziny nie były już tak makabryczne - stan ścian i podłóg
      co prawda się nie poprawił wink, ale wszystko inne zniknęło. Po dwóch tygodniach
      remontu podłogi błyszczały nowym lakierem i listwami, ściany były bielutkie i
      to było już zupełnie inne mieszkanie - NASZE mieszkanie, takie, w którym
      będzie nam wygodnie. I jest do tej pory smile. Oczywiście do ideału mu daleko,
      wiele rzeczy wymaga remontu, który odkładamy na lepsze czasy, ale mimo
      wszystko nie żałuję.

      A co do kredytu - to był mój pierwszy w życiu (i zapewne ostatni) kredyt. Ja
      tego nienawidzę, ale da się z tym żyć. W pewnym momencie to, że z dochodów
      trzeba odliczyć ratę kredytu jest tak oczywiste, że nawet się nad tym nie
      zastanawiasz. Myśmy przeżyli nawet ośmiomiesięczne bezrobocie mojego męża i
      jakoś się udało. A to bynajmniej nie ja jestem tą dobrze zarabiającą w
      rodzinie. I zapewniam Cię, że spałam przez całe te osiem miesięcy smile.

      To co przeżywasz jest normalne. Ostatnio słyszałam nawet, że ma to swoją
      nazwę - "dysonans pozakupowy". Zapewniam Cię, że z czasem mija.

      Pozdrawiam,
      skarolina
    • agacz2905 Re: kredyt a problemy psychiczne 19.10.03, 11:21
      Kolejna noc nieprzespana. Boże, czy ja to wreszcie oswoję?? Jutro podpisanie
      aktu notarialnego i finalizacja zakupu....jutro szereg innych formalności...w
      tym tygodniu będzie wreszcie można wkroczyć z remontem...
      • ehhermiona Re: kredyt a problemy psychiczne 19.10.03, 18:55
        Aga, posłuchaj smile Choćbyś i nie miała tego kredytu, to przeprowadzka ZAWSZE
        jest wielkim stresem. Nawet gdy przenosisz się do nowego, pięknego domu,
        pierwsze dni, tygodnie są straszne, żałuje się swojej decyzji, swojej odwagi
        ("ach, po co mi to było, mogłam sobie mieszkać spokojnie w tym małym
        mieszkaniu, a tu zachciało mi się większego/budowy itd"). Wszystko wydaje się
        być takie obce, inaczej pachnie, inne dźwięki, widoki itd... Ale, Agnieszko,
        jeśli uświadomisz sobie, że to tylko stan przejściowy, łatwiej Ci będzie to
        znieść smile Nadejdzie taki dzień - i często jest to czas, kiedy np. po dłuższej
        nieobecności wraca się dom domu, że otworzysz drzwi i powiesz "No, nareszcie we
        własnym domu!", i poczujesz wielką ulgę, że to miejsce jest i czeka na Ciebie.
        Każde mieszkanie, z którego ktoś się właśnie wyprowadził, będzie wyglądało
        obco , brudno itd. Zobacz oczami wyobraźni, co można z nim zrobić. I pomyśl, że
        ten, kto wprowadzi się do Waszego obecnego mieszkania, będzie miał na początku
        podobne uczucie obcości.
        Oswoisz to mieszkanie, zobaczysz smile A o kredycie nie myśl - już go wzięliście
        i jedyne, co możecie teraz robić, to zacząć go płacić, ale nie płakać wink

        Monika
        • agacz2905 Re: kredyt a problemy psychiczne 19.10.03, 20:59
          Masz rację!! Teraz baaaardzo żałuję swojej "odważnej decyzji". WQiąże się to
          jeszcze z tzw. rozkładem odpowiedzialności za tą decyzję...mam w małżeństwie
          dużo władzy, a władza to duża odpowiedzialność.Chcę przez to napisać, że
          głównie mi przeszkadza ciasnota - a mąż to rozumie. Mieszkamy teraz w
          sprzedanym mieszkaniu, które jeszcze 2 dni temu było nasze. Musimy się
          wyprowadzić w listopadzie. W tamtym musimy robić kapitalny remont - podobnie
          jak tu 4 lata temu. Okna, podłogi, ściany, szafy...odpuszczamy sobie tylko
          skuwanie starych okropnych kafelków bo finansowo i czasowo nie wyrobimy. Nie
          przeprowadzam się daleko, bo nawet kod pocztowy nam się nie zmieni smile). Staram
          się ze wszystkich sił myśleć o pozytywach. Np. o tym, że tam będę miała piękne
          widoki na Rzeszów - 7 piętro, okna na 3 strony świata. Tutaj mam wszystkie trzy
          okna na jedną stronę - tj. na zamknięte podwórze. Komiczne jest to myślenie
          pozytywne na siłę, bo zaraz pojawiają mi się myśli "ten wieżowiec za ileś lat
          się zawali". Przeprowadzka to cholerny stres, 4 lata temu przeprowadziliśmy się
          tu jako bezdzietne małżeństwo...i stres był okropny. Teraz mamy dzieci, 3 razy
          więcej różnych rzeczy niż wtedy...zapowiada się ciekawie. Tym bardziej dziękuję
          Ci za głos pocieszenia, który do mnie przemówiłsmile. Pozdrawiam, Agnieszka
          • rena27 Re: kredyt a problemy psychiczne 19.10.03, 22:14
            Aga ja jeden kredyt gonie wciazz drugim

            Dzieki temu zyje na stosunkowo zadawalajcym poziomie

            Jak nie mieszkamie, to samochod

            Na pocztku, jakies 6 laat temu balam sie baardzo

            Teraz juz mniej, niedlugo przede mna kolejna decyzja o kredycie, i te sie
            troche boje, bo ten bedzie duzy i z cesja

            JESTEM JEDNAK PEWNA ZE ZA 2 MIESIACE BEDZIESZ SIE CIESZYC JUZ W PELNI
            MIESZKANIEM, A ZA POL ROKU PRZYWYKNIESZ DO MYSLI O KREDYCIE BEZ STRACHU. NIE
            BOJ SIE WINDYKACJII, TO RZADKOSC, BANKI TEGO CHCA UNIKNAC.


            DASZ RADE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            GLOWA DO GORY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            JAK PRZECZYTALAM TWOJ POST TO STWIERDZILAM ZE JESTEM NIEPOWAZNA Z TYMI
            KREDYTAMI, ZE JE TAK WCIAZ BIORE - SPLACAM - BIORE..............


            REASUMUJAC - JAK JEST ZDROWIE TO JEST OK - Z KREDYTAMI TEZ - WIEC SIE NIE
            DENERWUJ BO TO SZKODZI ZDROWIU.

            TAKIE ZYCIE - KREDYT - NAWET BRZMI NIENAJLEPIEJ sad ALE ULATWIA TEZ WIELE

            renata
    • kostruszka Re: kredyt a problemy psychiczne 19.10.03, 21:25
      Ago, wzięcie każdego kredytu jest ogromnym stresem. Wiadomo, wyobraźnia
      pracuje... Ale zobaczysz, że kłopoty zwykłej codzienności skutecznie wyprą z
      Twojej psychiki ten konkretny problem. Przecież jest tyle innych bieżących
      spraw, z którymi trzeba się uporać. Wiem, bo sama to przechodziłam. Też
      wzięliśmy kredyt na mieszkanie i to własnie używane. I tak samo,jak opisywały
      to już poprzednie mamy, dostałam szoku, gdy zobaczyłam je po wyprowadzce
      dawnych właścicieli. Było brudne (brązowa wykładzina okazała się morelowa w
      miejscach, gdzie stały meble), zaniedbane i ..."nie moje". Krok po kroku je
      odnawialiśmy (w większości własnym sumptem np. mąż z teściem zrobili meble
      kuchenne, choć bynajmniej nie są stolarzami, ale brakowało kasy). Przechodziłam
      okres takiej niechęci do tego lokum, że chciało mi się wyć po przyjściu z
      pracy. Nic mi sie w nim nie podobało - ściany były nierówne, maleńka łazienka w
      czarnych kafelkach, a balkon mikroskopijny. W dodatku, jak się wkrótce okazało,
      sporo zań przepłaciliśmy. Przede wszystkim zaś zazdrościłam znajomym, którzy
      kupili nowe mieszkania - zazdrościłam czystej klatki schodowej, wózkowni,
      normalnej łazienki, a nawet zapachu nowości. Jednak powoli udało mi się to
      mieszkanko "oswoić". Kredyt spłaciliśmy o wiele szybciej niż zakładaliśmy ( a
      oboje byliśmy wówczas na "państwowych posadkach"), urodziło nam się dziecko, na
      półkach postawiłam ulubione książki i płyty. Teraz wracam tu z radością, bo MAM
      WŁASNE MIESZKANIE. Siadam sobie w kuchni, piję herbatę w ulubionym kubku (sorry
      za banał) i z satysfakcją patrzę na meble, które może nie są doskonałe, ale
      wiem, ile serca i pracy w ich wykonanie włożył mój mąż. Myślę, ze z tobą będzie
      podobnie. Trzeba tylko czasu. Życzę Ci tego z całego serca. Pozdrawiam. Kasia
    • jaga2003 Re: kredyt a problemy psychiczne 21.10.03, 09:27
      A ja się cieszyłam, że nas stać na wzięcie kredytu! Zawsze myślałam, że własne
      mieszkanie jest poza naszym zasięgiem i będziemy wynajmować do końca życia. A
      teraz, chociaż wszystkie opłaty przekraczają moją pensję i "na życie" zostaje
      zdecydowanie mniej niż przed kredytem, jestem dumna z siebie i męża, że
      doszliśmy do własnego mieszkania. Oczywiście odczuwam obciążenie psychiczne, bo
      oprócz hipotecznego mamy duży debet, z któego pieniądze poszły na wykończenie
      mieszkania i który o wiele trudniej spłacić. W życiu nie zaoszczędzilibyśmy na
      samochód, a co dopiero na mieszkanie, a dzięki kredytom mamy to wszystko i żyje
      nam się lepiej. A że wymaga to samodyscypliny - cóż, po prostu dorosłe życie i
      obyśmy miały tylko takie problemy smile)
      Podsumowując - otrząśnij się, bo szkoda zdrowia na martwienie się POZYTYWNYM
      faktem, jakim jest poprawienie sobie warunków życia. Ktoś tu napisał, że
      przeprowadzki to stres (zgadzam się, ja przez remont schudłam w miesiąc 3 kg)i
      pewnie dlatego gorzej to znosisz. A co do banku - w razie kłopotów zawsze można
      z nimi negocjować np. zawieszenie czasowe spłaty kapitału. Płacisz wtedy
      mniejszą ratę (np. tylko odsetki), a jak Ci się poprawi, to wracasz do pełnej
      spłaty. Albo wydłużasz okres kredytowania o np. 5 lat i rata też wtedy spada.
      Windykacja to ostateczność i bankowi się nie opłaca, więc unika jej jak ognia.
      No, głowa do góry, wałek w dłoń i do dzieła!
      pozdrawiam,
      jaga
      • agnisiaz Re: kredyt a problemy psychiczne 21.10.03, 10:32
        Witaj
        ja pragnę opowiedzieć swoja historię otóż 6 lat temu wzięliśmy kredyt na zakup
        mieszkania nowego dużego itp. sprzedaliśmy swoja mala 20 m kawalerkę
        dołożyliśmy i.... i tu zaczeły się schody nowe mieszkanie budowało sie bardzo
        powoli opóżnienie w oddaniu było dwuletnie aż w końcu otrzymaliśmy wymarzone
        klucze w międzyczasie urodziła nam sie niunia i zaczeły sie schody ze spłata,
        mąż pracował na dwóch etatach a i tak nie starczało nam na bieżące potrzebu do
        tego doszły jeszcze problemy z mieszkaniem które ciągle miało jakieś usterki a
        to podczas śniegów zawalił się dach i nas zalała woda a to w łazience powstał
        grzyb więc niewiele myśląc sprzedaliśmy mieszkanie i spłaciliśmy kredyt a za
        pozostałe pieniązki kupiliśmy 2 malusienskie pokoje ale już bez żadnych
        zobowiązań. Ty jesteś w lepszych warunkach ponieważ za moich czasów kredyt był
        oprocentowany ok. 27% a teraz az miło popatzec więc to również jest dużym
        plusem co do sprzedanego mieszkania to Cie rozumię ja też juz 10 lat ciągle mam
        wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy tak pochopnie sprzedając nasze wyremontowane
        mieszkanie ale cóż stało sie i trzeba iść do przodu dla wygody naszej i naszych
        dzieciaczków pozdrawiam Cię gorąco i uważam ze swietnie sobie poradzisz agusia
        mama wiki (27.04.1999)
        • doris73 Re: kredyt a problemy psychiczne 21.10.03, 22:18
          Ty przynajmniej jestes swiadoma zaciagnietego kredytu. Ja jestem pracownikiem
          bankowym i jak czasami slysze ludzi z niepewna sytuacja i z niewielkimi
          dochodami o jakie kwoty sie staraja i awanturuje, ze bank nie chce dac to wlos
          sie na glowie...Teraz jest moda na kredyty konsolidacyjne czyli na splaty
          innych kredytow, oj bedzie sie dzialo...
        • aga173 Re: kredyt a problemy psychiczne 31.10.03, 21:58
          Dziewczyno nic się nie martw napewno sobie poradzicie.Każdy w dzisiejszych
          czasach leci na kredycie

          Głowa do góry BĘDZIE DOBRZE
    • gryzelda5 Re: kredyt a problemy psychiczne 28.10.03, 13:17
      Jeżeli jest to moźliwe to chciałabym cie pocieszyć również wzięłam kredyt na
      mieszkanie. nie mogłam bym inaczej z mężem i dzieckiem mieszkać samodzielnie.
      Na początku też sie strasznie bałam, nigdy wczesniej nie brałam żadnych
      kredytów, ale teraz odżyłam. owszem każdy się zastanawia co bedzie dalej, ale
      spróbuj na początek nie mysleć codziennie ( mam kredyt). Wiem że to trudne.
      Ciesz sie z tego co masz, bo potem z perspektywy czasu będziesz żałować swojego
      życia. Nie ważne jakie masz kafelki w łazience czy wykładzinę, nie zawsze jest
      to istotne. Ja z mężem też nie mam wysokich dochodów, ale jakos dajemy radę,
      najwyżej nie kupisz piątej pary butów, czy trzeciej kurtki..... Nie matrw
      się....... Pozdrawiam....
    • sylviakia Re: kredyt a problemy psychiczne 30.10.03, 11:23
      ja tez mam kredyt. i to na 15 lat (jeszcze 13 lat spłaty). Ile się
      nazastanwailismy to nasze. Na dodatek do stresu związanego z przeprowadzką
      doszedł stres ziwązany z faktem ze przeporwadzka o ponad 300 km. Nowe miejsce,
      nowi ludzie. Już sie przyzwyczaiłam ale na poczatku było trudno. Wiesz lepiej
      spłacac kredyt niz płacic kmuś za wynajem. Jedyna rzecz na jaką było nas stać
      po zamieszkaniu to wytapetowanie dwóch pokoi i wymalowanie łazienki i kuchni.
      Przedpokój zrobilismy w tym roku (po 2 latach mieszania). W tzw międzyczasie
      zmienialismy okna bo były bardzo stare... CZeka nas remont łazienki... Ale
      wiesz co nie żałujemy chyba tylko tego ze mimo ze to 3 pokoje to mieszkanko
      malutkie (47,5m2). A kredyt? przyywkniesz. najlpeij sobie złożyc stałe
      zlecenie i przywyknąć ze ma się do dyspozycji o tyle mniej. powodzenia Sylwia
      • agacz2905 Re: kredyt a problemy psychiczne 30.10.03, 11:31
        Wiesz, ja już się bardziej cieszę niż smucę, poza tym drobne problemy dnia
        codziennego skutecznie wyparły obsesyjne rozmyślania o kredycie. My właśnie
        sprzedaliśmy 2 pokoje prawie 49m2, kupiliśmy 3 pokoje ponad 65m2. Remont
        tamtego mieszkania idzie pełną parą, są już nowe okna i parapety, jest
        pomalowane, "robią się" podłogi....Nie jest tak źle, choć mieszkania na oczy
        nie widziałam, bo siedzę w domu z Agatką, to mąż na bieząco relacjonuje mi co
        kupił i co już jest zrobione a co dopiero będzie. Nie żałuję. Dla 4 osobowej
        rodziny i "różnopłciowej" dwójki dzieci nasze dotychczasowe mieszkanie jest po
        prostu za małe...
        Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka