Dodaj do ulubionych

Sado maso?!

20.10.08, 16:13
wlasnie kolezanka w pracy wyslala do wszystkich w biurze linka do artykulu
interia360.pl/on-i-ona/artykul/quot-katuj-tratuj-quot-czyli-miedzy-fetyszem-a-dewiacja,14888.
I teraz siedzimy z dziewczynami i dyskutujemy o SM i tych innych fetyszach.
czy ktos tu kiedys uprawial sado maso? bo w sumie dewiacje wszelkiego rodzaju
to temat tabu, a skoro już ktos napisal o nich artykul to czemu tego nie
przedyskutowac. na czym to w sumie polega sado maso? jak Cie facet mocniej
klepnie w pupe, to już sado maso??
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:16
      Kotula wystąp tongue_out
      • alicja.k81 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:26
        Droga Moniczko, rzeczy typu klapsy, gryzienie szyi, ciągnięcie za włosy itp. to
        jeszcze nie sado maso. Wiąże się to z delikatnym bólem, ale nie sądzę, żeby
        kobieta, która lubi jak partner ciągnie ją za włosy podczas seksu, nagle
        chciała, żeby ją przypalał zapalniczką, albo okaleczał.
      • mama_kotula Re: Sado maso?! 20.10.08, 18:19
        morgen_stern napisała:

        > Kotula wystąp tongue_out

        Morgen, ty świnko tongue_out
        W dupę chcesz? wink
        • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 19:59
          Cytatmama_kotula napisała:

          Morgen, ty świnko tongue_out



          Taaaaak tongue_out
          • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 19:59
            Aha, i w dupę też chcę tongue_out
            hehehe
    • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:28
      jak Cie facet mocniej
      > klepnie w pupe, to już sado maso??

      nie
      • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:34
        Sadomsochizm to prawdziwy bol, czasami krew i upokorzenie - to
        powazne zaburzenie.
        • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:39
          Rito droga, chyba jednak nie do końca wiesz, o czym piszesz wink
          • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:42
            Od razu uściślam - chodzi mi o to zaburzenie. Zapewniam cię, że
            można z tym żyć i nie nazwałabym tego zaburzeniem - po prostu
            odmiennym zachowaniem seksualnym.
            Zgadzam się co do bólu, krew, z tego co się orientuję, to raczej
            rzadko występuję.
            Z tym upokorzeniem to też śliski temat - zabawy z dominacją czasem
            kończą się tylko na słownym lub czynnym, ale może tam zupełnie nie
            występowac ból czy krew wink
            Ale oddam pole bardziej doświadczonym w tym temacie wink
            • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:46
              zabawy w dominacje to nie prawdziwy sadomasochizm- o ile kreca mnie
              klapsy, bondage itp, o tyle nie chcialabym sie znalezc w rekach
              prawdziwego sadysty
            • mama_kotula Re: Sado maso?! 20.10.08, 18:44
              morgen napisała:
              Z tym upokorzeniem to też śliski temat - zabawy z dominacją czasem
              kończą się tylko na słownym lub czynnym, ale może tam zupełnie nie
              występowac ból czy krew wink

              Upokorzenie jest jednym z elementów BDSM, drugim elementem jest strach, który
              paradoksalnie wyzwala podniecenie.
          • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:43
            > Rito droga, chyba jednak nie do końca wiesz, o czym piszesz wink

            sadomasochizm- to nie kajdanki z futerkiem, lateksowe wdzianka-
            mówię o prawdziwym sadomasochizmie
            • morgen_stern Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:50
              Niemniej będę się kłócic o to słówko "zaburzenie" wink
              Żle mi się kojarzy.
              • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 16:54
                > Niemniej będę się kłócic o to słówko "zaburzenie" wink

                prawdziwy s/m to jest zaburzenie...zabawy w s/m nim nie sa- po
                prostu realizacja jednej z wielu fantazji.
                • rita75 prawdziwy s/m niestety ma duzo wspolnego z 20.10.08, 16:55
                  kronikami policyjnymi.
                  • bridget12 Re: prawdziwy s/m niestety ma duzo wspolnego z 20.10.08, 17:07
                    jasne, ze SM to zaburzenie,
                    "111. On wiesza dziewczynę głową w dół

                    120. On znajduje się w otoczeniu sześciu dziewcząt; jedna go kłuje, druga
                    szczypie, trzecia przypala, czwarta gryzie, piąta drapie a szósta chłoszcze:
                    wszędzie, po całym ciele

                    125. On naciera kobietę pewnym specyfikiem, który wywołuje tak silne swędzenie,
                    że kobieta drapie się do krwi"

                    142. On chłoszcze wyłącznie dyscypliną zakończoną żelaznymi kulkami i osiąga
                    orgazm dopiero, gdy zewsząd płynie krew."
                    A co to niby- zaburzenie jak nic!
    • mama_kotula Re: Sado maso?! 20.10.08, 18:39
      BDSM to przede wszystkim kwestia psychiki, kwestia przekraczania pewnych granic.
      Jest to pewna relacja między dwoma osobami (nie więcej, owszem, w zabawie może
      uczestniczyć więcej osób, natomiast relacja jest wyłącznie między dwoma osobami).

      Jeśli jedynym sposobem na osiągnięcie orgazmu jest zabawa w klimacie bdsm,
      wówczas mówimy o dewiacji, bądź zaburzeniu. Natomiast jeśli człowiek jest w
      stanie osiągnąć orgazm w "tradycyjny" sposób, nie ma mowy o żadnym zaburzeniu.

      BDSM nie musi wiązać się z bólem, nie musi wiązać się z krwią, bo SM to głównie
      dominacja i uległość psychiczna. I w drugą stronę - można kogoś związać,
      podwiesić pod sufitem i wychłostać do krwi - i o dziwo, to NIE będzie SM.

      Poza tym przeciętny człowiek ma naprawdę nikłe wyobrażenie o tym, czym jest
      bdsm, przeważnie kojarzy to z panią/panem ubraną w lateks, związaną i okładaną
      pejczem, echh...
    • koza_w_rajtuzach Re: Sado maso?! 20.10.08, 19:14
      no cóż, ja się nie wypowiem, bo wyjdę na dewiantkę wink.
    • rita75 Re: Sado maso?! 20.10.08, 20:48
      www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/574_sadomasochizm.html
      wiecej o sadomasochizmie
      • mama_kotula Rita 20.10.08, 21:42
        jednakowoż nie sądzę, aby autorce wątku chodziło o ekstremalne odmiany - zaburzeniowe - sadomasochizmu, tylko raczej o hmmm zabawę w klimacie.

        Ja powiem tak - doskonale się odnajduję w zwyczajnym seksie, natomiast o wiele silniejsze doznania mam przy klimatach bdsm. Oczywiście, to dość śliska sprawa. Jeśli ktoś chce wejść - choćby trochę - w klimat, musi sobie zdawać sprawę, że to jest uzależniające, wyzwalają się hektolitry adrenaliny przemieszanej z endorfinami. Uzależniające jest wyzwanie, towarzyszące przełamywaniu granic własnej psychiki, uzależniająca jest euforia "po". Bardzo łatwo wpada się w etap "chcę więcej i więcej, chcę sprawdzić to i to". Tak, że wymagana jest bardzo silna samokontrola.
        Do partnera, z którym wchodzi się w układ, trzeba mieć bezgraniczne zaufanie. Można odczuwać przed nim lęk, można go nie cierpieć, ale zaufanie to podstawa, bez tego nie będzie układu, tylko jakieś chore niewiadomoco.

        Jeszcze nie wiem, czy układ typu BDSM jest możliwy w normalnym związku uczuciowym (w partnerskim, małżeństwie), słyszałam różne opinie. Jestem w fazie testów suspicious
        • rita75 Re: Rita 20.10.08, 21:59
          > jednakowoż nie sądzę, aby autorce wątku chodziło o ekstremalne
          odmiany - zaburz
          > eniowe - sadomasochizmu, tylko raczej o hmmm zabawę w klimacie.

          wlasnie oto mi chodzilo, chcialam wprowadzic rozroznienie- co innego
          zabawa o lekkim zabarwieniu s/m, co innego przwdziwy sadomasochizm.
          • mama_kotula Re: Rita 20.10.08, 22:15
            Ale ja nie mówię o zabawach o "lekkim zabarwieniu bdsm" bo takie to prawdopodobnie każda przeciętna para w sypialni uprawia raz na jakiś czas.
            Ja mówię o całkiem konkretnych zabawach w klimacie bdsm (ostry spanking, bondage, waterbondage, czasem medical fetish i przede wszystkim relacja dom-sub, bo bez tej relacji, jak już pisałam, nie jest to BDSM tylko zwyczajne zlanie tyłka i przywiązanie do łóżka). Takich zabaw z prawdziwym bólem i prawdziwymi łzami. I nadal nie uważam, że jest to sadomasochizm sensu stricto.
            Znam kilkaset osób "w klimacie", w tym kilkadziesiąt osobiście - zaledwie kilka z nich nie jest w stanie osiągnąć orgazmu w sposób uznawany za tradycyjny, a wyłącznie poprzez zabawę sm - i tu jest rozróżnienie między dewiacją, a preferencją.
            Dewiacja (=zaburzenie, patologia) jest wtedy, kiedy bodziec bólowy/poniżenie/upokorzenie (dla sub) jest KONIECZNY do osiągnięcia podniecenia i spełnienia, analogicznie dla dom. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, to wtedy nie można mówić o zaburzeniu.

            Chociaż w sumie, nawet jeśli nie jest to zaburzenie w sensie klinicznym, to jakieś zaburzenie mimo wszystko jest - bo całe bdsm siedzi w głowie, można stworzyć układ bdsmowy i przez gadu-gadu, taki z konkretnymi emocjami, strachem i zdominowaniem - tyłek przyrasta do krzesła i człowiek nie może się ruszyć.

            Ale w sumie... to kto jest normalny...? wink
            • kea100 Re: Rita 20.10.08, 23:39

              Ale w sumie... to kto jest normalny...?


              No to chyba ja jestem normalna,nudna można by rzec.Nie rozumiem
              połowy z tego o czym tu piszesz...water coś
              tam,bondage,itd.Narkotyków też nie próbowałam nuuuuda
              zieeew.... I wiecie co kobitki,taka już chyba nudna zejdę z
              tego świata.Amen.Acha,a z takich mocniejszych doznań to skakałam na
              bungee,i planuję skok ze spadochronem.Wystarczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka