c0nstantine
21.11.08, 12:30
Zastanawia mnie fakt, dlaczego na żalenie forumek, że mąż użył słów
przykrych od razu pytacie o kondycję związku, przewidujecie
znudzenie itp.
Może nie mam racji, ale:
1. Miełam 1 - go męża, związek wg forumowych reguł idealny - bez
kłótni, obrażania. Każde z nas miało swoich przyjaciół i znajomych
(spotkaliśmy się znimi sami bardzo często), ale też współnych, wtedy
razem spędzaliśmy czas. Zazdrość była nieznana, ufaliśmy sobie.
Praca była tematem tabu - jedno z nas musiało zostać po godzinach,
ok, mus to mus. Były kwiaty, rocznice itp, itd. Żyłam w niebie. Do
czasu gdy ex-mąż spakował się i wyprowadził bez podawania przyczyn.
2. mam drugiego męza. Nasz związek to sinosoida. Od szczytowych
wzlotów(często) poprzez normalność (proza życia) do totalnych dołów
z niedobrymi słowami, ale nie czynami (bardzo rzadko, ale jednak).
Reasumując - czasem takie zgodne małżeństwo może nie wróżyć
trwałości związku. Może jest zbyt mało emocji... Ja wiem, że czasem
można kogoś urazić, zgnoić, zagniewać, szanując i kochając go. Wiem
też, że pod przykryciem zgodnego małżeństwa można wieść podwójne
życie.
ten wątek powstał dla rozwagi niektóryh forumek
Pozdrawiam