Dodaj do ulubionych

romans z zonatym

03.12.08, 22:31
no to sie doigralam, flirtuje mocno z jedym panem w firmie.
mialam conieco opisac ale chyba nie bede, bo mnie zjecie sad
Obserwuj wątek
    • ib_k Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:33
      • haja197222 Re: Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:36
        Nie zjadamy, plujemy jadem smile Dawaj...
        • mama.79 Re: Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:38
          Dawaj, dawaj najwyżej się naczytasz jak jesteś super kobitka albo
          jakie z Ciebie straszne babskosmile
        • pani.babcia Re: Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:40
          no dobra ale tak tylko troszeczke ( moze powinnam pominac ze on
          dzieciaty i ja tez) no ale nic.
          wiec tak do niczego nie doszlo i nie dojdzie, jest flirt, niby
          niechcay dotyk, ciagle zarty, non stop dobry "z podtekstami" humor i
          teraz koledzy w biurze na to patrza a ja sie boje o posade sad
          • ib_k Eeeeeeeee 03.12.08, 22:42
            słabo, napisz jak już skonsumujesz
          • royalmail Re: Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:43
            No ale już wszyscy myślą, że Cię przeleciał.
            • pani.babcia Re: Nie zjemy! Pisz! 03.12.08, 22:47
              nie przelecial mnie, na poczatku wydawalo mi sie ze jestem
              zauroczona ale ten stan juz mina. facet jest bardzo interesujacy.
              pytanie tylko czy mnie zwolnia za te ciagle zarty smiechy i hihy?
              • angel-marta Re: Nie zjemy! Pisz! 04.12.08, 16:23
                pani.babcia napisała:
                > pytanie tylko czy mnie zwolnia za te ciagle zarty smiechy i hihy?

                Nie przesadzaj, za to raczej cie nie zwolnią. No chyba że szefową
                jest jego zona smile
              • dazzle Re: Nie zjemy! Pisz! 04.12.08, 21:41
                pani.babcia napisała:

                > nie przelecial mnie, na poczatku wydawalo mi sie ze jestem
                > zauroczona ale ten stan juz mina. facet jest bardzo interesujacy.
                > pytanie tylko czy mnie zwolnia za te ciagle zarty smiechy i hihy?

                Nie chce mi się oceniać waszego postępowania z punktu widzenia
                moralności, natomiast mogę powiedzieć Ci jak to wygląda z punktu
                widzenia kancelarii prawa pracy, do której przychodzą strony w
                podobnych sprawach:
                pracownik zauroczony i rozflirtowany potrafi rozwalić cały zespół,
                podzielić zgraną grupę ludzi, sabotować pracę. pracownik rozpalony
                wizją przelecenia koleżanki/kolegi z pracy a następnie ostudzony bo
                jej/jemu przeszło często-gęsto pała chęcią dowalenia drugiej stronie
                i na tym się skupia miast pracować. atmosfera w miejscu pracy od
                tego siada. i tak dalej.
                podsumowując: wasze zachowanie jest wysoce nieprofesjonalne i na
                miejscu waszych przełożonych szybciutko bym was zdyscyplinowała,
                gdybym was ceniła. jakbym was nie lubiła, to ktoś mógłby wylecieć.
                sami się pchacie pod nóż.
    • royalmail Re: romans z zonatym 03.12.08, 22:37
      Pisz, pisz !
    • 18_lipcowa1 Re: romans z zonatym 03.12.08, 22:38
      pani.babcia napisała:

      > no to sie doigralam, flirtuje mocno z jedym panem w firmie.
      > mialam conieco opisac ale chyba nie bede, bo mnie zjecie sad


      no nalot ci za prostytucje zrobia ...
      albo auto spala...
      hehe
      • haja197222 Re: romans z zonatym 03.12.08, 22:44
        Ale dlaczego się boisz o posadę ?
        • pani.babcia Re: romans z zonatym 03.12.08, 22:50
          boje sie bo mnie szef nie lubi, i jedna kolezanka lubiaca "kopac
          dolki". Mi taki flirt odpowiada ale przez niego nie moge sie
          skoncetrowac na pracy,siedzimy na przeciwko siebie, non stop kontakt
          wzrokowy.
          postanowilam ze od jutra zminie biurko.
          • madameblanka Re: romans z zonatym 04.12.08, 10:56
            nie moge sie
            > skoncetrowac na pracy,siedzimy na przeciwko siebie, non stop kontakt
            > wzrokowy.
            > postanowilam ze od jutra zminie biurko.

            no to w końcu niech cie przeleci, po co sie tak katować, a co do biurka to sie
            możesz co najwyżej o nie oprzeć, polecamsmile
    • 18_lipcowa1 poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 22:47
      jeszcze...
      • pani.babcia Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 22:51
        przykro mi lipcowa ze cie zawiodlam, zmien watek w takim razie wink
      • roksanaa22 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 22:54
        Dla mnie poniekąd czyni.Ale ja mocno zasadnicza "w tych sprawach"
        jestem...
        • 18_lipcowa1 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 22:57
          roksanaa22 napisała:

          > Dla mnie poniekąd czyni.Ale ja mocno zasadnicza "w tych sprawach"
          > jestem...



          no tak ale ty zaszlas w planowana ciaze majac lat 18 wiec
          podejrzewam ze ogolnie jestes inaczej hm zasadnicza.
          • roksanaa22 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:02
            Zgadza się.
            A jak sie ma moje wczesne macierzyństwo do nieuczciwości pani.babci
            wobec męża???
            • 18_lipcowa1 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:04
              roksanaa22 napisała:

              > Zgadza się.
              > A jak sie ma moje wczesne macierzyństwo do nieuczciwości
              pani.babci
              > wobec męża???


              to ze nie masz pojecia o wielu sprawach ani o tym jak sie ludziom
              zycie uklada
              bycie z jednym chlopakiem cale zycie i wczesne macierzynstwo nie
              czyni cie specjalista od takich tematow
              • morgen_stern Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:08
                Lipcowa, rzadko się z tobą zgadzam, ale to ci się udało wink
                • haja197222 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:10
                  Wow Lipcowa, w szoku jestem...pozytywnym tongue_out
                  • roksanaa22 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:14
                    Może nie mam może mam.Twoja racja-na pewno masz większe
                    doświadczenie w tym temacie czego Ci nie zazdroszczę-wybaczsmile
                    Ja tam nie chcę dyskutować kto ma rację bo każdy ma swoją i
                    oczywiście "najmojszą".
                    Dla mnie jedno jest proste-nieuczciwośc jest niepochlebna w każdym
                    wieku.Ale ja głupia,młoda jestem i do tego patologiczna to pewnie Wy
                    wiecie lepiejsmile
                    • 18_lipcowa1 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:17


                      > Może nie mam może mam.Twoja racja-na pewno masz większe
                      > doświadczenie w tym temacie czego Ci nie zazdroszczę-wybaczsmile


                      No ja Tobie tym bardziej.


                      • patssi eee tam,a ja młoda jestem ..... 03.12.08, 23:21
                        mężata,dzieciata w liczbie one...ideały zostawiłam w liceum i nie
                        mówię nigdy nigdy...bo nie znasz dnia ani godziny,a dobry romans
                        może uleczyć nie jedną kobiecość....
                        • roksanaa22 Re: eee tam,a ja młoda jestem ..... 03.12.08, 23:28
                          Dzieki,moja kobiecośc ma się dobrze i mam nadzieję,że żadem chłop ni
                          do jej podbudowywania nie będzie niezbędnysmile

                          Lipcowa ja z Tobą się licytować nie będę.Ty masz swoje zdanie,ja
                          swoje.Każda z nas ma swoje ideały i ok.Ja Twojego życia nie
                          krytykuję bo nie mi to oceniać więc odpiórkuj sie ode mnie bo to
                          działa w obie strony...
                          • patssi Roksuś a ile ty masz lat? 03.12.08, 23:30
                            jeśli można wiedzieć..
                            • roksanaa22 Re: Roksuś a ile ty masz lat? 03.12.08, 23:35
                              Nie pisz proszę do mnie Roksuś bo już skończyłam edukację
                              przedszkolnąwinkNa imię mi Roksana.
                              Mam 24 lata.
                            • 18_lipcowa1 Re: Roksuś a ile ty masz lat? 03.12.08, 23:36
                              patssi napisała:

                              > jeśli można wiedzieć..


                              z tego co pisala to 22 i 6letnie dziecko i chyba jeszcze jedno
                              no zyc nie umierac
                              • 18_lipcowa1 Re: Roksuś a ile ty masz lat? 03.12.08, 23:37

                                > z tego co pisala to 22 i 6letnie dziecko i chyba jeszcze jedno
                                > no zyc nie umierac

                                oj pomylilam sie
                              • roksanaa22 Re: Roksuś a ile ty masz lat? 03.12.08, 23:43
                                Lipcowa Ty zdaje się nie jesteś moim rzecznikiem coby na zadane MI
                                pytania miał kto odpowiadać...
                                • cygarietka Re: Roksuś a ile ty masz lat? 04.12.08, 21:12
                                  Lipcowa to zawsze najmądrzejasza i to w każdej dziedzinie, nie wiedziałaś o tym
                                  roksana? Osobiście odbieram ją jako zarozumiałe babsko, ale może się mylę. Słowa
                                  pisane różnią się przecież od mówionych.
                                  • 18_lipcowa1 Re: Roksuś a ile ty masz lat? 05.12.08, 14:30
                                    Osobiście odbieram ją jako zarozumiałe babsko, ale może się mylę.


                                    mam to gdzies jak ty mnie osobiscie odbierasz
                              • mamabuly BABOLE odczepcie się od Roksany!! 04.12.08, 21:35
                                Co to trzeba się z każdym chłopem przespać żeby go sprawdzić?
                                Guzik prawda!! Bo z doświadczenia powiem, że ten pierwszy nie różni
                                się jakoś drastycznie od następnych. Tak mamy, że przeważnie wokół
                                jednego typu partnerów się kręcimy, może któryś będzie lepiej
                                podtuningowany ale wszystko to jeden czort!!
                                I słowo daję może te doświadczenia ubarwią życie singielce na
                                chwilę, ale jeżeli dziewczyna jest na tyle dojrzała, że w tak młodym
                                wieku świadomie decyduje się na rodzinę to jestem absolutnie pewna,
                                że ma na tyle wyobraźni, że potrafi przewidzieć czym skończyć się
                                taki flirt może!! Bo o flircie mówimy, a nie miłości od pierwszego
                                wejrzenia?
                      • oplacalny Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 16:38

                        > > Może nie mam może mam.Twoja racja-na pewno masz większe
                        > > doświadczenie w tym temacie czego Ci nie zazdroszczę-wybaczsmile
                        >
                        > No ja Tobie tym bardziej.
                        >

                        jedna warta drugiej, bezdzietna vs wierna zona.
                        ciekawe ktora doswiadczy predzej
                        co bedzie pierwsze, ciaza czy rogi?

                        z dwojga zlego i z moralnego pktu widzenia, to juz jednak mimo
                        wszystko lepiej miec planowane dziecko, niz odbitego komus meza

                        no i trzeba by miec klapki na oczach, albo nieczyste sumienie (z
                        romansem na honorze) zeby zaprzeczac.
                    • eever Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:24
                      roksana, naprawdę mało wiesz o życiu
                      i jest róznica miedzy flirtem a romansem
                      bynajmniej w moim słowniku flirt nie jest czymś nieuczciwym
                      • pani.babcia Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:30
                        temat zatytuowalam jako romans bo wg mnie miedzy flirtem a romansem
                        jest bardzo cienka linia. chocby wspolna MYSL ze chcielibysmy
                        uprawiac sex daje do myslenia...
                        choc ja tu nie o tym chcialam pisac.
                        co zrobic zeby to jakos wygasic bo ja sie naprawde o robote
                        martwie. ludzie plotkuja o zmyslonych rzeczach. a tu maja jak na
                        talerzu.
                        • patssi Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:33
                          przestań się tym przejmować i czasem się nie tłumacz...easy i
                          tyle...sprawa zaraz ucichnie...,a ludzie znajdą inne obiekty do
                          plotek...smile
                        • ma_dre Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 10:39
                          no ciezko ci bedzie, po prostu przestan chichotac, rozluznij kontakty z panem,
                          zmien orientacje biurka, pod pretekstem ze potrzeba ci wiecej (mniej) swiatla...
                          ale niestety jak znam zycie, to fakt ze nie "skonsumowaliscie" stworzy ci
                          kolejnego wroga... owego pana oczywiscie. Faceci baaaardzo nie lubia jak sie ich
                          tak rozpala (a niestety bardzo ladnie ci sie to udalo) a potem ...kicha.
                      • roksanaa22 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 03.12.08, 23:33
                        Wiem więcej niż Ci się wydaje ale nie czuję potrzeby tego udowadniać
                        pisząc o pewnych sprawach...
                        Dla mnie taki flirt jak opisała Autorka jest nieuczciwością.Ciekawe
                        jak być np Ty zareagowała wiedząc,że Twój mąż zachowuję się w
                        podobny sposób z koleżanką z pracy?Bo mi by było zwyczajnie przykro
                        i czułabym się oszukana...
                        Ale już zostało ustalone,że ja nic nie wiem o życiu więc chyba
                        powinnam się eksmitować z tego wątkusmile
                        • ma_dre Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 10:42
                          no to idz juz wink
                          nie uwazam aby to co robi autorka watku bylo nieuczciwe... jest niezreczne,
                          nieostrozne, nieprzemyslane, niepotrzebne (gdyby to jeszcze chciala rzeczywiscie
                          sie przespac z gosciem, a tak...) ale nie nieuczciwe, ot tam gdzie nie ma
                          premedytacji, nie ma nieuczciwosci. To moje skromne zdanie.
                        • madameblanka Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 11:04
                          roksanaa, nie zawsze wina leży po stronie zdradzającego. Nic nie dzieje sie bez
                          przyczyny. Ludzie po slubie nie chcą dbać o siebie umysłowo i fizycznie. Stąd
                          zdrady.I to na życzenie zdradzanego.
                          • broceliande Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 19:28
                            madameblanka napisała:

                            > roksanaa, nie zawsze wina leży po stronie zdradzającego. Nic nie
                            dzieje sie bez
                            > przyczyny. Ludzie po slubie nie chcą dbać o siebie umysłowo i
                            fizycznie. Stąd
                            > zdrady.I to na życzenie zdradzanego.

                            Wychowano Cię w stylu; Jak chłop poszedł na bok, znaczy, żeś się
                            zapuściła i to twoja wina. Sama tak masz na własne życzenie.
                            Pora się z tego wyzwolić.
                          • asia_i_p Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 05.12.08, 17:46
                            Nie żartuj. Gdyby mój mąż nie dbał o siebie umysłowo lub fizycznie,
                            to byłby powód, żeby z nim rozmawiać, stawiać do pionu, ciągnąć w
                            górę, a nie żeby go zdradzać. Nie wyszłam za mąż, żeby "wykupić"
                            używanie określonego modelu i jak się model popsuje, to wycofuję się
                            z umowy. Wyszłam za konkretnego człowieka i wzięłam
                            współodpowiedzialność za nasz związek i częściowo także za jego
                            rozwój.
                      • dazzle Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 11:19
                        eever napisała:

                        > bynajmniej w moim słowniku flirt nie jest czymś nieuczciwym
                        PRZYNAJMNIEJ i bynajmniej to nei to samo słowo
                        no, proszę, no!
              • seniorita_24 Re: poza tym flirt nie czyni romansu. 04.12.08, 09:52
                Dobrze gadasz z rana.
    • wikula23 Re: romans z zonatym 03.12.08, 23:47
      Flirt jako taki lubię i nawet czasami stosuję.
      Nie widzę w tym nic złego bo mężulko wiedział kogo bierze wink
      Jak się boisz o prace to może się z nim prześpij, przynajmniej będzie wszytsko jasne
    • toniesamowite Re: romans z zonatym 03.12.08, 23:51
      wedlug mnie to nie jest romans, a watek zatytulowalabym: szef i
      kolezanka mnie nie lubia-boje sie utraty pracy.
      • patssi pyt do roksany... 03.12.08, 23:55
        czym dla Ciebie różni się romans od flirtu?
        z którym z wymienionych miałaś w ogóle do czynienia?
        dlaczego oceniasz kogoś,o kim nie wiesz nic?
        o co chodzi z tą uczciwością?
        • roksanaa22 Re: pyt do roksany... 04.12.08, 09:50
          A dlaczego mnie ocenia ktoś kto nic o mnie nie wie???

    • majmajka Re: romans z zonatym 04.12.08, 09:58
      A romansuj sobie, Pani Babciusmile. Byle nie z moim mezemwink. A biurka nie przestawiaj, no cos Ty.
      • em-su Re: romans z zonatym 04.12.08, 16:00
        jestem za zwolnieniem takich osob z pracy, nie moga sie skupic na
        pracy wiec sa zlymi pracownikami.

        A co do uczciwosci malzenskiej, to po prostu wstyd uczepiac sie
        faceta zonatego. Czuje wstret do takich kobiet, ktore uwazaja, ze
        wszyscy faceci naleza do nich.
        • morgen_stern Re: romans z zonatym 04.12.08, 16:24
          Zawsze się wtryni taka piczka - zasadniczka tongue_out
          • cora73 Re: romans z zonatym 04.12.08, 16:44
            Kazdy romans zaczyna sie flirtem......nie kazdy flirt konczy sie
            jednak romansemsmile Co do rosterek autorki: smieszy mnie twoja obawa o
            prace...bzyknij sie z panem, czar prysnie i znowu bedziesz mogla
            spokojnie pracowac!
          • mamabuly Re: romans z zonatym 05.12.08, 11:56
            haahahaahahhahaahahaaha
        • kali_pso Re: romans z zonatym 04.12.08, 16:28
          Czuje wstret do takich kobiet, ktore uwazaja, ze
          wszyscy faceci naleza do nich.


          Oj tam zaraz wszyscy..wszyscy nie są godni uwagi, przecieżwink
          • mamaziq Re: romans z zonatym 04.12.08, 16:45
            U mnie w jednym z mniejszych biur kwitł taki "romans" (nie wiem, czy
            skonsumowany,mniejsza o to ) rozpieprzał całe biuro - bo każdy się
            angażował za lub przeciw, intrygi, cuda.
            Faceta zwolniłam, kobiecie pojechałam po premii i zostawiłam - teraz
            ona pracuje dla mnie lepiej, a taki bawidamek poczułby się bezkarny
            i dalej zawalał robotę.
            • pani.babcia Re: romans z zonatym 04.12.08, 18:31
              Nie rozumiem tych porad w stylu - bzyknij sie z nim? a niby po co,
              ja nie chce. jasne po drinku czy dwoch byc moze byloby to
              prawdopodobne ale ja w pracy nie pije. a poza prace nas zwiazek nie
              wychodzi. wszytsko sie odbywa w biurze.
              dzis udawalam bardzo zapracowana i nie odpowiadalam na jego
              zaloty.choc bylo ciezko...
              biurka nie zmieniam.
              jakos tak smutno dzis bylo. nie wirowal juz sex w powietrzu jak
              wczoraj. szkoda troche sad
              • kropkacom Re: romans z zonatym 04.12.08, 18:39
                > jakos tak smutno dzis bylo. nie wirowal juz sex w powietrzu jak
                > wczoraj. szkoda troche sad

                A jesteś pewna że facet się Tobą nie bawi? smilePrzy tobie zgrywa romantycznego
                casanovę a za plecami śmieje się z kumplami że jesteś naiwna i "skora" do skoku
                w bok. A poza tym gdzie tu romans? Na razie to dziecinny flirt.
                • edunia73 Re: romans z zonatym 04.12.08, 18:53
                  Kochana "babciu"....postaram sie wszystko napisac w jak
                  najdelikatniejszy sposób.Dla jednych niewinny flirt jest cholernie
                  nie fer i tak ty jak i on krzywdzicie jego rodzine ,zreszta Twoją
                  też .Jesli mąż ci nie odpowiada,zmień go na lepszy model a nie
                  marnuj jego czasu,bo byc moze znalazł by jeszcze dla siebie pokrewna
                  duszę ...Pewnie mnie zjecie,ale ja z zasady brzydze sie
                  zdradzajacymi i flirtujacymi.Flirt jest tylko i wyłącznie niewinny
                  wtedy kiedy 2 osoby są samotne bez zobowiązań ,ale jesli maja
                  rodziny,to jest to najzwyczajniej w świecie świństwo i egoizm !!!
                • pani.babcia Re: romans z zonatym 04.12.08, 19:07
                  A jesteś pewna że facet się Tobą nie bawi? smilePrzy tobie zgrywa
                  romantycznego
                  > casanovę a za plecami śmieje się z kumplami że jesteś naiwna
                  i "skora" do skoku

                  jestem pewna jednego facet chce tego samego co ja czyli flirtu.
                  widac to i czuc na kilometr. przeszkoda so ludzie w pracy i we
                  wspolnym pokoju.
                  nie rozumiem tych porad w stylu niech cie bzyknie, ja tego nie chce
                  i mysle ze on tez nie.
                  jak przyszlam do tej pracy to on mnie szkolil i jakos tak za bardzo
                  zesmy sie zblizyli do siebie...
                  ale nie bojcie zaby rodziny mu nie rozwale i swojej tez nie.
                  moj maz o wszystkim wie.no prawie wszystkim wink




                  • edunia73 Re: romans z zonatym 04.12.08, 19:32
                    pani.babcia napisała:

                    >
                    > jestem pewna jednego facet chce tego samego co ja czyli flirtu.
                    > widac to i czuc na kilometr. przeszkoda so ludzie w pracy i we
                    > wspolnym pokoju.

                    > ale nie bojcie zaby rodziny mu nie rozwale i swojej tez nie.
                    > moj maz o wszystkim wie.no prawie wszystkim wink

                    Kobieto wiesz w ogóle co piszesz?Ni bójcie sie rodziny mu nie
                    rozwale ...." a skad wiesz czy juz nie rozwaliłaś ?Dla niego jestes
                    inna,bo nie ta sama na codzień co w domu,widzi to i pewnie chciałby
                    zeby żona była taka jak ty...wy juz rozwalacie powoli swoje
                    rodziny..i jeszcze to "mój mąż wie o wszystkim NO PRAWIE O
                    WSZYSTKIM" brak mi słów poprostu,oboje jesteście egoistami i
                    próbujecie sie wybielic tym ,że to nic takiego,przecież do niczego
                    nie doszło i pewnie nie dojdzie.......zdobądź sie na odwagę i on i
                    powiedzcie swoim małżonkom prawdę ,zobaczymy czy to nic takiego smilea
                    przeszkoda są pracownicy......ja już nic nie piszę ...nie na moje
                    nerwy.....
                    • pani.babcia Re: romans z zonatym 04.12.08, 19:42
                      Kobieto wiesz w ogóle co piszesz?Ni bójcie sie rodziny mu nie
                      > rozwale ...." a skad wiesz czy juz nie rozwaliłaś ?Dla niego
                      jestes
                      > inna,bo nie ta sama na codzień co w domu,widzi to i pewnie
                      chciałby
                      > zeby żona była taka jak ty...wy juz rozwalacie powoli swoje
                      > rodziny..i jeszcze to "mój mąż wie o wszystkim NO PRAWIE O
                      > WSZYSTKIM" brak mi słów poprostu,oboje jesteście egoistami i
                      > próbujecie sie wybielic tym ,że to nic takiego,przecież do niczego
                      > nie doszło i pewnie nie dojdzie.......zdobądź sie na odwagę i on i
                      > powiedzcie swoim małżonkom prawdę ,zobaczymy czy to nic takiego smile
                      a
                      > przeszkoda są pracownicy......ja już nic nie piszę ...nie na moje
                      > nerwy.....

                      nie dramatyzuj ze jego rodzina juz jest rozwalona, po pierwsze jest
                      mezem i ojcem i od rodziny nie odejdzie bo tego nikt nie chce. nikt
                      tego od niego nie wymaga.
                      a ja mam tak fajnego meza ze o wszytskim mu moge powiedziec. i wie
                      ze jest ktos kto mnie podrywa itp.. o wszytskim mu mowie bo
                      przychodze do domu podekscytowana w tym samym czasie zapewniam ze
                      nic sie z tego nie rozwinie, bo sie nie rozwinie.
                      nie probuje sie wybielic pisze jak jest-watek moj dotyczyl problemu
                      co zrobic zeby pracy nie stracic.
                      • semijo Re: romans z zonatym 04.12.08, 20:05
                        taa..strasznie grubymi nićmi szyte. A może trójcik z mężem i kolegą
                        skoro mu nie przeszkadza twoje podeekscytowanie kolegą.
                        Natomiast nierozumiem dopier@@@ania się do roksanny. To że
                        dziewczyna jest młoda i wcześnie dzieciata nie odejmuje jej prawa do
                        oceny moralnej kogoś zachowania. Nie wiedziałam, że trzeba z różnych
                        pieców chleb jeść by móc mieć własne zdanie. Śmiem twierdzić że
                        Roksana ze swoim kilkuletnim stażem małżeńskim jest bardziej
                        uprawniona do wypowiedzi niż lipcowa, zdaje sie swieża mężatka.
                      • mamabuly Re: romans z zonatym 04.12.08, 21:51
                        Nie sądzę, żeby ktos zachowujący się jak Pani Babcia i jej kolega
                        mogliby wzbudzać podejżenia romansu, myśle, że takie sprawy jak
                        romans załatwia się bardziej dyskreretnie. a to rykowisko tylko może
                        dekoncentrować koleżanki i kolegów i pewnie o to się rozbija. Zejdzie
                        parę tonów niżej, wytnijcie co szóste słowo, a z czasem rozejdzie się
                        po kościachwink
                      • olamad Re: romans z zonatym 04.12.08, 22:16
                        A Twój mąż widząc Twoje "podekscytowanie" całą sytuacją, to nie wyraża hmmmm...
                        niezadowolenia? Tak nic a nic?
                        Bo jak ja bym przyszła z pracy "podekscytowana" i opowiedziała mężowi, że mnie
                        jakiś fagas podrywa, to w 5 minut miałabym spakowane walizki.
                        • katia.seitz Re: romans z zonatym 04.12.08, 22:54
                          > A Twój mąż widząc Twoje "podekscytowanie" całą sytuacją, to nie wyraża hmmmm...
                          > niezadowolenia? Tak nic a nic?

                          Może to się wydawać niewiarygodne, ale ja autorce postu wierzę - mój mąż też z
                          takich. Nic go nie rusza, żadne moje zauroczenia i fascynacje - twierdzi, że i
                          tak go nigdy nie zdradzę wink Co więcej, chyba ma rację smile
                      • skorek Re: romans z zonatym 05.12.08, 19:26

                        pani.babcia napisała:
                        > a ja mam tak fajnego meza ze o wszytskim mu moge powiedziec. i wie
                        > ze jest ktos kto mnie podrywa itp.


                        No to męża okłamujesz, bo kolega cie nie podrywa, tylko razem flirtujecie. Ciekawe nawet kto kogo bardziej wink

                        No i czy jestes pewna, tak na 100%, że facet nie chciałby czegoś więcej ? gdyby tak nadażyła się okazja, wspólny wyjazd służbowy.... drinki.... dyskoteka....


                    • kali_pso Re: romans z zonatym 04.12.08, 19:49
                      ...nie na moje
                      nerwy.....


                      Wdech, wydech, wdech, wydech..żeby się tak cudzym życiem przejmować?
                      Pacz pani, jakie to towarzystwo wrażliwe na cudza krzywdęwinkP
                    • malila Re: romans z zonatym 04.12.08, 20:04
                      edunia73 napisała:
                      > Dla niego jestes
                      > inna,bo nie ta sama na codzień co w domu,widzi to i pewnie
                      chciałby
                      > zeby żona była taka jak ty

                      Hyhyhy, bo jakby koleżanka nie flirtowała, to on by nie widział, że
                      żona nie jest taka jak koleżankawink
                      • edunia73 Re: romans z zonatym 04.12.08, 20:08
                        miałam na myśli to ,że takie zachowanie prowadzi do ogłupienia.Nagle
                        zauważamy ze nasz mąż czy zona nie są tacy jak bysmy chcieli.Skad
                        biora sie zdrady ??? Ano z tego ze żona czy mąż nie sa juz tacy
                        fajni,ale dopóki głowy nam nie zawróci jakas dupa jest oki.N
                        • edunia73 Re: romans z zonatym 04.12.08, 20:10
                          Niewane jest to co robia ,ale wazne zeby roboty nie stracic ....Szef
                          nie lubi ,jakas babka też ,moze poprostu nie sa slepi i nie lubia
                          ludzi którzy swiadomie krzywdza innych....I wcale sie nie przejmuje
                          cudzym życiem ,szokuje mnie ich bezkarność,to ze nie widza w tym nic
                          złego..
                          • mamaziq Re: romans z zonatym 05.12.08, 18:54
                            oj, nie lubią, nie lubią - na przykład jasmile)
                            i czyszczą atmosferę - zwłaszcza jak zespół nie duży i gołąbki
                            rozp@@@@ ają całą robotę.
                            Poza biurem - niech robią gruppensex na środku ulicy - nie mnie ich
                            oceniać i prawić kazania
                            ale w robocie - ma byś robota
                            Po to zatrudniam i dobrze płacę, żeby dla mnie pracowali
                            a nie pieprzzyli głupoty
    • mathiola Re: romans z zonatym 04.12.08, 20:55
      Jeśli to mój mąż to będę musiała cię zabić
      • madameblanka Re: romans z zonatym 04.12.08, 22:18
        mathiola, od razu zabić... moze ona ma to coś czego ty nie maszsmile
        Odstrzel męża w takim raziesmile
    • alla.a Re: romans z zonatym 04.12.08, 22:45
      naiwnosc. straszna rzecz. Uzaleznienie od adoracji faceta - jeszcze
      wieksza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka