Dodaj do ulubionych

RATUJCIE !!!!

22.10.03, 21:15
Cześć ! Mam problemy z mężem . Przepraszam , ale chciałabym się zwierzyć.
Nie mogę ostatnio normalnie rozmawiać z mężem. Chodzi o pieniądze a
właściwie o ich ciągły brak. Już od kilkunastu miesięcy brakuje nam
pieniądzy na życie. pożyczaliśmy od mojej mamy , ale nie oddawaliśmy , bo
nie mieliśmy znowu pieniedzy. A mąż uważa , że dopóki mama się niedopomina o
pieniadze - nie trzeba jej oddawać . Ja uważam zupełnie inaczej. Przecież
mama też ma niewiele pieniędzy a od nikogo nie mozna pożyczać -nie oddając.
Nie rozumiem męża. Mam 10 listopada 200 zł - na życie, na jedzenie dla
Basi , mleczko i pampersy. Mąż uważa , że tyle wystarczy. Basi nie zakłada
pampersów po domu , nie chce jej kupić mleka Bebiko 3 , bo jest za drogie.
Basia nie ma butów na zimę , a mąz powiedział , że jak mama nie kupi butów
dla Basi - to będzie bez butów w zimie. Mąż chce jeść codziennie drugie
danie anie zupy. Wiedząc ile mamy pieniądze , mój zasiłek dla bezrobotnych ,
który pobieram do stycznia , wziął i zrobił opłaty. Ja wiem , że trzeba
regulować opłaty , ale z czego żyć ? Mąż się nad tym nie zastanawia. On
uważa , że jak nie będziemy co jeść to będziemy jeść trawę . Czy tak się
zachowuje kochający ojciec i mąż ? Według mnie - zupełnie nie myśli o Basi.
A ja myślę o niej cały czas. Martwię się , że nie mam dla niej na jedzenie ,
ubranka i zabawki. Kocham ją nad życie ! Wszystko dla niej zrobię !!!
Pomocy !!!! Boję się samotnie wychowywać córeczke , ale czy mogę pozwolić by
brakowało jej jedzenia ? Moja mama mi na pewno pomoże - tylko muszę się
zdecydować . Czuję , że bardzo pomyliłam się co do męża . Nawet nie wiem
czy go kocham. Po prostu- Basia jest dla mnie wszystkim. Nie mogę pozwolić
ją krzywdzić ! Próbowałam rozmawiac z mężem , ale on nie rozumie , że może
zabraknąć nam na chleb. On nie rozumie , że chcę dać dziecku - to co jest mu
nie zbędne- dobre jedzenie. Czy on nie ma serca ? Wiedząc jak mało mamy
pieniędzy - zabiera resztę pieniędzy. Jemu się wydaje , że wystarczy
pieniędzy , bo Basia będzie jeść chleb z dżemem !!!!Ja już nie mogę
wytrzymać !!!! błagam o wsparcie !!!! Co robić ? Rozbić rodzinę ? Czy odejść
do mamy z Basią by miała jedzenie . Chyba wybór jest prosty ? Za jakiego
człowieka wyszłam ? sadystę ? POMÓŻCIE !!!!!
Obserwuj wątek
    • sojanka Re: RATUJCIE !!!! 22.10.03, 22:05
      Ewo, Twoja sytacja nie jest wcale latwa. Brak pieniędzy rozbił już niejeden
      związek. Czy i tak będzie w twoim przypadku?

      Jedno jest pewne - dziecko nie może jeść ciagle chleba z dżemem. Ale też,
      jeżeli jest taka potrzeba, trzeba zaoszczędzić i na dziecku.
      Może troszkę na pieluszkach, kosmetykach, ubrankach?

      Wszystko zależy od tego jaka jest sytuacja. Czy oboje staracie się zarobić na
      dom? Czy tylko Ty dajsz swój zasiłek, a Twój mąż nic nie dokłada i jeszcze
      wymaga?

      Bo jeżeli oboje się staracie, ale niestety, pieniążków nie jest zbyt wiele,
      trzeba usiąść i dzielić tak, żeby na wszystko jakoś starczyło.
      To nie jest łatwe, ale wykonalne.

      Zastanów się zatem czy czujesz, że Twój mąż robi wszystko, czy Twoim zdaniem
      zbyt mało?
      Czy go kochasz i jesteś gotowa przeczekać "chude lata" czy nie kochasz i nie
      chcesz dłużej tak żyć?

      Myślę, że jakoś się Wam ułoży... Pozdrawiam...
    • danka24 Re: RATUJCIE !!!! 22.10.03, 22:23
      Natychmiast po otrzymaniu wypłaty męża i Twojego zasiłku wyłóżcie wszystko na
      jedną kupkę i podzielcie na koperty: opłaty, jedzenie dla
      dziecka,pieluchy,Wasze jedzenie, benzyna itp. Kopertę pt. "Jedzenie dla Basi"
      i "Pieluchy" opróżnij jeszcze tego samego dnia, kupując zapas na cały miesiąc.
      A jeśli na jedzenie dla mężusia zabraknie w połowie miesiąca, daj mu trawę
      mówiąc, że dwudaniowe obiadki spustoszyły cały miesięczny budżet.
      Przecież wyraźnie widać, jaki jest jego stosunek do Was; jeśli nie stać Cię na
      mocne decyzje - to walcz z nim. Uprzedź mamę, żeby nie pożyczała Wam kasy i
      żeby zaczęła u niego dopominać się zwrotu pożyczek. Można zaozczędzić na
      zabawkach (pożyczać) czy ubrankach, ale nie na jedzeniu dla dziecka! Ten facet
      jest, sorry, beznadziejny; pogoniłabym takiego dawno. NIech je trawę.
      Danka
      • oliwija Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 11:16
        a ja ci powiem że ja włąśnie przez taką sytuacjię rozstałm się z męzem 1.5
        miesiąca minęło i on zrozumiał,że robił żle. Teraz jest ok. mimo,ze nie mamy
        kasy to nie jest żle. dzielimy kasę tak jak pisała jedna z kolezanek. "Nika" -
        w tej kopercie są pieniążki na potrzeby dziecka piluchy , żłobek, zabawki , i
        batoniki. "Jedzenie" tu kasa na żarcie. raz w miesiącu kupujemy wędliny sery,
        mąkę kasze itp. "opłaty" chyba nie muszę tłumaczyć. "Raj" czyli kasa na drobne
        przytjemności.
        Tak jest lepiej. nawet jeśli się rozstaniecie to jesli on naprawdę ci kochał
        to wróci i zrozumie gdzie popełniała bła. wiem że to trudne ale czasami trzeba
        facetowi postawić takie a nie inne warunki i będzie lepiej.
    • milewicz1 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 05:41
      Ewa,
      musze przyznac, ze po przeczytaniu Twojego listu bylam zdruzgotana! Niestety
      nie mam dla Ciebie rozwiazania. Moze ich byc wiele, ale to Ty sama musisz
      zadecydowac o losie Twojej rodziny. Wiem jak ciezko jest z praca, poza tym
      male dziecko...ale moze moglabys poszukac sobie jakiejs dorywczej pracy w
      domu? Czegos na zlecenie, przy komputerze? Albo moze na jakis czas Twoim
      dzieckiem zajelaby sie Twoja Mama? Sama nie wiem co Ci radzic, ale postaraj
      sie tez zrozumiec meza - oni tez na swoj sposob przezywaja narodziny dziecka.
      Niektorym (np. mojemu mezowi) wydaje sie, ze cala milosc przelewamy na dziecko
      i najzwyczajniej w swiecie sa zazdrosni! Poza tym Twoj maz zarabia teraz na
      rodzine, moze to dla niego duze obciazenie, boi sie, ze nie podola...
      Pogadaj z nim jeszcze raz! I trzymaj sie!

      Monika
    • k1234561 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 08:35
      Hej!
      Ja w całej rozciągłości popieram Dankę24.Oczywiście poprzedziłabym takie
      załatwienie sprawy poważną rozmową,spokojną ale stanowczą.Powiedziałbym mężowi
      czego oczekuję od niego i chciałabym znać jego zdanie na temat Waszej
      przyszłości,jak on to wszystko sobie wyobraża.Gdybym nie dowiedziała sie tego
      co chcę,albo mąż nie byłby zainteresowany, zrobiłaby tak jak radzi Danka 24.
      Osobiście uważam,że takie podejście do dziecka jak u Twego męża, nie
      kwalifikuje go na ojca,i myślę ,że nie warto Go usprawiedliwiać tym ,że
      pojawienie dziecka powoduje zazdrośc u mężczyzny.Jak nie ma na chleb to trzeba
      się wziąc do roboty.Przepraszam ,że tak ostro,ale taki to już jest obowiązek
      mężczyzny,skoro umiał założyć rodzinę,niech ją teraz utrzymuje.Wiem,że czasy
      ciężkie,ale przecież na wszystko jest rada.Moze uda się Tobie znależć pracę i
      wspólnie zarobione pieniądze pozwolą na spokojne życie.Mam nadzieję ,że tak
      będzie.A swoją drogą na miejscu Twojego męza nie mogłabym zacząć jeść
      czegokolwiek,gdybym najpierw nie nakarmiła swojego dziecka,dopiero wtedy z
      tego co zostanie mogę najęśc się ja.Ale oczywiście to mój pogląd.
      A tak sobie teraz myślę,że ja ze swoim charakterem i tym co wyniosłam z domu
      (m.in.że potrzeby dziecka są najważniejsze,reszta moze poczekać)chyba
      zostawiłabym takiego człowieka,i wyniosła się do mamy.Nic nie zyskasz będąc z
      takim facetem,a ucierpi tylko Basia.Dorosły człowiek na chlebie z dżemem może
      byc do końca życia,butów też co zimę nie musi sobie kupować,a dzieciaczek
      wręcz przeciwnie,będziesz oszczędzac na jedzeniu,pojawią się choroby, nie
      bedzie miało ciepłych butów zacznie się przeziebiać,gdy tylko wyjdzie na
      dwór.Wybór należy do Ciebie,ale osobiście uważam,że dobro dziecka jest
      największą wartością a zadaniem rodziców jest zrobienie wszystkiego aby
      dziecku zapewnić jak najlepsze warunki(na miarę swych możliwości oczywiście)
      Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia i ucałuj Basieńkę ode mnie i Kasi.Anika
    • mamadwojga Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 08:43
      Oj, jeszcze parę lat temu kiedy urodziła się moja córka byliśmy w podobnej
      sytuacji. Kiedy mała miała trzy miesiące mąż stracił pracę. Żadne z nas nie
      miało zasiłku i zrobiło nam się bardzo źle, tak źle że wpadłam w okropną
      depresję i chciałam ze sobą skończyć. Nawet teraz kiedy o tym myślę chce mi
      się płakać. Mój mąż jest jednak inny od Twojego i rozumiał że przejadając
      resztki oszczędności musimy się ograniczać. Pamiętam minę mojej mamy kiedy
      przyjechała do nas a w lodówce miałam tylko margarynę. Rodzice bardzo nam
      wtedy pomogli. Teść opłacał czynsz, ja wyprowadziłam się z dzieckiem do
      teściów a mój mąż po kilku miesiącach bezowocnego poszukiwania pracy wyjechał
      na budowę za granicę. potem powoli wszystko się poukładało. Znów mieszkamy
      razem, mąż ma w miarę dobrą pracę, mamy drugie dziecko. Na jednej pensji jest
      nam ciężko ale jakoś się wspieramy. Ja teraz robię drugie studia i mam
      nadzieję że jak je skończę to znajdę dobrą pracę i nasze życie ruszy z miejsca.
      Napisałam o tym wzystkim po to byś nabrała trochę nadzieji że nawet po burzy
      jest słońce. W naszym przypadku bardzo pomogła nam rodzina i przyjaciele. Od
      koleżanek dostałam ubranka, zabawki i wszystkie akcesoria dla dziecka.
      Mąż znalazł pracę dzięki koledze.
      Porozmawiaj z mężem, staraj się robić zakupy w tanich sklepach - np Biedronce,
      gotuj z głową tak by nic się nie zmarnowało. Na drobnych sprawach można
      zaoszczędzić trochę grosza. Wiem że mając dwieście złotych o normalnym życiu
      nie ma mowy. Dwudaniowe obiady w grę raczej nie wchodzą. Ale dziecko musi mieć
      urozmaiconą dietę, bo tego czego nie wydasz teraz na jedzenie to później w
      trójnasób wydasz na lekarstwa. Warzywa są na szczęście tanie i można z nich
      skomponować całkiem dobry posiłek.
      A co do długu u mamy, to myślę że ona wcale za bardzo nie liczy że go jej
      zwrócicie. Pomyśl czy gdyby Twoja córka kiedyś znalazła się w podobnej
      sytuacji czy ty nie oddałabyś jej ostatniego grosza? Porozmawiaj z mamą. Może
      będzie mogła wam pomóc nie dając wam pieniądze ale na przykład kupując
      potrzebne rzeczy.
      A mąż .... cóż... wygląda na to że on chce jakby nie widzieć tej całej
      sytuacji. Na pewno też mu jest ciężko i usiłuje sobie wmówić że jest dalej tak
      jak było. Nie chce przyjąć do wiadomości że jest wam bardzo trudno. Powinnaś
      go obudzić z tego snu. Z pieniędzy które macie trzeba kupić rzeczy niezbędne
      dla dziecka a resztę podzielić na równe części tak byś wiedziała jaką kwotą
      dysponujesz na jeden dzień. Niech to będzie nawet 5 złotych ale to może
      uświadomi mężowi na czym stoicie. Mi takie dzielenie pomogło. Teraz też staram
      się utrzymać w limicie budżetowym jaki mamy.
      Żyjemy w okropnych czasach. Normalnym, niepatologicznym rodzinom brakuje na
      chleb. Trzymam za Ciebie kciuki by udało się wam jakoś przetrwać ten zły czas.
      W końcu kiedyś będzie lepiej. A na razie trzymajcie się ciepło.
    • polinetka Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 10:15
      Witaj Ewo!
      Jestem w podobnej sytuacji jeżeli chodzi o pieniądze, też nie mam ich wiele i
      wciąż na coś brakuje. Różnica polega jednak na tym, że mój mąż razem ze mną
      tym się martwi i stara coś zrobić (przeważnie cos sprzedaje, swój sprzęt, ja
      ubrania w których nie chodzę itp.)
      Zawsze staram się, aby dla dziecka niczego nie brakło.
      Postaw sprawę jasno i odwagi, mama niech nie pożycza pieniędzy dla Was, tylko
      cichaczem ewentualnie dla dziecka (a Ty zaraz kup Basi co trzeba)!
      Jeżeli mężuś chce zupy codziennie gotuj: barszcz biały z ziemniakami!!! To
      tanie danie, aczkolwiek po tygodniu Mu się znudzi i wtedy powiedz, że to
      jedyne danie na które Was stać!
      Trzymaj się cieplutko!!!!

      Polinetka mama 13 mies. Kuby
    • burza4 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 11:33
      ewazeler napisała:

      > Cześć ! Mam problemy z mężem . Przepraszam , ale chciałabym się zwierzyć.
      > Nie mogę ostatnio normalnie rozmawiać z mężem. Chodzi o pieniądze a
      > właściwie o ich ciągły brak. Już od kilkunastu miesięcy brakuje nam
      > pieniądzy na życie. pożyczaliśmy od mojej mamy , ale nie oddawaliśmy , bo
      > nie mieliśmy znowu pieniedzy. A mąż uważa , że dopóki mama się niedopomina o
      > pieniadze - nie trzeba jej oddawać . Ja uważam zupełnie inaczej. Przecież
      > mama też ma niewiele pieniędzy a od nikogo nie mozna pożyczać -nie oddając.
      > Nie rozumiem męża.

      No nie można. Jak pożyczka, to pożyczka. Skoro nie możecie oddać, to chociaz
      przeproś za to mamę. Porozmawiaj z mamą i wytłumacz, w jakiej jesteście
      sytuacji. Przynajmniej tyle możesz zrobić.

      Mam 10 listopada 200 zł - na życie, na jedzenie dla
      > Basi , mleczko i pampersy. Mąż uważa , że tyle wystarczy. Basi nie zakłada
      > pampersów po domu , nie chce jej kupić mleka Bebiko 3 , bo jest za drogie.

      Ewo - jak moje dziecko się urodziło, to byłam w bardzo podobnej sytuacji. Też
      ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Tyle, że mnie w ogóle nie przyszłoby do głowy
      używać pampersów, jeśli brakuje mi na jedzenie. Trudno - nie ma to nie ma -
      całe pokolenia wychowały się na tetrze i jakoś żyją. Pewnie, że 200 zł to nie
      jest dużo, ale skoro nie ma więcej to trzeba jakoś zarządzać tym co jest.

      > Basia nie ma butów na zimę , a mąz powiedział , że jak mama nie kupi butów
      > dla Basi - to będzie bez butów w zimie.

      To może spróbuj popytać znajomych o ciuszki i używane butki? Wiem, że to
      niehigieniczne itd - ale jak się nie ma co się lubi, to...

      Mąż chce jeść codziennie drugie danie anie zupy.

      To już ewidentne przegięcie. Jeśli chce schabowych, niech na to zrobi.

      Wiedząc ile mamy pieniądze , mój zasiłek dla bezrobotnych ,
      > który pobieram do stycznia , wziął i zrobił opłaty. Ja wiem , że trzeba
      > regulować opłaty , ale z czego żyć ?

      Z tego, co zostanie. Tu akurat przyznam mu rację. Skoro macie tak niskie
      dochody, to jeśli nie zapłącicie raz, to nie wygrzebiecie się z długów. A teraz
      niestety jest już tak, że naliczają odsetki karne. Więc jesli się raz nie
      zapłaci, to jest duże ryzyko, że się zapętlisz w narastających długach. Nie wy
      jedni jesteście w takiej sytuacji.


      Mąż się nad tym nie zastanawia. On
      > uważa , że jak nie będziemy co jeść to będziemy jeść trawę . Czy tak się
      > zachowuje kochający ojciec i mąż ? Według mnie - zupełnie nie myśli o Basi.
      > A ja myślę o niej cały czas. Martwię się , że nie mam dla niej na jedzenie ,
      > ubranka i zabawki. Kocham ją nad życie ! Wszystko dla niej zrobię !!!
      > Pomocy !!!! Co robić ? Rozbić rodzinę ? Czy odejść
      > do mamy z Basią by miała jedzenie . Chyba wybór jest prosty ? Za jakiego
      > człowieka wyszłam ? sadystę ? POMÓŻCIE !!!!!

      Wiesz co - ty chyba jednak przesadzasz - to, że będziesz z Basią u mamy nie
      zmieni faktu, że pieniędzy ci brakuje - po prostu przerzucisz odpowiedzialność
      na kogos innego. Wiem, że to straszne, ale naprawdę masa ludzi w tym kraju za
      200 zł MUSI przeżyć cały miesiąc - i żyje. I jedzą chleb z dżemem, jeśli
      trzeba. Najgorzej, jak zaczną się właśnie takie historie, jak niepłacenie
      rachunków, zakupy na krechę itd. Niestety nie ma możliwości, żeby odbić od dna,
      jeśli wisi nad nimi np. 4 tysiące do spłacenia - nawet jak już ktoś pracę
      znajdzie. Reasumując - ucieczka do mamy nic ci nie da - mama jeśli będzie
      chciała to może ci pomóc także teraz, musisz po prostu gospodarować tym, co
      masz.
      • skarolina Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 12:58
        burza4 napisała:


        > Mam 10 listopada 200 zł - na życie, na jedzenie dla
        > > Basi , mleczko i pampersy. Mąż uważa , że tyle wystarczy. Basi nie zakład
        > a
        > > pampersów po domu , nie chce jej kupić mleka Bebiko 3 , bo jest za drogie.
        >
        >
        > Ewo - jak moje dziecko się urodziło, to byłam w bardzo podobnej sytuacji.
        Też
        > ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Tyle, że mnie w ogóle nie przyszłoby do
        głowy
        >
        > używać pampersów, jeśli brakuje mi na jedzenie. Trudno - nie ma to nie ma -
        > całe pokolenia wychowały się na tetrze i jakoś żyją.

        O właśnie, też to chciałam napisać - owszem 2 pampersy dziennie (jeden na
        spacer, drugi na noc) to rozumiem, matce się też coś od życia należy, ale po
        co pampersy przez cały dzień, jeśli Was na to nie stać??

        >
        > To może spróbuj popytać znajomych o ciuszki i używane butki? Wiem, że to
        > niehigieniczne itd - ale jak się nie ma co się lubi, to...

        Jest Sklepik eDziecka, w którym jesteś przecież częstym gościem, jest Oddam-
        Przyjmę, na pewno eMamy nie odmówią pomocy. A że ciuszki używane i być może
        nie takie, jakie by się marzyło?? Trudno, lepiej nawet w szaroburych i mocno
        zniszczonych, ale darmowych, lub bardzo tanich, a żeby na jedzenie i opłaty
        coś zostało.
        >
        > Mąż chce jeść codziennie drugie danie anie zupy.
        >
        > To już ewidentne przegięcie. Jeśli chce schabowych, niech na to zrobi.


        No, Burza, nie przesadzaj. Jeśli facet pracuje od rana do nocy (tak
        przynajmniej Ewa pisała parę miesięcy temu), to zupą się nie naje. A przecież
        drugie danie wcale nie oznacza schabowego. Są mięsa mielone, są podroby, są
        pierogi czy inne kluchy, placki ziemniaczane, mięso z zupy można wykorzystać
        na drugie danie, pieczarki nie są drogie, a sycące(sos czy krokiety). Z warzyw
        z rosołu dodatkowo zrobić sałatkę itd. Drugie danie zwykle na dłużej
        wystarcza, a co z tego, że zje zupę, jak za godzinę, półtorej będzie głodny i
        zrobi sobie 3-4 kanapki??
        >
        > Wiedząc ile mamy pieniądze , mój zasiłek dla bezrobotnych ,
        > > który pobieram do stycznia , wziął i zrobił opłaty. Ja wiem , że trzeba
        > > regulować opłaty , ale z czego żyć ?
        >
        > Z tego, co zostanie. Tu akurat przyznam mu rację. Skoro macie tak niskie
        > dochody, to jeśli nie zapłącicie raz, to nie wygrzebiecie się z długów. A
        teraz
        >
        > niestety jest już tak, że naliczają odsetki karne. Więc jesli się raz nie
        > zapłaci, to jest duże ryzyko, że się zapętlisz w narastających długach. Nie
        wy
        > jedni jesteście w takiej sytuacji.

        No właśnie, opłaty przede wszystkim. Co z tego, że będziecie najedzeni, przez
        chwilę, jak Wam potem komornik na konto wejdzie i zażąda uregulowania
        gigantycznego długu. Mąż ma rację.

        > Mąż się nad tym nie zastanawia. On
        > > uważa , że jak nie będziemy co jeść to będziemy jeść trawę . Czy tak się
        > > zachowuje kochający ojciec i mąż ? Według mnie - zupełnie nie myśli o Basi

        Nie wiem, jak to u Was wygląda, ale może on w ten sposób chce Cię zmusić do
        gospodarności?? Bo moim zdaniem myśli o całej Waszej trójce, tylko innym torem
        niż Ty. Jeść rzeczywiście można ziemniaki z kefirem( niekoniecznie trawę), ale
        opłaty robić trzeba. Basia, maleństwo, oczywiście wymaga specjalnego
        traktowania, ale nie może być tak, że to maleństwo nie ma potem w domu prądu
        czy ogrzewania, bo miało Bebiko 3 i pampersy.
        Moim zdaniem, to, że zrobił opłaty świadczy o nim dobrze - że myśli, troszczy
        się o Was i jest odpowiedzialny.

        Widzę, że większość eMam Cię tu popiera, ale mnie się wydaje, że ten medal ma
        dwie strony, a racja leży gdzieś pośrodku.
        • burza4 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 13:26
          skarolina napisała:

          > O właśnie, też to chciałam napisać - owszem 2 pampersy dziennie (jeden na
          > spacer, drugi na noc) to rozumiem, matce się też coś od życia należy, ale po
          > co pampersy przez cały dzień, jeśli Was na to nie stać??

          Ja przez dłuższy czas nie używałam pampersów w ogóle - i też da się przeżyć.
          Mam koleżanki które i teraz z pampersów nie korzystają - i tez żyją. W opisanej
          sytuacji nawet wydatek 30 złotych jest odczuwalny...


          > > Mąż chce jeść codziennie drugie danie anie zupy.
          > >
          > > To już ewidentne przegięcie. Jeśli chce schabowych, niech na to zrobi.
          >
          >
          > No, Burza, nie przesadzaj. Jeśli facet pracuje od rana do nocy (tak
          > przynajmniej Ewa pisała parę miesięcy temu), to zupą się nie naje.

          Nie czytałam wcześniejszych postów, więc o tym nie wiem. Ale facet chyba zdaje
          sobie sprawę z sytuacji materialnej, więc czego się spodziewa? Może trochę to
          wzięłam do siebie, bo u mnie była analogiczna sytuacja (tzn. zarzuty), z tym że
          to ja pracowałam w ciąży, a mój mąż głównie szukał pracy. Szukał tak, że jak
          wracałam do domu to on siedząc w szlafroku grał na komputrze w durne gry i
          nigdy na żadne ogłoszenie nie mógł się dodzwonić! Wracając do meritum - jeśli
          się ma 200 zł do końca miesiąca, to jednak na drugie danie nie bardzo
          wystarcza, co by to nie było. I on powinien to zrozumieć. A zupą też można się
          najeść, żeby nie powiedzieć trzeba - jeśli nie starcza na drugie danie. I tyle.
          To, że ktoś dużo pracuje, nie oznacza, że musi pochłaniać góry jedzenia. Także
          ze względów zdrowotnych. Notabene taki mit panował u mnie w domu, bo mój ojciec
          zawsze ciężko pracował i pochłaniał tony jedzenia (mimo, że chudzina z niego,
          ale przerób miał straszliwy), ale teraz po latach takiego pojadania się
          okazuje, że niestety zdrowie ma nienajlepsze, wyskoczył cholesterol i miażdżyca
          i szczerze mówiąc bardzo się niepokoję o jego kondycję.


          A nawiasem mówiąc - to ile ten zasiłek dla bezrobotnych teraz wynosi (myślałam,
          ze około 500 zł?) i ile wy macie tych opłat??? Bo skoro mąż podobno od świtu do
          nocy pracuje, więc chyba coś zarabia? Jakoś mi się kalkulacja nie zgadza, chyba
          że o czymś jeszcze nie wiem. A poza tym przecież przy niskich dochodach można
          się zgłosić do gminy po pomoc - były jakieś dodatki mieszkaniowe czy coś w tym
          stylu? Może tu ktoś się orientuje lepiej i podpowie dziewczynie?
    • lunis Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 13:45
      Jeżeli pracuje Twój mąż od rana do nocy,to napewno pracuje na cały etat,lub
      więcej.A najniższa krajowa wynosi 800 czyli 600 zł na rękę.A jeśli Ty masz
      zasiłek to najniższy wynosi około 350 zł. A jeśli Tobie wychodzi 200 zł na
      zycie,to za co Ty tak płacisz?
      Wiem że czynsz jest drogi,ale opłaty masz wysokie.Mojej koleżance starcza na
      opłatę czynszu w nowym budownictwie i ratę za mieszkanie,tel,prąd,gaz,ma tez
      samochod,ma dwoje dzieci w wieku 6,10 lat.
      Mąż ma niewiele więcej bo 1050 zł.Ona nie pracuje.I jedzą dobrze bo nieraz
      widzę.Nie jedzą ananasów,ale co druga rodzina tak właśnie je.
      Wydaje mi się że lepiej rządzi.Mąż jeszcze ma do pracy 60 km w jedną stronę,ale
      jeźdźi co drugi dzień samochodem,na zmianę z kolegą.Ale paliwo też nie jest
      najtańsze.Mogę jeszcze dodać że nikt jej nie pomaga.czasem dostanie 100 zł,w
      prezencie od rodziny,bo też ma biedną.
      • burza4 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 14:04
        lunis napisał:

        > Wiem że czynsz jest drogi,ale opłaty masz wysokie.Mojej koleżance starcza na
        > opłatę czynszu w nowym budownictwie i ratę za mieszkanie,tel,prąd,gaz,ma tez
        > samochod,ma dwoje dzieci w wieku 6,10 lat.
        > Mąż ma niewiele więcej bo 1050 zł.Ona nie pracuje.I jedzą dobrze bo nieraz
        > widzę.Nie jedzą ananasów,ale co druga rodzina tak właśnie je.
        > Wydaje mi się że lepiej rządzi.Mąż jeszcze ma do pracy 60 km w jedną
        stronę,ale jeźdźi co drugi dzień samochodem,na zmianę z kolegą.Ale paliwo też
        nie jest najtańsze.Mogę jeszcze dodać że nikt jej nie pomaga.czasem dostanie
        100 zł,w prezencie od rodziny,bo też ma biedną.

        No wybacz, ale w takie cuda to ja nie wierzę. Za 1050 zł nie ma szansy na to,
        żeby tak bez problemów żyć w nowym budownictwie i jeszcze spłacać raty za
        mieszkanie (jak rozumiem raty kredytu). Opłaty stałe to jakieś 300-400 zł w
        (nawet za małe mieszkanko i zakładam, ze poza Warszawą), rata kredytu - tez
        kilkaset zł, dzieci "szkolne" więc też kosztują (same podręczniki to jakieś 400
        złotych), wydatki na samochód - nie mniej niż 500 zł miesięcznie jeśli beznzyna
        (chyba że ma na gaz, wtedy powiedzmy ze 150 zł). Ale ubezpieczenie trzeba
        zapłacić, przegląd zrobić, to tez kosztuje. NIJAK SIĘ NIE DA.

        Nie wiemy wszystkiego o naszych znajomych, obserwujemy z wierzchu i często
        wyciągamy mylne wnioski. Ja mam takich, którzy mają kredyt na prawie 90 metrowe
        mieszkanie - rata 1500 zł, do tego czynsz (nie wiem jaki, ale szacuję, że
        przynajmniej 600 zł), do tego raty za jej nowy samochód, do tego płatne studia,
        do tego życie, w tym wakacje i wypady weekendowe, że już nie wspomnę, że to
        mieszkanie przeciez też jakoś wykończyli i urządzili. Onna nie pracuje ze 2
        lata. Może on jako kierowca zarabia 10 tysięcy, ale to mało prawdopodobne. Coś
        kombinowac muszą, nie ma cudów.
      • skarolina Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 14:25
        lunis napisał:

        > Jeżeli pracuje Twój mąż od rana do nocy,to napewno pracuje na cały etat,lub
        > więcej.

        Dziewczyny, ja napisałam tylko, że parę miesięcy temu Ewa pisała, że jej mąż
        pracuje od rana do nocy. To się mogło zmienić, weźmy to pod uwagę. Sytuacja
        jest teraz taka, że można stracić pracę z dnia na dzień.
    • evee1 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 15:07
      Wydaje mi sie, ze koniecznie musisz zaczac zapisywac wydatki.
      Przez nastepny miesiac po prostu zapisuj dokladnie co do grosza
      ile i (co najwazniejsze) na co wydaliscie.
      Potem usiadzcie razem i przeanalizujecie wydatki i zobaczcie
      na co faktycznie wydajecie pieniadze i na czym moglibyscie
      zaoszczedzic.
      Nie trzeba od razu od meza odchodzic, bo to wcale nie zmieni
      sytuacji.
      • aga173 Re: RATUJCIE !!!! 23.10.03, 21:29
        Twój mąż wydaje mi sie egoistą ale przecież to ojciec Waszego dziecka więc
        musisz sama wszystko dobrze przeanalizować i rozważyć za i przeciw
        Powodzenia
        • blesia Re: RATUJCIE !!!! 24.10.03, 12:15
          a moj maz ciekawei miom zdaniem switowal cala ta sytuacje kiedy ja
          opoowiedzialam: jak mozna cos radzic skoro nawet nie wiadomo ile maja? czy maz
          pracuje czy sie leni? No wlasnie..bo jesli pracuje to porzadnie jesc
          musi...pewnie ze dziecko tez musi ale naprawde mozna duzo zaoszczedzic jak sie
          siedzi w domu, mozna robic bialy serek na kilka sposobow i juz nie jest tak
          samo, ostatnio byl taki watek o oszczednej kuchni i zakupach na caly miesiac.
          A odejscie od meza nie jest wyjsciem tylko ucieczka od problemow. A maz moze
          nie jest egoistya tylko brutalnie przedstawia rzeczywistosc? No bo jak kupic
          buty skoro nie ma za co??? I z moim mezem sie zgadzam
    • judytak Re: RATUJCIE !!!! 24.10.03, 13:48
      A ja myślę że trzeba żyć z tego, co się ma, i tak, jak się z tego da.
      Myślę też, że dla dziecka jest o wiele ważniejsze, żeby rodzice byli zgodni,
      spokojni i uśmiechnięci, niż żeby kupowali markowe jedzenie, pieluchy czy
      zabawki.
      Mi się zawsze wydawało, że żyję na poziomie przyzwoitym.
      Ale jakbym chciała kupować wszystkim moim dzieciom (trójka)
      -
    • pysia-2 Re: RATUJCIE !!!! 24.10.03, 13:55
      Napisalam Ci bardzo dlugi list, ale mnie system wylogowal i przepadlo :o( Nie
      chce mi sie od nowa pisac...
      Powiem tylko tyle - rozumiem cie, ale nie do konca popieram. Rozumiem, bo
      przechodzilam DOKLADNIE to samo. Mialam DOKLADNIE takie same mysli. A nie do
      konca popieram, bo ja zrozumialam, ze to nie jest dobra droga i dobre
      rozumowanie...
      Jesli chcesz pogadac - pysia2@wp.pl. Trzymaj sie
    • accord Re: RATUJCIE !!!! 24.10.03, 19:19
      Cześć Ewa

      Moja koleżanka ma buciki zimowe dla dziewczynki (jej córcia już z nich wyrosła), może Ci je przesłać pod warunkiem, że będą pasowały. Podaj mi tylko rozmiar buta Basi i długość jej stópki w centymetrach to zobaczymy. Napiszę Ci na priva.

      Hania i Maja (2 miesiące)
      accord@gazeta.pl
    • accord Re: RATUJCIE !!!! 24.10.03, 19:50
      Cześć Ewa

      Przepraszam, ale nie wim czy to poszło bo coś mnie wywaliło więc piszę jeszcze raz.

      Moja koleżanka ma buciki zimowe, (nie wiem dokładnie jaki numer) jej córcia już z nich wyrosła i zgodziła się je odstąpić. Napisz mi tylko jaki nr bucika ma Basia i dugość stopki w centymetrach to zobaczymy czy by się nadały. Buciki są w zasadzie nieużywane bo Helenka była w nich w zeszłą zimę tylko kilka razy na spacerze i to w wózku. Jeszcze wtedy nie chodziła samodzielnie smile).

      Czytałam Twój list, myślę, że nie powinnaś odchodzić od męża. Taką decyzję jest łatwo podjąć kiedy człowiek znajduje się w trudnym połóżeniu materialnym. Na pewno oboje jesteście rozgoryczeni tą sytuacją i pewnie stąd dochodzi między Wami do spięć. Nie jest łatwo, ale Ewa Basia powinna mieć tatę i mamę! Jak wrócisz do swojej mamy to nie załątwi Twoich problemów, przecież mama nie będzie wiecznie żyła! Nie pisałaś co Twoja mama sądzi o takim rozwiązaniu, jak podchodzi do Twojego małżeństwa, czy lubi twojego męża? Bo czasem rodzice nie lubią współmałżonków swoich dzieci i potrafią nieźle namieszać w małżeństwie (wiem z własnego przykładu niestety) a jeżeli dochodzą do tego problemy finansowe to łatwiej się poddać. Co na to teściowa? Z tego co pisałaś wywnioskowałam, że mieszkacie sami, to duży plus. Rozważ to, bo rozejść się jest łatwo ale co potem? Nie znam Twojej sytuacji, ale pewnie kochałaś męża jak za niego wychodziłaś, przypomnij sobie ten dzień. Czy nie lepiej spróbować odnaleźć się w tej sytuacji i uratować małżeństwo? Oczywiście musisz to rozważyć sama, ale pamiętaj, też o Basi, przecież nawet jeśli się rozejdziecie to ona powinna się kontaktować z tatą! Złość jest najgorszm doradcą.

      Życzę powodzenia i odezwij się co do bucików

      Hania i Majusia
    • hanutek Re: RATUJCIE !!!! 25.10.03, 07:45
      Ewa napisz na mój adres w jakim wieku jest Basia????????Może będe mogła w
      czymś pomóc a jeżeli chodzi o męża to faktycznie zachowuje się dość
      dziwnie.Mój odmówiłby sobie wszystkiego żeby tylko Hani miała to co dziecku
      niezbędne.Może powinnaś z nim porozmawiac tak na spokojnie.Czy on pracuje???/
      Bo może ma kompleks na tym punkcie i w ten sposób to wszystko próbuje z siebie
      wyrzucić??????
      • lula11 Re: RATUJCIE !!!! 25.10.03, 15:47
        Moja sytuacja finansowa też jest nienajlepsza. Mąż zarabia mało, ale wiem , że robi
        wszystko, by dzieci miały to , czego potrzebują. Pomimo tych starań i pracy od świtu do
        nocy , wystarcza nam pieniędzy tylko do połowy miesiąca, później pożyczamy. Po
        wypłacie oddajemy długi i znów bakuje. Rodzina nam trochę pomaga, ale to jest
        znikoma pomoc.
        Myślę, że powinnaś zastanowić się, czy kochasz męża i zapytać go , czy on was kocha,
        bo jeżeli wciąż łączy was miłość, to poradzicie sobie.
        Zepsuć jest łatwo, a naprawidź bardzo trudno. Niech nad tym zastanowi się twój mąż.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka