oklaska
26.11.08, 15:06
Byłam z moim dzieckiem na zajęciach rytmicznych, przyszliśmy
wcześniej więc pani prowadząca zajęcia obdarowała mojego synka
samochodzikiem aby się trochę pobawił, na to przyleciał następny
chłopiec i zaczął wyrywać zabawkę mojemu dziecku więc pani dała
drugi samochodzik. Zajęci się rozpoczęły więc chłopcy mieli oddać
zabawki, mój oddał tamten ani myślał. Zajęcia trwały, synuś
uczestniczył w nich i w momencie rysowania (które nie interesuje
moje dziecko) synuś zapytał się po swojemu czy może wziąć
samochodzik. pozwoliłam mu i grzecznie w kaciku po cichutku sobie
jeździł, w pewnym momencie dostrzegł to tamten chłopiec i skoczył do
mojego dziecka, wyrwał samochód i zaczął jeździć. Na wszysko
spoglądała jego matka, która nie zaregowała (wogóle nie reaguje na
nic, na popychanie dzieci, na niegrzeczne zachowanie). Moje dziecko
już robi podkówkę więc patrzę sie co zrobi matka, a ona nic tylko z
głupim uśmiechem patrzy się na swoje dziecko. Więc dużo nie myśląc
mówię do małego oddaj zabaweczkę-zero reakcji,jego i matki-mój stoi
z podkówką gotowy do płaczu-więc wyszarpałam zabawkę i
oświadczyłam,że w takiej sytuacji nikt nie będzie się bawił i
odłożyłam na najwyższą półkę. Dziecko się rozpłakało a kobieta
zabiła mnie wzrokiem. Źle się czuję bo jestem dość opanowaną osobą
ale ja uczę mojego dziecka,że nie wolno zabierać zabawek,karcę go za
niewłaściwe zachowanie...nie wiem czy moje reakcja była słuszna ale
jakoś jej nie żałuję.