pojawiam się na tym foru rzadko, pod innym nickiem ale musze sie
wygadać, potrzebuję pomocy, porady, kubła zimnej wody na mój łeb. Co
która woli, bo jestem juz u kresu wyytrzymałosci
Zacząć mogę od tego, że jestem wyrodna matka, głupią i nie nadaje
sie do tego, nie zasługuję aby dziecko mówiło do mnie mamo.....
Kiedyś powtarzałam sobie, obiecałam, ze moje dzieci bede miały inne
dzieciństwo niz ja, że nikt nie bedzie na nie krzyczał, ubliżał im,
bił je, nie bedzie alkoholu, przemocy , krzyku...
Kto wychowywał sie w pijackiej rodzinie ten wie jaką gehenne moze
przejść dziecko, jak sie boi każdego dnia, co czuje w stosunku do
wiecznie zapijaczonego ojca...Mama nie piła ale za to wyładowywała
swoje frustracje na mnie, nie na młodzym moim rodzeństwie tylko na
mnie. Paradoksalnie ojciec mnie nie bił ale mama tak-kablem od
żelazka, skakanka, ścierą, pasem, reką po głowie, wyzywała mnie od
szmat, dziwek, ku..., Kiedyś, gdy miałam już 16-17 lat zjadłam obiad
w swoim pokoju, nie zaniosłam od razu talerza do kuchni, tylko stał
u mnie kilka godzin. Pamietam jak mama przyszła z kablem i chciała
mnie bić- nie dałam się juz, bo byłam od niej silniejsza lae po tym
wszystkim nie odzywała sie do mnie przez 2 miesiace.....Byłam dla
niej śmieciem, nikim, ale jako ojciec ja bił to zawsze szukała u
mnie pomocy bo ojciec częśto mnie słuchał, jak go prosiłam, zeby
przestał....
Obiecałam sobie, ze nigdy nie bedę jak moja mama a mój maż nie
będzie pił.
Mój maż jest rzeczywiscie dobrym człowiekiem, ale ja.....

((
Robie to samo co moja mama, nie biję córki ale wyżywam sie na niej,
ubliżam jej. Jestem obrzydliwa, bo pamiętam co sie wtedy czuje a
postępuję tak samo. Kocham ją bardzo ale czasami tak bardzo
nienawidzę, boje sie, ze dalej nie bedzę umiała sie nia opiekować,
że juz rośnie na trzeciego potwora. Córka ma 10 lat, nie jest
głupia, widzi jak sie zachowuję, co z nią robię. Byle głupota
potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, wściekam sie na nią, tak jak
dziś.....
Nie robie tego przy meżu, hamuję sie przy nim, nie raz ze mna
rozmawiał, próbuje mi pomóc, bo wiem, ze kocha nas obie, ja też ich
kocham ale nie radzę sobie-nie z dzieckiem tylko ze sobą.
Ktos powie, zebym przestała, że jestem potworem ale ja nie
potrafię

Jeśli jest dobrze kilka dni to potem następuje
eksplozja, wiem, ze wcześniej czy później po dobrych chwilach będą
te złe, ze znów potraktuję córkę tak jak mnie mama....
Sama nie wiem, czego tu szukam, wiem, ze suchej nitki na mnie nie
zostawicie i o to chodzi, moze coś do mnie dotrze....Dziewczyny, ja
naprawdę potrzebuje pomocy, nie chcę być taka ale nie potrafię sie
zmienić, nawet nie wiem jak zacząć....