Dodaj do ulubionych

Czy rodzice wam pomagają?

31.10.08, 17:22
załóżmy ze przychodza do was w odwiedziny to czy przynosza wam
jakies produkty spozywcze np szynke,masło cos na obiad?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:30
      Nie.
      Przywożą czasami jakieś 'płody rolne' z działki/ich przetwory - żeby
      wnusio miał dobre i świeże warzywka oraz domowe soczki wink.
    • cora73 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:31
      Ty powaznie pytasz? Nie, nikt do naszego domu nie znosi
      jedzenia.....pierwsze slysze o takich zwyczajachsmile
    • marzeka1 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:33
      "jakies produkty spozywcze np szynke,masło cos na obiad?"- żartuejsz? przecież zakładając własną rodzinę,wychodząc za mąż czy żeniąc się, powinno byc się dorosłym i samodzielnym, a nie oczekiwać,że rodzice dadzą wałówkę jak za studenckich czasów. Do głowy by mi coś takiego nie przyszło.
      • hellious Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:41
        Tesciowa przynosi na tony pomidory i orzechy wloskie z dzialki. Ale zakupow mi nie robi...
    • jodi20l Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:40
      nie, mama czasami zaprosi na obiad, teściowa czasem jak kupi coś w super cenie(
      dodam, że jest maniakiem zakupowym, zawsze wie gdzie co jest i po ile) to się
      podzieli, poza tym teściowa jak ugotuje coś czego nie robię ja z braku czasu,
      np. gołąbki to spakuje kochanemu synkowi w słoiczek
    • angazetka Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 17:59
      Tak, zwłaszcza masło smile))

    • zebra12 Najpierw piszecie, ze nie, a potem.... 31.10.08, 18:01
      Większość z Was pisze, ze rodzice Wam nie pomagają, potem, ze jednak coś kupują
      czy przynoszą...
      Moja mama mi pomaga: gotuje obiady dla mojego taty i przy okazji dla moje
      najmłodszej latorośli, czasem robi mi zakupy np kupuje szynkę lub ser. Za każdą
      tą rzecz dostaję rachunek i płacę. Za obiady z góry za miesiąc.
      Ale to wszystko to dla mnie duża pomoc. Do tego tata pilnuje mi dzieci, gdy idę
      do pracy ( za niewielką odpłatnoscią!
      • aluc nam wszyscy pomagają 31.10.08, 18:04
        a to znajomy wino przyniesie, a to przyjaciółka ciasto, książki nam
        przynoszą albo i co inne
        na prawdę, cienko byśmy przędli bez tej pomocy
      • marzeka1 Re: Najpierw piszecie, ze nie, a potem.... 31.10.08, 18:05
        Ale czym innym jest otrzymanie co jakiś czas czegoś od rodziców (np. jabłek z sadu lub działki, jakiegoś mięsa "bo mieli nadmiar lub dostali ze wsi"), a czym innym życie jako osobna rodzina i oczekiwanie,że rodzice muszą pomagać dorosłym, w końcu dzieciom- pierwszy przypadek OK, drugi- infantylny.
        • lola211 Re: Najpierw piszecie, ze nie, a potem.... 31.10.08, 19:07
          Hmm, no ale skad podejrzenia, ze ktokolwiek wysuwa takie żądania?
      • gazetaforum rodzice tak. teściowa nie 31.10.08, 21:36
    • mama_zulika Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 18:22
      Jak przyjezdzaja rodzice to dostaja wikt i opierunek smile, jak my jedziemy do
      rodzicow dostajemy to samo. Jezeli jedziemy na dluzej, np. na swieta, to
      bierzemy wino do swiatecznego obiadu, czy przygotowana wczesniej potrawe czy
      ciasto, zeby sie mama przy swiatecznych przygotowaniach na smierc nie zarobila.
      Jednak dorosly czlowiek pomocy oczekiwac nie powinien, bo jest z zalozenia
      dorosly smile Chyba wpadlabym w panike, jakby rodzice oczekiwali, ze z maslem
      wpadne smile Chociaz moja mama miala kiedys zapedy, zeby z szynka przyjechac.
      Wytlumaczylam grzecznie, ze w naszym miescie szynka jest rowniez ogolnodostepna,
      a ja do sklepu trafie. I dala sobie spokoj. Ale moja mama to taka nadopiekuncza
      jest.
      • jodi20l Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 18:30
        "Chociaz moja mama miala kiedys zapedy, zeby z szynka przyjechac."

        tak mi sie przypomnialo, jak przyjezdzala do nas babcia to zawsze przywozila ze
        soba maslo, boczek, szynke, slonine tak jakby u nas w sklepie nie bylo,
        potrafila czasem tluc sie 300km pociagiem i przywiezc 40 nie potluczonych jajek
        z 3 przesiadkami, ale babcia to byla babcia i zadne gadanie nie pomagalo
        • broceliande Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:21
          jodi20l napisała:

          > "Chociaz moja mama miala kiedys zapedy, zeby z szynka przyjechac."
          >
          > tak mi sie przypomnialo, jak przyjezdzala do nas babcia to zawsze
          przywozila ze
          > soba maslo, boczek, szynke, slonine tak jakby u nas w sklepie nie
          bylo,
          > potrafila czasem tluc sie 300km pociagiem i przywiezc 40 nie
          potluczonych jajek
          > z 3 przesiadkami, ale babcia to byla babcia i zadne gadanie nie
          pomagalo

          Ale fajniesmile
          Strasznie lubię takich ludzi.
          • lolinka2 Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 10:15
            moja mama z tych, co to 40 jajek z trzema przesiadkami...

            od jakiegoś czasu podrzuca wiejskie wiktuały (jaja, ser, masło,
            mięso, warzywa) za pomocą busa kursującego bezpośrednio między jej, a
            moim miejscem zamieszkania.

            Ja się zawsze śmieję, że masło z ich regionalnej mleczarni w W-wie
            kupuję o połowę taniej, no ale "to nasze, dobre, z Podlasia..." smile))
    • spacey1 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 18:35
      U nas jest raczej odwrotnie. Mama męża jest na emeryturze, ojciec nie żyje -
      jest dla nas naturalne, że to raczej my jej pomagamy, a nie odwrotnie. Jeśli
      nawet idziemy do niej na obiad, to zwykle dajemy jej pieniądze na większe zakupy
      i czasem 50 czy 100 zł wsparcia
    • volta2 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 18:41
      no to u mnie jest jednak inaczejsmile
      bo jak przyjeżdżam do rodziców, to odjeżdżamy z:
      jajkami niestęplowanymi
      porcją mielonego mięsa na kotlety mielone(specyficzna mieszanka z
      pobliskiego sklepu, z którego kotlety wychodzą wyśmienicie)
      z kośćmi/mięsem na zupę(u mnie tylko szponder można kupić na zupę)

      czasem mamie płacę za te rzeczy, częściej jenak nie. tak czasem
      patrzę, to z 5 dych mogłoby to kosztować szczególnie jak dorzuci
      wędlinę przygotowaną w/g tradycyjnej receptury(wiem, że u nas taka
      jest, inna sprawa że kosztuje już 70 zeta za kilogram)

      jak sama do nas przyjeżdża to też te jajeczka wiezie, cobyśmy z
      supermarketu nie musieli jeść, reszty jej się nie chce dźwigać.
      mama nie mieszka na wsi i te jaja kupuje od znajomych gospodyń
      wiejskich.

      nie ma to jednak charakteru pomocy finansowej a jedynie dogodzenie
      naszym gustom, bierzemy te rzeczy bez jakichś szczególnych oporów,
      czasem mama dzwoni w piątek i pyta, co ma kupić dla nas.
      • arioso1 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 19:07
        7 lat temu-kiedy zyłam baardzo ale to bardzo ubogo,kiedy urodził
        sie mój syn-i pomimo,iz pracowałam nie bylo mi latwo.
        moja ciocia prowadziła sklep spozywczy i zawsze mi raz w tygodniu
        prywozila jedzenie i drobne pieniadze.Byla to niproszona forma
        pomocy-ona wiedziała ze ja tej pomocy potrzebuje.W mojej rodzibie
        zawsze bylo ta ,ze jeden pomagał drugiemu.
        Moja mama czasami mi tez przynosiła a to mięso a to slodycze.
        Wtedy naprawdę bywały takie dni ze nie miałam na jedzenie.Trwało to
        bardzo krótko.
        Teraz kiedy moje finanse naprawde są spore jestem wstanie
        utrzymywac 10 osobowa rodzinę innej ciotki.To im leki wykupie to
        kiązki czy ciuchy kupię.
        Cioci,która mi wtedypomogła pomogłam wykupić mieszkane, pomogłam jej
        wymienic okna ,ona jest taka dobra ze żadna moja rekompensata nigdy
        tego jej nie zrewanzuje.Ale nie pozostałam jej dłuzna.
        Nie wyobrazam sobie jak by to bylo gdyby ciocia nam wtedy nie
        pomogła-dzieci by nie miały jedzenia, ubrań,leków-niczego.
        Nie widze nic dziwnego w pomocy komus bliskiemu ale pod warunkiem
        jezeli ta pomoc jest wskazana- nigdy wtedy jak matka nie pracuje
        bojej sienie chce,ojciec to samo a rodzice ze skromnej renty
        utrzymują nierobów.
    • lola211 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 19:04
      Ale kto mowi o oczekiwaniu ? Po prostu w niektorych rodzinach(tym
      mojej) praktykuje sie prezenty w postaci dobrej wedliny, pierogow,
      kluseczek z wolowa roladasmile.O, wlasnie moj facet dzis przyniosl
      pączki od tesciowej.A wczoraj gołabki.Tak sie wzajemnie czestujemy.
      Ja jak jade do mamy to zawsze jej woze cos dobrego.A mama sie
      rewanzuje np. słoiczkami swiezo usmazonych powidel.
    • ewcia1980 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:17
      Pomagaja.
      I wyglada to tak. tesciowie sa gospodarzami/rolnikami wiec od
      tesciowej dostaje to co ma z ogódka - jabłka, maliny, orzeczy,
      wszelkie warzywa jakie uprawia.
      Niedawno dostałam własnie 2 skrzynki płodów rolnych.
      Tesciu jest mysliwym wiec dosc czesto dostaje dziczyzne lub kiełbase
      z dzika.
      Poza tym dostaje swojska szynke, kaszanke, kiełbasy - jak akurat
      było świniobicie.

      Mieszkamy z moja mama, która jest przyzwyczajona do gotowania dla
      wiekszej ilości osób wiec pomoca sa obiady, które gotuje.
    • broceliande Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:27
      Dla mnie to nie jest pomoc, raczej prezent.
      Teściowie kupował ziemniaki albo jajka i wzięli dla nas. Albo
      pojechali na święto miodu i kupili nam miód.
      Kasę głupio oddawać, bo nie prosiliśmy, zeby kupili, nie?
      to takie pokolenie po prostu.
      • e_r_i_n Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:41
        broceliande napisała:

        > Kasę głupio oddawać, bo nie prosiliśmy, zeby kupili, nie?

        Ja w takiej sytuacji zawsze pytam, ile oddać.
        • broceliande Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:50
          e_r_i_n napisała:

          > broceliande napisała:
          >
          > > Kasę głupio oddawać, bo nie prosiliśmy, zeby kupili, nie?
          >
          > Ja w takiej sytuacji zawsze pytam, ile oddać.
          >

          Ja też pytałam i nigdy nie chcieli.
          Teraz wzięli sie na sposób. Przychodzą z czymś dla małego (zabawka,
          jajko-niespodzianka) i dodają: dla mamy też mamy prezent.

          My im jedzenia nie kupujemy, ale sa różne przysługi. Zawieźć coś,
          pojechać po siostrę męża na dworzec w innym mieście itd.
          Tych zakupów i przysług jakoś nie można przeliczyć na pieniądze.
    • gagunia Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 20:44
      Moja teściowa jak przychodzi czasem zająć się dzieckiem kiedy nam choruje to
      przynosi świeże bułeczki, serki, danonki, miody itp, co by wnusiowi dogodzić.
      Jak przyszli kiedyś z teściem razem młodym się zająć to wałówkę dla siebie
      wzięli - kiełbasę, wędlinę. Tłumaczymy, mówimy, że żarcia ci u nas dostatek, ale
      teściowa jest z tych co to nie dopuści, żeby wnusio, syn czy synowa głodni byli
      tudzież "ich kosztem" nadwyrężyli lodówkę. I na nic nasza gadanina.

      Dziś na ten przykład zadzwoniła do mnie do pracy i pyta czy byśmy nie chcieli
      gołąbków na obiad, bo właśnie robi. Mówię: super, dzięki, bo zapomniałam mięsiwo
      z zamrażarki wyjąc dzisiaj i musiałabym do sklepu po pracy lecieć po coś na
      obiad. No więc wysłałam męża do teściowej po robocie z myślą, że każdemu po 2
      gołąbki przyniesie czyli sztuk6. A mężulo targa cały gar tych gołąbków i kilka
      słoików buraczków, pomidorów, grzybów w occie klnie, że go wrobiłam smile) Mam na
      tydzień tych gołąbków, a chciałam kilka sztuk na obiad. Taka jest moja teściowa
      i nie ma siły, żeby się zmieniła.

      A jak jestem u mamy to zawsze reklamówę jabłek, ziemniaki, jakieś mięso z
      zamrażarki, pierogi, masło, ser żółty dostanę. Mama pracuje w takiej branży, że
      sporo od przedstawicieli handlowych dostaje produktów żywnościowych jako tzw
      próbki czy inne gratisy i nie są w stanie z ojcem przejeść, więc nas obdarowuje.
    • gacusia1 Nie 31.10.08, 21:47
      Jak mieszkalam w PL,blisko rodzicow to pomagali mi raczej poprzez
      pilnowanie mojej corki,kupowanie jej zabawek,ciuchow. Gdy czegos
      potrzebowalam,to prosilam mame-np.jajka z rynku ,-) ale mama sama
      nie zarzucala mnie zywnoscia.
    • mamabuly U nas to wymiana towarów:) 31.10.08, 21:48
      Oj zdecydowanie pomagają. Ale u nas to jest raczej wymiana towarowa
      bo mieszkamy za granicą więc pewnych towarów zwyczajnie nie mogę tu
      kupić.
      Mama przemyca tony kabanosów i ogórów gruntowych. No a ja odpłacam
      się doskonałą czekoladą i innymi dobrami bez konserwantów bo ponoć są
      jedyne w swoim rodzaju, no i deep do sałatek "Moevenpick" to
      właściwie podstawasmile!

      No ale tak na prawdę to my pomagamy finansowo, bo mama ma niską
      emeryturę. Ona oczywiście odmawia przyjmowania pieniędzy więc muszę
      je wciskać podstępemsmile) No ale to już temat na osobny dłuuuuuuggggi i
      nikomu nie potrzebny wątekwink
      pozdrawiamsmile
      • haja197222 Re: U nas to wymiana towarów:) 31.10.08, 22:08
        Nie n/t.
        • mamabuly Re: U nas to wymiana towarów:) 31.10.08, 22:27
          smile

          pozdrawiam
    • kasia_kasia13 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 22:33
      maria220 napisała:

      > załóżmy ze przychodza do was w odwiedziny to czy przynosza wam
      > jakies produkty spozywcze np szynke,masło cos na obiad?

      Wino, czekoladki, kwiatki. Czasem jakies specjaly ze swojego regionu, ktorych nie mozna u nas kupic. Nie przynosza masla wink
    • agni71 Re: Czy rodzice wam pomagają? 31.10.08, 23:56
      Moj tato przyjeżdżajac przywozi mi, na moja prośbę, cebularze - w
      Warszawie takich nie ma!
      Czasem, to juz z własnej inicjatywy, np. oliwę z oliwek. Ostatnio z
      wycieczki na Węgry przywiózl mi tokaj i paste paprykową smile
      teściowa czasem przyjeżdża z ciastem, albo po drodze kupuje cos
      slodkiego (drożdżówki itp.). Jak my wyjeżdżamy od niej to zwykle
      chetnie biorę jedzenie obiadowe na nast. dzień (teściowa zawsze
      przygotowuje bardzo duzo jedzenia, jak ma gosci i pewnie musiałaby
      wyrzucić), czasem cos z ogrodu (borówki, czy inne owoce, ale raczej
      takie, których nie mamy sami lub akurat nie obrodziły u nas). hmm...
      maslo i inne podst. produkty tez by nam czasem chętnie wcisnęła, ale
      sie nie dajemy... To obdarowywanie odbywa sie rzadko, bo daleko
      mieszkamy od siebie.
    • parasol-ka Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 03:32
      Tesciowie pomagaja a rodzice nie.
    • michalina4 Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 07:37
      Rodzice tak , ale z powodu moich protestów mama ujmuje to tak: wiesz co, za dużo
      tej szynki wzięłam, zapomniałam, że już mam, zobacz, ile schabu nakupiłam, co ja
      z tym teraz zrobię? - weź, ty coś wymyślisz.Przy okazji zakupu samochodu
      dołożyli nam drobną sumę, czym bardzo mnie zaskoczyli. Oboje są aktywni zawodowo
      z dobrym dochodem. Mama ma fobie kupowania im ubrań - nie protestuję, bo mamy
      podobny gust. Teściowie zero. Siostra męża ma mega dofinansowanie - jest
      30-letnią panną mieszkającą z nimi na prawach nastolatki - finansują kursy,
      wyjazdy,fanaberie.Ale, nie moja małpa, nie mój cyrk.
      • zuzanna56 Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 08:37
        Finansowo nie.
        Mój tata wozi moje dzieci na zajęcia dodatkowe (robi trochę
        kilometrów) i jest to dla mnie ogromna pomoc (o tej porze jestem w
        pracy i nie dam rady zawieźć).
        Teściowej pomagamy finansowo, ale i ona raz w tygodniu gotuje obiad
        dla mojego dziecka, które u niej czeka po lekcjach na mnie, w ten
        sposób też mi pomaga.
        • elejna Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 12:30
          Czytam Was i stwierdzam ze jestesmy dziwnie z mezem traktowani przez
          rodzine zwłaszcza obie nasze matki , wyobrazcie sobie one za kazdym
          razem gdy przyjezdzaja przywoza nam jedzenie, od sera przez
          pomidory , wedliny, obiady , słodycze , owoce , tesciowa przechodzi
          samą siebie , gdy sie do nas wybiera przyjezdza z obiadami na cały
          tydzien , przywozi nawet sobie i nam ciasto/ ciasta na poczestunek,
          słodycze, mam tego serdecznie dosc,ostatnio wyszłam juz z siebie gdy
          przyjechała wraz z rodziną siostry meża i przywiozła dla nich obiad
          bym im podała , ciasto , czułam sie jak idiotka.Nie dociera ze nie
          chce dziekuje ,nie potrzebuje byc zywiona w ten sposob , ona moje jk
          takie grzecznosciowe przekomazanie sie.
          Pomijam ze obie nasze matki biora za sciere w moim mieszkaniu czego
          tez nie cierpie.Zawsze gdy przyjezdzaja czuje sie niezrecznie i to
          nie tak ze nie doceniam poprostu uwazam ze są jakies granice , nie
          wiem juz za kogo one mnie uwazaja?
          • elejna Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 12:37
            I wiece co jest najlepsze ze one nie chca nic od nas , i z tego
            powodu mi podwojnie przykro, ostatnio maz przywiózł im z misji (
            jest żołnierzem)spore wałowy , nie chciały nawet spojrzec , za to
            wsciskaja mi pieniadze, za to wciskaja mi pieniadze. Nie wiem jak
            mam z nimi postepowac juz bo to mi nie odpowiada.
            • daga_j Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 20:58
              Faktycznie dziwna sytuacja. Z jednej strony duże ułatwienie, ale z drugiej
              strony przesada, traktują Cię jak niezdolną do ugoszczenia kogoś. Jeśli byłoby u
              Ciebie bardzo kiepsko z finansami to rozumiem, że jako goście nie chcą narażać
              Cię na koszty ich wyżywienia, ale domyślam się że nie taki jest powód.
              Możę by to przerwać, pokazać, że potrafisz coś zrobić, to któregoś razu zaproś
              mamę czy teściową na obiad, czy na jakiś tam pobyt dłuższy 9zależy jak daleko
              mieszkają) ale powiedz z góry, że już przygotowałaś jedzenie, konkretnie np.
              "mamo, mam pyszne kotleciki dziś na obiad, wpadnij" a jak ma być dłuższy pobyt
              to możę skoro one takie maniaczki szykowania to aby nic nie przywiozły musisz
              imp odać cały jadłospis, o już zrobiłaś "jak przyjedziecie to na obaid podam
              pomidorową a na kolację zrobiłam pyszną sałatkę, na śniadanie kupiłam parówki, a
              w zamrażalce mam już kotlety schabowe na następny dzień". Oczywiście w sumie to
              głupie tak wymieniać ale chodzi o to, że one bez tej wiedzy to przywiozą własne
              półmiski wink
              Swoją drogą jak to wygląda - przyjechać z obiadami na tydzień, to chyba dodatwoą
              walizkę miała z tymi pojemnikami?? Ile musiała stać w kuchni by przygotwać tyle
              wałówy na wyjazd?
            • maria220 elejna 02.11.08, 08:40
              skoro tak ci zle z tym ze masz w domu takie ilosci jedzenia od nich
              a przykro odmowic to moze po prostu podziel sie z kims,napewno
              znajdzie sie wiele osob ktorym ta wałówa by sie przydala
          • lena_madzia Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 23:29
            u mnie to teściowa nas tak karmiła-objadami, no i zakupy też
            dostarczała. Za ściere łapała przy okazji opieki nad wnuczkiem,
            kiedy nie było mnie w domu
            Pasowało mi średnio-jakby traktowano mnie jako niepełnosprawną,
            która to nie potrafi porządnie nakarmić jej syna lub posprzątać.

            Aż pewnego dnia okrężną drogą dotarło do mnie, że teściowa opowiada
            różne nieprzychylne rzeczy na mój temat.
            Za taką "pomoc" to ja dziekuję
            To było tylko potwierdzenie moich domysłów...
            • elejna Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 23:52
              No własnie obawiam sie ze moja tesciowa opowiada wszystkim jakie to
              wałowy nam znosi,przedstawia mnie jako niepełnosprawną gospodynie i
              w dodatku chudą no i dziecko mam szczupłe wiec niedojadamy bo ja
              taka lewa trzeba nas karmic, ona ma jakas obsesje kwoczenia obsesje
              na punkcie jedzenia ,całe zycie siedzi w domu i gotuje wyglada jak
              szafa- z tego ze jestem smukła robi zarzut- sama wygladajac jak
              szafa trzydrzwiowa i żaląc sie ze musi schudnac.Niby to dobry
              troskliwy człowiek ale swoim zachowaniem potrafi zameczyc.Drze pzred
              takimi kwokami mamuskami ktore dorosłe dzieci traktuja jak
              niesamodzielne dzieciaki.
              • elejna Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 23:58
                Nie wiem , ja nie umiem jej przekonac zeby dałą spokój - moje nie
                traktuje jak grzecznościowe przekomarzanie sie, chyba zlece mezowi
                zeby stanowczo z nia porozmawial , pewnie wyjde na niewdziecznice
                ale czy faktycznie dla myslacemu człowiekowi ciezko zrozumiec ze dla
                kogogos powyzsze zachowanie choc pomocne moze byc niekomfortowe.ja
                zwyczajnie nie chce plecaka ze stelazem obiadów!
                • lena_madzia Re: Czy rodzice wam pomagają? 02.11.08, 23:40
                  elejna napisała:

                  > Nie wiem , ja nie umiem jej przekonac zeby dałą spokój -

                  U nas niestety pomógł dopiero wyjazd za granicę sad

                  co prawda nie wyjechaliśmy aby uciec przed teciowąsmile
    • truscaveczka Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 13:20
      Zarówno teściowa jak i jej teściowa nie umieją do nas przyjść bez wyżerki w torbie.
      Moja mama, gdy przyjeżdża z innego miasta, dokłada sie do zakupów - ale to już
      chyba inna bajka smile
    • mama_frania Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 15:02
      Moja mama (tesciowa zresztą też) jak do nas przychodzi zawsze przynosi siaty
      jedzenia (jakbysmy nic nie mieli w domu). Najgorzej, że my takiej pomocy nie
      potrzebujemy wcale, ale to do nich nie trafia. A poza tym jeśli my coś im
      kupujemy to od razu chcą nam oddawać kasę co do grosza ( a jak my chcemy oddać
      to za Chiny nie wezmą).
    • daga_j Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 21:04
      Moja mama mieszka daleko więc nie ma wizyt tylko na obiad. Jak przyjeżdża zatem
      na kilka dni to zwykle "na powitanie" coś przywozi, ostatnio puszkę kawy. Jak
      idziemy na zakupy to dokłąda mi parę złotych choć ja mówię, że nie trzeba. Albo
      dzielimy się "to Ty zapłać w cukierni za pączki a ja za normalne zakupy".
      POdobnie jest gdy my odwiedzamy mamę, nie chcę narażać jej na za duże wydatki,
      więc częściowo robimy zakupy za własne pieniądze, jak jestem u mojej mamy czuję
      się jak u siebie w domu i czasem planuję obiad i gotuję go, piekę ciasto, ne
      czuję się absolutnie jak gość, który czeka aż mu podadzą herbatę.
      Z teściami jest nieco inaczej bo mieszkają blisko nas. Raczej to my ich
      odweidzamy na rodzinne obiadki i po zjedzeniu często "resztki" dostajemy na
      wynos, smiesznie to brzmi ale nie pogardzę przecież pozostałym kotletem, który
      następnego dnia może mąż wziąć do pracy i ma coś ciepłego do zjedzenia (może
      sobie tam odgrzać) a teściowie i tak będą następnego dnia gotować inny obiad.
      Często też gotują coś pod wnuczkę (naszą córkę oczywiście) i też dają w
      słoiczkach na następny dzień. Czasem teściowa do siatki z tym obiadkiem dorzuca
      coś "ekstra" - a to kupiła za dużo szynki, a to kilka jabłuszek, a to kawałek
      ciasta, bo przecież oni nie dadzą rady). Przyznam, że jest to dla mnie spora
      pomoc gdy w sobotę czy niedzielę nie muszę gotować a na dodatek mam obiad na
      poniedziałek na przykład.
    • iwoniaw Owszem 01.11.08, 21:23
      Tak, moi rodzice czasem przynoszą nam różne wiktuały, nie tylko dla dzieci, dla
      nas też. Podobnie gdy idziemy do nich na obiad, obdarowują nas np. dodatkowymi
      porcjami kotletów czy innych pierogów. Jestem im za to b. wdzięczna, choć ani
      tego nie oczekuję, ani nie umarłabym z głodu bez tego "wspomożenia". Nie
      rozumiem, czemu część z was tak się oburza na sam pomysł? I co to w ogóle ma
      wspólnego z samodzielnością czy założeniem własnej rodziny?

      Bywa, że i ja pakuję gościom (niekoniecznie rodzicom, choć też) jakąś sałatkę
      czy ciasto do domu albo przynoszę komuś w prezencie jakieś przetwory. O,
      przypomniało mi się, że koleżanka też ostatnio przyszła do mnie ze słoikiem
      konfitur - bardzo to miłe i nie widzę powodów, dla których miałabym zwalczać
      takie "zapędy".
    • ik_ecc Re: Czy rodzice wam pomagają? 01.11.08, 23:28
      Moja mama wie, ze nienawidze gotowac, wiec jak robi pierogi, golabki
      czy inna fanaberie do ktorej nie mialabym cierpliwosci a lubie
      zjesc, to robi tez i dla mnie. Samych "golych" produktow nie
      przynosi. Przynosi czesto jakies drobiazgi (niespozywcze) dla
      wnuczki.
      Moj ojciec, ktorego widuje bardzo rzadko (kilka razy w roku)
      przynosi mi pomarancze. wink
      Tesciowie nie pomagaja w zaden sposob (ich widzimy zazwyczaj raz na
      rok).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka