Facet -wołowa d.pa

01.01.09, 22:34
Rzecz sie tyczy mojej kuzynki.40 lat, dwojka maloletnich dzieci i
maz.Dodajmy- malo przedsiebiorczy.W tym caly szkopuł-ona mysli nawet
o rozstaniu z tego powodu.Naczelny problem to ustawiczny brak
pieniedzy.Dziewczyna szarpie sie od lat, by dzieciom zapewnic jako
taki byt, jest u progu wytrzymalosci.A facet, cóz, nigdy sie nie
zapowiadal na preznego biznesmena.Owszem, pracuje, ale kasy przynosi
tyle co kot naplakal i w ogole nie robi nic, by zarabiac wiecej.Taki
typ.Umowiona jestem z nia na spotkanie, wiem, ze bedzie poruszany
ten temat.Co jej radzic? Moze ktos ma doswiadczenie z takich typem,
bo ja na szczescie, nie.Szkoda mi jej, jego, dzieci.Czy mozna
oczekiwac, ze on w koncu wykaze choc odrobine inicjatywy?
    • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:36
      a kuzynka pracuje?
      nie wiedziała, że wychodzi za d.pę?
      było wyjść za milionera.
      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:40
        Pracuje.

        > nie wiedziała, że wychodzi za d.pę?
        > było wyjść za milionera.

        To bylo 20 lat temu, zakochana, pewnie po prostu zle ocenila jego
        mozliwosci, w sumie to sie nie dziwie,nie wszystko da sie
        przewidziec.

        > było wyjść za milionera

        Gdyby byla materialistka, to zapewne kierowalaby sie tylko i
        wylacznie gruboscia portfela.Ale nie jest.Wyszla za maz z milosci,
        tylko ze szarosc zycia ja po prostu przygniotła.
        • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:43
          to niech zmieni prace na lepszą
          albo sama niech się weźmie za interesy.
          albo znajdzie bogatego kochanka.

          wyszła za d.pę i oczekuje cudów?
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:51
            Dziewczyna wychodzi z zalozenia, ze facet powinien byc ostoja
            rodziny, w tym finansowa.Ona pracuje, kombinuje, zalatwia, ogolnie
            jest czynna strona w tej malzenskiej spolce.On zas sie okazal w
            warunkach wolnego rynku po prostu nieudolny.I co z takim zrobic?
            • mama-maxa Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 21:03
              lola211 napisała:

              On zas sie okazal w
              > warunkach wolnego rynku po prostu nieudolny.I co z takim zrobic?
              tak się zdarza i nie sądzę, żeby to był dobry sposób zostawić go i
              pozbawić dzieci ojca,

              mnie się wydaje, ze ona jednak jest materialistką. Nieoszukujmy się
              Polska to nie królestwo a ona nie jest księżniczką
              Seks i gra w brydża mają wiele wspólnego - jeśli masz słabego
              partnera, musisz mieć mocną rękę.
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 21:05
                > mnie się wydaje, ze ona jednak jest materialistką

                A dla mnie - realistka.
        • moofka Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:46
          no to zalezy
          czy to jest natchniony humanista w typie tatusia borejko robi to coo
          kocha, na przyklad wacha ksiazki w bibliotece i sie w tym spelnia
          tylko placa malo wink
          czy koles ktory ma w nosie i sie nie poczuwa, bo leniwy jest
          decydujace jak dla mnie jest to jakie ma mozliwosci a jak to
          realizuje w praktyce
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:52
            > decydujace jak dla mnie jest to jakie ma mozliwosci a jak to
            > realizuje w praktyce
            Zarzut glowny jest taki, ze facet nie szuka lepiej platnego zajecia,
            o fizyczna prace chodzi.
            • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:55
              może nie czuje się na siłach?
              może kocha to co robi?
              może nie ma wystarczającego wykształcenia?

              a kuzynka nie mogłaby poszukać lepiej płatnej pracy?
            • moofka Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:56
              ale jak juz robote ma to pracuje, czy tez sie obija?
              bo jak tak, to moze zrobic t co masa zon, sama mu robote zalatwic
              fizyczni teraz calkiem niezle zarabiaja
              zalezy czy on jest fizyczny bp swietny fachowiec, czy fizyczny bo
              nie umyslowy wink
              z drugiej strony niespojny jest wizerunek obrotnej i
              przedsiebiorczej kolezanki z dupa mezem, skoro ledwo przeda to i ona
              i on chyba sa wolowe tylki

        • ma_maja Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:48
          Jeśli nie jest materialistką to czy pieniądze mogą być powodem rozstania? Dziwne
          to trochę ale cóż, widziały gały co brały ...
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:55
            > Jeśli nie jest materialistką to czy pieniądze mogą być powodem
            rozstania?

            Materialistka by byla, gdyby wyrzucala facetowi, ze nie stac ich na
            wakacje na Bahama czy najnowszy model merca.A jej chodzi o
            podstawowe zabezpieczenie bytu rodziny.
            • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:58
              a jaka ma facet ma prace i ile zarabia?
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:03
                Jest kierowca.Zarobki ma rozne, z tym ze wydatki czesto wysokie, bo
                sam swoj woz utrzymuje.
                • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:04
                  a ile zarabia tak dokladniej?
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:09
                    w porywach 2 000 zl., nie wiecej, a ostatnio bedac na chorobowym-
                    500 zl..
                    • moofka Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:12
                      to niech idzie na tiry jezdzic
                      3 tys minimum zarobi a mordy wolowej dupy nie bedzie tygodniami
                      ogladac
                      ofert jest cala masa
                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:15
                        Mnie tez od razu takie rozwiazanie przychodzi na mysl.Ale on jakos
                        sie nie pali.Pewnie chodzi o nabycie uprawnien na takie wozy.
                        • moofka Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:22
                          to czego kierowca on jest jak nie ma uprawnien innych niz B?
                          przeciez na zwykle osobowki kierowcow od dawna sie nie zatrudnia
                          nie moze jezdzic na taryfie?
                          albo jako kurier?
                          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:28
                            >nie moze jezdzic na taryfie?
                            No wlasnie jezdzi.
                        • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:27
                          lola211 napisała:

                          > Mnie tez od razu takie rozwiazanie przychodzi na mysl.Ale on jakos
                          > sie nie pali.Pewnie chodzi o nabycie uprawnien na takie wozy..."

                          bo zdaje się, że nie wiesz (ani twoja kuzynka) jak wyglada praca na tirach.

                          na tirach zapieprza się cały miesiąc na okrągło i masz tylko jeden łikend wolny
                          kiedy zjeżdżasz do domu, pod warunkiem że akurat jest kurs w stronę domu. sypia
                          się w ciężarówce, myje raz na tydzień, żre zupki w proszku, godzinami sterczy na
                          załadunkach i rozładunkach, dniami na granicy.
                          jeżeli twoja kuzynka miałaby za męża tirowca, to uwierz mi, ale miałaby o wiele
                          więcej powodów do narzekania, bo dzieci i ona widywałyby tatusia i męża raz na
                          miesiąc. i ten jeden raz mąż i tatuś by odsypiał w łóżku, mając w nosie potrzeby
                          małżonki i dzieci.

                          mówiłam ci, że akurat tą branżę dobrze znam.
                          i wiem ile facet musiał kilometrów wyjeździć, żeby te dwa kafle na czysto zarobić.
                          wiem, ile musiał na mrozie wymarznąć, ile gó...anego żarcia w przydrożnych
                          stacjach benzynowych zjeść, ile nocy nie przespać, bo gnał byle szybciej.
                          i jeżeli facet przyniósł już an czysto te dwa kafle, to naprawdę musiał się
                          dobrze natyrać. bo dwa tysiące na czysto, to oznacza że musiał brutto zarobić co
                          najmniej dziesięć tysięcy, i po odjęciu kosztów paliwa, gó...anego żarcia po
                          drodze, podatków, zusu, kosztów napraw samochodu, akurat dwójka została. to i
                          tak dużo.

                          a tak z ciekawości, ile kuzyneczka zarabia?
                          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:30
                            Totez nikt go sila na te tiry nie pcha.

                            > a tak z ciekawości, ile kuzyneczka zarabia?

                            Pensji ma jakies 1400 zl.
                            • mama303 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 20:57
                              lola211 napisała:

                              > Pensji ma jakies 1400 zl.

                              czyli dwie d.py wołowe? wink
                • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:09
                  lola211 napisała:

                  > Jest kierowca.Zarobki ma rozne, z tym ze wydatki czesto wysokie, bo
                  > sam swoj woz utrzymuje."

                  to moim zdaniem jest bardzo zaradny. a twoja kuzynka nawet nie ma bladego
                  pojęcia, jak ciężko jest zarobić porządnie w transporcie.
                  ja wiem, bo akurat też w tej branży robię.
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:16
                    Doral, wierz mi, nie jest.
                    • amilos Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:52
                      przy zarobkach średnio 3400 miesięcznie to nie taka znowu bieda, idzie spokojnie
                      żyć, dużo osób ma mniej, z tego wynika, ze i kuzynka wołowa zupa, jeśli nie
                      potrafi gospodarzyć wspólnym majątkiem, tylko narzekasmile
                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:04
                        Jak napisalam, CZASEM jest to 3400, a czasem 2000 zl- mam na
                        czerwono zaznaczyc? Te kwoty na pewno nie sa wystarczajace na 4 os.
                        rodzine.Poza tym- czy naprawde grzechem jest zadac od zycia wiecej?
                        zwlaszcza, gdy znajomi maja do dyspozycji 2 razy wiecej pieniedzy,
                        bo facet staje na wysokosci zadania?
                        • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:08
                          lola211 napisała:

                          "..Poza tym- czy naprawde grzechem jest zadac od zycia wiecej? ..'

                          ale ona nie żąda od życia, ona żąda od męża. to różnica.
                          a od siebie nie żąda niczego. poza ogarnięciem chaty i nakarmieniem dzieci.
                          kiepskie wykształcenie, a wymagania jak na angielskim dworze.
                          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:12
                            > a od siebie nie żąda niczego

                            Bzdura.
                            Byl czas, ze facet nie zarabial nic.Utrzymywala goscia.
                            Pracuje, zajmuje sie domem, wszelkie urzedowe sprawy sa na jej
                            glowie- pan ma z tym spokoj, ma swietne warunki do tego, by sie
                            przylozyc tylko i wylacznie do pracy zawodowej.
                            • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:15
                              a gdyby to ona stracila prace, to kto by ja utrzymywal? maz. wiesz co? powiedz
                              swojej kuzynce, zeby wziela tym panem rozwod i bedzie po problemie. po co kobita
                              ma sie meczyc.
                              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:53
                                Gdyby nie zalezalo jej na tej rodzinie i na nim, to juz dawno byloby
                                po zawodach.Ale nie jest.Czyli jednak nie jest z niej taka
                                wyrachowana, materialistyczna sucz?
                                • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 09:08
                                  gdyby jej zalezalo na rodzinie, to by nie uzalala sie na swoj nedzny los, mogla
                                  wczesniej zaczac sie uczyc i teraz byc moze mialaby lepsza robote. a tak... w
                                  sumie to nie takie dziwne, ze tak jej bronisz. w koncu to Twoja kuzynka. tylko
                                  ja bym sie tak na Twoim miejcu nie zapedzala , bo tak naprawde o nie wies, czy
                                  kuzynka prawde Ci mowi. zreszta wyglada na to, ze ona nic nie musi. po co ma sie
                                  starac, skoro od tego jest chlop? wczororaj moj maz podczytywal ten watek i sie
                                  po prostu z niego smial.
                                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 09:28
                                    Jak u niej jest, to wiem doskonale.Znam jego i widze jaki to
                                    czlowiek.
                                    Lepsze wyksztalcenie nie oznacza lepszej płacy i pracy.Sama mam
                                    wyzsze i doskonale wiem, ze to w zasadzie niewiele znaczy- trzeba
                                    jeszcze wielu innych czynnikow by znalezc zajecie popłatne.
                                    Ok, niech bedzie- ona ma sie doszkalac.A pan? Od niego nie wymagamy,
                                    tak?
                                    • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 09:42
                                      wlasnie. zawsze wymaga sie od panow. wielu mezczyzn na miejscu tego wlasnie pana
                                      wiesz, co by powiedziala? zeby to wlasnie kobieta wziela sie do roboty, jak jej
                                      zle i wciaz malo. a sa tacy, ktorzy by powiedzieli, ze moga zamienic sie z Twoja
                                      kuzynka miejscami. czy kuzynka powiedziala mezowi prosto w oczy, ze z niego jest
                                      d.pa wolowa a nie,mezczyzna? czy on zdaje sobie sprawe z tego, jakie zdanie o
                                      nim macie?
                                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 10:35
                                        Według mnie załozenie rodziny pociaga za soba okreslone
                                        konsekwencje.Jedna z nich jest zapewnienie odpowiedniego poziomu
                                        bytu.Obowiazek spoczywa na dwojgu rodzicach, tu zas mamy sytuacje,
                                        gdzie pan po prostu zbytnio nie poczuwa sie do polepszenia
                                        nienajlepszej sytuacji.Ona nie chce kasy dla siebie, tylko dla
                                        dzieci.

                                        --czy on zdaje sobie sprawe z tego, jakie zdanie o
                                        > nim macie?

                                        Nie sadze,aby ktos z rodziny mu w oczy cos takiego powiedzal.Ona
                                        zapewne dała mu do zrozumienia.
                                        ----------------------------------------------

                                        www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                                        • triss_merigold6 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 10:50
                                          Popieram. Pan z opisu niezaradny leń.

                                          BTW na myśl o panu w typie taty Borejko w domu dostaję wstrząsu
                                          anafilaktycznego.
                                        • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:04
                                          wiesz, wspolczuje facetowi. naprawde. zreszta kuzyneczka powinna sobie juz dawno
                                          zdac sprawe z tego, ze wyksztalcenie zasanicze w jej wypadku, to zdecydowanie za
                                          malo. na forum niejednokrotnie poruszane byly watki, gdzie kobieta jst na
                                          utrzymaniu meza a maz ja poniza. i co jej tu panie radzily? zeby wziela sie do
                                          roboty. tymczasem kuzynka juz dawno mogla isc do szkoly, zrobic sobie srednia a
                                          nawet studia, ale tego nie zrobila. bo i po co? jest na NIE i koniec. bo za
                                          stara, bo za dlugo musi sie uczyc, bo w jej wieku to nie ma sensu... wedlug mnie
                                          dyskusja na ten temat jest bezsensowna i do niczego nie prowadzi. z mojej strony
                                          to juz wszystko.
      • andaba Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:49
        To naprawdę miarą faceta jest ilość kasy, którą przynosi do domu?
        Nie ważne jest to, czy robi to co lubi, nie ważne, że może po pracy ma jeszcze chęć na uczestniczenie w życiu rodziny, czy na realizację swojego hobby? Liczy się tylko kasa?
        Lola, chciałabyś być tą miarą mierzona?
        Boże, współczuję temu facetowi.

        Nie uznaję siedzenia na bezrobociu, jeżeli jest praca. Ale czy facet pracuje za 1000, 3000, czy 30000 jest dla mnie bez znaczenia. Pewnie, że przyjemniej mieć 30000, ale nie wyobrażam sobie, żeby to było kryterium miłości? uznania? szacunku? dla męża.

        Wygląda na to, że poślubiłam d..ę wołową. I co z tego? Jako mąż i ojciec się sprawdza, a to chyba ważniejsze niż kasa?
        • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:52
          > było wyjść za milionera

          Gdyby byla materialistka, to zapewne kierowalaby sie tylko i
          wylacznie gruboscia portfela.Ale nie jest..."

          chyba jednak jest. inaczej nie założyłabyś tego wątku i nie byłoby problemu.
        • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:00
          Liczy
          > się tylko kasa?

          Oczywiscie, ze nie tylko.
          Ale jesli kolejny rok latasz budzetowe dziury, od stycznia myslisz,
          za co dzieci pojada na wakacje, to naprawde mozna sie takim zyciem
          zmeczyc, a facetem rozczarowac.

          Jako mąż i ojciec się sp
          > rawdza, a to chyba ważniejsze niż kasa?

          Mnie sie wydaje, ze brak pieniedzy rodzi kolejne problemy- brak
          satysfakcji z zycia, zazdrosc, ze inni maja lepiej, wzajemne
          pretensje.

          Przyznam, ze ja sama od mezczyzny oczekuje zaradnosci, jest to
          bardzo wazna zaleta zyciowego partnera.I dlatego ja rozumiem.
          • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:04
            jeżeli oczekuje od faceta zaradności i przedsiębiorczości to dlaczego wyszła za
            d.pę wołową?
            jeżeli na początku tej d.powości nie widziała, to na pewno po jakimś czasie
            jednak dostrzegła, więc czemu dalej z nim była i jeszcze na dokładkę urodziła mu
            dwójkę dzieci?
            i teraz, po iluś tam latach - ojej, ale z niego d.pa!
            jeżeli ktoś jest d.pa wołowa, to tylko i wyłącznie ona. to był jej wybór. do
            siebie powinna mieć pretensje.
            • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:13
              Ja to widze tak.Byli mlodzi, oboje pracowali, nie bylo wówczas źle-
              poznali sie w czasach socjalizmu jeszcze, w innych warunkach.W ciagu
              tych 20 lat sytuacja sie zmienila, jego zawod stal sie mniej
              poplatny,ona zatem wymaga, by w koncu zaczal myslec o innej pracy,
              on zas trzyma sie kurczowo tego zawodu.Sadze, ze po prostu boi sie
              zmian, boi sie przebranzowienia- to chyba jest glowny problem ludzi
              po 40 tce w naszym kraju.
          • mama303 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 21:11
            lola211 napisała:

            > Przyznam, ze ja sama od mezczyzny oczekuje zaradnosci, jest to
            > bardzo wazna zaleta zyciowego partnera.I dlatego ja rozumiem.

            Moja siostra też szukała "zaradnego" a teraz mysli o rozwodzie.
            Facet jest tak zaradny że prawie w ogóle w domu nie przebywa. Z
            synem nie ma kontaktu, z żoną tez marny, na wakację szkoda czasu bo
            kasa "ucieka".
            Moja koleżanka się ze swoim "zaradnym" mężem już rozwiodła. Fakt że
            sporo alimentów dostała wink
            Ja już wolę mojego który bardziej pod d.upę wołową podchodzi ale za
            to jest w domu i uczestniczy w życiu rodzinnym.
            • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 03.01.09, 19:33
              Coz za pech..
              Moj przedsiebiorczy facet ma czas dla rodziny wyobraz sobie,spedza z
              córka od roku wiecej czasu niz ja, o, wlasnie kolacje przyrzadza,
              czyli jednak mozna.
    • deela Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:45
      precz z dupami wolowymi bez wzgledu na to co maja miedzy nogami
    • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 22:54
      To niech pracuje ona w większości, a facet gotuje, pierze, sprząta,
      bierze L4 na dzieci, dzieci transportuje gdzie należy oraz wykonuje
      inne prace, na które ona wskutek zwiększonych obowiązków zawodowych
      nie będzie mieć czasu lub/oraz ochoty.

      U mnie ten system działa od 8 lat. Małżon też totalnie pozbawiony
      przedsiębiorczości jakiejkolwiek.
      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:06
        Lolinko, ona pracuje, dzieci na tyle duze, ze sie juz nimi az tak
        zajmowac nie trzeba.Ona ma zasadnicze wyksztalcenie, wiec raczej nie
        poszaleje jesli chodzi o zmiane pracy.Facet z tym samym
        wyksztalceniem z tego co sie orientuje, ma duzo wieksze szanse na
        lepiej platne zajecie.Tylko checi i motywacji trzeba..
        • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:10
          To znaczy, że nie facet doopa tylko oboje doopy wołowe są. Bo jeśli
          ona ma mieć prawo z czystym sumieniem gościa tak określić, to powinna
          być w stanie przeskoczyć go parokrotnie z perspektywami zawodowymi -
          i dopiero wtedy przyznać sobie moralne prawo do użalania się i
          obsypywania męża wątpliwymi komplementami. Ot, co.
        • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:16
          lola211 napisała:

          "..Ona ma zasadnicze wyksztalcenie, wiec raczej nie
          > poszaleje jesli chodzi o zmiane pracy..."

          ona może swoje wykształcenie podwyższyć i sobie poszaleć jeśli chodzi o zmianę
          pracy.
          a nie siedzieć na tyłku i użalać się nad własnym losem.

          jeżeli jej zmartwieniem w styczniu jest za co dzieci na wakacje pojadą, to
          uważam że w d.pie się jej przewraca. bo można by było narzekać na nieudolnego
          męża, gdyby nie miała co do garnka włożyć, dzieci chodziły głodne i musieliby
          korzystać z pomocy socjalnej.

          doprawdy, wyjazdy na wakacje nie są obowiązkowe.
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:22
            > doprawdy, wyjazdy na wakacje nie są obowiązkowe

            Naprawde uwazasz, ze to luksus? Mieszkamy obie w duzym miescie i IMo
            wyjazd wakacyjny dzieci choc na 2 tygodnie to taka sama potrzeba jak
            codzienny posilek.
        • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:16
          wybacz, ale jak dla mnie, to babka jakas niepowazna jest i tyle. coz z tego, ze
          ma zasadnicze wykrztalcenie? to nie moze dalej sie uczyc? nie moze isc do
          szkoly, zrobic sobie sredniego, zdac matury, a potem isc dalej sie uczyc??? mam
          kolezanki, ktore tez byly tylko po zawodowkach i poszly do szkol srednich. mysla
          o studiach i nie maja juz dwudziestu lat. sa w moim wieku i niektore nawet
          starsze. wiec co jej stoi na przeszkodzie?
          • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie':) 01.01.09, 23:18

            • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:25
              Ona ma ponad 40 lat.Co jej da matura? Nic, jesli chodzi o wysokosc
              zarobkow.Ma kolejne 5 lat sie uczyc, liczac na lepsza prace? Jakos
              nie bede jej namawiac, majac w swoim dziale samych magistrow, ktorym
              ogolnopolska firma placi 1300 zl na reke.Zeby wyksztalcenie
              przekladalo sie rzeczywiscie na wysokosc zarobkow to faktycznie, nie
              byloby sie co zastanawiac.
              • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:31
                jej wiek nie jest zadnym wytlumaczeniem. wierz mi. znam przypadek, gdzie babka
                ok 50 letnia stracila niedawno meza. zostala sama z czworka dzieci, nigdy
                wczesniej nie pracowala i gdy umarl maz, musiala isc do pracy, zeby utrzymac
                siebie i swoje dzieci. uczy sie i jednoczesnie ciagnie dwa etaty. malo tego.
                chce isc na studia i mysli o lepiej platnej pracy. wiec chyba jednak mozna...
                • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:36
                  Czyli ona ma sie zarznac,a on w tym czasie bezstresowo po prostu
                  nadal pracowac jak pracuje??
                  • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:43
                    uwazasz, ze praca taryfiarza jest bezstresowa? kiedys fact moze wyjsc do roboty
                    i juz nigdy go zona zywego nie zobaczy... malo to juz sie slyszalo o napadach na
                    taksowkarzy? ale najlepiej siedziec na tylku i jeczec. kuzynka na poczatek
                    powinna isc do szkoly, zrobic sobie srednie wyksztlcenie. moze sie przeciez
                    uczyc i pracowac? na nauke nigdy nie jest za pozno.
                    • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:48
                      Praca nie bardziej stresujaca niz inna.Na nocki nie jezdzi wlasnie
                      ze wzgledu na ryzyko.Ogolnie IMo sie nie przepracowuje.Wiecej czasu
                      spedzi na postoju niz wożąc klienta.
                      Pytam- po kiego ona ma do tej szkoly isc? czy wam sie wydaje, ze
                      wystarczy podniesc wyksztalcenie, by lepiej zarabiac?I to szukajac
                      pracy po 40 tce? A dlaczego zadna nie radzi, by to on zaczal sie
                      doksztalcac?
                      • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:03
                        moze dlatego zadna z nas tego nie adzi, poniewaz o ona wlasnie narzeka? a znam
                        takich, ktorzy zyja, jak paczki w masle i tez narzekajasmile niech kuzynka wezmie
                        sie za doksztalcanie, to z czasem lepiej platna robote sobie znajdziesmile
              • doral2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:34
                lola211 napisała:

                > Ona ma ponad 40 lat.Co jej da matura? Nic, jesli chodzi o wysokosc
                > zarobkow.Ma kolejne 5 lat sie uczyc, liczac na lepsza prace? .."

                a dlaczego nie? a dlaczego siedzi na tyłku, nic nie robi żeby było lepiej, za to
                od faceta wymaga?

                dlaczego nie wymaga najpierw od siebie, co? bez pracy nie ma kołaczy, jak mówi
                przysłowie ludowe.

                moim zdaniem z kuzyneczki to głupia kura domowa, z nędznym wykształceniem, a
                wymaganiami jak na angielskim dworze.
                dlaczego to jej mąż ma się starać, a ona nie?

                a co jest złego w podnoszeniu wykształcenia po czterdziestce?

                a co jest złego w tym, że nie co roku się na wakacje wyjedzie?

                jak dla was takie wyjazdy są jak codzienny posiłek, to na nie zaróbcie, a nie
                oczekujecie od innych, że będą wasze zachcianki spełniać.
                • doral2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:38
                  lola211 01.01.09, 23:30 Odpowiedz

                  > a tak z ciekawości, ile kuzyneczka zarabia?

                  Pensji ma jakies 1400 zl. .."

                  czyli razem mają jakieś 3400 zł. to dużo więcej niż ma niejedna rodzina.
                  kuzyneczka niech się weźmie do roboty. a raczej do nauki. może pojmie, że kasa
                  nie leci z nieba. oraz że jak facet na taryfie jeździ, to też nie może jeździć
                  przez 24 godziny na dobę. czasami musi jadać, a nawet sypiać. w domu. po to go ma.
                  • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:45
                    W porywach 3400, a czasem 1900 ,jak jej 500 zl przyniesie.Z tego
                    trzeba rachunki oplacic, przezyc, odlozyc , bo koszty utrzymania,
                    napraw samochodu sa niemale.A zyje w duzym miescie, gdzie wydatki sa
                    wyzsze niz na prowincji.
                    > czyli razem mają jakieś 3400 zł. to dużo więcej niż ma niejedna
                    rodzina.
                    Co to za pocieszenie?ze jeszcze moga zejsc poziom nizej?Na mops sie
                    zalapac?
                    • doral2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:52
                      lola211 napisała:

                      "..Co to za pocieszenie?ze jeszcze moga zejsc poziom nizej?Na mops sie zalapac?.."

                      jeżeli kuzyneczka nie zacznie dbać o podwyższanie swoich kwalifikacji i
                      wykształcenia, to zapewne bardzo prędko zejdą.
                      i to prędzej niż się kuzyneczce zdaje.
                      bo wystarczy, że się samochód popsuje lub go ukradną, i już ostają tylko z jej
                      gołą pensyjką.
                      ona też może pracę stracić.
                      a wtedy problem wakacji będzie niczym w porównaniu z problemem pustej lodówki.

                      więc lepiej niech się rozwiedzie, na co jej taki głupi mąż, co to na rodzinę nie
                      umie zarobić. samej będzie jej lżej. na sto procent.
                      • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:56
                        Mozesz mi powiedziec, dlaczego uwazasz, ze to wlasnie ona ma sie
                        ksztalcic i podwyzszac kwalifikacje? Pan jako d.pa wolowa jest z
                        takiego wysilku rozumiem zwolniony? No i skad nagle maja wziac kase
                        na jej zaoczne jak mniemam nauki?
                        • doral2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:04
                          lola211 napisała:

                          > Mozesz mi powiedziec, dlaczego uwazasz, ze to wlasnie ona ma sie
                          > ksztalcic i podwyzszac kwalifikacje? Pan jako d.pa wolowa jest z
                          > takiego wysilku rozumiem zwolniony? No i skad nagle maja wziac kase
                          > na jej zaoczne jak mniemam nauki?..

                          jak na razie, to widzę że ona jest z wysiłku zwolniona.
                          licea dla dorosłych są ZA DARMO.
                          • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:06
                            doral2 napisała:
                            > jak na razie, to widzę że ona jest z wysiłku zwolniona.
                            > licea dla dorosłych są ZA DARMO.
                            >
                            to prawdasmile moje kolezanki uczyly sie w liceach dla doroslych, wlasnie za darmo.
                          • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:07
                            No i jaka to prace mozna znalezc po takim liceum?
                            • doral2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:09
                              lola211 napisała:

                              > No i jaka to prace mozna znalezc po takim liceum? ..'

                              wystarczy otworzyć portal z ogłoszeniami o pracę, aby się o tym przekonać.

                              mamy kuzyneczce jeszcze pracy dobrej poszukać?
                              • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:16
                                Ty chyba zycia nie znasz.Po takim liceum znajdzie tak samo platna
                                prace jak ma teraz.A co do ofert pracy- nie, no rewelacja- na byle
                                stanowisko trzeba miec wyzsze plus doswiadczenie.Tym bardziej
                                obecnie, gdzie ilosc ofert gwałtownie sie skurczyla.
                                A moze to ona ma zrobic jakis kurs spawacza czy innego dekarza, bo
                                im ponoc dosc dobrze placa?
                            • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:11
                              po liceum niech idzie na studiasmile z tego , co tu piszesz, to kuzynce sie po
                              prostu nie chce i tyle. oczekuje zmian na lepsze, ale sama nie robi nic w tym
                              kierunku, zeby lepiej bylo. do szkoly nie pojdzie, bo ma czterdziestke, po co ma
                              sie uczyc kilka kolejnych lat, skoro i tak lepszej roboty nie znajdzie... i tak
                              mozna tu wymieniac bez konca......
                              • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:18
                                Pytam po raz kolejny- dlaczego to ona ma sie doksztalcac?A z tymi
                                studiami to jakis zart? Ukonczy je majac ponad 45 lat, z pewnoscia w
                                ofertach bedzie mogla przebierac, zwlaszcza w miescie, gdzie
                                magistrow jak mrówkow..
                                • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:35
                                  ona ma sie doksztalcac, poniewaz ciagle narzeka. a ze narzeka, wiec niech
                                  zacznie robic wszystko, zeby to zmienic. proste. pialam wyzej, ze znam babke ok
                                  piescdziesiatki, ktora uczy sie i pracuje na dwoch etatach, jest samotna matka i
                                  utrzymuje czworke dzieci. jej maz niedawno zmarl. skoro ona moze sie doksztalcac
                                  i myslec o studiach, to kuzynka chyba tez? a jesli nie podoba sie jej zycie z
                                  mezem, niech sie z nim rozwiedzie i tyle.
                                  • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:55
                                    A ja bym poswila na inne rozwiazanie- zmobilizowanie pana za wszelka
                                    cene, by poszukal lepszej pracy.Ale pewnie jestem zbyt wymagajaca..
                                    • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 09:04
                                      Ty moze tak, ale czy kuzynka rozmawiala ze swoim mezem? proponowala mu inne
                                      rozwiazanie? usilowala go zmobilizowac jakos do zmiany pracy na lepsza? czy
                                      tylko placze, jak jej jest zle?
                                      • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 10:03
                                        To jest od jakiegos czasu głowny temat rozmów w tej rodzinie.
                                • figrut Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 05:02
                                  Właśnie się dowiedziałam, że to żarty, bo chcę iść na weterynarię w wieku lat 38 big_grin
                                  W tym roku stuknie mi 38 lat. Czy to znaczy, że kształcić się dalej nie mam już
                                  po co, bo i tak nic mi to nie da ?
                                  Co do tych pieniędzy, to chyba nie tylko facet dupa, ale też i żona taka sama,
                                  skoro z około 3000 w sumie na rodzinę (liczę to bez porywów, czyli jej i
                                  mężowskie zarobki) nie umie kasy na wakacje odłożyć. Zdaje mi się, że markety
                                  typu Biedronka nie są tylko w takich dziuplach jak moje miasteczko, a ciuchów
                                  nie kupuje się co tydzień jak wytłaczanki jaj. Jeśli to ona gospodaruje kasą, to
                                  z niej wołowina jako i mąż, skoro te pieniądze są za małe na życie. Szału z tego
                                  nie ma, na cotygodniowe wyjście do kina lub teatru nie wystarczy, na bardzo
                                  drogie kosmetyki też nie, ale biednie u nich nie jest.
                                  • deodyma Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 09:11
                                    no widziszsmile Ty idziesz bedziesz sie uczyc wiwieku 38 lat, a przeciez sa
                                    znacznie starsze kobiety, ktore sie uczasmile nawet 50-latkismile to dopiero jest zart!
                                  • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 09:24
                                    >ale biednie u nich nie jest

                                    Za duzo by glodowac, za malo by zyc w miare normalnie.Czy naprawde
                                    sadzisz, ze wydatki sprowadzaja sie tylko do jedzenia i ciuchów? I
                                    jak ma sie na te podstawowe wydatki, to juz jest ok? Tak ma wygladac
                                    zycie?
                                    • moofka Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 09:33
                                      no pewnie - zawsze moze byc lepiej
                                      a u sasiada bardziej zielono
                                      jednak ja uwazam, ze jak na polskie warunki i swoj brak wyksztalcenia i
                                      kwalifikacji zle nie maja
                                      jest jeszcze cos takiego jak finansowy stan umyslu wink

                                      czesto bardzo rozny u osob o dochodach zblizonych


                                    • figrut Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:07
                                      > Za duzo by glodowac, za malo by zyc w miare normalnie.Czy naprawde
                                      > sadzisz, ze wydatki sprowadzaja sie tylko do jedzenia i ciuchów?
                                      Z wykształceniem zawodowym spodziewają się luksusów ? Nie każdy może być
                                      spawaczem (to chyba jeden z zawodów, w którym fizycznie w tej chwili można sporo
                                      zarobić). Dla mnie te 3000 w zupełności starczą, aby odłożyć na wakacje.
                                      Przeciętne życie w Polsce ogranicza się do zakupów jedzeniowych, nie drogich
                                      wakacji i kupowania ciuchów kiedy potrzeba, a nie kiedy ma się co chwila
                                      kaprysy. Czas zejść na ziemię i nie porównywać Polski do UK. np., bo u nas
                                      biedniej niestety. To co u nas jest na poziomie normy, w bardzo biednych krajach
                                      jest luksusem, w bardzo bogatych wegetacją. W Polsce to oni do biedaków się nie
                                      zaliczają.
                                      • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:19
                                        Figrut, nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale we Wrocławiu z ta kwota na
                                        4 os. to naprawde ciezko.Poza tym- czy nie jest tak, ze ludzie chca
                                        miec lepiej, czy nie jest to normalne załozenie, ze sie rozwijamy, a
                                        nie trzymamy minimum i godzimy sie z tym?
                                        • czajkax2 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:29
                                          lola211 napisała:
                                          czy nie jest tak, ze ludzie chca
                                          > miec lepiej, czy nie jest to normalne załozenie, ze sie rozwijamy,
                                          a
                                          > nie trzymamy minimum i godzimy sie z tym?


                                          Oczywiscie ze tak jest.

                                          Ale Lola sednem tutaj jest fakt, ze kuzyneczka TYLKO od męza wymaga
                                          zmian. sama tez trzyma sie swojego minimum i się noe rozwija przez
                                          lata.


                                          czy napawrde nie kumasz o co chodzi?


                                          W takim rozrachunku to ona jest gorszą dupa wołową? Bo małzonek
                                          jednak przez lata lepiej zarabial,prawda? i bylo cacy. czyli nie
                                          demonizuj pana. Kuzyneczce pzez lata bylo dobrze(chyba za dobrze bo
                                          w dupie jej sie poprzewracalo) bo mąz zarabial lepije i ona nie
                                          musiala sie doksztalcac, nie musiala polepszac swoich zarobków,
                                          zadowoloila się minimum. Bo qwiedziala ze mąz zarobi więcej.


                                          I teraz ma pretensje do męża ze on smie zarobic mniej. No sory, ale
                                          to naparwde mega rozszeczoniowa postawa. I nie gadaj ze nie jest
                                          materialsistką. jest jak cholera. Mąz byl dobry dopóki utrzymywal
                                          rodzinę na dogodnym poziomie. A teraz jest dupa wołową, bo zarabia
                                          mniej niz kiedys. Ale ze ona od lat nie zrobila nic ze by polepszyc
                                          swoje zarobki, to nikogo to po oczach nie bije? i jest ok? Bo co?
                                          Święta krowa? Bo dzieci panu urodzila?

                                          No ludzie.


                                          W opisywanej sytuacji kuzynka jest bardziej na minusie w moich
                                          oczach niz jej mąż. Guzo bardziej.
                                          • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:42
                                            Ona oprócz pracy zawodowej ma kupe innych obowiazkow.A on z tych ,
                                            co nie potrafia najprostszej sprawy załatwic, bo jak juz pojdzie to
                                            spieprzy.Sa tacy ludzie- zero ikry, bystrosci, no flegma po prostu.
                                            Dlatego tez niedorzecznoscia jest od niej wymagac, by jeszcze
                                            dodatkowo wziela na siebie obowiazek zapewnienia podstawowego bytu
                                            rodzinie, pensje meza majac za dodatek.Nie- w tej sytuacji on
                                            powinien przynajmniej finanswo sie wykazac, jesli juz innego z
                                            niego pozytku nie ma.
                                            • dlania Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:45
                                              A czy on odczuwa ten brak kasy w jakis sposób? Czy tez niezaleznie od zarobków
                                              zawsze ma na piwko i fajki?
                                              • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 14:37
                                                Nie pali.Piwa nie pije- od jakiegos czasu, gdy picie zaczelo
                                                zmierzac w bardzo złym kierunku.
                                            • malila Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:49
                                              Lola, jeśli ten pan to, jak piszesz, zero ikry i bystrości, jeśli
                                              najprostszych spraw nie potrafi załatwić, to jak on ma się finansowo
                                              wykazać?
                                              • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 14:38
                                                No wlasnie- o to chodzi.Ze taki jest czy ze taki sie stał.
                                      • malila Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 12:20
                                        Ale powiedz, Figrut, kim byłby dziś Wałęsa, gdyby miał wyższe
                                        wykształcenie?wink
                • lola211 Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 01.01.09, 23:41
                  Ona zmienila prace na lepsza- mniej absorbujaca, blizej domu- na
                  dojazdy kasy nie wydaje.To ona stara sie wiazac koniec z
                  koncem.Wszystko ONA.
                  Kurcze, facet jest dorosly, zalozyl rodzine i co?Nie ponosi zadnej
                  odpowiedzialnosci, by utrzymac ja na jako takim poziomie?Serio tak
                  podchodzicie do tematu? Dla mnie facet musi polowac i zwierzyne do
                  domu przynosic.Ja rowniez, zeby nie bylo.Ale faceta , co nie stara
                  sie o lepszy zarobek bym po prostu nie chciala.

                  -
                  ----------------------------------------------

                  www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
              • malgra Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 00:10
                no pewnie,ze może uczyc się dalej, ale sadzisz,że ma na to pieniądze?
                Wątpie.
                Poza tym to nie wykształcenie określa wysokość zarobków.
                • moofka Re: wyksztalcenie mialo byc, nie 'wykrztalcenie': 02.01.09, 09:16
                  malgra napisała:

                  > no pewnie,ze może uczyc się dalej, ale sadzisz,że ma na to pieniądze?
                  > Wątpie.
                  > Poza tym to nie wykształcenie określa wysokość zarobków.

                  a no wiec wlasnie
                  ich trzy z kawalkiem to dochody masy rodzin w polsce
                  nauczyciela i urzednika
                  w oklicach dwojki zarabia moja kolezanka mlody lekarz
                  1400 to juz niezla pensja biurwy bez specjalnych umiejetnosci
                  mysle ze dobra fryzjerka, czy kucharz moga zarobic wiecej
                  wiec wysiedziane tylkiem wieczorowe szkoly nie wydaja mi sie przepustka do
                  swietnych zarobkow
                  troche mnie dziwi to robienie z nich biedakow na granicy ubostwa jedzacy z
                  dzemem chleb
                  bo z pieniedzi to jest tak, ze dobrze je miec - to jedno
                  ale niezaleznie od tego ile sie - trzeba nimi miec gospodarowac
                  moze chlop przez dwadziescia lat malzenstwa przekonal sie, ze niezaleznie od
                  tego ile do domu przyniesie i tak jest ciagle zle, malo a w lodowce tani pasztet
                  lekko wyschniety?
                  a kleniwa krolowa mu kolki na glowie ciosa
                  wtedy faktycznie ciezko o motywacje do lepszych zarobkow
                  z drugiej strony - jak facet bez ambicji to sie w nim raczej wiele nie wykrzesze
                  ani prosba ani grozba
                  faktem jest, ze fizycznym duzo latwiej znalezc prace i to duzo lepiej platna niz
                  chudym gryzipiorom w okularkach wink
                  wystarczy zrobic uprawnienia spawacza, dekarza, albo dobrze plytki klasc, zeby
                  miec terminarz wypelniony na pol roku do przodu i dyktowac warunki
    • basiak36 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:09
      Jesli chce wiecej kasy, niech sama stara sie o lepsza prace. Nie wiem skad
      przekonanie ze powinnysmy oczekiwac tego od drugiej osoby?
      Najlatwiej wymagac od innych.
      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:19
        Moze dlatego, ze on jest mezczyzna, a mezczyznom w Polsce poki co
        lepiej płaca, maja tez wieksze mozliwosci.Poza tym ona zajmuje sie
        kwestiami organizacyjnymi w domu, z czym on sobie nie radzi.Ja bym
        od niej nie wymagala dodatkowo utrzymywania jeszcze domu, bo w takim
        razie to jakie on bedzie mial obowiazki?
        • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:23
          nie no, ja chyba czarno na białym pisałam, niech baba na niego
          sceduje wszelkie organizacyjne obowiązki domowe. Co to znaczy: nie
          radzi sobie? Taka opcja nie istnieje...

          chyba, że pani pana dla interesu pobrała a jak zużyła to i klapki z
          oczu spadły, i się okazało, że pan w zasadzie jest leniwy, a pani
          miała usta przed ślubem owym interesem wypchane i dlatemuż nie
          negocjowała warunków w stosownym czasie...
        • basiak36 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:30
          To moze warto rozwazyc zamiane rol? (nie mieszkam w Polsce i czesto widze takie
          sytuacje) gdzie maz zostaje w domu z dziecmi, zajmuje sie domem a zona idzie
          zarabiac kase. I dziala jesli oboje wiedza czego chca od zycia. Bo jesli ona
          jest ambitna babka, a on spokojny domator to moze lepiej zeby ona zarabiala
          zamiast meczyc sie czekajac az on sie zmieni?
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:35
            Kurcze, ja to jakos inaczej wszystko widze.
            Zarabiac maja obydwoje i obydwoje obowiazkami sie dzielic.
            A tu- pan ani kasy za wiele nie przyniesie ani nie poradzi sobie z
            codziennym ogarnieciem chałupy, o ugotowaniu obiadu nie mowiac.
            Prawde mowiac to jaki pozytek z takiego chłopa?
            • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:44
              lola211 napisała:

              > Kurcze, ja to jakos inaczej wszystko widze.
              > Zarabiac maja obydwoje i obydwoje obowiazkami sie dzielic.
              > A tu- pan ani kasy za wiele nie przyniesie ani nie poradzi sobie z
              > codziennym ogarnieciem chałupy, o ugotowaniu obiadu nie mowiac.
              > Prawde mowiac to jaki pozytek z takiego chłopa?..

              a więc niech się rozwiedzie.
              zostanie z pensyjką 1400 zł, plus alimenty góra 500 zł.

              wtedy będzie jej lżej. i na wakacje trzy razy do roku będzie wyjeżdżać.

              ale z całą pewnością pozna młodego, przystojnego, bogatego i zaradnego
              milionera, który będzie ją (i jej dzieci) kochał miłością pierwszą, czystą i wód
              mineralnych.
              i będą żyli długo i szczęśliwie.

              dżizas, co za bzdety.
              idę na piwo.
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:53
                > dżizas, co za bzdety.
                Wrecz przeciwnie, sama esencja zycia w polskich warunkach.
            • ma_maja Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:45
              > Zarabiac maja obydwoje i obydwoje obowiazkami sie dzielic.
              No to i zarabiają obydwoje na podobnym poziomie.
              > Prawde mowiac to jaki pozytek z takiego chłopa?
              Ot, ludu prosty... trzeba było zacząć od tego, że kobiecina potrzebuje żywiciela
              rodziny a nie partnera życiowego.
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:51
                Mezczyzna, ojciec, powinien na rodzine zarabiac.To naprawde nie
                koliduje z funkcja dobrego meza i ojca, a wrecz przeciwnie.
                Jak sie domyslam, wasi faceci zarabiaja mniej od was i kazda jest
                zadowolona?
                • doral2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:00
                  lola211 napisała:

                  > Mezczyzna, ojciec, powinien na rodzine zarabiac.To naprawde nie
                  > koliduje z funkcja dobrego meza i ojca, a wrecz przeciwnie.
                  > Jak sie domyslam, wasi faceci zarabiaja mniej od was i kazda jest
                  > zadowolona?..

                  przecież ten facet zarabia, więc o co chodzi?

                  ja swojemu mężowi nie przeliczam kasy. ile zarobi, tyle jest.
                  nie stać mnie na wczasy w honolulu, to siedzę w chałupie na d,pie.
                  nie stać mnie na futro z norek, to chodzę w sztucznym.

                  miałam wykształcenie zawodowe, to je podwyższyłam. teraz myślę o doktoracie.
                  chciałam więcej zarabiać, to zmieniłam pracę.
                  chciałam jechać na wycieczki zagraniczne, to sobie na nie zarobiłam.

                  i nie oglądałam się na męża.

                  ciekawostką jest, że twoja kuzynka wytrzymała tyle lat, i nagle jej przestało
                  się podobać.
                  sama zmienić się nie chce, ale od męża tego oczekuje.
                  ot, moralność kalego.
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:10
                    Rozumiem, ze zapewnienie dzieciom wyzszego standardu to takze rola
                    kobiety, a pan moze spoczac na laurach i sie nie martwic?
                    Nie, no ja w innym swiecie zyje.Wiecej od faceta wymagam, widze.
                    • mama303 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 21:41
                      lola211 napisała:

                      >Wiecej od faceta wymagam, widze.

                      Moim zdaniem niewiele - kasę ma przynieść do domu.
                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 03.01.09, 19:36
                        > Moim zdaniem niewiele - kasę ma przynieść do domu.

                        Biorac pod uwage ilu facetow tej kasy przynosi tyle co nic, wymagam
                        naprawde duzo, to widac ogromny problem jest.
                  • czajkax2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 12:00
                    doral2 napisała:
                    ciekawostką jest, że twoja kuzynka wytrzymała tyle lat, i nagle jej
                    przestało
                    > się podobać.


                    hehe bo przez tyle lat małzonek jako taksiarz pewnie lepiej
                    zarabiał. A teraz pewnie zarabia gorzej to i stał sie dupa wołową.

                    Bo ze kuzyneczka przez 20 lat jedzie na swojej nędznej pensyjce to
                    problemu nie ma. tzn nie bylo. A teraz nagle ból bo mąz zaczął
                    zarabiac gorzej.


                    Moim zdaniem to pani jest dupa wołowa, zeby przez 20 lat nie
                    próbowac nawet podwyzszyc wykształcenia? Tylko na męża liczyc? No i
                    nagle mąz stal sie be bo gorzej zarabia.


                    Co ty Lola piszesz zze pani na rzęsach staje zeby zapewnic byt
                    rodzinie? Z moich rozrachunków wynika ze to kednak mąz lepiej
                    zarabial przez lata i on de facto sprawial ze na coroczne wakacje
                    było stac. Ona i jej 1400 to se nie poszaleje.

                    Tak szczerze to poradź kuzyneczce zeby sie rozwiodła, na pewno nagl
                    kasy jej przybedzie.

                    A tak naprawde to durna i roszczeniowa ta twoja kuzynka.
                    • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 12:15
                      Tak, lepiej zarabial, a poza tym rodzina byla mniejsza, potrzeby
                      byly mniejsze.Ale dzieci rosna i potrzeby ich rowniez.
                      Tak sobie mysle- jak komus nie idzie dzialalnosc gospodarcza to ja
                      zamyka i otwiera co innego, czy tak juz do samego konca trwa przy
                      nierentownej firmie?
                      • czajkax2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 12:33

                • ma_maja Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:04
                  > Jak sie domyslam, wasi faceci zarabiaja mniej od was i kazda jest
                  > zadowolona?
                  W moim związku pieniądze nie odgrywają roli pierwszoplanowej i gdyby mój mąż
                  zarabiał mniej nie miałoby to większego znaczenia. Jeśli Twojej kuzynce był
                  potrzebny chłop od zarabiania kasy i ogarniania chałupy to mogła się wydać za
                  kogoś kto to potrafi.
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:06
                    Nie, jej jest potrzebny normalny facet,odpowiedzialny za rodzine.Jak
                    pisalam powyzej- wyszla za niego z milosci, a slub byl dawno, w
                    innych warunkach gospodarczych.Ona oczekuje zycia na w miare
                    normalnym poziomie, osiagalnym, a nie pałaców i limuzyn.
                • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:19
                  lola, mój małżon zarabia 1500 PLN, dzięki jego spokojnemu etatowi
                  mamy składkę na ubezp. zdrowotne NFZ, abonament Lux Med, jakieś bony
                  dwa razy w roku i to wszystko. Dzieci mamy dwoje, w wieku takim, że
                  nimi się trzeba zajmować (niespełna 7 i 2.5), za przedszkole płacę,
                  za świetlicę w szkole też (do 17 jedno, do 18 drugie). Ja żyję jako
                  tłumacz i lektor ze zleceń, działalność mi się z wieku względów nie
                  opłaca. Mieszkanie wynajmujemy w W-wie.

                  Tyle, że lekarz dziecka, obiady, śniadania, kolacje, sprzątnięcie
                  mieszkania, wywieszenie prania, nastawienie zmywarki (albo tak jak
                  teraz - bo popsuta - stanięcie do zlewu celem pozmywania, brrrr), to
                  nie moja sprawa. Ja się w domu pojawiam i jeżeli obwieszczam światu,
                  że aktualnie nie mam zleceń, to fajnie i mają mnie dla siebie. Jeśli
                  natomiast zlecenie mam (albo jestem świeżo po tudzież zbieram siły na
                  kolejne, co się objawiło), to śpię, odpoczywam, a domu większość
                  ogarnia małżon. Małżon zajmował się dziećmi od narodzin do pójścia
                  pod opiekę placówek odnośnych i to było naturalne. Ja zajmuję się
                  domem, jeśli chcę i kiedy chcę - on, z założenia.

                  I choć nie było łatwo zaakceptować ten stan rzeczy, że ja tu jak
                  samica wielbłąda, a chłop jakoś.... nijak, to wyłożyłam sama sobie,
                  jakoż i tobie koleżanki na forum agitują: wiedziały gały, co brały. I
                  jeżeli wtedy uznałam, że to pomniejsza przywara, to życzymy słodkiego
                  miłego życia w tym stadle. I kropka. I pozmienialiśmy układy na rzecz
                  przerzucenia pomniejszych upierdliwych obowiązków na męża (który z
                  własnej niezaradności życiowej zdaje sobie sprawę, robi co może, ale
                  nie przeskoczy samego siebie) a mnie obarczenia zarabianiem przede
                  wszystkim (o ile nie wyłącznie, okresowo). Bez jęczenia, narzekania i
                  takich tam...
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:31
                    Lolinko- a co jak wam dzieci podrosna? Mnostwo obowiazkow mu
                    odpadnie, nadal bedziesz zadowolona?
                    • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:40
                      To po prostu renegocjujemy warunki, ale nie poprzez forum i kuzynkę
                      tylko w normalnej rozmowie, jak dwoje normalnych ludzi.
                      Ale myślę, że dopóki Tkani nie podrośnie (czyli z 10 lat), nie będzie
                      potrzeba wielu zmian.
                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:57
                        >ale nie poprzez forum i kuzynkę

                        To jest moja wlasna inicjatywasmile.
                        • deodyma Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 09:12
                          ok. czyli kuzynka z mezem na ten temat nie rozmawia, tak?
                          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 10:44
                            Rozmawia,rozmawia.
                • mama303 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 21:39
                  lola211 napisała:

                  > Mezczyzna, ojciec, powinien na rodzine zarabiac.

                  A kobitka dzieci mu rodzić i łóżeczko wygrzać - to chyba nie ta
                  epoka wink
                • e_r_i_n Re: Facet -wołowa d.pa 03.01.09, 22:56
                  lola211 napisała:

                  > Mezczyzna, ojciec, powinien na rodzine zarabiac.

                  A gdzie jest tak napisane?
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 09:56
                    Np w kodeksie cywilnym, w przepisach dotyczacych alimentow- nikt nie
                    bedzie wnikal, czy pan ma dusze artysty i stworzony jest do wyzszych
                    celow, tylko nalozy na pana obowiazek placenia na dzieci.
                    Obowiazkiem rodzica jest finansowe zabezpieczenie rodziny i basta.
                    • e_r_i_n Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 20:58
                      Bardzo proszę o paragrafy, mówiące, że OJCIEC ma być filarem
                      finansowym rodziny.
                      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 21:07
                        Erin, oczywiscie, ze takie przepisu nie ma.Natomiast jest cos
                        takiego jak poczucie odpowiedzialnosci.Kazdy normalny facet je
                        posiada i za punkt honoru przyjmie, ze na rodzine zarobic musi.
                        A jesli on tego nie czuje, to sorry, ale jak dla mnie to guma do
                        majtek, nie facet.
                        • e_r_i_n Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 21:28
                          Każdy normalny CZŁOWIEK ma coś takiego, jak poczucie
                          odpowiedzialności, w tym poczucie, że na swoja rodzinę zarobic musi.
                          Nie oznacza to, ze tylko facet na te rodzine musi lozyc - chociaz
                          wiem, ze taki poglad jest wygodny dla wielu kobiet.
                          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 04.01.09, 22:49
                            W calym tym watku nie ma mojego zalozenia , ze TYLKO facet.
                            • e_r_i_n Re: Facet -wołowa d.pa 05.01.09, 00:32
                              "Mezczyzna, ojciec, powinien na rodzine zarabiac." to jest cytat z
                              Ciebie. Dla mnie dosyc jednoznaczny - ojciec powinien zarabiac,
                              matka moze. Ale domyslam sie, ze co innego mialas na mysli wink
                    • figrut Re: Facet -wołowa d.pa 05.01.09, 00:26
                      > Obowiazkiem rodzica jest finansowe zabezpieczenie rodziny i basta.
                      Ja nie widzę, aby rodzice się od tego zabezpieczenia uchylali. Zapewniają
                      dzieciom jedzenie, ubranie, przybory szkolne, jakiś wyjazd klasowy pewnie też.
                      Dzieci mają pewnie jakiś rower, rolki czy coś tam innego do zabawy, pewnie mają
                      telewizor, komputer, miejsce do odrabiania lekcji, własne łóżko, wyjazd na obóz
                      w wakacje. Żaden sąd Ci nie przyzna racji z tym, że dzieci w wakacje MUSZĄ być
                      przez całe wakacje gdzieś na wyjeździe.
            • basiak36 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:50
              > codziennym ogarnieciem chałupy, o ugotowaniu obiadu nie mowiac.
              > Prawde mowiac to jaki pozytek z takiego chłopa?

              Nie wiem, ale wyglada na to ze ktos za tego chlopa obiad iles lat gotuje i
              trudno sie dziwic ze sam sie za to nie zabiera. Wiec niech moze ona zacznie
              wprowadzac jakies zmiany w zycie ktore zmobilizuja tego pana do ogarniecia
              chalupy i ugotowania obiadu? Bo jesli ona robi to za niego to trudno sie dziwic
              ze on sie nie wyrywa do pomocy.
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:57
                Wiesz, dzieci nakarmic trzeba.i matka nie bedzie czekac az pan sie
                przylozy, tylko zacisnie zeby i sama sie tym zajmie.Nie sadzisz?
                • basiak36 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:01
                  lola211 napisała:

                  > Wiesz, dzieci nakarmic trzeba.i matka nie bedzie czekac az pan sie
                  > przylozy, tylko zacisnie zeby i sama sie tym zajmie.Nie sadzisz?

                  Zalezy jakie dzieci, jesli niemowle to sie zgadzam, jesli takie jak moj 6 latek
                  to on swietnie sie upomni o jedzenie i tatus sobie poradzi ze zrobieniem chocby
                  jajecznicy.
                  Byc moze ona za duzo zaciskala zeby, za malo wymagala w domu i teraz sie
                  nazbieralo. Czy on dostaje obiady pod nos?
                  • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:21
                    >Czy on dostaje obiady pod nos?

                    Od dawna sam sobie organizuje posilki. A w czasie pory obiadowej
                    pracuje, wiec dzieci same sobie obiady grzeja.
    • jusytka Re: Facet -wołowa d.pa 01.01.09, 23:30
      Jak go twoja kolezanka bedzie tylko krytykować i robić z siebie
      cierpiętnicę to z całą pewnością nic się nie zmieni.
    • wawrzyniecpruski a po rozwodzie jej sie polepszy? 01.01.09, 23:54
      Czy jeśli kobieta, ktora twierdzi, że ma mało kasy myśli o rozwodzie
      to chyba ma nadzieję,że po rozwodzie będzie miała tej kasy więcej.
      Odpowiedz mi na proste pytanie: czy takie założenie jest mądre?
      A może ona myśli, że bogaci facecie rzucą się na wyścigi starać sie
      o jej rękę i bedą zapraszać do domu z basenem?
      wink)
      Czterdziestolatka z dwojgiem dzieci skazana jest w zasadzie na
      samotnośc i to samotnośc w tej drugiej, gorszej połówce życia...
      Ale każdy ma swój rozum...
      • lola211 Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 00:24
        Mysle, ze ona po prostu jest w takim dolku, ze po prostu ma tego
        meza dosyc.I nawet jesli materialnie sie jej nie polepszy, to
        przynajmniej nie bedzie codziennie patrzec na źródlo rodzinnych
        problemow.Bo ilez mozna liczyc, ze bedzie lepiej i ciagle sie
        rozczarowywac?
        • wawrzyniecpruski Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 00:32
          Jeśłi naprawdę jesteś jej przyjaciółką to odradzaj jej rozwód.
          Prawda jest taka, że 40-letni facet zawsze znajdzie sobie jakąś
          kobietę, 40-letnia kobieta z wdojgiem dzieci to "towar
          trudnozbywalny"
          Facet nie stał sie dupa wołowa nagle on zwsze nia był. Racje mają
          także inne kobiety, piszące pod tym wątkiem, że skoro Twojej kuzynce
          mało to niech sie weżmie do roboty. To niejest wina jej męza, że ona
          ma tak marne wykształcenie.Skoro wymaga cudów od męża to niech
          pokaże mu jak to sie robi.
          Ja twierdzę, że lepsza jest bieda we dwoje niż bieda samotna.
          Tym bardziej, że w tym wypadku nie ma mowy o biedzie, po prostu nie
          ma kaski na luksusy...A pani chce sie więcej, więcej i więcej....Z
          zawodowym wykształceniem w XXI wieku...Niech kuzynka przestanie
          śnić, zejdzie na ziemię i porozmawia z mężem. To jedyna droga.
          • lola211 Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 01:00
            Dobrze prawisz, tak mniej wiecej jej to przedstawie.

            Jedynie co do cudów i wyksztalcenia- ona nie wymaga
            niemozliwego.Wiekszosc facetów, chocby i z zawodowym wyksztalceniem,
            zarabia ze 2 razy wiecej niz jej maz.Tyle , ze oni szukaja,
            dorabiaja,robia fuchy.
            • wawrzyniecpruski a skąd wiesz? 02.01.09, 04:01
              a skąd wiesz, że większość facetów zarabia dwa razy więcej?
              Coś Ci napiszę ciekawego. W większości firm, w których pracowałem
              albo kótre znam wielkośc zarobków jest sprawą tajną i poinformowanie
              kolego ile sie zarabia jest dobrym powodem do dyscyplinarnego
              zwolnienia z pracy.
              Zaś w większości cywilizowanych społeczeństw pytanie "ile
              zarabiasz?" albo "ile zarabia Twój mąż/brat/wujek/ciotka" jest
              traktowane jako pytanie wyjątkowo intymne i nie na miejscu. Z
              przyjaciółkami sie o tym nie rozmawia. Chętniej ludzie opowiadają
              przy wódce o kochankach i życiu seksualnym niż o zarobkach.
              Twoje informacje o zarobkach innych mogą być mocno nieprecyzyjne.
              • lola211 Re: a skąd wiesz? 02.01.09, 11:04
                > Twoje informacje o zarobkach innych mogą być mocno nieprecyzyjne.

                Tak sie składa, ze z racji wykonywanego zawodu mam wglad w takie
                informacje.
                Poza tym- chyba widac jak znajomi zyja, na co ich stac i wiadomo
                gdzie pracuja.

                > Zaś w większości cywilizowanych społeczeństw pytanie "ile
                > zarabiasz?" albo "ile zarabia Twój mąż/brat/wujek/ciotka" jest
                > traktowane jako pytanie wyjątkowo intymne i nie na miejscu. Z
                > przyjaciółkami sie o tym nie rozmawia. Chętniej ludzie opowiadają
                > przy wódce o kochankach i życiu seksualnym niż o zarobkach.

                Piszemy o Polsce,w kregu w jakim ona sie obraca nikt zazdrosnie nie
                strzeze tajemnic o wysokosci zarobkow, mysle ze wrecz przeciwnie, o
                tym sie sporo rozmawia.
            • deodyma Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 09:17
              prawda. sa tacy mezczyzni. znam takiego np ktory jest po szkole zawodowej i co
              miesiac zarabia dobre ponad 6 tys zlotych. tylko ze on pracuje w branzy
              budowlanej i 10 lat pracowal, zeby miec takie zarobki, jak dzis. facet ma 47 lat
              i nie raz bywalo tak, ze w sezonie zimowym siedzial na kuroniu, poniewaz nie byl
              stalym pracownikiem i zimie nie bylo dla niego w firmie miejsca. i tak sobie
              siedzial calutka zime w domu a utrzymywalo go pracujaca wtedy zona, a moja
              kolezankasmilezima sie konczyla i jej maz wracal wtedy do roboty w tej samej
              firmie. gdzies po 5-6 latach dostal dopiero umowe na stale.
              • deodyma Re: miasto Olsztyn. woj warm-maz. 02.01.09, 12:33

            • dlania Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 12:23
              Ciekawe gdzie ci zarabiający po 4 tysiące faceci z zawodowym wykształceniem
              mieszkają? Chyba w jakims getcie, bo ja ich nie widuje w swoim otoczeniu. Trzeba
              byc naprawde dobrym fachowcem z własna firma, żeby tyle miec. A przepraszam,
              zdarza się - moga wyjechać za granice, moga charować po 14 godz na dobę i zejśc
              na zawał w okolicach 50-tki, moga zacząc robic lewe interesy.
              • dlania Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 02.01.09, 12:35
                harować mialo byc, sorki.
              • deodyma Re: dlania... 02.01.09, 12:35
                kolezanka z mezem w Olsztynie mieszkaja. wojewodztwo warminsko-mazurskie.
                • dlania Re: dlania... 02.01.09, 12:44
                  Ok, tylko sama napisałas, że srednia roczna wychodzi nizsza niż 4 tysiącewink Ja
                  tez mam takich kuzynów, sąsiadów - owszem, pojedzie na zbiór winogron,
                  przywiezie 6 tysięcy, owszem w zimie sobie ratrakiem pojeździ to dostaje 5
                  tysiący. Ale to nie jest stałe i pewne wynagrodzenie, np. na wypadek choroby.
                  Na pewno sa regiony, gdzie początkujący pomocnik budowlany dostaje 2,5-3 tysiące
                  na ręke. Ale sa i taki, gdzie dostaje 1200 zł. twierdzenie, 4 tysiące to
                  pesteczka nie jest prawdziwe.
                  • deodyma Re: dlania... 02.01.09, 12:50
                    ale ja nic nie pisalam o zadnej sredniej rocznej... maz kolezanki tyle to bierze
                    na reke i pracuje w firmie budowlaneju prywaciarza. mysli obecnie o otworzeniu
                    wlasnej firmy. i nigdy nie wyjezdzal za granice do pracy. zreszta przy takich
                    zarobkach, jakie ma teraz, nie ma sensu. a on juz pracuje w tej firmie od 10
                    lat. chyba teraz nawet 11 rok... jst bynajmniej prawa reka szefa, wiec nie
                    dziwie sie, ze jego zarobki sa tak wysokie.
                    • doral2 Re: dlania... 02.01.09, 14:30
                      lola211 02.01.09, 12:08 Odpowiedz
                      "... a partner po prostu nie wykazuje za grosz inicjatywy, by było lepiej, by
                      sie rozwijac, a nie cofac. .."

                      a kuzyneczka jak się rozwinęła przez te 20 lat?
                      albo może krócej - co osiągnęła w ciągu ostatniego roku? nauczyła się czegoś
                      nowego? skończyła jakiś kurs? szkolenie? nauczyła się kilku lekcji z języka obcego?
                      czy tylko udoskonaliła metodę prania mężowskich gaci?
                      • lola211 Re: dlania... 02.01.09, 14:41
                        Wiesz co, zastanawiam sie, co chcesz udowodnic tymi atakami na
                        nia.Ze ma faceta do niczego nie zmuszac, sama wziac sie do roboty,
                        na drugi etat rozumiem doginac, byle tylko pan mąż nie czuł
                        dyskomfortu i stresu?
                        Gdyby nie ona, jest zmysl organizacyjny, to nadal mieszkali by w
                        ciasnym M2.To ona pcha to wszystko do przodu, a on.. dryfuje.
                        • doral2 Re: dlania... 02.01.09, 14:59
                          "..Gdyby nie ona, jest zmysl organizacyjny, to nadal mieszkali by w
                          > ciasnym M2..."

                          za darmo zorganizowała? czy za JEGO pieniądze?

                          jeszcze raz powtórzę, przez 20 lat jej pasowało, dała sobie nawet zrobić dwoje
                          dzieci, i nagle przestało pasować?
                          a może po prostu w miarę jedzenia apetyt pani wzrósł, tylko że ona i on nie
                          nadążają z transformacją?

                          powiem więcej, jestem starsza niż twoja kuzynka, i właśnie kończę studia
                          drugiego stopnia, zmieniam pracę, minionym roku ukończyłam 3 tygodniowe, dość
                          ukierunkowane szkolenia i obroniłam pracę dyplomową.
                          też mam dwoje dzieci, i też mam męża zarabiającego mniej ode mnie. i też muszę
                          go popychać i też muszę sama wiele rzeczy załatwiać. mój mąż też robi w
                          transporcie, nie na taksówce wprawdzie, ale w transporcie.
                          ale nie narzekam na niego, bo nie każdy ma talent do interesów, nie każdy umie
                          załatwić to czy owo, nie każdy umie się zmienić, nie każdy umie sobie poradzić z
                          otaczająca rzeczywistością.

                          i jak już mówiłam, nie stać mnie było na futro z norek, to chodziłam w
                          sztucznym, nie stać mnie było na wakacje (a często kiedyś tak było) to nie
                          jeździłam i siedziałam w chałupie na d.pie.

                          bo wiem, że pieniądze nie lecą z nieba, wiem że trzeba je zarobić, ale mając
                          wykształcenie zasadnicze (a takie kiedyś miałam) wiedziałam, że wiele nie
                          zdziałam. więc sama siebie kopnęłam w tyłek i wzięłam do roboty.
                          zamiast rozwodzić się z mężem.

                          jak widzisz, mam wiele wspólnego z twoją kuzynką, tylko że ja nie poprzestałam
                          na dwójce dzieci i zawodówce i nie oglądam się na męża.
                          • lola211 Re: dlania... 02.01.09, 15:42
                            Teraz wszystko jasne.
                            Jakbym o Twoim M.pisala ,dlatego tak sie rzucasz.

                            > za darmo zorganizowała? czy za JEGO pieniądze?

                            Za pieniadze od rodziny, gdyby miala liczyc na jego zarobki to
                            mieszkali by chyba w szałasie.
                            • doral2 Re: dlania... 02.01.09, 16:09
                              a to może gdyby mieszkali w szałasie to facet by się wziął?

                              a swoją historię opowiedziałam ci po to, żeby ci udowodnić że po czterdziestce
                              też można się uczyć, też można lepiej zarabiać, też można pracę zmieniać, a nie
                              siedzieć na tyłku i jojczeć, że mąż d.pa wołowa.
                              jeżeli są 20 lat po ślubie, to dzieci mają dość duże, czyli samodzielne i
                              mamusia może się dokształcać. tyle, że jak widać nie chce. nie chce zmienić
                              swojego życia, ona chce żeby KTOŚ jej to życie zmienił.
                              dzieci skoro są dość duże, czyli samodzielne, mogą na wakacje także same
                              zarobić, a nie oczekiwać z wyciągniętą po pieniądze do rodziców rączką.
                              już ci mówiłam, że mam wiele wspólnego z twoją kuzynką, ale w przeciwieństwie do
                              niej, ja d.pą wołową nie jestem.
                              • lola211 Re: dlania... 02.01.09, 20:42
                                > dzieci skoro są dość duże, czyli samodzielne, mogą na wakacje
                                także same
                                > zarobić, a nie oczekiwać z wyciągniętą po pieniądze do rodziców
                                rączką.

                                W Polsce praca dzieci ponizej 15 lat jest zabroniona.
                                > a swoją historię opowiedziałam ci po to, żeby ci udowodnić że po
                                czterdziestce
                                > też można się uczyć, też można lepiej zarabiać,
                                Swietnie!Przekaze mu, zeby wiedzial, ze wszystko jest mozliwe.W
                                koncu dlaczego to nie on mialby sie doksztalcic, nieprawdaz?
                                • doral2 Re: dlania... 02.01.09, 21:10
                                  lola211 napisała:

                                  "..Swietnie!Przekaze mu, zeby wiedzial, ze wszystko jest mozliwe...'

                                  JEJ przekaż, nie jemu.

                                  dzieci poniżej lat 15 mogą także zarobić na wakacje, chociażby uczestnicząc w
                                  harcerstwie i biorąc udział w zbiórkach pieniędzy na obóz, zamiast rączkę
                                  żebrzącą do mamusi i tatusia wyciągać.

                                  ale ponieważ rozmawiamy o twojej kuzynce, a jej mąż to jakby obcy, więc wiem, że
                                  znajdziesz jeszcze z tysiąc bezsensownych argumentów, żeby mi udowodnić jaka ona
                                  jest biedna.
                                  tak, jest biedna - ma niedobór własnej inicjatywy, za to nadmiar postawy
                                  roszczeniowej.
                                  • lola211 Re: dlania... 03.01.09, 19:25
                                    > dzieci poniżej lat 15 mogą także zarobić na wakacje, chociażby
                                    uczestnicząc w
                                    > harcerstwie i biorąc udział w zbiórkach pieniędzy na obóz,

                                    No popatrz, oni sa harcerzami.Oboz trwa 2 tygodnie, a wakacje ponad
                                    2 miesiace.Oprócz obozu, do ktorego sobie dorobia(a nie zawsze maja
                                    taka mozliwosc), warto by wyslac tez dziecko np na kolonie czy
                                    wyjechac wspolnie, ale to pewnie zbytni luksus wg twojego mniemania.

                                    > ale ponieważ rozmawiamy o twojej kuzynce, a jej mąż to jakby obcy,

                                    Sie mylisz, to nie jest moja bliska kuzynka, nie ma tu mowy o braku
                                    obiektywizmu z racji wiezi rodzinnych.
                                    • lolinka2 Re: dlania... 04.01.09, 11:53
                                      lola, chwile temu twierdziłaś że potrzebą realną jest wyjazd na 2
                                      tygodnie, a nie 2 miesiące, czy ty zmieniasz poglądy zależnie od
                                      osoby interlokutora?
                                      • lola211 Re: dlania... 04.01.09, 20:49
                                        Nic nie zmieniam.
                                        Po prostu- uwazam, ze nie mozna wymagac od dzieci, by majac 10 i 12
                                        lat zarabiały na swoj wyjazd, bo tatus malo obrotny jest.Owszem,
                                        jesli maja taka mozliwosc- prosze bardzo, jada na oboz za zarobiona
                                        kase, ale od rodzica wymagalabym rowniez zorganizowania reszty
                                        wakacji, bo jest tego ponad 2 mies. wolnego czasu.Tym bardziej, ze
                                        wyjazd rodzinny jest dobrodziejstwem, scala te rodzine
                                        .
                                        Ja corce organizuje wyjazdy na cale wakacje, zeby nie siedziala
                                        latem w miescie.Dla jej zdrowia i wartosci poznawczych.Czyli jakos
                                        mozna?

                                        Zrzucanie odpowiedzialnosci na dzieci w kwestii zarobienia na
                                        wakacyjny wyjazd jest gleboka nieodpowiedzialnoscia rodzica.
              • figrut Re: a po rozwodzie jej sie polepszy? 03.01.09, 01:14
                Dlania, są tacy wink Mój młodszy brat wrócił z UK i znalazł sobie pracę w Polsce z
                średnią na godzinę 30 zł. (liczę średnią, gdyż wyższe nadgodziny w to wliczał).
                Zrobił sobie przed wyjazdem do UK papiery spawacza, teraz w Polsce to procentuje
                ALE - pracuje 250 kilometrów od domu, mieszka w hotelu robotniczym, pracuje po
                11 godzin na dobę i z rodziną widzi się w weekendy. To najlepsza praca jaką
                udało mu się znaleźć, a bardzo przedsiębiorczy jest. Kurs spawacza (nie pamiętam
                którego stopnia) kosztował go w sumie 4700 zł. i powolutku mu się zwraca.
                Bratowa nie pracuje bo nie musi, choć chciałaby do ludzi, ale pracowała za
                daleko, aby na czas zdążyła młodą do przedszkola odprowadzić i na czas odebrać.
                Wszystko ma swoją cenę niestety, a według mnie ta cena naprawdę jest wysoka.
                Brat nie da już rady dzielić się obowiązkami domowymi, załatwianiem papierów w
                urzędach, bo go w domu prawie tydzień nie ma, a jak wraca, chce trochę odpocząć
                a nie brać się za gary, sprzątanie itp.
    • malgra Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:03
      mam koleżankę,która rozwiodła sie z takim właśnie typem.
      Pracował za niewielkie pieniadze,u kogoś,zero samodzielności,zero inicjatywy ani
      zawodowej ani w domu.Żadnych ambicji. Jedynym jego zainteresowaniem były gry na
      komputerze.
      Totalny leń.Nawet dziecko niewiele go interesowało.Po 4 latach takiego związku
      złozyła papiery o rozwód a dziś jest w szczęśliwym związku z innym facetem.
      Jej pierwszy mąz mieszka na chwile obecną z mamusiąsmile i nic w swoim życiu nie
      zmienił.
      • ma_maja Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:10
        I co z tego wynika? Wyszła za lenia to i rozwiodła się z leniem - żadna to
        niespodzianka.
        • malgra Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:17
          nie wiedziała,ze to leń. Nie mieszkała z nim przed ślubem. Poznali się w
          pracy,po jakims czasie pobrali. Ona zmieniła prace na lepiej płatną, potem
          znalazła dodatkową a on zastał na starych śmieciach i tak mu było dobrze.Miał
          mozliwości rozwinąc się,zacząć swój biznes ale zwyczajnie mu sie nie chciało
          latać po urzędach z papierami-jego słowa.
    • volta2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 00:34
      boże, czterdzieści lat ma baba i taka głupia jest?
      a ty chyba masz na jutro ustawioną w głowie tę rozmowę i jakieś
      gotowe porady - szukasz tu dla nich potwierdzenia i się nie udaje.
      a udać się nie może, bo wartością człowieka nie są pieniądze, które
      on przynosi do domu.

      jeśli oboje mają to samo wykształcenie i oboje pracują zarabiając w
      sumie podobnie, to nie ma mowy, że któreś z nich jest zupą wołową -
      bo albo są nią oboje albo żadno(jeśli przyjmie się taką kategrię)

      jeśli się upieracie, że on jest tą dp to ona jest nią również.


      kuzynka w okolicy 40-tki przeżywa kryzys wieku średniego i wie, że
      to ostatni czas na zmiany. być może ma kogoś na oku, i potrzebuje
      pretekstu do pozbycia się męża?

      jeśli sama piszesz, że on nie był rokujący od początku i na
      biznesmena się nie nadawał, to po co ona go brała?
      a sama, co osiągnęła w tym czasie?


      i mały przykład z rodziny,
      kuzyn zakochał się w dziewczynie, oboje po zawodówce, bezrobocie
      szaleje, lata 90-te, ich początek w zasadzie. wpadka, ślub, dziecko,
      wynajęte mieszkanie, brak pracy u niego, ona bezrobotna matka na
      zasiłku. wegetacja a nie życie.

      ona zaczyna wymagać, ale nic nie udaje się od kuzyna wyegzekwować,
      bo mało robotny chłopak z niego był, ale chyba to widziała jak na
      randce razem po odbiór zasiłku chodzili? i na prezent dostawała
      pierścionki z odpustu? bo na inne nie miał.
      po roku takiej wegetacji zaczyna być lepiej, bo ona idzie do pracy,
      teściowa załatwia zięciowi bardziej stabilne zajęcie. zarabiają
      porównywalnie, ale dalej mało.
      po jakichś 5 latach lalka się poddaje, bo widzi, że facet już żadnej
      poprzeczki nie pokona.
      AlE idzie sama do szkoły, robi maturę, zmienia pracę na nieco lepiej
      płatną.
      potem robi prawo jazdy, by oszczędzić czas i pieniądze na dojazdach.

      nie poprawiło im się bardzo, bo jak sama piszesz - matura to dalej
      niewiele. ale ona coś tam robi, by byt rodzinie i sobie zapewnić, bo
      jak sama mówi, nie może zbyt wiele od faceta wymagać - taki był,
      taki jest i taki pewnie będzie.
      a dlaczego nie może wymagać? - bo człowieka nie zmieni jak on sam
      tych zmian nie potrzebuje, byłyby tylko awantury, zła atmosfera i
      faktycznie, ktoś mógłby zacząć myśleć o rozstaniu.
      a że w innych sferach małżeńskiego życia jest ok, to mają jeszcze
      jedno dziecko, nad którym wspólnie pełnią opiekę pracując na zmiany,
      itd., itp.
      facet w swojej pracy zyskał na tyle dobrą pozycję, że o jej stratę
      nie musi się obawiać. a to w ich sytuacji też dużo, bo przynajmniej
      planować wydatki mogą.
      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 01:08
        >szukasz tu dla nich potwierdzenia i się nie udaje

        Niezupelnie.Co ja jej w sumie moge radzic, jak w zyciu takiej
        sytuacji nie bylam? Ja bym za niego nie wyszla, bo dla mnie partner
        zyciowy musi dobrze rokowac, jesli chodzi o finanse- no ale u niej
        to musztarda po obiedzie.

        > kuzynka w okolicy 40-tki przeżywa kryzys wieku średniego i wie,
        że
        > to ostatni czas na zmiany.

        To przyszlo mi na mysl smile,podsumowuje swoje zycie i bilans wychodzi
        jej ujemny.

        > a sama, co osiągnęła w tym czasie?

        Sama miala o tyle trudniej, ze jak sie 2 razy zachodzi w zagrozona
        ciaze to i rozwoj zawodowy trzeba zawiesic na kołku na jakis czas, a
        potem tez dosc trudno nadrobic "stracony " czas.Facet przerw w
        rozwoju zawodowym nie ma.
        • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 01:15
          > Sama miala o tyle trudniej, ze jak sie 2 razy zachodzi w zagrozona
          > ciaze to i rozwoj zawodowy trzeba zawiesic na kołku na jakis czas,
          > a potem tez dosc trudno nadrobic "stracony " czas.

          2*36 tygodni max. = 72 tygodnie, taka duża różnica w porównaniu z
          facetem? to ok. 1,5 roku zaledwie wychodzi. Nikt jej nie kazał
          siedzieć plackiem na doopie w chałupie podczas macierzyńskiego, nie
          musiała brać wychowawczego. Miłość (do faceta, do pracy, do kasy, do
          dzieci, do pasji - niepotrzebne skreślić) szuka sposobów, a niechęć
          (tu nieskreślone z poprzedniego wstawić) - szuka wymówek.
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:19
            Nikt jej nie kazał
            > siedzieć plackiem na doopie w chałupie podczas macierzyńskiego,
            nie
            > musiała brać wychowawczego.

            Przy 1 dziecku wrocila po macierzynskim, przy drugim - 2 lata
            wychowawczego ze wzgledu na stan zdrowia dziecka.To duzo jesli
            chodzi o przerwe w zyciorysie zawodowym.
            • lolinka2 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 19:53
              skoro facet taka doopa a ona taka obrotna, to niechby on siedział -
              do lekarza na równi z matką może jeździć, leki poda i rehabilitację
              pociągnie jak trzeba - ta płeć naprawdę nie jest "domowo
              upośledzona".
              • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 20:43
                Swietnie, pytanie tylko czy osobom prowadzacym dg placa wychowawczy?
                Facetom w dodatku?
        • sabina Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:47
          > Ja bym za niego nie wyszla, bo dla mnie partner zyciowy musi
          dobrze rokowac, jesli chodzi o finanse
          Rokowac to moze a co jesli ulegnie wypadkowi, jesli straci zdrowie,
          jesli popadnie w depresje?
          Wyrzucic jak stara karte kredytowa bo juz nieprzydatna?
          Wymagac trzeba najpierw od samego siebie dopiero pozniej od innych.
          umiesz liczyc - licz na siebie.
          • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 12:08
            Jesli zdarza sie sytuacja losowa, to trudno miec do kogos
            pretensje.Inaczej, gdy nic takiego sie nie dzieje, a partner po
            prostu nie wykazuje za grosz inicjatywy, by było lepiej, by sie
            rozwijac, a nie cofac.
    • setia Re: syndrom taksówkarza 02.01.09, 09:17
      a ja myślę, że facet ma problem. ze sobą. mam przed oczami mojego teścia, który
      był dosyć normalnym człowiekiem dopóki nie wpakował się w taksówki. całodzienne
      siedzenie w samochodzie i oczekiwanie na klienta przy świadomości swoich
      nędznych zarobków sprawiło, że facet oklapł, skapcaniał, przestał wierzyć we
      własne możliwości. myślę, że jest to taka męska depresja.
      rozwiązanie: zamiast uświadamiać facetowi jaką jest d.pą, trzeba mu udowodnić,
      że właśnie d.pą nie jest, podnieść jego wiarę w siebie, wmówić mu, że potrafi.
      ewentualnie wysłać do psychologa.
    • zebra12 Syty głodnego nie zrozumie Lola211 02.01.09, 09:34
      Na tym forum nie jest mile widziane być niezaradnym i mało zarabiać. Jeśli zaś
      taka sytuacja ma miejsce to tylko u leni i nieudaczników życiowych. I nie ma
      znaczenia, ze to mąż jest nie teges, bo "widziały gały, co brały" itd...
      Ja mam inne podejście do sprawy, bo mój były mąż miał luźny styl bycia. Fakt, ze
      to artysta, ale przed ślubem obiecywał, że malowanie będzie jego pasją, a
      tymczasem okazało się, że miało być głownym źródłem naszego utrzymania. Więc raz
      były pieniądze, raz nie. A na dodatek ex głosił filozofię niepłacenia żadnych
      ZUSów i innych takich ubezpieczeń... Musiałam więc faceta ubezpieczać na siebie
      w pracy, a emerytury będzie miał i tak ZERO.
      Cóż ja mogę doradzić. Twoja koleżanka to samodzielna i zaradna kobieta. Jeśli
      bardzo jej ciąży ten związek, to może niech poważnie pogada z mężem i go na
      jakiś czas wyśle do "świątyni dumania". Niech przemyśli co dalej i co zamierza.
      Dać mu konkretny czas, na konkretne decyzje. Jemu jest pewnie tak wygodniej -
      siedzieć, sobie, nie martwić się o byt. Można mu też pomóc w znalezieniu lepszej
      pracy, ale u mojego to się nie sprawdziło, bo ja szukała, załatwiałam, a on nie
      korzystał. Dopiero po rozwodzie odetchnęłam, bo teraz mam 3 dzieci, a nie 4. A
      alimenty i tak płacić musi.
      A więc konkretna rozmowa i czas do namysłu, albo zdecydowane kroki. Innego
      wyjścia nie ma!
    • gruba_dynia Nie zgadzam się. 02.01.09, 10:56
      Nie zgadzam się z tym, że nie ma sensu podnoszenie wykształcenia.
      Rozumiem, że dla pracującej pani z dwójka dzieci może się nie chcieć
      iść do szkoły, szczególnie, że raczej nie pała miłością do nauki
      skoro poprzestała na zawodówce. Ktoś powyżej napisał że 1400 zł to
      pensja na niewymagającym stanowisku biurowym. Ale w większości
      duzych firm w których są dobre zarobki, nie przyjmą nawet na takie
      stanowisko bez matury, a nawet jeśli tak, to o żadnym awansie nie ma
      mowy. Np. w mojej firmie aby być biurwą w stopniu specjalisty trzeba
      miec wyższe wykształcenie. A bez tego choćby pracować wybitnie 24
      godziny na dobę to nie ma szans.
      Wg mnie problem lezy nie bezpośrednio w zarobkach, ale jest to
      zwykłe rozczarowanie podejściem męża do życia i jego niezaradnością.
      Szczególnie że wokół "wszyscy" robią kariery, budują domy, a
      szczególnie drażniący są Ci młodsi, a mając 40 lat coraz wiecej
      młodszych usawionych się dostrzega.
      Brak przedsiebiorczości to cecha z która nie da sie walczyć, trzeba
      taki fakt zaakceptować. Niezaradność życiowa moze wynikać z
      przyzwyyczajeń.Podejrzewam że od początku małżeństwa to żona
      wszystko robiła w domu i pan się uwstecznił, bo nie miał bodźców do
      rozwoju. Np. u mnie w domu mąż płaci od zawsze wszystkie rachunki, w
      tej chwili nawet nie chce mi sie rozerwac koperty z rachunkiem, bo
      jestem przywyczajona że mąż się tym zajmie. I tak jest dokładnie w
      kazdej dziedzinie życia. Zatem to ze mąż w domu nie robi nic, pani
      zawdzięcza tylko sobie.
      Owszem można mieć marzenia o zaradnym mężu, można a nawet trzeba
      meza motywować do działania, mobilizowac, ale przede wszystkim pani
      powinna zacząc od analizy co ona moze zrobić ze sobą. Często na
      facetów mobilizująco działa fakt że żona zarabia więcej więc może
      jeśli jej udałoby się skoczyć wysoko, mąż sie uaktywni? A jaki jest
      jako ojciec? Czy jeśli żona bedzie pracowac dużo i ciężko, czy
      zaniedbane dzieci i chlew w domu go nie ruszą?
    • dlania Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 10:59
      To niech sobie kuzynka rzeczywiście zmieni męża. Byc może wtedy doceni
      niematerialne zalety swojego byłego.
      • triss_merigold6 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:05
        W kontekście konieczności płacenia czynszu i kupienia dzieciom
        zimowych butów niematerialne zalety mają trzeciorzędne znaczenie.
        Może miec dowolnie dużo niematerialnych zalet ale kasuje je
        wieloletnia szarpanina o byt, poczucie frustracji i bycia
        wykorzystywaną przez leniwego chłopa.
        • dlania Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:18
          A nie może sie kobieta sama za zarabianie wziąc, zamiast tracic czas na te
          szarpaninę? Jak przy okazji straci szacunek dla małzonka - trudno, bywa.
          Chyba że wychodzimy z założenia, że to facet ma zarabiac, a kobieta sie do tego
          nie nadaje, bo ona ma myć gary. Ale mam nadzieje, że nie wychodzimywink
    • irutxeta Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:13
      nikt kto nie zna takiej sytuacji z wlasnego doswiadczenia nie powie
      ci nic sensownego.. kto zrozumie szarpanine miedzy miloscia,
      lojalnoscia a codzienna walka o przetrwanie i koniecznoscia
      wyciagania na ludzi dzieci i do tego meza ktory robi niezbedne
      minumim, a czasami nawet i tego nie?
      który jest fajnym porzadnym czlowiekiem, dobrym i odpowiedzialnym
      ojcem - ale ktory jak traci prace potrafi siedziec na bezrobociu
      przez dwa lata, do jego wyczerpania.. ktory nie rozumie dlaczego
      zona chodzi zdenerwowana, zdolowana, zmartwiona, ktory jest
      wrazliwym czlowiekim i przykro mu ze tak jest, ale dupska nie ruszy
      zeby to zmienic..
      zona wie oczywiscie ze jest wrazliwym czlowiekiem i ze dlatego sie w
      nim zakochala i ze dlatego jest tak dobrym ojcem i przyjacielem..

      ile czasu zona moze miotac sie miedzy wspominian lojalnoscia,
      miloscia.. troska o meza ktory ewidentnie przechodzi trudny okres
      ale nie pozwala sobie pomóc...
      zona probowala pomoc mu na rozne sposoby - nie tylko te babskie -
      lazenie i gledzenie 24 h na dobe.. jest osoba inteligentna,
      kochajaca meza i walczaca o swoja rodzine... nikt nie moze jej
      zarzucic rezygnacji po napotkaniu pierwszych problemów..
      najgorsze jest wyczerpujacy sie limit zaufania do meza.. na poczatku
      strach a potem jasna swiadomosc ze jest skazana na samotne radzenie
      sie ze wszystkimi problemami, ze nie bedzie mogla liczyc na jego
      bezwarunkowe wsparcie w pobramkowych sytuacjach..
      ze to nie jest przejsciowy problem..
      powiedzenie - widzialy galy co braly - w tej sytuacji, nie ma zbyt
      duzego sensu,
      swat nie jest czarno-bialy, i nie takiej rady oczekuje twoja kuzynka,
      zycze jej wiele sily i podjecia dobrych dla jej rodziny decyzji..
      tobie pozostaje tylko wysluchanie jej problemów..
      • irutxeta Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:25
        kobieta zarabia, pracuje w duzej, miedzynarodowej firmie i zarabia
        wiecej niz wiele jej kolezanek,
        kobieta prócz tego dorabia tlumaczeniami,
        reszte czasu pochania jej prwowadzenie domu,

        jaka rada na to sie znajdzie?
      • lola211 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 11:26
        Bardzo madrze piszesz.Ja sie moge tylko domyslac, co ona przechodzi
        i jak to sie na niej odbija.

        > tobie pozostaje tylko wysluchanie jej problemów..

        Sadze, ze bedzie to dla niej jakas pomoc,bo o taka rozmowe ze mna
        zabiega, pewnie chce to z siebie wyrzucic..
        • guderianka Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 20:38
          Wiadomo że słowa nie przekażą wszystkich odczuć i spotrzeżeń, które
          miałaś przez wszystkie lata. Domyślam się o jakiego typa ci chodzi.
          Robi taki swoje i nic ponadto,nie odnosi nawet talerza po zupie do
          zlewu nie mówiąc o umyciu, śrubki przykrecic nie potrafi a jak już
          się za to bierze to zawsze spier....i. Myslę jednak,że ważne jest
          jakim jest ojcem i męzem, czy ma autorytet i wpływ na wychowanie
          dzieci. Może warto wypisac na kartce jego dobre cechy? Może warto
          siąść i uczciciwe pogadać ? Jesli kuzynka go nie kocha a w dodatku
          nie szanuje -bo tym jest własnie nazywanie dupą wołową-niech się
          rozwodzi.Może bedzie jej lepiej. Jesli jednak kocha to warto sobie
          przypomnieć co miał w sobie ten facet że sie z nim związała i
          zawalczyć o związek

          p.s. żona "dupy wołowej" opiekującej się tymczasowo dziećmi i domem
          • lila1974 Re: Facet -wołowa d.pa 02.01.09, 21:42
            Ja tam tez babeczkę rozumiem.
            Można się szarpać, starać, gimnastykowac ... do czasu.
            Pewnego dnia coś w cżłowieku peka - a z całą pewnością szacunek do
            tej drugiej osoby. Kurcze, nie mogłabym być z facetem, którego nie
            szanuje.


            I nie chodzi tu o to, ile facet przynosi, ale jaki ma stosunek do
            tego przynoszenia.
            Facet jest facet i o byt ma dbać! (ewentualnie umówić się z zoną, na
            jakiś inny ukłąd, ale umówić a nie na niej wisieć).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja