Dodaj do ulubionych

Może odmówić zbadania dziecka?

02.12.08, 14:00
Dziecko z gorączką, lekarz od 15-18ej. Dzwonię zaraz jak zaczyna się
rejestracja a Pani mówi, że już na dzisiaj nie ma miejsc. To co kurka mam
przewidzieć, że dziecko się rozchoruje i zapisać 2 dni wcześniej? Sytuacja się
zmieniła - gorączkę mają obaj (2 i 5 lat) - czy jeśli pójdę do przychodni, do
której są zapisani to lekarz może mi odmówić zbadania ich i wypisania recept
jeśli nie byłam zapisana?
Mam sobie sama te recepty wypisać do cholery?!!!
Obserwuj wątek
    • sjanna Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:05
      Nie wiem, czy może, raczej nie odmówi - tylko idź do lekarza, a nie do pani
      rejestratorki. I poproś. Nie spotkałam się nigdy z odmową w sytuacji tego rodzaju.
      Pozdrawiam, Sjanna
    • smerfetka8801 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:08
      moim zdaniem to wbrew etyce ale czy da się wygrać z systemem to nie
      wiem jak cie oleją idź na pogotowie i powiedz ,ze musiałas przyjść bo
      cie w ośrodku olali
    • be_em Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:10
      jedź do ośrodka! nie mogą ci odmówić przyjęcia dzieci z gorączką! przez telefon
      i owszem ale nie w przychodni!
      • tolka11 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:11
        A jesli pani dr odmówi, bo jej sie limit pacjentów wyczerpał, to
        poproś o odmowe na pismie. Działa niezawodnie!
    • gandzia4 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:15
      Masz prawo żądać odmowy na piśmie jak będą próbowali cię olać to domagaj się
      tego na papierku, następnie z papierkiem na ostry dyzur by jakiś lekarz obejrzał
      dzieci a papierkiem machasz by się nikt nie czepiał oraz do NFZ by złożyć skargę
      i tyle. W mojej przychodni w sezonie chorobowym też zawsze numerków brak, ale
      rejestratorki zawsze nawet przez telefon mówią, by przyjść i poczekać w kolejce
      zasada jest taka 2 osoby z numerkiem i jedna bez, a lekarze nie wychodzą z
      przychodni dopóki ostatniego pacjenta, który przyszedł przed 19 (niby do tej
      lekarze przyjmują) nie zbadają, czasami i o 22 dopiero kończą, szczególnie
      pediatrzy.
      • hellious Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:23
        Nie zdazylo mi sie, zeby odmowili przyjecia czy to chorego dziecka, czy chorej mnie bez numerka. Zawsze jak dzwone, zeby zarejestrowac mlodego, pigula pyta czy chory. Jak chory, to czy jest goraczka. Jak jest, to kaze przyjezdzac i nie patrzec na numerki. Ale ja do fajnej przychodni chodze,zawsze na reke ida w takich sprawach.
      • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 15:51
        gandzia4 napisała:

        > a lekarze nie wychodzą z
        > przychodni dopóki ostatniego pacjenta, który przyszedł przed 19
        (niby do tej
        > lekarze przyjmują) nie zbadają, czasami i o 22 dopiero kończą,
        szczególnie
        > pediatrzy.

        Heh, a mnie ostatnio odmówili przyjęcia półroczniaka z gorączką po
        godz 13 (!!!), bo w przychodni nie było już żadnego lekarza...
        • socka2 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 15:54
          jechac bez dzwonienia!
        • gandzia4 id.kulka 02.12.08, 15:57
          powiedz, że żartujeszsurprised no u nas zdarza się, że z dwóch pediatrów jeden jest na
          zwolnieniu, albo urlopie, a drugi pracuje np do 14 albo od 14, ale w czasie
          kiedy nie ma pediatry jest jeszcze lekarz rodzinny w naszej przychodni i wtedy
          ona przyjmuje dzieci a nie tylko jak zazwyczaj dorosłych. No problem jest w
          sobotę bo tylko do 12 i tylko jeden lekarz jest, a później i w niedzielę to
          ambulatorium zostaje z lekarzem dyżurnym.
          • id.kulka Re: id.kulka 02.12.08, 20:55
            Nie żartuję.
            W przychodni było trzech pediatrów, koło 12 dzwonię i mówię, że mam
            półroczniaka z gorączką, czy jest szansa na wizytę domową (byłam
            poza domem, bez szans na szybki powrót, w domu moja mama z małym i
            starszakiem, małż w pracy, też za szybko by się nie wyrwał) - pani,
            że połączy z pediatrą, pediatra mi mówi, że nie przyjdzie, bo ma już
            JEDNĄ wizytę domową. Pani w rejestracji, że no dobra, wyciągnie mi
            kartę do lekarza, do którego jest najmniej pacjentów - przyjmuje do
            13. Nie udało mi się dojechać, więc dzwonię i mówię, że PROSZĘ do
            innego lekarza, a pani mi mówi, że już nikogo nie ma (była 13.15,
            środek tygodnia, żaden weekend).
            Zadzwoniłam do naszej pediatry, która biedna leży ze złamaną nogą i
            nie chciałam jej głowy zawracać... I już się nie mogę doczekać,
            kiedy wróci, bo jedyna porządna...
          • sylwusia87.0 Re: id.kulka 03.12.08, 16:03
            Lekarz musi przyjac chore dziecko.Rejestrowac wczesniej trzeba dzieci zdrowe,a
            nie chore.Z wypisaniem recepty nie powinno byc klopotu.U mnie wystarczy
            zadzwononic i recepte odbieram na drugi dzien.
            • protozoa Re: id.kulka 04.12.08, 08:03
              Głupi lekarz, że tak robi. Podkłada się. Nie wolno wypisac recepty nie badając
              pacjenta. A jesli lek zaszkodzi to co? Kto będzie ponosił odpowiedzialność
              prawną? LEKARZ!!!!! I kto stanie w jego bronie? Nikt!! Ty pierwsza zeznasz przed
              prokuratorem, ze lek zaszkodził, zły lekarz itd. A okoliczności pominiesz.
              Żelazna zasada - żadnej recepty bez badania chorego! To co pomogło tydzień temu,
              dzis może szkodzić.
        • reszka2 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 17:28
          He he, to kto miał dziecko zbadać - sprzątaczka czy rejestratorka?
          • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 20:59
            reszka2 napisała:

            > He he, to kto miał dziecko zbadać - sprzątaczka czy rejestratorka?

            Dla mnie dziwne jest, że nie było już o tej porze żadnego lekarza -
            to duża przychodnia, co dzień jest ich tam trzech co najmniej (tego
            dnia było 3, bo czwarta, nasza, na zwolnieniu ze złamaną nogą).
            W innej przychodni chorego dziecka nie przyjmą, bo nie
            zadeklarowane, hmmm, pozostaje szpital?... ??
      • irmaaa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 19:15
        a lekarze nie wychodzą z
        > przychodni dopóki ostatniego pacjenta, który przyszedł przed 19
        (niby do tej
        > lekarze przyjmują) nie zbadają, czasami i o 22 dopiero kończą,
        szczególnie
        > pediatrzy

        Ciekawe, czy ci lekarze mają swoje dzieci?
        I zawsze się zastanawiam w takiej sytuacji, czy kobieta-lekarz
        powinna być dobrą matką i wrócić do swoich dzieci, bezwzglednie
        kończąc prace o tej 19-tej, czy raczej powinna być dobrym
        (poświęcajacym się) lekarzem i olewać w takich sytuacjach rodzinę?

        • connie1 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 20:19
          Zawsze czytając takie teskty zastanawiam sie czy zamiast
          przyrzecznia lekarskiego jakiejś reguły celibatowej nie
          wprowadzić ???)))
      • angazetka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 00:17
        > zasada jest taka 2 osoby z numerkiem i jedna bez

        To na co te numerki, skoro osoby bez numerków wchodzą do lekarza i
        tak??? Wydawało mi się, że numerek jest po to, by wejść do lekarza
        na konkretną godzinę i nie marnowac czasu w kolejce,
        a "beznumerkowi" bardzo ładnie to dezorganizują.
    • lolinka2 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 14:38
      na zaraz: jechać i domagać się.

      na potem: zmienić przychodnię na taką, która jest dla pacjentów a nie
      dla ustroju.
      • mamaemmy Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 19:20
        nigdy nie miałam takiej sytuacji,ale pewnie nie dzwoniłabym tylko jechała i
        postawiłabym na swoim,żeby mi dziecko zbadali(zakładając zeby nie chcieli po
        dobroci tongue_out)to pewnie krzykiem bym wymusiła tongue_out

        A tekst o tym,zeby dac odmowę na pismie,zapamietam-może kiedys sie przyda,dobrze
        wiedziec takie rzeczy..
    • lidia341 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 02.12.08, 20:43
      Teoretycznie nie może, ale ja ja k miała prawie 39 temp. odmówili kazali przyjśc
      w poniedziałek i konałam przez weekendsad
      • id.kulka W ramach ciekawostki... 02.12.08, 21:04
        ...w naszej przychodni wisi sobie kartka, gdzie jest napisane: nocna
        i świąteczna pomoc wyjazdowa... i nr tel.
        Kiedyś w środku nocy miałam taką nagłą chorobową akcję, trochę
        spanikowałam, bo rzecz dotyczyła młodszego, więc dzwonię. A tam
        zaspana pielęgniarka mówi:
        - Pomoc wyjazdowa?... No taaa... Może pani PRZYJECHAĆ, pokój nr 6...
        wink
        • phantomka Re: W ramach ciekawostki... 02.12.08, 23:07
          Ktoras z was zasugerowala, ze lekarz tez ma zycie prywatne i nie
          musi do nocy siedziec w gabinecie. Lekarze maja dyzury, oni nie
          siedza w przychodni od 7 do 19, tylko przychodza na duzo mniejsza
          liczbe godzin. Obowiazkiem przychodni jest zapewnienie opieki
          lekarskiej do godz. 18 (przynajmniej u nas jest to ta godzina) Potem
          opieke nad pacjentem przejmuja przychodnie calodobowe.
          Ja nie widze nic zlego w domaganiu sie autorki postu, aby ktos w
          srodku dnia przyjal jej chore dzieci. To jest obwiazek sluzby
          zdrowia.
          Ja mialam kiedys taka sytuacje: dziecko ponad 40 st goraczki,
          wymiotuje i przelewa sie przez rece, godz. 16 z groszami, a w
          przychodni nikogo juz nie ma. Dzwonie wiec do przychodni
          przyszpitalnej z pytaniem, czy mnie przyjma. Odpowiedz brzmi nie, bo
          ma pani swojego lekarza. Tlumacze, ze go nie ma, a dziecko ledwie
          zipie. Na co uzyskalam rewelacyjna porade w tej sytuacji "zlozy pani
          skarge na przychodnie w swoim miejscu pracy"big_grin
          Spakowalam dziecko w auto i pojechalam na pogotowie, tam juz ci nikt
          nie moze odmowic.
          • pesteczka5 Re: W ramach ciekawostki... 02.12.08, 23:45
            No właśnie. Siedzę za tym biurkiem jak skazaniec - kto przyjdzie,
            ten pan mojego czasu i tego, jak spędzą wieczór moje dzieci. Im
            bliżej końca przyjęć, tym więcej gorączkujących, a potem, już w
            gabinecie, się okazuje, że gorączka to owszem była trzy dni temu,
            całe 37.
            Było śluby złozyć. Póki nie miałam dzieci, nie miałam przynajmniej
            dylematów. Dobra byłam ze swojego.
            Teraz się zastanawiam - powinnam być zacniejszym lekarzem czy matką?
            A może córką - zwolnić swoich rodziców z opieki nad moimi dziećmi,
            bo zwykle się spóźniam po ich odbiór i w dodatku nigdy nie mogę
            przewidzieć, ile.

            >> PROSZĘ do
            innego lekarza, a pani mi mówi, że już nikogo nie ma (była 13.15,
            środek tygodnia, żaden weekend).
            Zadzwoniłam do naszej pediatry, która biedna leży ze złamaną
            nogą...>>

            Tak mi coś intuicja podpowiada, że może to ma jakiś związek?...
            • irmaaa Re: W ramach ciekawostki... 02.12.08, 23:53
              A nie mówili Wam, że jeśli chcecie mieć dzieci, to tylko na własne
              ryzyko? wink
            • mamarazydwa1 Re: W ramach ciekawostki... 03.12.08, 09:14
              Większość osób pracujących ma czasem takie sytuacje, że musi zostać dłużej - cóż
              takie życie. I chociaż w pracy zostawałam dłużej nie dla dobra dzieci (nie
              jestem pediatrą) a dla kasy obcych ludzi (realizowałam zamówienia i wysyłałam
              towar, na który mieli nabywców)to jednak zostawałam.
              Zawsze można zmienić pracę, pracować tylko na własny rachunek itd...
            • id.kulka Re: W ramach ciekawostki... 03.12.08, 09:29
              pesteczka5 napisała:


              > >> PROSZĘ do
              > innego lekarza, a pani mi mówi, że już nikogo nie ma (była 13.15,
              > środek tygodnia, żaden weekend).
              > Zadzwoniłam do naszej pediatry, która biedna leży ze złamaną
              > nogą...>>
              >
              > Tak mi coś intuicja podpowiada, że może to ma jakiś związek?...

              Nie, była 1 dodatkowa lekarka na zastepstwo, co by obsłużyć całe
              towarzystwo. Z tym, że wszystkie panie były od rana...
              Ja nie oczekuję, że lekarz będzie siedział po godzinach, bo a nuż
              jakieś gorączkujące dziecko przyjdzie (BTW czy tylko moje dzieci
              dostają gorączki przeważnie popołudniu i nie raczą poinformować
              dzień wcześniej, że mają takie atrakcje w planach?). Chciałabym
              tylko, aby lekarze mieli tak rozplanowane dyżury, by w godzinach
              pracy przychodni (powtarzam, to naprawdę spora przychodnia) był tak
              chociaż jeden. Bo co mogę zrobić z chorym dzieckiem o godz. 13.30? W
              przyszpialnych przychodniach nie przyjmą o tej porze, na pogotowiu
              też mogą wyśmiać, heh, pozostaje prywatny gabinet...
              • pesteczka5 Re: W ramach ciekawostki... 04.12.08, 09:07
                Kulko, jeśli w godzinach pracy przychodni powinien być lekarz, a nie
                ma, jak najbardziej możesz iść tam, gdzie Twój POZ ma podpisaną
                pomoc całodobową. I powiedzieć, że lekarza nie ma. Wtedy powinnaś
                otrzymac pomoc (w nagłym wypadku) a ewentualnych wyjaśnień i
                należności zakłady opieki zdrowotnej szukają wtedy między sobą.

                na całym świecie w POZ-ach jest rejestracja, a od nagłych wypadków
                jest emergency.
                • id.kulka Re: W ramach ciekawostki... 04.12.08, 09:19
                  pesteczka5 napisała:

                  > Kulko, jeśli w godzinach pracy przychodni powinien być lekarz, a
                  nie
                  > ma, jak najbardziej możesz iść tam, gdzie Twój POZ ma podpisaną
                  > pomoc całodobową. I powiedzieć, że lekarza nie ma. Wtedy powinnaś
                  > otrzymac pomoc (w nagłym wypadku)

                  W naszym przypadku jest to szpital, a w zasadzie przychodnia
                  przyszpitalna. W tygodniu, w ciągu dnia, najzwyczajniej w świecie
                  nikogo tam nie ma smile I trzeba ewentualnie ściągać lekarza z
                  oddziału. A z tym nie jest łatwo.
    • ewcia1976 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 11:00
      Przychodnia ze starej epoki. U nas poradnia czynna od 7-18. Od 18 ,
      a także w weekendy i święta jest dwóch lekarzy dyżurujących - jeden
      internista, drugi pediatra (przyjmują tez pacjentów z dwóch
      pobliskich przychodni).
      Lekarz pracuje w usługach i jak każdy inny pracujący w usługach
      powinien sie dostosować .
      • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 11:13
        ewcia1976 napisała:

        > Lekarz pracuje w usługach i jak każdy inny pracujący w usługach
        > powinien sie dostosować .

        Iiii tam, przecież to nie lekarz jest dla pacjenta, tylko dowrotnie.
        Ostatnio zarejestrowałam sie do laryngologa z dzieckiem rano
        (telefonicznie), przyszłam o 13.15 (dr przyjmuje do 15), a pani w
        rejestracji, gdzie poszłam wydrukować recepty: "Oj, nie wiem, czy
        pani doktor panią przyjmie, pod gabinetem czekają 2 osoby i pani
        doktor powiedziała, że więcej pacjentów sobie nie życzy... Proszę
        pytać" (wierny cytat). Nie pytałam, tylko jakby nigdy nic weszłam do
        gabinetu z dzieckiem.
        Przez połowę wizyty wysłuchiwałam, że pani doktor nie ma czasu na
        wypisanie jakiś tam swoich papierów, bo wciaż ma pacjentów.
        Niedopuszczalne po prostu. Niepoważni ci pacjenci, przychodzą w
        godzinach przyjęć, nooo ;-P
        Coś w tym systemie jest nie tak. Lekarz jakoś nie ma poczucia, że to
        dzięki tym pacjentom ma pensję, że to jest właśnie jego praca - a
        nie odbębnienie swoich godzin za biurkiem w gabinecie (choć wielu
        lekarzy i tak wychodzi wcześniej - na drzwiach gabinetu godz przyjęć
        do 18, a po 16 po lekarzu ani śladu...)
    • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 14:09
      Jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Zbadanie dziecka to nie
      tylko przyłożenie słuchawki - to także zebranie wywiadu, wypisanie recept,
      zastanowienie się, wytłumaczenie tego i owego matce. Minimum 20 minut ( o ile
      chce się pracować uczciwie).
      Lekarz ma okreslona wydolnośc i czas pracy. Ma tez swoje życie, swoja rodzine,
      swoje obowiązki.
      Mogę sobie wyobrazić sytuację, że lekarz odmowi przyjęcia dziecka, bo wizyta
      została zgłoszona tak, że musiałby zostac pół godziny dłużej w pracy a jego
      dziecko.... siedzieć samo w przedszkolu/świetlicy.
      Chorego dziecka nie pozostawia się bez pomocy - są służby dyżurne.
      Wiem, że to niewygodne dla rodziców - lepiej wpaść do przychodni na 5 minut
      przed wyjściem lekarza i krzykiem domagac się przyjęcia. Ciekawe czy takim samym
      krzykiem domagacie się pozostania w pracy urzędniczki w banku ( realizacja
      przekazu "na wczoraj") czy w urzędzie skarbowym?
      A poaza tym czy to tak fajnie byc przyjmowanym przez patrzącego na zegarek
      lekarza zdenerwowanego faktem, że zaniedbuje swoje dziecko? Chyba nie.
      • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 14:25
        > A poaza tym czy to tak fajnie byc przyjmowanym przez patrzącego na zegarek
        > lekarza zdenerwowanego faktem, że zaniedbuje swoje dziecko? Chyba nie.

        Niestety protozoa dla mnie praca lekarza to jednak trochę rożni się od pracy na
        przykład pani w obuwniczym. Nic się nie stanie jak ona zamknie mi drzwi sklepu
        przed nosem. Nie żądam aby lekarze byli cyborgami ale jednak. Taki zawód a ze
        zdrowiem igrać nie można. Sama wiesz ze czasami minuty robią różnice i decydują
        o zdrowiu lub życiu.
      • mamarazydwa1 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 14:50
        Ale ja nie mówiłam o tym, że wpadłam z dziećmi 5 min przed zamknięciem
        przychodni, dzwoniłam rano żeby się zapisać na popołudniową wizytę bo mi dzieci
        gorączki i kaszlu strasznego dostały a już nie było miejsc. Co lepsze na dzień
        następny też nie, czyli powinnam jakieś 3 dni wcześniej przewidzieć, że dzieci
        dostaną gorączki i je zapisać zanim zachorują....Paranoja jakaś. Na pewno nie
        będę bulić za prywatne wizyty, bo z jakiej racji? Pojechałam po południu do tej
        przychodni (1,5 godz przed zamknięciem) z dziećmi. Pani w rejestracji
        powiedziała, że nie ma miejsc i mam zapytać lekarza czy mnie przyjmie, na co ja
        jej odparłam, że musi bo mam 2 małych dzieci z gorączką i jak mi zachorują raz
        na pół roku to niby gdzie mam z nimi iść? Powiedziałam, że poczekam aż wszyscy
        zapisani zostaną przyjęci i tyle. Dzieci mi się pokładały i jako jedyne w
        poczekali kaszlały aż prawie do wymiotów. I jako jedyne były małe. Poczekałam,
        weszłam, lekarz zbadał i dał recepty. Mam kontrolę w piątek i od razu się
        zapisałam bo pewnie znowu nie byłoby miejsca. Całe szczęście wiedziałam 3 dni
        wcześniej, że mam przyjść....
        Żeby nie było, nie mam żadnych pretensji do lekarza, bo lekarz super i wcale nie
        chodzi mi o to, żeby on zostawał po godzinach ale skoro przychodnia jest czynna
        tylko 2,5-3 godz dla dzieci to chyba jakaś pomyłka. Powinno być więcej lekarzy,
        albo powinni pracować w jednym miejscu dłużej niż ok. 3 godz, bo w takim czasie
        rzeczywiście można przyjąć niewiele dzieci...Tylko co mają zrobić rodzice jak
        dzieci chorują? Przepisałabym do innej przychodni, ale tam jest jeszcze lepiej -
        pediatra tylko wtorki i czwartki od 16-18....Super po prostu!
        • kasia.kul Re: Taka sobie ciekawostka 03.12.08, 15:05
          W nocy moje dziecko kaszlało aż wyrywało jej płucka i tempka(wtedy
          2,5 roku przedszkolak), od 8 czynna przychodnia dzownię, przed 8
          nikt nie odbiera ok, pracują od 8, 7.55 nikt nie odbiera ok,
          poczekam 8.02 dzwonie pani piguła informuje, mnie że już nie ma
          miejsc do Pani dr J., mówię ok ale ja z dzieckiem, dziecko kaszle
          dodatkowo ma temperature, ale nie rozumie pani , że już nie ma
          miejsc?!, nie nie rozumiem bo jest kilka minut po 8 a ja mam chore
          dziecko nie dzwonię z pierdołą typu: swędzi mnie w odbycie, ale z
          chorym dzieckiem, no to jak kaszle to prosze podac dziecku syropek
          wykrztusny i paracetamol, i dopiero w poniedziałek przyjechać, moje
          zdziwienie i wściekłość sięgnęła zenitu, pojechałam z dzieckiem
          prywatnie , mała miała zapalenie płuc dostała zastrzyki, od tamtej
          pory chodzę z dzieckiem prywatnie, bo żeby dzisiaj leczyć się
          państwowo trzeba mieć końskie zdrowie.
          • kasia.kul Re: jeszcze tylko dodam 03.12.08, 15:10
            że wcale nie chce płacić tych cholernych składek, bo i tak nie moge
            się dostać do lekarza, a jak coś mi nagle złapie, tak jak w ubiegły
            piatek, nie wiedziałam czy to wyrostek, czy tez jajniki dodatkowo
            miałam temperaturę, to po pierwsze do lekarza nie mogłam się dostać
            bo oczywiście brak miejsc, był dzień więc na pogotowiu mnie nie
            przyjmą, więc prywatnie usg jamy brzusznej prywatnie 80 zł, wyrostek
            wykluczony do gina, na już nie przyjmą najbliższy termin pod koniec
            grudnia ( skręcajc się z bólu z temperatura raczej trudno
            wytrzymać), więc prywatnie do gina 150 zł, wizyta (z usg cytologia i
            receptami), no i apteka 80 zł, razem: 310 zł w ciągu jednego
            popołudnia, ok, ja miałam na to kasę ale co z tymi którzy jej nie
            mają? Mają poprostu połozyć się i umierać?
            Za te składki które nam co miesiąc potrącają wolałabym jednak
            opłacić swojej rodzinie miesięczny abonament w prywatnej klinice.
            • protozoa Re: jeszcze tylko dodam 04.12.08, 07:59
              Tak, ale jak nie daj Boze będziesz wymagała leczenia onkologicznego albo
              bardziej skomplikowanej operacji to składki płacone przez całe Twoje życie moga
              okazac sie niewystarczające. I co wtedy...... ???? Piszesz o pomocy
              ambulatoryjnej. Wiec moze należałoby zastanowić się czy chciałabys płacić tez za
              szpital. Operacje, ( 2 chirurgów, instrumentariuszka, anestezjolog,
              anestetyczka, badania laboratoryjne, leki, każde wyjście lekarza i pielęgniarki
              do sali sterylizacja narzędzi, pościel, bielizna operacyjna, światło, persolel
              Izby Przyjśc, sprzatanie).
              • kasia.kul Re: jeszcze tylko dodam 04.12.08, 08:53
                Tak, na szpital mogę płacić składki ale nie lekarzy rodzinnych do
                których i tak nie można się dostac bo siedzi tam całe grono
                hipohondryczek, którym albo w odbycie swędzi, albo oko swędzi.
                • protozoa Re: jeszcze tylko dodam 04.12.08, 12:55
                  Kasiu, nie do Ciebie należy ocena czy pacjenci pod gabinetem to hipoChondryk czy
                  człowiek chory.Dla Ciebie kaszel Twojego dziecka to "wypluwanie płucek", a dla
                  innych pacjentów to zwyczajnie przeziębiony gó...arz ( przepraszam za
                  kolokwializm, ale mnie do tego zmuszasz). Bo dla Ciebie pacjentka pod gabinetem
                  to hipochondryczka ze swędzącym okiem czy odbytem, a dla niej to choroba,
                  dolegliwość.
                  Nie od dziś wiadomo, że największym wrogiem pacjenta jest inny pacjent.
                  Jestem za róznicowaniem składek ubezpieczeniowych. Czy akurat szpital tak POZ
                  nie - nie wiem. Czasem trudno to ustalić.
                  zas biegnie szybko i możesz dość niespodziewanie stać się jedna z pań spod
                  gabinetu ze swędzącym odbytem.
                  • kasia.kul Re: jeszcze tylko dodam 04.12.08, 14:47
                    protozoa napisała:

                    > Kasiu, nie do Ciebie należy ocena czy pacjenci pod gabinetem to
                    hipoChondryk cz
                    > y
                    > człowiek chory.


                    Zgadzam się, że nie do mnie należy taka ocena, ale uwierz mi mam
                    sąsiadkę która raz w miesiacu robi morfologię, bo napewno ma
                    białaczkę, koanoskopię robiła w tym roku 3 lub 4 razy, lekarz
                    państwowy nic nie znalazł to poszła prywatnie bo napewno coś u niej
                    jest tylko ten nie chciał jej powiedzieć, odbyt ją swędzi, dali jej
                    na badania łącznie z pasożytami, hemoridami itp, tez nie u niej nie
                    znaleziono, bo to żli lekarze bo ją odbyt swędzi a oni mówią, że nic
                    nie ma, a jak w końcu dostała skierowanie do psychologa, bo
                    twierdziła , że ma chore serce bo ma zadyszkę i ciężko jej oddychać,
                    ekg, rentgen płuc spirometria itp, badania nie wykazały nic więć w
                    końcu lakrka dała jej skierowanie do psychologa to była obraza, bo
                    durni lekarze ale jak ja poprosiłam o badanie dla dziecka to
                    przykro mi ale musi Pani iść prywatnie bo nie ma już limitów czy
                    czegoś tam, morfologię robię dziecku prywatnie, mocz też.

                    Dla Ciebie kaszel Twojego dziecka to "wypluwanie płucek", a dl
                    > a
                    > innych pacjentów to zwyczajnie przeziębiony gó...arz ( przepraszam
                    za
                    > kolokwializm, ale mnie do tego zmuszasz). Bo dla Ciebie pacjentka
                    pod gabinetem
                    > to hipochondryczka ze swędzącym okiem czy odbytem, a dla niej to
                    choroba,
                    > dolegliwość.

                    Pwiem Ci, że mnie samą wkurzają mamuśki które latają z dzieckiem do
                    lekarza bo dziecko ma katar, a nawet w rodzinie mam taką która idzie
                    do lekarza bo jej dziecko CHYBA będzie chore.

                    > Nie od dziś wiadomo, że największym wrogiem pacjenta jest inny
                    pacjent.
                    > Jestem za róznicowaniem składek ubezpieczeniowych. Czy akurat
                    szpital tak POZ
                    > nie - nie wiem. Czasem trudno to ustalić.

                    Tak na składki szpitalne jestem jak najbardziej za, ale czy za
                    opiekę medyczną w przychodniach tutaj już nie jestem pewna.

                    > zas biegnie szybko i możesz dość niespodziewanie stać się jedna z
                    pań spod
                    > gabinetu ze swędzącym odbytem.

                    Chyba jednak nie bo nie mam czasu na to.
                    • protozoa Re: jeszcze tylko dodam 04.12.08, 14:57
                      Ta Twoja sąsiadka też jest chora. I dostała skierowanie do psychiatry ( bo to
                      pewnie psychiatra nie psycholog) czyli właściwego specjalisty. A nim stwierdzi
                      sie lub ma podejrzenie choroby psychicznej nalezy wykluczyć wszelka organikę.
                      Takie są zasady postepowania i lekarz POZ nie popełnił błędu w sztuce. Czasem
                      zachowania sugerujące chorobę psychiczną maja bardzo poważne podłoże organiczne.
                      Uwierz mi, że tak jest. Sama póki nie zobaczyłam kilku takich chorych myslałam
                      podobnie.
                      Limity nie zostały wymyślone przez lekarzy. Więc pretensje pod złym adresem.
                      Trudno wymagać od lekarza, żeby kierował się sympatią czy antypatią do pacjenta
                      zlecając mu badania.
                      Sama też płacę składki ubezpieczeniowe i.... ani razu ani ja ani mój mąż ani
                      synowie ani rodzice nie odwiedziliśmy lekarza POZ. I co mam się denerwować?
                      Nie! Co więcej do ginekologa chodzę prywatnie ( nie chcę badać się u kolegów),
                      zęby leczę prywatnie.
                      Dziś nie masz czasu na zajmowanie się swoim odbytem, ale powtarzam - czAS bardzo
                      szybko przemija i nie wiesz jaka będziesz za 20-30 lat. Może także zasiądziesz w
                      poczekalni moich mlodszych kolegów?
          • renkag Re: Taka sobie ciekawostka 03.12.08, 15:22
            Miałam podobnie - byłam z 2 chorych dzieci, bez numerków i mnie nie przyjęła.
            Ale w tym czasie kiedy miała przyjmować dzieci (13-18) przyjmowała ich na zmianę
            z dorosłymi, więc tych dzieci mogło wejść dużo mniej. Powiedziała, żebym
            poczekała jeszcze 2 godziny i wtedy pojechała na Nocną Pomoc. Wezwałam lekarza
            prywatnie - dzieci zapalenie płuc. Po 1,5 tygodnia kontrola. Kontrolę umówiłam
            przez Centrum Medyczne, ale że do nas nie dojeżdżają to zorganizowali lekarza z
            mojej okolicy. Tego, który nas wtedy nie przyjał... przyjechał sprawdzić czy już
            minęło to zapalenie płuc. Też się leczę tylko prywatnie i aż strach pomyśleć co
            by było jakbym nei miała takiej możliwości.
          • protozoa Re: Taka sobie ciekawostka 04.12.08, 07:54
            Pacjent jest pacjentem bez względu na to czy swędzi go w odbycie czy ma wysoka
            gorączkę. Każdego kto się zapisze lekarz ma przyjąć w miarę dostępnego czasu.
            Rejestratorka prawdopodobnie nie odbierała telefonów bo miała od 7 rano tłum
            ludzi nad głową. Musiała załatwic tych, którzy zgłosili się osobiście i zabrakło
            numerków. Tak, niestety, czasem bywa i nie ma na to rady.
            Może gdyby wizyta była płatna choćby symboliczne 5 zł, pacjent ze swędzącą piętą
            by się zastanowił czy fatygowac się do przychodni czy po piwko do spozywczego.
        • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 07:51
          Powinno.... wiele rzeczy być powinno a nie jest. Wyobraź sobie sytuację, w
          której 10 osób dzwoni do przychodni z podobnymi problemami - jest okres
          infekcji. Lekarze też choruja, też są ludźmi, a o tym fakcie łaskawe mamy są
          uprzejme zapomnieć. 10 dodatkowych pacjentów to co najmniej 3 godziny
          dodatkowej pracy ( często za darmo). Czy tak chetnie zostaniesz w pracy wiedząc,
          że Twoje dziecko będzie 3 godziny samo siedziało w świetlicy? Szybciej naślesz
          policję na namolnego klienta bez względu na to czy pracujesz w sklepie
          obuwniczym czy na poczcie.
          Musi..... nic nie musi. Może. A to róznica.
          Lekarze nie sa niewolnikami, maja prawo wyboru miejsca pracy,. W poradniach
          rodzinnych i przyhodniach niewielu z na chce pracować. Wolimy szpitale i
          spóldzielnie. Nakazu pracy nie ma. Tak więc jesli nie ma miejsca na dany dzień
          pacjent ma do wyboru:
          - NOL
          - Izbe Przyjęć
          - "Wybulić" ( kocham to słowo w odniesieniu do własnych dzieci) na prywatną wizytę.
          • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 09:00
            protozoa napisała:

            > 10 dodatkowych pacjentów to co najmniej 3 godziny
            > dodatkowej pracy ( często za darmo). Czy tak chetnie zostaniesz w
            pracy wiedząc
            > ,
            > że Twoje dziecko będzie 3 godziny samo siedziało w świetlicy?

            Alez Ty dramatyzujesz... Ja nie zauważyłam, by ktokolwiek tu pisał,
            że oczekuje, by lekarz zostawał po godzinach... W moim konkretnym
            przypadku to "po godzinach" to była 13 (według mnie bezmyślne
            rozplanowanie dyżurów lekarzy), jakbym się zgłosiła na NOL, to by
            pękli ze śmiechu pewnie... Izba Przyjęć... hmm. A zazwyczaj i tak
            jeżdżę prywatnie i "bulę", jak to ładnie określiłaś, tego dnia
            wyjątkowo nasza dr nie mogła nas przyjąć - poradziła jednak
            spróbować w przychodni, ale tu, jak zwykle - zong.

            Szybciej naślesz
            > policję na namolnego klienta bez względu na to czy pracujesz w
            sklepie
            > obuwniczym czy na poczcie.

            ???

            > Musi..... nic nie musi. Może. A to róznica.
            > Lekarze nie sa niewolnikami, maja prawo wyboru miejsca pracy,. W
            poradniach
            > rodzinnych i przyhodniach niewielu z na chce pracować.

            To czuć, naprawdę - w kontakcie z 99% lekarzy pracujących w
            przychodniach. Jakby na zesłanie trafili i byli urażeni, że jakiś
            pacjent im zadek zawraca.

            Wolimy szpitale i
            > spóldzielnie. Nakazu pracy nie ma.
            • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 12:48
              Prawda jest taka, że wielu lekarzy pracuje w POZ dodatkowo np. nie w ramach
              etatu tylko umowy-zlecenia, umowy o dzieło, kontraktu. I to oni stawiaja warunki
              - kiedy ( w jakich godzinach, w jakie dni) mogą przyjmować. I wtedy kierownik
              placówki ma do wyboru - nie miec lekarza lub miec go w okreslonych przez niego (
              lekarza) godzinach. I, niestety, tak może sie zdarzyć, że w piątek po południu
              będzie jeden lekarz.
              Nikt nie obraża się, ze mu sie tyłek zawraca w godzinach pracy, ale po nich może
              miec inne zajęcia. Czy to tak trudno zrozumieć?
              • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 13:00
                protozoa napisała:

                > I, niestety, tak może sie zdarzyć, że w piątek po południu
                > będzie jeden lekarz.

                To będzie wielkie szczęście, jeśli będzie ten jeden ;-P

                > Nikt nie obraża się, ze mu sie tyłek zawraca w godzinach pracy,
                ale po nich moż
                > e
                > miec inne zajęcia. Czy to tak trudno zrozumieć?

                Ależ obraża się, obraża. Mało tego - normą jest wychodzenie lekarza
                2 godziny przed końcem owych godzin pracy. Spotkałam się z tym
                głównie wśród specjalistów (a że z młodszym regularnie muszę
                odwiedzać owych, to sobie poobserwowałam trochę). Czy to tak trudno
                zrozumeć?
                • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 13:03
                  Tak, trudno zrozumieć, bo moje spostrzeżenia są zgoła inne.
                  Zdarza się, ze lekarz nieco sie spóxni, bo jak wspomniałam POZ sa zazwyczaj
                  dodatkową pracą. W przychodniach zapisuje się 4 pacjentów na godzinę i czy chce
                  czy nie chce musi ich przyjąc. Jesli pracuje np. 3 godziny - przyjmuje 12 a czy
                  przyjmie 13,15,20 ( najczęściej bez dodatkowych pieniędzy) to juz zalezy tylko
                  od niego.
                  • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 13:12
                    protozoa napisała:

                    > Tak, trudno zrozumieć, bo moje spostrzeżenia są zgoła inne.

                    Cóż, może pracujesz na plenie "Na dobre i na złe", bo ja na co dzień
                    inne obrazki mam przed oczyma. Ot, na przykład kartkę na drzwiach,
                    że neurolog przyjmuje 14-18, a w praktyce jest to (przy pomyślnych
                    wiatrach) 14.30-16.
                    • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 13:34
                      Nie! Pracuję w dużym szpitalu klinicznym oraz w spółdzielni. Spółdzielnie
                      odpuścmy z powodow oczywistych, na oddziale widzę co się dzieje. Może być tak,
                      że nie widzisz lekarza przy łóżku bo np. operuje ( tak jak ja dziś od 9 do 12),
                      albo schodzi do Izby Przyjęć ( tak jak ja dziś od 15 w dół).
                      • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 14:17
                        protozoa, proszę, nie załamuj mnie, bo dojdę do wniosku, że leczą
                        nas ludzie, którzy nie rozumieją słowa pisanego smile
                        Mówię o godzinach pracy w przychodni, nie warowaniu przez cały dyżur
                        przy łóżku pacjenta bądź w jakimś innym widocznym miejscu...
                        • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 14:44
                          Przychodnia - proszę uprzejmie. Może być przyszpitalna? ( żeby potem nie było,
                          że nie rozumiem słowa pisanego). Koleżanka-pulmunolog ma w umowie o prace
                          oddelegowanie z oddziału do przychodni. Kilka pieter niżej ( bez konieczności
                          wychodzenia na zewnątrz). Od 8.00 do 10.00 jest na oddziale potem schodzi do
                          przychodni. Teoretycznie, bo moze się tak zdarzyc, że coś się dzieje z jej (
                          powtarzam jej) pacjentem na górze. Ma np. duszność itd. Czy ma zostawić pacjenta
                          lekarzowi dyżurnemu i biec do przychodni ( w której jest zresztą o 2-3 pacjentów
                          więcej niż zapisała rejestracja) czy może zająć się pacjentem i przyjść o pół
                          godziny póxniej do przychodni? Czy chciałabys , aby kimś z Twoich bliskich
                          zajmował się lekarz dyżurny a nie prowadzący?
                          Praca w przychodni jest dopustem bożym - wszyscy sie przed nia bronią.
                          Wprowadzono ja rotacyjnie po to, aby przychodnia wogóle istniała, zeby miał w
                          niej kto pracować.
                          W Polsce ( nawet w ośrodkach akademickich) jest dramatyczny brak lekarzy. Dzis
                          to my dyktujemy warunki pracy, bo z płacami jest trudniej. I pracodawca ma do
                          wyboru - albo zatrudnic lekarza w dopowiadającym mu ( lekarzowi) czasie albo
                          szukać kogoś innego. A znaleźć nie jest łatwo. Zaś jesli sie znajdzie to bywa,
                          że jest to młoda dziewczyna, która zaraz sama urodzi dziecko albo schorowana
                          emertytka. Lekarze w najlepszym wieku albo tłuka pieniądze za granica albo
                          przebieraja w ofertACH.
                          • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 14:58
                            No widzisz, a ja chodzę nie do przyszpitalnej, ale calkiem zwykłej -
                            i normą jest półgodzinne spóźnienie (ach, te cieżkie przypadki co
                            tydzień) i o 2 godziny wcześniejsze wychodzenie lekarza do domu -
                            nie na oddział. I cóż się dziwić, że terminy długie, skoro lekarz
                            zamiast 4 godzin, przyjmuje 1,5 godz.
                            • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 15:02
                              Jeżeli tak jest RZECZYWIŚCIE a nie incydentalnie, bo np. ma wywiadówke, wychodzi
                              wcześniej i pies z kulawą nogą nie zapłaci mu za nieobecnośc to zgłos ten fakt
                              kierownikowi przychodni. Z godzinami, dokładnie.
                              Jednak naprawdę nie bardzo chce mi sie w to wierzyc - znam pracę róznych
                              instytucji ochrony zdrowia i to co opisujesz wydaje mi się przesadą.
                              • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 15:11
                                Z taką sytuacją (nagminnie) spotkałam się w przychodniach:
                                neurologicznej, ginekologicznej, urologicznej (to moja mama)i raz
                                (bo dotąd byłam razwink ) laryngologicznej.
          • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 09:10
            > Powinno.... wiele rzeczy być powinno a nie jest.

            No i? To chyba trzeba zrobić(zmiana, wydłużenie godzin pracy) tak żeby te
            dodatkowe 10 osób było przyjętych. Zwłaszcza jeżeli tak się dzieje codziennie.
    • boziaj Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 17:36
      od strony formalnej: to przychodnia ma obowiazek zapewnic opiekę
      lekarską, pielegniarską itd w okreslonych godzinach, a nie lekarz X
      czy Y
      z papierkami proponowałabym udac sie wiec do kierownika przychodni,
      a nie do lekarza powiedzmy X, który ma komplet pacjentów (jak
      mniemam po numerkach)
      oczywiscie w praktyce wyglada to inaczej i lekarz X przyjmuje nastu
      pacjentów nad komplet, bo pacjenci uważaja, ze im sie to należy jak
      psu zupa, kierownika przychodni mało to obchodzi dopóki nie ma
      skarg, a lekarz X po iluś latach sam uwierzył w to, ze to normalne...
      nie twierdzę absolutnie, ze w sytuacjach nadzwyczajnych lekarz X nie
      powinien zostać po godzinach, ale obawiam sie ze gorączka, kaszel,
      katar itp u "nadkompletu" to zaden stan nadzwyczajny, tylko raczej
      permamentny w okresie jesienno-zimowo-wiosennym
      zgadzam sie, ze to jest mocno nie w porządku, ze są trudnosci w
      przyjęciu gorączkujacego dziecka w danym dniu, skoro usiłuje sie go
      zarejestrować rano, ale ludzie zrozumcie, ze lekarz X czy Y nie jest
      siłą sprawcza tego systemu który nazywamy opieka zdrowotną i nie
      musi (i nie powinien) ponosić odpowiedzialnosci i konsekwencji jego
      wadliwego funkcjonowanie
      • em-su Re: Może odmówić zbadania dziecka? 03.12.08, 17:52
        w mojej przychodni przyjmuja wszystkich, i nie wazne czy jest
        numerek czy juz zabraklo, zawsze gdy przyjde, to mnie jakis lekarz
        przyjmie, wiec nawet nie potrzebuje sie rejestrowac wczesniej.
        Teraz przychodnia zabiega o zadowolonych pacjentow, bo jest
        konkurencja, powstaja prywatne przychodnie i NFZ placi za wizyty u
        nich.
        • pesteczka5 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 09:45
          Boziaj, bardzo mądry post. Ale lekarz jest na końcu tego sznureczka
          i mu się dostaje. Zresztą, jak mówię za siebie - nie twierdzę wcale,
          że nieprawidłowości i mniejszych i grubszych zdarza się i w
          systemie, i w zasobach ludzkich w służbie zdrowia wiele.
          Po obu stronach potrzeba zmiany postaw. Kierownik POZ-u powinien
          wiedzieć, ilu pacjentów jest w stanie przyjąć lekarz w jednostce
          czasu i nie zmuszać go do pracy wbrew rozsądkowi. Ja tam bym nie
          chciała byc 50. pacjentem umordowanego lekarza, który śpieszy się po
          dziecko do przedszkola.

          Pacjent powinien wiedzieć, że POZ to POZ. Na całym świecie jest
          rejestracja do lekarza opieki podstawowej i jest miejesce do
          załatwiania przypadków nagłych. Nigdzie nie jeździ lekarz do
          gorączki ani do kaszlu, bo rodzic nie ma jak dojechać. Kiedy
          chciałam zarejestrować swoje dziecko za granicą (świeże
          zachorowanie) dostałam termin na za 5 dni. Jak to "flu", to rodzic
          powinien poradzić sobie sam, a jak dramat - to emergency. Tak się
          tam uważa. Kraj wysoko rozwinięty.

          I jeszcze - tu nie chodzi o zostawanie po godzinach "czasem", "jak
          w każdej pracy". Wzięty lekarz POZ-u ma taką sytuację codziennie. Z
          punktu widzenia pacjenta, rzecz jest wyjatkowa - chodzi o zdrowie,
          nie o papiery. Jeśli w dodatku doktor jest pediatrą, chodzi o
          dziecko! Wyjątkowe.
          Z punktu widzenia doktora - codziennie chodzi o życie, zdrowie czy
          dziecko. Czyli - wychodzi, że powinien być zakon o surowej regule i
          doktor zawsze na posterunku!

          Proszę sobie jeszcze wyobrazić, że doktor posiada sumienie i uczucia
          ludzkie. Rozumie coś niecoś. Także racje pacjenta. Ma dylemat
          moralny. Nie chce być chamem. Ale miota się wśród wyrzutów sumienia
          w stosunku do swojej rodziny, a z czasem także w stosunku do
          własnego zdrowia szeroko pojętego. Ja na ten przykład nawet nie chcę
          dodatkowych pieniędzy za nadgodziny. Jestem z gaży zadowolona. Ja
          chcę odebrać z przedszkola wesołe dziecko na czas, nie jako ostatnie
          z buzią w podkówkę. Chcę się móc umówić z kimkolwiek. Czasem chcę
          zdążyć do kolejnej pracy.
          Nie pracuję w pomocy nagłej. Gdy pracowałam w szpitalu, wiadomym
          było, że nie zejdę z dyżuru, zostawiając świeżego ostrego pacjenta,
          bo godzina wybiła. Ale POZ to POZ. Zasady są inne.

          Piszecie - tylko zbadać i wypisać recepty. Kroplówkę podłączyć.
          Podbić papierek. Praca biurowa. A może fizyczna. Co za problem
          lekarce pieczątkę przyłożyć.
          Tylko, że my tą pieczątką poświadczamy swoją odpowiedzialność.
          Zobaczę pacjenta - od tej chwili jestem za niego odpowiedzialna.
          Przyszedł pięć minut przed końcem. Być może zajmie mi banalne kilka
          minut, ale może pół godziny, a myśli na dobę lub dłużej. Może - do
          końca zycia, bo śpieszyłam się do świetlicy.

          Potrzeba zmian w kierownictwie, w postawach lekarzy, w postawach
          pacjentów. Żeby wiadomo było jasno i powszechnie, gdzie, na jakich
          zasadach i jaką pomoc można uzyskać. A jeśli nie można, to gdzie
          można. Żeby to co na szyldzie było i pod szyldem. Żeby nikt nas nie
          zmuszał i nie szantażował, "bo składki płaci". Przydałoby się i
          nieco szacunku z obu stron. Trochę świadomości pacjentów w celu
          odróżnienia świądu tyłka od objawów zagrażających życiu. Jest
          internet, jest pęd szukania informacji fachowych - niechże służy
          edukacji, a nie sensacji.
          Może przydałaby się i opłata ryczałtowa, te 5 złotych. Z kolei żal
          trochę części tych, którzy idą się do doktora wygadać i wesprzeć,
          tych zawracaczy głowy - oni powinni trafić do powołanych instytucji,
          a to też jak widać szwankuje.
          Wczoraj byłam świadkiem, jak przystojny i miły lekarz rodzinny
          (facetom, cholera, łatwiejwink pytał wesoło babinki pod gabinetem -
          teraz pójdę zjeść śniadanie, mogę? Poczekają? A babinki
          pobłogosławiły doktora serdecznie i wróciły do perlistej pogawędkibig_grin
          Towarzyscy wysiadywacze krzeseł.
          Dla pracujących zabieganych przychodnie publiczne nie bywają
          przyjaznym miejscem.
          Dla lekarzy czasem również nie.
          • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 09:55
            > Może przydałaby się i opłata ryczałtowa, te 5 złotych. Z kolei żal
            > trochę części tych, którzy idą się do doktora wygadać i wesprzeć,
            > tych zawracaczy głowy - oni powinni trafić do powołanych instytucji,
            > a to też jak widać szwankuje.

            Płace taką opłatę ryczałtową (Republika Czeska) i nie ma mowy o jakiś tam
            numerkach. Wiadomo że jeśli przyjdę do lekarza nawet na 5 minut przed
            zamknięciem to mnie przyjmie. Ale to nie jest kwestia tej opłaty ale tego ze
            naszej doktorce zależy na pacjentach.
            • pesteczka5 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 10:01
              Może tych pacjentów jest 3, nie 20. A to już zależy od postaw, od
              organizacji, od świadomości.
              • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 10:05
                > A to już zależy od postaw, od
                > organizacji, od świadomości.

                Dokładnie. Tam gdzie organizacja szwankuje będzie codziennie 20 osób odesłanych
                z kwitkiem. Ale nie ma się tu czym chwalić tylko trzeba zrobić coś żeby ten stan
                zmienić. Zatrudnić nowego lekarza, zmienić, wydłużyć godziny pracy.
                • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 10:08
                  Jakby mnie ktoś ciągle odsyłał na ostry dyżur zamiast przyjąć tam gdzie jestem
                  zapisana to natychmiast bym się wypisała. A tego co wiem pacjent i jego
                  deklaracja ma wpływ na finanse przychodni.
          • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 09:57
            I jeszcze jedno. Czy lekarze w Polsce pracują tylko w jednym miejscu? Nie jest
            tak przypadkiem ze po skończeniu pracy biegną na praktykę prywatną lub do szpitala?
            • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 13:00
              I bądź zadowolona, że lekarze pracują w kilku miejscach, bo w przeciwnym razie
              kolejki byłyby znacznie dłuższe.
              POZ jest najmniej pożądanym miejscem pracy, więc większość lekarzy pracuje tam
              po to, zeby dorobić. Właściwe miejsce pracy jest gdzie indziej.
              Tak, do POZ biegna po pracy ( czasem, rzadziej przed) w swoim zasadniczym
              miejscu, z POZ biegna do prywatnych pacjentów. I nikt tego nie zabroni - co
              więcej, jesli zmienią się przepisy np. dotyczące czasu pracy lekarzy, POZ zaczną
              swiecic pustkami.
          • id.kulka Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 10:32
            pesteczka5 napisała:

            >
            > Pacjent powinien wiedzieć, że POZ to POZ. Na całym świecie jest
            > rejestracja do lekarza opieki podstawowej i jest miejesce do
            > załatwiania przypadków nagłych. Nigdzie nie jeździ lekarz do
            > gorączki ani do kaszlu, bo rodzic nie ma jak dojechać.

            Jeździ, jeździ.. przynajmniej teoretycznie - w godzinach pracy
            przychodni co dzień każdy lakarz ma 1-2 godz wizyt domowych. Do
            kaszlu może nie, ale do wysokiej gorączki u niemowlaka już tak. O
            ile się niemowlak załapie na limit wink

            Kiedy
            > chciałam zarejestrować swoje dziecko za granicą (świeże
            > zachorowanie) dostałam termin na za 5 dni. Jak to "flu", to rodzic
            > powinien poradzić sobie sam, a jak dramat - to emergency. Tak się
            > tam uważa. Kraj wysoko rozwinięty.

            Holandia może? smile Bo tam się z podobnym systemem spotkałam.
            Dziękuję bardzo. Na wizyty szkoda czasu, lekarz postawił przez tel
            diagnozę. Błędną. Przez tydzień dziecko dostawało niewłaściy lek (na
            ślepia). Podobno widać było gołym okiem, że to nie to, no ale -
            lekarz musiałby to ZOBACZYĆ.
            Poza tym - może w krajach roziniętych możesz liczyć na emergency w
            jako takim wydaniu... Kolezanka ostatnio trafiła z bardzo silnym
            bólem brzucha i gorączką dochodzącą do 40 stopni na pogotowie.
            Mięczakiem to ona nie jest, ale czuła się tak źle, że nie mogła
            mówić. To była sobota, odesłano do dyżurującej przychodni. Tam
            lekarz - może to zapalenie nerek albo kamienie, bez badań nic nie
            stwierdzi, badania w poniedziałek. Popołudniu zapakowałam ją w auto
            (było z nią bardzo kiepsko) i pojechałyśmy do szpitala, gdzie
            pracuje lekarka, z którą ja kiedyś pracowałam... zrobiła usg,
            badanie moczu: zapalenie nerek. Antybiotyk i już następnego dnia
            było trochę lepiej. Tak dużo trzeba naprawdę?... No fakt, dużo -
            znajomości.
            >
            > Trochę świadomości pacjentów w celu
            > odróżnienia świądu tyłka od objawów zagrażających życiu. Jest
            > internet, jest pęd szukania informacji fachowych - niechże służy
            > edukacji, a nie sensacji.

            Są w internecie jakieś szybkie kursy osłuchowania płuc i oskrzeli
            niemowlakom? A może i receptę na syrop można sobie wypisać?
            Sama ze sobą nie pędzę do lekarza, wiem, czym się ratować i czy
            poradzę sobie sama, bo to zwykłe "flu". Z małym dzieckiem takiej
            pewności nie mam, poza tym infekcje rozwijają się znacznie szybciej -
            dziś gorączka i kaszel, jutro zapalenie płuc.
            Nie uważam, że lekarz ma być zawsze na posterunku, gotów do pracy
            24h/dobę, a najlepiej charytatywnie. Uważam, że cały ten system
            funkcjonuje źle.
            Personalnie czepiam się tylko kilku lekarzy smile na przykład pani
            laryngolog, która mając jeszcze 1 godz, 45 min pracy mówi, że wiecej
            niż tych dwóch pacjentów pod gabinetem sobie juz nie życzy - a
            wizyta trwa max 10 minut i połowę zajmuje narzekanie pani dr, że ona
            nie ma na nic czasu. Na przykład urologa, który do przychodni
            przyszpitalnej wpada na pół godziny i żeby na niego trafić, trzeba
            mieć kupę szczęścia.
          • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 12:56
            Nic dodać nic ująć.
    • frisky2 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 12:51
      Musisz isc na izbe przyjec.
    • asia_i_p Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 16:41
      Wiadomo, że pacjent sam sobie nie wypisze recepty i że chore dzieci
      potrzebują szybkiej pomocy, bo choroby rozwijają się u nich w
      szybszym tempie. Z drugiej strony, jeżeli tej pani rzeczywiście
      zapisało się już dużo pacjentów, to co ona ma zrobić? Jeżeli
      przychodnia nie wyrabia, to trzeba powiększyć przychodnię, ale to
      nie jest decyzja tej pani. Ani tego lekarza, od którego wymagasz,
      żeby cię przyjął poza swoim dziennym "przydziałem" pacjentów.
      To nie jest tak, że "po drugiej stronie" siedzą same potwory i
      myślę, że na spokojne pytanie "To co mam zrobić, to są małe dzieci i
      nie boję się czekać? dostałabyś spokojną odpowiedź. Może bierze się
      papierek z przychodni i idzie do innej albo na izbę przyjęć - nie
      wiem, ale myślę, że jakaś metoda musi być. Inna niż wkraczanie do
      przychodni i żądanie zbadania dzieci, powołując się na prawa
      pacjenta.
      • bea116 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 17:59
        Bo pacjenci mają prawa a lekarze to już niekonieczniewink Zresztą jak to dosadnie określiła już jedna mama - lekarz jest jak "doopa od srania" czy coś w tym guście i co kogo obchodzi, że od nadmiaru pacjentów wyrabia nadgodziny jak stachanowiec za komunizmu. Nadgodziny bezpłatne zresztą. Mnie kiedyś pacjentka z niezadowolona miną powiedziała na koniec weekendowego 24 godzinnego dyżuru w niedzielne przedpołudnie: "Idzie już pani do domu? Jaka szkoda." I w ogóle nawet nie przyszło jej do głowy, że ja również mam prawo do odpoczynku i czeka na mnie w domu rodzina... A przecież była to pacjentka objęta opieką szpitalną, gdzie zawsze jest lekarz dyżurny.
        • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:21
          > Bo pacjenci mają prawa a lekarze to już niekonieczniewink Zresztą jak to dosadnie
          > określiła już jedna mama - lekarz jest jak "doopa od srania"

          Nie wiem jak jest teraz ale kiedyś za każdą deklaracją w przychodni szły
          pieniądze. I tylko po to pacjent był potrzebny: żeby deklaracje wypełnić. Potem
          najlepiej jakby progu przychodni nigdy nie przekroczył. A lekarze, no cóż mają
          trudny zawód ale też nikt nikogo do jego wykonywania nie zmusił. A pani która
          mówiła "szkoda że pani doktor idzie do domu" pewnie nie miała pojęcia że
          siedzisz tam tak długo.
          • bea116 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:40
            Wystarczyło się chwilę zastanowić - widziałyśmy się na IP w środku nocy. Kiedyś natomiast mojej koleżance pacjent bez żenady wyznał, również na IP, o godz. 1 w nocy, że miewa od jakiegoś czasu bóle głowy a przyszedł akurat teraz bo właśnie miał czaswink Nie wspomnę o innej koleżance, tym razem z POZ-u, która poszła na wizytę domową a w domu zastała tylko rodzinę pacjenta, która przepraszała i prosiła, żeby chwilę poczekała bo pacjent poszedł po zakupysmile Więc to nie jest do końca tak, że pacjent biedny, niezaopiekowany, umierający a lekarz tfu, wredna kreatura. Poza tym ten system jest zły i dopóki się go nie zmieni dalej będzie do bani...
            • bea116 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:43
              A pieniądze z NFZ idą za pacjentem niestety tylko w teorii...
              • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:45
                > A pieniądze z NFZ idą za pacjentem niestety tylko w teorii...

                Pracowałam w opiece zdrowotnej min. przy deklaracjach i to nie jest (nie była)
                teoria.
                • bea116 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:56
                  Mnie natomiast zdarza się słyszeć na odprawach przy różnych posumowaniach, że więcej pacjentów = nadwykonania = straty finansowe, bo NFZ nie chce płacić.
            • connie1 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:43
              EE mnie pacjent na delikatną sugesie ,ze będzie musiał poszukac
              sobie kogoś innego do kontroli , bo mam w planach urlop
              macierzyński krzyknął - jak pani mogla , chyba pani żartuje )))
            • kropkacom Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 18:44
              > Wystarczyło się chwilę zastanowić

              No wiesz, nie wszyscy są zdolni do jakiś refleksji.

              > Nie wspomnę o innej koleżance, tym razem z POZ-u ...

              Wiadomo że jełopy trafiają się po obu stornach barykady. Nadal jednak twierdze
              ze to pacjenci są złem koniecznym w tym układzie.
              • bea116 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 19:01
                No wiesz, nie wszyscy są zdolni do jakiś refleksji.
                >

                Wiem, kiedyś pacjentka zauważyła po tygodniu zajmowania się nią: "Eee, pani to chyba w ciąży jest?" Owszem, byłam - w 7 czy 8 miesiącu, z brzuchem pod brodąwink Wiem, że pacjent skupiony jest głównie na sobie, ale czasem też by mu się przydało trochę empatii w stronę służby zdrowia...
                • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 20:01
                  Ja jestem pyskata, asertywna i nie daję sobie jeździc po głowie. Tym nie mniej
                  pamietam taką historię. Wychodzę po pracy (i dyżurze czyli po 24 godzinach w
                  szpitalu), jestem po cywilnemu, w ręku mam kluczyki od samochodu, chce jak
                  naszybciej iść do domu, oganąc sie po za kilka godzin mam wywiadówkę. A tu
                  sumnie rodzina pacjenta, żeby porozmawiac o swoim krewnym. Na moje zdecydowane
                  "nie, jestem po pracy" wyrazili zdziwienie. Więc odpowiedziałam, że nie
                  mieszkam w szpitalu, przyjmuje rodziny w okreslonych godzinach, ponadto mój
                  grafik dyżurów wisi u sióstr, więc mozna zadzwonic się i umówić, ale teraz nie i
                  koniec. Rodzina namolna, może tylko popołudniami bo pracuje pyta mnie o telefon
                  - do domu? ??? Cholera mnie wzięła i podałam numer policji 997!!!! I czy wiecie,
                  ze zadzwonili. Najpierw na policję, a potem na pogotowie i mnie szukali. A
                  następnego dnia byli bardzo zdziwneni,że ja jednak mam dom i rodzinę.
                  • pesteczka5 Re: Może odmówić zbadania dziecka? 04.12.08, 21:42
                    No, do mnie pacjenci dzwonią. I ja w dodatku w miarę możliwości
                    staram się odpowiadać. Naprawdę wiele staram się rozumieć. Ale po
                    przeczytaniu tego wątku (gdzie starałam się, nie wiem co mnie
                    naszłosmile co nieco w dobrej wierze naświetlić) pomyślałam sobie, że
                    może nie ma po co.
                    Dobra wola powinna być po obu stronach. Albo może, stałym zwyczajem,
                    dobrym pomysłem jest robic swoje (na moim poletku jest jednak lepiej
                    i sympatyczniej niż w ogólnych dyskusjach w wiadomym tonie).
                    • protozoa Re: Może odmówić zbadania dziecka? 05.12.08, 07:43
                      Nie wiem jak długo jesteś lekarzem. Ja od prawie 20 lat a do tego wychowałam sie
                      w rodzinie lekarskiej od wielu pokoleń.
                      I tak: to co robie staram się robic jak najlepiej, tłumaczę, odpowiadam na
                      pytania, dokształcam się, ale jest granica. Ta granicą jest moja prywatność.
                      Pacjenci, oprócz nielicznej garstki zaprzyjaźnionych , nie dzwonia do mnie do
                      domu, tak jak ja nie dzwonię do domu pani z banku, prezesa mojej spółdzielni
                      mieszkaniowej, notariusza, dentysty itd.
                      Pacjenci są pod opieką słuzb dyżurnych i tam w razie potrzeby mają szukac pomocy.
                      Nie odpuszczam pójścia do teatru, wywiadówki, spotkania z koleżankami ze szkoły,
                      obiadu rodzinnego czy spokojnego wieczoru z własnym mężem dlatego, że jakaś
                      rodzina MUSI TU TERAZ I ZARAZ porozmawiać o swoim bliskim. Szanuję czas
                      pacjentów i wymagam, zeby oni szanowali mój. Dla grzecznych jestem grzeczna, ale
                      jak ktos zaczyna teksty typu "to powołanie", "pani doktor musi", to jestem mało
                      miła. Jak chce niech pisze skargę typu "uprzejmie informuje, ze pani doktor X
                      nie chciała zostac po południu w czasie wolnym od pracy aby porozmawiac o stanie
                      zdrowia mojego szwagra. Nie mogłem przyjśc do niej w godzinach przyjęć, bo
                      pracuję/lubie sie wyspać/muszę zrobic zakupy. "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka