Dodaj do ulubionych

Historia Kasi

24.10.03, 22:52
Moja kuzynka Kaska jest w ciazy i jest zalamana. Jej maz zrobil jej karczemna
awanture i kaze usunac te ciaze.
A wszystko zaczelo sie tak...Jakies 10 lat temu Kasia wyszla za maz. Wszyscy
w rodzinie sie cieszyli, bo byla juz po trzydziestce i wiadomo, jakie czesto
slyszala pytania i komentarze. Widac bylo, ze jest szczesliwa: kochajacy maz,
nowy dom - brakowalo tylko dziecka. Po jakichs dwoch/trzech latach Kasia
zaszla w ciaze. Radosc jej i jej meza trwala krotko, bo niestety poronila.
Nastepna ciaza utrzymala sie. Szczesliwi rodzice odliczali czas do narodzin
ich wyczekiwanego dziecka.Urodzila im sie dziwczynka z wodoglowiem. Rozpacz
nie do opisania. Przez ponad rok zycia Magdy jej rodzice zjezdzili cala
Polske w poszukiwaniu pomocy dla chorej corki. Niestety nie bylo dla niej
ratunku. Magdusia zmarla. Po czterech latach od tamtej tragedii podjeli
decyzje, ze sprobuja jeszcze raz. Tym razem los sie do nich usmiechnal.
Urodzila sie zdrowa, sliczna dziewczynka. Dzis Ola ma 2 lata i jest calym
swiatem dla jej rodzicow. Wszystko w ich zyciu toczyloby sie tak jak zwykle,
gdyby nie fakt, ze Kasia znow spodziewa sie dziecka. Wlasnie sie o tym
dowiedzialam i nie zdazylam sie ucieszyc, bo slysze, ze jej maz nie chce tego
dziecka! Kasia jest w rozpaczy. Jak ja pocieszyc?
Obserwuj wątek
    • ania_fet Re: Historia Kasi 24.10.03, 23:58
      być może mąż Kasi boi się, że coś będzie nie tak, przy 1 dziecku są większe
      chęci, teraz jego instynkt jest zaspokojony a strach pewnie olbrzymi. trudno mi
      cokolwiek powiedzieć bo nie wiem dlaczego on nie chce tego dziecka. Może
      pomogłaby rozmowa z lekarzem. Kasia na pewno nie powinna usuwać, kobieta
      wyrzutów sumienia nie zagłuszy. Jęsli facet się boi niech robią wszystkie
      możliwe badania prenatalne, jeśli miałoby być coś bardzo źlen niech wtedy
      podejmują tę decyzję.
    • odalie Re: Historia Kasi 25.10.03, 11:11
      Hej!

      Jak pocieszyć dziewczynę - wspomóc, podtrzymać na duchu... cierpliwie i
      cieplutko...

      A co do męża Kasi - no i tak ogólnie, bo przypomniały mi się podobne historie -
      z takimi "karczemnymi awanturami" i nakazem przerwania ciąży:

      - ja baaardzo przeraszam, ale ten facet to jest _mąż_ Kasi - czy on naprawdę
      uważa, że dziecko wzięło się z powietrza? Zakładam, że jest ojcem dziecka,
      chociaż szczerze mówiąc nawet gdyby nie był, to też go to by nie
      usprawiedliwiało.

      Rozumiem, strach - o zdrowie dziecka, o finanse, wygodnictwo, rutyna, plany
      zawodoowe i towarzyskie, ale do jasnej anielci!!! czemu ci faceci (oraz
      niektóre babki) pozostający w związkach, regularnie (mniej lub bardziej)
      uprawiający seks, tak się niebotycznie dziwią że - ojjeje, co to - że dziecko!
      Wiem, antykoncepcja, ale nigdy nie mam 100% pewności.

      To nie jest tylko odnośnie postu Izki, to do wszystkich - ludzie,
      zastanawiajcie się zanim, a nie po fakcie, ustalcie plan awaryjny, uzgodnijcie
      co i jak, myślcie troszeczkę...
    • anaisia Re: Historia Kasi 25.10.03, 15:13
      Odalii, masz całkowita rację. czy ten pan mysli, ze dzieci znajduje sie w
      kapuście? Bardzo współczuję Kasi, że nie ma oparcia w swoim mężu, że tak różnią
      się w tej kwestii. I myslę sobie, ze gybym ja musiała wybierac miedzy
      usunięciem ciąży a męża, to poleciałby mąż. Gdybym chciała tego dziecka i
      musiała je usunąć ze względu na faceta, który je zrobił, po prostu bym nim
      gardziła, nie potrafiłabym z nim żyć.
      • odalie Re: Historia Kasi 25.10.03, 17:39
        ...ale ja myślę, że to z jego strony taka bezradność i przerażenie. Życie ma
        już ułożone, a boi się kłopotów - nie dość, że dziecko czyli kłopot, to może
        jeszcze dziecko wymagające zwielokrotnionego wysiłku, czyli Kłopot przez bardzo
        duże K.

        Nie miałabym do faceta żalu o jakieś złe, pochopne słowa, wypowiedziane w
        chwili załamania - grunt, aby mu się to na dłuższą metę odmieniło!

        > Gdybym chciała tego dziecka i
        > musiała je usunąć ze względu na faceta, który je zrobił, po prostu bym nim
        > gardziła, nie potrafiłabym z nim żyć.

        Znam podobny przypadek. Kobieta nie była zdeterminowana, aby urodzić, a mąż
        bombardował ją przynagleniami, aby usunęła ciążę (mieli już dziecko w wieku
        szkolnym). Usunęła. Potem się okazało, że facet miał już wtedy kogoś na boku...
        Rozwiedli się. Kobieta ma ciągnącą się latami depresję, nie potrafi pogodzić
        się ze swoją decyzją o przerwaniu ciąży.

        .....................

        No a moje marudzenie powyżej, było takie ogólne - lepiej dużo rozmawiać,
        głęboko przemyśleć sprawy, zanim dziecko się pojawi.
    • wieczna-gosia Re: Historia Kasi 25.10.03, 19:04
      Niech sie Kasia nie da. Nie spal z nia ten jej maz? Zapomnial jak sie dzieci
      robi? Byl niepoczytalny a ona go wziala przemoca?
      Facetom raczej przechodzi nawet jak nie sa zachwyceni. Niech sie Kasia cieszy,
      ograniczy kontakty z tymi co ja doluja a zwiekszy z tymi ktorzy tez sie
      ciesza. I robi swoje czyli chodzi w ciazy.
    • izams Re: Historia Kasi 25.10.03, 21:14
      Witam - niech sie Kasia nie da - powtórzę po innych e- mamach . Moja koleżanka
      tak zrobiła - usunęła ciąze ( trzecie dziecko ) na wyraźne " życzenie " męża .
      Nie ma dla Niego zadnego usprawiedliwienia ( syt. finansowa - rewelacja )
      W tym czasie On też miał kogoś na boczku . Mąłżeństwo jeszce trwa , ale to 2
      obce osoby. Ona cały czas przeżywa mimo, ze upłynęło już 6 lat. dzisiaj mówi,
      że była potwornie głupia...
      Niech kasia się nie da.
      poz, Iza
    • mamamoni Re: Historia Kasi 27.10.03, 11:08
      Niech Kasia się nie da! Podtrzymuj ją na duchu. A co do męża, to co mówi jest
      okrutne, ale... myślę, że to po prostu wieli strach przed ewentualnym
      cierpieniem, bawet nie wiem jak strasznym, bo nic takiego nie przeżyłam, mogę
      sobie tylko spróbować wyobrazić....
      Mężczyźni jakoś tak mniej emocjonalnie rozumują. On w tej chwili widzi pewnie
      tylko zagrożenie jakie wisi nad tym maleństwem, cierpienie żony, gdyby coś
      było nie tak, pogorszenie się sytuacji córeczki, gdyby maluch był chory, bo
      nie czarujmy się - to on pochłaniałby większość uwagi rodziców, no i pewnie
      wciąż ma w pamięci tamten ból... Pozostaje tylko liczyć na to, że mu przejdzie.
      Pozdrawiam cieplutko
      Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka