Dodaj do ulubionych

Nienawidzę tych dyskusji o in vitro

27.11.08, 19:42
Tych polityczno-religijno-obyczajowych przepychanek.Nienawidzę,bo nic z tego
nie wynika prócz wielu paskudnych, raniących nas-rodziców dzieci z in vitro -
stwierdzeń. Za każdym razem taka dysputa jest jałowa.I tak z refundacji nici
bo coś tam.Ale fala mocnych,sensacyjnych artykułów które przez ten czas
przetoczy się w mediach zrobi swoje.
Zapłaciliśmy ogromnymi pieniędzmi,wyrzeczeniami,nierzadko zdrowiem,żeby te
dzieci mieć.Ja rozumiem,że trzeba się starać,żeby inne pary dostały swoją
szansę, te, których nie było stać tak jak nas.Ale przeraża mnie to co sie
dzieje wokół tych dyskusji, te sensacyjne nagłówki jak ten,że in vitro to
dzieło szatana, albo że to egoizm w czystej formie,lub też pyskówki,że niby
dlaczego ktos ma sie dokładać na cudze dzieci...Bo przecież na alkoholików i
narkomanów,albo nałogowych palaczy można się dokładać bez problemów.
Wkurza mnie to,czekam na ciszę.I wątpię,czy ta czwarta (?) już chyba dyskusja
polityczna da jakikolwiek efekt.
No,wygadałam się.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 20:29
      Hejsmile
      Przede wszystkim gratuluję uporu, sił, determinacji, żeby jednak
      dzieci mieć.
      Niech one Cię pocieszą i uspokoją.
      To, co dzieje się wokół zapłodnienia, czy naturalnie, czy nie,
      porodu, naturalnie, czy cc, ze znieczuleniem, czy nie, to jakiś
      koszmar.
      Pozdrawiam
    • ka_ag Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 20:41
      W pełni Ci rozumiem.
      Moje marzenie o dziecku spełniło się po 14 latach starań.
      Do in vitro podchodziłam 2 razy Za każdym razem to była wielka nadzieja, a potem
      żal i ból. O forsie nawet nie mówię. W końcu stał się cud i mam "naturalnego"
      synka. Strasznie mi przykro, jak słyszę zdania, że in vitro to zabijanie,
      grzech, dzieło szatana.
      Najbardziej przykre są takie wypowiedzi na temat in vitro w ustach mam, którym
      dzieci rodzą się "na zawołanie" albo i bez zawołania.
    • lilka69 Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:48
      ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy placic za twoja
      chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze pieniadze? wole
      placic podatki na remonty drog. przynajmniej z tego skorzystamy.
      • broceliande Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:51
        Noe zrozumiałaś, że autorka wątku sama zapłaciła za in vitro?
        Nienawiść Cię zaślepia?
        • lilka69 Re: ja tez nienawidze-do autorki i innych 27.11.08, 20:59
          ale jak jawnie autorka napisala, ze nie podobaja jej sie dyskusje polityczne czy
          placic czy nie. miedzy wierszami wyczytuje zal, ze jednak musiala sama zaplacic!!

          a nienawisc mnie nie zaslepila. zaszlam w ciaze po kilku miesiacach staran. bez
          wspomagania.
          • attiya Re: ja tez nienawidze-do autorki i innych 27.11.08, 21:28
            to się ciesz, że tobie się udało - najgorzej jak wypowiada sie
            osoba, która nie doświadczyła bólu i cierpienia i wielu lat starań
            autorki wątku i innych osób....
          • sanna.i Re: ja tez nienawidze-do autorki i innych 27.11.08, 21:31
            Źle czytasz między wierszami. Jeśli mam o cos żal,to o obrażanie takich jak ja
            rodziców.
            Ciesz się,że udało ci się tak łatwo.Prawda jest taka,że gdyby ciebie spotkały
            takie problemy,śpiewałabyś dzis całkiem inaczej.Stare przysłowie mówi:syty
            głodnego nie zrozumie.
      • sanna.i Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:54
        Za moją chęć posiadania dziecka nie zapłaciłaś ani grosza.Ja też płacę podatki i
        nikt mnie nie pyta,czy chcę finansować leczenie raka nałogowego palacza,
        marskość wątroby alkoholika,albo jego odwyk.A nierzadko ludzie ci mają to na
        własne życzenie,w przeciwieństwie do osób niepłodnych.
        A dlaczego płacić? Bo wg ostatnich badań 1/5 par w Polsce boryka się z
        niepłodnością.To nie kwestia chęci posiadania, to choroba społeczna. W Polsce
        wbrew temu co się wydaje aż tak dużo dzieci się nie rodzi.
        Niemniej jednak powtórzę: ZA MOJE in vitro zapłaciłam z własnej kieszeni.Tym
        bardziej wkurza mnie czytanie tych wszystkich obelg i durnych komentarzy.
        • przeciwcialo Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:59
          Ale za twoje leczenie za kilkanascie czy kilkdziesiat lat to myslisz
          że kto zaplaci?
          Palacz za swoje kupuje papierosy i potem ma raka. Ty za własne
          pieniądze najprawdopodobniej raka tez sobie zafundowałas.
          In vitro ma swoję ciemna stronę o której mało kto mysli poddajac się
          zabiegowi.
          Oczywiście nie jestem przeciwko ale tez nie do końca popieram.
          • sanna.i Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 21:19
            Ty za własne
            > pieniądze najprawdopodobniej raka tez sobie zafundowałas.
            > In vitro ma swoję ciemna stronę o której mało kto mysli poddajac się
            > zabiegowi.

            To ja poproszę o więcej KONKRETNYCH i RZETELNYCH informacji.Nic mi nie
            wiadomo,jakoby poddanie się zabiegowi wywoływało raka.
          • nangaparbat3 Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 22:41
            przeciwcialo napisała:

            > Ale za twoje leczenie za kilkanascie czy kilkdziesiat lat to myslisz
            > że kto zaplaci?
            >Ty za własne
            > pieniądze najprawdopodobniej raka tez sobie zafundowałas.
            > In vitro ma swoję ciemna stronę o której mało kto mysli poddajac się
            > zabiegowi.
            >

            A ty co sie odgrażasz i jeszcze w dodatku tak enigmatycznie?
            To okropnie nie fair.
            • przeciwcialo Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 06:25
              Dziecko to niejedyny wynik in vitro.
              Teraz nawet lekarze nie ukrywaja że antykoncepcja hormonalna
              zwiększa ryzyko zachorowania na raka choć 15 lat temu była
              bezpieczna.
              To samo dotyczy hiperstymulacji jajników.
              • nangaparbat3 Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 16:36

                przeciwcialo napisała:

                > Dziecko to niejedyny wynik in vitro.
                > Teraz nawet lekarze nie ukrywaja że antykoncepcja hormonalna
                > zwiększa ryzyko zachorowania na raka choć 15 lat temu była
                > bezpieczna.

                Ciekawe, z wieloma lekarzami o tym rozmawialam, i jakos nie doniesli.
          • elizabethh1 Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 18:08
            przeciwcialo napisała:

            > Ale za twoje leczenie za kilkanascie czy kilkdziesiat lat to
            myslisz
            > że kto zaplaci?
            > Palacz za swoje kupuje papierosy i potem ma raka. Ty za własne
            > pieniądze najprawdopodobniej raka tez sobie zafundowałas.
            > In vitro ma swoję ciemna stronę o której mało kto mysli poddajac
            się
            > zabiegowi.
            > Oczywiście nie jestem przeciwko ale tez nie do końca popieram.
            Jak możesz być taka wredna? A może ty też umrzesz na raka, bo zle
            się odżywiasz albo może zapadniesz na jakąś chorobę dziedziczną?
            Przyjemnie ci teraz?
            • przeciwcialo Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 19:30
              Nie jestem wredna. Mam specyficzne spojrzenie na medycyne- od strony
              patologii i onkologii. Tym się zajmuję. Nikomu źle nie życze ale
              wszelkie kuracje hormonalne nie sa obojętne dla organizmu i
              zwiększają ryzyko zachorowania na nowotwory.
              To juz nie moje wymysły a fakty.
              • maurra Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 19:45
                Napisz więc, jak wiele kobiet po in vitro aktualnie umiera na Twoim oddziale (w
                Twoim szpitalu/w Twoim mieście/wśród kobiet, które znasz) na raka na skutek
                zajścia w ciążę dzięki IVF lub ICSI.

                Konkretnie i uczciwie, bez demagogii i straszenia.
                Ile?
        • mamaemmy sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:06
          Powiedz,czy jak juz zaszłas w ciąże-po badaniach -wyszło Ci,ze bedziesz mamą-to
          czy lekarze zalecali Ci specjalnie sie oszczedzac?Czy uwazali to za ciaze
          wysokiego ryzyka?
          Za którym razem Wam sie udało?

          pytam,bo moja przyjaciółka jest własnie w ciązy -udalo sie podczas pierwszego in
          vitro
          • sanna.i Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:23
            Generalnie ciążę po in vitro uznaje się za ciążę wyższego ryzyka.Chodzi bardziej
            o to,że taka "wyczekana, wychuchana", a nie o same aspekty zdrowotne.Ja miałam
            ciążę bardzo trudną,ale fakt, że po in vitro nie miał znaczenia.
            Ja też zaskoczyłam za 1 razem.
            • mamaemmy Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:42
              smile
              A masz jedno,czy dwojke dzieci?
              • sanna.i Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:52
                Jedno tylkosad
                Bardzo chcieliśmy więcej,ale jakoś nam się nie poukładało.
                Ale cały czas się łudzę,że somehow someday...
                • mamaemmy Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:54
                  ale zarodków była jedna sztuka od razu,tak?
                  Bo ta moja psiapsioła ma w zasadzie dwa zarodki,a jest jeszcze przed usg,wiec
                  nie wiemy czy oba "przetrwały"
                  • sanna.i Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 21:58
                    Mnie podano tylko jeden.
                    • mamaemmy Re: sanna -ja z innej beczki 27.11.08, 22:14
                      ale w sumie aż jedensmile))
                      pozdrawiam Cie serdecznie!
      • joanb333 Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:56
        lilka69 napisała:

        > ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy
        placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze
        pieniadze? wole
        > placic podatki na remonty drog. przynajmniej z tego skorzystamy.


        A mi się wydaje, że w taki sposób to chyba nie można myśleć. A co
        jeśli dziecko czy ktoś dorosły zachoruje? I leki potrzebne na
        leczenia są drogie i całkowicie zrefundowane? To wtedy też z Twoich
        pieniędzy to idzie, i co z tego masz?
        Mi się bardziej nie podoba wtrącanie się kościoła w sprawy państwa.
        Kościół ma swoje prawo, państwo swoje.
      • ka_ag Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 20:56
        jakbyś nie mogła mieć dzieci i zostałoby ci tylko in vitro, to inaczej byś
        mówiła. Twoja wypowiedź to jakby na potwierdzenie mojego postu powyżej. To
        wkurza jak cholera, ale cóż. Zrozumieją te, które musiały walczyć o posiadanie
        potomstwa
        • lilka69 Re: ka_ag 27.11.08, 21:01
          jak nie moglabym miec wlasnego dziecka to adoptowalibysmy. w mojej rodzinie to
          czesta praktyka i dziala z powodzeniem.
          • ka_ag Re: ka_ag 27.11.08, 21:02
            A potrafisz zrozumieć, że dla kogoś adopcja może być nie do zaakceptowania??
          • sanna.i Re: ka_ag 27.11.08, 21:21
            lilka69 napisała:

            > jak nie moglabym miec wlasnego dziecka to adoptowalibysmy. w mojej rodzinie to
            > czesta praktyka i dziala z powodzeniem.

            Ja też tak myślałam,dopóki mnie osobiście sprawa nie dotknęła. Tak pięknie i
            łatwo mówi sie o czymś,feruje wyroki itp. kiedy ciebie to nie dotyczy.
          • attiya Re: ka_ag 27.11.08, 21:31
            lilka69 napisała:

            > jak nie moglabym miec wlasnego dziecka to adoptowalibysmy. w mojej
            rodzinie to
            > czesta praktyka i dziala z powodzeniem.


            taaa....tylko jest tu taka jedna mała różnica - ci ludzię chcą mieć
            SWOJE dzieci a nie cudze
            • ka_ag Re: ka_ag 27.11.08, 21:40
              otóż to.
              Mnie nawet trudno pisać o tym, co przeżywałam, czekając na dziecko i tracąc
              coraz bardziej nadzieję. Ta świadomość, że albo adopcja, albo życie bez dziecka.
              I świadomość, że mój mąż adopcji nie potrafi zaakceptować... Nie mogłam nie
              uszanować tego, co On czuł i jak to przeżywał... Jak to wspólnie przeżywaliśmy
            • kawka74 Re: ka_ag 27.11.08, 21:57
              >
              > taaa....tylko jest tu taka jedna mała różnica - ci ludzię chcą mieć
              > SWOJE dzieci a nie cudze

              A tego to ja z kolei nie lubię. Adoptowane też jest SWOJE, może rozsądniejszym
              określeniem byłoby dziecko biologiczne.
              • attiya Re: ka_ag 27.11.08, 22:48
                kawka74 napisała:

                > >
                > > taaa....tylko jest tu taka jedna mała różnica - ci ludzię chcą
                mieć
                > > SWOJE dzieci a nie cudze
                >
                > A tego to ja z kolei nie lubię. Adoptowane też jest SWOJE, może
                rozsądniejszym
                > określeniem byłoby dziecko biologiczne.
                Bo to jest mój punkt widzenia i pewnie wielu innych osób.
                Dla mnie akurat moim dzieckiem będzie te urodzone przezemnie dla
                innych osób zarówno te adoptowane jak i te urodzone.

                • kawka74 Re: ka_ag 28.11.08, 09:14
                  > Bo to jest mój punkt widzenia i pewnie wielu innych osób.

                  Jasne, tylko że nie brzmi to ładnie w odniesieniu do rodziców adopcyjnych i ich
                  dzieci.
            • sir.vimes adoptowane dzieci też są swoje 27.11.08, 22:57
              ale każdy powinien mieć prawo do indywidualnej decyzji
              • umasumak Re: adoptowane dzieci też są swoje 28.11.08, 11:03
                Są swoje dla tego, kto może je pokochać jak swoje. Uwierz, nie wszyscy potrafią.
          • nangaparbat3 Lilka 27.11.08, 22:44
            lilka69 napisała:

            > jak nie moglabym miec wlasnego dziecka to adoptowalibysmy. w mojej rodzinie to
            > czesta praktyka i dziala z powodzeniem.

            Nigdy nie wiesz, co byś zrobiła, gdyby.
            Poza tym Twoj wybor nie musi byc czyims wyborem.

            Co do pieniedzy - placisz za mnostwo chorych, którzy choruja na wlasne zyczenie,
            za leczenie i rehabilitacje ludzi, ktorzy na własne zyczenie maja wypadki - i
            jakos Ci to nie przeszllkadza.
            To o co Ci tak naprawdę chodzi z tym płaceniem za in vitro?
        • ewelina_1 Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 01:01
          ka_ag, ja nie miałam problemu z zajściem w ciążę a jednak rozumiem ludzi, którzy
          decydują się na in vitro.
          To zależy bardziej od tego, czy widzi się drugiego człowieka czy tylko czubek
          własnego nosa.
      • attiya lilka69 27.11.08, 21:26
        lilka69 napisała:

        > ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy
        placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze
        pieniadze? wole
        > placic podatki na remonty drog. przynajmniej z tego skorzystamy.
        nie przesadzaj - płacisz na owiele bardziej bzdurne sprawy - np.
        leczenie kiły, a chyba lepiej dołożyc sięnawet do czyjegoś dziecka
        niż do leczenia alkoholizmu albo narkomanii.

        • nangaparbat3 Attiya 27.11.08, 22:46
          Tez bzdury wygadujesz.
          Juz widzialam ludzi, ktorzy krzyczeli, ze narkoman jak chce, to niech zdycha,
          nie bedziemy na takich pieniedzy wyrzucac - a potem głupio im było, kiedy
          okazywalo sie, ze biorą ich wlasne dzieci.
          • attiya Re: Attiya 27.11.08, 22:51
            nangaparbat3 napisała:

            > Tez bzdury wygadujesz.
            > Juz widzialam ludzi, ktorzy krzyczeli, ze narkoman jak chce, to
            niech zdycha,
            > nie bedziemy na takich pieniedzy wyrzucac - a potem głupio im
            było, kiedy
            > okazywalo sie, ze biorą ich wlasne dzieci.

            Dlaczego głupio? Każdy jest kowalem własnego losu. I nikt nikomu na
            siłę narkotyku nie podawał. Można być najlepszym rodzicem a mieć
            dzieci narkomanów.
            • sir.vimes Re: Attiya 27.11.08, 22:58
              Naprawdę nie na siłę? Naprawdę powinni zdychać pod płotem?


              > > Juz widzialam ludzi, ktorzy krzyczeli, ze narkoman jak chce, to
              > niech zdycha,
              > > nie bedziemy na takich pieniedzy wyrzucac

              >
              > Dlaczego głupio? Każdy jest kowalem własnego losu. I nikt nikomu na
              > siłę narkotyku nie podawał. Można być najlepszym rodzicem a mieć
              > dzieci narkomanów.
              • attiya sir.vimes 28.11.08, 07:47
                sir.vimes napisała:

                > Naprawdę nie na siłę? Naprawdę powinni zdychać pod płotem?
                >
                >
                > > > Juz widzialam ludzi, ktorzy krzyczeli, ze narkoman jak chce, to
                > > niech zdycha,
                > > > nie bedziemy na takich pieniedzy wyrzucac
                >
                > >
                > > Dlaczego głupio? Każdy jest kowalem własnego losu. I nikt nikomu
                na
                > > siłę narkotyku nie podawał. Można być najlepszym rodzicem a mieć
                > > dzieci narkomanów.

                czekajcie - to nie tak - nikt nie powinien zdychać pod płotem - żeby
                nikogo nie urazić - i narkoman i pijak i morderca - każdy człowiek
                ma prawo do pomocy - ale w tym wszystkim - jak tu staramy się
                przedstawić swoje najsłuszniejsze racje i każdy chce mieć tę rację,
                to zapominamy, że trzeba umieć spojrzeć na pewne sprawy z innej
                strony. Nie można pochopnie oceniać innych tylko dlatego, że robia
                coś co np. nie podoba sie kościołowi. No i ocenianie innych jak się
                mamdzieci to już naprawdę nie fair.
                Dla mnie - nie dla innych - dla mnie akurat własne, urodzone dziecko
                to coś bardziej cennego niż te adoptowane - choćby najbardziej
                ukochane to juznie to samo co urodzone. Ale jak ktoś ma inne zdanie -
                to nie neguję tego. Tylko ja akurat moge inaczej do tego
                podchodzic.
                I sory za błędy - jakoś nigdy w ortografii nie byłam najlepsza smile)
                I jak zwykle zaczynamy sie kłócić.
                • sir.vimes Re: sir.vimes 28.11.08, 11:07
                  no właśnie - każdy człowiek ma prawo do pomocy. Moim zdaniem i bezpłodny i
                  narkoman.
            • nangaparbat3 Re: Attiya 27.11.08, 22:59
              I wtedy chce sie je leczyc, a często nie ma za co.
      • mallina Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 21:55
        lilka69 napisała:

        > ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze pieniadze? wole
        > placic podatki na remonty drog. przynajmniej z tego skorzystamy.

        a skad Ty wiesz na co ida Twoje i Twojego meza podatki?
        moze wlasnie na te drogi, a moze na zasilki do opieki spolecznej, nie wiesz.
        czemu Cie to boli, ze moga isc akurat na in vitro?
        najwiecej zawsze pyszcza ci, ktorzy tych podatkow w skali roku nie odprowadzaja
        za wiele, a wydaje im sie ze utrzymuja cale panstwo polskie
      • ally Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 22:11
        > ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze pieniadze? wole
        > placic podatki na remonty drog.

        a co wolę płacić na in vitro, i co ty na to?
      • travka1 Re: ja tez nienawidze 27.11.08, 22:17
        ale co tak duzo Ci ubedzie? tyle masz to i na in vitro starczy...jak
        to trudno kogos zrozumiec jezeli nie stanie sie w oko w oko z
        problemem...
      • sir.vimes Wąskie horyzonty 27.11.08, 22:55
        Jeżeli dziecko Sanny zostanie lekarzem, który wymyśli lekarstwo na powyższą
        chorobę skorzystasz bezpośrednio.

        czego nie neguje ale czemu za nasze pieniadze? wole
        > placic podatki na remonty drog. przynajmniej z tego skorzystamy.

      • e_r_i_n Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 08:42
        Z tego samego powodu, dla którego płacisz za leczenie narkomanów i
        alkoholików. Taki mamy system - zły, moim zdaniem, ale obowiazujacy
        póki co.
        To jest procedura medyczna. Problem niepłodności jest coraz większy.
        I trzeba dostosowac prawo do zmieniajacej sie rzeczywistosci.
      • osa551 Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 10:00
        Ja tam uważam, że bardziej fair jest to, żeby z publicznych/składkowych
        pieniędzy finansować in vitro niż z płacić za lewe L4 w ciąży i nie w ciąży.
        Przynajmnie to nie jest żadne oszustwo tylko potrzeba.

        Dla jasności, zaszłam w ciążę 2x w pierwszym cyklu starań, więc de facto temat
        mnie nie dotyczy.
      • czajkax2 Re: ja tez nienawidze 28.11.08, 10:35
        lilka69 napisała:
        dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze
        pieniadze?

        A dlaczego ja mam płacić za leczenie Twoje, Twjego męza i twoich
        dzieci? Co mnie obchodzi ze ci dziecko zachorowało, dlaczego mam za
        to płacici z moich podatków? Chcialas miec dziecko to sama je sobie
        lecz, za swoje pieniądze.


        czy naprawde nie rozumieszbezmyślności w takim myśleniu?
      • gorgolka Re: ja tez nienawidze 29.11.08, 22:56
        lilka69 napisała:

        > ale z innego powodu. dlaczego miedzy innymi ja i moj maz mamy
        placic za twoja
        > chec posiadania dziecka? czego nie neguje ale czemu za nasze
        pieniadze?

        dlaczego Ty i Mąż?
        A bezdzietni składek nie płacą?
        A jak dzietnemu dziecko cieżko zachoruje i potrzeba kosztownego
        leczenia czy przeszczepu to inni mogą płacić na leczenie jego
        dziecka? Nie negują chęci by dziecko wyzdrowiało tylkoczemu za ich
        pieniądze?

        Zastanów się co piszesz.

        Żeby nie było, sama zaszłam i urodziłam bez problemu więc stronnicza
        nie jestem.

        Czemu za podtrzymanie np. problemowej ciąży kobiety która zaszła i
        leży kilka miesięcy w szpitalu można płacić a za zajście w ciąże
        innej kobiecie nie można dopłacić?

        paradoks. popieram in vitro
    • moofka Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 21:03
      mam mieszane uczucia jesli chodzi o refundowanie in vitro w calosci
      opieka okoloporodowa ciagle jest na poziomie co najmniej kiepskim
      o znieczuleniach mozna pomarzyc
      chore umierajace dzieci sa zostawione same sobie i musza sobie organizowac
      zbiorki i aukcje na wlasne zyczenie odwolujac sie do ludzi dobrej woli
      tu w pierwszej kolejnosci powinni skierowac srodki
      a potem mozna pomyslec i o in vitro
      kosciol mieszac sie w to nie powinien uwazam
      swoje zdanie miec moga i z ambony je glosic, ale to nie powinien byc glos w
      dyskusji na poziomie decyzji politycznych
      tylko wzgledy ekonomiczne i socjologiczne uwazam
      • lilka69 Re: moofka- nie moge sama w to uwierzyc ale 27.11.08, 21:06
        zgadzam sie z toba. no normalnie nie moge w to uwierzyc...sensownie napisalas.
        • moofka Re: moofka- nie moge sama w to uwierzyc ale 27.11.08, 21:21
          no nie wiem lilka, czy sie cieszyc czy nie bardzo
          bezpieczniej sie czuje, jak jedna nie czai o czym pisze druga
          pewniej jakos big_grin
      • sanna.i Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 21:28
        Moofka,ja się już nawet nie upieram,że musi być w całości refundowane.Nie
        wierzyłam w to wtedy,nie wierzę i teraz.Umiesz liczyć,licz na siebie i tyle.Ale
        każdorazowo kiedy się zaczyna o tym gadać,zewsząd atakują tak zjadliwe
        wypowiedzi,komentarze,nagłówki,że mam ochotę piep*rznąć o podłogę kompem czy
        telewizorem.Gadanie,ględzenie,obrażanie ludzi,którzy się na to zdecydowali,i po
        co?Po to,żeby za dwa miesiące wszystko przycichło i nic z tego nie wyszło.
        • moofka Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 21:35
          a to pewnie ze tak
          te ich ideologiczne spory sa w ogole idiotyczne
          kwestie sumienia niech kazdy sobie w domu po cichu rozwaza, a nie w spolecznej
          dyskusji
          podobnie jak antykoncepty i inne zagadnienia zwiazane z religia taka czy inna
          powinni mowic o tym czy nas na to stac czy nie
          a wydaje mi sie, ze jeszcze nie stac
          chociaz gdyby ze 30 ich wywalic z tej wiejskiej darmozjadow i zrobic za to 30
          zabiegow to beda lepiej wydane pieniadze
        • lilka69 Re: sanna 28.11.08, 09:52
          jak ty jestes taka porywcza i nieopanowana to moze lepiej byloby
          zebys ty dzieci wcale nie miala...

          rzucasz przedmiotami jak jest cos nie po twojej mysli?
          • umasumak Gdyby głupota miała skrzydła.... 28.11.08, 10:11
            ... to fruwałabyś niczym gołębica.
            Zero wyczucia, zero zrozumienia.
          • demonii.larua Re: sanna 28.11.08, 10:30
            A możesz wyjaśnić co ma rzucanie przedmiotami do posiadania potomstwa?
            • umasumak Re: sanna 28.11.08, 10:57
              Nawet nie rzucanie przedmiotami, ale chęć ich rzucania w sytuacji skrajnego
              zdenerwowania. Kto takiej chęci nigdy nie doświadczył?
              • demonii.larua Re: sanna 28.11.08, 16:57
                Furiatki nie pytaj big_grin u mnie na chęci się nie kończy big_grin
          • sanna.i Re: sanna 28.11.08, 14:21
            lilka69 napisała:

            > jak ty jestes taka porywcza i nieopanowana to moze lepiej byloby
            > zebys ty dzieci wcale nie miala...

            Najlepiej by było,żebyś ty się nie rozmnażała.Bo jeśli głupota jest genetyczna...
            • lilka69 Re: sanna- jeszcze raz 29.11.08, 10:48
              jaka ty panieneczko wrazliwa jestes...
              a ja zero wyczucia i zrozumienia. rozplacz sie.
              • iwles Lilka, po raz pierwszy zgadzam się z tobą: 29.11.08, 22:16

                lilka69 napisała:

                > a ja zero wyczucia i zrozumienia.


      • wielebnna Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 22:02
        moofka napisała:

        > mam mieszane uczucia jesli chodzi o refundowanie in vitro w calosci
        > opieka okoloporodowa ciagle jest na poziomie co najmniej kiepskim
        > o znieczuleniach mozna pomarzyc
        > chore umierajace dzieci sa zostawione same sobie i musza sobie organizowac
        > zbiorki i aukcje na wlasne zyczenie odwolujac sie do ludzi dobrej woli
        > tu w pierwszej kolejnosci powinni skierowac srodki
        > a potem mozna pomyslec i o in vitro
        > kosciol mieszac sie w to nie powinien uwazam
        > swoje zdanie miec moga i z ambony je glosic, ale to nie powinien byc glos w
        > dyskusji na poziomie decyzji politycznych
        > tylko wzgledy ekonomiczne i socjologiczne uwazam

        gdyby tylko przestać leczyć nieubezpieczonych i uzależnionych (lumpów znaczy),
        którzy grosza prawie nie wpłacili na nfz to spokojnie by wystarczyło na in vitro
        i na dzieci i na innych potrzebujacych
        • nangaparbat3 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 22:51
          wielebnna napisała:

          > gdyby tylko przestać leczyć nieubezpieczonych i uzależnionych (lumpów znaczy),
          > którzy grosza prawie nie wpłacili na nfz to spokojnie by wystarczyło na in vitr
          > o
          > i na dzieci i na innych potrzebujacych

          Domyslam sie, ze masz dar przewidywania i wiesz, ze ani Ty sama ani nikt z
          Twoich bliskich nigdy sie nie uzależni.
      • lola211 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 16:06
        Zgadzam sie z Moofka.In vitro to luksus, na ktory nasza słuzbe
        zdrowia w stanie prawie ze zapasci po prostu nie stac.
        Z jednej strony refundowanie kosztownego pragnienia posiadania
        swojego wlasnego biologicznego dziecka, a z drugiej brak
        specjalistycznego sprzetu na ratowanie tych juz poczetych,
        przedwczesnie urodzonych.Z jednej strony sie słyszy, ze ratuja
        dzieci z ciaz bardzo niskich, a jak przychodzi co do czego, to
        stajesz przed sytuacja, gdzie 1 kg wczesniak ma tloczone powietrze
        do niedojrzalych pluc recznie pompka.No i umiera, bo nie ma szans na
        uratowanie w taki sposob.
    • madami Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 27.11.08, 21:42
      Bardzo szanuję ludzi, którzy poddali się in vitro. Nie dość, że
      sprawa dość obciążająca finansowo to jeszcze i psychicznie i
      fizycznie. trzeba ogromnej siły woli i dużej miłości przejść przez
      całą procedurę. Nie rozumiem stanowska Kościoła, ja w tych
      poczynania widze ogrom miłości i szacunku dla zycia, tym bardziej,
      że mozna to zrobić humanitarnie bez uśmiercania zarodków.
    • naatka bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 27.11.08, 22:34
      w aspekcie moralnej jego oceny i nie wszyscy chcą godzić się na
      współfinansowanie takich zabiegów, które nie mogą ocenić jako działanie w pełni
      dobre. Tak samo będzie z aborcją, eutanazją, a pewnie rozwijająca się medycyna
      dostarczy jeszcze niejednego takiego dylematu. Moim zdaniem takie decyzje
      powinny być poddane pod dyskusję społeczną, skoro mamy już to nieszczęście w
      postaci publicznej służby zdrowia i obowiązkowego jednego ubezpieczenia zdrowotnego.
      A tak poza tym, to jestem ciekawa- co myślą kobiety, które decydują się na taką
      metodę zapłodnienia, o tych innych dzieciach ( zarodkach) które nie zostały
      użyte i które zostaną zniszczone? Przecież gdyby ciąża się nie udała, to kobiety
      by rozpaczały nad utratą dziecka...a los tych pozostawionych w klinice zarodków
      nic a nic ich nie interesuje? Nie mogę jakoś tego zrozumieć. Może ty sanna.i mi
      wytłumaczysz jak to sobie przedstawiasz, że zniszczenie takiego zarodka - jakby
      nie było to jakieś inne, nieznane twoje dziecko- to czyn zupełnie obojętny
      moralnie. No naprawdę nie rozumiem. No chyba że zarodek to dla nich nieczłowiek,
      więc dlaczego wtedy rozpaczają jak poronią? Jak dla mnie to abstrahując od jakiś
      religijnych ocen tego zachowania- całkiem niekonsekwentne podejście do sprawy.
      Wybacz jeśli cię obraziłam, ale jeśli możesz odpowiedz.
      • swinka-morska Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 27.11.08, 22:56
        Dla mnie kontrowersyjne jest półroczne leczenie na OIOM-ie
        alkoholików z rozpierdzieloną trzustką. Koszt: parę tys. zł dziennie.
        Albo leczenie raka płuc u nałogowych palaczy.

        I przestańcie wreszcie powoływać się na wymyślone w chorych głowach
        wyrzucanie zarodków!
        Kliniki wcale tak nie robią - nie ma takiej potrzeby.
        Zarodki albo wykorzystuje dana para, albo (jeśli nie chce, albo się
        po nie nie zgłasza) są przekazywane do adopcji innej parze. Jest
        dużo chętnych, czekających na taką możliwość, bo nie mają innej
        możliwości na fizyczne urodzenie dziecka.
      • mathiola Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 27.11.08, 23:06
        a skąd pomysł, że wyrzucane są zarodki??? Czy też pozostawiane w
        klinice? Z tego co wiem (może moja wiedza jest zbyt mała, ale tyle
        źródeł nie może mówić nieprawdy) wszystkie zarodki są
        wykorzystywane. Zamrażane i wykorzystywane przez rodziców albo
        oddawane do "adopcji".
        Ja kibicuję gorąco wszystkim rodzicom, którzy starają się o dziecko
        metodą in vitro.
        Jest to po prostu kolejny krok w medycynie ku polepszeniu bytu
        ludzkiego. Była penicylina, było wyodrębnienie DNA, były trepanacje
        czaszki, były przeszczepy - teraz jest in vitro. I tyle.
        • przeciwcialo Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 06:04
          U nas nie ma ograniczeń w tworzeniu zarodków jak w innych
          krajach.Mozna stworzyc nawet 30. Rodzice wykorzystają kilka. Reszta
          zamrożona lezy w ciekłym azocie
          • swinka-morska Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 11:01
            > Mozna stworzyc nawet 30.

            Bzdura.
            Nie wiesz o czym piszesz.
            • przeciwcialo Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 14:39
              A myslisz że to technicznie niemozliwe?
              Jesli tak to ty nie wiesz o czym piszesz.
              • swinka-morska Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 15:36
                Technicznie to jest możliwe nawet przeszczepienie głowy świni.

                Piszę o praktyce stosowanej przy zapłodnieniach in vitro.
                Doprowadzenie pacjentki do takiej hiperstymulacji, że miałaby
                kilkadziesiąt komórek jest traktowane jako poważne powikłanie i
                unika się tego za wszelką cenę.
                Poza tym - z pobranych komórek tylko część się z sukcesem zapłodni.
                Tak samo jak w naturze.
      • agni71 Re: naatko 28.11.08, 00:35
        A tak poza tym, to jestem ciekawa- co myślą kobiety, które decydują
        się na taką
        > metodę zapłodnienia, o tych innych dzieciach ( zarodkach) które
        nie zostały
        > użyte i które zostaną zniszczone? Przecież gdyby ciąża się nie
        udała, to kobiet
        > y
        > by rozpaczały nad utratą dziecka...a los tych pozostawionych w
        klinice zarodków
        > nic a nic ich nie interesuje?

        Po pierwsze, skąd pomysł, że zarodki sa zniszczone?

        Po drugie, skąd pomysł, ze ktos chce miec tylko jedno dziecko i po
        zajściu w te jedna upragniona ciążę wydaje decyzję o zniszczeniu
        pozostałych (jesli są) zarodków?
      • widosna Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 00:38
        para decydująca się na in vitro a mająca dylematy natury moralnej - co zrobić z
        pozostałymi zarodkami, może przystępując do procedury zażyczyć sobie aby zostały
        zapłodnione tylko dwie komórki jajowe i obydwie wprowadzone do macicy kobiety.
        Najczęściej jednak zapładnianych jest więcej komórek (jeśli para nie wyraża woli
        j.w.) ale część z nich nie przeżywa tak jak prawdopodobnie nie przeżyłaby
        wprowadzona do macicy kobiety. "normalne" pary (te które nie mają problemów z
        zajściem w ciążę) nawet nie zdają sobie sprawy, że kobieta często roni zarodek w
        terminie miesiączki gdy (nazwijmy to brutalnie) jest "kiepskiej" jakości i nie
        może zaimplementować się. Nawet o tym nie wiedzą.
        Mnie razi niestety to, że ludziom przychodzi tak łatwo oceniać niepłodne pary i
        sądować wyroki - przecież możesz adoptować. To nie jest takie proste jak im się
        wydaje - nie każdy nadaje się na rodzica adopcyjnego a po drugie wcale nie ma aż
        tak dużo dzieci z uregulowaną sytuacją prawną do adopcji. Te pary, które
        rozważają in vitro na pewno długo myślą o za i przeciw. To nie jest takie proste
        jak proste jest wydawanie raniących opinii.

        Mama cudownej in vitrovej córeczki z naturalnym cudem w brzuchu.
        • widosna Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 00:44
          Ah jeszcze dodam, że pary, które uzyskały ciążę i mają zamrożone zarodki, nie
          zostawiają ich z tak lekkim sercem na zniszczenie. Wracają po swoje zarodki a
          jeśli nie chcą to oddają innym niepłodnym parom. Nie znam przypadku by zostały
          zniszczone bo ktoś się nie zgłasza. Czy któryś z tych wspaniałych dziennikarzy
          robił jakieś badania w klinikach leczenia niepłodności w tej tematyce, że tak mówią?
          • zofia08 Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 06:47
            Moja przyjaciółka jest właśnie w 6 miesiącu ciąży po in vitro. Dzięki niej
            poznałam tę metodę od podszewki, przyjaciółka - wcześniej nie zdawałam sobie
            sprawy jak to naprawdę wygląda. Wcześniej wiedziałam tylko tyle, że są to po
            prostu dzieci "z probówki". A teraz po to co usłyszałam od przyjaciółki jej
            dylematach moralnych, potem ogromnych trudach z utrzymaniem ciąży , zażywaniem
            "tony" leków, milionach badań jakie musiała przejśc mam mieszane uczuciasad To
            trochę taka zabawa w Pana Bogasad ok, nie zastanawiałam się wcześniej, że np.
            kobieta która zachodzi w ciążę po in vitro a podczas ciąży okazuje się, że płód
            ma poważne wady genetyczne, np. zespół Downa - kobieta usuwa taką ciążę. I wtedy
            jest to dla mnie właśnie taka zabawa w Pana Boga - poświęca sie maksimum środków
            żeby zajść w upragnioną ciążę i najpierw spośród zarodków wybierane są
            "najlepsze", a potem gdy coś idzie nie tak - usuwa się ją. Jakoś mnie to wkurza,
            nic na to nie poradzę. Ile jest takich przypadków ? , bo nie uwierzę, że ich nie
            ma. I niestety odczuwam to jako zupełnie coś innego niż usuniecie ciąży po
            "normalnym" zapłodnieniusad. Ale może któraś z Was mnie przekona, że nie mam racjisad
            • moofka Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 08:09
              zofia08 napisała:

              I wted
              > y
              > jest to dla mnie właśnie taka zabawa w Pana Boga - poświęca sie maksimum środkó
              > w
              > żeby zajść w upragnioną ciążę i najpierw spośród zarodków wybierane są
              > "najlepsze", a potem gdy coś idzie nie tak - usuwa się ją.



              a w naturze jest inaczej?
              na poziomie prenatalnym odbywa sie brutalna selekcja
              najsilniejszy plemnik dociera do komorki i ta zaczyna sie rozwijac, zagniezdzac
              kiedy cos idzie nie tak organizm ja najzwyczajniej wydala nie chcac tracic czasu
              i energii na wysilki w utrzymaniu wadliwego zarodka
              poronienia w pierwszych 12 tygodniach wynikaja najczesciej z wad zarodka i
              uwazam ze jest w tym duza madrosc natury, a nie okrucienstwo
              dlaczego wiec lekarzy ktorzy daza do donoszenia zdrowego dziecka odsadzamy od
              czci i wiary?

              Jakoś mnie to wkurza
              > ,
              > nic na to nie poradzę. Ile jest takich przypadków ? , bo nie uwierzę, że ich ni
              > e
              > ma. I niestety odczuwam to jako zupełnie coś innego niż usuniecie ciąży po
              > "normalnym" zapłodnieniusad. Ale może któraś z Was mnie przekona, że nie mam rac
              > jisad
            • sanna.i Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 09:09
              <np.
              kobieta która zachodzi w ciążę po in vitro a podczas ciąży okazuje się, że płód
              ma poważne wady genetyczne, np. zespół Downa - kobieta usuwa taką ciążę.

              Coś ci dzwoni,ale nie wiesz w którym kościele.
              Ja nie miałam badań prenatalnych.To kobieta i lekarz decydują,czy jest taka
              potrzeba.Badania prenatalne przeprowadza sie równie często (nawet częściej) w
              ciążach naturalnych. Nikt na siłę nie przerywa ciąży z jakimś defektem.Zarówno w
              przypadku ciąż naturalnych jak i po in vitro to rodzice decydują,czy chcą taką
              ciążę utrzymać POMIMO...
              Nie wiem dlaczego przypisałaś to tylko do in vitro?
              • pszczolaasia Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 20:12
                > Nie wiem dlaczego przypisałaś to tylko do in vitro?

                bo taka jest niestety swiadomosc spoleczna. my matki z invitro zabijamy zarodki,
                usuwamy ciaze gdy dzieci maja niebieskie oczy i tym podobne bzdety. wścierwia
                mnie to maksymalnie jak ludzie wybiurczo potrfia dozowac sobie wiedze lub
                czerpac ja ze szmatlawcow i do jakichz dochodza rozkosznych wnioskow. po prostu
                powala mnie to. pzdr. invitrova mama blizniakow.
                p.s. poronilam 6 ciaz. stracilam 6 dzieci!! jestem takim samym morderca jak moje
                6 zarodkow ktore niestety niedotrwalo nawet do etapu zamrozenia? czyli 12-krotny
                mroderca tak? przezyly tylko te ktore halasuja teraz na podlodze.
                Sanna pozdrawiam i walic te ktore nie usiluja nawet zrozumiec.
      • sanna.i Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 09:02
        naatka,
        60% zarodków obumiera na wczesnych etapach ciąż.Naturalnych też.Kobiety często
        nawet nie wiedzą,że w ciąży były,więc o jakiej rozpaczy mowa?
        Po drugie-jeśli KK uważa,że zarodek to już człowiek, to dlaczego nie zgadza się
        na pochówek płodów przed 22 tygodniem ciąży?
        Po trzecie - przy in vitro wcale nie musi dojść do niszczenia zarodków.To zależy
        od kliniki,rodziców - na razie nie ma uregulowań prawnych.Możliwe jest in vitro
        na cyklu naturalnym (mniej skuteczne),większość ludzi wraca po rodzeństwo, poza
        tym istnieje procedura adopcji zarodka przez pary leczące się,ale "nie
        rokujące". Nasza klinika nie niszczy zarodków.Potrzebujących par jest bardzo
        dużo,coraz więcej.
        • miedzymorze Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 09:56
          Sanna, każdy normalny człowiek wie, że w metodzie in vitro nie chodzi o to żeby stworzyć legion zarodków a potem z obłąkańczym chichotem wylać je do zlewu. To tylko pewna grupa facetów tak twierdzi, trudno powiedzieć czy umysł im mąci brak kobiet czy może żywienie się ciałem i krwią swojego boga ...

          pozdr,
          mi
          • widosna Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 16:12
            Ale Sanna to wie, ja też to wiem. A wygląda na to, że jednak
            myślenie wielu ludzi nie jest poparte faktami a jedynie domysłami
            (patrz wypowiedzi wielu forumek)
          • czajkax2 Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 21:03
            miedzymorze napisała:
            każdy normalny człowiek wie, że w metodzie in vitro nie chodzi o to
            żeby > stworzyć legion zarodków a potem z obłąkańczym chichotem
            wylać je do zlewu.

            Swietnie to ujęłaśsmile
        • asinek68 Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 09:57
          dodam tylko jeszcze do Sanny - rodzice płacą i to nie małe pieniądze
          za przechowywanie zarodków.

          A tak wogóle to złość mnie ogarnia na te wszystkie kobiety, którym
          bez problemu udało się zajść w ciążę, często nawet nie chcianą i
          które tu forum prowadzą dyskusję o in vitro, adopcji itp. Pojęcia
          nie macie o problemie i o tym co czuje kobieta czekając latami na
          dziecko i płacząc co miesiąc, bo znów się nie udało. Wydaje mi się
          też, że kobieta, która zaszła naturalnie czuje się jakaś lepsza od
          tej z problemami. Żal mi ich, bo nigdy nie wiadomo co przyniesie
          życie...
        • naatka Re: bo chodzi o to...do sanna.i 28.11.08, 16:03
          > naatka,
          > 60% zarodków obumiera na wczesnych etapach ciąż.Naturalnych też.Kobiety często
          nawet nie wiedzą,że w ciąży były,więc o jakiej rozpaczy mowa?<<

          A co ma piernik do wiatraka, że tak się brzydko wyrażę? Skoro kobieta nie wie,
          że jest w ciąży- to trudno żeby rozpaczała, że ją utraciła! Kobieta po in
          vitro-chyba wie czy jest czy nie w ciąży: więc albo się cieszy i trzyma kciuki,
          albo rozpacza jeśli się nie udało. Czyż nie?

          >> > Po drugie-jeśli KK uważa,że zarodek to już człowiek, to dlaczego nie zgadza
          się na pochówek płodów przed 22 tygodniem ciąży?<<

          W moim poście nie przytaczałam nigdzie poglądów Kościoła Katolickiego na ten
          temat, więc nie wiem po co taki argument podajesz w tej dyskusji? Wg ciebie
          zarodek to nie człowiek, tak? Wiele osób ( chyba większość nawet) bez względu na
          wyznanie, uważa jednak, że życie ludzkie zaczyna się z chwilą poczęcia. I
          większość systemów prawnych chroni takie życie, choć nie jednakowo we wszystkich
          okresach niestety.

          >>> Po trzecie - przy in vitro wcale nie musi dojść do niszczenia zarodków.To
          zależy od kliniki,rodziców - na razie nie ma uregulowań prawnych.<<

          No właśnie napisałaś " wcale nie musi" co nie znaczy, że częstokroć się tak nie
          dziejesad Z tego, co czytałam zarodki przechowywać można chyba tylko 5 lat, bo
          potem nie nadają się do implantacji. Brak uregulowań prawnych- przynajmniej w
          Polsce- jest też wielką przeszkodą, by je chronić należycie ( więc tak naprawdę
          to nie wiesz z całą pewnością, co się z tymi zarodkami dzieje dalej. Taki
          zarodek pozaustrojowy nie ma podmiotowości prawnej w polskim prawie- więc nie
          można go adoptować w prawnym sensie tego słowa. Można go jakoś nieformalnie
          przekazać innej parze, czyli dosadnie mówiąc sprzedać - nawet jeśli w umowie
          jako koszty ujęte będą same zabiegi, a formalnie już ceny na sam zarodek nie
          będzie. Jak dla mnie takie przedmiotowe traktowanie człowieka jest nie do
          przyjęcia zwłaszcza, że to moje dziecko. Niektórzy być może korzystają tylko z
          jednego zarodka, ale wiele par pewnie oddało więcej zarodków i ciesząc się z
          jednego udanego, innymi swoim dziećmi się nie przejmuje. No i jeszcze jedno, z
          powodu braku uregulowań prawnych tych kwestii w Polsce obecnie- tak naprawdę
          pary korzystające z tych usług- zdają się tylko na dobrą lub złą wolę i sumienie
          lekarzy, którzy w takich klinikach pracują: tak prawdę mówiąc nie wiadomo, co
          się z tymi zarodkami dalej dzieje, bo nie ma żadnych sankcji prawnych za ich np
          niszczenie lub poddawanie eksperymentom medycznym lub wykorzystywanie w jakiś
          innych jeszcze celach.
          Dyskutując z osobą, która to wszystko przeszła i z pewnością przemyślała,
          chciałam się po prostu dowiedzieć, jak odnosisz się do tych różnych
          kontrowersji. I nic do rzeczy tu nie ma- tzn do moralnej oceny tych spraw, fakt,
          że ludzie bezpłodni niewątpliwie cierpią, czuja się gorsi, pokrzywdzeni przez
          los i że im współczuję. No tak niestety w życiu bywa, więc argumenty
          przemawiające do uczuć innych rodziców, którym się poszczęściło i dzieci bez
          trudu spłodzili, uważam w tej sprawie za nadużycie.

          • agni71 Re: bo chodzi o to...do sanna.i 28.11.08, 19:57
            Z tego, co czytałam zarodki przechowywać można chyba tylko 5 lat, bo
            > potem nie nadają się do implantacji.

            Gdzie to czytałaś? czy to była wypowiedż lekarza z kliniki leczenia
            niepłodności?
      • madami Re: bo chodzi o to, że zabieg jest kontrowersyjny 28.11.08, 13:02
        > A tak poza tym, to jestem ciekawa- co myślą kobiety, które
        decydują się na taką
        > metodę zapłodnienia, o tych innych dzieciach ( zarodkach) które
        nie zostały
        > użyte i które zostaną zniszczone? Przecież gdyby ciąża się nie
        udała, to kobiet
        > y
        > by rozpaczały nad utratą dziecka...a los tych pozostawionych w
        klinice zarodków
        > nic a nic ich nie interesuje? Nie mogę jakoś tego zrozumieć. Może
        ty sanna.i mi
        > wytłumaczysz jak to sobie przedstawiasz, że zniszczenie takiego
        zarodka - jakby
        > nie było to jakieś inne, nieznane twoje dziecko- to czyn zupełnie
        obojętny
        > moralnie. No naprawdę nie rozumiem. No chyba że zarodek to dla
        nich nieczłowiek

        Kotuś, wcale nie trzeba niszczyć zarodków. Mozna zapłodnić i
        wszczepić dokłednie tyle ile jest się w stanie przyjąć dzieci gdyby
        ciąża się rozwinęła z każdego. To dla tych, dla których zarodek to
        człowiek.
        Może Ty tak duzo nie myśl co myślą inni? Tak dla zrowia psychicznego
        bo się jeszcze przemyślisz...
      • sir.vimes wiele spraw jest kontrowersyjnych a jednak... 28.11.08, 13:55
        i każdy chciałby na coś nie płacić z powodu swoich poglądów. Np. moja sąsiadka
        staruszka nie jeździ samochodem i uważa, ze to niebezpieczne, głośne i
        śmierdzące maszyny (z czym się w gruncie rzeczy zgadzam). W związku z tym
        przeciwna jest remontom jezdni w stolicy, bo uważa, że lepsze byłyby ukwiecone
        deptaki (co nie jest głupim pomysłem w sumie, ładniej by było). Na dodatek
        używanie samochodów powoduje wypadki - często śmiertelne. Im więcej dróg - tym
        więcej ludzi zginie. Po co więc budować drogi, remontować jezdnie, wyznaczać
        parkingi? By więcej ludzi zginęło?

        Dla osoby, która uważa każde życie za nadrzędna wartość walka z budową dróg i
        wytwórniami części samochodowych powinna zatem być priorytetem, nie sądzisz?

        Dlaczego więc tzw obrońcy życia omijają ten temat?

        > w aspekcie moralnej jego oceny i nie wszyscy chcą godzić się na
        > współfinansowanie takich zabiegów, które nie mogą ocenić jako działanie w pełni
        > dobre.
    • chicarica Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 09:11
      Bo w tych wszystkich dyskusjach, czy to o in vitro, czy o aborcji, czy o
      antykoncepcji, nie chodzi, moja droga, o żadne życie poczęte. Życie poczęte to
      oni mają głęboko w d... . Jakoś nie słyszę o tym, żeby z ambon czy mównic
      sejmowych trąbili, że zachlewanie się do upadłego, jeżdżenie po wariacku czy po
      pijanemu samochodem, lanie się po gębach do nieprzytomności, palenie papierosów,
      żarcie golonki w ilościach hurtowych, czy psychiczne maltretowanie kolegów z
      klasy to również zabijanie ŻYCIA POCZĘTEGO. Życia poczętego kilkanaście czy
      kilkadziesiąt lat wcześniej.
      Tu nie chodzi o życie poczęte, tu chodzi o WŁADZĘ nad kobiecym tyłkiem, o to,
      żeby te baby (które, jak wiadomo, są samym złem, dziełem szatana, źródłem
      grzechu) trzymać krótko, bo już i tak za wysoko podskakują, za bardzo im się
      wolności zachciewa, za bardzo się wyrwały spod kontroli. Władza nad tyłkiem, z
      tego powodu że nadal jeszcze biologia sprawia że pod tym względem kobiety są
      słabsze (bo to jednak one fizycznie rodzą dzieci), to jedyna furtka do
      utrzymania nad kobietami jakiejkolwiek KONTROLI.
      • barnaba1 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 09:26
        www.szansaspotkania.net/index.php?pageid=10761
        • chicarica Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 09:39
          A idź.
          Jako osoba która leczy się w celu zajścia w ciążę, powiem ci tylko jedno: w
          kwestiach mojego zdrowia słucham porad mojej pani lekarz. To jej ufam, a nie
          ludziom, którzy w leczeniu kierują się ideologią. Do widzenia.
      • madami Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 13:21
        chicarica - podpisuję się.
        Zauważcie, że Kosciół i cała banda ideologistów tak naprawdę nie
        walczy o zycie poczęte. Kto widział żarliwe demonstracje w obronie
        dzieci z domów dziecka? usprawneiu przepisów adopcyjnych? Przemocy w
        rodzinie?
        • nangaparbat3 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 16:50
          No i wlasnie.
          Gdybyż tyle uwagi i energii poswiecano obronie zycia ludzi ginacych na polskich
          drogach.
          Ale pewnie niedoczekanie nasze.
    • kawka74 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 09:49
      a tak se podsumuję
      Bardzo, ale to bardzo mnie cieszy, że wybrałam adopcję i mogę i purpuratom, i
      rozmaitym tępakom płci obojga, pokazać środkowy palec.
      ale
      Jest mi bardzo przykro w imieniu tych wszystkich par, dla których in vitro jest
      jedyną drogą do rodzicielstwa, a które muszą borykać się nie tylko z ciężką
      chorobą, jaką jest niepłodność, ale i z ludzką głupotą.
      • karambol45 popieram 28.11.08, 10:21
        ja też jestem za adopcją dzieci
        wydaje mi się że jak kots ma pragnienie miłości do dziecka to można
        pokochać też i to adoptowane , tylko że wtedy trzeba pogodzić się że
        to nie jest z " mojej krwi i ciała" prawda? trudno jest sie pogodzic
        że cos nam nie wychodzi , że nie mamy na wszystko wpływu. A tak nie
        ważne za jakie pieniadze i jakim kosztem ale postawię na swoim
        I jest jeszcze jedna kwestia może dość brutalna i naturalistyczna
        ale wydaje mi się że godząc się na in vitro "stwarzamy" ludzi coraz
        bardziej słabszych genetycznie bo jednak nie ma tej selekcji
        naturalnej
        cóż może jestem inna ale takie mam zdanie
        • asinek68 Re: popieram 28.11.08, 10:28
          wydaje mi się że ...

          no właśnie! Wydaje Ci się! Żadna kobieta, która zaszła bez problemów
          nie ma bladego pojęcia jak to jest, jakie to uczucie. Ciekawe czy
          jeśli Twoje dziecko okaże się być bezpłodne to czy tak samo mu
          powiesz. I najciekawsze co ono Ci wtedy odpowie ...
        • kawka74 Re: popieram 28.11.08, 10:29
          > wydaje mi się że jak kots ma pragnienie miłości do dziecka to można
          > pokochać też i to adoptowane

          To niestety nie jest takie proste. Nie każdy może, potrafi i chce adoptować,
          dlatego uważam, że nie można stawiać na adopcję kosztem macierzyństwa
          biologicznego. Jest to trudna sprawa, zbyt wiele jest do stracenia, żeby
          eksperymentować.
          My (ja i mąż) wybraliśmy, ale nie mamy prawa nakłaniać do tego innych, którzy
          borykają się z niepłodnością.
        • swinka-morska Re: popieram 28.11.08, 11:05
          > ale wydaje mi się że godząc się na in vitro "stwarzamy" ludzi
          coraz
          > bardziej słabszych genetycznie bo jednak nie ma tej selekcji
          > naturalnej


          Sorry, ale to stek bzdur.
          Jeśli używa się in vitro ze względu na niedrożność jajowodów (np. po
          komplikacjach po operacji wyrostka robaczkowego w dzieciństwie) to
          co to ma do genetyki?

          Brutalnie rzecz ujmując: adopcja również ratuje dzieci, które wg
          praw buszu powinny być skazane na pewną śmierć.
          • manienstwo Re: popieram 28.11.08, 11:54
            A ja dzieci nie chcę. Nie chcę bo nie lubię. Ale są tacy, którzy chcą, pragną, a
            nie mogą. I zaczyna się tragedia. Jednych stać na in vitro innych nie. A dzieci
            przecież nie są tylko dla bogatych. Dzieci są dla tych, którzy ich pragną. Nie
            mam żalu, że są wydawane na palaczy chorych na raka, narkomanów, tym bardziej
            nie żal by mi było gdyby dzięki nim ktoś mógł być szczęśliwy. Dzięki nim mógłby
            na świecie pojawić się nowy człowiek!
            Tak się wtrąciłam, bo złości mnie takie durne gadanie. Ale najbardziej drażni
            mnie słuchanie w tej kwestii kościoła; nie jego paplanina (przepraszam
            najmocniej), ale traktowanie jej jako argumentu w sprawie. Jak ktoś nie będzie
            chciał, bo religia mu zabrania, to nie zrobi. Ale czemu ten kto chce nie może?
            Tylko dlatego, że kościołowi się nie podoba? Bo trudno mi uwierzyć, że pieniędzy
            nie ma, skoro na sanktuaria się jakoś znajdują!
          • karambol45 Re: popieram 28.11.08, 11:57
            ja nikogo nie namawiam ani nie przekonuję tylko takie mam zdanie na
            ten temat
            a fakt mam 2 dzieci ale długo się onie staralismy, udało się, ale
            gdy nie wychodzilo nie myślałam o in vitro tylko raczej o adopcji
            nie jestem za tak daleo idącym postępem medycznym który ingeruje w
            sprawy prokreacyjne, nie mówiąc już o fakcie że jest mozliwośc
            wyboru płci / chociaż nie wiem czy to sie stosuje/
            jestem zdania / nie wydaje mi się/ że ludzkość jeszcze nie dokońca
            poznała mechanizmy istnienia ludzi i ingerencja w te sprawy może nam
            zaszkodzić
            • swinka-morska Re: popieram 28.11.08, 12:44
              > nie mówiąc już o fakcie że jest mozliwośc
              > wyboru płci / chociaż nie wiem czy to sie stosuje/


              Nie stosuje się, przynajmniej w Polsce.
            • ka_ag Re: możliwość wyboru płci??????? 28.11.08, 13:13
              karambol45 napisała:

              > nie mówiąc już o fakcie że jest mozliwośc
              > wyboru płci / chociaż nie wiem czy to sie stosuje/

              Ciekawa jestem, jaka jest możliwość wyboru płci u kilkudziesięciogodzinnego
              zarodka??? Może jestem niedoinformowana...
              Podchodziłam do in vitro dwukrotnie i jakoś nikt mi tego nie zaproponował.
              Zresztą jakbyś porozmawiała z osobami, które otarły się o in vitro, to
              wiedziałabyś, że płeć nie ma najmniejszego znaczenia. Chcą tylko mieć własne dziecko


              • przeciwcialo Re: możliwość wyboru płci??????? 28.11.08, 16:54
                Da się to sprawdzić. Chodzi o pary przekazujące chorobę wraz z
                płcią. Wtedy selektywnie wybiera się zarodek odmiennej płci
                nieobciążony choroba.
                • sanna.i Re: możliwość wyboru płci??????? 28.11.08, 20:55
                  Ekhm...W Polsce nikt tak nie robi i uwierz mi,parom, które latami starają się o
                  dzieci wszystko jedno jaka to będzie płeć,kolor włosów i inne takie.Byle dziecko
                  przyszło na świat.
                  • fogito Re: możliwość wyboru płci??????? 28.11.08, 21:39
                    smile takie cuda to się w Ameryce robi za znacznie większe pieniądze.

                    Zawsze mnie poraża, że najwięcej do powiedzenia w niektórych
                    tematach maja osoby, które znaja problem jedynie od strony
                    teoretycznej.
                    A co do wątku głównego to też mi się rzygać chce jak słyszę
                    te 'mundre' teksty polityków i hierarchów Kościoła - np. owo
                    sztandarowe 'nieszczenie zarodków', które w praktyce nie ma miejsca
                    w Polsce.
                • ka_ag Re: możliwość wyboru płci??????? 28.11.08, 21:33
                  przeciwcialo napisała:

                  > Da się to sprawdzić. Chodzi o pary przekazujące chorobę wraz z
                  > płcią. Wtedy selektywnie wybiera się zarodek odmiennej płci
                  > nieobciążony choroba.

                  Ok, to teoria, póki co w Polsce niewykonalna, i nie wykonywana zresztą nie tylko
                  w Polsce. In vitro to z definicji działanie na komórkach, a nie na częściach
                  składowych komórek. Zapłodnienie pozaustrojowe. Tylko tyle.
            • denea Re: popieram 28.11.08, 21:23
              karambol45 napisała:

              > ja nikogo nie namawiam ani nie przekonuję tylko takie mam zdanie
              na
              > ten temat
              > a fakt mam 2 dzieci ale długo się onie staralismy, udało się, ale
              > gdy nie wychodzilo nie myślałam o in vitro tylko raczej o adopcji
              > nie jestem za tak daleo idącym postępem medycznym który ingeruje w
              > sprawy prokreacyjne, (...) że ludzkość jeszcze nie dokońca
              > poznała mechanizmy istnienia ludzi i ingerencja w te sprawy może
              nam
              > zaszkodzić

              E tam. Jak już się martwisz o wpływ na rasę ludzką to pomyśl
              chociażby o rozdętym kalendarzu szczepienień dla niemowląt,
              nadużywaniu antybiotyków, zanieczyszczeniu środowiska albo
              rewelacyjnych paszach.
              Cywilizacja najbardziej degeneruje ludzkość.
        • boziaj o selekcji 29.11.08, 10:54
          > ale wydaje mi się że godząc się na in vitro "stwarzamy" ludzi
          coraz
          > bardziej słabszych genetycznie bo jednak nie ma tej selekcji
          > naturalnej

          w ogóle medycyna to jedna wielka ingerencja w naturalna selekcję
          jaki etap tej ingerencji uwazasz za ostateczny?
          in vitro? podtrzymywanie słabo rokujecej ciąży? ratowanie
          wczesniaków (ew. od jakiej masy ciała)?
          a moze np. pon 3 roku zycia leczymy z NFZ tylko 3 infekcje rocznie,
          powyzej 3 uznajemy jednostke za słabą i dajemy szansę naturalnej
          selekcji?
    • smerfetka8801 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 12:37
      nie wiem co to znaczy starać się i nie móc jak najbardziej popieram
      wszelkie starania o dziecko-in vitro też wolę aby dziecko miał ktoś
      kto go pragnie niż patologiczna alkoholowa rodzinka faktycznie nikt
      nie myśli ile o nich się dokłada codzienni-i to po co?żeby na wino
      mieli...proponuję tez refundację antykoncepcji-przynajmniej dla
      najuboższych co to się rozmnarzaja na potęgę ale zadbać o dzieci nie
      potrafią albo się skrobią w byle jakich gabinetach...
    • mantha Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 12:40
      Mam kolezanke, ktora przeszla przez to pieklo i mniej wiecej wiem
      jak to wyglada. Sami za to zaplacili ciezkie pieniadze, ale nie mam
      nic przeciwko, zeby i z moich podatkow szly pieniadze na takie
      zabiegi, nawet wolalabym zeby na to niz na wiele, wiele innych
      rzeczy.
      nie do pojecia jest natomiast dla mnie napadanie i napastliwy ton
      ludzi, ktorzy maja dzieci (i teoretycznie wiedza jakie to jest
      szczescie) na tych, ktorzy przeszli cala procedure in vitro, zeby
      miec dzieci. Egoizm w czystej postaci.
      • chmurka_257 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 12:56
        ja tez jestem za adopcja smilesama jestem mamą adopcyjna i wiem o czym mowie smile
        Ja jako osoba majaca problemy z zajsciem w ciaze powinnam teraz skladac rece i
        modlic sie do Boga aby in vitro bylo refundowane ale tego nie robie, tak
        szczerze jest mi wszystko jedno i tak nie mam zamiaru z tego korzystac,wrecz
        przeciwnie mysle o kolejnej adopcji smile .Ja poprosu marzylam o dziecku i nie
        mialo to dla mnie znaczenia czy bedzie to moje biologiczne czy adoptowane
        .Dzis jestem szczesliwa mama wymarzonej ,wytesknionej coreczki smile
        ale trzeba tez powiedziec to glosno ,ze niestety nie kazdy moze zostac rodzicem
        adopcyjnym ,dlatego in vitro powinno byc dla tych ,ktorzy naprawde nie maja juz
        innej drogi do rodzicielstwasmile
        • madami Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 13:38
          In vitro powinno być dla tych, którzy chcą in vitro, adopcje dla
          tych, któzy chcą dzieci adopcyjnych. Proste?
    • gaskama nienawidzę tak jak Ty 28.11.08, 14:32
      Tego tematu i nawet nie chce mi się czytać całego wątku.
      Przeczytałam jednak wypowiedź lilki69 i ja z mojej strony powiem
      tak, płacę z niemężem ogromne podatki i ja osobiścię zgodziłabym,
      żeby z tych podatków płacono między innymi za zapłodnienie in vitro,
      na chorych, na osoby upośledzone. Chciałabym, żeby moje podatki
      wyrównywały nierówność szans na starcie. Ale nie chcę by szły na
      debili strajkujących wszędzie i ciągle (górnicy, nauczyciele,
      lekarze itd. itp.).
      • asia_i_p Re: nienawidzę tak jak Ty 28.11.08, 14:46
        Jestem nauczycielką od 8 lat (z przerwą na wychowawczy) i nie
        przestrajkowałam ani jednego dnia (w dniu ostatniego strajku
        ostrzegawczego egzaminowałam maturzystów). I chciałam się dopytać -
        przeszkadza ci, że z twoich podatków jest finansowana moja pensja,
        czy tylko emerytura?
        Żeby nie było - jestem przeciwniczką wcześniejszej emerytury dla
        nauczycieli. I może dlatego tak mnie wpienia wrzucanie mnie do
        jednego worka z informatyczką, która w wieku 43 lat ma problem z
        nadążeniem za uczniami (opisywana w wyborczej).
    • siasiunia1 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 20:28
      ten artykuł mi sie podoba... tak dla poczytania.
      • marina2 Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 20:42
        jakie obecnie są koszty jednego zabiegu in vitro ?
        moja wiedza sprzed paru lat to jakies 12-15tys chyba jest przeterminowana??
    • boziaj Re: Nienawidzę tych dyskusji o in vitro 28.11.08, 20:51
      dla mnie smutne są te pyskówki nt leczenia niepłodności
      oczywiscie zawsze wywlekane są cięzkie działa w postaci in vitro,
      które w naszym społeczeństwie budzi duze emocje
      tymczasem finansowanie leczenia niepłodności i wspomaganego rozrodu
      to przecież nie tylko finansowanie in vitro
      to takze kwestia refundacji leków (koszt nierzadko wyzszy od samej
      procedury IVF), dostepnosci do diagnostyki i procedur tylko
      teoretycznie dostepnych w ramach NFZ
      a moze skoro (na razie?) nie refundujemy IVF, to moze chociaz podjąć
      inne dzialania (chocby refundacja leków)??
      • ca.melia Re: Niedobrze się robi 28.11.08, 23:17
        ... czytając niektóre wypowiedzi.

        Wielkie "matki Polki"..

        "gdybym ja była..." gdybym ja nie mogła..." "ja nigdy..." ja bym zrobiła..."

        Guzik wiesz jedna z drugą co byś zrobiła starając się naście lat o dziecko
        bez efektu.

        Adopcja? No cudownie, wręcz bosko tylko zmierz się jedna pani mądra z drugą,
        co to w ciąże zaszła często nawet niechcący, z naszym państwowym "aparatem
        adopcyjnym". Rozumiem, że sielanka Wchodzisz, mówisz i masz, czy tak?
        Dramaty moralne, religijne?

        Och jejku, a seks przed ślubem taki zgodny z moralnością? a kłamstwa większe lub
        mniejsze takie prawe?
        Tak wiem, wiem zaraz zacznie się znowu dyskusja na poziomie Shreka, taka "o
        życiu i śmierci".

        Dopóki żadna z Was tak się świętoszkowato oburzająca, że podatki, że
        moralność, że inne chore dzieci itd. nie znajdzie w takiej sytuacji, to może
        tylko ewentualnie w minimalnym stopniu zakładać, co by zrobiła.
        Kościół?
        Niech odda miliony, co to idą na pseudo świątynię czyjejś opatrzności, bo na
        pewno nie Bożej. Akurat te kilkanaście milionów będzie na chore dzieci. Może w
        imię moralności i wyższych ideałów których z "pasterzy duchowych" sprzeda swoją
        brykę i odda na rehabilitację potrzebującym maluchom. I nie zgadzam się, żeby
        moje podatki szły między innymi na opłacanie tych faryzeuszy.

        Dulszczyzna z Was przebija drogie NIEKTóRE Panie, że aż strach

        Wszystkim mamom pragnącym Maleństwa życzę z całego serca powodzenia, i
        doczekania jak najszybciej do chwili, kiedy przytulą dzieciątko do piersi.
        • chmurka_257 Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 11:01
          ca.melia napisała:


          >
          > Adopcja? No cudownie, wręcz bosko tylko zmierz się jedna pani mądra z drugą,
          > co to w ciąże zaszła często nawet niechcący, z naszym państwowym "aparatem
          > adopcyjnym". Rozumiem, że sielanka Wchodzisz, mówisz i masz, czy tak?


          uwierz ,nie jest tak strasznie jak sie komus wydaje smile in vitro tez nie jest
          sielanka gdzie wchodzisz do lekarza ,mowisz i maszsmileadopcja jest o tyle dobra
          ,ze jesli spelniasz wszystkie wymagane warunki to staniesz sie rodzicem na 100%
          a niestety in vitro tej gwarancji ci nie daje i czesto jest tak ze trzeba
          podchodzic do tego po kilka razysad



          JULIA MOJA MALA KSIEZNICZKA cz.2
          • madami Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 19:41
            Adopcja to zupełnie inna bajka. Otrzymuje się dziecko z całym bagażem
            negatywnych doświadczeń. Praca wychowawcza z nim jest bardzo trudna i żmudna a o
            wdzięczności można zapomnieć. Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, fizycznie,
            finansowo wink Nie każdy się nadaje nawet jak mu się wydaje, że tak. Polecam
            artykuł z Polityki o tym jak masowo dzieci wracają do DD z rodzin zastępczych.
            Adopcje niemowlaków są rzadkością ponieważ zwykle rodzice zostawiając dziecko w
            szpitalu nie zrzekają się praw rodzicielskich. Ot takie realia.
            • kawka74 Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 19:55
              A skąd.
              Po pierwsze artykuły z 'Polityki' można pod tramwaj podłożyć, mówię o tych
              pisanych przez panią Pietkiewicz.
              Po drugie - dzieci do adopcji, takich do dwóch lat czyli z minimalnym czy
              niewielkim bagażem doświadczeń, jest wcale niemało.
              Adopcje niemowlaków nie są rzadkością, skąd masz takie dane? Wystarczy spojrzeć
              na statystyki ośrodka adopcyjnego na Szpitalnej, tam mają niemal wyłącznie
              niemowlaki, a adopcji całkiem sporo. Także bez przesady.
              • umasumak Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 21:44
                A tak poza tym, rodzina adopcyjna, a rodzina zastępcza to zupełnie inna para
                trampek (tak dla przypomnienia tylko wink
                • kawka74 Re: Niedobrze się robi 30.11.08, 08:53
                  no ba, oczywiście smile
            • chmurka_257 Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 21:47
              madami napisała:

              Praca wychowawcza z nim jest bardzo trudna i żmudna a
              > o
              > wdzięczności można zapomnieć. Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, fizycznie
              > ,
              > finansowo ;

              wybacz, ale biorąc dziecko z DD nie biore po to aby bylo mi wdzieczne lecz po to
              aby je kochac ,dac dom i milosc na ktora zasługuje .A jesli chodzi o trud jaki
              trzeba włożyc w wychowanie dziecka to chyba normalna rzecz , kazdy rodzic to
              czyni i nie ma roznicy czy adopcyjny czy biologiczny. Nie rozumiem tylko co tu
              maja finanse do rzeczy??czyżby dziecko adopcyjne kosztowało wiecej niz biologiczne??


              ) Nie każdy się nadaje nawet jak mu się wydaje, że tak. Polecam
              > artykuł z Polityki o tym jak masowo dzieci wracają do DD z rodzin zastępczych.


              a ja juz myslalam ,ze nikt nie czyta słynnej pani Pietkiewiczsmiletotalne bzdury
              pisze i tylesmile


              > Adopcje niemowlaków są rzadkością ponieważ zwykle rodzice zostawiając dziecko w
              > szpitalu nie zrzekają się praw rodzicielskich. Ot takie realia.

              widze ,ze nie masz pojecia o czym piszesz,prawie wiekszosc rodzicow chcacych
              adoptowac czekaja na noworodka i o dziwo je dostaja ,gdyby bylo tak jak piszesz
              ludzie na noworodka czekaliby po kilka lat .




              • madami Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 22:09
                Mam dość świeże wiadomości, moja przyjaciółka pracuję w DD rzeczywistość wcale
                nie wygląda tak różowiutko, raczej dość szaro...


                • chmurka_257 Re: Niedobrze się robi 29.11.08, 22:12
                  madami napisała:

                  > Mam dość świeże wiadomości, moja przyjaciółka pracuję w DD rzeczywistość wcale
                  > nie wygląda tak różowiutko, raczej dość szaro...

                  to tylko informacje z drugiej ręki ,ja mam informacje z własnego doświadczenia i
                  wiem co piszę.smile
                • kawka74 Re: Niedobrze się robi 30.11.08, 08:54
                  Gdyby pracowała w OAO, to może wieści byłyby bardziej wiarygodne.
    • boziaj i jeszcze o pieniądzach 29.11.08, 07:30
      mam wrazenie, ze niektóre forumki swój talent na forum marnują;
      powinny raczej w (moze w ramach czynu obywatelskiego?) aktywnie
      włączyc sie w prace nad koszykiem swiadczeń medycznych gwarantowanych

      domyslam sie, ze leczenie niepłodnosci, jako fanaberia, sie tam nie
      znajdzie...
      jak równiez np. duzo (drogich!) procedur onkologicznych, np rak płuc
      (palacze!), szyjki macicy (puszczalskie! albo chłopa przy sobie
      zatrzymac nie umiały), raka jajnika (dzieci im sie rodzic nie
      chcialo)
      alkoholizm - wiadomo...
      wymieniać mozna zapewne jeszcze dlugo, wierze w waszą inwencje
      proponuje rowniez okreslic wiek dla przymusowej eutanazji, bo
      istnieje duze prawdopodobienstwo, ze schorowany 90-latek to co
      płacił przez lata na ZUS, juz zdążyl skonsumowac i teraz żeruje na
      innych obywatelach
      sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka