Dodaj do ulubionych

czy to Was bulwersuje?

17.12.08, 21:14
dzisiaj prasa doniosła że jedna pani wszczęła alarm w krakowskim M1
zbulwersowana faktem, że na oczach klientów w sklepie zoologicznym
karmiono szczurem anakondę i wezwała jakieś słuzby. Sprzedawca się
tłumaczyzł, ze zawsze się stara karmić nie na oczach ludzi. Chyba
jestem dziwna, bo nie widze=ę nic złego w tym, że patrząc na
anakondę zobacze że je. Następnym razem w restauracji poproszę
obsługę, żeby na moich oczach nie karmili sąsiednich konsumentów bp
mnie to razi, a szczególnie mięchem ...
Obserwuj wątek
    • hellious Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:14
      Nie.
      • tyssia Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:21
        Mnie tez nie
        • attiya Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 21:34
          niektórzy to nie mają po prostu życia własnego więc interesują się
          zyciem szczurów i anakond
    • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:16
      żeby na moich oczach nie karmili sąsiednich konsumentów bp
      > mnie to razi, a szczególnie mięchem ...
      Coz to za porównanie? z talerza jedzenie nie bedzie im uciekac, jak
      szczur anakondzie, prawda? Chodzi o fakt, ze ten gryzon jest żywy.
      • miruka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:17
        anakonda to porządny drapieżnik - nie zje padliny!
        • dlania Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:20
          To tak jak corocznie ludzie sie bulwersuja, że bieszczadzkie wilki zjadły tyle a
          tyle łań, tyle a tyle owieczek. Bo powinny przeciez skubać listki i obgryzać
          kore z drzew.
      • edunia73 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:21
        Anakonda je ść cos musi,ale jesli karmiona byłą żywym zwierzakiem
        to jest to okropne i sama bym sie wsciekła na miejscu tej
        pani.Niech to robia jeśli muszą ,ale robienie tego przy ludziach w
        miejscu gdzie moga byc dzieci to przegiecie.Po co w takim razie
        rzeźnie skoro mozna by wołowinke świeżutką kupic na
        miejscu ,zarzynając przy nas?
    • gacusia1 A co ona myslala,ze platki z mlekiem ... 17.12.08, 21:24
      anakonda dostanie na sniadanie,czy jak???? Glupie babsko,niedouczone
      jakies.
      • angazetka Re: A co ona myslala,ze platki z mlekiem ... 17.12.08, 21:27
        Wiesz, nie chodzi o to, CO ta anakonda jadła, bo nikt sie płatków z
        mlekiem nie spodziewał, tylko o to, że przy ludziach. Widok musiał
        być umiarkowanie miły.
        • gacusia1 No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:34
          skoro jest tam do kupienia/na wystawie anakonda to chyba logiczne,ze
          TAKIE ZWIERZE cos musi jesc,no nie???? A,ze przy ludziach? No i co z
          tego? A ludzie to ZWIERZAT nie zjadaja? Nie morduyja ich brutalnie
          by potem je zjesc ? Nie podcinaja gardel by krew wyplynela i na tej
          krwi przepyszna czernine gotuja??? W jakim Ty swiecie zyjesz,ze
          bulwersuje CIe anakonda jedzaca szczura?
          • angazetka Re: No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:38
            > Nie morduyja ich brutalnie by potem je zjesc ? Nie podcinaja
            gardel by krew wyplynela i na tej krwi przepyszna czernine gotuja???

            Nie wiem, jak Ty - ja nie morduję, nie podcinam i patrzeć na takie
            atrakcje nie zamierzam. Czerniny nie jadam.
            • gacusia1 Re: No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:41
              No pewnie,ze nie TY to robisz,tylko pan rzeznik,albo babcia na wsi.
              No ale szyneczka smakuje,co? I kurczaczek pieczony,hmmm???
              Hipokryzja!
              • angazetka Re: No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:42
                Nie, nie hipokryzja. Wiem, skąd się bierze mięso na stole, nie bój
                się. Co nie zmienia faktu, że nie chciałabym musieć patrzeć, jak
                zwierzę jest zabijane. Ty bys chciała?
                • gacusia1 Zdecydowanie nie chce patrzec 17.12.08, 21:50
                  ale mnie to NIE BULWERSUJE!!!! I to wlasnie jest sedno sprawy! Trza
                  miec swiadomosc a nie idiotycznie sie BULWERSOWAC tym,ze istnieje
                  cos takiego,jak LANCUCH POKARMOWY
                  • angazetka Re: Zdecydowanie nie chce patrzec 17.12.08, 21:52
                    Nie bulwersuję się tym, że istnieje łańcuch pokarmowy, raczej tym,
                    że ktoś w tym sklepie nie pomyslał, że takie widoki to średnia
                    atrakcja i że w sklepie mogą być np. małe dzieci.
                    • gacusia1 A co maja do tego male dzieci???? n/t 17.12.08, 23:58

                      • lola211 Re: A co maja do tego male dzieci???? n/t 18.12.08, 09:45
                        To maja, ze mogły byc swiadkami tego incydentu.Niedopuszczalne.

                        Moja mama ma koty, a jakos ich nie karmi na oczach swoich i naszych
                        zywymi myszkami.Ciekawe dlaczego nie ma takiego zwyczaju, skoro to
                        niby nic wielkiego- karmienie zywym gryzoniem drapieznika.Swieze
                        myszki szły by jak woda, patrzcie panstwo jaki pomysl na biznes.
              • nangaparbat3 Re: No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:51
                A Ty uwazasz, że Angazetka zjada szyneczke z zywego prosiecia? Polyka kurczatka
                zywcem?
                Tak?
                • gacusia1 A kto ja tam wie co i jak ona je??? .-))) 18.12.08, 00:01
                  Ale po pierwsze Anakonda nie jest Czlowiekiem i nie bedzie jadla
                  platkow z mlekiem ani wedzonej szyneczki(chociaz...) Po drugie
                  Angazetka nie jest anakonda i nie sadze by delektowala sie surowymi
                  szczurkami,kotkami,swinkami i czym tam jeszcze. Tak wiec porownanie
                  jest lekko nietrafione ,-) I am sorry...
                  --
                  Josh Demolka
                  https://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
                  https://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
          • insomnia0 Re: No,prosze Cie.... 17.12.08, 21:38
            zapewne Ci ktorych to zniesmaczyło nie zjadają zywych zwierzat i nie są przy ich
            zabijaniu. Nie rozumiem czemu sie dziwisz.. to nie jest cos co robimy i ogladamy
            na codzien. Ja nawet nie lubie patrzec jak mi krew pobierają... co nie oznacza
            ze nie robię raz na jakiś czas morfologii.
        • attiya Re: A co ona myslala,ze platki z mlekiem ... 18.12.08, 21:35
          no wiesz ...kiedyś ta anakonda musi jeść - a czekac pewnie 10 godzin
          do zamkniecia sklepu nie chce się jej....
          • lola211 Re: A co ona myslala,ze platki z mlekiem ... 18.12.08, 22:51
            Anakonda to nie kot- nie je 3 razy dziennie.Sadze ze 10 godz w te
            czy w tamta nie zrobi jej roznicy.Poza tym - jakos innym pracownikom
            sie udaje, bo nie slyszalam o masowych prostestach(a niechybnie by
            sie pojawily, gdyby to bylo czeste zjawisko).
    • insomnia0 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:24
      nie bulwersuje, ale nie chcialabym aby na oczach mojego dziecka i na moich
      działa sie ta "uczta".
      Oczywiscie przesadą było wzywanie służb.. nie mniej Pan mogł oszczedzic takiego
      widoku przypadkowe osoby.
    • moni73 Owszem , bulwersuje 17.12.08, 21:24
    • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:24
      Tak, bulwersuje. Naprawdę, nie chciałabym oglądać podobnych scen.
      Wiem, że anakonda coś jeść musi, ale patrzenie, jak jedno zwierzę
      pożera drugie - okropne. Trochę jak patrzenie na egzekucję.
      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:25
        Nie oglądałaś nigdy programów przyrodniczych?
        • insomnia0 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:26
          ja osobiscie zawsze przełączam.. nie ogladam.
          • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:27
            Rozumiem,ze nie jadasz mięsa.
            • edunia73 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:29
              Gryzelda ale niepotrzebne pytanie.Jemy mieso ,ale nikt zwierzaka
              nie zabija przy nas wink
            • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:29
              Takiego, które mi zwiewa z talerza, faktycznie nie jadam. I może
              jestem wynaturzona jakaś, ale nie mogę patrzeć na realistyczne sceny
              tortur w filmach, a co dopiero oglądać zabijanie naprawdę.
              • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:31
                Śmieszy mnie to.
                • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:35
                  Kwestia wrazliwosci po prostu.
                  Jednego nie rusza, drugiemu włacza sie od razu wspolczucie dla
                  zabijanego.
                  Natura jest okrutna, to fakt, ale to nie znaczy ze musimy na to
                  patrzec.
                  • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:38
                    No tak można być wrażliwą i udawać,że to inni tacy źli wkładając skórzane buciki
                    • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:50
                      Na skorzane buciki nie morduje sie specjalnie zwiarzat- przede
                      wszystkim sie je zjada, a skora idzie na galanterie.Co innego skora
                      z krokodyla cy futra z lisa- tu morduje sie tylko dla skory i
                      fanaberii ludzi.
                      Zreszta- to nie jest sednem sprawy.Sednem jest NAOCZNE
                      zabijanie.Wiekszosc ludzi nie chce na to patrzec i z szacunku dla
                      nich nie powinno sie ich stawiac w roli swiadka mimo woli.To tak
                      trudno zrozumiec?
                      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:00
                        A pani została skrępowana?MUSIAŁA na to patrzeć?Nie...
                • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:35
                  Proszę Cię bardzo.
            • insomnia0 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:35
              tak nie jadam "zyjącego mięsa".
              • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:35
                Pewnie też nie pełzasz co?
                • insomnia0 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:40
                  zdarza mi się czasem..
                • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:41
                  Przecież nie jest problemem to, że ta anakonda jadła, co jadła, bo
                  taka jej natura, tylko, że przy ludziach. Z jakichś powodów w naszym
                  kręgu kulturowym nie organizuje się już publicznych egzekucji i nie
                  morduje się zwierząt na targach.
                  • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:44
                    Pewnie pracownik miał zostać po pracy,coby ja nakarmić bo wrażliwe panie nie
                    mogą na to patrzeć.Jak nie mogą obrót przez lewe ramie i wymaszerować ze
                    sklepu,a nie alarmy wywoływać.
                    • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:51
                      > Pewnie pracownik miał zostać po pracy,coby ja nakarmić bo wrażliwe
                      panie nie mogą na to patrzeć

                      Przeciez tak z reguły robił.

                      > Jak nie mogą obrót przez lewe ramie i wymaszerować ze sklepu,a nie
                      alarmy wywoływać.

                      Pani chyba przyszła do sklepu po coś, np. po piasek dla kota, a jak
                      ze sklepu wymaszeruje, to już nie wróci. Insza sprawa, że zastanawia
                      mnie, jakie służby mogła wezwać.
                      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:54
                        Jak pani wrażliwa to niech nie chodzi do sklepów gdzie takie drapieżniki
                        trzymają,bo zawsze może trafić w porze posiłku.
                        Piasek dla kotka moze kupić w wielu innych miejscach.
                        • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:15
                          A Ty co? Zarabiasz na tej żywej karmie?
    • marghe_72 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:38
      Rozumiem, że karpika na święta nie będzie ? wink
      • insomnia0 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:44
        Mysle, że nie chodzi tu o to ze nie jadamy miesa czy ryb. chodzi o to ze nie
        lubimy tego obserwowac. Bo to nie jest przyjemne, natomiast juz oporządzone
        mieso- ryby to zupełnie inna sprawa.. Ja osobiście nie utożsamiam tego z zyjącym
        stworzeniem- mimo ze wiem. Jak widze schabowego na talezu- to dla mnie kotlet i
        nie zastanawiam się ze ten schabik był kiedys fragmentem swinki. wink
        • gacusia1 No to sie do diaska,nie gap!!! n/t 17.12.08, 21:46

          • insomnia0 proponuje melise-w duzych ilosciach 17.12.08, 21:51
            j.w.
            • gacusia1 Wole Kawe ,-PPPPP 18.12.08, 00:02

              • insomnia0 kofeiny masz nadmiar.. 18.12.08, 09:05

        • babcia47 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 23:08
          dla mnie to "czysta" hipokryzja..co prawda cywilizacja pozbawiła nas
          takiej konieczności ale jeszcze całkiem niedawno wiekszośc ludzi
          własnorecznie zabijała swoje "jedzenie" a ja jako dziecko się temu
          przyglądałam i nie dostałam z tego powodu jakiś schiz. Moje babki i
          ciotki bardzo zręcznie i humanitarnie skracały drób o głowę na
          pieńku, nawet chyba widziałam mame w akcji..a do niedawna karpie na
          świeta z powodów logistycznych i braku pojemnych zamrazalników w
          lodówkach były kupowane dużo wcześniej, zasiedlały na kilka dni
          wannę a potem ktos z rodziny pozbawiał je życia..nierzadko na oczach
          dzieci..Podejrzewam, że w razie gdyby nam się cywilizacja skonczyła,
          w razie jakiejś kleski lub wojny kazda z bulwersujacych sie widokiem
          karmionej anakondy sama by latała za takim szczurem i zabiła go
          własnymi rękami byle nakarmić czymkolwiek dziecko lub zaspokoić
          własny głód, jak to ma miejsce nawet obecnie w wielu krajach
          ogarniętych wojną..
          • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 23:43
            > całkiem niedawno wiekszośc ludzi własnorecznie zabijała
            swoje "jedzenie"

            Całkiem niedawno kobiety nie miały prawa głosu. Mam się tym
            zachwycać?

            > Podejrzewam, że w razie gdyby nam się cywilizacja skonczyła,
            > w razie jakiejś kleski lub wojny kazda z bulwersujacych sie
            widokiem
            > karmionej anakondy sama by latała za takim szczurem i zabiła go
            > własnymi rękami byle nakarmić czymkolwiek dziecko lub zaspokoić
            > własny głód, jak to ma miejsce nawet obecnie w wielu krajach
            > ogarniętych wojną..

            Pewnie tak. Rozbitkowie w Andach jedli zwłoki współpasażerów, by
            przeżyć. Ale co to zmienia w tej dyskusji?
            • babcia47 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 23:57
              > Pewnie tak. Rozbitkowie w Andach jedli zwłoki współpasażerów, by
              > przeżyć. Ale co to zmienia w tej dyskusji?
              ano chociazby to, ze jest to samo zycie i udawanie przed dzieckiem,
              że swiat jest idealny i bajkowy nie ma sensu, bo predzej czy później
              samo zobaczy, ze jest inaczej..łatwiej to przyjmie z odpowiednim
              komentarzem rodzica niz utrzymywane w przedswiadczeniu, ze swiat
              jest "sielski, anielski"
              • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 00:04

                TaaaaaK?
                To proponuje zażądac, zeby świnie szlachtowane były w wielkich witrynach - zeby
                dzieciom wody z mózgu nie robic, a dorosli nie popisywali sie hipokryzją.
                • babcia47 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 00:28
                  Nieee! lepiej powiedzmy dzieciom, ze kotlety rosną na drzewach..tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 00:33
                    Ależ mów!
          • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 00:00
            I naprawdę nie widzisz róznicy miedzy obcieciem kurze głowy a spozywaniem jej
            zywvcem?
            Kolega opowiadal mi dzisiaj, ze jako dziecko widzial zaskrońca zjadajacego żabę
            - i to nie trwało krotko, przeciwnie.
            Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko anakondzie czy zaskrońcowi, posilajacym sie
            zgodnie z ich naturą - mam natomiast przeciw ludziom, ktorzy patrząc na ich
            posiłek odcinaja sie od przerażenia i cierpienia tegoz posilku.
            • babcia47 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 00:20
              > Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko anakondzie czy zaskrońcowi,
              posilajacym sie
              > zgodnie z ich naturą - mam natomiast przeciw ludziom, ktorzy
              patrząc na ich
              > posiłek odcinaja sie od przerażenia i cierpienia tegoz posilku
              ..jeżeli sadzisz, że świnia lub krowa przywiezione do rzeźni nie
              zdaja sobie sprawy z tego co je czeka, ze nie cierpią (czasem
              godzinami) to się grubo mylisz!! Jeżeli nie słyszałaś, ze drób
              karmiony na siłę dla uzyskania stłuszczonych watróbek (przysmak wart
              duze pieniadze)potrafi wręcz popełniac samobójstwo tłukąc głowa w
              ścianę i przez swoje krótkie życie znosi okropne cierpienia..to tez
              sie dziwię..jezeli jadasz drób a słyszałaś o "fabrykach" drobiu
              gdzie całe zycie zwierzecia jest pasmem udręk..to przy tym wszystkim
              sam moment smierci to pestka..Szczury hodowane na posiłek dla węży
              tez raczej nie mają słodkiego życia i nie opływaja w dostatki..tak,
              że sam finał jest tu tylko drobiazgiem..a moze i uwolnieniem!
              • vibe-b Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 11:23
                babcia47 napisała:

                > > Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko anakondzie czy zaskrońcowi,
                > posilajacym sie
                > > zgodnie z ich naturą - mam natomiast przeciw ludziom, ktorzy
                > patrząc na ich
                > > posiłek odcinaja sie od przerażenia i cierpienia tegoz posilku
                > ..jeżeli sadzisz, że świnia lub krowa przywiezione do rzeźni nie
                > zdaja sobie sprawy z tego co je czeka, ze nie cierpią (czasem
                > godzinami) to się grubo mylisz!! Jeżeli nie słyszałaś, ze drób
                > karmiony na siłę dla uzyskania stłuszczonych watróbek (przysmak
                wart
                > duze pieniadze)potrafi wręcz popełniac samobójstwo tłukąc głowa w
                > ścianę i przez swoje krótkie życie znosi okropne cierpienia..to
                tez
                > sie dziwię..jezeli jadasz drób a słyszałaś o "fabrykach" drobiu
                > gdzie całe zycie zwierzecia jest pasmem udręk..to przy tym
                wszystkim
                > sam moment smierci to pestka..


                no ale wiesz, Babcia, one nie musza na to patrzec i jest klawo jak
                cholera big_grin najwazniejsze jest to, zeby zaden niekomfortowy obraz nie
                zaklocil dobrego samopoczucia. Za to w obronie szczura staja
                murem big_grin . Co za obluda ! Jasne jest jak slonce ze te wydelikacone w
                tym watku sprzeciwiaja sie nie tyle cierpieniom zwierzat co
                zaklocaniu wlasnego spokoju . To trzeba tak od razu, mile panie, a
                nie udawac swietoszkow big_grin poruszonych losem zwierzat.
                ps. a jakie miesko dzis na obiadek, bedzie ? A szyneczka na swieta
                juz kupiona?
                • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 11:29
                  Wypowiem sie za siebie- praktycznie miesa nie jadam, wiec nie
                  wpisuje sie w twoja teorie.
                  Jak mogę, no..
                  • babcia47 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 12:21
                    "praktycznie" czyli jednak jadasz?
                    • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 14:15
                      Owszem ,zdarza mi sie, bo idac np w gosci czy do restauracji nie
                      krece nosem na dania miesne.Natomiast na co dzien miesa unikam.
      • cora73 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:44
        Nie bulwersuje ale zwyczajnie brzydzi. Dlatego pewnie jedni trzymaja
        w domu krolika inni wlasnie anakondesmile
        • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:48
          Przypomniało mi się: kiedyś znalazłam przy domu królika,
          wystawionego zimą na smierć przez kogoś, komu się widać prezent
          gwiazdkowy znudził. Nie wiedzieliśmy, co z nim zrobić, dano więc
          ogłoszenie, że mamy królika na sprzedaż. Zadzwonił jeden pan, chciał
          go kupić na pokarm dla swojej anakondy. Królik zatem został u nas,
          bo jakoś nikt w rodzinie nie miał odwagi biedaka oddać na pożarcie.
          • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:49
            No i?
            • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:54
              No i nic, refleksja na boku a propos miłośników królików i anakond.
              • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:55
                Ale już nie poszłaś następnego dnia i nie wykupiłaś wszystkich królików prawda?
                • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:00
                  Nie leżało to w moich możliwościach. Wystarczy, że jednego
                  dwukrotnie uratowaliśmy od śmierci.
                  • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:04
                    Możesz wierzyć,że sprzedawca nie podał szczura którego trzymał w domu.
                    • doral2 zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:15
                      proszę od dzisiaj anakondy karmić kanapkami z szyneczką i konserwowym ogórkiem!
                      na talerzyku!! z herbatką!
                      a nie tak po chamsku surowe mięso i na dokładkę niebadane, jeść!
                      • nangaparbat3 Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:17
                        W ogole nie zrozumiałaś, o czym ta dyskusja.
                        • doral2 Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:39
                          nangaparbat3 napisała:

                          > W ogole nie zrozumiałaś, o czym ta dyskusja..."

                          zrozumiałam bardzo dobrze. swego czasu miałam w domu hodowlę sześciu węży
                          karmionych żywymi myszami, tym dwa karmione były mysimi oseskami. myszy i oseski
                          też hodowałam w domu.

                          i w tym akurat temacie wiem więcej niż ty.
                          • nangaparbat3 Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:42
                            Jak to sie pisze?
                            ROTFL?
                            • doral2 Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:45
                              a coś mówiłam o przyglądaniu się?? bo sobie jakoś nie przypominam...
                              za to przypominam sobie coś o kanapkach z szyneczką i ogórkiem.
                              oraz o wrażliwości ludzkiej w okolicach świąt bożego narodzenia, która to
                              wrażliwość im przechodzi tuż po świętach.

                              na marginesie - wzywanie służb z powodu karmienia anakondy żywym szczurem,
                              uważam za przejaw histerii. nie do tego służby zostały powołane.
                              • cathy1976 Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:53
                                nie Doral, to oznaka wyjątkowej szlachetnosci. Nie wiesz?
                          • angazetka Re: zgłaszam wniosek!!! 17.12.08, 22:50
                            I co, zapraszałas sąsiadów, by patrzyli, jak anakondy jedzą te mysie
                            oseski na podwieczorek?
                          • lola211 Re: zgłaszam wniosek!!! 18.12.08, 09:52
                            No i dlatego nie jestes w stanie widocznie zrozumiec, ze innych to
                            rusza i dlatego nie chca w domu wezy i nie chca ich karmic zywymi
                            stworzeniami i nie chca tego ogladac.
    • cathy1976 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 21:47
      ludzie nie mają problemów.

      poza tym nie lubię szczurów
      brawa dla anakondy- ma moje pełne poparcie.
    • insomnia0 płuco!;) 17.12.08, 21:53
      jw
      • gacusia1 Zdechlo? n/t 18.12.08, 00:01

        • insomnia0 opluło ;) 18.12.08, 09:06

    • nangaparbat3 jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 22:03
      Że są ludzie, ktorym nie wlącza się empatia wobec zjadanego żywcem zwierzaka,
      ktorzy kupuja sobie zwierzęta, ktore muszą karmic innymi żywymi zwierzętami.
      Że robią to na oczach dzieci, a nawet dzieci wlaczają w karmienie.
      Nie bulwersuje mnie natomiast anakonda na wolnosci jedzaca upolowane przez
      siebie stworzenia, choc ogladac tego tez nie mam ochoty, nawet na filmie.
      • minerallna Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 22:27
        To chyba normalne, że jedne zwierzęta jedzą drugie i nawet małym dzieciom należy to mówić i stopniowo pokazywać. I to od najmłodszych lat.
        Pewnie, że dzieci płaczą za np:króliczkiem czy myszką-które stały się pokarmem dla innego zwierzęcia, ale to jest normalne! Zarówno w niewoli jak i w naturze. Bo kto zabroni hodowli takich zwierząt???
        p.s.:nie posiadam i zamierzam posiadać żadnych w/w zwierząt
        • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 22:37
          minerallna napisała:

          > To chyba normalne, że jedne zwierzęta jedzą drugie i nawet małym dzieciom należ
          > y to mówić i stopniowo pokazywać. I to od najmłodszych lat.



          Jasne - zwlaszcza pokazywac od najmlodszych lat.

          W moim mniemaniu NORMALNE dziecko za nic nie chcialoby tego ogladac - ale widac
          normy sie zmieniają.
          • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 22:51
            Z moich obserwacji wynika, że dzieci przodują w dręczeniu zwierząt i póki im się
            nie wbije do głowy, że zwierzę odczuwa i nie wolno tego robić, to będą
            eksperymentować na kotkach/pieskach. Rolą rodzica jest wyjaśnić świat, a nie
            chronić przed wszelkim stresem. Po to mamy rozum, żeby wiedzieć, że śmierć sama
            w sobie nie jest zła, tylko kontekst wpływa na jej ocenianie. Tak jak w
            przykładzie z nożem, można nim zrobić pyszne jedzenie a można zabić, nóż sam w
            sobie nie jest zły. Tak samo ja pokazałabym dziecku np. jak pająk czy kot
            polują, z odpowiednim wyjaśnieniem, że taka jest natura, one robią to po to aby
            przetrwać, człowiek nie może dręczyć i zabijać zwierząt dla przyjemności zabawy.
            • angazetka Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 22:55
              > Z moich obserwacji wynika, że dzieci przodują w dręczeniu zwierząt

              Wszystkie? Ja nie dręczyłam, może mi dość wcześnie wytlumaczono, co
              należy.

              > Tak samo ja pokazałabym dziecku np. jak pająk czy kot
              > polują, z odpowiednim wyjaśnieniem, że taka jest natura

              Mnie nie pokazywano i ja nie zamierzam. Sorry, nie kręci mnie to.
              • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:02
                No przecież nie wszystkie, nie widziałam wszystkich dzieci świata tongue_out W życiu
                społecznym nie ma bezwzględnych reguł. Ja piszę, co wynika z moich obserwacji
                różnych dzieci.

                A ja tobie nie proponuję pokazywania, każdy żyje jak mu się podoba. Ja zamierzam
                wychować dziecko w poszanowaniu życia i niezabijaniu bez powodu, ale pokażę też
                zwyczaje zwierząt, a nuż potomek zostanie jakimś biologiem czy weterynarzem? wink)
            • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:02
              Pokazujac dziecku pajaka czy kota polującego na inne zwierzę i zjadajacego go,
              pokazujesz mu, ze Ci sie to podoba.
              Możesz byc spokojna, ze tak empatii dziecka nie nauczysz.
              Pokazywanie dziecku zjadanych zywcem zwierząt nie jest wyjasnianiem swiata, a
              lekcja okrucieństwa.
              Chronienie dziecka przed takimi widokami, nie jest "chronieniem go przed kazdym
              stresem".
              Zauważ, ze najokrutniejsze są zawsze wojny chlopskie - mozesz odkryjesz zwiazek?
              Czy to zbyt trudne?
              • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:08
                nangaparbat3 napisała:

                > Pokazujac dziecku pajaka czy kota polującego na inne zwierzę i zjadajacego go,
                > pokazujesz mu, ze Ci sie to podoba.

                Nie musi mi się podobać, taka jest natura. Powinni zabronić filmów przyrodniczych?

                > Możesz byc spokojna, ze tak empatii dziecka nie nauczysz.

                Jestem spokojna, bo wiem, że nauczę.
                • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:16
                  A co z wojnami chlopskimi?
                  Szela, Wolyń, domowa w Hiszpanii - ze sie ludzi piłą rżnęło, na płot nadziewało?
                  Taka ta empatia, jak się czlowiek od dziecka na zabijanie patrzy.
                  • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:22
                    Proszę cię przeczytaj jeszcze raz to, co ja napisałam. Nie każda śmierć jest
                    zła. Patrzenie na jedną śmierć wywoła traumę, na inną zainteresowanie
                    przyrodnicze. Śmierć myszy upolowanej przez kota ma sens, śmierć poprzez wbicie
                    na pal nie ma sensu, jest żądzą krwi i okrucieństwem. Zabicie zdrowego psa dla
                    kaprysu to zbrodnia, zabicie śmiertelnie chorego, cierpiącego psa to przysługa.
                    I właśnie tego chce nauczyć swoje dziecko, umiejętności rozróżniania kontekstu,
                    żeby kiedyś jak dorośnie i zobaczy rozszarpane, dogorywające zwierzę potrafiło
                    je miłościwie dobić, a z drugiej strony widząc dzieci bezmyślnie dręczące kota
                    umiało stanąć w jego obronie.
                    • angazetka Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:28
                      > Patrzenie na jedną śmierć wywoła traumę, na inną zainteresowanie
                      > przyrodnicze.

                      Patrzenie na każdą smierć może wywołać... nie, że traumę, ale szok
                      na pewno. Ja, dorosła kobieta, nie czułabym przyrodniczego
                      zainteresowania, patrząc, jak kot zabija mysz.
                      Natomiast ostatnie zdanie popieram, tylko zamierzam dążyć do tego
                      ideału innymi środkami.
                    • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:29
                      masz zamet w glowie.
                      Jeśli nawet smierc nie zawsze jest zła, to bycie zabijanym i zjadanym zawsze
                      jest wielkim cierpieniem i ono jest istota sprawy.
                      Jesli pokazujesz dziecku potwornie cierpiacą zywa istotę i mowisz mu, ze moze na
                      to patrzec i nie rzucac sie na ratunek, tylko spokojnie sie przygladac, bo w tym
                      konkretnym kontekscie zadawanie męki jest OK, hodujesz zwyrodnialca. Takich
                      rozróznień jest w stanie dokonywac tylko czlowiek w pełni dojrzały, na przyklad
                      chirurg operujacy bez znieczulenia, by ratowac zycie. Ale na pewno nie dziecko.
                      • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:33
                        nangaparbat3 napisała:

                        > masz zamet w glowie.
                        hodujesz zwyrodnialca.

                        Dziękuję za miłą dyskusję. Dobrej nocy nangaparbat3 smile
                        • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 17.12.08, 23:36
                          Daruj sobie, nie bedę udawac, ze mam jakakolwiek ochotę na wymiane uprzejmości w
                          tym kontekscie.
                      • babcia47 Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 23:30
                        > masz zamet w glowie.
                        mam wrażenie, że to Ty masz zamęt w głowie a conajmniej jesteś "nie
                        z tego świata"..śmierć ze starosci lub jako pokarm jest częścia
                        zycia i natury niezaleznie od tego czy to Ci sie podoba czy nie i
                        dziecku równiez to trzeba opowiedzieć tak jak to, że woda jest
                        mokra, liscie jesienia opadaja a wieczorem słońce zachodzi..trzeba o
                        tym powiedziec i wytłumaczyc by nie miało potem nastawienia do
                        natury niczym egzaltowana pensjonarka, która kotu z pyska mysz by
                        wydarła a lwu antylopę..ja swoim dzieciom to tłumaczyłąm i było to
                        konieczne, bo wczesniej czy później kazdy człowiek zetknie sie z
                        istnieniem łańcucha pokarmowego chocby pytajac mamy skad jest ta
                        kiełbasa lub kotlet..Jeżeli ktoś dopuszcza w swoim pozywieniu,
                        ubraniu, kosmetykach produkty pochodzenia zwierzecego, to hipokryzją
                        jest użalanie się nad losem wykorzystanych w ten sposób
                        zwierząt..nie ma się co czarować..jesteśmy drapieżnikami i
                        odwracanie głowy lub podnoszenie larum gdy widzimy naocznie tego
                        przykłady jest co najmniej śmieszne...a dodatkowo moze przyjść taki
                        moment, że zabraknie pośredników w zabijaniu "jedzonka" i trzeba
                        bedzie to zrobic własnoręcznie..i co wtedy?
                        • angazetka Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 23:51
                          > śmierć ze starosci lub jako pokarm jest częścia
                          > zycia i natury niezaleznie od tego czy to Ci sie podoba czy nie i
                          > dziecku równiez to trzeba opowiedzieć

                          Opowiedzieć - jasne. Pokazać - no nie wiem. Po co?

                          > jesteśmy drapieżnikami

                          O, to pewna nowość z dziedziny biologii.

                          > odwracanie głowy lub podnoszenie larum gdy widzimy naocznie tego
                          > przykłady jest co najmniej śmieszne...

                          Dlaczego śmieszne? Naprawdę trzeba patrzeć na zabijanie jednego
                          zwierzęcia przez inne albo na inne zjawiska, również bedące
                          częścią "natury" (wymioty, agonia itd.)?

                          > dodatkowo moze przyjść taki
                          > moment, że zabraknie pośredników w zabijaniu "jedzonka" i trzeba
                          > bedzie to zrobic własnoręcznie..

                          I w związku z tym, że mogą nastąpić sytuacje ekstremalne, mam dziś
                          ochoczo patrzeć, jak anakonda zjada szczura?


                          • babcia47 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:11
                            > Opowiedzieć - jasne. Pokazać - no nie wiem. Po co?
                            dlatego, ze moze byc konieczny odpowiedni komentarz..i lepiej by był
                            autorstwa rodzica niz np. kolegi cieszącego sie z oglądania krwawych
                            scen..
                            > > jesteśmy drapieżnikami
                            > O, to pewna nowość z dziedziny biologii.
                            nie wiem co na to biologia, wiem, że temat kontrowersyjny ale nawet
                            małpy z którymi mamy wspólnych przodków polują i zjadają na mniejsze
                            zwierzęta..w tym małpy(!)..a co do człowieka to chyba znajdowane są
                            dowody, że od setek tysiącleci prowadził mysliwski tryb życia?
                            > Dlaczego śmieszne? Naprawdę trzeba patrzeć na zabijanie jednego
                            > zwierzęcia przez inne albo na inne zjawiska, również bedące
                            > częścią "natury" (wymioty, agonia itd.)?
                            o ile sie nie myle nie ma obowiązku patrzenia a dla niektórych może
                            być to ciekawe z biologicznego punktu widzenia..pozatym uwierz mi,
                            że ginące zwierzę nie wymiotuje, chyba, że umiera z powodu choroby
                            trzewnej..Dla niektórych widok "śmierci" może mieć też znaczenie
                            poznawcze..kazdego ten fakt fascynuje i intryguje..dla kazdego
                            kiedyś przyjdzie ten moment i może chcą się dowiedziec czego mogą
                            wtedy oczekiwać..
                        • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:06
                          Wiesz co, jesli nie widzisz roznicy miedzy MOWIENIEM o czyms a ASYSTOWANIEM, to
                          rzeczywiscie, trudno sie porozumiec.
                          • babcia47 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:41
                            fakt, że ktoś czegoś nie zobaczy nie sprawi, ze to nie będzie
                            istniało..a w naturze człowieka jest chęć poznania i tych
                            rzeczy "sielskich, anielskich" i tych, które nie są zbyt estetyczne
                            dla pewnych ludzi i nie pasuja do wydumanego obrazu idealnego
                            swiata. Dla mnie sam widok jedzącego węża byłby ciekawy z powodu
                            budowy ich szczek, które pozwalają na jedzenie wiekszych ofiar niz
                            ich głowy.. no i ciekawi mnie jak to robia nie mając łap..niestety
                            anakondy jedza tylko żywy pokarm, jak zresztą spora część innych
                            drapieżników..a mój własny kot przynosił mi czasem żywa mysz bym sie
                            pobawiła zabijając ja i zjadłą (taki troskliwy o moje wyzywienie i
                            rozrywki) kiedy nie udało się mu jej zabrac i odnieść na łakę (tylko
                            gdy był juz najedzony) czasami dobijał i zjadał..byłam wredna i nie
                            wygoniłam go z tego powodu z domu..mało tego czasem w ten sam sposób
                            próbował "zadbać" o moje dzieci smile)
                    • katia.seitz Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 10:57
                      > Śmierć myszy upolowanej przez kota ma sens,

                      Zależy, dla kogo. Dla myszy chyba nie ma sensu, dla kota na pewno tak smile
                      • erba Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 12:44
                        Dla myszy też. W podstawówce na biologii przerabia się tematy związane z
                        naturalnym łańcuchem pokarmowym oraz omawia problem, co dzieje się, kiedy w
                        przyrodzie zabraknie naturalnego wroga. Ewolucja mówi, że przeżywają jednostki
                        najbardziej przystosowane, czyli najzdrowsze i najsprytniejsze, więc z
                        perspektywy myszy jako gatunku istnienie kota jest jak najbardziej sensowne smile)
          • demonii.larua Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 08:36
            > W moim mniemaniu NORMALNE dziecko za nic nie chcialoby tego ogladac
            Ha! Mam zatem nienormalne dzieci! <rotfl>
          • babcia47 Re: jak cholera mnie bulwersuje 18.12.08, 23:11
            jako małe dziecko spędzałam duzo czasu na wsi i często widywałam np.
            koty zjadające upolowane myszy i jakoś byłam to w stanie
            zrozumieć..no ale moze ja nie byłam NORMALNA..hmm
            • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:09
              Tu nie chodzi o zrozumienie, tylko o emocje.
              O takie dziwo, co sie nazywa empatia - i najwyraźniej jest w zaniku.
              • babcia47 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:25
                ..odnosnie empatii to wiecej mam szacunku dla ludzi, którzy
                zrezygnowali z jedzenia miesa z powodu poglądu na poszanowanie
                innego zycia niz dla "niesozerców" bulwersujacych sie widokiem
                zabijania swojego pozywienia lub widoku innego mięsozercy
                spozywajacego swój posiłek..jak pisałam juz wczesniej jest to dla
                mnie "czysta hipokryzja". Jeżeli ktos godzi sie na taki los innego
                stworzenia dla zaspokojenie własnego głodu lub upodobań kulinarnych
                to litowanie się nad jego losem trudno ocenic inaczej jak "śmieszne"
                • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 00:32
                  Czym innym jest abstrakcyjne litowanie sie, czym innym instynktowna, emocjonalna
                  reakcja na to co tu, teraz, obok.
                  • doral2 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 10:17
                    nangaparbat3 19.12.08, 00:32 Odpowiedz
                    Czym innym jest abstrakcyjne litowanie sie, czym innym instynktowna, emocjonalna
                    reakcja na to co tu, teraz, obok. "

                    dokładnie tak.
                    i tu w tym waciku właśnie mamy żywe przykłady abstrakcyjnego litowania się oraz
                    czystej hipokryzji.
                • nangaparbat3 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 15:22
                  Strasznie duzo fantazjujesz na mój temat.
                  Żeby było jasne: mnie nie bulwersuje widok węza jedzacego szczura - w ogole.
                  Aczkolwiek budzi we mnie silne emocje.
                  Natomiast bulwersuje mnie pomysł raczenia tym widokiem dzieci, jakoby celem
                  poznawania świata.
                  Bulwersuje mnie brak empatii w stosunku do stworzenia, ktore jest tu i obok i
                  strasznie cierpi. Nie widze podobieństwa do kotleta na talerzu.
                  Miałam w zyciu napady wegetarianizmu, właśnie z powodu cierpienia zwierząt,
                  niestety nieudane. Jest to mój problem, ktory ma wiele aspektow,
                  najróżniejszych. Jednak nie widze zwiazku z tematem.
                  Myslę, ze byłabymn zdolna własnoręcznie zabic zwierzę, gdybym nie miała innego
                  wyjścia. Natomiast nie wybaralaby zawodu rzeźnika - i moze jest jakas przyczyna,
                  dla której nazwanie kogos tym słowem nie jest komplementem.
                  Kiedy trzeba było uspic moją kotkę, jedenastoletnia córka była przy tym, przez
                  cały czas. I uwazam, ze to było dobre.

                  Żeby juz skończyc: nie chodzi mi o litowanie sie nad czyimkolwiek losem, tylko
                  na zwykły odruch - lub jego brak - na to, ze ktos obok mnie ginie i cierpi. Albo
                  sie ma te odruchy, albo nie. Wielszosc ludzi nie ma (vide doswiadczenie Milgrama
                  z rażeniem pradem) - i to wyjasnia rózne dziwne rzeczy, zwane pieknie
                  "nieludzkimi", jakie jedni ludzie wciaż robia innym ludziom.
          • mama303 Re: jak cholera mnie bulwersuje 19.12.08, 21:44
            nangaparbat3 napisała:

            >
            > W moim mniemaniu NORMALNE dziecko za nic nie chcialoby tego
            ogladac - ale widac
            > normy sie zmieniają.

            Myślę, że nie tylko dziecko. Normalny człowiek nie chciałby tego
            oglądać.

      • gacusia1 Sugerujesz wiec 18.12.08, 03:46
        by anakonda w sklepie jadla "kanapeczki z ogoreczkiem
        konserwowym",tak? A anakonda na wolnosci moze pozrec co tylko jej
        sie spodoba,nawet ciebie? A jaka jest roznica pomiedzy anakonda na
        wolnosci i w sklepie zoologicznym? Czy przez to,ze jest uwieziona
        nagle ma zmienic swoje upodobania kulinarne,bo tobie przeszkadza jej
        styl odzywiania?
        • angazetka Re: Sugerujesz wiec 18.12.08, 10:48
          > A jaka jest roznica pomiedzy anakonda na wolnosci i w sklepie
          zoologicznym?

          Taka, że anakondy na wolności nie spotkam, a w zoologiku mogę.

          > Czy przez to,ze jest uwieziona
          > nagle ma zmienic swoje upodobania kulinarne,bo tobie przeszkadza
          jej styl odzywiania?

          Tia, bo dokładnie o to chodzi w tym wątku.
          • lola211 Re: Sugerujesz wiec 18.12.08, 11:15
            > > A jaka jest roznica pomiedzy anakonda na wolnosci i w sklepie
            > zoologicznym?

            Na wolnosci gryzon ma szanse uciec.A w terrarium jest po prostu
            podsuwany pod nos jego wrogowi.
            • gryzelda71 Re: Sugerujesz wiec 18.12.08, 11:34
              Ja wiem,że wygodniej wierzyć,że ten gryzoń zawsze ucieka.Ale życie to nie bajka
              niestety.
              • lola211 Re: Sugerujesz wiec 19.12.08, 21:07
                Jakie kurde ZAWSZE?
              • mama303 Re: Sugerujesz wiec 19.12.08, 22:02
                gryzelda71 napisała:

                > Ja wiem,że wygodniej wierzyć,że ten gryzoń zawsze ucieka.Ale życie
                to nie bajka
                > niestety.

                a w klatce z anakondą nie ma szans nigdy uciec. I to ma byc takie
                piękne?
                • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 19.12.08, 22:26
                  > a w klatce z anakondą nie ma szans nigdy uciec. I to ma byc takie
                  > piękne?
                  zwierzęta w rzeźni też bardzo rzadko mają okazję uciec...i nikt nie
                  pisze tu o tym, ze to jest piękne..ile, że po prostu stanowi część
                  natury..dla człowieka zainteresowanego biologia może to byc ciekawe
                  (obejrzenie takiego karmienia)..mozliwe, ze ktos to obejrzy chetnie
                  by zaspokoic niezdrowa ciekawośc i z niskich pobudek..ale to juz
                  jego problem..natomiast osoba wrazliwa na takie widoki..powinna ich
                  po prostu nie ogladać. Anakonda i tak zje swojego, żywego szczura, a
                  jeżeli przy okazji ktos to zobaczy "na zywo" zamiast w postaci
                  filmu..to w czym problem? Sama oglądałam na Animal lub NG film w
                  którym pokazano w jaki sposób wąż dusiciel zjada antylopę..tyle, że
                  przed posiłkiem ja udusił..czy jest to niezdrowa
                  ciekawość..hmm..gdyby człowiek nie był "ciekawski" to pewnie jeszcze
                  siedzielibysmy w jaskiniach lub na drzewie..
                  • nangaparbat3 Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 19:10
                    >>>zwierzęta w rzeźni też bardzo rzadko mają okazję uciec...i nikt nie
                    pisze tu o tym, ze to jest piękne..ile, że po prostu stanowi część
                    natury..

                    Rzeźnia jako częśc natury? No no.

                    Za to rozkladajace sie zwloki naszych rodzicow to na pewno czesc natury - mamy
                    je oglądac?
                  • mama303 Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 20:33
                    babcia47 napisała:


                    > zwierzęta w rzeźni też bardzo rzadko mają okazję uciec...

                    I chciałabyś aby można to było sobie pooglądać np w sklepie mięsnym?
                    • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 23:26
                      > I chciałabyś aby można to było sobie pooglądać np w sklepie
                      mięsnym?
                      ..nie, widziałam juz jako dziecko w czasie wizyt na wsi u dziadków i
                      ciotek..traumy nie dostałam, zwierzątek w tajemnicy nie męczę, nie
                      zabijam w wymyslny sposób, nie ćwiartuję i nie bawię się ich
                      narzadami..posiadam(a raczej jestem posiadana przez) spore stadko
                      zwierzaków uratowanych i wyleczonych po tym jak różni wrażliwce
                      wyrzucili je w okolicy mojego domu gdy przestały byc słodziutkie lub
                      zachorowały (mieszkam przy trasie wylotowej z miasta) jeżeli mam
                      ciągoty poznawcze to włączam odpowiedni kanał w TV..ale nie
                      bulwersuje się widokiem tego co natura sobie wymyśliła w kwestiach
                      kulinarnych różnych stworzeń..ptaszki spozywaja robaki żywcem..a
                      przecież uważa się to za pożyteczne..nikt nie leci na ratunek
                      gąsienicy, nie wyrywa jej z ptasiego dzioba i nie roztkliwia się nad
                      jej losem..choc pewnie też dla niej to również osobista tragedia..
                      • maurra Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 23:37
                        a opisy własnego samarytaństwa to czemu mają służyć? Udowodnieniu, ze jest jakas
                        jedyna właściwa wersja wrażliwości i właśnie ty ja posiadłaś?
                        Bo my z mężem również zbieramy z pobocza rozjechane koty i w żaden sposób nie
                        koliduje to z moją niezgodą na oglądanie cierpień zjadanego żywcem gryzonia.
                        Jak widzisz kociaka zagryzanego przez dwa bezpańskie psy to też obserwujesz w
                        skupieniu/z uwagą/bez emocji/ze zrozumieniem dla prawideł matki-natury bo taka
                        natura świata, taki instynkt, taki life?
                        • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 23:51
                          ratowanie przed zagryzieniem (psy kotów nie jadają) to cos innego
                          niż wyciąganie wężowi "jedzenia" z paszczy..tongue_out..a
                          opis "samarytaństwa" jest odpowiedzią dla tych, którzy uważają, że
                          tylko zwyrodnialcy czy inne "patologie" skłonne do okrucienstwa są w
                          stanie spokojnie znieśc widok np. ucinania łba kurze..trudno..jak
                          chce się mieć rosołek i mięsko na objad to jakos trzeba tą kurę
                          usmiercić..ja w odróżnieniu od anakondy nie jadam niczego
                          żywcem tongue_out..oczywiscie można nie patrzeć..ale losu kury to nie
                          zmieni..oczywiscie piszę o sytuacji gdy z jakis poowodów byłam tego
                          swiadkiem, bo nie umawiałam się specjalnie na "seans" ucinania kurze
                          głowy czy usmiercanie innego zwierzaka, którego potem jadłam..nie
                          powiem, często ze smakiem..
                      • nangaparbat3 Re: Sugerujesz wiec 20.12.08, 23:44
                        1. Poniewaz tych, co nie zyczą sobie publicznego spozywania, nazywaja w tym
                        wątku "wrażliwcami", skoro piszesz o opiekowaniu sie zwierzętami wyrzuconymi
                        przez "wrażliwców", sugerujesz, ze ci co nie chca ogladac zjadania żywcem
                        wyrzucaja zwierzeta.
                        To bzdura i grube przegiecie.
                        2. po raz setny: nie bulwersuje zjadanie, tylko ogladanie i opowiadanie, ze to
                        pouczajacy widok dla dizeci. I nieszkodliwy.
                        Widzialam kiedys wiejskiego czterolatka, który zobaczyl jak zabijano "jego"
                        ciele - przeplakiwal całe noce, z czegop dziadkowie, ktorzy mu ten pokaz
                        urzadzili, wydawali sie nawet byc dumni.
                        • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 00:03
                          skoro piszesz o opiekowaniu sie zwierzętami wyrzuconymi
                          > przez "wrażliwców", sugerujesz, ze ci co nie chca ogladac zjadania
                          żywcem
                          > wyrzucaja zwierzeta.
                          niestety znam takich i co gorsza jest to m.in. moja mama..co prawda
                          nie wyrzuciła z samochodu za miastem ale oddała podarowana (za jej
                          zgoda i chęcią) rasową jamniczkę na wieś w bardzo nieciekawe dla
                          niej warunki. Sama, w czasie gdy mieszkała na wsi, zabijała przyszły
                          pokarm..ale deklaruje podobną wrażliwośc na widok szczura zjadanego
                          przez węża..hmm. Dla wielu osób nie tyle odczucia ofiary się liczą
                          ile nieestetyczny widok..i własny strach..Ja osobiście szczury lubię
                          i szanuję..to bardzo inteligentne, miłe i kontaktowe stworzenia..a
                          dla wielu to gorsze od karalucha i na jego widok chetnie
                          wyciągneliby broń dużego kalibru..o obrzydzeniu już nawet nie
                          wspomnę..
                          • maurra Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 00:19
                            i z jednego przypadku wysnułaś prawidłowść?
                            świat na szczęście nie składa się z klonów "pańci" w typie twojej mamy

                            zadziwia mnie w tej dyskusji co rusz nowe domniemanie, które po 15 minutach
                            staje się ciałem - jakim to potworem na pewno jest owa babka ze sklepu, jaka
                            hipokrytka, pseudowrażliwiec etc.
                            Zestawia się ją i jej podobnych w kontekście nienażartych mięsożerców, ludzi
                            wyrzucających psy w lesie za miastem czy nawet zwolenników aborcji <LOL>

                            stek wierutnych bzdur, wymyślonych cech, dorobionych gęb - w sumie niewymyślna
                            manipulacja

                            • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 02:01
                              > stek wierutnych bzdur, wymyślonych cech, dorobionych gęb - w sumie
                              niewymyślna
                              > manipulacja
                              i oh!, ah!, bo "pańcia" zobaczyła, że anakonda odżywia się tym co
                              powinna a nie kanapką z serem..
                              • maurra Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 10:51
                                nie, bo owa kobieta zobaczyła cierpiące zwierzę pożerane żywcem. I zareagowała
                                normalnie tak jak człowiek o normalnym, zdrowym poczuciu wrażliwości. Ból jest
                                bólem, szczura nie bolało mniej bo anakonda musi jeść.
                            • babcia47 Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 02:06
                              > i z jednego przypadku wysnułaś prawidłowść?
                              napisałam "m.in." co jest skrótem od miedzy innymi...ten przypadek
                              znam akurat dogłebnie ale nie jest odosobniony co śmiem sadzić jako
                              świadek rozmów..zwierze dla nich jest o tyle potrzebne o ile
                              przynosi pozytek..w innym przypadku lub gdy sprawia najmniejszy
                              kłopot nalezy sie go pozbyć..ale broń boże jakiś nieestetycznych czy
                              wzbudzajacych emocje widoków..co to to nie! to nie przystoi!!
                          • nangaparbat3 Re: Sugerujesz wiec 21.12.08, 10:28
                            No widzisz, chyba niepotrzebnie sie kłocimy.
                            Dla mnie jest zasadniczo inne bycie przypadkowym swiadkiem i poradzenie sobie z
                            tym a kupowanie węża, którego trzyma sie w domu i inaczej karmic nie da. I widzę
                            zasadniczą róznicę miedzy zarżnieciem a wkładaniem wężowi do terrarium.
                            na marginesie - wszystkie moje kolejne psy i koty to przybłędy, nawet rybki mam,
                            bo ktoś chciał się pozbyc.
    • 18_lipcowa1 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:13
      nie, nie bulwersuje to mnie
      ale nie chcialabym tego ogladac
    • maurra Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:14
      oczywiście, że bulwersuje
      i babka zareagowała jak powinna

      IMO coś jest nie tak z ludźmi, którzy beznamiętnie gapią się na zjadane żywcem
      i cierpiące zwierzę po czym dają publicznie wyraz zdziwieniu, że kogoś to rusza
      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:18
        A może właśnie nie gapia się?
      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:19
        Powinni pracownika do pierdla a anakondę na obserwację...
    • bibzu Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:15
      To jest sciema, w krakowskim M1 w sklepie zoologicznym nie ma anakondy byłam z
      córką w weekend i nie widziałam winkale aż jutro się przejdę jeszcze raz.
      • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:17
        Może to byl pyton. Albo wąż zbozowy.
        Ja sama marzę o kameleonie - ale mi sprzedawca wyjasnil, ze trzeba mu czasem
        dawac noworodki myszy. Wiec pozostal w sferze marzeń.
    • vibe-b Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:20

      pacz pani jaka wrazliwa. Z gatunku tych, co szlochaja na lzawych
      filmach (ach jakie ja mam wrazliwe serce ach och) , ale sa
      jednoczesnie znieczulone w razie gdy pojawia sie ktos z problemem.
      Paniusi nie przeszkadzalo to, ze anakonda zyje w niewoli, ale
      straasznie przeszkadzalo jej ze osmiela sie jesc na jej oczach. Co
      za hipokryzja.
      • marychna31 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 21:07
        > Paniusi nie przeszkadzalo to, ze anakonda zyje w niewoli, ale
        > straasznie przeszkadzalo jej ze osmiela sie jesc na jej oczach. Co
        > za hipokryzja.


        A skąd masz takie wiadomości????
        Mnie np. przeszkadza i jedno i drugie. Tyle, że na hasło "anakonda w
        sklepie zoologicznym" żadne służby nie przyjadą, a na
        hasło "publiczna egzekucja na szczurze" widać przyjechały.

        Dla mnie barbarzyństwem jest zabieranie zwierząt z ich naturalnego
        środowiska i zamykanie w klatkach ku uciesze gawiedzi. A potem
        urzadzanie widowiska z torturowania stworzenia. Jest zasadnicza
        różnica między anakondą w nat. srodowisku goniacą ofiarę a
        trzymaniem jej w klatce i karmieniem bezbronnym gryzoniem.

        I dziwię się jak kogoś kto jest przedstawicielem tego gatunku co ja
        w ogóle to nie rusza.
    • erba Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:29
      Nie bulwersuje. Nawet chętnie bym obejrzała, lepsze niż film przyrodniczy,
      naturalne. Jedyne co mnie bulwersuje to nie to, że ta biedna anakonda zjadła
      żywego szczura (taka jej natura), ale to że ona tam w ogóle jest w tym sklepie,
      pewnie w terrarium 1x3m. Takie zwierzęta powinny być w swoim naturalnym
      środowisku. No ale skoro już tam jest, to ja bym sobie popatrzyła jak poluje.
      • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:57
        > to ja bym sobie popatrzyła jak poluje.

        Poluje? Przeciez ona ma podane na tacy.
        • lola211 Re: A w zoo? 18.12.08, 09:59
          Do niezbulwersowanych- ciekawe dlaczego w zoo, gdzie wezy dziesiatki
          jakos nikt nie wpadl na pomysl karmienia ich w porze najwiekszej
          odwiedzalnosci.To dopiero byłby hit, no nie? A ile wartosci
          edukacyjnych dla dzieci, no no.A tak nic tylko male kózki i owieczki
          dla tych dzieci za atrakcje robia..
          • gryzelda71 Re: A w zoo? 18.12.08, 10:03
            Często gęsto bywam w zoo.Niejednokrotnie widziałam w terrarium z wężem zwłoki
            jakiegoś szczura,więc nie mów,że to taki rzadki widok.
          • vibe-b Re: A w zoo? 18.12.08, 10:09
            lola211 napisała:

            > Do niezbulwersowanych- ciekawe dlaczego w zoo, gdzie wezy
            dziesiatki
            > jakos nikt nie wpadl na pomysl karmienia ich w porze najwiekszej
            > odwiedzalnosci.

            oczywiscie zalozylas i uwazasz za oczywisty fakt, ze pracownik
            sklepu celowo wybral na karmienie moment gdy sklep byl pelen ludzi?
            A dlaczego nie zalozymy, ze wybrano na karmienie pore, kiedy bylo
            najmniejsze prawdopodobienstwo ze ktos sie zjawi, noale akurat baba
            sie napatoczyla? Nie znam sie na porach i czestoltliwosciach
            karmienia anakond, ale logika podpowiada, ze karmione sa w jakims
            momencie w godzinach pracy sklepu. Chyba nikt nie przychodzi
            specjalnie o 5 nad ranem zeby zwierzeta wszystkie nakarmic, tak? No
            chyba ze sie myle.
            • lola211 Re: A w zoo? 18.12.08, 11:01
              > oczywiscie zalozylas i uwazasz za oczywisty fakt, ze pracownik
              > sklepu celowo wybral na karmienie moment gdy sklep byl pelen
              ludzi?

              Oczywiscie nieprawidłowo odczytalas tę czesc mojej wypowiedzismile-
              nawiazalam do tematu wartosci edukacyjnych pozerania szczura przez
              weza- jaki to poglad tu wyplynal,a nie do opisywanej w
              zalozycielskim poscie sytuacji.
    • deodyma Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:31
      o mogl to robic wtedy, gdy w sklepie nie bylo klientow. ja sama bym sie
      wkurzyla, gdyby na moich oczach ktos karmil weza zywym szczurem. chyba ogladanie
      tego do przyjemnosci nie nalezy...
      • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:40
        To Ci sie tylko tak wydaje - poczytaj watek, duzo tu amatorek przygladania sie
        szczurom spozywanym żywcem, tudzież pokazywania tych budujacych scenek wlasnym
        POCIECHOM.
        • deodyma Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:46
          zauwazylamsad
        • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 07:05
          Nie tyle amatorek przyglądania się tylko osób co nie panikują bo trafiły na porę
          karmienia.Już napisałam można zrobić zwrot na pięcie i wyjść ze sklepu.
          Ja natomiast zauważyła szlachetne panie co z apetytem zjadają kotlecika,a na
          rzeźnika patrzące z oburzeniem,bo to morderca.
          Jakież one szlachetne i pełne empatii.
          • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:06

            Obowiazkiem pracownika jest dopilnowanie, by takie sytuacje sie nie
            zdarzały.Facet sie nie wywiazał, wiec niech ponosi
            konsekwencje.Wyjscie ze sklepu i udawanie ze nic sie nie stało to
            przyzwolenie.A tu trzeba protestowac, zeby pan wiedzial, ze nie jest
            to akceptowalne, z czym widac ma problem.
            • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:08
              Przyzwolenie na co?Na karmienie?Ale co właściwie się stało?Bo jak czegoś nie
              widzisz to można udawać ze się nie wie?Rozwala mnie to.
          • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:51
            > Ja natomiast zauważyła szlachetne panie co z apetytem zjadają
            kotlecika,a na rzeźnika patrzące z oburzeniem,bo to morderca.

            A bzdura. Tylko niech mi nie każe patrzeć na swoją pracę.
      • gacusia1 A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 03:52
        No zywa przeciez myszke.Najpierw sie nia bawi, poddusi, podrapie,
        ugryzie,podrzuci,zlapie a na koncu schrupie. I to nasz pupilek,
        kociaczek slodki,milusi,mieciusi... Morderca!!!
        • tiuia Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 10:55
          Tiaa... Nie wiem jak Ciebie, ale mnie mój kot bawiący się umierającą myszką bawi mniej więcej tak samo jak ta anakonda. Czyli niezabardzo.
          A że poluje, to oczywiste. W końcu jest drapieżnikiem.
          • gacusia1 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:15
            tiuia napisała:


            > A że poluje, to oczywiste. W końcu jest drapieżnikiem.
            >
            I otoz to,kolezanko foremko! Anakonda w sklepie zoologicznym jest
            pozbawiona mozliwosci polowania wiec trzeba jej DOSTARCZYC juz
            upolowane zwierze. Koniec tematu. Zycie i smierc sa nieodlacznymi
            zdarzeniami tego swiata. Wesolych swiat zycze bez
            ZABITYCH,UPOLOWANYCH zwierzat na stole,jedynie z pierogami z kapusta
            i kluskami z makiem.
            • doral2 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:16
              nikt się jakoś nie wzruszył losem pierogów i klusków... im też się przecież coś
              od życia należy!
              • gacusia1 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:43
                No w sumie tyz prawda ,-) Kapustka i mak to KISDYS tez zywe przeciez
                byly,no nie? A ze akurat roslinki a nie szczurki to juz ich strata
                bo sie nad nimi nikt nie uzala .-P
                • angazetka Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:51
                  Użalała się, jedna pani w "Notting Hill. Tzn. jej chodziło o
                  marchewki, które zostały zamordowane, ale losem kapusty też by sie
                  przejęła.
                  Jednak ja nie zamierzam, przynajmniej dopóki mi nie udowodnisz, że
                  kapusta ma układ nerwowy.
              • angazetka Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:49
                A to pierogi i kluski żyją? W każdym razie - przed brutalnym
                wrzuceniem ich do wrzątku?
            • angazetka Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 16:48
              Czy ktoś tu sugerował, żeby anakonda przerzuciła się na sałatę, bo
              nie pamiętam? Chodzi tylko o to, by nie musieć ogladać pewnych scen.
              • nangaparbat3 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 17:49
                angazetka napisała:

                > Chodzi tylko o to, by nie musieć ogladać pewnych scen.

                a nie tylko.
                Mnie chodzi o to, zeby zwierzętami,ktore muszą byc karmione innymi zywymi
                zwierzętami, nie handlowac. Nie widze zadnego powodu, by trzymac takie w domu, a
                więc i w sklepie.
                To troche tak: jesli szczur splonie zywcem podczas pożaru, trudno, nie ma rady,
                podobnie jak na prawa natury.
                Ale jesli ja go podpale i bede sobie patrzec, tudziez pokaże to memu dziecku -
                to chyba juz inna sytuacja?
                • doral2 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 17:51
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Mnie chodzi o to, zeby zwierzętami,ktore muszą byc karmione innymi zywymi
                  zwierzętami, nie handlowac. .."

                  jest popyt, jest podaż. i zgodna z prawem na dokładkę. dlatego jest.
                  • nangaparbat3 Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 17:53
                    Jasne. Na hard porno z mordowana naprawdę kobieta tez jest popyt.
                    Wlaczysz sie do podazy?
            • tiuia Re: A gdy kot myszke upoluje 18.12.08, 19:47
              Ale ja się z tym wszystkim zgadzam. Zwierzę w niewoli też musi coś jeść.
              Ale problem dotyczy miejsca i czasu podania jego posiłku, a nie tego, czy go w ogóle karmić.
              Nie wszyscy lubią oglądać takie sceny podczas przechadzek po sklepie (a z tego co pamiętam, to było w jakimś centrum handlowym czy coś w ten deseń).
              Tak, życie i śmierć są nieodłącznymi elementami tego świata. Ale to nie znaczy, muszę nauczyć się oglądać sceny brutalnej śmierci.
              Dopiero teraz dla mnie koniec tematu;P

              Też życzę Wesołych Świąt. Ze wszystkimi potrawami jakie sobie wymarzysz (również tymi nie zawierającymi mięsa).
              • gacusia1 Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 20:34
                tpo niech sie nie gapia,niech omijaja sklepy zoologiczne,Zoo,ogrody
                botaniczne i inne tego typu miejsca z daleka i to z bardzo,bardzo
                daleka zeby ich watpliwa,hipokryzyjna wrazliwosc nie ucierpiala.
                --
                Josh Demolka
                https://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
                https://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
                • lola211 Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 21:11
                  A nie, to wlasciciele tych zwiarzat maja zadbac, zeby ludzie nie
                  musieli takich scen ogladac.
                  • gacusia1 Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 21:16
                    Taaa, pewnie...i trzymac zwierze glodne caly dzien,moze caly miesiac
                    zeby taka paniusia przypadkiem sie nie zbulwersowala?
                    • lola211 Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 21:30
                      Weze zdaje sie nie jedza codziennie tylko raz na jakis czas.Poza tym
                      sprzedawca chyba nie musi asystowac wezowi, moze podac mu tego
                      szczura po zamknieciu sklepu i zakonczyc prace.
                    • angazetka Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 22:50
                      > Taaa, pewnie...i trzymac zwierze glodne caly dzien,moze caly
                      miesiac

                      Rok od razu, pojedź po całości.
                      Sklep chyba kiedyś bywa zamykany?
                • angazetka Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 22:47
                  > tpo niech sie nie gapia,niech omijaja sklepy zoologiczne (...) z
                  daleka

                  A bo? W zoologiku mogę nabyć piasek dla kota, karmę dla psa i
                  gryzaki dla królika, dzięki czemu sklep ten bedzie miał obroty. Jak
                  mnie zniechęci do wizyt, dochodów (ze mnie) miec nie będzie.

                  > watpliwa,hipokryzyjna wrazliwosc nie ucierpiala

                  Lepsza taka niż żadna wink
                  • gacusia1 Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 22:59
                    Nie boj sie,nie zbiednieje ten sklep jak w nim nie kupisz nic,bo ja
                    wzamian za ciebie tam sie bede zaopatrywac w zwirek dla kota i inne
                    temu podobne.
                • tiuia Re: Jesli nie lubia ogladac 18.12.08, 22:55
                  Strzelasz moja droga jak kulą w płot. Akurat ogrody zoologiczne, i co tam Ci jeszcze chodzi po głowie, nigdy nie leżały mi po drodze. Po prostu jestem przeciwna trzymaniu dzikich zwierząt w niewoli i tyle.

                  I żadną atrakcją dla mnie nie jest ani anakonda trzymana w niewoli, ani niedźwiedź czy lew w cyrku.
                  Ale wiem, że istnieją osoby lubiące patrzeć na ciekawą skondinąd scenę pożerania przez jedno zwierzę drugiego zwierzęcia. Nie oceniam ich. I fajnie by było gdyby te osoby również nie starały się mnie oceniać.
    • marghe_72 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 22:59
      To ja jeszcze raz spytam

      Rozumiem, że wszystkie zbulwersowane nie kupują żywych karpi na
      święta? I nie przewozą ich w plastikowych reklamówkach..
      Tak z łapką na sercu.
      • nangaparbat3 Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 23:04
        Z łapka na sercu - ani razu w moim długim juz zyciu nie kupilam zywego karpia.
      • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 23:05
        Z łapka na sercu - nie. Nikt w rodzinie nie kupuje żywego karpia.
      • maurra Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 23:08
        nie kupuję i nie wożę

        ale raz wiozłam ze sklepu akwarystycznego razbory w słoiku owiniętym w szalik -
        przyznaję na wypadek, gdyby ktoś nadal odczuwał silną potrzebę udowadniania, ze
        póki mam choć jeden skórzany kapieć póty nie mam prawa krytykować tych, którzy
        zdychające w bólu zwierzę oglądają kompletnie beznamiętnie albo wręcz z
        wypiekami na gębie
      • tiuia Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 23:21
        Nigdy.
        Kiedyś, jak moi rodzice kupowali żywe karpie, trzymali przez 2 dni w wannie, a potem zabijali i smażyli, to nie tykałam tych specjałów ze stołu wigilijnego. Nie mogłam się przemóc.

        Później okazało się, że mięso karpia mi zupełnie nie smakuje. Jest za tłuste i ma dziwny zapach.
      • seniorita_24 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:33
        A wszystkie nie zbulwersowane chętnie zaprezentują swoim dzieciom "normalny
        zwyczaj karmienia anakondy", niech się dzieci uczą, że to ciekawy spektakl.
        Zawsze mnie zastanawiało jaka przyjemność może dawać posiadanie w domu węża i w
        dalszej kolejności jak można czerpać przyjemność z zabijania zwierząt czy
        patrzenia na to obojętnie.
        • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:38
          seniorita_24 napisała:

          "..Zawsze mnie zastanawiało jaka przyjemność może dawać posiadanie w domu węża i
          w dalszej kolejności jak można czerpać przyjemność z zabijania zwierząt czy
          patrzenia na to obojętnie. .."

          a mnie zawsze zastanawiało jaką przyjemność może dawać oglądanie horrorów czy
          filmów sensacyjnych, gdzie trup ściele się gęsto, a w dalszej kolejności użalać
          się nad losem biednego karpia czy myszki.
          • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:09
            Proste- w filmie to FIKCJA.Nikt, kto lubi horrory normalnie by nie
            ogladal prawdziwej smierci na ekranie rownie ochoczo.
          • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:55
            > a mnie zawsze zastanawiało jaką przyjemność może dawać oglądanie
            horrorów czy filmów sensacyjnych, gdzie trup ściele się gęsto

            Ale wiesz, w filmach to aktorzy grają, nie giną naprawdę wink
            • vibe-b Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:30
              angazetka napisała:

              > > a mnie zawsze zastanawiało jaką przyjemność może dawać oglądanie
              > horrorów czy filmów sensacyjnych, gdzie trup ściele się gęsto
              >
              > Ale wiesz, w filmach to aktorzy grają, nie giną naprawdę wink



              LOL
              Lista Schindlera to tez wlasiwie prawie jak komedyja jest, no bo
              przeciez tam aktorzy som jedynie, nie dzieje sie to naprawde

              LOL
              • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:37
                > Lista Schindlera to tez wlasiwie prawie jak komedyja jest, no bo
                > przeciez tam aktorzy som jedynie, nie dzieje sie to naprawde

                Trzeci raz w tym wątku piszę, że nie lubię oglądać w filmach
                brutalnych scen. "Listę Schindlera" czy "Pianistę" oczywiście mimo
                to widziałam, ale nie zmienia to faktu, że przy kręceniu tych filmów
                nikt nie ucierpiał. To jednak trochę co innego niż oglądanie
                PRAWDZIWEJ śmierci i cierpienia.
                • vibe-b Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:46
                  angazetka napisała:

                  > > Lista Schindlera to tez wlasiwie prawie jak komedyja jest, no bo
                  > > przeciez tam aktorzy som jedynie, nie dzieje sie to naprawde
                  >
                  > Trzeci raz w tym wątku piszę, że nie lubię oglądać w filmach
                  > brutalnych scen. "Listę Schindlera" czy "Pianistę" oczywiście mimo
                  > to widziałam, ale nie zmienia to faktu, że przy kręceniu tych
                  filmów
                  > nikt nie ucierpiał. To jednak trochę co innego niż oglądanie
                  > PRAWDZIWEJ śmierci i cierpienia.


                  Ciekawe rozumowanie, doprawdy. Tak jakby lista schindlera byla
                  wytworem fantazji a nie filmem opartym na faktach. "nikt nie
                  ucierpiał". Tak to sobie mozna rozumowac w wypadku np. brutalnych
                  filmow z zakresu science fiction (bo zadna ze scen nigdy sie nie
                  zdarzyla) a nie w wypadku filmow opartych na historycznych faktach.
                  • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:53
                    > Tak jakby lista schindlera byla
                    > wytworem fantazji a nie filmem opartym na faktach.

                    Omatkoicórko. Wiem, że jest oparta na faktach. Nie zmienia to tego,
                    że to jest film. Mam współczuć aktorom, że odgrywali ciężkie
                    psychicznie i fizycznie sceny? Przeraża mnie okrucieństwo wojny,
                    świadomośc, że ktoś tak cierpiał faktycznie, a nie sam film.
                  • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 18:09
                    Jest roznica pomiedzy rola, a zyciem.
                    O ile jestem w stanie bez mrugniecia okiem obejrzec scene mordu o
                    tyle PRAWDZIWEJ smierci juz nie.To sa zupelnie inne wrazenie,
                    zupelnie nieporownywalne.
                    • maurra Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 18:30
                      ola211 napisała:
                      > Jest roznica pomiedzy rola, a zyciem.
                      > O ile jestem w stanie bez mrugniecia okiem obejrzec scene mordu o
                      > tyle PRAWDZIWEJ smierci juz nie.To sa zupelnie inne wrazenie,
                      > zupelnie nieporownywalne.

                      Ja dla odmiany nie oglądam scen mordu, tortur, filmowych aborcji z jednego
                      podstawowego powodu - świadomości, że tak się dzieje naprawdę, ze ludzie gdzieś
                      tam tak się w rzeczywistości zabijają, torturują, skrobią z niechcianych ciąż.
                      Tu i teraz to jest film z dvd ale jednocześnie w tym samym czasie gdy ja się
                      gapię w telewizor, jacyś zwyrodnialcy 3 tysiące km stąd naprawdę piłują online
                      głowę scyzorykiem kolejnemu Bergowi.
                      Zawsze ale to zawsze przy scenach zabijania, zadawania cierpienia mam
                      świadomość, że to samo dzieje się w realu. Wolę więc filmidła o duchach,
                      nawiedzonych domach czy egzorcyzmach bo tu wiem przynajmniej, ze diabły, duchy i
                      nawiedzone domy to wymysł człowieka
          • nangaparbat3 to przykre, Doral 18.12.08, 17:50
            że masz problemy z rozroznianiem rzeczywistosci i fikcji.
      • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:07
        Ja nie kupuje karpi i ich nie jadam.Gdybym z jakiegos powodu miala
        kupic, to byłyby to filety , bo jest taka opcja, jak wczoraj w
        rybnym zauwazylam.
        • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:29
          Filety to pocięte chwilę wcześniej te same karpie.
          Na marginesie żywe ryby są w sklepach okrągły rok.Zawsze można też poprosić o
          jej zabicie,nie trzeba nieść do domu szamoczącej się reklamówki.
          • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:13
            > Filety to pocięte chwilę wcześniej te same karpie.
            Aha- no to w takim razie nie kupie i filetów.
            Na marginesie żywe ryby są w sklepach okrągły rok.Zawsze można też
            poprosić o
            > jej zabicie,nie trzeba nieść do domu szamoczącej się reklamówki.

            Juz za pozno,i tak sa wymeczone.Ryby powinny byc zabijane jak
            najszybciej od wylowienia i koniec.
            W rybnych knajpach tez zywe plywaja w akwariach, zanim zaraz trafia
            na stól- ale to nie sa tak barbarzynskie warunki jak te fundowane
            karpiom- w scisku i plytkiej wodzie.
            • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:15
              Lola,chyba nie myślałaś,że te filety to na brzegu stawu są "produkowane"?
              • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:20
                Nie, myslalam ze w jakiejs przetworni, jak kazda inna rybe.

                Z zywego dorsza pani w rybnym chyba nie produkuje filetow?
                • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:37
                  Pisze o karpiu.Nie węgorzu,makreli,czy śledziu.
                  • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 18:12
                    No to chyba mozna nie wiedziec,gdzie karpie sie filetuje? Zwlaszcza
                    jesli sie ich nie jada.
        • gacusia1 Lola ales mnie rozbawila 18.12.08, 16:44
          A te filety to z czego zrobione,he????
          • lola211 Re: Lola ales mnie rozbawila 18.12.08, 18:13
            A czytas to ty potrafisz? Nie chodzi z czego te filety, tylko GDZIE
            przygotowywane.
            • gacusia1 A jakie znaczenie gdzie? 18.12.08, 20:35
              Co za roznica gdzie zwierze/ryba zostana
              zamordowane/zabite/pozbawione zycia?
              • lola211 Re: A jakie znaczenie gdzie? 18.12.08, 20:45
                Wystarczy uruchomic szare komórki - chodzi o CZAS i usmiercenie jak
                najszybciej od wydobycia ryby z wody.Tym samym skraca sie jej
                cierpienia polegajace na przerzucaniu z jednego pojemnika do
                drugiego, okaleczaniu, stłoczeniu,przenoszeniu bez wody.
                Co do zwierzat- chodzi o humanitarne ich traktowanie przed smiercia.
                Podalam przyklad koni- czy naprawde trzeba tlumaczyc, DLACZEGO dla
                tych zwierzat transport do Wloch to meczarnia??
                Jest róznica pomiedzy smiercia a smiercia pooprzedzona cierpieniami.
                • gacusia1 Smierc jest smiercia 18.12.08, 21:14
                  Obojetnie gdzie i jak ta rybka spedzila swoje zycie i tak trafi/la
                  do twojego zoladka tak jak ten szczurek,ktory pewnie zanim trafil do
                  brzuszka anakondy,byl pupilkiem np.sprzedawcy ze sklepu
                  zoologicznego. Paranoja jakas.
                  • lola211 Re: Smierc jest smiercia 18.12.08, 21:27
                    Głupoty wypisujesz.
                    Nawet kodeks karny odroznia zabojstwo od zbrodni ze szczegolnym
                    okrucienstwem, bierze pod uwage fakt czy ofiara byla torturowana
                    przed smiercia.Idac twoim tokiem myslenia- idiotyzm- smierc jest
                    smiercia, czyz nie?
                    Ale pewnie dla ciebie zwierze to nie wiecej niz kawalek drewna, nad
                    czym sie tu rozczulac, prawda?
              • angazetka Re: A jakie znaczenie gdzie? 18.12.08, 22:48
                Wyjasnienie padło tu ze dwadziescia razy: róznica jest taka, że: a)
                zwierzę umiera szybko, a nie w długich mękach, b) nie zmusza się
                postronnego obserwatora do patrzenia na jego smierć.
    • tiuia Re: czy to Was bulwersuje? 17.12.08, 23:13
      Ja pewnie aż tak nie zareagowałabym w tej sytuacji, ale mam podobne odczucia. Nie mam potrzeby podglądania jak jedno zwierzę pożera drugie.

      To, że to naturalne że anakonda żywi się żywymi zwierzakami, to żaden argument. Niech się żywi - jak nie widzę. Tak samo nie mam potrzeby oglądać jak jakiś krokodyl czy rekin ludojad pożera człowieka (bo przecież coś musi jeść, a jak człowiek nie uważał i znalazł się na drodze krokodyla, to trudno) ani innych brutalnych scen przyrodniczych.
      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 07:12
        Bo oglądanie takich scen nie jest obowiązkowe.Nie chcesz nie patrzysz,a nie
        stoisz obserwujesz i się bulwersujesz.To dopiero dziwne.
        • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:11
          Nigdy ci sie nie zdarzylo niechcacy zobaczyc tego, czego nie
          chcialabys widziec , z zaskoczenia? No pomysl..
          • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:15
            Nie razi nie dwa.Ale nie wzywałam służb i wszczynałam awantury.
            • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:10
              No i? A ona wezwala.I tym sie roznicie.
              Ja wzywam straz miejska jak pol godz. w nocy wyje alarm
              samochodowy, a sasiedzi nie.
              • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:14
                Prawdę mówiąc to chciałabym wiedzieć,o ile to miało miejsce,co było dalej.
                Tez wzywam odpowiednie służby,ale w uzasadnionych przypadkach.
                Tu takiego nie było,no chyba,że pani miała fazę na zadymę.
                • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:18
                  > Prawdę mówiąc to chciałabym wiedzieć,o ile to miało miejsce,co
                  było dalej.

                  Prawdę mówiąc, ja też. Wprawdzie nie chciałabym zobaczyć sceny z
                  anakonda i szczurem, ale pomysł wzywania służb (jakich? policji?)
                  wydaje mi się absurdalny.
    • nangaparbat3 jeszcze jedna ciekawostka 17.12.08, 23:19
      Anakonda czy inny boa - gad.
      Szczur - ssak.
      Po szczurze widac, rozpoznajemy, ze boi sie, ze go boli. Podobny do nas, do tego
      inteligent.
      Co powoduje, że jeden czlowiek empatyzuje z gadem, a inny ze ssakiem?
      Od czego to zalezy?
      I co z tego wynika?
      • erba Re: jeszcze jedna ciekawostka 17.12.08, 23:25
        Nietrafione. Jak lew zabija antylopę, to mamy do czynienia wyłącznie z ssakami.
        Ja nie sympatyzuję z żadnym, dla mnie to prawa natury.
        • nangaparbat3 Re: jeszcze jedna ciekawostka 17.12.08, 23:34
          I nie rusza Cie widok antylopy zjadanej przez lwa? Nawet widzialam niedawno cos
          takiego w tv - ona zyje, czuje, umiera ze strachu, a on je - och, jak to
          wzbogaca nasza wiedzę o swiecie, nie?
          Wiesz co - ja sie wychowalam i zyje wśród naukowcow-przyrodnikow, ale nikt z
          nich nie miał takich potrzeb - "naukowych".
          • demonii.larua Re: jeszcze jedna ciekawostka 18.12.08, 08:41
            > Wiesz co - ja sie wychowalam i zyje wśród naukowcow-przyrodnikow, >ale nikt z
            nich nie miał takich potrzeb - "naukowych".
            Taa...a w laboratorium to pluszowych szczurków używają oczywiście smile
      • marghe_72 Re: jeszcze jedna ciekawostka 17.12.08, 23:32
        Tu nie chodzi o sypmatie / antypatie

        to natura, niestety.
        • nangaparbat3 Re: jeszcze jedna ciekawostka 17.12.08, 23:37
          Nie piszę ani o sympatii, ani o antypatii, tylko o empatii.
          Całkiem naturalne - do niedawna przyjnajmniej - pojecie.
      • gacusia1 Hehehehehe to dobre! 18.12.08, 00:05
        Bardzo ciekawe...
    • zebra12 To jest normalne! 18.12.08, 06:00
      Sama widziałam karmienie węży w niemieckim zoo. Dostały żywe świnki morskie. I
      oglądanie ich polowanie to była atrakcja!
      A filmy przyrodnicze po co się ogląda?
      A na safari w jakim celu ludzie jeżdżą? Skoro wąż, lew, wilk itp i tak musi
      zjeść to ciekawe byłoby to zobaczyć. Poza tym wąż zabija swą ofiarę bezkrwiście.
      Połyka w całości. Co by powiedziała, gdyby widziała ptaki w akcji!
      Dziwię się kobiecie!
      • angazetka Re: To jest normalne! 18.12.08, 10:50
        > Skoro wąż, lew, wilk itp i tak musi zjeść to ciekawe byłoby to
        zobaczyć.

        Komu ciekawie, temu ciekawie, ja na to patrzeć bym nie chciała. Mało
        krwiożerczych instynktów widać mam.
      • seniorita_24 Re: To jest normalne! 18.12.08, 13:00
        Jak dla mnie wątpliwa. Filmy przyrodnicze oglądam, ale nie powiem, że mnie rusza
        scena zabijania - przełączam.
        Zastanawia mnie czy dzieciom pozwoliłybyście na karmienie węża żywym
        zwierzątkiem - takie życie, niech się uczy od małego, w końcu to przyroda, a
        taki łańcuch pokarmowy mamy.
        BTW nie kupuję karpi w supermarkecie, w ogóle ich nie kupuje.
        • vibe-b Re: To jest normalne! 18.12.08, 13:07
          > Zastanawia mnie czy dzieciom pozwoliłybyście na karmienie węża
          żywym
          > zwierzątkiem - takie życie

          nie mialam okazji, i pewnie miec nie bede, wiec nie wiem.
          ale co do kwestii dzieci i smierci zwierzat- przedszkolne
          dziecinstwo spedzilam na wsi u babci- com sie naogladala zarzynanych
          kur to moje big_grin (jak wiecie na wsi rosol co niedziela) Malo tego,
          uwielbialam bawic sie np. okiem zabitego krolika big_grin
          traumy qrde nie mam
          • nangaparbat3 Re: To jest normalne! 18.12.08, 17:58
            vibe-b napisała:

            >
            przedszkolne
            > dziecinstwo spedzilam na wsi u babci- com sie naogladala zarzynanych
            > kur to moje big_grin (jak wiecie na wsi rosol co niedziela)
            > traumy qrde nie mam

            Traume qrde masz, tylko wypartą - i własnie dlatego nie jestes w stanie przejac
            sie cierpieniem tego polykanego zywcem szczura.
            To dokladnie tak dziala i dokladnie o to sie piekle w tym wątku.
            • vibe-b Re: To jest normalne! 18.12.08, 18:19
              nangaparbat3 napisała:

              > vibe-b napisała:
              >
              > >
              > przedszkolne
              > > dziecinstwo spedzilam na wsi u babci- com sie naogladala
              zarzynanych
              > > kur to moje big_grin (jak wiecie na wsi rosol co niedziela)
              > > traumy qrde nie mam
              >
              > Traume qrde masz, tylko wypartą - i własnie dlatego nie jestes w
              stanie przejac
              > sie cierpieniem tego polykanego zywcem szczura.



              taki mam system wartosci. Nie przejmuje sie pozeranym szczurem, ale
              przejmuje sie abortowanym dzieckiem. A ty masz pewnie odwrotnie big_grin.
              Udowodnij mi, ze Twoje morale jest wyzsze big_grin
              • nangaparbat3 Re: To jest normalne! 18.12.08, 18:42
                vibe-b napisała:

                > taki mam system wartosci. Nie przejmuje sie pozeranym szczurem, ale
                > przejmuje sie abortowanym dzieckiem. A ty masz pewnie odwrotnie big_grin.
                > Udowodnij mi, ze Twoje morale jest wyzsze big_grin

                Udowodnic to ja Ci co najwyzej moge ze jak najbardziej JESTEM wielbłądem.
                Nie spieram się o morale, tylko o poziom empatii, do ktorego mam nieskończenie
                wieksze zaufanie niz do deklarowanych systemow wartosci.
                • vibe-b Re: To jest normalne! 18.12.08, 18:54
                  nangaparbat3 napisała:


                  >
                  > Udowodnic to ja Ci co najwyzej moge ze jak najbardziej JESTEM
                  wielbłądem.


                  fajnie. zatem zamieniam sie w "sluch". smile mozesz zaczynac.
        • erba Re: To jest normalne! 18.12.08, 13:29
          seniorita_24 napisała:

          > Zastanawia mnie czy dzieciom pozwoliłybyście na karmienie węża żywym
          > zwierzątkiem - takie życie, niech się uczy od małego, w końcu to przyroda, a
          > taki łańcuch pokarmowy mamy.

          No to średnia przyroda, jak wąż w terrarium w mieszkaniu. Ja bym nie karmiła, bo
          zwyczajnie uważam, że miejsce takich zwierząt nie jest w domu.
        • nangaparbat3 Re: To jest normalne! 18.12.08, 17:56
          seniorita_24 napisała:


          > Zastanawia mnie czy dzieciom pozwoliłybyście na karmienie węża żywym
          > zwierzątkiem - takie życie, niech się uczy od małego, w końcu to przyroda, a
          > taki łańcuch pokarmowy mamy.


          Przeciez jasno piszą, ze tak.
          • seniorita_24 "normalne" 19.12.08, 11:51
            To jest normalne dla kogoś kto w dzieciństwie bawił się zwłokami zabitych
            zwierząt. Ja niestety taka spaczona zostałam, że rodzice nie dostarczali mi
            zabawek w postaci organów zwierzęcych ani ludzkich. Co więcej mam szacunek dla
            zwierząt i nie toleruję znęcania się nad nimi czy to pies czy to karp.
            Potem te same osoby potrafią się gorszyć widząc Playboya z "matka boską" na
            okładce lub zwykłym gołym tyłkiem.
            • babcia47 Re: "normalne" 19.12.08, 12:26
              > To jest normalne dla kogoś kto w dzieciństwie bawił się zwłokami
              zabitych
              > zwierząt.
              ..i stąd pewnie się wzięło powiezenie" nie baw się jedzeniem"..bo
              np. kanapka z szynką to też kanapka ze "zwłokami zwierząt"..jak
              rozumiem pochodzisz z rodziny wegetariańskiej i we własnej kuchni
              też "zwierzęcych zwłok" nie używasz????
              • seniorita_24 Re: "normalne" 19.12.08, 12:40
                Szynki nie lubię i wydłubywanie oczek, nerek ani innych części ciała nie było
                moim hobby. Zauważ, że w moim poście nie nawołuje do wegetarianizmu. Widzisz
                różnice między zabawą i czerpaniu radości z zabawy zwłokami czy nieżywym
                zwierzakiem a krojeniem mięsa?
                Ja widzę, i dla mnie to nie jest normalne, żeby dziecku udostępniać takie
                "zabawki".
                Na wsi miałam być okazję wiele razy w dzieciństwie i nie uodporniłam się do tej
                pory ma "zabijanie świnki, kurki, czy innego mięska". Do oglądania mnie nie
                ciągnęło ani w samej czynności jak i w przeistaczanie tego w obiad.
                Jak uważasz, że to takie apetyczne to nie mój problem.
                Mięso w kuchni jest, kroje je i przyrządzam bo kotów na wegetarianizm nie
                przestawiam.
                • babcia47 Re: "normalne" 19.12.08, 21:28
                  > Szynki nie lubię i wydłubywanie oczek, nerek ani innych części
                  ciała nie było
                  > moim hobby.
                  dość łatwo przyszło Ci powiązanie obserwacji naturalnego zjawiska
                  przyrodniczego z osobistym zabijaniem i ćwiartowaniem biednych
                  zwirzątek..ciekawe skąd takie skojarzenie?? a raczej uproszczenie..
                  Zauważ również to, ze filmy przyrodnicze, w których pokazywane są
                  sceny z życia zwierząt "bez owijania w tekstylia" należą do
                  kategori "naukowe" i "edukacyjne"..i jakos nikt nie zgłasza do KRRiT
                  wniosku o wycofanie ich z emisji i ukaranie tych, którzy zgodzili
                  sie na ich wyswietlanie, czesto w porze gdy moga je obejrzec
                  dzieci..a nawet chyba z myśla by własnie je obejrzały (np. w
                  publicznej Tv około południa w sobote i niedzielę). Owszem bycie
                  zjedzonym jest osobista tragedia "pokarmu"..ale niestety tak jest
                  ten świat skonstruowany..i my mamy tą dobra sytuację, że niewiele
                  stosunkowo zwierząt nam zagraża obecnie jako potencjalny "konsument"
                  i tylko w szczególnych okolicznościach
                  --
                  Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
                  wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
                  które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
                  • seniorita_24 Re: "normalne" 20.12.08, 18:49
                    Mój post odpowiadał na ten o zabawie oczami nieżywych zwierząt w dzieciństwie
                    jednej z forumowiczek i do tego czy w mojej kuchni nie pojawia się mięso, o co
                    pytałaś w swoim poście. Do świata przyrody nie nawiązywał, ani nie skłaniał do
                    zabronienia wyświetlania programów przyrodniczych, które oglądam (chociaż nie
                    sceny rozszarpywania zwierząt, których to scen i tak jest niewiele).
                    Jak dla mnie trzymanie anakondy w terrarium w sklepie i karmienie jej żywym
                    pokarmem ku uciesze/rozpaczy gawiedzi nie jest integralnym elementem natury. nie
                    jest ani trzymanie
    • demonii.larua Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 08:43
      Nie, nie bulwersuje mnie. Ani nie dziwi. W liceum sama karmiłam węże myszami.
      • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:03
        ciekawe, ile z obecnych tu wrażliwych osób, oglądało wczoraj horror albo film
        sensacyjny ze strzelaniem i zabijaniem?

        gacusia, weź no porządnie doczytaj, moja sugestia odnośnie kanapeczek z
        szyneczką dla anakondy była szydercza.
        • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:53
          > ciekawe, ile z obecnych tu wrażliwych osób, oglądało wczoraj
          horror albo film sensacyjny ze strzelaniem i zabijaniem?

          Juz pisałam w tym wątku - nie lubię realistycznych scen zabijania i
          tortur w filmach.
        • tiuia Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:02
          Podejrzewam, że niewiele osób. Jeśli ktoś nie lubi scen przemocy, zazwyczaj nie lubi ich również w filmach. Przynajmniej ja tak mam.

          A co do horrorów to chyba musiałabym na głowę upaść żeby z własnej woli oglądać film, który ma za zadanie mnie przerazić. Dziękuję, mam lepsze pomysły na spędzanie czasu;P
    • moni.ka32 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:03
      Wcale mnie yo nie bulwersuje,wiecej,chcialabym to zobaczyc.Anakonda
      musi jesc a jak kogos dziwi jej sposob sporzywania posilkow to niech
      nie patrzy.Moje dzieci czest ogladaja animal planet nie wydaje mi
      sie zeby byly wstrzasniete widokiem polykajacej szczura anakondy
      bylyby zafascynowane.Dziecko tez powinno wiedziec ze sa
      zwierzeta,ktore nie koniecznie pieknie jedza.
    • lila1974 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:10
      Wiałabym od tego widoku, gdzie pieprz rośnie.
      Wiedzieć a widzieć to jest jednak spora różnica.
    • smerfetka8801 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:35
      nie nie bulwersuje mnie to.
      waż jeść musi padliny nie tknie a a dziecku nie zabronię filmów
      przyrodniczych wiec jakby coś takiego w m1 zobaczyło to nic się nie
      stanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka