Dodaj do ulubionych

czy to Was bulwersuje?

    • margotka28 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 09:57
      rzeczywiście biedny szczurek, tak brutalnie rzucony na pożarcie.
      Mnie bardziej bulwersuje fakt, że ktoś trzyma anakondę w domu lub w
      sklepie.
      A co powiecie na wędkarzy, którzy biednego żywego robaczka
      nadziewają na haczyk i myk do wody?
      • momm.y Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:50
        big_grin Zawsze sobie znajdziecie pierd...ę (za przeproszeniem), o którą można się
        ładnie pokłócić. Kłótnia na 1000 postów a powód raczej średni. Takie jest życie,
        że drapieżniki nie jadają sałaty.
        Też mam koty i nie ja je karmię żywymi myszami, ale same się karmią, bo nie
        siedzą w domu tylko polują (mimo pełnej michy, bo mi zaraz ktoś zarzuci, że je
        głodzę - taka ich natura). Nie tylko żywe jeszcze myszki przynoszą ale i czasem
        ptaki. Mam płakać? A co do dzieci...Jak ktoś jest wrażliwy, to niech nie patrzy.
        No nie uwierzę, że akurat w ułamku sekundy ten wąż pożarł biednego szczurka.
        Zależy jeszcze w jakim wieku, ale każde dziecko się kiedyś dowie takich rzeczy
        oglądając dla przykładu program przyrodniczy. Ptaszek złapie robaczka, wilk
        owieczkę, lew antylopę a krokodyl coś tam jeszcze innego uncertain Też się o tym kiedyś
        dowiedziałyście i jakoś potwory rządne krwi z Was nie wyrosły smile
        • momm.y Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 10:53
          i sorry za ort - 'żądny' ma być
        • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:04
          > Też się o tym kiedyś dowiedziałyście i jakoś potwory rządne krwi z
          Was nie wyrosły

          A dowiedziałam się, ale nie przez obserwację tego stanu rzeczy na
          zywo. BTW przypomniało mi się teraz, jak w wieku 8 czy 9 lat
          zostałam zabrana na "Park Jurajski". Tam na początku jest taka
          milusia scena, jak w porze dinozaurzego lunchu spuszczają na pasach
          owieczkę czy inną kózkę, która szamoce się i beczy, co by się
          tyranozaur pożywił. Minęło kilkanaście lat, a scenę pamiętam.
          • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:18
            Ciekawe dlaczego nie pokazano dokladnie jak te kózke zjada..dzieci
            przez to nie zostały dokladnie npoinformowane i biedne tyle traca,
            no.A moglyby sie przeciez tyle nauczyc o swiecie.
            • momm.y Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:24
              Lola i po co sarkazm?. Włącz w niedzielne popołudnie TVP i w pasmie familijnym
              zobaczysz jak lew zagryza i zjada antylopę.
              • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 18:17
                Ogladajac filmy przyrodnicze zmieniam kanal, gdy zapowiada sie scena
                zjadania czegos przez cos.Nir moge na to patrzec, moja córka tym
                bardziej.
          • momm.y Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:22
            A ja - i tu proszę nie śmiać - do dziś pamiętam bajkę o jakimś takim stworku
            wierciku, co się wkręcał niegrzecznym dzieciom w kolana i łokcie i ich to
            bolało, aż zrozumiały, że były niegrzeczne. Pamiętam i do dziś mam odruch
            bezwarunkowy, że w nocy nie wystawię kolana poza obręb łóżka. Na zwykłej ulicy
            każdy jest narażony na coś, co może zapaść trauma tycznie w pamięci na całe życie.
            • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:31
              > A ja - i tu proszę nie śmiać - do dziś pamiętam bajkę o jakimś
              takim stworku wierciku, co się wkręcał niegrzecznym dzieciom w
              kolana i łokcie i ich to bolało, aż zrozumiały, że były niegrzeczne

              Czy jednak mogę się śmiać? wink Serio taka bajka była?

              > Na zwykłej ulicy każdy jest narażony na coś, co może zapaść trauma
              tycznie w pamięci na całe życie.

              Toć-ba! Ale jakoś ten fakt nie powoduje mojego zachwytu nad
              konsumującą anakondą.
              • momm.y Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 11:50
                Jak tu siedzę była i ja ją pamiętam, choć ponoć miałam wtedy z 3 latka.
    • gaskama oczywiście, że nie! 18.12.08, 11:40
      A co tu ma bulwersować??? Szkołę podstawową skończyłam i wiem, że
      anakonda nie jest jaroszem. A kto nie chce oglądać, to niech się
      odwróci i nie gapi.
    • luxure Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 13:31
      Durna baba. Chciała zrobić koło siebie zamieszanie to zrobiła.
      • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 14:13
        tiuia 18.12.08, 11:02 Odpowiedz
        Podejrzewam, że niewiele osób. Jeśli ktoś nie lubi scen przemocy, zazwyczaj nie
        lubi ich również w filmach. Przynajmniej ja tak mam. "

        dokładnie o to mi chodziło. i o pokazanie hipokryzji.
        jak karp żywy to be, jak w filetach to okej. no bo filety w fabryce z plastiku
        robią, co nie?
        jak się na filmach mordują i flaki wypruwają to okej, bo to fikcja, ale nad
        szczurem będziemy teraz lamentować do wielkanocy.
        • angazetka Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 16:46
          Zwłaszcza ten drugi wniosek bardzo trafiony w świetle cytowanego
          zdania wink
        • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 18:24
          Eh, widze ze niektorym naprawde ciezko zrozumiec podstawowa sprawe.
          Otoz- z zywymi karpami chodzi o to, ze WYDLUZA im sie czas
          męki.Normalnie to rybe sie łowi i w jakiejs przetworni szybko
          zabija, dostarczajac w takiej formie do sklepu.
          Z karpiami zas jest tak, ze od chwili zlowienia mija kilka
          przynajmniej dni(dla niego w ogromnym stresie) zanim w koncu go
          zakatrupia.To takie samo barbarzynstwo jak wozenie cierpiacych
          zywych koni do Włoch, w warunkach uragajacych wszelkim normom.
          Gdyby tego konia zabito na miejscu zamiast meczyc podróza w tloku, z
          polamaniami, czesto bez jedzenia i wody, to nikt by nie robil
          problemu.Ale tu chodzi o MĘCZENIE przed smiercia.

          Co do filmow- moze to kwestia osobistej wyobrazni- ja nie potrafie
          przezywac na serio smierci na ekranie, wiedzac ze to sztuczna krew i
          flaki.Dlatego po prostu mnie to nie rusza- nie jest prawdziwe.Widok
          prawdziwych zas zwłok robi na mnie zupelnie inne wrazenie.Bo sa
          PRAWDZIWE.
          • lola211 Re: karpie- link 18.12.08, 19:02
            www.tvn24.pl/2183640,12690,0,1,1,jak-karp-wody,wideo.html
        • tiuia Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 15:34
          To znaczy że według Ciebie bardziej na miejscu byłoby, gdyby te osoby które nie chcą patrzeć na zjadanie jednych zwierząt przez drugie, lubiły horrory i przemoc w filmach? Bo wtedy nie byłyby hipokrytami?
          Jakoś gubię się w Twoim toku myślenia.

          > jak karp żywy to be, jak w filetach to okej. no bo filety w
          > fabryce z plastiku
          > robią, co nie?

          Mylisz się po raz kolejny: dla mnie karp jest 'be' i żywy i martwy. Jak większość zwierząt zresztą - akurat tak się składa że mięso jest na samym końcu mojego gustu smakowego.
          • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 18:03
            nie, nie mylę się, bo moja wypowiedź o filetach nie była do ciebie skierowana,
            tylko do osoby co to prawie nie jada mięsa (a prawie robi różnicę), i nie jada
            karpi, tylko filety. tak jakby te filety były nie z karpi.
            i dyskusja nie jest o guście smakowym kogokolwiek, tylko o hipokryzji,
            abstrakcyjnym współczuciu, abstrakcyjnej empatii i robienia z igły widły.
            • nenia1 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 18:11
              Doral2, czy ty współczujesz dręczonym zwierzętom? Co sądzisz, czy cierpią gdy ktoś je obdziera żywcem ze skóry, czy że nie cierpią?
              Albo gdy topi się je w wodzie, lub odwrotnie, gdy duszą się wyciągnięte z wody? Myślisz, że jest to dla nich obojętne, czy jednak czują lęk i ból?
            • lola211 Re: czy to Was bulwersuje? 19.12.08, 21:14
              Doral- ty jestes po prostu najzwyklejszy BETON, do ktorego nie
              trafiaja oczywiste prawdy. Czytaj i postaraj sie zrozumiec co autor
              ma na mysli, to moze zatrybisz.
              Kurde, jak mozna miec takie problemy ze zrozumieniem tekstu
              pisanego..
    • nenia1 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 17:21
      miruka napisała:

      > Chyba
      > jestem dziwna, bo nie widze=ę nic złego w tym, że patrząc na
      > anakondę zobacze że je.

      Nie jesteś dziwna, przeciwnie, jesteś taka jak większość ludzi.
      Podejrzewam, że wielu by jeszcze zapłaciło, aby móc to
      zobaczyć.

      Nie od dziś wiadomo, że jedną z najlepszych rozrywek
      w średniowieczu była publiczna egzekucja, a jak do tego dochodziło ćwiartowanie czy rozrywanie końmi to gawiedź mało sama się nie stratowała, aby tylko być bliżej centrum akcji.
      Dziś jest dokładnie tak samo, w internecie krąży mnóstwo krwawych filmów, choćby film z egzekucji Saddama Husajna, wystarczy wypadek na ulicy, żeby zaraz zbierał się tłum gapiów.

      Zamiast więc obruszać się na osoby z innym poziomem wrażliwości, przyprawiać im gębę hipokrytów i histeryków, warto czasem
      samemu przejrzeć się w lustrze i stwierdzić z przyjemnością, że
      jest się szczęśliwie w tej oto większości, której z pewnością łatwiej się żyje.

      • gryzelda71 Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 19:33
        Dobrze,że tych wrażliwców jest tak mało,bo inaczej służby by nie wyrabiały,żeby
        do każdego karmienia przybywać.
    • 4-bloo Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 21:18
      calkiem normalna sprawa to nie wymysl tego goscia ze anakanda wcina
      szczury smile
    • lukimama Re: czy to Was bulwersuje? 18.12.08, 23:44
      żeby nie było - jestem mięsożerna ale i w tym obłudna! mnie to bulwersuje, widok anakondy która zjada szczurka! jem mięso ale nie chciałabym widziec przed obiadem jak ten obiad usmiercają. wiem...to obłudne ale i tak jem. Nie istotne, dorosli jakos dokonują wyboru, ale dzieci w zoo nie musza doswiadczac takiego brutalu, kiedy to za chwile widza bajke o miłym misiu czy węzy w trawie. Dla mnie to przegiecie chocby ze względu na dziecie.
    • skoobus chyba nie... 19.12.08, 12:19
      z miesiąc temu byłam z synkiem w sklepie zoologicznym żeby pokazać małemu
      zwierzatka i takie miałąm szczęście, że zobaczyłam jak krab tęczowy pożera rybę
      big_grin pierwszy raz widziałam cos takiego na włąsne oczy smile. Ale węża zjadającego
      szczurka czy myszkę nie chciałabym widzieć sad jednak nie mozemy zapomnieć, że
      jest to naturalne zjawisko...
      • to.ja.kas Re: chyba nie... 19.12.08, 13:20
        Wczoraj byłam w markecie i jakos nie widzioałam wrażliwych mamuc co
        krzyczały, że ryby te są przetrzymywane tak, że o pomste do nieba
        woła.
        A przed sklepem stał pan co sprzedawał zywe karpie "z wozu" i na
        zyczenie (głównie mamuś) walił pała po łbach tych karpii, a mimo to
        zdarzało sie, że takiego zywego acz z rozbita głowa pchał do
        siaty..a niech zdechnie z braku powietrza.
        Obrońców wokół i wrażliwców było brak uncertain

        Biedna anakonda zachowała sie niemoralnie bo zrec sie bestii
        zachciało i policję na nia paniusia nasłała smile
        Czy mnie bulwersuje fakt karmienia anakondy?
        Nie.
        Czy przyjemnie byłoby to ogladac?
        Nie. Dlatego pewnie odwróciłabym głowe i nie patrzyła, ale szczura z
        pyska anakondzie bym nie wyrywała ani sama, ani przy pomocy strazy
        miejskiej.

        A naukowcy sa empatyczni i nie jezdza ogladac jak realizują swoje
        symaptie kulinarne lwy, niedzwiedzie, krokodyle i inne? Bo empatie
        mają???

        Widocznie Ci zli naukowcy filmuja dla discovery, animal planet i
        national geografic. smile Co za bzdura. A jak kroja zabę w "celach
        naukowych" to płacza smile
        Co za bzdury.

        Swietne watki dzis na emamie smile
        • lola211 Re: chyba nie... 19.12.08, 14:24
          > Obrońców wokół i wrażliwców było brak uncertain

          Wiekszosc konsumentów mysli tylko o napchaniu brzucha, wiec to
          calkiem naturalne, ze nie widzisz stada "wrazliwcow" uzalajacych sie
          nad karpiami- jeden czy swoch moze sie trafi.Poza tym- nawet jesli
          sa, to czesto boja sie odezwac, zeby nie zostac zjechanym przez
          plebejski tłum,ktory nic a nic nie łapie, o co w ogóle kaman.
          Ponizej podalam link , a w nim dyskusja dziewczyny ze sprzedajaca te
          nieszczesne karpie- przeciez na kilometr slychac, ze to prosta baba
          i dla niej cierpienie ryb to jakis abstrakt.

          Naukowcy sami decyduja sie na takie "atrakcje".
          Postronni nie powinni byc mimowolnie narazani na takie widoki i tyle.



          ----------------------------------------------

          www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
          • nenia1 Re: chyba nie... 19.12.08, 18:52
            Połowa osób z tego wątku, w ogóle nie zrozumiała o co chodzi, choć Lola i Nanga piszą po dziesięć razy w przystępny sposób to samo.
            Nikt tu przecież nie twierdzi, że złe jest to, że jedne zwierzęta zjadają drugie. I nie to budzi emocje.

            Niewątpliwie jednak trudno uznać, że zjadane zwierzę, nie odczuwa cierpienia, nie doświadcza strachu i bólu. I teraz odkrycie – niektórzy ludzie, WSPÓŁczują, WSPÓŁodczuwają, tak właśnie jak brzmią te słowa.
            Czyli dokładnie - czują cierpienie zwierząt. Kto cierpiał, ten wie, że nie jest to uczucie komfortowe, większość ludzi jak i zwierząt, nie chce cierpieć. To normalne.

            Dlatego reakcja ten pani, jest naturalną reakcją u osób wrażliwych, tak samo jak naturalne jest to, że zwierzę zjada zwierzą.
            Dla wielu to jednak paniusia, dla innych hipokrytka, ja jednak sądzę, że ta pani rokuje o wiele lepiej, niż ludzie, którzy, jak to się w tym wątku udowadnia, rzekomo z naukowym zacięciem, przyglądają się takim scenom .

            W średniowieczu na oglądanie nabijania na pal czy palenie na stosie też sami naukowcy latali, z dziećmi za rękę w celach edukacyjnychwink

            Czy ta pani je mięso, nie wiem. Z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładam jednak, że to nie ta pani utopi małe koty, że to nie ona przywiąże drutem psa do drzewa w lesie, że to nie ona będzie chodzić z karpiem w reklamówce, i że to właśnie ona będzie protestować przeciwko traktowaniu zwierząt jak rzeczy.

            Mogę się oczywiście rozczarować, ale jej reakcja świadczy o tym, że ona CZUJE, co daje jakąś szansę, podczas gdy reszta jedynie się gapi i nie widzi w ten scenie żadnego cierpienia.
            • babcia47 Re: chyba nie... 19.12.08, 21:37
              > Niewątpliwie jednak trudno uznać, że zjadane zwierzę, nie odczuwa
              cierpienia, n
              > ie doświadcza strachu i bólu. I teraz odkrycie – niektórzy ludzie,
              WSPÓŁ
              > czują,
              dla niektórych wstrząsającym przeżyciem jest gdy ten fakt zobaczą na
              włąsne oczy..na empatie i współczucie dla kotleta lub fileta
              leżącego na talerzu nie starcza juz wyobraźni..jak to sie mówi:" co
              z oczu, to z serca" ..no i przecież to taakie smaczne, albo nie
              wypada "wybrzydzać" na proszonym objedzie..
              • lola211 Re: chyba nie... 19.12.08, 21:50
                Tak, wlasnie tak jest.Mozna jednoczesnie i wspolczuc szczurowi i
                zjesc mieso na proszonym obiedzie.Bo zycie nie jest czarno-
                biale,Babciu, jakbys jeszcze nie zauwazyla.
                • babcia47 Re: chyba nie... 19.12.08, 22:16
                  > Tak, wlasnie tak jest.Mozna jednoczesnie i wspolczuc szczurowi i
                  > zjesc mieso na proszonym obiedzie.Bo zycie nie jest czarno-
                  > biale,Babciu, jakbys jeszcze nie zauwazyla.
                  a co z współczuciem dla "mięsa"? moze życie nie jest czarno-białe
                  ale skąd ta segregacja? ..bo szczura zjadanego mozna zobaczyć i
                  wzruszyć jego losem a strachu i tortur fizycznych i
                  psychicznych "mięsa" nie chce się widzieć, słyszeć a nawet sobie
                  wyobrazić?
                  • to.ja.kas Swięta racja 19.12.08, 23:46
                    jako ta co to samo zuo preferuje, bo na anakonde przy obiedzie nie
                    wezwałabym policjanta (co nie znaczy ze nie zal mi szczura...ale
                    jakby anakonda zdychała z głody to tez mi jej żal, nie?tongue_out) mam
                    ochotę w cholere i bez empatii utopic moje pięc kotów i w cholere
                    wyjśc na dwór i wywalic te całe żarcie które codziennie stawiam
                    bezdomnym, oraz w diabły wytruc to całe tałatajstwo którym od lat
                    sie codziennie zajmuje.

                    A szczerze.Nic mnei tak w temacie miłosci do zwierzat nie wkurza jak
                    głupia milosc do zwierzat i infantylnosc w tm temacie. Robiąca
                    czasem tyle samo szkód co okrucienstwo i bezdusznosć.

                    I z miłością do zwierząt nie ma to nic wspólnego.
                  • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 11:31
                    Babciu, masz tu tyle fanek, nie rob im przykrosci- daj im nadal
                    wierzyc w swoja madrośc..
                    Na co dzien miesa nie jadam wlasnie z powodu wspołczucia jakie zywie
                    do zabijanych zwierzat.Ale CZASAMI zjem, nie bez refleksji na temat
                    tego zwierzaka, ktory zakonczyl zywot na talerzu.Tak po prostu-nie
                    jestem jeszcze na etapie 100% wegetarianizmu, do czego
                    zmierzam.Wspolczuje "mięsu".
                    • babcia47 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:41
                      pewnie to Cię nie ucieszy..ale swego czasu eksperymenty wykazały, że
                      rośliny też maja pewna swiadomość i instynkt samozachowawczy.. boją
                      sie smierci, "uciekają" przed uszkodzeniem (choc bardzo powoli),
                      udaja że ich nie ma gdy do pokoju wchodzi ktos kto je przypalał lub
                      obrywał liscie (rośliny doniczkowe),przekazuja sobie "informacje" o
                      zagrozeniu ze strony szkodników, dzieki czemu drzewa z drugiego
                      konca lasu dokonuja pewnych modyfikacji w składzie swoich soków lub
                      produkują toksyny i zapachy odstraszające te owady..i jak Ty teraz
                      zostaniesz wegetarianką?? ..jak bedziesz patrzeć na niemy krzyk
                      sałaty polewanej winegretem??
                      • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:47
                        Babciu, ta teoria juz kurzem obrosła, taka jest stara, wiec nie
                        informuj mnie prosze o takich "nowosciach", ok?
                        • doral2 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:59
                          lola, pozjadałaś wszystkie rozumy, prawda?
                          • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 13:38
                            Alez skad.
                            Coz pozwolilo ci na wyciagniecie tak daleko idacych wnioskow?
                        • babcia47 Re: chyba nie... 20.12.08, 13:18
                          o to pańcia poinformowana "od wieków" i bedzie nozem torturować
                          biedne jarzynki?
                          • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 13:40
                            Tak, bede.
                            Roslinki owszem, zwierzat zas nie zamierzam.Dziwne- wiem, w kraju,
                            gdzie psy wyrzuca sie przez okno.
                            • babcia47 Re: chyba nie... 20.12.08, 13:55
                              .Dziwne- wiem, w kraju,
                              > gdzie psy wyrzuca sie przez okno.
                              ..a co ma wspólnego jedno z drugim??? ogladanie filmów
                              przyrodniczych i jedzenie miesa na codzien nie przeszkodziło mi w
                              zaopiekowaniu się całym stadem wyrzuconych przez innych ludzi, być
                              może równie wrazliwych jak ta pani ze sklepu..odrózniam jednak
                              działania, które moge podjąc na ich rzecz od działań od zachowań
                              bezsensownych i trącących hipokryzja..pozatym jak pisałam juz w tym
                              wątku uratowane koty niestety nie są tak "wrażliwe" i jadają żywe
                              myszy..a do tego potrafia taka niedobitą przynieśc mi w
                              prezencie..czasem udaje się ją uratować i wynieść na łąkę czasem nie
                              zdążę i muszę obejrzeć sobie proces spożywania myszy przez kota..to
                              dopiero patologia!..Bardziej od skarmiania żywym szczurem węża
                              bulwersuje mnie zabijanie zwierząt dla zabawy lub sportu..zabijanie
                              dla zaspokojenia głodu uznaję za usprawiedliwione..takie jest życie
                              • babcia47 Re: chyba nie... 20.12.08, 13:57
                                Ps. psy, koty, szczury, świnki morskie w naszym kraju są
                                pupilami..są kraje gdzie są pokarmem (świnki morskie nawet
                                odświętnym)
                              • nangaparbat3 Re: chyba nie... 20.12.08, 17:06
                                .zabijanie
                                > dla zaspokojenia głodu uznaję za usprawiedliwione..takie jest życie

                                Po raz setny w tym wątku: nikt nie ma pretensji do anakondy.
                                Ani do polujacych kotow.
                                Ale z jakichs powodow nie urzadzamy wycieczek szkolnych do rzeźni.
                                Nie uwazamy za słuszne urządzania igrzysk a la cezar Tytus ani publicznych
                                egzekucji - choc niewatpliwie mialyby wziecie.
                                I powod jest zupelnie prosty: oswajanie z okrucieństwem nie wychodzi na dobre.
                                • seniorita_24 anakonda nie jest winna 20.12.08, 18:57
                                  Może teraz dotrze smile))) Akondy nie oskarżam, widok i pomysł na publiczne
                                  karmienie węża szczurem mi nie odpowiada i już.
                                  To nie do Ciebie Nagaparta tylko takie streszczenie podwątku.
                                  • nangaparbat3 Re: anakonda nie jest winna 20.12.08, 19:19
                                    seniorita_24 napisała:

                                    >
                                    > To nie do Ciebie Nagaparta tylko takie streszczenie podwątku.

                                    Wiem
                                    My nadwrazliwe histeryczne hipokrytki dobrze sie rozumiemy smile
                                • seniorita_24 Re: chyba nie... 20.12.08, 19:00
                                  ANAKONDA NIE JEST OSKARŻONA. Może teraz dotrze smile))) Akondy nie oskarżam, widok
                                  i pomysł na publiczne
                                  karmienie węża szczurem mi nie odpowiada i już.
                                  To nie do Ciebie Nagaparta tylko takie streszczenie podwątku.
                              • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 17:19
                                > ..a co ma wspólnego jedno z drugim???

                                Bardzo duzo.Posiadanie lub brak wrazliwosci.Ktos komu wszystko
                                jedno, jak hodowane sa zwierzeta i co musza znosic przed smiercia
                                nie bedzie czuly na krzywde zwierzat w ogole.
                                Zauwaz, ze ja nie apeluje o niejedzenie miesa, a jedynie protestuje
                                przeciwko barbarzynskiemu ich traktowaniu, czego wielu ludzi w ogole
                                nie zauwaza- patrz rzeczone karpie.Wiekszosc rybozerców w ogole nie
                                zwróci uwagi na to, jak one sa przetrzymywane w sklepach i jak
                                nieludzki jest zwyczaj kupowania zywych karpi.Kompletny brak
                                swiadomosci.
                                Co do zwierzat- one musza polowac i jesc mieso.czlowiek na dobra
                                sprawe moglby sie obyc, tylko na zdrowie by mu wyszło.
              • nenia1 Re: chyba nie... 20.12.08, 17:38
                Załózmy przez chwilę, że ta pani faktycznie je mięso (a tego przecież nie wiemy, ale widać że to wielu z was pasuje). Z wątku wynika, że jej zachowanie jest gorsze, od zachowania osób, które zupełnie nie regują na cierpienie zwierząt, ba, może nawet kręci ich oglądanie takich scen na żywo.

                Jest gorsza, bo reaguje a jednocześnie je mięso, to znaczy że jest hipokrytką. Ojej, a to o wiele gorsze niż np. pan, który płaci by oglądać nielegalną walkę psów i który również, jak pani, je mięso. Ale on przynajmniej ma spójny obraz świata i hopokryzji zarzucić mu nie można. Jest git.

                Hmm, ja chyba jednak wolę hipokrytkę.
            • gryzelda71 Re: chyba nie... 19.12.08, 21:50
              Można współczuć,ale można też najnormalniej w świecie chcieć robić zadymę.Pani
              nie musiała patrzeć,ja nie chadzam do rzeźni.
              I na litość rusz swoją wyobraźnię.Nie każdy kto nie wzywa służb,bo zwierze
              karmione topi koty,przywiązuje psy drutami do drzewa.
              A reakcja pani świadczy,że jest histeryczką i zadymiarą,o ile w ogóle zaszło
              takie zdarzenie,w co wątpię.
              • nenia1 Re: chyba nie... 20.12.08, 17:40
                Gryzelda, proszę, jak już chcesz dyskutować to wysil się troszkę, bo argument "pani nie musiała patrzeć", to może był dobry maksimum do drugiej klasy szkoły podstawowej.
                • gryzelda71 Re: chyba nie... 20.12.08, 19:29
                  Ty się wysiliłaś.Ja nie muszę.
            • vibe-b Re: chyba nie... 20.12.08, 00:21
              nenia1 napisała:



              > Dlatego reakcja ten pani, jest naturalną reakcją u osób
              wrażliwych,
              > ja jednak sądzę, że ta pan
              > i rokuje o wiele lepiej, niż ludzie, którzy, jak to się



              Ta pani rokuje mniej wiecej tak samo jak jedna uzytkowniczka
              forum "Ciaza i porod" jakies dwa lata temu, ktora miala czelnosc
              zwrocic uwage innej dziewczynie z forum, zeby tamta usunela z
              sygnaturki link do informacji o swoim dziecku, ktore stracila. Tak
              samo nikt jej nie kazal wlazic w tego linka i ogladac. Ale wlazla a
              potem zwrocila sie z zyczeniem do tamtej dziewczyny, ze ona sobie
              nie zyczy takich linkow, "bo ona taka wrazliwa" i "juz teraz sie
              cala trzesie". Potem jak forum malo jej nie pobilo to sie krygowala
              na 100 wpisow i zalewala lzami i odowlywala sie do sumienia forumek,
              ze " jej dzidzi sie w brzuchu przewraca ze strachu". Ale ani przez
              chwile nie pomyslala o tym jaka potworma przykrosc wyrzadzila tej
              dziewczynie, dla ktorej pamiec o zmarlym dziecku byla pewnym
              ukojeniem. Taka falszywie wrazliwa byla. I tak amo ja widze ta
              pania z tego watku. Lezie gdzie nie musi, gapi sie choc nikt jej
              nie kaze, wzywa straz i epatuje wrazliwoscia. A przy czym pewnie
              codziennie jada mieso. Falsz.
              • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 11:32
                A przy czym pewnie
                > codziennie jada mieso

                A te wiedze skad posiadasz?
              • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 11:33
                A przy czym pewnie
                > codziennie jada mieso.

                A wiedze o pani menu to skad niby nabyłas?
                • vibe-b Re: chyba nie... 20.12.08, 12:10
                  lola211 napisała:

                  > A przy czym pewnie
                  > > codziennie jada mieso.
                  >
                  > A wiedze o pani menu to skad niby nabyłas?


                  to forum jest w 100% przewidywalne big_grin. Piszac tamte slowa
                  wiedzialam, ze taka bedzie riposta, choc - mowiac dokladniej,
                  spodziewalam sie sformulowania "a skad wiesz, ze ona jada mieso" big_grin
                  No wiec, Lolu, z obserwacji moich wynika ze jakies 90 % polakow jest
                  miesozernych, stad szanse, iz ta pani jada mieso sa powalajace
                  naprzeciwko szans, iz miesa nie jada.
                  • doral2 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:35
                    lola211 19.12.08, 21:14 Odpowiedz
                    Doral- ty jestes po prostu najzwyklejszy BETON, do ktorego nie
                    trafiaja oczywiste prawdy. Czytaj i postaraj sie zrozumiec co autor
                    ma na mysli, to moze zatrybisz.
                    Kurde, jak mozna miec takie problemy ze zrozumieniem tekstu
                    pisanego.. "

                    dziękuję za dogłębną ocenę.

                    niemniej jednak do mnie trafia oczywista prawda, że owa paniusia wołająca po
                    służby miejskie z powodu karmienia węża żywym szczurem, jest po prostu
                    zmanierowaną histeryczką.

                    zresztą tak jak i kilka osób w tym wątku.

                    niektóre z tych osób na co dzień mięsa nie jadają, bo jedzą tylko od święta lub
                    nie jedzą karpi, za to jedzą filety.

                    i z tego powodu uzurpują sobie prawo do bycia lepszym od innych i wyzywania
                    innych od betonów, ponieważ owe betony ośmielają się mieć inne zdanie w temacie.

                    a posiadanie innego zdania w temacie kwitowane jest nierozumieniem pisanego
                    tekstu oraz intencji autora, co jest nagminnie stosowane w momencie braku
                    sensownych argumentów.
                    • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:43
                      Kolejny Twoj post na dowod, ze niestety, ale nie rozumiesz co
                      czytasz..
                  • lola211 Re: chyba nie... 20.12.08, 12:46
                    Takie przypuszczenia to mozna o kant dupy rozbic.To jest tylko twoje
                    gdybanie.
                    Skoro nie wiesz, czym owa pani sie zywi, to po prostu nalezaloby w
                    ogole tej kwestii nie poruszac.Jak juz bedziesz wiedziec, a nie sie
                    domyslac, na FAKCIE zbuduj swoja teotie o hipokryzji itd.
                    • nangaparbat3 Re: chyba nie... 20.12.08, 18:54
                      a ja bede sie upierac, ze jedzenie/niejedzenie miesa nie ma nic do rzeczy.
                      I nasuwa mi sie analogia z wstawieniem kibla na srodek salonu, bo przecież takie
                      sa prawa natury - a kto sie zamyka, tudziez nie chce ogladac innych przy
                      rzeczonej czynnosci, hipokryta jest i basta.
              • nenia1 Re: chyba nie... 20.12.08, 17:42
                Skoro nie widzisz różnic między tymi dwoma sytuacjami, to ja nie podejmuję się ci ich tłumaczyć. Po prostu uwierz - są oczywiste.
    • in-ca Re: czy to Was bulwersuje? 20.12.08, 13:10
      Mnie raczej mało rzeczy bulwersuje, szczególnie tak błahych.
      • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 20.12.08, 13:16
        no i właśnie dla jednych jest to zupełnie błaha sprawa, a inni rozdzierają szaty.
        • maurra Re: czy to Was bulwersuje? 20.12.08, 15:27
          doral2 napisała:
          > no i właśnie dla jednych jest to zupełnie błaha sprawa, a inni rozdzierają szaty.<
          tak błaha ze aż się 4 dzień z tym wątkiem rozstać nie potrafisz,
          choc ci parę osób już tłumaczyło, że to nie dyskusja o tym, że ta paniusia
          "pewnie je kotlety", "futro nosi", czy "filety w sklepie kupuje".
          Wymyślasz, jątrzysz, kpisz po czym w sąsiednim wątku wyrażasz zdziwienie, że
          tyle agresywnych tematów na pierwszej stronie emamy wisi.
          Hipokrytka czystej wody, ledzeppelin podsumowała cie najtrafniej
          • doral2 Re: czy to Was bulwersuje? 20.12.08, 21:43
            > doral2 napisała:
            > > no i właśnie dla jednych jest to zupełnie błaha sprawa, a inni rozdzieraj ą
            szaty.<
            > tak błaha ze aż się 4 dzień z tym wątkiem rozstać nie potrafisz,
            > choc ci parę osób już tłumaczyło, że to nie dyskusja o tym, że ta paniusia>
            "pewnie je kotlety", "futro nosi", czy "filety w sklepie kupuje".
            > Wymyślasz, jątrzysz, kpisz po czym w sąsiednim wątku wyrażasz zdziwienie, że
            tyle agresywnych tematów na pierwszej stronie emamy wisi..."

            a dlaczego uważasz, że powinna się z wątkiem rozstać? i dlaczego to nie mogę
            brać udziału w dyskusji, hę?

            uczestnikom dyskusji nie wymyślam od betonów i nie stwierdzam żebym cokolwiek
            miała w d......pie.
            nie jątrzę i nie kpię, biorę po prostu udział w dyskusji, jak większość tutaj
            osób, wymieniam poglądy i nie udowadniam innym że pozjadałam wszystkie rozumy
            oraz że moja prawda jest bardziej mojsza niż twoja twojsza.

            nie moimi argumentami były kotlety i futro, jak już się kogoś czepiasz, to
            doczytaj dokładnie.

            na mnie karmienie węży żywymi szczurami czy myszami nie robi wrażenia, rozumiem
            że może robić na kimś innym, ale robienie rabanu z tego powodu i przywoływanie
            służb miejskich jest przejawem histerii. służby miejskie nie są od tego.
            gdybym jednak była tak zbulwersowana jak owa pańcia, to napisałabym pismo do
            dyrekcji tegoż sklepu oraz powiadomiła towarzystwo opieki nad zwierzętami, bo to
            są odpowiednie organy do interwencji.
            zawiadomione służby zanim przybiegły, mogły najwyżej obejrzeć oblizującego się
            węża, a pracownik mógł powiedzieć, że bardzo się starał żeby nikt aktu karmienia
            nie widział, a ta paniusia specjalnie stała i podglądała. pracownik będzie się
            bronił ile wlezie, bo prawdopodobnie dostanie mandat, tuż przed świętami, i
            zamiast kupić prezenty żonie i dzieciom, to będzie złorzeczył na przewrażliwioną
            pańcię.
            jego praca polega miedzy innymi na karmieniu zwierząt w sklepie. może tego dnia
            się spieszył? może źle się czuł? może zastępował koleżankę, która akurat wzięła
            dzień opieki nad dziećmi, i on musiał pracować ósmy dzień z rzędu?

            ciekawa rzecz, że tak się wszyscy litują nad szczurem, po którym już nawet
            sierści nie zostało, a nikt nie pomyślał o pracowniku. za wyjątkiem tego, że
            karmił węża na oczach pańci. skoro to robił, to widać miał powody.
            i to jest właśnie hipokryzja, litować się nad szczurem, a nie nad człowiekiem.
            ba, gdyby rzeczony szczur zamieszkał w osobistej szafie, to by się go szpadlem
            zatłukło.

            ps. w wątku tym będę się udzielać dotąd, dopóki uznam za stosowne. jestem
            dorosła i sama o sobie stanowię.
            • maurra omojtyboze 20.12.08, 23:11
              > służby zanim przybiegły, mogły najwyżej obejrzeć oblizującego się
              > węża, a pracownik mógł powiedzieć, że bardzo się starał żeby nikt aktu
              karmienia nie widział, a ta paniusia specjalnie stała i podglądała. pracownik
              będzie się bronił ile wlezie, bo prawdopodobnie dostanie mandat, tuż przed
              świętami, i zamiast kupić prezenty żonie i dzieciom, to będzie złorzeczył na
              przewrażliwioną
              > pańcię. jego praca polega miedzy innymi na karmieniu zwierząt w sklepie. może
              tego dnia się spieszył? może źle się czuł? może zastępował koleżankę, która
              akurat wzięła dzień opieki nad dziećmi, i on musiał pracować ósmy dzień z rzędu?
              > ciekawa rzecz, że tak się wszyscy litują nad szczurem, po którym już nawet
              sierści nie zostało, a nikt nie pomyślał o pracowniku. za wyjątkiem tego, że
              karmił węża na oczach pańci. skoro to robił, to widać miał powody. i to jest
              właśnie hipokryzja, litować się nad szczurem, a nie nad człowiekiem. ba, gdyby
              rzeczony szczur zamieszkał w osobistej szafie, to by się go szpadlem zatłukło.>

              ROTFL
              Straszna pańcia i pracownik z mandatem zamiast zakupów dla dziateczek i
              kochajacej żonki.
              Rozdzierająca serce historia, ślozy mi się leją kap kap nad tą wyssaną z palca
              opowiastką i spadają na pociachane szpadlem szczury z osobistej szafy wyłowione

              że tez tak strasznie teraz pracowników sklepów zoologicznych traktują, pojęcia
              nie miałam, że to on właśnie w tej całej historyji najbiedniejszy i najokrutniej
              doświadczony

              • doral2 Re: omojtyboze 21.12.08, 10:50
                maurra napisała:


                ROTFL
                Straszna pańcia i pracownik z mandatem zamiast zakupów dla dziateczek i
                kochajacej żonki.
                Rozdzierająca serce historia, ślozy mi się leją kap kap nad tą wyssaną z palca
                opowiastką i spadają na pociachane szpadlem szczury z osobistej szafy wyłowione.."

                doprawdy, bardzo "rzeczowy" argument.

                czekam jeszcze na "wspułczuję twoim dziecią" oraz "jesteś rzałosna".
                • maurra Re: omojtyboze 21.12.08, 10:57
                  za to twoja "opowieść wigilijna" o dramacie karmiciela anakondy jest
                  nafaszerowana rzeczowością po brzegi

                  > czekam jeszcze na "wspułczuję twoim dziecią" oraz "jesteś rzałosna".

                  ramoty forumowe, już dawno przestały być zabawne
                  • doral2 Re: omojtyboze 21.12.08, 11:07
                    maurra napisała:

                    > za to twoja "opowieść wigilijna" o dramacie karmiciela anakondy jest>
                    nafaszerowana rzeczowością po brzegi
                    >
                    > > czekam jeszcze na "wspułczuję twoim dziecią" oraz "jesteś rzałosna".
                    >
                    > ramoty forumowe, już dawno przestały być .."

                    więc zacznij używać rzeczowych argumentów i dyskutować, zamiast wyśmiewać się z
                    innych i pyskować.
                    • maurra Re: omojtyboze 21.12.08, 11:25
                      robię to od początku mojej bytności w tym wątku - w przeciwieństwie do ciebie
                      nie wymyślam niestworzonych historii byleby zdyskwalifikowac bohaterkę dyskusji,
                      nie imputuję jej coraz to durniejszych zachowań, nie domniemywam jak wielką jest
                      hipokrytką etc.
                      sama wymyślasz przydługie, łzawe historyjki a ode mnie żądasz rzeczowych
                      argumentów? <LOL>
                      a teksty o pyskowaniu zatrzymaj może dla swoich wnuków, jesteś ostatnią osobą,
                      która nadaje się do "wychowywania" rozmówcy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka