Dodaj do ulubionych

Ja, on i moje dziecko

22.10.03, 09:09
Poznaliśmy się równie rok temu. Oboje po przejściach, oboje z dziećmi. Dwie
córki. Jego 13-latka, moja 2-latka. Problem dotyczy jego częściowego braku
zainteresowania moją córą. Chociaż ich relacje są poprawne to jednak mnie
niepokoją. Sam nie przejawia inicjatywy by zająć się maluchem, nie chce się z
nią bawić, sam nie wyjdzie z propozycją, ale jest obowiązkowy –zaprowadzi
dziecko do przedszkola, przyprowadzi, ugotuje coś dla niej, przebierze i
poczyta przed snem. Pomoże w wielu sytuacjach. Martwi mnie jednak ich
wzajemna relacja. Malucha reaguje czasami wrogo, nie chce z nim rozmawiać,
nie chce z nim rozmawiać, ale i często się do niego tuli i mówi mu, że go
kocha. Z jego strony nie ma tego typu zachowań, nie tuli jej jednak, nie mówi
o swoich uczuciach. Jest zamknięty, ale nie wrogi. Jest bardzo łagodny.
Między nami układa się bardzo dobrze. Rozumiemy się w wielu sprawach,
potrafimy dojśc do porozumienia w sytuacjach konfliktowych. Chciałabym
rozwiązać tą sytuację, po wczorajszej rozmowie mój partner przyznał się do
wielu błędów, jest w nim dużo dużo chęci. Ale czy same chęci wystarczą? Boję
się sytuacji kiedy będę musiała wybrać pomiędzy dobrem dziecka, a swoim
szczęściem... Nie jestem egoistką i dobro dziecka jest dla mnie
najważniejsze. Jak mam pomóc partnerowi nauczyć się być „ojcem” dla mojej
córki? A może to ja chcę zbyt wiele, może czegoś nie dostrzegam i robię
problem z niczego? Poradźcie mi jak mam zachować się w takiej sytuacji, jak
ją rozwiązać...
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 09:43
      hmmmmmmm nie wiem co ci poradzic bo w takiej sytuacji nigdy nie byłam...
      przedewszystki gartuluje że odnalazłaś swoje szczescie - oto kolejny przykład
      ze sie udaje - że matka z dzieckiem może z kimś być (robie te wywody apropos
      mojeje koleżanki , ale to teraz nie wazne)
      wiesz wydaje mi sie ze on potrzebuje czasu - jedni potrzebują go mniej ,
      drudzy więcej... /a czy jego córka mieszka z wami czy ze swoją mtaką , jaki ty
      amsz do niej stosunek...?/ podejrzewam jak bardzo pragniejsz aby on pokochał
      twoje dziecko , to z pewnością nie ejst łatwe dla ciebie... moze dla niego
      też... ale chyba wszystko jest na anjlepszej drodze skro on nie odrzuca
      dziecka , skoro rozmawiałaś z nim i wyraził chęci aby coś sie zmieniło...
      wydaje mi sie ze będzie dobrze smile
      jesli by sie nic nie zmieniło to moze psycholog(w końcu to wzystko nie jest
      takie proste) wiem ze często ostatnio wysylamy sie tu wzajemnie do psychologów
      ale jak sama osobiście chodze i mam wieką nadzieje i wiare ze to pomoże...


      pozdrawiam Cie serdecznie
    • kiciakicia Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 09:52
      A jak się zachowuje do swojej córki moze po prostu nie potafi okazywać uczuć
      dzieciom. A po za tym piszesz że mała czasem tuli się do niego i mówi mu że go
      kocha - więc jak widać juz sie do niego przyzwyczaiła i polubiła, a czasem jak
      piszesz nie chce z nim rozmawiać- z tego co pamiętam synek mojej siostry też
      czasem miał takie zachowanię poprostu obraził sie na kogoś z nas i nie chciał z
      nikim rozmawiać nawet czasami ze swoją mamą. Piszesz że czasami czyta twojej
      małej do snu dla małej zapewne to dużo znaczy. Daj jemu czas nauczy się i nie
      rezygnuj z własnego szcześcia i miłości dla małej, bo zrobisz krok który zaboli
      nie tylko ciebie ale również małą. Jeśli jest miłość, uczucie między wami to to
      właśnie przekazujesz córce uczysz ją jak okazywać miłość i dajesz ciepło
      domowego ogniska (a ta mała isrka która sie jeszcze nie rozpaliła - rozpali się
      i sama się zdziwisz jak szybko bo jak długo mozna się opierac miłości takiego
      maleństwa)a w jaki sposób nauczyłabyś ją tego wszystkiego jeśli nie w pełnej
      rodzinie.
      Pozdrawiam Anita
      • burza4 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 10:06
        A jakie są relacje pomiędzy nim a jego córką? Być może po prostu ten typ tak
        ma? Nie bardzo rozumiem czego od niego oczekujesz. Że będzie kochał twoje
        dziecko tak samo jak ty? Według mnie to fizycznie niewykonalne i trzeba sobie z
        tego zdać sprawę. Ja znam taką sytuację od podszewki - zawsze są różnice w
        podejściu do dzieci. Nawet niekoniecznie na zasadzie moje-twoje, ale jeden
        rodzic jest bardziej wylewny, drugi mniej. U mnie jest odwrotnie. Moja córka
        bardziej przytula się do mojego męża niż do mnie, on łatwiej nawiązuje z nią
        kontakt (mi brakuje często cierpliwości). Ale to, że się wzajemnie akceptują
        nie oznacza, że nasze życie upływa bez zgrzytów. Mój mąż angażuje się bardzo w
        jej wychowanie, tyle, że u niejgo gdzie indziej leży środek cięzkości. Inną
        wagę przykłądamy do takich a nie innych cech, inaczej usiłujemy egzekwować
        pewne rzeczy. Ale też mam świadomość tego, że w przypadku biologicznych
        rodziców takie rozbieżności są na porzadku dziennym.
        W związku chyba najważniejsze jest to, żeby można było polegać na drugiej
        osobie - ty zdaje się z tym nie masz żadnych problemów. Więc chyba
        niepotrzebnie robisz z igły widły.

        Poza tym chyba powinnaś dać wam znacznie więcej czasu.
    • judytak Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 13:03
      Moim zdaniem, po tak krótkim czasie, takie relacje między nim a nia są więcej
      niż prawidłowe.
      Kochać nie można na życzenie. Nie wymagaj tego od niego. Jeszcze się wystraszy
      i ucieknie. A poza tym, czy ty kochasz jego córkę?
      Myślę że on twoją córkę lubi, a to jest dużo, i z czasem może się rozwinąć w
      głębsze uczucie. Twoja córka go pokochała - to, że czasami z nim grymasi,
      dowodzi tylko, że czuje się z nim bezpiecznie.
      Poza tym, nie każdy okazuje uczuć w ten sam sposób. Okazywaniem miłości jest
      też to, jeśli uważnie słucha dziecko i odpowiada na pytania, a nie zbywa, to,
      jeśli przy planowaniu czegokolwiek zaraz i sam od siebie zwraca uwagę na
      interesy dziecka, itp. itd.
      Nie martw się teraz tym, co i jak może kiedyś być. Przyszłości nie można
      przewidzieć, ale można kształtować.
      Pozdrawiam
      Judyta
      • zarra Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 13:56
        Przeczytaj sobie książkę "mężczyzna i żona".
        Mężczyzna jest z żoną i jej córką. Opisuje swoje relacje z nimi.
        Może to pomoże ci zrozumieć męża.
        pozdrawiam
        • eeva1 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 14:47
          Czy możesz mi powiedzieć gdzie zdobędę tą książkę? Mieszkam we Wrocławiu...
          • burza4 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 15:23
            W każdej księgarni, bo to w miarę nowa książka, wyszła w tym roku. Z tym że
            jest to druga (?) część, pierwsza to "Mężczyzna i chłopiec" (choć tu akurat
            dominuje watek relacji pomiędzy bohaterem a jego własnym synem po rozpadzie
            małżeństwa). Jakoś tak mam wrażenie, że były 3 części, czy się mylę? W każdym
            razie autor nazywa się Tony Parsons i też go polecam. Mój maż czytał i był
            zachwycony trafnością spostrzeżeń dotyczących relacji rodzących się w nowej
            rodzinie. To po prostu trwa dłużej.

            W kazdym razie poczytaj, bo to fajne książki i z masą bardzo trafnych uwag. I
            nic się nie martw - wszystko się ułoży. Tylko pozwól sobie i im na pewien
            margines błędu - w końcu nikt nie jest idealny - nawet w relacjach z własnymi
            dziećmi popełniamy błędy. A przede wszystkim nie doszukuj się braku akceptacji
            tam, gdzie jej nie ma. Czasem jesteśmy przewrażliwione na punkcie naszych
            dzieci. Moja przyjaciółka ma 2 dzieci - córkę z pierwszego małżeństwa prawie od
            zawsze wychowuje jej maż, mają też wspólnego syna. Powiedziała mi kiedyś coś,
            co mocno zapadło mi w pamięć, mianowicie "wiesz, zawsze jak on podniesie głos
            na córkę, to jej bronię, jak się drze na małego, to nie reaguję... Wiem, że się
            czepiam, on oboje traktuje jednakowo, ale JA nie umiem odbierać jego zachowania
            tak samo". Pomyśl, czy nie jest tak też u ciebie.

            A skoro jak pisałaś bardzo ci z nim dobrze, to pielęgnuj wasz związek, a nie
            szukaj dziury w całym, bo mam jakieś wrażenie, jakbyś ZAKŁADAŁA, że nic z tego
            nie wyjdzie i podświadomie szukała pretekstu do zerwania (a przecież on może
            ten twój dystans i twoje rozterki wyczuwać i pomyśleć np. że nie spełnia twoich
            oczekiwań, że się nie sprawdził?)
            • agnieszka_azj_edziecko Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 16:45
              Jest też książka mojej ulubionej pisarki Joanny Trollope pt. "Cudze dzieci" -
              właśnie o problemach akceptacji dzieci przez dorosłych i odwrotnie w takich
              rodzinach jak Wasza.
              Poza tym Twoja córeczka jest jeszcze malutka - znam wielu facetow, ktorzy mają
              problem w kontaktach z własnymi dziećmi w tym wieku. Myślę, że Twoja córka i
              mąż potrzebują czasu, żeby się między nimi nawiązała silniejsza więź, ale to co
              piszesz rokuje jak najlepiej.
    • monika.zdz Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 14:17
      A,może nie należy wymagać zbyt wiele? W końcu opiekuje się twoim dzieckiem jak
      ojciec ale nie ma tych uczuć w stosunku do dziecka,ponieważ naprawdę tym ojcem
      nie jest.Miłość w stosunku do swojego dziecka w wydaniu mężczyzny i tak rodzi
      się inaczej niż u kobiety,jest to mechanizm bardziej i skomplikowany.Przecież
      ty też nie kochasz jego córki jak swojego dziecka bo to nie jest twoje
      dziecko,ma swoja matkę.Daj im czas aby przywiązali się do siebie -to i tak
      bardzo wiele.
    • evee1 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 15:23
      Nie piszesz, czy obie dziewczynki z Wami mieszkaja, czy moze
      jego corka mieszka z matka.
      Jezeli mieszkacie razem, to jest jeszcze jedna sprawa, z ktore oboje
      musicie sobie zdac sprawe - uczucia starszej corki. Jezeli on zaczalby
      byc bardzo wylewny w stosunku do Twoje coreczki, to jego wlasna corka
      moglaby sie poczuc odrzucona. A jest na ddodatek (czy wchodzi) w bardzo
      trudny wiek. Doroslym sie wydaje, ze ona powinna juz wszystko rozumiec,
      a ona sama bedzie miala swoje problemy podsycane burza hormonalna
      wieku dojrzewania. Nie zapominajcie o niej.
      • eeva1 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 15:58
        Droga evee1 dziewczyny nie mieszkają razem. Jego córka mieszka z matką, ale
        widujemy sie w miarę często. Zrozumiałe jest, że natolatka ma inne
        zaiteresowania niż dziecko 2-letnie, ale lubia ze sobą przebywać. Ja ze swojej
        strony staram się byśmy wiele czasu spędzali we czwórkę, nie chciałabym by
        poczuła się zazdrosna o czas spędzany z jej ojcem, ani by niepoczuła się
        odepchnięta. Oboje pięlęgnujemy i dbamy o jej uczucia i odczucia. Polubiłyśmy
        się i miło jest nam pogawędzić ze sobą. Nie stwarzam dystansu bo jest tu
        niepotrzebny.
        • evee1 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 16:07
          To bardzo dobrze. Wydaje mi sie, ze i tak jak narazie bardzo dobrze
          Wam sie tak to wszystko uklada. Oby tak dalej! Ale wiem, ze chcesz
          zeby bylo jeszcze lepiej smile).
          • eeva1 Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 16:17
            Nie jestem zaborczasmile) będę się starać by życie płynęło spokojnie i w
            harmonii... Dziękuję Ci
    • elizjum Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 16:43
      Daj mu trochę czasu! Widać, że się stara. Moim zdaniem nawet sam fakt, że jest
      obowiązkowy w stosunku do Twojej córeczki i czyta jej książeczki (ilu
      rodzonych ojców to robi?) bardzo dobrze o nim świadczy. Twoja córeczka jest
      bardzo malutka, miłośc ojca do dziecka rodzi się bardzo wolno i zauważyłam, że
      faceci przejawiają większe zainteresowanie małym człowiekiem dopiero wtedy,
      kiedy dziecko jest nieco starsze, kiedy można z nim "poważniej" rozmawiać.
      Najważniejsze, że Facet ma dobre chęci. Pomyśl, rok od poznania to tak
      naprawdę bardzo niewiele. Na Twoim miejscu cieszyłabym się z tego, że
      jesteście razem i wykazała trochę więcej cierpliwości. Na pewno wszystko się
      ułożysmile
    • miraj Re: Ja, on i moje dziecko 22.10.03, 22:50
      Wiesz... Mężczyżni są zupełnie inni niż my i nie znając tego, o kim piszesz,
      nie można powiedzieć nic. Tak uważam. Kiedy poznałam mojego męża, omijał małe
      dzieci i małe zwierzęta szerokim łukiem, jak ufoludki. Po prostu udawał, że ich
      nie ma. Gdybym wtedy miała swoje dziecko, bardzo długo byłoby tylko moje -
      jestem o tym przekonana. Ten superdobry i kochający człowiek musiał dopiero
      przyzwyczajac się do kontaktu z dziećmi i poznawaać je, kiedy się urodziły
      nasze córeczki. Ale i tak lepiej się czuje w wypełnianiu ojcowskich obowiązków,
      począwszy od przewijania, przez odwożenie do przedszkola, aż do wspólnego
      jeżdżenia na rolkach. Z czułości tylko przytulanie. Taki typ.
      Chyba zostaje Ci tylko porównanie odnoszenia się do młodszej i starszej
      dziewczynki. Ale muszę powiedzieć, że chętne pomaganie przy dwulatku zrobiło na
      mnie wrażenie.
      Nie pomogłam Ci pewnie wiele, ale wiesz już teraz, że kochający tatusiowie nie
      zawsze muszą być wylewni i nie zawsze umieją okazać to, co czują. Poza tym, ich
      miłość do dziecka często rodzi sie w trakcie wypełniania obowiązków, tych
      najtrudniejszych. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • dona29 Re: Ja, on i moje dziecko 23.10.03, 10:21
      Odpowiem z punktu widzenia osoby,mieszkającej pod jednym dachem z "cudzym"
      dzieckiem.Jest to szalenie trudne i naprawdę,dopoki nie byłam w takiej
      sytuacji - nie zdawałam sobie z tego sprawy.

      Chcę mocno zaznaczyć,ze stosunek do własnych dzieci ma się tu nijak do dziecka
      mojego męża!

      Kompletnie dwa,różne i skrajne postawy.Swoje dziecko obdarzam wielką czułością
      i ogromną miłością - jestem cierpliwa,wyrozumiała i spolegliwa.

      W stosunku do tej małej siedmiolatki,nie wykazuję żadnych innych zachowań -
      oprócz tzw.powinności - czyli odbieram ze szkoły,gotuję obiad,piorę,pilnuję
      lekcji i czytam na dobranoc.Wszystko to dzieje się w otoczce konieczności i
      obowiązku.
      Pomimo jej wielkiego oddania,czułości jaka mi okazuje - nie jestem w stanie
      wykrzesać z siebie NIC i odwzajemnić się tym samym.Poprosu jest mi jej jedynie
      żal i bardzo jej współczuję.jest to dla mnie wielka, niemiła niespodzianka -
      nie sądziłam,że zachowam się jak głaz czy najęta pomoc domowa.
      Bo oprócz tego,nie jestem w stanie, póki co,zrobić dla niej cos więcej.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka