Witam, mam takie pytanie, co zrobic z mezem, ktory ma laskotki prawie
wszedzie

)
chichocze mi caly czas, jak sie przytulam, glaszcze go, czasem mniej, a
czasem ma takie napady, ze nie wcale nie moge go dotknac. I nie ma znaczenia
natezenie dotyku, lekko, czy mocno, chichocze albo zwija sie ze smiechu.
Niby wesolo, ale....ile mozna?
Macie moze jakies "lekarstwo" na "gilgulki"??
Bede wdzieczna!
Pozdrawiam