Dodaj do ulubionych

Lekarstwa na własna rękę

18.12.08, 11:12
Chciałabym się Was podpytać o ww. Tzn., czy bierzecie je mimo, że lekarz je
odradzał, nie chciał przepisać, a Wy tak czy siak (Polak potrafi) dotarłyście
macie, bierzecie.
Co jest przyczyną takiego stanu? Czym się osiąga taki poziom wiedzy, że ktoś
decyduje się na taka terapię? zaufanie do poprzedniego lekarza, który
przepisał? Koleżanki? Artykuły? Forum?
Obserwuj wątek
    • rybka.marcowa Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:16
      Nie,nigdy tak nie robię...
    • margotka28 Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:18
      ja należę do grupy nie biorącej leków prawie wcale. Tym bardziej by
      mi do głowy nie przyszło, żeby coś brać na własną rękę. Ja nawet
      kiedyś magnez brałam z zalecenia lekarza.
    • angazetka Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:21
      > Tzn., czy bierzecie je mimo, że lekarz je odradzał, nie chciał
      przepisać, a Wy tak czy siak (Polak potrafi) dotarłyście macie,
      bierzecie.

      Nie wpadłabym nawet na taki pomysł. Na własną rękę to ja mogę wziąć
      polopirynę i tabletki na uspokojenie, a nie cos, czego lekarz mi nie
      chce przepisać.
    • lola211 Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:33
      Ostatnio zdarzyla mi sie taka sytuacja, jesli chodzi o corke.
      W sobote miala goraczke i paskudnie wygladajace gardlo.Lekarz
      przypisal antybiotyk,sugerujac szkarlatyne.Zanim go podalismy
      zauwazylam, ze momentalnie spuchły jej usta.Pojechalam na dyzur-
      lekarz stwierdzil ,ze to najpewniej alergia pokarmowa, przypisala
      leki antyalergiczne i odradzila podawanie antybiotyku w tej
      sytuacji, skoro organizm ma akurat faze na reakcje alegiczne, a
      antybiotyk z grupy penicylin.Zalecono wizyte w rejonie po niedzieli.
      W poniedzialek pediatra byl dopiero po poludniu.Rano patrze, a córa
      ma malinowy jezyk, goraczkuje.Mialam opcje- czekac na wizyte
      lekarska albo podac antybiotyk mimo ze lekarz odradził.Wybralam
      wariant drugi.I bardzo dobrze zrobilam.Przemilcze jak pediatra
      skomentowała zalecenie kolezanki po fachu odnosnie niepodawania leku
      w takiej sytuacji.

      To wyjatkowa sytuacja.Ja sama raczej predzej nie wezme przypisanego
      leku niz wezme odradzany, poniewaz ogolnie staram sie lekow nie
      przyjmowac.
    • asia.asz Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:33
      > Chciałabym się Was podpytać o ww. Tzn., czy bierzecie je mimo, że
      lekarz je
      > odradzał, nie chciał przepisać, a Wy tak czy siak (Polak potrafi)
      dotarłyście
      > macie, bierzecie.


      nie, nigdy

      ja nawet mam opory przed daniem dziecku lekarstw ktore wiem ze
      lekarka mu przepisze (te same choroby mu sie powtarzaja a ze mamy
      inhalator to zwykle te same lekarstwa dostaje), wole nie ryzykowac,
      mimo ze to nie antybiotyki. zreszta zawsze jestem spokojniejsza jak
      dziecko zostanie tez osluchane (ja widze tylko zewn objawy)
    • gaskama Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:46
      Nie, nie przyszło by mi coś takiego do głowy. Prędzej nie wezmę
      czegos, co mi lekarz przepisał.
      • phantomka Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 11:53
        Oj w zyciu. Ja jestem odchyl w druga strone. Ostatnio pediatra mojej
        cory powiedziala mi, zebym nie czytala ulotek przed podaniem
        lekarstw, bo potem schizujesmile Tak wiec branie lekartsw czy podawanie
        ich komukolwiek nie wchodzi w gre.
    • jomamma a w ciąży też? n/t 18.12.08, 12:21
      • jomamma Re: a w ciąży też? n/t 18.12.08, 12:36
        Bo widzicie.., łażąc tu i tam za własna sprawą zauważyłam taką, hm, tendencję.
        Chodzi o różnice w tym, co przepisują lekarze w Polsce "na podtrzymanie ciąży"
        jak się to zwykło określać, a czego nie przepisują, ba, wręcz leki te są
        zabronione (no-spa np.) w UK.

        Na forach babki szczują: bierz, koniecznie, ja brałam i wszystko dobrze. Załatw
        sobie, zakombinuj i bierz!

        Wiem, że Polki przywożą ze sobą sterty leków, w tym antybiotyków i ładują się
        nimi, nawet nie chodząc do lekarza. Albo chodząc, ale nie przyjmując do
        wiadomości zalecanego leczenia.
        Lekarze w przychodniach są załamani, jak przychodzi do nich po nieudanej próbie
        leczenia własnymi "ziołami" taka matka z rocznym dzieckiem. Mną to wstrząsnęło.
        Nie sądzicie, że to lekki zawrót głowy?
        Czy uważacie, że to strach oddać się w ręce "obcemu" lekarzowi?
        W końcu UK to nie Białoruś czy Bangladesz...
        Nie rozumiem podejścia.
        Co o tym sądzicie?
        • tylna.szyba Re: a w ciąży też? n/t 18.12.08, 13:00
          Znam to. Zaakceptowalam tutejsze metody leczenia - zwlaszcza, ze
          odpowiadaja moim wyobrazeniom smile Ale...tutaj np. na biegunke nie
          uzywa sie wegla, ktory znam z Polski. Wiedzac, ze sie nie uzywa
          przywiozlam sobie wegiel z Polski i go uzywam.
          Z ciaza bym nie eksperymentowala tylko zaufala tutejszym.
    • weronikarb Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 12:36
      raz mi sie zdazyla jak bylam mloda i glupia. Silne leki
      przeciwbolowe - mecza mnie bole glowy - nieraz prawi epo scianach
      chodze i nic nie pomaga. Z czasem minely tak silne chic zdarza sie
      ze tydzien badz dwa ciagnie sie. Niestety lekarze nie wiedzza od
      czego, prawdopodobnie migrenowe sprawy - choc leki brane na nie nie
      pomogly sad
    • bri Re: Lekarstwa na własna rękę 18.12.08, 12:49
      Tak mi się nie zdarza, przynajmniej jeśli chodzi o leki na receptę.
      Biorę czasem sama jakieś suplementy.

      Często natomiast nie biorę tego, co mi lekarz przepisał i kazał
      brać. I jeszcze nigdy tego nie żałowałam.
    • zebra12 Ja raczej na odwrót robię 18.12.08, 12:54
      Z przepisanych leków biorę tylko najważniejsze. Albo wcale. Ale widzę, ze
      większość tak robi smile
      • llidkaa Re: Ja raczej na odwrót robię 18.12.08, 13:33
        W ciązy bym nie wzjeła ale poza to biore, tzn, jak jestem chora to sama sie
        lecze, znam dosc duzo leków i jego dzialanie, wiec brac sie nie boję.
    • alabama8 Casus alabamy 18.12.08, 13:43
      No to ja polecę jeszcze w inną mańkę i przedstawię wam Casus
      Alabamy: moję dziecię na ten przykład przez pierwsze 4,5 roku
      swojego życia ciężko chorowało i w związku z tym "leczone" było
      intensywnie i drogo. Jak jeden spec nie wiedział co robić to
      leciałam do następnego - dobrego, polecanego i tak w kółko macieju.
      Doszło do tego że w wyniku owego "leczenia" potomek dostawał
      orzeczenie o niepełnosprawności bez głebszego wywiadu - bo wyglądał
      tak okropnie że orzecznik nie miał wątpliwości.

      Po 4,5 roku przestałam leczyć, przestałam biegać po lekarzach,
      trochę sobie pogoglałam, trochę pokombinowałam i dziś dzieciak
      wygląda jak nowy. Następnego orzeczenia pewnie już nie dostanie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka