Dziewczyny,powiedzcie mi czy ja powinnam zareagowac i JAK?
Emka do przedszkola chodzi z pieskiem-torba w którym od dwoch ,czy trzech dni
zostawiamy jedną małą mambe i jednego kinderka-i ona wie,że jemy to dopiero
jak wychodzi z przedszkola.
Dzis przychodze,piesek rozpiety,myslałam,że Emka wzięła,wiec jak wyszła z sali
to ja pytam czy zjadła,a ona,że nie,że jest kinderek w piesku...Patrzy..w
piesku pusto

Ona do mnie ze łzami w oczach..GDZIE MOJA KOKOLADA??CO SIE Z NIA STAŁO??
Podchodze do pani siedzacej w szatni i pytam czy zawsze ktos tu siedzi i
pilnuje,pani na to,że tylko wtedy jak dzieci przychodza do przedszkola i jak
sa odbierane.Podczas zajęc nie...
Mowie jej ,że ktos nam zakosił czekoladkę z torebki,i pytam co ja mam teraz
dziecku powiedziec..Ona robi głupia mine,widze ze nie wie co ma mi powiedziec...
Oczywiscie obróciłam to -do Emki- w zart,powiedziałam jej,żeby sie nie
smuciła,ze pewnie jakies dziecko bylo głodne,ze może nie miało czekoladek w
domu,wiec zobaczyło i sobie zjadło...Żeby sie nie przejmowała,bo przeciez mamy
tak dużo w domu.No i oczywiscie mówię jej ,że to bardzo nieładnie tak robić,bo
to się nazywa kradzież.
Mąż mówi ,że mam teraz zostawic ta czekoladkę jeszcze raz,i jesli zginie
znów-zrobić dym-w szatni jest monitoring wiec wyjdzie kto nam grzebie w
rzeczach i kto kradnie ;/
Zaczyna sie w przeszkolu od czekoladki,a kończy ..
co byscie zrobiły??