Jak to wygląda u Was? Zasypujecie prezentami, dajecie kilka razy w
roku, raz, czy przy każdej okazji?
Ja mam kłopot, bo mama mojej Chrześnicy potrafi mi przedstawić
propozycję: "Jak myślisz o prezencie to M. marzy o... (tu pada
zabawka za ok 100zł)". Kurczę, ja mam swój przychówek

plus liczną
rodzinę na święta...
Chrześnica dostaje od nas czasem ubrania, więc już kilka razy
słyszałam :"Wiesz, M. nie ma butów zimowych", "M. ma za małą
kurtkę". Dodam tylko, że mama w tym czasie kupuje dla siebie nowy
gadżet i tu się brakiem kasy nie martwi. Ostatnio przed Mikołajem
usłyszałam: "No jak to, gdzie jadę! Kupić prezent TWOJEJ
CHRZEŚNICY!". A moja Chrześnica, to jej córka, prawda?
Dlatego pytam, w jakim zakresie sponsorujecie Chrześniaków? Czy
poczuwacie się do troszczenia o ubrania dla nich? Na mnie takie
przytyki działają zupełnie odwrotnie

.
pzdr