Jak tak patrze wstecz, cale moje zycie bylo do doopy. Starzy chlali na umor, pozniej macocha buntowala ojca przeciwko niej, a on durny tak byl za nia... Doszlo wkoncu do tego, ze zamkneli przed nami lodowke! Mialam wtedy 13-14 lat, moj brat byl ledwo pelnoletni. Nie potrafie zrozumiec, czym ta baba go tak omotala. Co takiego robila, ze wyrzekl sie wlasnych dzieci? Wolal ją od wszystkiego, a ona go zdradzala z kim popadnie kiedy byl w morzu i nawet sie z tym nie kryla. Szkole zawalilam, wyladaowalam w MOW i ciesze sie z tego. Tam nauczyli mnie pewnosci siebie, pokazali, ze nie jestem smieciem.
Zawalilam kilka szkol, pakowalam sie w goowniane zwiazki ze starszymi facetami, pilam, cpalam...
Teraz czuje, ze jestem na dobrej drodze do normalnosci i duza zasluga w tym... mojej wpadki

Chce od wrzesnia isc do szkoly, jak sie uda, to do jakiejs roboty na pol etatu.
Powiedzcie kobitki, bedzie dobrze?