Dodaj do ulubionych

Cały dom na mojej głowie.

02.11.08, 22:11
Urodziłam 7 miesięcy temu, teraz jestem na wychowawczym- to był mój
wybór, nie chciałam i nie musiałam wracać do pracy. No i teraz
wszystko na mojej głowie- pranie, sprzątanie, gotowanie nie mówiąc o
zajmowaniu się dzieckiem.
Mąż wraca z pracy zwykle o 18, ale często o 21-ej. W weekendy jest w
domu, ale wtedy nadrabia zaległości w przebywaniu z dzieckiem, więc
jak trzeba coś zrobić w domu to znowu ja.Trochę się boję, że mąż
zupełnie odzwyczai się od robienia czegokolwiek w domu. Jak to jest
lub było u was?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Cały dom na mojej głowie. 02.11.08, 22:16
      Skoro maz tyle pracuje, to nie wymagalabym pomocy w domu.On ma prace
      zarobkowa, ty- domowa- to chyba sprawiedliwy podzial w waszej
      sytuacji? Co do przyzwyczajen- jak wrocisz do pracy to na nowo
      ustalicie obowiazki, ew. wyjsciem jest zatrudnienie pomocy domowej.
    • miacasa Re: Cały dom na mojej głowie. 02.11.08, 23:13
      Było dość podobnie na tym etapie rozwoju dziecka, mąż też dużo pracował, często
      również po nocach w domu, wydawało nam się to normalne, że w takim układzie
      podział obowiązków wypada dość tradycyjnie, ważne by być elastycznym i
      dostosowywać się do zmieniających się okoliczności.
    • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 02.11.08, 23:14
      Zdaje sie, ze wychowawczy przy mezu pracujacym do wieczora polega
      wlasnie na kompleksowym prowadzeniu domu. Nie wiedzialas o tym?
      Myslalas, ze to wczasy beda?
    • luxure Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 08:38
      A na czyjej głowie jest utrzymanie całego domu? Myślałaś że urlop
      wychowaczy to to samo co urlop wypoczynkowy?
    • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 08:45
      jezeli wraca o 18 czy o 21 to trudno oczekiwac, ze bedzie myl podlogi wink
      wazniejsze jest, zeby zajal sie dzieckiem i to jak piszesz robi
      awantury o mycie garow tez rodzinnego szczescia nie buduja smile
      ale i sama sie nie zajezdzaj - opracuj sobie program minimum, a jak ci sie nie
      chce to nie rob nic wink
      wieksze porzadki na ktore nie masz sily w tygodniu sama przy dziecku mozecie
      machnac szybko z mezem w sobote przy brzydkiej pogodzie, bo ladnej szkoda, a
      razem razniej
      albo wynajac kogos do pomocy, jezeli az tak zle jest smile
    • nombrilek Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 08:50
      U mnie mniej więcej tak samo, synek ma 6 miesiecy z ta małą różnicąsmile
      Mysle ze wszystko wroci do normy jak wroce do pracy, ale poki co
      glupio sama bym sie czuła każąc mezowi sprzatac dom, albo gotując
      obiad podczas gdy ja jestem w domu, zajmowanie sie dzieckiem to tez
      praca ale zawsze to inaczej
    • przeciwcialo Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 08:58
      Skoro mąż zarabia na dom to ty powinnas sie zając tym domem.
      Wrócisz do pracy to siłą rzeczy obowiazki podzielicie.
      • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 09:11
        przeciwcialo napisała:

        > Skoro mąż zarabia na dom to ty powinnas sie zając tym domem.
        > Wrócisz do pracy to siłą rzeczy obowiazki podzielicie.

        no niekoniecznie smile
        chlop to takie zwierze co sie za szybko do dobrego przyzwyczaja
        i niekoniecznie bedzie latwo przeprowadzic zmiany w dniu powrotu do pracy
        oczywiscie - ja tez jestem zdania, ze jak maz caly dzien ciezko na dom pracuje,
        to mu sie talerz cieplej zupy nalezy, a i pranie nie jest szczegolnie meczace
        ale i jemu nic sie nie stanie strasznego, jak dla milej odmiany od pracy
        zawodowej polata z odkurzaczem, zeby zona mogla zwyczajnie przez chwile porobic
        nic smile
        • agrafka781 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:08
          Wiem ,że urlop wychowawczy to nie urlop wypoczynkowy i nigdy nie
          przyszłoby mi do głowy goniż męża do sprzątania jak wraca wieczorem
          do domu. Generalnie porządki robię w tygodniu, żeby w sobotę i
          niedzielę mieć czas, żeby gdzieś pojechać czy poleżeć na kanapie.
          Ale jak juz przyjdzie weekend to chyba nic się mężowi nie stanie jak
          przeleci się z odkurzaczem czy zmyje gary.
          Chodzi mi głównie o to, żeby on zdawał sobie sprawę,że to jednak
          jest trochę zachodu- prowadzić dom, zajmując się jednocześnie
          dzieckiem i że to wszystko nie robi się samo.
          • przeciwcialo Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:27
            Zapisz sie na fitnes czy na język w sobote, ty wyjdziesz a mąż
            zostanie z dzieckiem, niech zupe ugotuje, pranie zrobi. Ty
            odpoczniesz a mąż zobaczy jak to jest wink
            • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:29
              przeciwcialo napisała:

              > Zapisz sie na fitnes czy na język w sobote, ty wyjdziesz a mąż
              > zostanie z dzieckiem, niech zupe ugotuje, pranie zrobi. Ty
              > odpoczniesz a mąż zobaczy jak to jest wink

              o to to smile
              i jeszcze glosno i ze szczegolami opowidaja codziennie jaki mialas pie...ik i
              co robilas, panowie maja tendencje nie widziec efektow prac domowych
              • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:31
                pie.r.dolnik to brzydkie slowo? smile
    • ewcia1980 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:29
      u mnie w domu tez jest taki podział obowiazków, ze maz zarabia a ja
      zajmuje sie domem. i taki podział obowiazuje nawet jak chodze do
      pracy.
      tyle, ze ja poza domu pracuje mało i to bardziej dla celów
      towarzyskich niz zarobkowych (bo zarabiam mało i mąż wolałby zebym
      wcale nie pracowała)

      mój mąż duzo pracuje, do pracy dojezdza i wraca pózno wiec w tej
      sytuacji nie wyobrazam sobie zebym jeszcze wymagala od niego zeby
      jechał ze mna na zakupy czy szorował kibel lub mył podłogi.

      poza tym przez 3/4 roku je obiady poza domem wiec wtedy mam luz z
      gotowaniem. nigdy słowa nie powiedział jak w domu nie było idealnie
      wysprzatane, nie miał pretensji jak cos było nie wyprane czy nie
      wyprasowane. nigdy tez nie marudził, ze nie ma co jesc jak nie
      zrobiłam zakupów i w lodowce byl maly wybór jedzenia.

      jak jest w domu to wole zeby spedzil czas z córka niz zajmowal sie
      czyms co ja spokojnie moge zrobic w ciagu dnia.
      poza tym i moja mama i tesciowa sporo nam pomagaja wiec ja naprawde
      nie mam powodów do narzekania. no i od samego poczatku zgodziłam sie
      na taki podział. a nie ma nic gorszego jak pozwolic na cos a pózniej
      sie oburzac/marudzic, ze ktos włąsnie tak robi a my oczekujemy
      czegos innego.

      w domu zazwyczaj jest czysto, obiad dla mnie i dla córki (taki mniej
      pracochłonny niz dla meża) jest ugotowany, pranie zrobione, zakupy
      również a ja mam jeszcze czas na to zeby pobawic sie z córka,
      posiedziec na forum, poczytac gazete/książke.
      no i generalnie od 20 tez ju zmam luz bo dziecko juz spi wiec wtedy
      mam czas dla męza lub sprawy ... "urodowe"


      pozdarwiam
      • qunegunda Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 13:16
        nigdy słowa nie powiedział jak w domu nie było idealnie
        > wysprzatane,

        ludzki pan
        • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 15:42
          qunegunda napisała:

          > nigdy słowa nie powiedział jak w domu nie było idealnie
          > > wysprzatane,
          >
          > ludzki pan
          ________________-
          nopadlam, cudowny komentarz ;DDD
    • ipola Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:38
      Pomyśl sobie, że gdybyś pracowała, to to wszystko i tak musiałabyś zrobić w
      krótszym czasie, tak więc naprawdę ciesz się, że jesteś w domciu z dzieckiem.
      Kiedy byłam na wychowawczym, też cały dom był na mojej głowie, ale kiedy poszłam
      do pracy, podzieliliśmy się obowiązkami i tak jest do dziś. Powinnaś dać mężowi
      i dziecku czas w weekendy, a sama wyjść w tym czasie z domu i się zrelaksować,
      odpocząć.
    • jkk74 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:45
      Jak mój mąż wychodził do pracy o 8.00 a wracał o 20.00, to też nie wymagałam od
      niego niewiadomoczego w kwestii prac domowych. Tak organizowałam zakupy czy
      sprzątanie, żeby na weekendy zostawało niewiele. Często mąż sam z siebie
      proponował, że w ciągu dnia dokupi w markecie napoje, wodę czy inne ciężkie
      rzeczy (których ja nie kupowałam na bazarku).
      Uważam, że był to uczciwy układ. Zresztą nigdy nie mogłam narzekać, bo jak
      chciałam wyjść wieczorem i odsapnąć od domowego "kieratu" to nie robił mi kłopotów.
      Teraz wróciłam do pracy. Pracuję trzy dni w tygodniu i maż w te dni pomaga w
      porannym ogarnięciu domu. Codzienne obowiązki też
      podzieliliśmy wedle własnych upodobań.
    • mathiola Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:48
      U nas podobnie z tymże w wersji z trojgiem dzieci smile
      Wszystko jest na mojej głowie: opieka nad dziećmi, sprzątanie,
      gotowanie, pranie, sprawy urzędowe, rachunki, lekarze, zajęcia
      dodatkowe, sprawy związane z budową domu (szukanie ekip, kupowanie
      materiałów, wybór płytek i mebli, kupowanie powyższych...). No
      jednym słowem WSZYSTKO.
      Nie mogę się buntować, ponieważ mój mąż wychodzi do pracy rano i
      wraca w nocy. Coś za coś. On pracuje na to wszystko, czym ja mogę
      się zajmować.
      Ciężko mi czasem. Ale wiele, bardzo wiele rzeczy sobie odpuszczam.
      Nie oprzejmuję się bałaganem (no, czasem mi przeszkadza i wpędza w
      depresję tongue_out). Nie prasuję. Gotuję tak, żeby było na kilka dni (dużo
      mrożę).
      Kiedy mąz jest w domu gonię go trochę do roboty (tak, żeby nie
      zamęczyć, ale np. umycie kibla albo garów przecież go nie zabije).
      Bezwstydnie wykorzystuję go w kwestii porannego wstawania do dzieci.
      Kiedy ma na zmianę południową do pracy, to on zaprowadza młodego do
      przedszkola. Kiedy jest w domu, zostawiam go z dziećmi i wybywam,
      aby odnaleźć własne JA (np. wczoraj) smile
      Wiem, że on ciężko pracuje, ale ja też ciężko pracuję. Trzeba się
      tym ciężarem jakoś sprawiedliwie podzielić wink
    • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 10:53
      oj, a ja się wyłamię, może dlatego, że strasznie leniwe ze mnie babskowink a
      teksty, a co ty se kobieto myślałaś to jednym uchem....
      Wychodzę z założenia, że dziecko w weekendy też sypia, przynajmniej 2 razy
      dziennie i warto wykorzystać ten czas dla siebie Z OSOBNA LUB RAZEM, ale i w
      jednej z przerw aktywności bobaska warto zastymulować męża, żeby albo
      przygotował obiad, albo umył symbolicznie gary, czy poodkurzał i wyniósł
      śmieciowy, czy polatał na mopiesmile
      Założenie jest proste on w weekend odpoczywa od pracy, ma komfort odmienności,
      tobie też on się należy, skoro twoim etatem jest dom, to w weekend tez od niego
      powinnaś trochę odpocząćsmile - wliczając w to wyjście na chwilkę z domu, aby
      zregenerować siłysmile
      Druga bardzo ważna zasada, negocjacje przy lampce wina, kiedy jesteś
      zrelaksowana i bez krzyków i fochów, niech facet ma poczucie misji, a nie
      zadowalania zołzowatej żony;P
      • daga_j Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 12:35
        Ja nie pracuję zawodowo, i też uważam, że w weekend należy się mi trochę wolnego
        od dzieci/domu. Co prawda trochę prac domowych zostawiam na soboty właśnie, ale
        dzielimy się tym z mężem. Ale muszę też mieć trochę wolnego, tak jak piszesz,
        moim etatem jest dom i w weekend chcę od niego odpocząć, skoro mąż od swojego
        etatu odpoczywa. Niestety jest to raczej symboliczny odpoczynek bo od domu nie
        ucieknę prawda.. Nie mam gdzie sama wyjść w sobotę czy niedzielę. Ale na wiosnę
        planuję się zapisać na jakiś fitness, to będzie odmiana! (na razie młodszego
        rocznego synka jeszcze karmię piersią i nie mogę ot tak sobie wybyć w porze
        karmienia co nie, odciągać mleka mi się nie chce, a na wiosnę to już na pewno
        nie będę karmiła)
    • zebra12 Cóż i na mojej głowie jest dom 03.11.08, 13:45
      Tylko w wersji z 3 dzieci i bez męża, za to z pracą zawodową włącznie smile
    • inia25 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 15:50
      podział obowiązków to podział obowiązków. W waszym przypadku
      isteniej podział na pracę zarobkową (mąż) i prace domowe (ty).
      Podział jak dla mnie sprawiedliwy, chyba ze praca zarobkowa mężą
      polega na tym że leży 12 godzin w swoim biurze, na mięciutkiej
      kanapie a kasa na konto leci stalesmile)))
      Urop wychowawczy to nei urlop wypoczynkowy.
      Oczywiście w weekendy możesz prosić męża o pomoc, ale nei na
      zasadzie - syf robiony przez cały tydzień on ma w sobotę zapieprzać
      i sprzątać. Ale oczywiście korona mu z głowy nei spadnie, jeśłi
      przeleci podłogę odkurzaczem. No chyba, ze czepiasz sie tak po
      prostu dla zasady "ja lece na szmacie to i niech on wie czym to
      śmierdzi" smile
      A moze on zarabia tyle, że możecie sie pokusić na zatrudnienie kogoś
      do sprzątania. A skoro zmywanie garów tak męczy, to proponuję kupić
      zmywarkęsmile
    • aluc Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 16:19
      ciekawe, czy mąż się nie boi, że odzwyczaisz się od pracy zarobkowej
      wink

      powiem za innymi - macie taki, a nie inny podział obowiązków - ty
      zajmujesz się domem, on na ten dom zarabia, ty nie pracujesz na dwóch
      etatach (praca-dom), więc nie powinnaś wymagać tego od swojego męża
      • portala1 Tak, to prawda, w tej chwili caly dom na twojej gl 03.11.08, 16:50
        A ja mam inne zdanie. Ja mysle, ze masz prawo wymagac od meza by
        robil cos w domu po pracy.
        Jesli kobieta pracuje w domu przy dziecku i przy pracach domowych,
        to nikt tego nie liczy za prace, wiec nie docania sie takiej pracy i
        czesto slychacjak ludzie mowia "nie pracujesz", a przeciez ty ciezko
        pracuje, bo gdyby twoj maz wynajal opiekunke do dziecka, sprzataczke
        i kucharke, to wtedy musialby zaplacic trzem osobom i w takiej
        sytuacji to on by utrzymywal rodzine tak naprawde, ale jesli to ty
        pracujesz na tych trzech etatach, to znaczy, ze to ty tak naprawde
        utrzymujesz rodzine. podczas gdy twoj maz pracuje tylko na jednym
        etacie. Na dodatek on ma za to pieniadze, wypracowana emeryture i
        dobra opinie, podczas gdy ty masz opinie, ze "siedzisz w domu i nic
        nie robisz".
        No wiec, po co sie przemeczac, jesli i tak masz opinie osoby
        siedzacej w domu i leniacej sie.

        Pedz meza do robot domowych, niech naprawde zapracuje na rodzine, i
        niech nie leni sie na jednym etacie podczas gdy ty pracujesz na
        kilku i to za darmo.
      • toniesamowite Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 16:51
        w weekend Twoj maz powinien sie zajmowac domem i dzieckiem-
        przynajniem bardziej niz TywinkJesli nie docenia Twojej pracy w
        domu,to zawsze powinien zastac Cie po powrocie z pracy jak wlasine
        odstawiasz odkurzacz,czy wylewasz do kibelka brudna wode po
        szorowaniu podlogiwink))moze mysli ze wszystko robi sie samo,skoro
        zawsze jest czysto i tak dalejwink
      • moofka Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:15
        aluc napisała:

        > ciekawe, czy mąż się nie boi, że odzwyczaisz się od pracy zarobkowej
        > wink
        >

        moj sie boi wink
    • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 16:55
      Ale jak juz przyjdzie weekend to chyba nic się mężowi nie stanie jak
      przeleci się z odkurzaczem czy zmyje gary.
      Chodzi mi głównie o to, żeby on zdawał sobie sprawę,że to jednak
      jest trochę zachodu- prowadzić dom, zajmując się jednocześnie
      dzieckiem i że to wszystko nie robi się samo.

      To moze ustalmy na czym wlasciwie polega Twoj problem.
      Na tym, ze zajmujesz sie domem, czy na tym, ze sie czujesz przez
      meza niedoceniana, co wynika z wyzej zacytowanego?
      Bo zakladajac watek ani slowem nie wspomnialas, ze jest problem ze
      zdawaniem sobie sprawy z zachodu smile
      A przed wychowawczym kto zajmowal sie zachodem?? Nigdy nie mial w
      reku odkurzacza? Ani sciery czy mopa?
      To moze problem jeszcze gdzie indziej lezy?
    • deela Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 16:57
      a ja nie kumam
      maz ma wrocic o 21 i brac sie za pranie?
      teraz dom to TWOJA praca
      ja tak sadze, w weekendy to inna sprawa kwestia podzialu ale w tygodniu?
      • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:04
        ale autorce chyba właśnie o ten weekend chodzi i wcale nie chce zarzucać męża
        toną prania i kompletem brudnych garów z całego tygodnia... kiedy był kawalerem
        nic nie zwalniało go z obowiązku sprzątania po sobie, ale po zawarciu związku
        małżeńskiego tak się dziwnie składa, że nagle porządek w sposób magiczny robi
        się sam (sic!!!) Nie rozumiem tego świętego oburzenia, jeśli jesteście takie jak
        się kreujecie to wasi mężowie powinni was po stopach całować, niestety życie to
        nie je bajka i pewnie zamiast owych pocałunków wolą poczytać gazetę, albo
        poprzerzucać kanały pilotem tudzież pogrzebać coś przy kompie...
        • melindap Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:13
          kiedy był kawalerem
          > nic nie zwalniało go z obowiązku sprzątania po sobie, ale po
          zawarciu związku
          > małżeńskiego tak się dziwnie składa, że nagle porządek w sposób
          magiczny robi
          > się sam (sic!!!)

          Kiedy autorka wątku była panną, nic nie zwalniało jej od obowiązku
          pracy zawodowej i zarabiania na siebie.Ale po zawarciu małżeństwa
          tak się dziwnie składa, że nagle pieniądze zarabiają się same.
          • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:25
            ale on nie zarabia na nią, ona urodziła mu dziecko i jest to naturalną
            konsekwencją świadomych harcy Pana i Pani... Pani z tego co pisze cały tydzień
            zapierdziela w domu, czyli zarabia na siebie... gdyby zdecydowała się zachorować
            śmiertelnie (tfu, Tfu) łatwo byłoby policzyć ile zarabiała, a pracy w domu dla
            Pana i tak nie byłoby końca, dlatego warto dbać o kobietę, bo bez niej, a z
            dzieckiem jest nie wesoło... 15 min i uśmiech dla żony plus 10 minutowy masaż
            stóp na pewno nie jest wysoką ceną za szczęście.... umęczona kobieta usycha, a
            kiedy usycha nie trudno o chorobę... czy tak naprawdę wam tak bardzo szkoda
            mężczyzny który pracując 5 dni w tygodniu zawodowo, raz poodkurza dom, poświęci
            pół godziny z 48/h na zmywanie talerzy i powiedzmy umyje kibel, bądź rozwiesi
            pranie, co zajmuje nie więcej niż 7 min.... jeśli te góra 1,5 godziny (ze sporą
            nawiązką) z 48 sprawi, że żona po prostu poczuje się psychicznie lepiej, to nie
            warto?? Nie warto pokazać jej, że nie jest tylko wielofunkcyjnym urządzeniem
            AGD, ale też osobą, której przyda się odmiana i odpoczynek od monotonnych
            obowiązków, które natomiast dla Pana są odmianą, no chyba, że pracuje na zmywaku
            w restauracji... i nie chodzi o to że znacznie ją odciąży, bo nie odciąży jak
            całe dnie jest poza domem, ale o symbolikę... naprawdę tak nisko się cenicie,,
            czy po prostu tak bardzo lubicie obowiązki domowe, że nie chcecie się nimi
            dzielić...
        • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:15
          A ja mysle, ze autorka jeszcze nie powiedziala o co jej chodzi tak
          naprawde.
          Bo nie napisala 'sluchajcie, on co prawda zasuwa do wieczora w
          tygodniu tak jak ja w domu, ale w weekendy ja nadal zasuwam, a on
          odpoczywa'. Napisala, ze w weekendy on nadrabia czas z dzieckiem-
          czyli ja rozumiem, ze git, tak? Czy to wlasne nie jest git, ze z
          dzieckiem?
          Ja nie wiem nadal o co chodzi, chociaz czuje przez skore, ze autorka
          jest po prostu niezadowolona tylko jeszcze sama nie ustalila z czego
          dokladnie, a wyjdzie na to, ze z fuchy gospodyni pelnoetatowej wink
    • smerfetka8801 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:20
      a czego się spodziewałaś? że o 18 wroci i zacznie sprzątać a ty sobie
      telenowele obejrzysz????
      siedzew domu to robię praktycznie wszystko jak mala jest zbyt
      absorbująca i czegoś nie zrobię zrobi to mąż,ale podział obowiązków
      raczej działa w weekendy.
      • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 17:35
        CytatW weekendy jest w
        domu, ale wtedy nadrabia zaległości w przebywaniu z dzieckiem, więc
        jak trzeba coś zrobić w domu to znowu ja.

        Przecie ona o tym pisze, czy wy ślepe jesteście, czy macie problemy z
        koncentracją, czy po prostu lubicie pokazywać wyższość, bo garom wyższość raczej
        trudno pokazać, bo mimo, iż na pewno ją posiadacie to do durnych garów raczej to
        nie dociera...
        i nie chcę was obrażać, ale sposób w jaki odzywacie (odpisujecie) autorce wątku
        jest żenujący...
        wystarczyłoby odpisać:
        oczywiście w wymienionej przez Ciebie sytuacji w ciągu tygodnia pracy nie
        wymagam od męża czasu i siły na porządki, wolę aby poświęcił ja mi lub udał się
        na spoczynek, ale w weekend oczywiście bardzo miło jest jeśli przy drobnych
        pracach mi pomaga, choć staram się raczej go nimi nie zarzucać, na pewno nie
        odczuwa chronicznego lęku przed odkurzaczem, a i paznokcie ma całe po zmywania i
        ręce gładkie. A w ogóle to najfajniej jest kiedy sprzątamy razem, rzucając sobie
        tylko przelotne spojrzenia co podgrzewa atmosferę w domu i skutkuje demonicznym
        sexem, kiedy dziecię już zaśniesmile Spróbuj nauczyć męża tego weekendowego
        rytuału, pokazując jaka potrafisz być cudna jeśli ci troszkę pomożesmile
        Podpisano idealna żona, matka i sprzataczka
        • cora73 net79.... 03.11.08, 17:54
          Madrze prawisz kobieto....jako jedynasmile Praca domowa do tego
          zajmowanie sie nonstop malym dzieckiem jest innym rodzajem harowy!
          Co wcale nie znaczy ze latwiejszym..... Pan i wladca ma weekend, no
          bo biedak PRACUJE ,kobieta ma dodatkowo zadbac aby mu ten zaslozony
          odpoczynek umilic! smile Kobieta tez czlowiek i zasluguje na czas wolny
          i od dziecka i od garow i od meza!!! Ile jest kobiet pracujacych na
          fulletat i tez musza sie domem, dzieckiem zajmowac? MNOSTWO.....a sa
          to babki ktore same se faceta przyzwyczaily do tego ze jest
          stworzony do celow wyzszych nie prace domowesmile Pozdrawiam!
        • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:06
          No to sorry, ale ja to rozumiem tak, ze facet caly weekend zajmuje
          sie dzieckiem, czyli robi to, czego nie robi wlasnie w tygodniu, gdy
          pracuje, bo robi to ona. Czyli owszem wlacza sie i to
          konstruktywnie. Co innego, gdyby poszedl naprawiac ukochany motor.
          A teraz jest kwestia priorytetow- rowniez tego pana, czy woli
          spedzac czas z dzieckiem i robic cos fajnego, czy odkurzac. Jest to
          tez kwestia komunikacji, a o tym ani slowa w watku.
          Moze nie rozumiem dlatego, ze osobiscie zdecydowanie wole, gdy moj
          maz poswieca czas dziecku niz garom, ale przyznaje, ze faktycznie,
          mozna wolec inaczej.
          • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:17
            smile
            Fajka kochanie oczywiście, że to odmienność dla Pana, ale chodzi też o
            odmienność dla Panismile My dzieciakami zajmujemy sie w weekend na spółę,
            obowiązkowo jakieś atrakcje dla dzieci, ale też fajnie jak mąż coś w domciu
            zrobi... ja go nie zmuszam, czasem ma na tyle przyzwoitości, że sam z siebie się
            za coś weźmie i wkłada w to zapewne więcej serca niż ja, bo mi się już dawno
            szczerze znudziło i jakby w domu palcem nie kiwnął, to byłabym mocno
            niepocieszonasmile miałabym jakieś poczucie niesprawiedliwości... może dlatego, że
            przy pierwszym dziecku to on się nim zajmował, a ja "zarabiałam" na rodzinę i
            jasne było dla mnie, że trza mu odpocząć od mechanicznie powtarzanych czynności
            codziennych, od monotonii dnia codziennego... i czasem o 1-szej w nocy gary
            zmywałam, żeby było mu łatwiej rano z dzieckiem w nocy wystartować... i z racji,
            że jestem kobietą (choć wcale do prac domowych nie stworzoną) robiłam o wiele
            więcej niż on teraz jak jest żywicielem rodziny i nie mam żadnych problemów z
            tym, że chłop coś w domu zrobić chce, więcej, uważam, że powinien.... to się
            nazywa empatiasmile
            • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:18
              matko, dawno mnie tu nie było i okazuje się kurna, że mam do Cię słabośćsmile
              • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:35
                Dobra najdrozsza, ale stoi tak:
                "więc
                jak trzeba coś zrobić w domu to znowu ja.Trochę się boję, że mąż
                zupełnie odzwyczai się od robienia czegokolwiek w domu."

                ja Ci powiem, ze mnie tu z tego tak do konca nie wynika, ze facet
                jest az tak problemowy, ze udaje, ze sprawy nie ma, ze sie wymiguje
                i w ogole kurcze nie ma ani slowa jak ona to z nim zalatwia.
                Z tego powodu ja sie troche powstrzymuje od zalozenia, ze to
                egoistyczny ku..s, bo stwierdzenie 'boje sie, ze sie przyzwyczai'
                jest jakby malo konkretne. No nie wiem, moze dla mnie, ja lubie
                konkrety. Dlatego ciagle twierdze, ze problem jeszcze nie zostal
                nazwany tak naprawde.
                Z takiego lakonicznego opisu mozna rownie dobrze wywnioskowac, ze
                ona to wszystko robi sama na wlasne zyczenie. "jak trzeba coś zrobić
                w domu to znowu ja"- ale co to znaczy tak naprawde? on jej kaze? ona
                zaklada, ze on jej kaze? on odmawia wspolpracy?
                Ja bym to chciala uslyszec po prostu.
                Twoja wersja jest oczywiscie jak najbardziej prawodopodobna i jesli
                jest prawdziwa, to ja sie zgadzam. Sęk w tym, ze nie jestem pewna smile
                • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:43
                  Rozumiem, tez uważam, że w kilku linijkach nie da się zawrzeć czegokolwiek,
                  emocji, podstaw i zależności... dlatego ja dyskutuję tylko co do ogólnej zasady
                  (wg mnie słusznej),a nie co do konkretnego przypadku, za każdym razem zadziwia
                  mnie tak samo tłum kobiet, które uważają, że Pan i władca skoro płaci, ma prawo
                  wymagać i podział obowiązków jest oczywisty: ja dom, dziecko i sprawy z nimi
                  związane, on - praca, kasa i ewentualnie zabawa z dzieckiem w weekend, bo
                  przecież ON ma PRAWO do odpoczynku. Ma, oczywiście, ma je jak KAŻDY. Dobrze
                  jest, kiedy kobieta może też bez stresu, że coś jeszcze jest do zrobienia
                  zasiąść do beztroskiej zabawy z dzieckiem, a nie być tą z wiecznie zakasanymi
                  rękawami wpasowującą dziecko w grafik obowiązków domowych, a Taaaaatuś to ma
                  cały swój wolny czas dla bobaska i jest taaaaki zajefajnysmile
                  • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:52
                    Nie mam nic do dodania
                    smile
                    • mathiola ja również :) 03.11.08, 23:37
                      Tylko czemu ach czemu mój post został tak milcząco pominięty, czuję
                      się dotknięta, ponieważ ktoś tam napisał że jeno Net... a może jeno
                      Fajka (proszę o wybaczenie)... mądrze prawi... jak to jeno, skoro
                      wiele mądrze gada, ja na ten przykład ;D
                      • net79 Re: ja również :) 03.11.08, 23:39
                        big_grinbig_grinbig_grin
                        nie, nie, absolutnie pominięta być nie możesz, ja czytałam, a że nie miałam
                        contry, to nie pisałam... piszę wtedy kiedy muszę, bo inaczej się uduszętongue_out
                        • mathiola Re: ja również :) 03.11.08, 23:40
                          big_grin ktoś jeszcze nie śpi???? SUPER smile
              • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:37
                a tak swoja szosa doswiadczam wlasnie nowego uczucia, ze mnie ktos
                na forumie w ogole kojarzy smile
                enteresujace nawet wink
                • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:45
                  big_grinDDD
                  od dawien dawna kochana, tylko ja sie ostatnio po innych forumach ukrywam, a tu
                  czasem sobie conieco upuszczę, choć w sumie na ematce większość tematów mocno
                  przechodzona i w sumie powtarzać mi sie nie chce, ale po takiej przerwie można
                  choćby dla rozrywkismile
                  • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 20:55
                    Ale fajnie smile

                    ja sie nie szlajam, siedze tu przyspawana, gnusnieje czasami i
                    starzeje sie razem z tymi tematami smile
                    • agrafka781 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 21:58
                      Jak już wcześniej pisałam nie gonię męża do garów jak wraca umęczony
                      z pracy. Problem polega na tym,że umówiliśmy się, że w weekendy on
                      zmywa gary i odkurza- właściwie to ja to zaproponowałam a mąż się
                      zgodził. A jak już przyjdzie co do czego to gary stoją w zlewie pół
                      dnia- czasem zmyje jak mu przypomnę,że to jego kolej a czasem zmyję
                      sama bo juz mi się gadać nie chce.
                      Jeśli chcę wyjśc , spotkać się z kimś to owszem zostanie z dzieckiem-
                      ale żeby w tym czasie zrobić coś w domu to już mowy nie ma, bo
                      przecież zajmuje się dzieckiem.
                      • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 22:59
                        A jak już przyjdzie co do czego to gary stoją w zlewie pół
                        > dnia- czasem zmyje jak mu przypomnę,że to jego kolej a czasem
                        zmyję
                        > sama bo juz mi się gadać nie chce.

                        Pytalas go dlaczego tak jest?
                        • cora73 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 23:02
                          Po co ma pytac....sama pisze ze go czesto wyrecza. Facet poprostu
                          idzie na latwizne: nie zrobie ja, to ona i tak zrobi to predzej czy
                          pozniej....wiec po co?
                          • fajka7 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 23:09
                            "Po co ma pytac....sama pisze ze go czesto wyrecza."

                            W perspektywie dalszej mialam zamiar to poruszyc smile
                            Ja generalnie nie wierze, ze przyczyna tkwi po 1 stronie - tak
                            ogolnie w zyciu. Generalnie i totalnie nie wierze smile
                            • cora73 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 23:13
                              Ja tez niesmile dlatego mysle ze kobiety czesto sa traktowane w sposob
                              na ktory sobie same pozwalaja.
                      • net79 Re: Cały dom na mojej głowie. 03.11.08, 23:23
                        jeśli ktoś nie ma czegoś w nawyku, bywa tak, że trzeba mu wiele razy przypominać
                        zanim w nawyk wejdzie, absolutnie nie wyręczać... i nie trzeba się przy tym
                        denerwować, zwyczajnie z uśmiechem bąknąć: kochanie garnki czekają, a on na to:
                        rybko, a mogę wieczorem...
                        no i tu dwie opcje...
                        ja z tych co pozwalają, ale też trzeba tego przypilnować niestety zanim Pan
                        zrobi się śpiący... nie spinaj się garami, nie zakwitną jak trochę w zlewie
                        postojąwink Po co komplikować sobie życie... i nie gniewaj się, taka jego
                        ułomność, na ciebie przypadło przeszkolenie go w tej materii, dasz radęsmile
                      • inia25 Re: Cały dom na mojej głowie. 04.11.08, 14:05
                        agrafka781 napisała:

                        > Problem polega na tym,że umówiliśmy się, że w weekendy on
                        > zmywa gary i odkurza- właściwie to ja to zaproponowałam a mąż się
                        > zgodził. A jak już przyjdzie co do czego to gary stoją w zlewie
                        pół
                        > dnia- czasem zmyje jak mu przypomnę,że to jego kolej a czasem
                        zmyję
                        > sama bo juz mi się gadać nie chce.


                        no i w końcu nazwałąś problem - stary nie wywiązuje sie z ustalonych
                        zasadsmile Prponuje pare razy obiadu nie podac smile
                • mathiola chyba żrtujesz 03.11.08, 23:39
                  > a tak swoja szosa doswiadczam wlasnie nowego uczucia, ze mnie ktos
                  > na forumie w ogole kojarzy smile

                  ja przez jakiś czas byłam wręcz przeonana, że jesteś jedną z
                  moderatorek big_grin
                  • net79 Re: chyba żrtujesz 03.11.08, 23:42
                    fajka, uważaj popularność rośnie, oby Ci woda sodowa ten tego no...tongue_out
    • alabama8 Re: Cały dom na mojej głowie. 04.11.08, 09:39
      Nie widzę powodu żeby zatyrany mąż w niedzielę nie mógł samodzielnie
      ugotować obiadu. Korona mu z głowy nie spadnie, to tylko godzinka,
      półtorej.
      Zastanów się czy pracuje takdługo bo musi czy chce, po to żeby uciec
      z domu.
      • agrafka781 Re: Cały dom na mojej głowie. 04.11.08, 10:21
        Pracuje tak długo bo dobrze mu płacą za nadgodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka