Dodaj do ulubionych

piętnowanie jedynakow

09.12.08, 17:43
wiecie co..nie wiem jak jest teraz ale za moich czasow bycie jedynakiem bylo
zle...ja czulam sie winna ze jestem sama...rowiesnicy sie ze mnie
śmiali..mowili że jedynacy sa rozpieszczeni..choc wcale m,nie nie
znali..jedynaczka,jedynaczka wołali jakby to było jakies przezwisko...ksiadz
na religii mowil że Boża rodzina to conajmniej 3 dzieci...i tak sobie mysle ze
jakby ktos nie mogl miec wiecej dzieci to co??nie ma Bożej rodziny??jest
gorszy???zastanawiam sie co dziecmi wtedy powodowalo zazdrosc??
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 17:44
      bo tak naprawde co komu do tego ile ktos ma dzieci...
      • attiya Re: piętnowanie jedynakow 09.01.09, 14:28
        szczególnie księdzu...
    • kawka74 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 17:47
      Przypuszczam, że po prostu powielały to, co usłyszały w domu i w zagrodzie.
      W tej chwili motyw rozpieszczonego, zapatrzonego w siebie jedynaka nadal żyje i
      ma się dobrze.
      • superslaw Re: kawka 09.12.08, 17:50
        naprawde tak myslisz??wiesz co bolalo mnie to bardzo bo nigdy rozpieszczona nie
        bylam, rodzice raczej nie byli zamożni i zylismy skromnie...w wiekszosci jednak
        tak powtarzaly dzieci z rodzin wielodzietnych..gdzie bylo 5-6 dzieci..
        • azile.oli Re: kawka 09.12.08, 18:23
          Nie przejmuj się. Ja też jestem jedynaczką. Dzieci mnie co prawda
          nie przezywały, ale np moja teściowa ma ugruntowane zdanie na temat
          jedynaków i nic tego nie zmieni. A najlepszy tekst usłyszałyśmy z
          drugą synową, że ona(teściowa) urodziła drugie dziecko na wypadek,
          gdyby pierwszemu coś się stało. Usłyszała wtedy ode mnie, że
          widocznie dla swojej mamy byłam bezcenna i nikt nie byłby w stanie
          mnie zastąpić. Było to oczywiście złośliwe. Sama mam dwójkę dzieci,
          bo tak chciałam. Nie przeżywałam traumy z powodu jedynactwa.
          • kropkacom Re: kawka 09.12.08, 19:00
            Pierwszy raz słyszę żeby dzieci śmiały się z innych dzieci tylko dlatego że te
            są jedynakami. Raczej się zazdrościło ale nigdy nie wyśmiewało (ale to u nas smile.
          • echo1111 Re: kawka 09.12.08, 22:01
            Ja też dużo przykrości zaznałam od teściowej z tytułu swojego
            jedynactwa. Dla niej jedynak to osoba skreślona bo "nigdy nie
            musiała dzielić się czekoladą", a moja mama to osoba "wygodna".
            Tylko że moi rodzice poświęcali mi dużo czasu, były wspólne zabawy,
            spacery, czytanie. A ona pomimo że nie pracowała siedziała przed
            telewizorem albo piła kawę z sąsiadkami, nigdy nie bawiła się z
            dziećmi, tornister i piórnik swojemu synowi kupiła po miesiącu
            chodzenia do szkoły i dziecko nosiło wszystko wrzucone do worka na
            ciapy. Więc kto tu jest wygodny? Denerwuje mnie takie
            nieindywidualne podejście i myślenie stereotypami.
            Zaś jeśli chodzi o ten egoizm i chciwość to jako dziecko zawsze
            potrafiłam się dzielić i robiłam to z radością a najbardziej skąpe
            były koleżanki z wielodzietnych rodzin więc to mit że jedynak jest
            egoistą. Bycie jedynakiem ma swoje wady są nimi samotność,
            nieśmiałość, brak umiejętności rozpychania się łokciami (nie było na
            kim ćwiczyć) ale z pewnością nie egoizm, chciwość i pazerność.
            • kawka74 Re: kawka 09.12.08, 22:06
              Bycie jedynakiem ma swoje wady są nimi samotność,
              > nieśmiałość, brak umiejętności rozpychania się łokciami

              O, niekoniecznie. Samotność to nie wada, w ogóle nie ta kategoria. Nieśmiałość -
              posiadanie rodzeństwa absolutnie nie gwarantuje śmiałości; można pyskować
              rodzeństwu, a poza domem nie umieć zliczyć do trzech.
              Brak umiejętności walki o swoje (przypuszczam, że to miałaś na myśli) - czy ja
              wiem, można się tego nauczyć spokojnie na podwórku czy w szkole, nie trzeba mieć
              rodzeństwa. Ale może z rodzeństwem jest łatwiej, tego nie wiem.
          • daga_1 Re: kawka 10.12.08, 11:21
            A jednak wszyscy jedynacy, których znam mają więcej dzieci niż jedno. Jak
            myślisz, dlaczego?
            • ronja2 Re: kawka 10.12.08, 11:26
              daga_1 napisała:

              > A jednak wszyscy jedynacy, których znam mają więcej dzieci niż
              jedno. Jak
              > myślisz, dlaczego?

              Bo nikt z nas nie chce powielać schematu jaki wytyczyło wcześniejsze
              pokolenie. Odwieczny problem konfliktu pokoleń. Twoje dziecko tez
              nie będzie chciało być taką jaka Ty teraz jesteś. Pełna norma.
              P.S. Znam jedynaków mających po jednym dziecku.
            • alexmartinez Re: kawka 10.12.08, 11:26
              A ja znam 4 jedynaków w założonych rodzinach i wszycy mają po jednym dziecku. I
              nie zamierzają mieć więcej. I co? I nic.
            • mrsnice Re: kawka 10.12.08, 16:15
              w moim, 3 milionowym mieście większość jedynaków jakich znam, ma
              jedno dziecko. Ja jestem jedynaczką, i dziecko też mam jedno. I
              jestem z tego powodu dumna, że umiałam kontrolować ilość urodzeń.
              Zawsze też koleżanki z rodzin wielodzietnych zazdrościły mi mego
              status quo. Tak więc ci, którzy o jedynakach wypowiadają się źle, po
              prostu im zazdroszczą.
              • Gość: jacek226315 Re: kawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 21:50
                to Ty musisz byc bardzo poplularna jak znasz wiekszosc w Twym
                3mln.miescie
            • lliimmonka Re: kawka 09.01.09, 21:45

              a ja znam akurat sytuacje odwrotne, jedynacy też mają jedynaków
          • ulap222 Re: kawka 10.12.08, 16:35
            A ja jestem teściową, mam synową - jedynaczkę, w której potwierdza
            się reguła egoistki, wygodnickiej itd. Gdy odwiedzam syna i synową
            (mieszkają ok 200km ode mnie) i chcę się napić herbaty, to muszę
            sobie najpierw umyć kubek, bo zlew czubaty od niemytych naczyń.
            Jeszcze nigdy mne niczym nie poczęstowała. Robi sobie sama kawę, czy
            tosta, mnie nawet nie pyta czy bym coś zjadła, czy się napiła. Raz
            wyjechała po mnie na dworzec (syn był za granicą)i po powrocie do
            domu z rozbrajającą szczerością stwierdziła: "ale w domu nie ma nic
            do jedzenia". Na drugi dzień ona poszła do pracy, a ja do sklepu,
            żeby sobie kupić coś na śniadanie i obiad. Wróciła ok. 19:00, pytam
            czy do tej pory jest bez jedzenia, usłyszałam: nie, byłam na
            mieście; i tu opowieść co pysznego sobie zamawiała. Dodam tylko, że
            pracuje na pół etetu, dzieci nie mają.
            • dirgone Re: kawka 10.12.08, 16:38
              No to chyba masz syna wygodnickiego i egoistę, że kochanej mamusi nawet herbatki
              nie poda. No pięknie żeś wychowała potomka, pięknie. I do tego jeszcze fleja, bo
              nawet garów umyć mu się nie chce. Nie wstyd ci?
              • samson.miodek Re: kawka 10.12.08, 22:39
                dirgone, a co ma wychowanie syna wspolnego z tym ze synowa nie umyla
                garow?
                jaki ona miala na to wplyw?Nie twierdze ze kobita ma ciagle siedziec
                przy garach, ze facetowi spadnie korona z glowy jak umyje, ale jak
                synowa pracuje na pol etatu, to chyba moze przejac troche wiecej
                obowiazkow w domu?
                I robienie sobie herbaty jak jest gosc w domu i nie zaproponowanie
                tesciowej to troche brak kultury.Nic nie wiemy o tym czy syn wtedy
                byl w domu czy nie.
                Nadal twierdze ze to czy ktos jest egoista zalezy jak byl
                wychowany.I to nie ma zwiazku z byciem badz nie byciem jedynakiem
            • iwka.j.k Re: kawka 11.12.08, 07:46
              Rozumiem, że synowa była w pracy od rana do 19.00, to kiedy Ci miała
              nagotować? A za bałagan w domu odpowiedzialni są wszyscy jego
              mieszkańcy, niegdzie nie jest napisane, ze zmywaniem ma zajmować się
              wyłącznie kobieta, nawet jeśli pracuje na pół etatu. A nawiasem
              mowiąc to praca od rana do 19.00 to specyficzne pół etatu. Aha,
              jeśli ją spytałaś co jadla to Ci odpowiedziała, gdyby odmówiła
              odpowiedzi to byłaby burkliwa i źle do Ciebie nastawiona wink Poza
              tym co złego w tym, że zjadła smaczny obiad? A Twoja wizyta u
              dzieci, moze była nie w porę? Przecież syna nie było, a synowa cały
              dzień pracowała? Po co w ogóle do niej pojechałaś skoro jej nie
              lubisz?(to oczywiste, ze jej nie lubisz w kontekście tego co piszesz)
              • ulap222 Re: kawka 11.12.08, 16:20
                Gwoli wyjaśnienia: syn był za granicą, ja miałam wyznaczony termin
                konsultacji u lekarza, więc musiałam wtedy pojechać. Synowa pracę
                skonczyła ok. 12:00, potem pochodziła po sklepach, zjadła obiad na
                mieście i odwiedziła swoją mamę. Gdyby do mnie ktoś przyjechał, to
                nie wyobrażam sobie nie zadbać o to, żeby przygotować pobyt. Jeżeli
                syn jest w domu, to on myje gary, podaje herbatę itp. ONA DBA TYLKO
                O SIEBIE. Pierwszy raz był dla mnie szokiem, wyobraźcie sobie,
                jesteście u kogoś w domu, gospodarz robi sobie kolacyjkę, przynosi
                na talerzyku i zajada SAM! Życzę Wam takiego potraktowania!
                • iwka.j.k Re: kawka 11.12.08, 19:52
                  To co teraz napisałaś rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Ale
                  wcześniej byłaś mocno nieprecyzyjna, więc przyznaj, że moj post miał
                  pewne uzasadnienie...
        • kawka74 Re: kawka 09.12.08, 19:02
          Ja też jestem jedynaczką i wiele razy przylepiano mi łatkę rozpieszczonej
          egoistki. Ludziom się w pale nie mieści, że rodzeństwo nie jest warunkiem sine
          qua non powodzenia wychowawczego, i ten schemat powielają, i częstują nim swoje
          potomstwo.
          BTW najwyższy poziom egoizmu widziałam u osoby z rodziny wielodzietnej.
          • marrysienka Re: kawka 10.12.08, 13:36
            Najbardziej rozpuszczone są najmłodsze dzieci w wielodzietnych rodzinach. A po
            nich są jedynaki.

            Uogólniając, bo przecież każde dziecko jest inne, ma innych rodziców, środowisko.
            • kawka74 Re: kawka 10.12.08, 14:31
              Nie uogólniaj, bo potem takie kwiatki wychodzą.
    • polinetka Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 19:07
      Nie przypominam sobie bym komuś z powodu tego że był jedynakiem dokuczała jako
      dziecko. Sama mam jedno bo więcej nie mogę sad Ja przeżyję i mój jedynak też. Na
      szczęście nie od tego zależy na jakiego człowieka wychowamy nasze dziecko.
      Pozdrawiam wszystkie mamy (mamy jedynaków też).
    • przeciwcialo Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 19:09
      Miałm jedynaków w szkole ale nikt sie z nich nie smiał.
    • spacey1 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 19:19
      Byłam jedynaczka i nic takiego nie pamiętam. Czułam sie gorsza od innych dzieci,
      ale nie z tego powodu - miałam matkę alkoholiczkę, a ojca wcale nie znałam. I z
      tego powodu też nikt mi nie dokuczał. Czyżbym trafiła do jakiegoś idealnego
      środowiska?
    • hamerykanka Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 19:39
      Ja tez mialam ciezkie zycie jako jedynaczka. Co ciekawe, glownie
      nauczyciele dawali mi do wiwatu. Pamietam swoja nauczycielke muzyki
      (nie pozdrawiam), ktora czesto, przy klasie, zwracala sie do
      mnie "ty jedynaczko". teraz zalosne to sie wydaje, ale jak sie jest
      dzieckiem, takie pietnowanie naprawde daje w kosc.
      • gacusia1 .-))) 09.12.08, 20:19
        ...i mniej wiecej dlatego,po rozwodzie postanowilam,ze jesli nie
        spotkam odpowiedniego faceta to po prostu dam sobie zrobic drugie
        dziecko. Los jednak byl laskawszy i teraz mysle o trzecim dziecku ,-)
        P.S.Mam starszego brata
        • bi_scotti Re: .-))) 10.12.08, 16:53
          Ciekawe jak to jest w Chinach, gdzie teraz znakomita wiekszosc to
          jedynacy a na dodatek w wielu miejscach w wiekszosci chlopcy -
          ciekawe studium psycho-socjologiczne, co?
          Moja najlepsza przyjaciolka jest jedynaczka, ma meza jedynaka i syna
          jedynaka. Sa to wspaniali ludzie, wszyscy troje. Uczynni, solidni,
          uczciwi do bolu, zyczliwi swiatu i ludziom, ciekawi swiata, z
          ogromnym kregiem znajomych i ogolnie po prostu fajna rodzina. Znam
          tez mnostwo innych jedynakow, w parach i pojedynczych, ktorzy sa
          naprawde swietnymi ludzmi i zaprzeczaja wszystkim stereotypom
          egoistow, sobkow i zarozumialcow. Znam tez, oczywiscie, niejedna
          osobe z rodziny wielodzietnej, z ktora komunikacja jest trudna i
          ogolnie szkoda slow. Ja to mysle tak, ze jak sa sensowni rodzice to
          jedno czy piecioro dzieci potrafia wychowac "na czlowieka" a jak
          rodzice sami nie bardzo wiedza co robia to potrafia rowno spieprzyc
          robote wychowawcza niezaleznie od ilosci posiadanych dzieci. Dlatego
          kazdy (kazda smile ) z nas urodziwszy pierwsze dziecko powinna miec na
          tyle oleju w glowie zeby uczciwie i krytycznie spojrzec na swoje
          efekty wychowawcze - kto tu nam rosnie w domu? Jesli tylko ten, kto
          rosnie budzi niepokoj, ze moze nie bedzie kiedys w przyszlosci
          sympatycznym, dajacym sie lubic czlowiekiem, to moze warto sie
          wstrzymac z produkcja nastepnego dziecka i najpierw sprobowac
          wychowac to pierwsze tak zeby ktoregos dnia nie uswiadomic sobie, ze
          chcac-nie-chcac wychowalo sie kilka samolubnych, podsiebiernych,
          leniwych, zarozumialych czy nieuczciwych potworow.
    • lola211 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 20:22
      Teraz jedynactwo jest czesciej spotykane i nie jest to juz taki
      dziwolag, jak kiedys.
    • maadzik3 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 20:28
      Nie wiem. Jestem jedynaczka, zadnych takich zachowan z czasow dziecinstwa nie
      pamietam i bynajmniej nie bylam jedyna jedynaczka w okolicy.
    • 18_lipcowa1 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 20:29
      Bylo tak, u mnie w rodzinie nawet. Wszyscy jak nic mieli parki,
      tylko moj kuzyn jedynak. I zawsze jako dzieciaki zastanawialismy sie
      czemu on nie ma rodzenstwa, bo dla nas oczywiste bylo ze sie ma.
      Potem tak myslelismy o nim ze egoista, ze jego rodzice to dziwacy,
      ale mysle zesmy sie tego od doroslych nasluchali.
      • em-su Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 20:44
        Moja ciotka miala romans jako panienka i zaszla w ciaze, mieli nawet
        sie pobrac,ale sie poklocili i rozeszli. Ciotka urodzaila tak
        zwanego podrzutka. Nigdy sie juz z nikim nie zwiazala, byla puskata
        i wymagajaca. Corce dala wszystko , lacznie z nauka w Anglii. Corka
        byla jedynaczka, ale tak naprawde, to dla nas byla po prostu
        nieslubnym dzieckiem, wiec czego jej zazdroscic??? Nazwisko miala
        inne niz matka, ludzie od razu wiedzieli, ze to podrzutek. No i
        zazdroscila nam, ze mamy tatusia, i to ona nam zazdroscila.

        Ona jednak potwierdza regule, ze jedynacy sa rozpieszczeni.
        Jak matka zainwestowala w nia, wyslala na naukli do Anglii, kilka
        lat uczyla sie angielskiego prywatnie, biegala na dwa studia
        rownoczesnie. Wyksztalcila sie, ale w Anglii sie jej tak spodobalo,
        ze uciekla tam, pisze uciekla, bo moja ciotka w przyplywie zalu, ze
        corka wyjechala i zostawila ja sama, to ciortka powiedziala, ze jej
        corka jest niewdzieczna, bo ona jej wszystko dala, a ta wyjechala i
        nie czuje sie w obowiazku dbac o matke.

        Moja ciotka tak sie zawiodla na swojej corce jedynaczce, ze
        zwariowala, po prostu trafila do szpitala psychiatrycznego na chyba
        2 miesiace. To wszystko z powodu samotnosci, z ktora nie mogla
        sobioe poradzic po tym jak corka ja olala. I myslicie ,ze corka
        wrocila, otoz nie, nawet jej nie odwiedzila, bo podobniez miala
        prace. To mnie i moja siostre druga ciotka blagala by wziac ciotke z
        psychiatryka na swieta.

        Wiec cos w tym jest z tymi jedynakami.
        Czasem ludzie sa po prostu bezplodni, i lecza sie zeby miec chociaz
        jedno dziecko, dlaczego wiec mam zazdroscic ze ktos jest jedynakiem,
        to raczej wspolczuc trzeba, ze rodzice bezplodni, a leczenie takie
        drogie.
        • lubie.garfielda Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 21:03
          Co do niepłodności i "wypracowanego" tylko jednego dziecka to sądzę,
          że brak rodzeństwa wynika raczej z tego, że za leczenie ludzie
          zwykle się biorą po paru latach tradycyjnych prób... leczenie nie
          zawsze załapuje od razu.. potem ciąża (może być dość forsująca)...
          odchowanie dziecka. I latka lecą.
        • kawka74 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 21:11
          > Wiec cos w tym jest z tymi jedynakami.

          To znaczy co? Czy liczne rodzeństwo gwarantuje opiekę na starość?

          raczej wspolczuc trzeba, ze rodzice bezplodni, a leczenie takie
          > drogie.

          Skądeś Ty się, kobieto, urwała?
          • azile.oli Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:44
            Można mieć kilkoro dzieci i żadnej opieki na starość. Jedynactwo tu
            nie ma nic do tego. To chyba normalne, że jak się ma tylko jedno
            dziecko , to się inwestuje w jedno, bo się inaczej nie da. Ten
            jedynak ma często spełnić rodzicielskie oczekiwania i oczywiście na
            nim spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami. Ja się zastanawiam, czy
            jakby ta ciotka miała jeszcze jedno dziecko, które by mieszkało w
            kraju, to też by tak narzekała na niewdzięczność córki, czy może
            chodziłaby dumna, że zrobiła karierę za granicą. To nie jest żaden
            syndrom jedynaka. Tak samo może wyjechać dziecko z licznej rodziny i
            raczej nikt nie nazywa go niewdzięcznikiem. Córka nie decydowała o
            posiadaniu lub braku rodzeństwa. Oczywiście powinna zapewnić matce
            opiekę, ale nie dlatego, że jest jedynaczką. Dzietność rodziców nie
            ma tu nic do rzeczy.
        • e_r_i_n Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 21:26
          em-su napisała:

          > Wiec cos w tym jest z tymi jedynakami.

          No. Zdecydowanie wszyscy jedynacy to psychopaci. Ale jak widać na twoim
          przykładzie, nie tylko jedynacy.
        • ronja2 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:19
          Em-su,
          zachowanie Twojej kuzynki bynajmniej nie jest wynikiem jedynactwa,
          tylko olbrzymiej dawki asertywności. Po prostu dziewczyna uciekła od
          toksycznej emocjonalnej szantażystki. Twoja ciotka wmówiła sobie że
          wychowując córkę, hoduje sobie opiekuna na starość. Nie masz pojęcia
          jak się żyje z kimś takim. Ja osobiście znam kilkoro jedynaków -
          teraz juz dorosłych - to świetni ludzie. Ja osobiście mam jedno
          dziecko i jest to mój wybór (i chłopa mojego też). Decyzja
          podyktowana zarówno względami ekonomicznymi jak i naszym egoizmem. A
          teksty że powinnam mieć drugie dziecko na wypadek gdyby temu coś się
          stało normalnie doprowadzaja mnie do szału. Hitem hitów było
          stwierdzenie które usłyszałam od kilku osób: zamiast kupować psa
          powinniście sobie drugie dziecko urodzić. K..a mać!! Dziecko ZAMIAST
          (?) psa??? Nikt w moim życiu nie pojawił się ZAMIAST kogoś!!!
          ZAMIAST to ja sobie pomidorówę a nie rosół mogę zjeść!!!
        • karma79 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 12:37
          Wydaje mi sie, że w tym przypadku to nie problem jest to że dziecko
          było jedynakiem - tylko, że Twoja ciotka chciała mu wynagrodzic to
          że jest "podrzutkiem".
        • ichi51e Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 13:17
          Nie no, piekna rodzina, o kuzynce "podrzutek"... Zobacz sobie glupia w
          slowniku co podrzutek znaczy...
        • lola211 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 14:05
          a ta wyjechala i
          > nie czuje sie w obowiazku dbac o matke.
          Jednym slowem toksyczna mamuska.
          Dobrze dziewczyna zrobila, to nie swiadczy o rozpieszczeniu tylko o
          zdrpwym rozsadku dziewczyny.
        • qunegunda Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 16:02
          >Corka
          > byla jedynaczka, ale tak naprawde, to dla nas byla po prostu
          > nieslubnym dzieckiem, wiec czego jej zazdroscic??? Nazwisko miala
          > inne niz matka, ludzie od razu wiedzieli, ze to podrzutek. No i
          > zazdroscila nam, ze mamy tatusia, i to ona nam zazdroscila

          nic dziwnego, że "uciekła"
        • nangaparbat3 em-su 11.12.08, 21:18
          Alez Ty bredzisz.
          Ten "podrzutek" byl czarna owca w Twoje cudownej rodzince, obarczyliscie ja wina
          za chorobe psychiczna jej matki, i diabli wiedzą za co jeszcze.
          Dobrze zrobiła, że została w tej Anglii.
        • tejut Re: piętnowanie jedynakow 09.01.09, 13:35
          em-su napisała:

          Oto i mamy postęp. Na wsiach instalują internet, a później tego typu wypowiedzi...
    • nutka07 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 21:06
      Nie wiem kiedy byly 'Twoje czasy' wink ale za moich mnie nic takiego nie spotkalo.
      Owszem gdzies cos sie slyszalo, ze jedynak rozpieszczony bo sam ale osobiscie
      mnie nie nie dotknelo.
      • glosmo Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 21:33
        em-su, ło Jezu a Ty z jakiego zaścianka uciekłaś?
        • superslaw Re:dziewczyny obecnie mam 29 lat 09.12.08, 21:53
          wiec już wiecie kiedy były moje czasy...takie zachowanie dotyczylo mojego
          bloku..i podworka gdzie niestety bylo raczej mało jedynaków(na 5 klatek bloku ze
          dwie rodziny) potem jak byłam nastolatka przestało mi to ciążyć i nie miałam
          trudu w zdobyciu chlopaka ani kolezanek..jednak jako dziecko pamietam że bardzo
          to przeżywałam...
          • hella_79 Re:dziewczyny obecnie mam 29 lat 10.12.08, 13:44
            rany boskie, to co Ty za ludzi miałaś dookoła siebie??? szczerze współczuję. jak widać po moim nicku wink jesteśmy równieśniczkami i ja nigdy, ale to nigdy nie spotkałam sie z jakimikolwiek przykrościami czy też w ogóle przytykami/uwagami na temat tego, ze jestem jedynaczką.
            w ogóle w moim otoczeniu (podstawówka, przedszkole) było paru jedynaków i nigdy nikt nie zwracał uwagi na "stan posiadania" jezeli chodzi o rodzeństwo.
    • travka1 Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 22:36
      dziwne rzeczy piszecie bo mi w podstwowce to dzieciaki
      zazdroscily ,ze jestem jedynaczkasmile a w liceum jak ktos sie
      dowiadywal zem jednawinkto sie dziwil-o? a nie widac po tobiesmile
      • lukr.ecja Re: piętnowanie jedynakow 09.12.08, 23:32
        moja córka jest jedynaczką i to raczej ja jestem piętnowana, ze mam
        tylko jedno dziecko. Sama pochodze z wielodzietnej rodziny ( jest
        nas 5) I pamiętam jak "mądre baby" dogadywały mi czasami "a kiedy
        mama będzie rozić, a nie choruje?" Bo wg tych starych prukw, ciąża
        to choroba. Co najlepsze, to same mialy po co najmniej troje dzieci
        a ja przez bardzo długi czas byłam jedynaczką a potem tak jakoś
        rodzicom wyszłowink
    • methinks Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 10:45
      Jestem jedynakiem i nie przypominam sobie, zeby ktokolwiek robil mi z tego
      powodu wyrzuty. Rozpieszczony chyba tez nie jestem, nie oczekuje od nikogo
      pomocy ani czegokolwiek za darmo, sam zarabiam i utrzymuje dom, jestem od 4 lat
      w zwiazku. Wszystko dosc normalne.
    • ja_inaczej Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:12
      Miałam tylko jedno rodzenstwo i kiedy ksiadz na religii powiedzial
      ze Boza rodzina to 3 osobowa +2rodzicow bylo mi nie wesolo.Bo nagle
      wszyscy zaczeli mi mowic o tym ze moi rodzice zyja w grzechu. A juz
      jak dowiadywali sie ze mnie i siostre dzieli pzrepasc wiekowa to
      rodzice zostali zwyrodnialcami ktozry nie wprowadzaja w zycie Bozych
      zasad.No i bylismy patologia z tego samego faktu.

      I tak po wielu latach mam 3 dzieci (nie ma to nic wspolnego z
      iloscia dzieci o ktorej pisalam wyzej) i znowu jestesmy
      patologiczna rodzina wieledzietna.
      • mikewodzowski No tak. Xsiadz ma zawsze racje. 10.12.08, 11:28
        Boża rodzina... To jasne Jezus tez miał dwójkę rodzeństwa, tylko zapomniano o
        tym napisać, ale xsiadz wie lepiej jak dokopać dziecku.
        To jest to słynne pozytywne wzmocnienie.
        Ja mam córkę ośmioletnią która raczej będzie jedynaczką, bo żadnych planów nie
        mamy. Najgorsze jest to że nikt z rodziny mojej Żony nie ma jeszcze dzieci (a są
        tam osoby w wieku przed trzydziestką - mówię o kuzynkach i siostrze)wiec nasza
        mała nie nikogo do zabawy. Oczywiście presja rodzinna jest na drugie dziecko;
        ciekawe dlaczego nie ma presji na inne dziewczyny w rodzinie(bezdzietne). Takie
        są uroki rodzinne. Na szczęście mamy przyjaciół z dziećmi w podobnym wieku tak
        to nędza. Teraz jedynactwo może być normą, ludzi nie stać na dzieci. Szczególnie
        jeśli jest duża różnica wieku, no i przede wszystkim czas poświęcony dziecku tez
        dużo zabiera. A czas poświęcony musi być.
        • lolinka2 Re: No tak. Xsiadz ma zawsze racje. 09.01.09, 15:36
          mikewodzowski napisał:

          > Boża rodzina... To jasne Jezus tez miał dwójkę rodzeństwa, tylko
          zapomniano o
          > tym napisać, ale xsiadz wie lepiej jak dokopać dziecku.


          Akurat Jezus tego rodzeństwa miał więcej niż 2. Trochę kiepawy
          przykład....
    • sanciasancia Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:12
      Kołaczą mi się jakieś złośliwości podszyte zazdrością, ale chyba to nie było dla
      mnie ważne. Zresztą mówiły to osoby dużo bardziej egoistyczne niż ja.
      Za to kiedyś usłyszałam, że jestem straszną egotyczką, co jest jak najbardziej
      prawdziwe i nie w formie zarzutu, tylko stwierdzenia faktu.
    • daga_1 Re: Bo zachowanie jedynaków wyrabiało taką opinię 10.12.08, 11:19
      o nich. Niestety jedynacy są nastawieni na to, ze im się wszystko nalezy. Są w
      domu sami i nie muszą się z nikim niczym dzielić i przenoszą to na inny grunt.
      • joanna_poz Re: Bo zachowanie jedynaków wyrabiało taką opinię 10.12.08, 11:25
        daga_1 napisała:

        > o nich. Niestety jedynacy są nastawieni na to, ze im się wszystko
        nalezy. Są w
        > domu sami i nie muszą się z nikim niczym dzielić i przenoszą to na
        inny grunt.

        jedynacy nie są w domu sami.
        mają matkę, ojca (tudziez innych domowników) i to z nimi się dzielą.
        to czy nauczą się dzielić zależy od wychowania, a nie od jedynactwa.
      • kawka74 Re: Bo zachowanie jedynaków wyrabiało taką opinię 10.12.08, 11:37
        Są w
        > domu sami i nie muszą się z nikim niczym dzielić i przenoszą to na inny grunt.

        Bzdura - tak, jakby jedynymi osobami, na których można ćwiczyć dzielenie się,
        było rodzeństwo.
        Już pisałam wyżej - najwięksi egoiści, jakich znam, pochodzą z rodzin
        wielodzietnych, gdzie każdą zabawkę trzeba było sobie wyszarpywać i chować swoje
        rzeczy po kątach, żeby nie zabrali.
        • sanciasancia Re: Bo zachowanie jedynaków wyrabiało taką opinię 10.12.08, 11:41
          Zresztą były ostatnio badania psychologiczne, które to potwierdziły.
          • kawka74 Re: Bo zachowanie jedynaków wyrabiało taką opinię 10.12.08, 11:45
            Oby tylko z tych badań nie wynikły kolejne stereotypy wink
            Ale stereotyp Jedynaka-Zapatrzonego-w-Siebie-Egoisty - długo jeszcze będzie
            wlókł się za nami jak smród za wojskiem.
    • karanissa Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:26
      No naprawde nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek spotkala sie
      z "pietnowaniem" jedynactwa (a jestem jedynaczka). I w ogole jak tak
      siegne do czasow szkolnych, z trudem moge sobie przypomniec, kto byl
      jedynakiem, a kto nie byl (oczywiscie oprocz tych, z ktorymi bylam
      blisko, bo to pamietam). Nikt nie czul sie lepszy z tego powodu, ze
      ma lub nie ma rodzenstwa. Nie omawialo sie tego tematu, nie
      przypinalo jakichs latek (typu "jedynak - na pewno
      rozpieszczony", "majacy rodzenstwo - nie zostanie sam na starosc").

      Stereotypy jakies.
      • ladyinred00 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:40
        A mnie zawsze bardzo bolą takie teksty sad Moim zdaniem jest to przejaw chamstwa
        i znieczulicy. Ja np mam bardzo chorego brata, z porażeniem mózgowym, który
        wymaga stałej opieki lekarskiej i jest w takim specjalnym ośrodku. Brat jest
        młodszy i rodzice już nie chcieli mieć następnego dziecka, nie daliby rady po
        prostu. Jakoś często tak było, że ludzie których znałam niezbyt dobrze nie
        wiedzieli o moim bracie, każdy postrzegał mnie jako jedynaczkę, zreszta de facto
        wychowywałam się jak jedynaczka przez większość życia. Trudno mi też było od
        razu przy zapoznaniu kogoś nowego wyskakiwac z moja rodzinna tragedia. I
        pamiętam, że zawsze bardzo bolały mnie takie stereotypy, nie tylko wobec mnie,
        ale też wobec rodziców, którym nierzadko zarzucano egoizm i wygodnictwo,
        nieznajac tematu. Może czasem trzeba ugryźć się w język, bo nie wiemy co stoi za
        jedynactwem, czasem lata walki o dziecko. Sama planuję jedno, góra dwoje dzieci.
        Mimo wszystko miałam szczęśliwe dzieciństwo, myślę, że zostałam dobrze wychowana
        i jedyna moja trauma to nie samotność, ale właśnie krzywdzące podejście innych
        ludzi.
    • edwina2111 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 11:37
      Dla mnie stereotyp upowszechniany w społeczeństwie, że jedynacy to
      rozpieszczeni egoiści, to jeden z najbardziej krzywdzących mitów.
      Dlaczego niby to taki pewnik?
      Równie dobrze rozpieszczonym egoistą może być najmłodsze dziecko w
      rodzinie (szczególnie, gdy rodzeństwo nieco już podrośnięte),
      dziecko chore (o którego rodzice bardzej drżą niż o zdrowego brata
      lub siostrę), ukochany synuś vel córeczka mamusi lub tatusia (bo
      bardziej chcieli mieć chłopca niż dziewczynkę bądź na odwrót),
      wyczekany syn spadkobierca rodu (bo nadal są rodziny z ciśnieniem na
      dziedzica, a tu na złość same dziewczynki)... Można wreszcie
      rozpuścić dowolną ilość potomstwa, w myśl zasady "niech one mają
      wszystko, czego ja nie miałem". Takie dzieci w odpowiednich
      warunkach mają również wielkie szanse na zostanie rozpieszczonymi
      egoistami.

      Wg mnie wszystko zależy od mądrości i wiedzy wychowawczej rodziców.
      Można skrzywić psychikę i wychować zapatrzonego w siebie sobka w
      każdej rodzinie dowolnie dzietnej. Posiadanie rodzeństwa nie jest
      panaceum na egoizm. Już raczej zamiast mnożenia dzieci z lęku przed
      jedynactwem (a nie z potrzeby serca) wybrać się na jakiś kurs
      świadomego rodzicielstwa, czytać i interesować się wychowaniem
      latorośli, być refleksyjnym i krytycznym w postępowaniu.

      Ja, im więcej lat mi przybywa, widzę tak naprawdę jedną ciemną
      stronę bycia jedynakiem- to przytłaczające mnie poczucie
      odpowiedzialności za starzejących się rodziców. Im bardziej są
      starsi, tym bardziej się martwię, jak sobie poradzą, dzwonię,
      sprawdzam, czy wszystko OK, czy są zdrowi niemal codziennie. Mój mąż
      nie ma takiej potrzeby kontaktowania się codziennego z rodzcielami,
      bo jest to rozłożone równomiernie na rodzeństwo. Ja już po jednym
      dniu mam kaca moralnego, że ich zaniedbuję, że może im się coś
      stało, że może potrzebują pomocy w jakieś sprawie, a nie chcą mi
      zawracać głowy. Nie mam na kogo przerzucić choćby części tego
      poczucia odpowiedzialności i lęku o nich.
      • mikewodzowski Dobre wychowanie=dobre owoce. 10.12.08, 11:57
        Wszystko zależy od rodziców. To w kwsetii opieki na starość.
        Moja Żona ma np. bardzo toksyczną matkę która jej z domu (do mnie) puścić nie
        chciała. Bo córka za nią wszystko robiła, swojego życia nie miała - bo się nad
        matką litowała. Nawet się od mamy dowiedziała że nie może jej opuścić na starość
        bo kto się nią zajmie; kij że ma drugą córkę młodsza i bez zobowiązań (cytat-ale
        ona jest jeszcze mała). Tu wchodzi kwestia które dziecko lepsze. Ja uważam ze
        rodzice którzy hodują swoje dzieci jako zabezpieczenie na starość są przegrani.
        Dzieci im odpłacą za nadobne, nie z zemsty - tak zostały wychowane.
        Ważne aby wychować dziecko tak aby samo chciało pomóc rodzicom.
        Dziecko jest osobnym czlowiekiem, nie możemy jako rodzic niczego od niego żądać
        - możemy prosić. Argument - ty musisz bo jestem twoim ojcem działa odwrotnie -
        nic co powstaje z musu nie jest dobre.
        • lavvendowa Re: Dobre wychowanie=dobre owoce. 10.12.08, 12:59
          Nie wiem, kiedy były "moje czasy" założyciela wątku, ale ja nic takiego nie
          zauważyłam. Jedynaków dokoła było zawsze mnóstwo, więc trudno byłoby kogoś z
          tego powody "napietnować". W peerelu, w którym się urodziłąm i wyrosłam
          jedynactwo było raczej normą niż wyjątkiem. U mnie w klasie w podstwówce
          (centrum Way) nie było ani jednej osoby, która miałaby więcej niż jedną osobę
          rodzeństwa... Owszem zdarzyło mi się słyszeć, ze jedynacy to "egoiści", zawsze
          uważałam to za równie głupie jak "rudzi są wredni" a "brunetki namiętne"smile
          Byłam zawsze towarzyska, lubiana i nie odczuwałam braku rodzeństwa. Dopiero
          teraz czuję jak Edwina, ze spada na mnie cały ciężar opieki nad rodzicami.
    • bambambama Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 13:07
      a jezus miał rodzeństwo?
      • kawka74 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 13:21
        miał
        tyle że kontakty nie były chyba zbyt ścisłe
    • ichi51e Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 13:15
      Zadna zazdrosc - moim zdaniem to atawizm, pozostalosc z czasow gdy
      wiekszosc dzieci jednak umierala mlodo. Z punktu widzeia biologii
      jedno dziecko jest rzecza nienaturalna, np oznacza slabe geny (nie
      mowie ze tak jest w rzeczywistosci, postep medycyny wszystko
      zmienil)dlatego przez reszte spolecznosci jest postrzegane jako rzecz
      niepokojaca. No i dlatego dorabia sie teorie: moj typ to te "wygodne
      matki" (z tej samej polki co niekarmiace piersia i te wyrodne suki co
      rodzily przez cesarskie ciecie...)
      • lolinda1 Jedynaków rodzice karmia łyżeczką do 18 roku zycia 10.12.08, 14:29
        Jestem jedynaczką, mój maż jest jedynakiem i moja teściowa jest jedynaczką.


        1.Ja lepiej dogaduje się z jedynakami mój mąż , moja przyjaciółka też jest jedynaczką.
        Czy ktoś też tak ma?

        2.Mnie też postrzegano jako rozpuszczoną i niesamodzielną. Co nie było prawdą ja jestem dzieckiem przedszkoli, świetlicy, koloni i nosiłam klucz na szyi. Zdarzył mi się że jakaś rzadko widywana ciotka się zdziwiła że tak sprawnie obieram ziemniaki

        3. Mój mąz tez jest jedynakiem jedynakiem ludzie nas trktują nas jak SZCZĘŚCIARZY, co wcale nie jest prawdą np. był taki okres, że pracował tylko mój mąż (ja mam poważne problemy ze zdrowiem) i moja mama przygotowywała nam jakies jedzenie (nic nie chcieliśmy) i gdy odbierałam tą zupę i schabowe to koleżanka mojej mamy „no tak jedynaczka sama sobie nie ugotuje|.


        4.Mój mąż bardzo schudł bo pali , ale się z tym kryję, jego mama ( tez jedynaczka) zrobiła by na taka jazde, z umieraniem włącznie. Moja kuzynka (nie jedynaczka) walnęła od razu, ze ja nie umiem prowadzic kuchni i go głodze bo jestm jedynaczką.

        Takie sytuację sa nagminne, ale mnie to nie rusza


        5.Uważam, ze jedynacy nie wyrabiają w sobie umiejętności przepychania się łokciami, co jest pewnym kalectwem w zyciu. Ja zawsze marzyłam o 2 dzieci, ale niestety jestem chora i jedno będzie sukcesem i boję się, że wszyscy będą się nad nim trzęśli i wyrośnie taka gapa

        6. Największymi egoistami są osoby z rodzin wielodzietnych, oni walcza o wszystko nie patrząc na nic. Z punktu widzenia dorosłego życia to jest to dobry model.


        7 Niedawno mojej koleżnce jedynaczce zmarła mama, dużo przeszły w życiu razem.
        Owa koleżanka , stwierdziła, ze tak naprawde nie z kim podzielić się bólem (ojciec zmarł pare lat wcześniej na SM), nikt tak naprawdę nie tęskni tak jak ona, nikt z nią nie wspomina.
        Muszę powiedzieć, że mnie to przeraża.


        8.Dla równowagi moja teściowa jest jedynaczka i uważa, ze wiecej niż jedno dziecko to patologia. Jest to osoba dla której wygląd zewnętrzny jest bardzo ważny i np. uważa, ze meżowie wstydzĄ się swoich ciężarnych żon. Ona jest egoistką, świat zaczyna się od niej, nigdy nie miała większych problemów , pochodzi z bardzo majętnej rodziny.
        Z drugiej strony szantażuję swojego syna zdrowiem i trzyma na krótkiej smyczy.
        Ma jednak jedno cenne spostrzeżenie, jeżeli jest jedno dziecko to zajmie się rodzicami (ona bardzo dobrze zajmuje się swoja długowiecznym ojcem) , a jak jest np. dwoje dzieci to jedno patrzy na drugie, a jak jest jedno to wszystko jasne i nie ma problemu podziału majatku.



    • ludwik_13 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 14:02
      W moich czasach jedynkaow było sporo (roczniki wczesnych lat 60-
      tych). Z opowieści Mamy wiem, że nie były to czasy sprzyjające
      matkom, zwłaszcza w pracy. Sporo kobiet rezygnowala z pracy do
      czasu, aż dziecko/dzieci pódą do szkoły. Mieszkalam w Warszawie, w
      klasie było nas pół na pół, reszta z bratem lub siostrą. Nie było
      nikogo, kto miałby więcej rodzenstwa, w moim bloku mieszkała jedna
      rodzina z 3 dzieci i był to ewenement. Tam gdzie pojawialy się
      większe stadka - to na ogół były rodziny dysfunkcyje i z problemami.
      Mąż też jednynak, dzieci mamy dwojkę - z wyboru. Wydaje mi się, że
      bylam bardziej altruistyczna, dzielenie się przychodziło mi bez
      trudu, doskonale znosilam wyjazdy np na kolonie (lubiłam stadne
      życie). Ze względu na warunki mieszkaniowe własny pokój dostałam jak
      byłam w 6 klasie i pamiętam, że było to szczęście, bo wtedy już tego
      naprawdę bardzo potrzebowałam. Tymczasem moje paskudy (dziś już
      dorosłe) kłócą się do dziś o większy kawałek ciasta. I to na
      serio!!! Przywiązują większą wagę do "mieć" . Pilnują swojej
      wlasności, podczas gdy ja miałam do niej taki trochę kołchozowy
      stosunek. Ale trzeba pamiętać, że od 12 tygodnia życia hodowałam się
      w żłobku.... Potemprzedszkole ...
    • jurek.powiatowy Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 14:26
      Kto ma tylko jedno dziecko to grzech czyni. Ty i Twój partner powinniście mieć
      trójkę dzieci, tak aby dziecko zastąpiło Was po Waszej śmierci i plus jeszcze
      jedno to trzecie, żebyście zostawili po sobie świat, w którym będzie o jednego
      człowieka więcej. A nie pieski, kotki a dzieci to nie ma kto rodzić?
    • liwilla1 Re: piętnowanie jedynakow=glupota 10.12.08, 14:31
      i stereotyp. madrzy rodzice wychowaja jedynaka (jedynaczke) na madrych,
      empatycznych ludzi. a glupi z gromadki dzieci moga zrobic aspoleczne jednostki
      nieprzystosowane do zycia w grupie.
      • myelegans Re: piętnowanie jedynakow=glupota 10.12.08, 14:37
        Zgadzam sie z liwilla. I dziwi mnie operowanie stereotypami, ktore,
        sa no wlasnie, tylko stereotypami.
        Moje najlepsze przyjaciolki od podstawowki do teraz to jedynaczki,
        cechy wspolne to: niezwykla lojalnosc i szanowanie przyjazni i
        zwiazkow miedzyludzkich, empatia, hojnosc, i nieprzywiazywanie zbyt
        duzej wagi do rzeczy materialnych.
        Jedynacy SA bardziej przebojowi i robienie tzw. kariery przychodzi
        im latwiej
        • myelegans PS. 10.12.08, 14:40
          Jak widze, to te forumki, na ktore zawsze zumuje i cenie je za
          madrosc, zdrowe podejscie do wielu rzeczy, wnikliwosc,
          analitycznosc, i ogolna "fajnosc" to... jedynaczki.
          Zbieg okolicznosci?
    • wj_2000 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 15:53
      Cóż. Historia człowieka jest długa. Dziesiątki tysięcy pokoleń. Nie
      byłośrodków antykoncepcyjnych, ba ludzie długo nie widzieli związku
      seksu z narodzinami potomka. (Jeszcze na początku 20 wieku polski
      podróżnik Malinowski napotkał takie plemię gdzieś na Borneo czy w
      okolicy).
      Więc normą był "co rok prorok". W tej sytuacji z pewnością nie
      roztkliwiano się nad każdą rzadką kupką. Zmarło jedno, czy drugie,
      czy trzecie to i tak sporo zostało.
      To było tak niedawno!!! Moja matka była 13-ta w rodzinie! Jej
      najstarsza siostra miała już "tylko siedmioro", a ona sama nas troje.
      Reakcje rodziców na zachowanie dzieci były w znacznym stopniu
      kształtowane pod presją tej ogromnej liczby potomstwa. Gdy się (z
      powodów zdrowotnych) okazywało, że para musi poprzestać na jednym,
      chowało się ono w warunkach skrajnie odmiennych do całej reszty. I
      inne wyrastało. A że ludzie na ogół nie lubią odmieńców, niezależnie
      od "kierunku inności". Gdy dużo głupszy od reszty - prześladują,
      wyżywają się. Gdy mądrzejszy, bardziej utalentowany, uruchamia się
      zawiść i szukanie racjonalizacji dlaczego "on" ma sukces, a ja nie.

      W dzisiejszych już czasch rodziny wielodzietne są prawdziwą
      egzotyką. Przeważnie jedno dziecko, albo dwoje. W dodatku przeważnie
      (przynajmniej w rodzinach inteligenckich) traktowane nadopiekuńczo.
      Więc takie dziecko z pary rodzeństwa, też jest prawie jak dawny
      jedynak. Zosały same jedynaki i problem istoty "jedynactwa" chyba
      sam się rozwiązał, albo rozwiąże się niebawem. Chyba już tylko
      ludzie starsi (owe teściowe!) mają takie asocjacje.
      • blanka_32 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 16:10
        Ja jesem jedynaczką, z czym jest mi bardzo dobrze. I ani razu nie
        spotkałam się ze złośliwościami ze strony kolegów z tego powodu. Dla
        nich to było normalne
    • leeloo2002 Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 16:43
      Jaki ma sens grzebanie w przeszłości?
      • toniesamowite Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 17:27
        sama mam rodzenstwo i czego mnie to nauczylo?wink ze trzeba walczyc o
        swoje (tluklam sie z rodzenstwem o lepsza zabawke ,czy slodycze,
        byla zazdrosc o uwage rodzicow).Jedynacy wydaja sie bardziej
        wyluzowaniwink) Moj syn to jedynak (nie wiem czy zdecyduje sie na
        drugie dziecko), cala uwaga doroslych skupia sie na nim, nie jest o
        nikogo zazdrosny.Jedyna roznica wynikajaca z jedynactwa jest taka-
        moim zdniame- ze jedynak jest na poczatku bardziej bezradny w
        kontakcie z grupa dzieci-musi sie nauczyc walczyc itpwink
        • myelegans Re: piętnowanie jedynakow 10.12.08, 21:56
          > moim zdniame- ze jedynak jest na poczatku bardziej bezradny w
          > kontakcie z grupa dzieci-musi sie nauczyc walczyc itpwink
          Polemizowalabym, jedynacy, dlatego, ze sa w centru uwagi, rodzice
          poswiecaja im wiecej czasu, sa bardziej przebojowi, nie boja sie
          wyglaszac swojego zdania i bronic swoich opinii, bo w domu sa
          wysluchiwani, i nauczeni sa polemiki z doroslymi.
          Kiedys czytalam jakies zestawienia, ze wiekszosc CEO z Fortune 500
          to... jedynacy, albo najstarsi z rodzenstwa, czesto z duza roznica
          wieku.
          Juz tez udowodniono (badania z zeszlego roku), ze pierworodni i
          jedynacy maja wieksze IQ i sa ambitniejsi zawodowo, sa przywodcami
          itd..
          • kropkacom myelegans... 10.12.08, 22:00
            > Juz tez udowodniono (badania z zeszlego roku), ze pierworodni i
            > jedynacy maja wieksze IQ i sa ambitniejsi zawodowo, sa przywodcami
            > itd..

            A jak pierworodne są bliźniaki? smile
            • myelegans Re: myelegans... 11.12.08, 01:24
              kropkacom napisała:

              > > Juz tez udowodniono (badania z zeszlego roku), ze pierworodni i
              > > jedynacy maja wieksze IQ i sa ambitniejsi zawodowo, sa przywodcami
              > > itd..
              >
              > A jak pierworodne są bliźniaki? smile

              Dobre pytanie, ale to chyba inna kategoria niz jedynacy czy pierworodni.
              Szczerze, nie wiem.....
          • toniesamowite myelegans 11.12.08, 08:22
            zgadzam sie z Tobasmile))co nie znaczy,ze jedynak w pierwszym
            zetknieciu z grupa dzieci radzi sobie wysmieniciewink)moj syn dlugo
            nie chcial dostosowac sie do zasad panujacych w przedszkolu.Wolal
            rozmawiac z przedszkolanka,bawic sie kolo niej-zabawy w przedszkolu
            okreslal jako glupie i pytal sie mnie na poczatku co ma robic jak
            Zdzisiu bije, zabiera zabawke,albo gryzie.Takie zycie-gdzie sie mial
            nauczyc reakcji na takie zachowania? w domu,gdzie jest jesynym
            dzieckiem nie mial takich mozliwosci.
            • myelegans Moj tez taki byl..... 11.12.08, 15:50
              dzieci byly glupie, najlepiej dogadywal sie z pania, ktora uwielbia,
              za to teraz jest przywodca stada, wyrobil sobie autorytet i ma
              przyjaciela "na cale zycie" jak powiedzial, moze sie z nim nawet
              ozenic. No coz tu gdzie mieszkam, to legalne, wiec kto wie wink
              Sam na sam dogaduje sie swietnie, w grupie sie dostosowuje, ale to
              chyba cecha kazdego przedszkolaka na poczatku, przeciez w domu nie
              ma 15 rodzenstwa w tym samym wieku. Pierworodne dziecko tez bedzie
              mialo takie same zachowania, jak w domu do towarzystwa jest np.
              niemowle.

              Co do bicia, wyrywania zabawek itd. u nas w przedszkolu panuje
              zasada (wypisane wolami na tablicy), ze takie zachowania sa
              nieakceptowalne i o dziwo dziala. Wyciagane sa konsekwencje, rodzice
              powiadamiani na pniu i po miesiacu grupa funkcjonuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka