Dodaj do ulubionych

Przesadzam, prawda? I jestem jędzą?

07.11.08, 18:30
No więc, jest tak, że mój mąż od lat spotyka się w piątkowe wieczory ze swoimi
znajomymi.
Spotykał się tak z nimi, zanim jeszcze mnie nie poznał, i spotyka się po dziś
dzień. Siedzą sobie razem i zajmują się graniem w RPG-i. Zaczynają koło 18-19
i siedzą zwykle do późna w nocy (północ, czasem pierwsza, druga).
Jest to ten rodzaj rozrywki, który mnie osobiście nie kręci i nigdy nie brałam
w nim udziału, zresztą znajomi też nie są zbyt zapraszający smile
Nigdy nie miałam nic przeciwko tej sytuacji - spędzaliśmy po prostu piątkowe
wieczory osobno, ja zwykle umawiałam się z koleżankami na winko albo coś w tym
rodzaju. Problem powstawał co najwyżej, gdy była jakaś konkurencyjna impreza u
moich znajomych - zwykle mój mąż wtedy rezygnował z kawałka swojej "sesji" i
wpadał na chwilę tu, na chwilę tam.
Z tym że teraz tak się porobiło, że jestem w ciąży i czuję się różnie. Czasem
lepiej, a czasem gorzej. Z pewnością jest tak, że wieczorne spotkania są już
nie dla mnie - o 22 jestem do niczego. Tak więc wieczory z koleżankami mi
odpadły, no i siedzę w te piątki sama w domu.
Pewnego dnia, kiedy naprawdę źle się czułam i chciałam się położyć wcześnie
spać, poprosiłam męża, żeby wrócił do domu wcześniej, np. około 22, a nie o
pierwszej w nocy. No i reakcja była negatywna: że go ograniczam, że to jego
jedyna forma rozrywki towarzyskiej itp. Jak się poryczałam,to dał się
przekonać wink, ale ogólnie jest tak, że lepiej, żebym z taką prośba nie
wyskakiwała. Jak dziś zapytałam, kiedy wróci, to już miał w głosie napięcie i
powiedział: no, pewnie po północy...
Pewnie jestem jędza i nie daje się mężowi pobawić, w końcu mogłabym iść spać o
tej 22 i dać mu spokój. Ale jakoś tak przykro mi jest, że on nie jest skłonny
do rezygnacji choćby częściowo ze swojej rozrywki, żeby pobyć ze mną w takich
momentach, gdy ja też nie mogę się bawić. Może po prostu jestem zazdrosna, że
on może towarzysko się rozrywać w okolicach północy, a ja nie daję rady. Nie wiem.
Obserwuj wątek
    • katia.seitz Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:32
      Na ten moment przestaję narzekać i idę na jogę dla ciężarnych smile - może to jest
      najlepsze wyjście odnośnie tych samotnych piątkowych wieczorów...
    • lila1974 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:34
      a może go postrasz, ze mu myszy kable zjedzą?
    • gazetowe_konto_z_debetem Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:35
      Nie jesteś jędzą. Nawet gdybyś nie była w ciąży, to czemu wszystkie
      piątkowe wieczory miałabyś spędzać sama...
      • dlania Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:37
        A jak sie urodzi dziecko to kto będzie z nim spędzał piątkowe wieczory?
        • renias75 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:41
          To jest mąż,czy kawaler bez obowiązków?
      • ib_k Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:41
        a dlaczego nie miałaby? a jak mąż stwierdzi że masz nie chodzić do pracy na 8 bo on czuje się samotny do 8.30 gdy wychodzi do swojej pracy, to też zapytasz "dlaczego wszystkie poranki facet ma spędzać samotnie"?

        Dla mnie autorka nie jest jędzą, jest upierdliwą ciężarną.
        • gazetowe_konto_z_debetem Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:46
          A wyjście do pracy i zostawienie żony samej, już po pracy (ciężarnej
          czy też nie, a zwłaszcza ciężarnej), to jedno i to samo?
          Zwłaszcza w piątkowy wieczór, kiedy ludzie wybierają się na wspólną
          zabawę?
          • ib_k Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:55
            Przecież można zmienić pracę tak aby wychodzić razem z ukochanymsmile
            Dla mnie upierdliwością jest czepianie się partnera że ma hobbi które go rajcuje już od lat.
            Co ma siedzieć z nią na kanpie i wsłuchiwać się w "brzuszek " czy oglądać "fasolkę" na zdjęciu usg.
            wygląda na to że rośnie nam tu kolejna forumka która za chwilę będzie jęczeć że mąż jej nie pomaga, oj oj
        • lila1974 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:49
          Hmmm ... porównanie kompletnie od czapy
        • attiya ib_k ? 08.11.08, 12:54
          ib_k napisała:

          > a dlaczego nie miałaby? a jak mąż stwierdzi że masz nie chodzić do
          pracy na 8 b
          > o on czuje się samotny do 8.30 gdy wychodzi do swojej pracy, to
          też zapytasz "d
          > laczego wszystkie poranki facet ma spędzać samotnie"?
          >
          > Dla mnie autorka nie jest jędzą, jest upierdliwą ciężarną.
          Ty tak naprawdę myślisz czy ta wypowiedź to tak "dla jaj" ???
    • smerfetka8801 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:42
      bo ja wiem czy przesadzasz?kiedy urodzi się dziecko tym bardziej
      będziesz potzrebowala-przynajmniej na początku jego pomocy nawet w
      piatek wiec może M powinien zaakceptowac to ,ze COŚ się zmienia?
      ja kiedy źle się czulam mowiłam o tym mężowi i nie musiałam dodawac
      aby wyprosił kolegę bo zwyczajnie to robił.teraz gości przyjmujemy
      albo do 20 albo po 21 bo ja chcę miec spokoj podczas kapieli dziecka
      i wieczornego karmienia-choć było tak raz czy dwa ,że nasz znajomy
      nie mógł inaczej a przywiózł prezent naszej córci i pozwoliłam
      koledze uczestniczyc w kapieli a mala zamiast piersi dostała
      wieczorem butelke od"wujka" no ale my się we 3 przyjaźnimy i była na
      to moja zgodasmile
      chyba jednak mamy prawa wymagać coś od naszych męzów
    • krolowanocy Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:44
      moim zdaniem nie przesadzasz i nie jesteś jędzą
      w ciąży się jest tylko 9 miesięcy, to nie wieczność
      do niego widać nie dotarło, że całe wasze życie się zmieniło z chwilą
      pojawienia się dziecka. a zmieni się jeszcze bardziej po narodzinach
      dziecka.
      • psychiatradeeli Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:53
        Nie jestes jedza ,kiedy ty znosisz nie zawsze mile objawy ciazy on
        moglby zrezygnowac ze spotkan ze znajomymi.Ja bym nie wytrzymala
        gdyby moj M co piatek wychodzil do kumpli.
    • sir.vimes Ciebie rozumiem i jego rozumiem 07.11.08, 18:52
      podejrzewam, ze łatwiej byłoby ograniczyć ILOŚĆ sesji w miesiącu a nie DŁUGOŚĆ
      pojedynczej sesji.

      A ty rób sobie wtedy samotne wieczory filmowe - nie ma problemu, ze zaśniesz w
      połowie filmu i możesz oglądać wszystko do czego wstydziłabyś się przyznać
      znajomym, np. włoskie fantasy wink)


      • mama_kotula Re: Ciebie rozumiem i jego rozumiem 07.11.08, 22:44
        sir.vimes napisała:

        > podejrzewam, ze łatwiej byłoby ograniczyć ILOŚĆ sesji w miesiącu a nie DŁUGOŚĆ pojedynczej sesji.

        O, to to.
        Swoją drogą dziwię się, że po xxx latach z graczem RPG nie zna się mechanizmów rządzących sesją.
        Może właśnie porozmawiać z mężem na temat ograniczenia ilości spotkań, a nie skracania sesji. Może przykład bliższy autorce - to tak, jakby aktor opuścił scenę w połowie przedstawienia i poszedł sobie do domu.


        > A ty rób sobie wtedy samotne wieczory filmowe - nie ma problemu, ze zaśniesz w połowie filmu i możesz oglądać wszystko do czego wstydziłabyś się przyznać znajomym, np. włoskie fantasy wink)

        Sir vimes, rzuć przykładem włoskiego fantasy, ja cię bardzo proszę!!
        Bo ja ostatnio tylko japońskie erotyczno-samurajskie oglądam, takie z gatunku "biegnie stado Japończyków i krzyczy, wpada naga japonka z kataną, obcina parę kończyn, Japonka krzyczy, Japończycy krzyczą, powtórz 5 razy". Ale takie włoskie fantasy, hmmm?
        • dorianne.gray Re: Ciebie rozumiem i jego rozumiem 08.11.08, 10:24
          Kotula, zaintrygował mnie Twój opis kina japońskiego, rzuć tytułami!
          • mama_kotula Re: Ciebie rozumiem i jego rozumiem 08.11.08, 10:45
            dorianne.gray napisała:
            > Kotula, zaintrygował mnie Twój opis kina japońskiego, rzuć tytułami!

            Dwa ci podam na dobry początek (uprasza się o nie rechotanie z tytułów):
            www.imdb.com/title/tt0070085/
            i druga część:
            www.imdb.com/title/tt0142998/
            są hmmm... inspirujące suspicious
        • sir.vimes włoskie fantasy 10.11.08, 17:18
          no coś takiego jak Księżniczka Fantagiro i reszta bajeczek z mieczami z cynfolii
          i zbrojami z kartonu. Przekomiczne. Trzeba pogrzebać w wypożyczalni, an pewno
          coś się znajdzie.

          Takie japońskie tez lubięwink
    • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:53
      A co z pozostałymi wieczorami? Jest do dyspozycji?
      Trochę to psio-ogrodnicze w sumie, kładziesz się o 22, także mąż długo z Tobą
      nie pobędzie i w sumie niewiele Ci przyjdzie z tego, że o tej 22 wróci.
      Niech się chłop przewietrzy, a Ty się zajmij sobą: pazury sobie zrób, obejrzyj
      lekką i durną komedię (albo 'Morderstwa w Midsomer', zdaje się, że lecą w piątek
      na Hallmarku smile ). Podejrzewam, że jeszcze zatęsknisz za ciszą i spokojem.
    • moofka Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:54
      nie jestes
      ciezko mi wyobrazic sobie sytuacje, ze kazdy piatek jest dla kogo innego, nie
      dla rodziny
      co innego od czasu do czasu jasne - kazdy ma prawo
      uwielbiam wspolne piatkowe wieczory, kiedy juz nigdzie sie nie trzeba spieszyc i
      splywa caly tygodniowy stres
      stary ma czas na zabawe z dziecmi, a jak pojda spac to wreszcie dla nas
      tym bardziej w takie wieczory w ciazy, jesienia nie chcialabym wowczas zostawac sama
    • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 18:56
      tylko ciekawe co bedzie, gdy sie dziecko urodzi? czy Twoj maz bedzie
      spedzal wtedy piatkowe wieczory w domu? nie ludz sie, ze to sie
      zmieni. nie sadze, zeby odmowil sobie tej przyjemnosci spotkan z
      kolegami. moja kolezanka ma ten sam problem. gdy byla w ciazy, jej
      chlop non stop spotykal sie z kumplami a gdy dziecko soe urodzilo,
      jego spotkania z nimi staly sie bardziej intensywne. chlop po prostu
      zwiewa z domu i tyle. nie interesuje sie nia ani dzieckiem. bawi
      sie, korzysta z zycia. i bardzo watpliwe, czy facet kiedykolwiek sie
      zmieni na lepsze.
      • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 19:02
        ranyboskie
        przecież on wychodzi na JEDEN wieczór w tygodniu! JEDEN!
        czy z tego względu należy od razu odsądzać go od czci i wiary?
        'zwiewa z domu', jasne
        bez przesady
        • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:36
          no bezczelny- prawda?
        • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:41
          mnie sie wydaje, ze nic sie chlopu nie stanie, gdy chociaz ten jeden
          piatkowy wieczor poswieci swojej zonie. no i te jego teksty o
          ograniczaniu... to co bedzie, jak juz dziecko pojawi sie na swiecie?
          wtedy to dopiero bedzie bedzie czul sie ograniczonysmile
          • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:48
            > mnie sie wydaje, ze nic sie chlopu nie stanie, gdy chociaz ten jeden
            > piatkowy wieczor poswieci swojej zonie.

            A czy autorce wątku coś się stanie, jeśli ten piątkowy wieczór spędzi sama
            zajmując się sobą i swoimi sprawami?

            > wtedy to dopiero bedzie bedzie czul sie ograniczonysmile

            Nie wyciągałabym tak daleko idących wniosków.
            I najwyraźniej, wnioskując po ostatnim poście bohaterki wątku, chyba jednak nie
            jest tak źle.
            • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:59
              nic sie jej nie stanie, ale tez niech nie liczy, ze jej maz sie
              zmieni o 180 stopni tylko dlatego,bo dziecko sie urodzi. a jak
              bedzie, to sie dopiero okaze. wiem tylko jedno. mam kolezanke, ktora
              ma ten sam problem ze swoim chlopem a on ani mysli sie zmieniac. no
              bo i niby po co?
              • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 11:22
                A nie masz takich koleżanek, których mężowie zmienili się dopiero po przyjściu
                potomka na świat?
                Bo ja mam. I to sporo. Panowie nie czuli się jakoś specjalnie zintegrowani z
                małżonką i potomkiem, tak aby przez dziewięć miechów permanentnie dotrzymywać
                jej towarzystwa, a ich życie zmieniło się dla nich w chwili, kiedy mały wrzaskun
                pojawił się w domu.
                • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:09
                  na oglol mam takie kolezanki, ale teraz gdy tak sobie pomysle, to oprocz tej
                  jednej sa jeszcze dwie, ktorych mezowie nie zmienili sie po urodzeniu dziecka
                  wcale. w przypadku jednej z nich, malzenstwo sie rozpadlo.
                  • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:18
                    I na podstawie tych trzech przypadków wróżysz nieciekawą przyszłość autorce wątku?
                    • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:22
                      nie wie, jaka bedzie jej przyszlosc. wszystko okaza sie w praniusmile moze sie
                      zmienic, ale tez nie musi.
                      • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:37
                        No właśnie - więc po co ją straszysz?
                        • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 20:46
                          e tam. od razu strasze. na ogol kobiety mysla, ze gdy wyjda za maz czy tez
                          urodzi sie dziecko, maz jakims cudem nagle sie zmieni. a tu czasem wychodza z
                          ludzi takie cechy o ktorych druga strona wolalaby nie wiedziec.
      • sir.vimes Zwiewa z domu? 10.11.08, 17:15

        nie ludz sie, ze to sie
        > zmieni. nie sadze, zeby odmowil sobie tej przyjemnosci spotkan z
        > kolegami.

        Ale dlaczego miałby sobie odmawiać? I weź pod uwagę, ze gdy autorka urodzi
        dziecko i dolegliwości ciążowe jej miną też nie będzie musiała sobie odmawiać
        "wolnego wieczoru" poza domem. Może nie piątkowego - ale to chyba już nie jest
        wielki problem?
    • spacey1 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 19:06
      Mój mąż dwa razy w tygodniu grywa w piłkę nożną i nie zrezygnował z tego nigdy
      poza pierwszymi tygodniami po urodzeniu naszego syna. A ja nigdy nie prosiłam go
      o to, bo wiedziałam, że to jego pasja. Nie cierpiałam z tego powodu - nawet
      lubiłam posiedzieć sama i zająć się tym, co lubię (i mieć TV dla siebie wink).
      Inaczej pewnie byłoby, gdybym się naprawdę źle czuła w ciąży albo gdy dzieci są
      chore (nie pamiętam akurat takiej sytuacji, ale na pewno by wtedy został w
      domu). Albo kiedy mam służbowe wyjście akurat w ten dzień, a dziećmi nie ma się
      kto zająć. Ale tak "dla towarzystwa" nie widziałam powodu go zatrzymywać.
      • pelagia_pela Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 19:31
        Przesadzasz. Tak w ogole to czemu nie spotykasz sie juz z
        kolezankami? Nikt Ci nie kaze siedziec z nimi do polnocy i zlopac
        winska. Zamiast tego jestes matka Polka cierpiaca i maz musi
        zrezygnowac z jednego wieczoru w tygodniu zeby Ci dotrzymywac
        towarzystwa, bo TY JESTES W CIAZY.
        Naprawde zadna z was nie spedza wieczorow bez meza???
        • madame_zuzu prawie całą ciążę byłam sama... 07.11.08, 20:19
          Od pierwszego miesiąca ciąży siedziałam sama. Mąż musiał wyjechać w delegację.
          Przyjeżdżał na początku co weekend. Później jednak praca i w weekendy była
          konieczna (branża budowlana) i widzieliśmy się co 3-4 tygodnie. Czasami trwało
          to tylko dobę. Tak było do 8 miesiąca. Jakoś nie wyobrażam teraz sobie swojej
          ciąży z małżem przy boku. Tyle wolnego czasu tylko i wyłącznie dla siebie to ja
          nigdy nie miałam! Tak, że ciesz się, że możesz ten wolny czas spożytkować tak
          jak chcesz i tylko dla siebie... nie musząc się z nikim nim dzielić big_grin

          teraz od miesiąca spędzam każdy weekend sama, bo małż dorabia do pensji daleko
          poza miejscem naszego zamieszkania. A ja? A ja siedzę sobie na ematce, oglądam
          jednym okiem jakaś bajkę na TVN, dziecko śpi targając smoka tylko świst idzie, a
          ja nie muszę się dzielić kompem, telewizorem, czekoladkami. Jest zajebiście smile
    • donna28 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:06
      Mnie się wydaje, że przesadzasz. Mówię z pozycji żony namiętnego gracza w RPG (z
      tym, że ja też namiętnie gram), dodatkowo z pasją strzelecką. Gdy trafiłam na
      salę przedporodową, mąż akurat był na poligonie. Stwierdziłam, że nie będę
      dzwonić, niech sobie postrzela (nie rodziłam jeszcze, miałam mieć cesarkę).
      Potem mi głowę zmył za to nawet, że nie zadzwoniłam od razu, ale chciałam mu dać
      te chwile spokoju smile jak mała miała 2 miesiące to szykował się zjazd RPG-owy
      jego kumpli i sama go wypchnęłam, żeby się pojechał rozerwać... Paskudnie bym
      się czuła, gdybym go w tym ograniczała. W naszej grupie jest kolega, którego tak
      właśnie żona ustawiła, że po ślubie nie gra z nikim, nie spotyka się z nami, nie
      jeździ nigdzie nawet na 2-3 dni. Smutno patrzyć na kolesia, żal go nam
      wszystkim... fajnie mieć pasję i móc ją rozwijać. Mąż wspiera mnie w moich, a ja
      w jego.
      Poza tym korzystaj z tych piątkowych wieczorów, bo się szybko skończą smile rób co
      chcesz, czytaj, oglądaj, bo możesz trafić na nieśpiącego małego dzieciaczka z
      wieczną kolką tak jak ja smile i wtedy zatęsknisz za spokojem
      • gaskama Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:17
        > Poza tym korzystaj z tych piątkowych wieczorów, bo się szybko
        skończą smile

        No właśnie Donna, jej się skończą. A jemu? Pewnie nie. W końcu ona
        zostanie aż matką a on tylko ojcem!
        • magi104 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:36
          Przesadzasz.
          Sama dopiero co byłam w ciąży, a teraz mam kruszynkę, którą kąpię raz w
          tygodniu, bo tatuś też ma swoją pasję (wspinaczka) i w związku z tym w każdy
          piątek wraca późno i nie może, jak co wieczór wykąpać Kluchy.
          Ani będąc w ciąży ani teraz nie robię z tego problemu, bo cenię sobie to, że
          wraca zrelaksowany i naładowany pozytywną energią, którą użytkuje między innymi
          na wspaniałą opiekę nad maleństwemsmile
          Zawsze każde z nas miało swoje wychodne (różne ćwiczenia, treningi czy spotkania
          towarzyskie w "swoim" gronie znajomych) i ani ciąża ani narodziny dzieci tego
          nie zmieniły, bo rozumiemy i szanujemy nawzajem swoje pasje i potrzebę ruchu
          fizycznego.
          Nie znaczy to, że nie lubimy leniwych wieczorów wspólnie spędzonych w domu wink
        • deodyma Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:44
          jej sie skoncza . to pewne. a on? bedzie dalej spotykal sie z
          kumplami bo to w koncu przeciez kobieta jest od siedzenia w domu z
          dzieckiem, prawdasmile
          • lola211 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 11:57
            Do czasu karmienia tylko i wlacznie piersia- tak, obecnosc matki
            jest konieczna, ojca nie.Chyba ze bedzie karmione sztucznym pokarmem-
            wowczas jest inna sytuacja.Przyjscie na swiat dziecka nie musi mu
            wcale przszkodzic w realizacji cotygodniowych spotkan, 1 dorosla
            osoba jest w stanie z niemowlakiem sobie poradzic.A mamuska niech np
            wieczor sobotni przeznaczy dla siebie.Niedzielny i reszte tygodnia
            maja dla siebie.To naprawde źle?
          • donna28 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 10.11.08, 22:53
            niekoniecznie. Niech się w te piątki spotyka z kumplami. A ona w soboty z
            koleżankami, z 1-go postu wynika, że spotyka się z koleżankami, tylko aktualnie
            z uwagi na ciążę tego nie czyni. Nie wiem, co w tym dziwnego. Ona poradzi sobie
            z dzieckiem w piątek, a on w sobotę.
    • mearulezz nie nie przesadzasz 07.11.08, 20:27

      juz teraz warto aby sie facet zorientowal ze przychodza nowe obowiezki ze czas
      zmienic zycie.
      ja jak mialam kilka lat to bawilam sie w piaskownicy, jako panna ostro
      imprezowalam i nie wyobrazalam sobie piatku i sobty w chalupie.
      ale teraz musialam zmienic zycie- imprezy tak ale z mniejsza czestotliwoscia,
      nie do bialego rana. niech sie facet ocknie jest glowa rodziny -ojcem a nie
      chlopaczkiem
      • wieczna-gosia Re: nie nie przesadzasz 07.11.08, 20:34
        jako dziewczyneczka posiadajaca w porownaniu do meza duzo wiecej pasji uwazam ze
        posiadanie pasji raz w tygodniu nie dyskwalifikuje meza jako ojca smile
        • mama_kotula Re: nie nie przesadzasz 07.11.08, 22:50
          wieczna-gosia napisała:

          > jako dziewczyneczka posiadajaca w porownaniu do meza duzo wiecej pasji uwazam
          ze posiadanie pasji raz w tygodniu nie dyskwalifikuje meza jako ojca smile

          Tak, Gosiu, zgadzam sie.
          Przy takich wątkach zawsze zauważam jedną prawidłowość.
          Osoby, które nie mają sprecyzowanych zainteresowań, nie mają pasji, hobby itp, a
          swoje zainteresowania określają w skrócie jako "muzyka, sport i tv" zawsze będą
          przeciwne wychodzeniu męża/żony, wyjazdowi na zjazd i tak dalej.
          Osoby, które same się czymś interesują i mają coś, co namiętnie i regularnie
          robią - same będą wypychać drugą osobę i to z błogosławieństwem na drogę.
          Coś w tym jest wink
          • wieczna-gosia Re: nie nie przesadzasz 08.11.08, 09:23
            kotula- bo jedyna usprawiedliwiona pasja meza i ojca jest praca zarobkowa w
            dodatku wysokoplatna.
            Co do kobiety- to najlepiej by nie ograniczyla sie jedyie do roli matki i zony
            co w 99% przypadkow jest rozumiane po prostu jako ograniczenie sie do roli matki
            zony i pracownika gdyz na garnuszku meza przebywac nie wypada.

            W tym swietle rozumiem dlaczego na forum akceptowalnym wiekiem powicia dziecka
            jest kolo 30- no bo PRZED dzieckiem nalezy sie wyszalec, popracowac, zdobyc
            pozycje zawodowa oraz pomiec pasje. Pozniej jest kanal.
          • mearulezz tak tak!!! 10.11.08, 17:34
            masz racje kotula [jak zawszewink] ja i moj maz to 2 tepe, bezmozgie imbecyle. nie
            rozmawiamy, nie mamy zainteresowan. siedzimy tylko i tepo patrzymy w dal....
            NAWET tv nie ogladamy bo nic nie rozumiemy a gdy sie sciemni to jedyna nasza
            rozrywka jest rypanie.

            widzisz byc moze jestesmy wyjatkiem potw. reg bo posiadamy zainteresowania : maz
            to fanatyk nauk z dziedziny astronomii, fizyki. nabywa niezliczone ilosci
            ksiazek i czasopism- i brawo!!!1
            mial jednak pasje ktora mi nie pasowala....bylo to piatkowe granie w pokera- nie
            dosc ze na kase to jeszcze z popijaniem. i to niestety musial wyeliminowac
            wiazac sie ze mna.
            nie wiem byc moze wyszla ze mnie zasciankowosc i skrajny egoizm ale MUSIAL TO
            ZROBIC I JUZ!!
            • mama_kotula Mea 10.11.08, 23:02
              Nie rozumiem, dlaczego jesteś agresywna w swojej wypowiedzi.
              Zresztą, nie w tej jednej, jak zauważyłam.

              Nota bene mylisz się w jednym założeniu - poker na pieniądze to nie jest pasja,
              tylko hazard. Sprawa o wiele grubsza i tu by nikt nie miał wątpliwości.

              Co do pasji męża - świetnie, mam takie same. Natomiast przyjmuję do wiadomości,
              że istnieją pasje które wiąża się, o zgrozo, z opuszczaniem domu, i że - o
              zgrozo - takie pasje może posiadać osoba, z którą się wiążę.
              • mearulezz Re: Mea 10.11.08, 23:14
                no co ty kotulasmile
                jam lagodna jak baraneksmile
                no nie moj stary nie byl hazardzista tylko maniakiem [ale nie wiem do koncasmile]
                widzisz ja tak kocham jego towarzystwo ze nie umiem i nie chce wypuszczac go
                ........
                a jemu to pasuje i juz 10 lat tak sie meczymysmile
                ktoras wyzej albo nizej napisala ze lubi te piatkowe wieczory kiedy to juz nic
                nie musi.....i ja tez je lubiesmile
    • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:33
      > Spotykał się tak z nimi, zanim jeszcze mnie nie poznał, i spotyka się po dziś
      > dzień. Siedzą sobie razem i zajmują się graniem w RPG-i. Zaczynają koło 18-19
      > i siedzą zwykle do późna w nocy (północ, czasem pierwsza, druga).
      > Jest to ten rodzaj rozrywki, który mnie osobiście nie kręci i nigdy nie brałam
      > w nim udziału, zresztą znajomi też nie są zbyt zapraszający smile

      o to tak jak moj.

      Z pewnością jest tak, że wieczorne spotkania są już
      > nie dla mnie - o 22 jestem do niczego. Tak więc wieczory z koleżankami mi
      > odpadły, no i siedzę w te piątki sama w domu.
      a nie mozesz sie spotkach do 22? spotkac sie w domu?


      mam 5 dzieci. I moj maz raz w tygodniu wychodzi na sesje RPG- wraca- 1-2.
      Rezygnuje z trudem i powod musi byc wazny a nie kochanie misiu posiadz dzisiaj
      ze mna.

      I co? i nic.

      prawde mowia uwielbiam te momenty gdy jestem sama- dzieci kolo 21 ida spac albo
      znikaja w pokojach a ja sobie czytam ogladam, robie co chce no jest swietnie smile
      a czasami wyzywam sie towarzysko- zapraszam znajomych i juz smile
      • vibe-b Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 12:29
        wieczna-gosia napisała:


        >
        >
        > mam 5 dzieci. I moj maz raz w tygodniu wychodzi na sesje RPG-
        wraca- 1-2.
        > Rezygnuje z trudem i powod musi byc wazny a nie kochanie misiu
        posiadz dzisiaj
        > ze mna.
        >
        > I co? i nic.
        >
        > prawde mowia uwielbiam te momenty gdy jestem sama- dzieci kolo 21
        ida spac albo
        > znikaja w pokojach a ja sobie czytam ogladam, robie co chce no
        jest swietnie smile
        > a czasami wyzywam sie towarzysko- zapraszam znajomych i juz smile


        A ile czasu spedzasz ze swoim mezem Gosia? Nie obok niego typu on
        gotuje a ty pierzesz tylko razem z nim? Np ile godzin tygodniowo?
        • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:32
          > A ile czasu spedzasz ze swoim mezem Gosia? Nie obok niego typu on
          > gotuje a ty pierzesz tylko razem z nim? Np ile godzin tygodniowo?

          jezus maria no wiesz vibe nie wymyslilam tego zeby godziny z mezem se wyliczac
          tak samo jak bez meza smile
          nie wiem ile- poza tym nie wiem czy np. jazda razem na rowerze, ogladanie meczu
          razem albo gra w Osadnikow sie liczy smile
    • gaskama Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:38
      Moim zdaniem nie przesadzasz i nie jesteś jędzą. Kurcze, czeka Was
      nowy etap w życiu. Ja moje życie dzielę na przed synem i po
      urodzeniu syna i to są dwa różne życia. Wcześniej luz blues, dwie
      dobre pensje, spontaniczne wyjazdy, wspólne pasje (kino), wspólne
      zainteresowania (niemąż siłownia, ja basen), wspólnie spędzony czas
      ze znajomymi, imprezki ... generalnie mało długoterminowych planów,
      pełen spontan i tak miało jedno i drugie. A potem ciąża, dziecko o
      sorry, ale wspólnie trzeba się przestawić. Oczywiście niemąż nadal
      ma swoją pasję i np. dwa trzy razy w tygodniu zasuwa na rowerze
      (latem ja z synem razem z nim). Cóż, jeszcze potomka nie ma, ale jak
      będzie, to co, też Cię w piątek zostawi z dzieckiem? Raczek z
      niemowlakiem se nie wyskoczysz do knajpy ze znajomymi. Myżlę, że
      taki wypad co jakiś czas, to nie problem, ale jeśli jest to wyjście
      w każdy piątek i Ty tego nie akceptujesz, to czas na rozmowę o
      priorytetach. Oczywiście tylko moim zdaniem.
    • triss_merigold6 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:47
      IMO nie przesadzasz. Jeden wieczór w miesiącu to w miarę
      akceptowalne ale co tydzień?!
      Ciekawe czy pan odpuści trochę z pasją jak się dziecko urodzi,
      szczerze wątpię.
      Osobiście mam dość brutalne podejście, nie po to wchodzę w związek
      żeby czas na relaks spędzać zbyt często sama.
    • lady_sphinx Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 20:58
      Jako pasjonatka gier RPG w 3D - chciałabym napisac, że troszke przesadzasz. Skoro i tak kładziesz się o 22 to dogadaj się z mężem, żeby sesje rozpoczynały sie później np. o 21 wtedy wilk syty i owca cała.
      Jako uzależniona od RPG to dodam jeszcze, że grając na początku uważasz to za dobrą zabawe ale prawda jest taka, że to uzależnia - nie boję się sama przed sobą do tego przyznać.

      My jak gramy to od 19/20 (teraz to jak dziecko usnie) do 4/5 nad ranem choć zdarzało się, że kończyliśmy o 7 a jak to akurat było z piątku/sobotę to czasem w sobotę robiliśmy poprawkę i dalej graliśmy.
    • lusitania2 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 21:08
      przesadzasz.

      żyj i daj żyć innym
    • eilian Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 22:17
      znam to doskonale, mój mąż bowiem ma tę samą pasję i kiedyś wyglądało to
      podobnie jak u Was (no, może z nieco mniejszą regularnością), ale zmieniło się
      samo właśnie mniej więcej gdy byłam w ciąży. I to nie dlatego, że zaczęłam
      strzelać fochy i domagać się, żeby mąż porzucił swoją ulubioną rozrywkę, ale
      dlatego, że sam poczuł, że to jest już inny etap życia, że teraz są inne
      priorytety (tak samo poszły w zapomnienie gry komputerowe gdy pojawiło się na
      świecie dziecko).
      Dla mnie to normalna postawa. Oczywiście od czasu do czasu spotyka się ze swoimi
      kumplami, robią sesję czy idą na piwo, ale już nie tak często co kiedyś, z
      resztą koledzy też pozaczynali "dorosłe" życie i im też priorytety się zmieniły,
      więc to chyba normalna kolej życia.
      Sądzę, że powinnaś to mężowi spokojnie wytłumaczyć, bo faktycznie za moment
      urodzi się Wam dziecko a on nadal będzie myślał, że może żyć jak kawaler.
      Przypomniał mi się teraz odcinek amerykańskiej superniani z takim ojciem 6
      dzieci, który miał pasję - śpiewał w chórze czy coś takiego i spędzał tam
      wszystkie wieczory i skomentował to tak: "to zawsze było moją pasją i nie widzę
      powodu, dla którego miałbym z tego rezygnować". Oby Twój mąż nie stał się kimś
      takim...
    • katia.seitz Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 22:27
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi, są zróżnicowane, co mnie pociesza, bo i ja sama
      wcale nie mam jednoznacznego stanowiska w tej kwestii smile Tzn. wiem, że moja
      postawa jest taka trochę psioogrodnicza, tyle że trudno sobie tak na trzy cztery
      z emocjami poradzić wink

      A w ogóle to się wam pochwalę, że dzisiejszy wieczór był inny, bo sesji nie było
      i poszliśmy sobie razem na lody smile A teraz już można położyć się spać wink

      A, i jeszcze jedno - nie martwię się, co będzie przy dziecku, bo wiem, że będzie
      inaczej. Po prostu teraz to chyba w dużej mierze jest kwestia mojej pewnej
      zachcianki, a nie konieczność czy obowiązek. Z dzieckiem to już będzie inna
      sprawa smile
      • pelagia_pela Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 22:39
        A ja z ciekawosci - bo dziecko przede mna jeszcze. Czy jak sie ma
        dziecko to juz nie mozna raz w tygodniu zostac sama? Serio pytam -
        ani zona ani maz u was nie ma wychodnego??? Symbioza doskonala,
        zawsze razem?
        • daga_j Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 22:56
          Można oczywiście, ale jeśli jest to raz na jakiś czas, a jak facet z góry powie,
          że wszystkie piątki ma wychodne to w kobiecie się frustracja zbiera, że ona tak
          nie ma. A jeśli karmi piersią to nie bardzo ma jak wyjść i zostawić dziecko z
          ojcem. Powiecie, że może odciągnąć mleko i zostawić w butelce. Ale to nie takie
          łatwe, zanim nauczy się odciągać tyle by wystarczyło na parę godzin nieobecności
          to musi specjalnie się po temu starać z laktatorem. A zresztą dla
          noworodka/małego niemowlaka mama to nie tylko cyc z mlekiem, czasem w nocy nikt
          i nic nie ukoi dziecka tak jak mama, więc nocne wyjście raczej nie dla młodych mam.
          Zresztą zależy od tego co spada na kobietę w te wieczory, bo jeśli tylko
          usypianie dziecka to mógłby sobie wyjść, skoro i tak ona zawsze usypia, ale
          jeśli przy okazji musi sama wykąpać dziecko, nakarmić, uśpić, a potem chciałaby
          sobie zrobić kolację czy pójść do wanny, a tu dziecko może się zbudzić w każdej
          chwili, to ona ma stres. Całe dnie z dzieckiem, wszystko koło niego zrobić nie
          zapominając przy tym o sobie, a tu wieczorem też nie ma na kogo liczyć (raz w
          tygodniu to wbrew pozorom dużo przy maleństwie).
          Choć w sumie przypominam sobie, że mój mąż jakiś czas chodził regularnie dwa
          razy w tygodniu na pewien sport, ale zajmowało mu to tylko godzinę, gdy ja
          usypiałam synka i starszą córkę (ale byli już wykapani). Mimo iż całkowicie miał
          moje przyzwolenie to, w duszy trochę zazdrościłam, że ja tak nie mogę. Jednak ja
          się na jakiś sport zapiszę dopiero po skończeniu karmienia piersią.
          Rozpisałam się bo to nie tylko do Ciebie pelagia_pela ale i do autorki wątku, bo
          o tym jak to będzie po dziecku się nie rozpisała, a jesteśmy ciekawe co tam oni
          sobie ustalili smile
          • skarolina Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:14
            aga_j napisała:

            > Można oczywiście, ale jeśli jest to raz na jakiś czas, a jak facet z góry powie
            > ,
            > że wszystkie piątki ma wychodne to w kobiecie się frustracja zbiera, że ona tak
            > nie ma.

            A dlaczego ma nie mieć? Zamiast się frustrować, lepiej zużyć siły na
            zorganizowanie sobie wyjścia lub zorganizowanie sobie towarzystwa w domu.
          • lola211 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 12:04
            > to w kobiecie się frustracja zbiera

            No wcale niekoniecznie.Pamietam, ze po narodzeniu dziecka staszna
            domatorka sie ze mnie na pewien czas zrobila.Wolami by mnie nie
            wyciagneli.Tak mialam kilka miesiecy.A moj facet w tym czasie trybu
            zycia nie zmienil- wiekszosc czasu byl poza domem.I nikt nikogo sie
            nie czepial.


            ----------------------------------------------

            www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
    • qunegunda Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 23:06
      Nie moge sobie wyobrazić, że mam partnera który KAŻDY piątkowy
      wieczór spędza w innym towarzystwie.

      Swoją drogą te gry to jakaś megadziecinada.
      • mama_kotula Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 23:31
        Cytat
        Swoją drogą te gry to jakaś megadziecinada.


        Kundziu droga, wymień proszę zainteresowania i pasje, które dziecinadą nie są.

        Taka gra w golfa. No wyjdzie dwóch panów dziwnie ubranych na pole i patrzcie państwo - kijkami w małe piłeczki walą, wiatr mierzą, do dołków celują i kulturalnie złoszczą się, gdy im nie wyjdzie.
        A piłka nożna? Łomatko kochana. Tu jest jeszcze gorzej, 22 biega za okrągłym przedmiotem i kopie się po nogach.
        Kino, teatr - no jak to!!! To NIE jest prawdziwe życie, to jest fikcja, jak można pasjonować się fikcją, ci ludzie nie są prawdziwi!!
        Żagle. Zupełna paranoja. Cały rok skrobiesz łódkę, aby przez kilka miesięcy w sezonie popływać.
        i tak dalej...
        • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 09:11
          > Kundziu droga, wymień proszę zainteresowania i pasje, które dziecinadą nie są.

          To ja się do swoich pasji na pewno nie przyznam. Nigdy przenigdy.
          • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 09:18
            hehe ja tez mam jakies dziecinne i to wykonywane czesciej niz raz w tygodniu......
          • mama_kotula Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:47
            kawka74 napisała:

            > > Kundziu droga, wymień proszę zainteresowania i pasje, które dziecinadą nie są.

            > To ja się do swoich pasji na pewno nie przyznam. Nigdy przenigdy.

            No dawaaaaj! Może być na priv. Wtedy napiszę ci o swoich suspicious
            • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:50
              Wstydzę się przepotwornie.
              Zastanawiam się tylko, jakie pasje, jeśli już jakieś, przysługują dorosłej
              poważnej kobiecie po trzydziestce, tak by nie została ona nazwana dziecinną ;p
              • katia.seitz Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 11:35
                Ja tylko się zastrzegę, że nic do pasji mojego męża nie mam smile I na żadnym
                etapie nie dążyłam do tego, żeby on się z tymi znajomymi nie spotykał czy coś.
                Doprawdy, nie jestem z tych, co chcą męża non stop w domu trzymać. Mi chodziło
                tylko o to, żeby wcześniej wracał. A w zasadzie jeszcze o coś innego mi chodziło
                - o to, żeby on sam z siebie miał potrzebę wcześniejszego wracania do domu, żeby
                uwzględniał, że mi smutno itp. itd. smile

                Ale sobie wczoraj o tym pogadaliśmy, dałam mu do poczytania ten wątek i mogę na
                dziś dzień powiedzieć, że problemu nie ma. Ot, któregoś razu on sobie pójdzie i
                wróci po nocy, a innego wróci wcześniej, i już.

                A gdy będzie dzieciak, to przynajmniej na początku takie nocne wyjścia i powroty
                nie będą z pewnością normą - co bynajmniej nie znaczy, że nie będzie mowy o
                wyjściach. Ja mam dobrego męża i wszystko da się z nim ustalić - w zasadzie to
                chyba głównie ja musiałam sobie poradzić z własnymi emocjami smile
                • kawka74 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 11:40
                  > Ale sobie wczoraj o tym pogadaliśmy, dałam mu do poczytania ten wątek i mogę na
                  > dziś dzień powiedzieć, że problemu nie ma. Ot, któregoś razu on sobie pójdzie i
                  > wróci po nocy, a innego wróci wcześniej, i już.

                  A jeszcze innego Ty sobie pójdziesz w miasto z koleżankami.
                  I bdb, szafa gra.
        • qunegunda Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 13:41
          Kiciu, ja nie mam wątpliwości że to forum jest zasilane przez
          motłoch tongue_out
          • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:27
            w golfa gra motloch?
            • mama_kotula Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 18:53
              wieczna-gosia napisała:

              > w golfa gra motloch?

              Nie. Motłoch po lasach biega, origami składa i w RPG gra. Oraz anime namiętnie oglada i mangę rysuje. Aaaa, i jeszcze hoduje wirtualne smoki z jajek tongue_outtongue_out
              • wieczna-gosia Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 19:04
                a maratony potłoch biega i zegluje? bo jak tak to chetnie sie zapisze smile

                hm... w RPG... to i w Diablo II oraz Heroes of the might and magic tez pewnie
                gra motloch?
                • mama_kotula Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 19:12
                  > a maratony potłoch biega i zegluje? bo jak tak to chetnie sie zapisze smile

                  Możesz się zapisać z czystym sumieniem. Po tłochu do motłochu wink
    • pelagia_pela Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 07.11.08, 23:07
      Dzieki za wyczerpujaca odpowiedz smile

      Mam kolezanki w ciazy i takie ktore maja male dziecko. Spotykamy
      sie raz w tygodniu - moze nie na nocne imprezy, ale na babskie
      pogaduchy. Mama zabiera na spotkania swoje dziecko, kolezanka w
      ciazy pije soczki i jest fajnie. Dlatego dziwi mnie autorka watku.
      Skresla kolezanki, koniec z zyciem towarzyskim i maz ma zrobic tak
      samo bo ona w ciazy i cierpiaca na samotnosc. Nie dziwie sie ze
      wyjscia meza denerwuja jesli ktos nie ma wlasnego zycia.
    • gku25 Przesadzasz. I jesteś jędzą. 08.11.08, 01:02

    • crises Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 08:37
      Przesadzasz i jesteś psem ogrodnika.

      U nas jest tak, że każde z nas raz w tygodniu ma wieczór na wychodne w związku
      ze swoją pasją, tak było zawsze i to jest święte - tylko jakiś istotny powód,
      typu np. choroba mógłby to zmienić.
    • kol.3 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 08:44
      Jeśli ciąża nie przebiega bezproblemowo mąż powinien poczuć trochę
      odpowiedzialności za Twój stan, odpoczynek i samopoczucie.Przecież
      wiadomo, że dopóki on nie wróci, Ty śpisz jak zając na miedzy. Mam
      mieszane uczucia co do postawy męża.
      • wilma1970 Re: Przesadzam, prawda? I jestem jędzą? 08.11.08, 10:58
        To zależy na jak długo planujesz małżeństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka