Dodaj do ulubionych

noworodek-pierwsze wrażenia

30.10.03, 12:22
Drogie eMamy!

Mój termin porodu wypada za trzy tygodnie (pierwsza ciąża). Napiszcie, proszę, jak wspominacie pierwsze godziny, dni, tygodnie z Waszym maleństwem?
czego się bałyście? co Was zaskoczyło? co sprawiało trudność? co było najpiękniejsze? słowem, jak to jest?

Pozdrawiam,
A.
Obserwuj wątek
    • delta.x Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 13:17
      Witam. Szczerze mówiąc to jakoś niewiele się pamięta. Chyba dlatego, że tyle
      naraz się działo. Podobno są to najpiękniejsze chwile w życiu - tak też to
      wspominam, ale jestem jeszcze za młoda żeby tak mówić :-. Myślę, że każda mama
      inaczej wspomina to wydarzenie, czego innego się bała i co innego ją
      zaskoczyło. Pamiętam, jak szybko zmieniał się wygląd dzidziusia (w te pierwsze
      dni), codziennie inny. Trudności też były. W szpitalu jeszcze - człowiek
      obolały, ledwo podnosi się z łóżka, a tu dzidzia non stop obok i trzeba
      wstawać na każde zawołanie. Ja wzięłąm sobie dziecko do łóżka i większość
      czasu tak przeleżałyśmy - było mi wygodniej. Później już czas tak szybko
      leciał - 1 miesiąc, potem drugi, trzeci... Pamiętam jaki wzruszający był widok
      takiego śpiącego niemowlaka, takie bezbronne słodkie maleństwo. Wspaniałym
      przeżyciem są pierwsze postępy, dziecko wyciągnie rączkę w twoim kierunku,
      chwyci coś, wypowie jakąś sylabę... Czekają cię wspaniałe chwile. Tego o co
      pytasz nie da się opisać - to trzeba przeżyć. Powodzenia.
    • burza4 Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 14:06
      literki napisała:

      > Drogie eMamy!
      >
      > Mój termin porodu wypada za trzy tygodnie (pierwsza ciąża). Napiszcie,
      proszę,
      > jak wspominacie pierwsze godziny, dni, tygodnie z Waszym maleństwem?
      > czego się bałyście? co Was zaskoczyło? co sprawiało trudność? co było
      najpiękni
      > ejsze? słowem, jak to jest?

      Pamiętam więcej, bo ostatnio moja córka uwielbia takie opowieści o tym, jak
      była malutka i musiałam sobie pamięć odświeżyć. Co sprawiało trudność?
      Największą pierwsza kupa po porodzie - wstrząsające przeżycie, hi hi (polecam
      jakieś śliweczki ale bez pestek bo kolki podobno)

      Na serio - są to najpiękniejsze chwile w życiu, nie da się tego z niczym
      porównać. Przez pierwsze dni patrzyłam na małą buźkę i łzy leciały mi ciurkiem.
      Czuprynkę miała gęstą, i tak jej zostało, jak miała 4 miesiące zrobiliłam jej
      ciupeńkie kucyczki, wyglądała zabójczo! Miny robiła przekomiczne, szczególnie
      przy budzeniu - przeciągnąła się np. jak dziadek, kiedy chce sobie kości
      rozprostować. Co mnie zaskoczyło? Jej stopy - na 52 cm wzrostu girę miała
      długości 11! W wieku lat 11 była w posiadaniu subtelnej nóżki w rozmiarze 40, a
      na rocznicę komunii poszła w ślubnych butach mojej siostry rozmiar 38...
      Moja córka urodziła się dawno, więc wtedy dziećmi w szpitalu zajmowały się
      pielęgniarki. Potem powrót do domu... Pierwsza noc - maleństwo waliło kupy jak
      oszalałe i nie mogliśmy się nadziwić jak coś tak małego jest w stanie tyle tego
      naprodukować. Dziadek chciał na odebrać prawa rodzicielskie, bo opłukaliśmy jej
      pupę pod kranem jak się już tak obsrała po pachy... Karmienie - cyrk. Dziecko
      ssało, a z drugiej piersi mleko strzykało na ścianę, wkładki laktacyjne?
      Nieporozumienie, pielucha tetrowa przy drugiej piersi była do wyżęcia,
      przebierałam się parę razy w ciągu nocy bo byłam mokra. Po czym zakodowane
      miałam, że po karmieniu dziecku ma się odbic i ulać, nakarmiłam i siedziałam 2
      godziny jak głupia ze śpiącym smacznie oseskiem na ramieniu, a jej się nie
      odbijało i koniec. Okazało się potem, że jej się w ogóle nie odbija po jedzeniu
      i już, ale do tych wniosków doszłam później. Trochę kwiliła, ale generalnie
      spała - za to ja niespecjalnie - sprawdzałam ciągle czy śpi, czy oddycha, czy
      jej się nie ulało... Bogu dzięki, że po paru dniach przesypiała 6 godzin (znowu
      dylemat - może ją trzeba obudzić???). Nawał laktacji - zima była, gorące
      kaloryfery, pić mi się chciało jak cholera, a tu musiałam się ograniczać, bo
      bym chyba powódź mleczną spowodowała. Grejfrucika sobie zaserwowałam - wrzask
      nie z tej ziemi. Koleczka. Na szczęście tylko jedna z dwóch, które nam się
      ogółem przytrafiły (za drugiem razem tez coś zeżarłam). Panowała wtenczas moda
      na kładzenia dziecka na brzuszku i u nas się świetnie sprawdziła. Potem
      człowiek się jakoś otrzaskał ze wszystkim, maleństwo jadło żwawo acz krótko,
      spało u siebie w łóżeczku obok bo z nami nie było miejsca, zresztą i tak nie
      potrafiłam karmić na leząco i całe szczęście, bo do takiego standardu się
      przyzwyczaiła a że zasypiała przy karmieniu to się berbecia po prostu odkładało
      delikatnie do łóżeczka i z głowy. Tak się przyzwyczaiła i całe usypianie potem
      sprowadzało się do pogłaskania po główce. Wbrew zaleceniom położnej kąpałam
      dziecko w dużej ilości wody, bo wydawało mi się logiczne, że skoro mi jest
      zimno w wannie, jak jest wody ledwo na dnie, to i jej tez - okazało się to
      słuszne, bo kapiele uwielbiała i nigdy nie było jakiegoś wrzasku
      niezadowolenia. Przyznam bez bicia, stosowałam tez smoczek - po tym, jak
      okazało się, że moje maleństwo zaczęło bardzo fachowo ssać kciuk w wolnych
      chwilach. Ogółem u mnie nie było tak źle - myślałam że będzie znacznie gorzej,
      nasłuchałam się o kolkach, nieprzespanych nocach, a maleństwo po prostu budziło
      się na karmienie, zasypiało przy piersi i nie stwarzało żadnych problemów - w
      ogóle była wyjątkowo mało absorbująca, bo jak już podrosła to np. potrafiła
      leżeć godzinę oglądając sobie rączki i nic jej więcej do szczęscia nie było
      potrzebne. W zasadzie nie spałam chyba tylko pierwszej nocy po powrocie ze
      szpitala, ale bardziej z wrażenia niż potrzeby. Moja matka z pewną dozą
      zazdrości twierdziła, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie, bo ja ponoć
      darłam się na okrągło i nawet nie miała kiedy przeprać pieluch...

      Słowem - kupa radości cię czeka, nie wiem czy ci trochę nie zazdroszczę takiego
      maleństwa... A odezwij się potem jak ci poszło! Trzymam kciuki w każdym razie.
      • de_ska Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 15:03
        hej,
        ja z kolei mam wszystko "na swieżo" - urodziłam dwa miesiace temu, a moja mała
        własnie grzecznie ssie pierś (ja jedna reka stukam w klawiature).
        Zupełnie pierwsze wrazenie - ulga, kiedy człowieczek juz sie narodził. Potem
        zdziwienie - to juz? Tak wyglada ta mała istotka, która nosiłam w brzuchu?
        Moja dziewczynka tez była chyba ciekawa jak wyglada mama, bo jak tylko
        wychyliła głowke, to rozejrzała sie bacznie po swiecie.
        Pozniej trzy doby w szpitalu - poznawanie sie. Nauka karmienia, na szczescie
        zakonczona szybkim sukcesem, nauka przewijania, trening w nocnym niewysypianiu
        sie (własciwie te trzy noce wcale nie spałam, bo na sali była malutka
        kobietka, która nonstop cwiczyła struny głosowe). Wciaz nie mogłam uwierzyc,
        ze zupełnie zmieniło sie moje zycie. Patrzyłam na to małe zawiniatko, takie
        sliczne, bezbronne. Gdy przyjechałysmy do domu wreszcie mogłam odpoczac. Takze
        zainteresowac sie moim lubym, któremu wczesniej wydawałam raczej dyspozycje co
        do zakupów tego czy owego dla małej. Kiedy razem stanelismy przytuleni nad
        łózeczkiem strasznie sie wzruszyłam - tam spi nasze dziecko.

        Teraz dzidzia jest coraz fajniejsza, zaczyna cos rozumiec z tego swiata.
        Niedawno zaczeła sie usmiechac w odpowiedzi na nasz usmiech. Lubi sobie
        tez "pogadac" - przedrzezniamy dzwieki, które wydaje i tak rozmawiamy. Malutka
        jest spokojna, nie płacze, je i rosnie jak na drozdzach. Szczerze mówiac
        myslałam, ze macierzynstwo jest trudniejsze, a tu miła niespodzianka. Daje
        sobie rade sama przez te kilka godzin, gdy maz jest w pracy, a weekendy robimy
        sobie rodzinne - tata udziela sie nawet bardziej w opieke, a ja moge skoczyc
        na zakupy, do przyjaciółki, czy do fryzjera (pod warunkiem, ze cała wycieczka
        nie trwa dłuzej niz 3-4 godziny, bo jesc jednak dzidka lubi).

        Zycze samych dobrych wrazen po urodzeniu i pozdrawiam ciepło w te pluche,
        deska
    • fille Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 15:06
      Cześć

      A ja miałam straszną depresję poporodową sad Zanim się Fifi urodził to nie mogłam się Go doczekać, a potem jak mi Go położyli na brzuchu to przeżyłam szok. Nigdy sobie nie wyobrażałam jak będzie wyglądał a tu nagle leży sobie człoweik pierwszy raz go widzę a całe życie będziemy razem. Nie miałam ochoty się nim zajmować, tzn. robiłąm wszystko wokół niego ale jakoś bez radości, zastanawiałam się po co nam to było? Miałam wrażenie, że na nic nie mam czasu, że istnieję tylko po to żeby Go karmić i przewijać, podczas przewijania darł się w niebogłosy szczególnie w szpitalu, miałam wrażenie, że tylko mój mały tak krzyczy. Wydawało mi się, że z niczym nie umiem sobie poradzić jako mama no i obsesyjnie bałam się, czy nie jest chory, nie ma jakiejś wysypki itd. bo w szpitalu zsiniał i zrobili z tego zamieszanie (słusznie) ale mnie to bardzo wystraszyło. W międzyczasie trafiłam znó do szpitala z krwiakiem w pochwie (uraz poporodowy) Fifi oczywiście ze mną, na szczęście moja mama miała urlop i nocowała z nami w szpitalu bo byłoby strasznie ciążko ze mną. Może to się wydać głupie ale ja go nie lubiłam. Teraz Fifi ma 6 i 1/2 miesiąca i kocham go niesamowicie. Przykro mi, że na początku nie umiałam się nim cieszyć (depresja rozwiewała się powoli do miesiąca czasu). Nauczyłam się go pielęgnować i nabrałam pewności siebie i pewności co do zdrowia Filipa (bo gdyby nie mąż ze swoim zdrowym rozsądkiem to byłabym nonstop u lekarza). Czasami tak jest, warto mieć tego świadomość bo wiele kobiet obwiania się i cierpi bo myślą, że tylko one tak czują. Z moich doświadczeń wiem, że dziewczyny, które nie przechodziły depresji poporodowej patrzyły na mnie jak na wyrodną matkę, a te których ta przypadłość dopadła miały podobne doświadczenia.

      trzymaj się ciepło i powodzenia

      Małgosia
    • deesire Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 17:58
      Od mojego porodu minęły już ponad 3 lata, ale nadal pamiętam wrażenia z
      pierwszego dnia. Chwilę po urodzeniu synka poczułam wieeelką ulgę, że wreszcie
      koniec bólu, że zobaczyłam moje dziecko, które jest całe, zdrowe i ... piękne :-
      ))) Synek od początku wydawał mi się najpiękniejszym dzieckiem na świecie.
      Kiedy już wylądowaliśmy z mężem na sali i mieliśmy parę godzin tylko dla siebie
      nie mogłam się napatrzyć na moje dziecko. To, że go urodziłam wydawało mi się
      cudem i on sam był dla mnie cudem. Wpatrywałam się w niego i nie mogłam się
      napatrzeć. Dwa dni, które spędziliśmy w szpitalu też wspominam jako nieustające
      wpatrywanie się w synka. A Adanio był naprawdę kochany i nie sprawiał mi
      żadnych kłoipotów: na zmianę jadł i spał. Pamiętam naszą pierwszą wspólną noc w
      szpitalu - nie mogłam spać - cały czas wpatrywałam się w moje cudo ułozone obok
      mnie na łózku. Patrzyłąm i płakałam ze szczęścia. Do dziś to pamiętam.
      Ciąg dalszy w domu jest troszkę zbliżony do tego, co opisywała burza smile))))
      Może z tą różnicą, że mnie zadziwił nie rozmiar stopy, ale rozmiar piąstki :-
      ))) Mój Adi od urodzenia miał pokaźne dłonie i nawet ma takie fajne zdjęcie w
      rożku: leży zwinięty, a na górze wystają mu takie wieeelkie zaciśnięte
      piąstki smile)))
      Potem w pewnym momencie czas bardzo szybko przyspieszył i miesiąc zaczął mijać
      za miesiącem nie wiadomo kiedy. Adaś zaczął się usmiechać, potem podnosić
      główkę, potem gugać itd...... To wszystko poszło lawinowo i przeszło nie
      wiadomo kiedy.
      Dlatego najważniejsze jest to, aby cieszyć się każdą minutką, każdą godziną.
      Nie przejmuj się obiadami, które nie będą zrobione na czas. Nie zwracaj uwagi
      na wszechpanujący bałagan. Korzystaj z każdej chwili, aby się wyspać i
      odpocząć. Gdy mała/mały zaśnie - ty połóż się obok i też się zdrzemnij, albo
      przynajmniej zamknij oczy. Odpoczywaj żeby mieć siłę się uśmiechać i żeby móc
      czeropać jak najwięcej z obcowania ze swoim maleństwem. Potem tak bardzo się
      tęskni za tymi pierwszymi tygodniami.

      Zazdroszczę Ci tych pierwszych chwil smile)))) Są niezapomniane i cudowne.
      Naprawdę cudowne.smile))))

      Pozdrawiam serdecznie smile))

      A to moje małe cudo smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8436153
    • agusiakraj Re: noworodek-pierwsze wrażenia 30.10.03, 19:37
      To byly piekne i dosc trudne chwile,tyle sie dzialo,uczucia mieszaly sie ze
      soba,raz bylam bardzo szczesliwa,a za chwile mialam ochote plakac,bo balam sie
      ze sobie nie poradze.Po porodzie kiedy zostalam przez dwa dni w szpitalu to
      byl bardzo ciezki okres dla mnie.Dziecko bez przerwy chcialo jesc,calymi
      godzinami "wisialo" przy piersi,a ja z bolu wytrzymac nie moglam(obkurczanie
      macicy-dla byl mnie wielki bol).Chcialo mi sie okropnie spac,a niestety w
      szpitalu juz po porodzie to Ty odpowiadasz za swoje dziecko i wierz mi lekarze
      nie sa na kazde zawolanie(u mnie tak bylo),mi samej kazali przewijac i kapac
      dziecko,a ja balam sie go utopic,teraz chce mi sie smiac z tego.No ale bylo
      minelo.Potem gdy wrocilam do domu balam sie ze sobie nie poradze,co zrobie gdy
      Michas zacznie plakac itd.Ale bylo super.Michas slicznie jadl,calymi godzinami
      spal,nie mial zadnych kolek,po prostu aniolek.Trudno powiedziec co Cie moze
      spotkac po porodzie,co Cie zaskoczy,co zasmuci,ale pamietaj o jednym,ze to sa
      zawsze piekne chwile,nigdy nie powroca,ciesz sie nimi,bo warto.
      Warto uwiecznic na fotografii dziecko zaraz po porodzie podczas
      wazenia,mierzenia,a czasem emocje biora gore i mozna zapomniec.
      Zycze Ci szczesliwego rozwiazania,duzo pieknych chwil spedzonych z
      malenstwem,zadnych kolek i jak najwiecej wsparcia i pomocy ze strony
      najblizszych.
      Agnieszka z Michalkiem(18.02.2003r.)
    • kasiozuzia Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 00:49
      Witam...
      U mnie było tak: poród trwał 24 godziny...
      Ale przeżyłam...
      Po tym czasie byłam tak zmęczona że nie miałam siły poałować Zuzi na "dzień
      Dobry"...chciało mi się spać...ale to nie tak od razu udało mi się zregenerować
      siły. W szpitalu (rodziłam w Instytucie Matki i Dziecka w Wa-we)było bardzo
      dobrze , pielęgniarki miłe, usłużne...
      W drugiej dobie życia Zulki wyszłyśmy do domciu...
      Dopiero tam dotarło do mnie to że Zulek jest w 100% zależny ode
      mnie...rozpłakałam się i myślałam że sobie nie poradzę...
      Pomógł mi mąż...
      Kolejne dni to było poznawanie tej kochanej istotki, która ze mną przez
      pierwszy tydzień leżała w łóżku...obydwie dochodziłyśmy do siebie...
      W 10 dniu życia Kopeczki miało miejsce ważne wydarzenie-odpadł pępuszek...już
      nigdy nie będziemy tak bliskosad
      A potem było z górki...
      ...i tak do dziś...
      Zulek się zmienia - tylko nadal śpi ze mną...smile
      już sama siedzi i ma swoje humorki...kocham ją...jak nic na świecie...
      pozdrawiam
      życzę spokojnego i łagodnego porodu...
      • anes28 Re: noworodek-pierwsze wrażenia-witam Zuzie! 31.10.03, 10:39
        Moja mała też Zuzia,siedzi od miesiaca(ma 7 m-cy), wiec chyba mamy nasze Zuzki
        z podobnego okresu??? Moja też spi ze mna, łózeczko potrzebne tylko w ciagu
        dnia.Pozdrawiamy imienniczke !!!
    • mamadwojga Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 07:19
      Mnie zaskoczyło to że taki noworodek tylko je i śpi. Po urodzeniu córeczki
      oczekiwałam okropnych wrzasków, zmęczenia itp. Okazało się jednak, że da się
      żyć. Niestety po powrocie do domu ujawniła się prawdziwa naura mojej małej
      kobietki i wrzaskom nie było końca. Za to synek jak spał tak śpi a ma już 4
      miesiące smile). Przy obu porodach bałam się o zdrowie dzieci. Zaskoczyło mnie
      jeszcze, że doskonale potrafię sobie dać radę jako matka. Słuchałam swojego
      instynktu i się nie zawiodłam. Posiadanie dzieciątka jest cudowne. Pamiętam
      jak zastanawialiśmy się jak będzie wyglądać nasze maleństwo, jak to będzie
      kiedy powie pierwsze słowo. A teraz moja pięcioletnia Michalinka dyskutuje ze
      mną na różne tematy, okazało się że jest bardzo mądrą i grzeczną dziewczynką.
      Tak szybko urosła.... Maksiu przy niej to okruszek. Ale cudownie jest patrzeć
      jak uśmiecha się na widok siostry. Teraz napawam się macierzyństwem. Nie męczy
      mnie nocne wstawanie (karmię tylko piersią). I już mi szkoda tych chwil które
      minęły i już nie wrócą. A z drugiej strony nie mogę się doczekać kiedy usłyszę
      pierwsze "mama" z ust mojego maluszka.
      Przed Tobą wiele cudownych chwil ale i ogrom ciężkiej pracy. Dziecko nie wie,
      że akurat jest niedziela i chciałabyś pospać, nie rozumie że jesteś chora i
      zmęczona, jest bezlitosne w egzekwowaniu swoich praw. Ale odpłaca za to swoimi
      uśmiechami i bezwzględną miłością do mamy. Bo tylko to ma do zaoferowania w
      zamian za Twoją miłość i opiekę.
      • sugar_mama_danielcia Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 08:04
        Dzien porodu sie spoznial, chwila kiedy zaczal nagla. Dzidza byla laskawa i
        przyszla na swiat nie cale 4 godziny potem. Pamietam jak do konca nie
        wierzylam, ze to JUZ. Kiedy parlam jak opetana powtarzyalam mezowi - 'ojejus
        wyobraz sobie, ze zaraz bedziemy mieli dziecko...'
        I narodzil sie nasz pierworodny...
        Narodzil sie glosno, krzyczal tak, ze caly oddzial slyszal. Pierwszy oddech i
        zaraz pierwszy dotyk. Polozono go na moim brzuszku. 'Witaj po tej stronie
        Danielku - powiedzialam'. Maz nachylil sie i zapomnial o wszytskim dookola.
        Byl juz wtedy w naszym zyciu Daniel - nasze wyczekane dziecko. Pomarszczony,
        rozowy, z zapuchnietymi oczkami. Najpiekniejszy chlopak na swiecie smile))To
        bylo nasze dziecko.
        *****
        Dwie noce pozniej. Dwie nieprzespane noce pozniej, o 2 nad ranem po raz
        kolejny musilam isc z malym na inny odzial w celu pobrania mu krwi
        (zoltaczka). Bylam zdesperowana by spac. Wpadlam w panike. Wiedzialam, ze
        dziecko = nieprzespane noce, ale az tak!!!!!! A tu trzeba wstac na nogi i isc,
        a mi sie chcialo tak bardzo spac. Poszlam do pielegniarki i mowie, ze za 15
        minutek dziecko ma isc na pobranie krwi.Pielegniarka sie pyta - 'jak pani chce
        to moge zabrac dziecko i isc tam z nim sama. Zawsze to pol godzinki snu.'
        Mowie 'niech pani z nim idzie, ja chce spac'.
        Poszla do lozka i zdalam sobie sprawde, ze stalam sie matka. Ze od chwili
        narodzin moj maly bedzie mie nieustannie potrzebowal. I co z tego, ze mi sie
        wtedy chcialo spac. Pobieranie krwi bylo sprawa bardzo nieprzyjemna.
        Trzebabylo trzymac malego, on sie wyrywal, plakal. I mnie tam mialo nie byc??
        Kto by go potem utulil? Kto by mu mowil, ze wszytsko bedzie dobrze?
        Tamtej nocy, mimo tak ogromnego zmeczenia wstalam i poszlam. Zdalam sobie
        wtedy naprawde sprawe, ze 2 dni wczesniej urodzilo nam sie DZIECKO. A ja
        stalam sie MATKA.


        **
        Zycze Ci latwego porodu, wspanialych pierwszych chwil z malenstwem. Pochwal
        sie jak tylko pojawi sie maluszek na tym swiecie.

        Pozdrawiam
        Sugar i 9,5 miesieczny Danielus (ktory ani sni przespac cala noc bez 5 pobudek)
    • monika.zdz Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 10:14
      Jak się urodził mój syn to poczułam się spełniona.Może to brzmi trywialnie ale
      określa pełnię uczuć.Przedtem ,zanim się urodził czasmi czułam jakieś dziwne
      pragnienie czegoś czego nie potrafiłam określić ,tęknotę za czymś,jakiś taki
      smutek,którego przyczyny nie rozumiałam.Odkąd urodził się Kuba (2,8) już nigdy
      nie doświadczyłam tego uczucia.Ale początki są trudne bo gdy pierwsza euforia
      minie,przychodzi straszne zmęczenie,zmiany hormonalne,powodujące labilność
      emocjonalną,czasmi nawet jakieś depresje się trafiaja.Trzeba do tego podchodzić
      ze zrozumieniem.Masz jeszcze trzy tygodnie .Poczytaj trochę o zmianach
      zachodzący w organizmie kobiety po urodzeniu dziecka,zrozumienie mechanizmów
      tych zmian pozwoli ci przejść przez nie łagodniej.Na początku wszystko jest
      trudne karmienie ,przewijanie ,kąpiel itp.,a najpiekniejsze jest patrzeć na
      nasze syte,zdrowe i spokojne, śpiące dziecko.
    • anes28 Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 10:33
      Narodziny dziecka to prawdziwy cud ! Kiedy tak bedziesz patrzec na te
      kruszynke która jeszcze pare godzin wczesniej była czescia twojego
      ciała.......po pierwsze bedziesz sie strasznie dziwic ze to twoje i tylko
      twoje maleństwo, najpiekniejsze i najcudniejsze na świecie, że juz jest po...a
      tak się bałam..... jak ono sie mogło tam zmieścić...a jakie maleńkie te
      paluszki itd itp.
      Ja płakałam kidey po raz pierwszy połozino mi moje skarby na brzuchu, ba nie
      płakałam tylko ryczałam...az sie położne pytały co sie stało...a to ze
      szczęscie i z ulgi.....ze wszystko dobrze i ze juz po.
      Potem juz czas pedzi jak szalony....i nawet sie nie obejrzysz a juz bedzie
      siadziało a potem biegało i mówiło.

      Ja tak jak "Burza" nie mogłam sie nadziwić ze maoja Zuzka ma taaaakie stopy,
      chudziutkie i strasznie długie, zadne dziecko które sie w tych dniach urodziło
      nie miało taaaaaaakich stóp !!!!
      Ale teraz nie ma po tym śladu i mam cudowna córeńke.
      Powodzenia i życze szybkiego i lekkiego porodu!
    • barbamama Re: noworodek-pierwsze wrażenia 31.10.03, 22:57
      Literki! cudowny watek, nie ma nic piękniejszego niz wspominanie jak to sie
      narodziły moje dzieci. Mogłabym zanudzac na ten temat każdego, a tu się
      jeszcze znalazł ktos kto chce o tym poczytać smile))
      Ala urodziła się o 21:40 po 12 godzinach porodu, 1,5 godziny parcia (byłam
      na oksie od 11 w południe), byłam tak zmęczona ze gdy poczułam "kluske" na
      brzuchu cieszyłam się nie tyle córcią co faktem ze juz się skonczył poród.
      Dostałam dolargan - nie miałam zielonego pojęcia co się dzieje, totalny
      odlot... Alcie przyniesiono mi o północy do karmienia (nie były to jeszcze
      łatwe czasy dla karmiącej), byłam jeszcze otumaniona, śpiaca, zadzwoniłam aby
      zabrali dziecko, o 4 nad ranem pielegniarka przyniosła Alcię, poprosiła abym
      ją przytuliła bo mała płacze, spałysmy wtulone do 9 rano i własciwie dopiero
      po 12 godzinach powitałam moje Maleństwo. Strach, lęk, poczucie
      odpowiedzialnośc mnie sparalizowało, nie udało mi się karmic, prze 3 m-ce
      ściagałam pokarm i dawałam z butli. Pierwsze tygodnie były bardzo trudne ale
      wsparcie meża i ukończona szkoła rodzenia sprawiły ze od poczatku sama
      zajmowałam się dzieckiem.
      Zuzanka, poród trzy godziny, trzy skurcze parte i Zuza na brzuchu,
      niesamowite, cudowne, wspaniałe, płakałam. Mój lekarz zaraz przystawił Małą do
      piersi i jak zassała to ssała 22 m-ce smile))))Przez całe trzy doby miałam ją u
      siebie w łózku (sorry ) oprócz wychodzenia pod prysznic i obchodów lekarskich
      tuliłam jej buziaczka do swojego - miałam wrażenie ze jest z aksamitu - nie
      zapomne tego uczucia.
      Maciek, poród dwie godziny, jedno potężne parcie Synek jest z nami,
      rycze... Olo klucha w gardle, mgła w oczach.. nie odzywa się... Jest nasz
      Maciuś, wyczekany nie tylko przez nas ale przez wielu przyjaciół (równiez
      forumowych). Ja dumna Matka trójki dzieci domagam sie synka chce przystawic do
      piersi jeszcze na łózku porodowym. Zostajemy sami, karmimy. Jestem w tak
      rewelacyjnej formie fizycznej ze sama schodze w łózka porodowego aby pojechać
      na połogową, Wszyscy dookoła gratulują Synka. Cudowny chłopczyk... Nie śpię
      całą noc, przyglądam się, znów nie mogę pojąć cudu poczęcia, narodzin, ogarnia
      mnie mistyczny nastrój. Jestem niezwylke spokojna, Macius równiez, zajada i
      śpi. Ja dumna Matka Trojga Dzieci pomagam dziewczynom w przystawianiu Maleństw
      do piersi- leże akurat z trzema "pierwiastkami". "Rosnę" gdy lekarka
      mówi "wspaniały chłopczyk", nieskromnie dodaje "ma dwie siostry" znowu
      gratulacje , usmiechy . Jestem szcześliwa!!!!!!!!!!!!!!!!
      Literki dziękuje za ten wateksmile)))) znowu mgła w oczach ..smile
      barba
    • berek_76 Re: noworodek-pierwsze wrażenia 01.11.03, 08:59
      Po powrocie do domu jedyną rzeczą, z którą był problem, było karmienie. Dziecko
      chciało ssac, a nie ssało, darło się jak opętane i nie chciało wieczorem
      zasnąć. Po długich walkach, poszukiwaniach i dociekaniach wyszły na jaw liczne
      przyczyny tego stanu - zła technika ssania, zła tolerancja laktozy, nadmiar
      pierwszej fazy w moim pokarmie, takie tam. Od biedy dało się opanować, chociaż
      moi znajomi jeszcze ze zgrozą wspominają, jak karmiłam dziecko, nosząc je przy
      piersi i spacerując po całym mieszkaniu, bo inaczej ssać nie chciało smile)).

      Nie bałam się niczego - ale ja taka jestem wyrodna. Żadnych strachów typu "może
      nie oddycha". Kiedy już byłam w stanie się ruszać, przewijałam, karmiłam i takd
      alej bez problemu. Dziecię, jeśli się najadło, to na ogół spało, a bujane nogą
      w leżaczku mogła spać gdziekolwiek, więc miałam swobode w działanich kuchennych
      i w ogóle.

      Problemem były spacery, bo przez pierwsze trzy miesiące moje dziecię jak nie
      spało, to się darło, a nie umiałam jej nakarmić na siedząco, więc powrót ze
      spaceru odbywał się jak na sygnał ze startówki smile)) i przy donośnym
      akompaniamencie.

      Spałam od początku świetnie. Żaba nie budziła się częściej niż co trzy godziny,
      zasypiała po jedzeniu natychmiast, a ja zaraz potem. Od początku Żabol miał
      własny koszyk do spania, bo Robert się bał, że moglibyśmy przygnieść dziecko.
      Moim zdaniem nie było szans, bo mam sen jak królik, ale dzięki temu nigdy nie
      bło żadnych problemów z oddzielnym spaniem Żaby. Do kosza miałam blisko, nie
      musiałam się schylać i w ogóle dla mnie, Żaby i kręgosłupa było komfortowo.

      Jedynym problemem związanym ze spaniem było to, ze żal mi było czasu smile))))))).
      Zamiast spać, godzinami przyglądałam się Żabie i dziwowałam się, że ta cudna
      istotka to poniekąd moje dzieło. Podpisywałam się obiema rękami pod słowami
      mamy Ani z Zielonego Wzgórza, która o swojej córce pisała w liście, że "jest
      śliczna kiedy śpi, ale jeszcze piękniejsza, gdy się budzi".

      Teraz serce mnie boli, że nie mam już tego maleńkiego stworzonka. Te pierwsze
      tygodnie to były chwile największej bliskości z żywą istotą, jakie przeżyłam
      kiedykolwiek. Tak naprawdę to jest takie przedłużenie ciąży, kiedy nadal się
      jest z dzieckiem jednym organizmem. Pozostały mi po tym setki zdjęć, filmy i
      wspomnienia, które - nieopatrznie przywołane - za każdym razem budzą
      rozpaczliwą tęsknotę, żeby znowu mieć takie maleństwo.

      Berek mama Żaby
    • bazylea1 Re: noworodek-pierwsze wrażenia 01.11.03, 17:22
      no cóż, ja się naczytałam jak to człowiek ryczy ze wzruszenia i wpatruje się
      godzinami ze szczęściem w słodkie maleństwo, czuje zalewajace go fale
      miłości... było inaczej, miałam depresję przez 3 miesiące i nie potrafiłam
      cieszyć się ze zdrowego dzicka, mimo że w tamtym okresie nie było bardzo
      kłopotliwe. życzę Ci abyś cieszyła sie dzieckiem od początku ale lepiej
      wiedzieć ze może zdarzyć się też inaczej i nie jesteś złą matką.
      • grzalka Re: noworodek-pierwsze wrażenia 01.11.03, 22:23
        A ja z tego okresu pamiętam głównie wszechogarniające zdziwienie, że po
        pierwsze nie jestem niewyspana, po drugie nie mam nawet cienia depresji (byłam
        w euforii), po trzecie dziecko nie sprawia żadnych kłopotów (a byłam
        przygotowana na wiele, naprawdęwink). A ona tymczasem od razu załapała technikę
        ssania, a moje piersi od początku komputerowo się dostosowywały (żadnych
        wycieków, nawałów i innych takich). Przez pierwsze 6 tygodni nie zapłakała ani
        razu, co nas trochę z mężem martwiłowink, na wszelkie zmiany, na które noworodki
        reagują płaczem ona reagowała wielkim zdumieniem- oczy jej się robiły okrągłe
        jak spodki i miała minę pod tytułem "ojej, a co to się porobiło".
        Zaskoczył mnie też zalew uczuć, takiej ogromnej, nie-do-opisania miłości,
        która pojawiła się tuż po porodzie, jak tylko Ania popatrzyła mi w oczy. Poród
        był ciężki, bo kleszczowy z powodu ostrego niedotlenienia małej i spadku
        tętna, ale ja miałam znieczulenie z.o, więc dla mnie on ciężki nie był, wręcz
        przeciwnie, byłam w formie w zasadzie od pierwszych chwil po. A miłość
        zaskoczyła mnie tak bardzo, bo będąc w ciąży nie czułam specjalnej więzi z
        nienarodzoną istotką i czasami wręcz przypominał mi sie film "Obcy".
        Od razu po porodzie poczułam "powera" tzn absolutnie niezachwiana pewność, że
        ja wiem, czego moje dziecko potrzebuje, choćby mi Niewiadomojakie Autorytety
        wmawiały, że jest inaczej. Ignorowałam okrzyki położnych, że moje dziecko za
        długo ssie (robi sobie z piersi smoczek!!!) i pozwalałam jej ssać jak długo
        chciała i kiedy chciała (obudź ją noworodek nie może nie jeść przez 5 godzin-
        to zalecenie Teściowej- pediatry...nie obudziłam). Ja po prostu, nie mając
        wcześniej do czynienia z dziećmi, po prostu WIEDZIAŁAM co robić.
        Z rzeczy przyziemnych- w czwartej dobie po porodzie wyszłam sama do sklepu i
        było to niesamowite wrażenie, że świat nie jest już taki sam i że już nigdy
        nie będę mogła być gdzieś sama i nie myśleć, co dzieje się z moim dzieckiem.
        Oczywiście nie popadam w przesadę i pierwsze wyjście z mężem zaliczyliśmy, jak
        Ania miała 2,5 tygodnia, zostawiając babci odciągnięty pokarm- było
        bezproblemowo.
        Ania urodziła się w połowie listopada, ale ze spacerami też nie było problemu-
        ubierałam ja po prostu, wsadzałam w wózek i na spacer.
        Aha, zdziwiło mnie tez jak neutralny zapach ma kupa własnego dziecka-
        myślałam, że to będzie większy problem, a nie był żaden wink))).
        Ogólnie, to pewnie miałam dużo szczęścia, że trafił mi się wyjątkowo
        bezproblemowy egzemplarz (drugie dziecko prawdopodobnie sobie odbijewink) i
        dlatego wyglądało to tak, jak wyglądało. Czego i Tobie życzęwink)))

        A jeśli miałabym cos radzić- to radzę zasadę złotego środka- każde dziecko
        jest inne, inaczej reaguje i czego innego potrzebuje (dotyczy to tez matkiwink)
        więc nie sugeruj się jedynie słusznymi rozwiązaniami typu „śpij zawsze z
        dzieckim” lub odwrotnie, nie dokarmiaj mieszanką, bo Ci zaniknie pokarm
        (teoretycznie prawda, ale nie we wszystkich przypadkach), nie dawaj dziecku
        smoczka (lub odwrotnie) itd. Itp.

        Pozdrawiam- Grzałka, mam prawie-już-dwuletniej Ani

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka