alfa36
25.11.08, 22:18
Mam w pracy koleżankę: bardzo zdolna, pracowita, inteligentna. Spotykamy się często po pracy, wspólne imprezy, pomagamy sobie wzajemnie. Kiedy po dwóch latach nieobecności w pracy wróciłam na swoje stanowisko okazało się, że sporo się wydarzyło: nowe projekty, więcej pracy, ale też ciekawiej. Szybko zaangażowałam się, bo niejako chcialam udowodnić, ze mimo urodzenia dziecka i cięzkiej choroby nadal jest tak, jak dawniej, no i ja zawsze lubiłam swoją pracę. Nie ukrywam, ze korzystałam z doświadczenia koleżanki i jej pomocy, której zawsze chętnie udzialała, zresztą caly czas namawiała mnie do podejmowania wyzwań, podkreślając przy tym, że mogę na nią liczyć, bo ona ma doswiadczenie. No i dziś przypadkiem dowiedziałam się, że dziewczyna nieco sobie ze mnie kpi, podkreśla, że tak naprawdę pewne osiąnięcia zawdzięczam nie sobie, a jej. Głupio mi jakoś, bo w życiu nie posądziłabym ją o takie myślenia, a co dopiero mówienie. Aż mi się jutro nie chce iśc do pracy.

No i nie wiem, czy bedę potrafiła jutro normalnie z nią rozmawiać.