Dodaj do ulubionych

Odwiedziny z chorym dzieckim

07.01.09, 11:53
Czy ja jestem na prawdę taka wredna??

w niedziele wieczorem dzwoni brat męża, że wracają z dłuższej
podróży (odwiedziny u rodziny) i ich córeczka od soboty jest chora
na grypę jelitową (diagnoza lekarza). Mała zwymiotowała im w
samochodzie i chcieliby u nas się zatrzumać, przebrać ją, nakarmić,
chwilę odpocząć i pojadą dalej.
Ja spokojnie powiedziałam im, że serdecznie Ich zapraszam, ale jak
będą zdrowi, ponieważ najnormalniej w świecie boję się, że sie
wszyscy zarazimy.
Niby to spokojnie przyjęli, ale od wczoraj cała rodzina jest urażona
i wszyscy mają do mnie żal, że nie pomogłam im w potrzebie. Nawet
mój mąż, który razem ze mną podjął taką decyzje, teraz łamie się, że
faktycznie mogliśmy ich ugościć.
Oczywiście, nikogo nie przekonuje fakt, że brat i bratowa (rodzice
małej) tez od wczoraj sa chorzy na to samo, czyli my bylibyśmy
następni...
Teść zadzwonił do mojego męża i powiedział, że czasem trzeba widzięc
coś więcej niz tylko czubek swojego nosa...
Jak byście postąpiły, mając w domu dwójke małych dzieci?
Obserwuj wątek
    • insomnia0 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:00
      bardzo dobrze postapiłaś!!!!
      To oni powinni pomyslec a nie wpraszac się z chorym dzieckiem, ty tez masz
      dzieci.. to Twoje mają zachorowac bo musisz być "miła sympatyczna i goscinna"??
      Gdyby mysleli.. to wynajeliby pokoj w hotelu..a nie narazali na chorobe Ciebie i
      Twoja rodzinę.. a tesc to niech wezmie patelnie i walnie się nią z całej siły w
      głowe.. moze poprzestawia sie tam prawidlowo..
      Co za egoim!! i jeszcze się obrazają!
      Miej to w du.. chronilas swoje dzieci -a to one są najwazniejsze dla Ciebie.
      Tez bym tak zrobiła.
      • attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:10
        rozumiem że to twój teść póżniej opiekowałby się wami, jakbyście
        zachorowali....dobrze zrobiłaś - dla czyjegoś wygodnictwa nie
        narażałabym na chorobę swych pociech. Nie martw się smile i olej ich
        wszystkich...
      • moni-ka7 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 10:27
        gratuluje odwagi.ja tez juz sie tak nauczylam i teraz juz nikt sie na mnie nie
        gniewa.porostu zrozumieli ze mam racje.w koncu to ty sie potem meczysz z chorymi
        dziecmi.
    • ggmadzik Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:00
      Niestety dla twojego szwagra, ale zrobiłabym dokładnie tak samo jak Ty. Grypa jelitowa jest bardzo zaraźliwa i zachorować łatwo, gorzej się wyleczyć. U małych dzieci leczenie jest trudne i w dodatku one się szybciej odwadniają niż dorośli.

      To była dobra decyzja mądrej mamy. Najważniejsze zdrowie Twoich dzieci smile

      A rodzina, no cóż mają pretensje, obgadują a jakby to ich dotyczyło to pewnie też by się nie zgodzili, bojąc się o zdrowie swoje i dzieci.
      Spoko, trochę się pogniewają ale dotrze do nich, że miałaś rację jak już wyleczą siebie i dziecko i zobaczą ile mieli z tym kłopotu.

      Pozdrawiamsmile
      Magda (mama trójki smile )
    • gaskama Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:02
      Cóż, ja bym ugościła a potem kur..a przez kolejne dni, szczególnie
      jakby mi syn się zaraził. Teraz jest już po ptokach i nie ma co się
      zastanawiać. Powiniem Ci tak, ja dla odmiany nie zaproponowałabym
      komuś, że przyjadę mu z grypą jelitową do domu, szczególnie, jak w
      tym domu są dzieci. Nie miej zbyt długo wyrzutów sumienia.
    • chmurka_257 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:03
      ty zartujesz prawda?? Chcieli wpasc tylko dziecko przebrac bo zwymiotowalo to
      logiczne chyba ze na mrozie tego nie zrobia .Jesli balas sie o ze Cie zaraża to
      moglas pozwolic im chociaz przyjsc i skorzystac z wc i doprowadzic dziecko do
      porzadku .Teraz panuje grypa żołądkowa wiec na ulice nie wychodz bo czasem cos
      podlapiesz.
      • kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:07
        ta rada o patelni z drugiego postu najwyraźniej też jest dla Ciebie, chmurka smile

        A ile było gadania o wymiotujących dzieciach w autobusie...
        a ta Twoja szwagierka nie miała chusteczek? nie była przygotowana? No co za
        ludzie.... smile
        • chmurka_257 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:11
          nie wiem o co ci chodzi z ta patelnia ale jestem czlowiekiem i mam serce
          szczegolnie kiedy na dworze jest -15 a dziecko wymaga zmiany ubraniasmile
          • sanna.i Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:16
            Naprawdę taka jesteś dobra,że naraziłabyś swoje dzieci na wymiotowanie i
            biegunki przez tydzień + groźbę odwodnienia? Czy ty lub twoje dziecko
            kiedykolwiek to przechodziliście? Ktoś, kto ma to za sobą, nie deklarowałby tak
            swojej...hmmm....dobroczynności.
            • chmurka_257 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:20
              wiem doskonale co to jelitowka ale nie mialabym sumienia odmowic dziecku
              łazienki ,przeciez chodzilo tylko o przebranie dziecka a nie zostanie na kolacji
              ,prawda??
              • sanna.i Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:22
                Przeczytaj dokładniej wątek założycielki: przebrać się, nakarmić, odpocząć.
              • kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:23
                >odmówić dziecku łazienki smile
                Chleba się nie odmawia, miski zupy, albo szklanki wody, chmurka. Kto tę łazienkę
                posprząta wywietrzy? Choroba w domu murowana! jak bumcyk.
                Nie jestem pewna czy byłabyś taka pomocna kosztem własnych (!) dzieci. A jeśli
                tak, to szczęścia życzę.
                • chmurka_257 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:28
                  to ja wam zycze szczescia oraz tego abyscie nigdy nie musieli znajdowac sie w
                  takiej sytuacjismile

                  a tak na marginesie ,troszke przedadzacie z tym zarażaniem innych ,rownie
                  dobrze takim paskudztwem mozesz sie zarazic w sklepie ,w przedszkolu a nawet na
                  klatce schodowej bo przeciez chory sasiad musi jakos do lekarza wyjscsmile
                  • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:33
                    Wiesz co, czym innym jest ślepy traf, a czym innym niemal pewna
                    jelitówka w domu, zwłaszcza, jeśli jedno z dzieci ma mieć zabieg i
                    musi być zdrowe.
                  • konwalka nie musi 07.01.09, 12:40
                    w UK apelują żeby nie rejestrwoać się do przychodniz jelitówką, bo
                    choroba się rozprzestrzenia błyskawicznie. Z tgo samego powodu
                    pozamykano szpitale w anglii i Walii. Kontakt na tel. z lekarzem
                    rodzinnym. Ingerencja lekarska dopiero, gdy wymioty zagrażają
                    odwodnieniem.
                  • insomnia0 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:44
                    nie potrafiłąbym być tak bezczelna aby proponowac odwiedziny, mając swiadomosc
                    ze w domu są dzieci- z moimi chorymi.
                    To bezmyslne..
                    Zwyczajnie podjechałabym do szpitala i poprosiła o udostepnienie umywalki i
                    przewijaka, a nie narazała inne dzieci na chorobe.. trzeba myslec!
                  • ruta.dl Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:50
                    dziecko przebrac to mozna i w toalecie na stacji benzynowej, a nie
                    od razu u kogos w domu.
                    Poza tym nie zamkniesz sie z rodzina w piwnicy na 2 godziny bo ktos
                    chory przyjechal sie przebrac! On wyjedzie ale zawsze gdzies te
                    bakterie beda latac dalej.
                  • gabbie Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 20:35
                    Popieram chmurkę

                    ja tez bym przyjęła pomęczonych ludzi z ufajdanym dzieciakiem(choć
                    mam w domu 2latka), nie przyjęcie ich było naprawde paskudne

                    i tez uważam, że przesadzacie z tym zarażaniem, wszędzie mozna się
                    zarazić
          • attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:12
            chmurka - no przeciez chyba w samochodzie było ogrzewanie, co? ja
            jużnie jeden raz w samochodzie zmieniałam pieluchy i jakos mi
            dziecko nie zamarzło. No moze dlatego, ze ja mam ogrzewanie w
            samochodzie. Oni pewnie nie mieli.....
        • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:25
          Bardzo dobrze zrobiłaś. W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby
          pakować się z chorym dzieckiem do kogoś, kto ma małe dzieci. Jeśli
          chodzi o przebranie, to można skorzystać z toalety na stacji
          benzynowej np. Teść wogóle nie powinioen był tego komentować, bo
          jedna wnuczka nie jest ważniejsza od innych. Mnie tak raz przylazła
          sąsiadka z chorym dzieckiem, przyznała, że mała gorączkuje po
          godzinie pobytu. Moje dzieci kilka dni wcześniej skończyły brać
          antybiotyki, o czym wiedziała. Oczywiście się zaraziły. Myślałam, że
          babę zabiję.Powiedziałam jej wprost, że z chorym dzieckiem się z
          wizytą nie przychodzi. Nasze stosunki znacznie się ochłodziły.
          A tak na marginesie, to trzeba było powiedzieć teściowi, że brat
          męża chyba też miał na względzie tylko czubek własnego nosa. Nie
          przejmuj się . Bardzo dobrze zrobiłaś.
    • gosiapal Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:04
      gdybym nie miała dzieci pewnie bym sie zgodziła bo zal by mi było
      dziecka.
      ale mam dwoje maluchów i z tą chorobą omal nie trafilismy do
      szpitala. więc w tym wypadku chroniłabym swoją rodzinę.
      w tej sytuacji to ważniejsze od goscinności.
      • gabrielle76 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:08
        Postapiłaś bardzo dobrze, zrobiłabym tak samo, grypa jelitowa to koszmar i w
        zyciu bym nie wpuściła do domu chorej osoby bo moje dzieci na bank by sie zaraziły.
      • uffa1 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:10
        Dodam jeszcze, że w piatek córka ma zabieg wycinania trzeciego
        migdała i po prostu walczę o to, aby była w 100% zdrowa, ponieważ
        zabieg był już 2 razy odwoływany (nawet do szkoły nie chodzi).
    • madame_zuzu Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:12
      gdybym nie miała dziecka, to ugościłabym. Jednak w sytuacji, kiedy samemu ma sie
      dzieci nie ryzykowałabym.

      A tak z innej beczki, to jak daleko od brata męża mieszkacie??
      • uffa1 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:15
        Mieli do przejechania jeszcze ok. 40km.
        • mmda4o Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:44
          Czytając wątek pomyślałam-może mieli jeszcze do przejechania 400km (tu trochę
          czułabym się niezręcznie odmawiając)...ale jak tylko40-to przesadzili
          .Zastanawiam się czy nie można w samochodzie zmienić wierzchniego okrycia,a idąc
          domu "zawinąć" dziecko we własną kurtkę.Chyba nie parkują kilometr od domu?
        • attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:17
          uffa1 napisała:

          > Mieli do przejechania jeszcze ok. 40km.
          ale to chyba 10 na godzinę jechali, bo normalnie pokonuje sie taki
          dystans w plus minus 30 minut...chyba, że jechali do domu przez
          Marszałkowską w godzinach szczytu....
    • sanna.i Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:14
      Zrobiłabym tak samo,co więcej,dokładnie tak robię,kiedy ktoś chory wprasza mi
      się do domu.Infekcje jelitowe to wyjątkowe paskudztwo,mieliśmy to
      trzykrotnie,chorowała cała rodzina,a najbardziej wymęczyło się dziecko.Jeśli
      masz małe dzieci,to brat męża z rodziną widzą wyłącznie czubek własnego nosa.W
      życiu nie przyszłoby mi do głowy,żeby z taką chorobą wpraszać się do kogoś z
      małymi dziećmi.Brawo dziewczyno,nie przejmuj się durnym myśleniem rodziny
      twojego męża.
    • ewcia1980 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:15
      prawde mówiac nie wiem co bym zrobiła bo wiem co to jest grypa
      jelitowa i jak niewiele trzeba zeby sie od kogos zarazic.
      w ubieglym roku przewleklismy z męzem to cholerstwo z sylwestra i
      przez 2 miesiace wirus krazył po całej rodzinie bo jedni zarazali
      drugich.
      wiec jeszcze pamietajac tamto tez raczej podziekowałabym.
      no z drugiej strony szwagier nie miał zamiaru sie u was niewiadomo
      jak goscic. w zasadzie chcieli skorzystac tylko z łazienki.

      ja byłam w podobnej sytuacj po swietach.
      zadzwoniła do mnie koleznaka czy nie miałabym checi sie spotkac.
      ucieszyłam sie, bo przeprowadziła sie prawie 500km wiec widujemy sie
      niezbyt czesto.
      i tez oznajmnia mi "ale wiesz - ja jestem chora"
      na poczatku mysle - nie szkodzi. wysle córke z mezem na spacer a
      póżniej wywoetrze w domu.
      ale jestem w zaawansowanej ciazy i w sumie tez nie chciałabym nic
      podłapac.
      wiec odmówiłam.
      tyle, ze to byłoby takie plotkarskie spotkanie.
      co innego gdyby potrzebowała jakiejs pomocy.
    • moofka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:16
      nie jestes wredna, swoja droga oni tez mogli pomyslec, ze masz male dzieci
      mi by nie przyszlo do glowy do malych dzieci pakowac sie z jelitowka
      ale z drugiej strony zakladam, ze skoro prosza to znaczy ze naprawde potrzebuja
      pomocy i chyba bym jednak bratu pomogla, dzieci zamykajac szczelnie smile
      • kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:20
        40 km to nie 400.
        Wyniosłabym potrzebne rzeczy, jesli takowych by potrzebowali, przeprosiłabym i
        życzyła szybkiego powrotu do zdrowia. Rodzinę bym zjechała za takie gadanie z
        góry na dół. A teściowi powiedziałabym, żeby leciał do chorych z rosołkiem.
        Ciekawe czy poszedłby...
        • moofka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:29
          kiraout napisała:

          > 40 km to nie 400.
          > Wyniosłabym potrzebne rzeczy, jesli takowych by potrzebowali, przeprosiłabym i
          > życzyła szybkiego powrotu do zdrowia.

          tak, to jest chyba najlepsze wysjcie bez narazania dzieci

          dopiero teraz przeczytalam o chamskiej wstawce tescia
          masz obowizek chronic swoje dzieci przede wszystkim i ich czubek nosa widziec
          tesciowi bym powiedziala co o nim mysle
          a brat z bratowa jak glupi nie sa zrozumieja twoja postawe
          jak sa, to tym bardziej nie warto sobie glowy zawracac
          Rodzinę bym zjechała za takie gadanie z
          > góry na dół. A teściowi powiedziałabym, żeby leciał do chorych z rosołkiem.
          > Ciekawe czy poszedłby...
      • konwalka jestes wielka 07.01.09, 12:25
        i doskonale asertywna
        Ja, neistety, zgodziłam się na spotkanie sylwestrowe z osobami,
        ktore przechodziły "jakieś tam wymioty".
        To, o zdarzyło mi się po dwóch dniach, to koszmar. Cała moja rodzina
        padła z gorączką, bólem brzucha nie do wytrzymania, osłabieniem i
        wymiotami. NIGDY, przenigdy nie wpuszczę już za próg osoby z
        podejrzeniem wirusa. Jakiegogokowliek. Widok mojego dwulatka
        rzygająego przez no co 15 minut starczy mi na zawsze. Starsze
        dziecko wyło z bólu. Ja zemdlałam w łazience.
        Nie miej wyrzutów sumienia w żadnym wypadku.
        • sanna.i Re: jestes wielka 07.01.09, 12:39
          Widzę,że przechodziliście to podobnie: moje dziecko wymiotujące co pół godziny
          przez pierwsze dni i z biegunką co pół godziny przez kolejne, ja wisząca nad
          toaletą przez noc całą i niemal jeżdżąca językiem po sedesie jak po adapterze,
          chorzy dziadkowie,koszmar.
          Kiedyś jedna z forumek tak trafnie napisała,że czasem rodzicowi przypada
          niewdzięczna rola ochroniarza własnego dziecka.No niestety,wszystkich się nie
          zadowoli.
    • renkag Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:36
      W sytuacji gdybym musiała mieć zdrowe dziecko na wycinanie mogdała
      lub inny zabieg bym się nie zgodziła. W innej sytuacji
      odizolowałabym moje dzieci i nas możliwie też i pozwoliłabym
      odpocząc. Jeśli poprosili to znaczy że ich dziecko naprawdę się źle
      czuła. Zrobiłabym wszystko żeby się nie zarazić (byłabym z daleka od
      nich, nie całowałą itp.), ale bez przesady - nie odmówiłabym -
      przecież mogę się zarazić w komunikacji miejskiej czy w pracy. Też
      uważam, że trzeba widzieć coś więcej niż tylko czubek własnego nosa.
      Przecież oni nie chcieli wpaść na pogawędkę tylko ewidentnie
      potrzebowali pomocy (zakładam, że dzicko nie są bezmyślni i dziecko
      nie było wymówką tylko naprawdę musieli odpocząć).
      • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:47
        Z chwilą wpuszczenia ich do domu całkowita izolacja mogłaby być
        niemożliwa. Zależy, jacy to ludzie, czy z wyobraźnią. Bo jak się
        będą chcieli witać, to co zrobić, odsuwać się? Jak szwagierka będzie
        chciała pomocy przy dziecku - odmówić? A w przypadku jelitówki,
        wystarczy, żeby zaraził się jeden domownik. Jęśli dziecko zarzyga
        łazienkę, kazać szwagierce posprzątać, czy w imię gościnności zrobić
        to samej i ryzykować chorobę? W takim wypadku też mogliby się poczuć
        urażeni, że ich trzymacie na odległość ''kija od szczotki''.
        Zresztą, nie można przewidzieć, po jakim czasie wyszliby. Jak za
        długo siedzą- wyprosić? Moim zdaniem lepiej od razu postawić sprawę
        jasno.
        • renkag Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:52
          Można powiedzieć - tak, użyczę Wam mieszkania ale sami będzimy z
          daleka, bo nie chcemy się zarazić, więc będziecie musieli tym razem
          obsłużyć się sami. Nigdzie nie jest możliwa całkowita izolacja. Tak
          patrząc to dziecka do przedszkola bym nie puściła bo zawsze może
          przyjść dziecko u którego właśnie zaczyna się jelitówka.
          • uffa1 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:58
            Ale wiedząc na 100%, ktoś ma grype jelitową godzisz się na spotkanie?
            • renkag Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:10
              Na spotkanie (towarzyskie) nie,ale na udzielenie pomocy przy
              zachowaniu odpowiednich i możliwytch środków ostrożności - tak
      • monika19782 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 12:50
        Może zadzwoń do brata męża i spokojnie wytłumacz im sytuację może
        ich przeproś że tak wyszło, że byłaś zaskoczona i bałaś się o
        dzieci, czasem z perspektywy czasu coś jest łatwiejsze do
        zrozumienia szczególnie ze sami zachorowali. Ja nie wiem co bym
        zrobiła. Pewnie zamknełabym dzieciaki w pokoju żeby się z nimi nie
        kontaktowali a potem zdezynfekowałabym wszystko czego dotykali, wiem
        jak to jes jak dziecko zwymiotuje w samochodzie bo moja córka w
        drodze nad morze miała chorobę lokomocyjną ale z drugiej strony
        nigdy nikomu nie zaproponowałabym wizyty z chorym dzieckiem. Są inne
        sposoby. Przechodziliśmy jelitówke całą rodziną i wiem co to znaczy
        więc Cie rozumiem. Z czasem cała sprawa rozejdzie sie po kościach.
    • ala_bama1 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:07
      Ja bym pomogła -zwłaszcza że chodzi o dziecko. Ty zrobiłas po swojemu więc nie
      nam to oceniać, kierowałaś się dobrem własnych dzieci. Tylko zastanowiłaś się co
      czułabyś gdyby przed Twoim dzieckiem ktoś zatrzasnął drzwi gdy potrzebuje
      pomocy... Jelitówkę przechodziłam jakieś dwa tygodnie temu - sama zajmowałam się
      dzieckiem. Ani dzieciak ani mąż się nie zaraził. Bardzo bałam się o dziecko ale
      na szczęście nie złapało wirusa. Myślę że gdybyś odizolowała dzieci nie byłoby
      problemu...
      • aniaop Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:12
        A co powiecie na to- przyjaciolka chciala odwiedzic mnie, zeby
        zobaczyc 3-dniowego noworodka w domu, dzien po powrocie ze
        szpiatala, sama majac w domu 2-latke chora na ospe. Odmowilam. Nie
        odzywa sie do mnie od prawie 7 lat...
        Mysle, ze dzis postapilabym tak samo...
        • mama-123 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 15:25
          Przeciez takie niemowleta trzydniowe)nie lapia ospy. Jesli kolezanka
          juz byla chora, to tym bardziej by chorby nie rozprzestrzeniala.
          • aniaop Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 15:32
            Teoretycznie moze i tak, ale majac 3-dniowego noworodka nie chcialam
            narazac go na jakiekolwiek, hipotetyczne nawet niebezpieczenstwo.
        • hellious Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 18:06
          Niezla przyjaciolka, 7 lat sie nie odzywac o taka pie......
      • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:26
        Jelitówka nie trwa chwilę, więc dla tamtego dziecka w zasadzie było
        najlepiej jechać jak najszybciej do domu, a nie odpoczywać u wujka i
        cioci. Nie sądzę, żeby dziecku akurat odpoczynek pomógł.
        Odizolowanie dzieci nie gwarantuje, że się nie zarażą. W zasadzie
        dziecko potrzebowało tylko przebrania, a nie pomocy. Ciocia nie
        lekarz, a jej dom nie szpital.
      • burza4 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:42
        No wiesz, w innych okolicznościach można było by mieć pretensję. Ale
        będąc 40 km od domu? max pół godziny jazdy, do tego zbaczając z
        trasy?

        to nie potrzeba, a sorry - bezmyślność rodziców i w stosunku do
        gospodarzy, i własnego dziecka. Po co odwlekać położenie dziecka do
        łóżka - żeby przebierać je będąc prawie pod własnym domem i "trochę
        odpocząć"???? po czym, na miłość boską? 200 km podróży? sorry, ale
        ja uważam, że byłby to pretekst do dłuższego posiedzenia,
        przebranie, herbatka, gadka-szmatka itp.

        nie da się uniknąć styczności z wirusem nawet jeśli dzieci byłyby w
        innym pokoju, okadzić mieszkanie mieli po ich wyjściu czy jak?
    • bea.bea Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:31
      jesli brat mieszkałby w innej dzielnicy miasta, to postapiłabym tak jak ty...

      ale jeżeli jechali by z katowic do gdńska, a ja mieszkałabym gdzieś po srodku i
      mimo wszysto nie dałabym im odsapki, to czułabym sie jak swinia
      • uffa1 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:37
        Do przejechania mieli jeszcze ok. 40km, a nawet mniej, bo wstepując
        do nas, musieli zjechać z drogi i nadłożyć ok.12km.
        Cała trasa to 210km, z tego co wiem, dziecko zwymiotowało, zaraz na
        początku drogi, więc przebieranie na sam koniec podróży, chyba wiele
        by nie zmieniło.
    • smerfetka8801 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:33
      to nie odwiedziny tylko nagła konieczność.ja bym świnia nie była i przynajmniej
      łazienkę udostępniła.
      • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 13:52
        Jak dziecko zwymiotowało na samym początku, to spokojnie przez
        prawie 200 km minęli niejedną łazienkę na stacji benzynowej. Aż dziw
        bierze, że nie skorzystali i zamiast jechać najkrótszą drogą do domu
        chcieli jeszcze nadrabiać kilometrów do brata. Poza tym, jak brat
        już wejdzie do domu, to nikt mu nie powie - tylko do łazienki i do
        widzenia.
    • circa.about Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:00
      Z katarem? Kaszlem? Nie ma sprawy. Z gorączka? Też bym pomogła. Ale nie z
      jelitówką. To najgorsze świństwo które może człowieka nawiedzić, więc zrobie
      wszystko by moje dzieci na zarażenie nie narażać.
      Ostatnio miałam podobną akcję, Młody zwymiotował w samochodzie 30km od domu.
      Zatrzymaliśmy się na stacji, żeby go przebrać, ale jak zobaczyłam ogrom tego, co
      z niego wyleciało, dałam sobie spokój. Okryłam tylko kocem i zawiozłam do domu.
      Na miejscu mój mąż wyniósł go z auta wraz z fotelikiem i w zasadzie prosto z
      niego Młody trafił do wanny.
      Nigdy w życiu by mi do głowy nie przyszło, by z wymiotującym dzieckiem
      kogokolwiek nawiedzać.
    • alabama8 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:14
      No to chyba przesadziłaś z tytułem wątku "Odwiedziny ...". Dzieciak
      im się zarzygał, był głodny i zmarźnięty i chory i nikt tu nie mówił
      o odwiedzinach ... Mogłaś się zamknąć z dzieciakami w drugim pokoju,
      wpuścić gości i nawet nie koniecznie z nimi rozmawiać czy pić
      wspólną kawkę.
      W mojej rodzinie takie coś byłoby nie do pomyślenia. W mojej
      rodzinie nikt by się nawet nie pofatygował żeby do kogokolwiek
      zadzwonić. Mamy pęki kluczy do każdej chałupy i każdy włazi jak do
      siebie.
      • kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:17
        Super! smile

        ale jazda...
        • paliwodaj Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 06:08
          taaa, super z tym wlazeniem jak do siebie kiedy sie chce .....
      • gryzelda71 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:17
        W mojej byłoby nie do pomyślenia narażać innych w takiej sytuacji.No,ale w mojej
        ludziska patrzą dalej niż czubek własnego nosa.
      • kropkacom Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:20
        Gdyby była wyższa konieczność to bym przyjęła (przebrać, oczyścić, dać coś do
        picia). W celach towarzyskich takie odwiedziny wykluczone.
      • attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:21
        a ja mam tylko klucze do sowjego domu. AHA I JESZCZE MÓJ MĄŻ JE MA.
        i NA TYM KONIEC.
      • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:37
        Mam klucze od domu moich rodziców- czyli mojego domu rodzinnego - i oni od
        naszego mieszkania, ale NIE WYOBRAŻAM SOBIE ABYM WCHODZIŁA TAM BEZ ZAPOWIEDZI.
        Nawet wtedy gdy mam odwiedzic rodziców, bo jestem gdzieś niedaleko - dzwonię.
        Bardzo byłabym niezadowolona gdyby ktokolwiek, nawet mający moje klucze,
        wchodził do mojego mieszkania kiedy chce. A jestem z rodzicami ogromnie zżyta.
      • hellious Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 18:11
        alabama8 napisała:

        > Mamy pęki kluczy do każdej chałupy i każdy włazi jak do
        > siebie.

        Jesusicku, ciesze sie, ze nie naleze do twojej rodziny, bo bylabym wykleta od poczatku smile Nikomu kluczy od swojego mieszkania nie daje i niczyich nie posiadamsmile
      • karimea Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 18:48
        Mamy pęki kluczy do każdej chałupy i każdy włazi jak do
        > siebie.

        sorry, ale dla mnie to hardcore !
      • vibe-b Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 19:03
        Mamy pęki kluczy do każdej chałupy i każdy włazi jak do
        > siebie.

        big_grin big_grin
        niezle naprawde big_grin
        ile razy ktos zostal przydybany na uprawianiu seksu na stole
        kuchennym?
        big_grin big_grin
        czy wasza rodzina to jakas wpolnota hippisow albo cus w ten desen?
        Bo iinego wytlumczenia dla takiego dziwactwa nie widze big_grin
      • ledzeppelin3 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 19:34
        W mojej
        > rodzinie nikt by się nawet nie pofatygował żeby do kogokolwiek
        > zadzwonić. Mamy pęki kluczy do każdej chałupy i każdy włazi jak do
        > siebie.

        Czyli jak zażywacie zmężem poobiedniego numerku, to wpada ukochany
        szwagierek i się radośnie przyłącza? Pomysłowo, przynajmniej
        wszystko zostaje w rodzinie.
    • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:16
      Postąpiłas słusznie! Oboje z mężem z racji wykonywanego zawodu stykamy sie z
      chorymi, nie zakaxnymi z założenia, ale jednak chorymi, wsród których może byc
      człowiek chory zakaźnie. W związku z tym nasze dzieci sa posrednio narazone
      bardziej niz inne dzieci, ale.... do domu nie miał wstepu nikt z infekcją,
      chorobami wieku dziecięcego o "jelitówce" nie wspominając. Nie i koniec!
      Dla mnie ważniejsze jest zdrowie moich dzieci niz wygoda innych. Może jestem
      wredna może asertywna.
      Szansa na zarażenie sie jest ogromna - szczególnie przez łazienke, z której
      chcieli skorzystac, naczynia ( pewnie chcieli czegos sie napić).
      Nie przesadzajmy , ani zdrowie ani życie nikogo nie było zagrożone ani nie
      zalezało od wizyty. Dziecko mozna było przebrac pół godziny później, we włsne
      ciuchy, we własnym domu, we własnej łazience nikogo nie narażając.
      Egoiści i tyle. A do tegop bezmyslni.
    • tylna.szyba Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 14:42
      Ech...najpierw pogratuluje atertywnosci - podoba mi sie to , czy sie
      zgadzam z twoim postepowaniem czy nie.
      Ja bym sie zapytala czy musza przyjechaci czy to jest sytuacja
      podbramkowa. Jesli tak - to pozwolilabym przebrac dziecko w moim domu.
    • asia_i_p Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 15:36
      Chyba trochę zależy jak małych. Przy mojej trzylatce już bym się
      zgodziła, przechodziłyśmy kilka jelitówek i przyjemne to nie jest,
      ale już umiemy sobie z tym radzić (zwłaszcza, że wirusowe, choć
      obrzydliwie łatwo sie roznoszą, są też łatwiejsze do wyleczenia niż
      bakteryjne). Dzieci odizolowałabym w pokoju obok, sama od razu po
      wyjściu przebrała się i umyła ręce, co trzeba zmyła domestosem, co
      się da wyparzyła i liczyła, że się uda. A jakby się nie udało, no to
      źle, ale nie fatalnie. Przy dziecku młodszym niz rok albo przy
      starszej słabej osobie nie zgodziłabym się.
      • thaures Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 16:55
        Nie potrafiłabym odmówić- chyba tylko, gdybym w domu miała
        niemowlaka. Wiem co to grypa żołądkowa- dla tych, które mnie
        zakrzyczą.
      • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:08
        asia_i_p napisała:

        > Chyba trochę zależy jak małych. Przy mojej trzylatce już bym się
        > zgodziła, przechodziłyśmy kilka jelitówek i przyjemne to nie jest,
        > ale już umiemy sobie z tym radzić (zwłaszcza, że wirusowe, choć
        > obrzydliwie łatwo sie roznoszą, są też łatwiejsze do wyleczenia niż
        > bakteryjne).

        No wiesz, nigdy nie wiadomo, jak dziecko wirusówkę zniesie. dwa lata temu mój
        (wtedy) pięciolatek z powodu rotawirusa wylądował na tydzień w szpitalu - w
        ciągu kilku godzin odwodnił się, a do tego zemdlał i dostał drgawek.
        • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:23
          Otóż to. Wiek nie ma nic do rzeczy. Ostatnio przy jelitówce
          najgorzej czuł się mój mąż, po prostu tracił przytomność.
          Poza tym dziecko autorki wątku ma planowany zabieg hirurgiczny, z
          tego powodu nie chodzi do szkoły. Niestety, po takiej wizycie zabieg
          trzeba by odwołać, bo dziecko może się zarazić, a objawy wystąpią
          później. Zresztą, gdyby zachorował ktokolwiek w domu to odłożenie
          również jest konieczne.
          • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:25
            Miało być oczywiście ''chirurgiczny''. ''c'' mi zeżarło, przepraszam.
    • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 16:55
      Bardzo rozsądnie postąpiłaś, zwłaszcza jeśli córka musi być zdrowa przed
      zabiegiem. Ja miałam podobną sytuację, tyle że z teściową - zadzwoniła któregoś
      dnia wieczorem z prośbą, żebym następnego dnia zawiozła do lekarza jej młodszego
      syna (szesnastolatka), bo się bardzo źle czuje, wymiotuje i ma wysoką gorączkę.
      dodam jeszcze, że przychodnia jest oddalona o jakieś 15 minut spacerkiem od domu
      teściów, a my mieszkamy na drugim końcu miasta.

      Zatkało mnie, szczerze mówiąc, bo teściowa wiedziała, że jestem w ciąży, i że
      lekarz kazał mi leżeć, bo mam skurcze. Ale ja jestem dupa wołowa i asertywność
      znam tylko z widzenia, więc nie umiałam odmówić. Po czym się poryczałam z
      frustracji i sprawę w końcu po męsku załatwił mój chłop smile No ale od tamtej pory
      jestem wyrodna i najgorsza, bo jak mogłam odmówić przysługi cierpiącemu!
    • deodyma Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:01
      nie dziwie Ci sie wcale. jesli o mnie chodzi, to nie pcham sie z chorym
      dzieckiem w odwiedziny, ani nikt z moich znajomych, kto ma chore dziecko,
      rowniez nie pcha sie nam do domu. bez przesady. postapilas slusznie.
      • kropkacom Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:14
        > nie dziwie Ci sie wcale. jesli o mnie chodzi, to nie pcham sie z chorym
        > dzieckiem w odwiedziny,

        Jak słyszę odwiedziny to mam przed oczyma spotkanie towarzyskie a nie sytuacje
        podbramkową i prośbę o pomoc.
        • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:28
          kropeczko sytuacja podbramkowa jest wtedy gdy do domu daaaleko a nie
          pół godziny drogi..ja bym nie nadkładała drogi skrecając kilkanaście
          kilometrów w bok i opóźniała powrotu do domu z chorym dzieckiem
          tylko po to by chwilę odpocząc u rodziny. Nadłożenie drogi i pobyt
          w domu autorki postu na pewno zajeło by im duzo wiecej czasu niz
          dotarcie do domu gdzie dziecko mozna wykapać nakarmić i połozyc do
          własnego łóżka z włąsnym misiem na pocieszenie..co do koniecznosci
          przebrania po wymiotach..ten problem powstał na poczatku podrózy i
          można go było załatwić duzo wczesnie..a moze nawet trzeba było! Nie
          zyjemy jak na pustyni jak to było jeszcze 20 lat temu i na trasie
          200 kilometrów mozna zatrzymac sie na stacji benzynowej, motelu a
          nawet poprosic o udostepnienie miejsca i łazienki np. w szpitalu
          • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:33
            ps. gdyby chore (zakaźnie) dziecko gwałtownie się źle poczuło..to
            też predzej bym szukała jakiejś placówki medycznej, gdzie przy
            okazji obejrzał by je lekarz i ewentualnie udzielił pomocy a nie
            szukałbym "pomocy" u ludzi, którzy mają małe dzieci w tym jedno
            przygotowywane od tygodni do zabiegu medycznego
        • insomnia0 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:30
          Cytat
          a nie sytuacje
          > podbramkową i prośbę o pomoc.


          a jaka to sytuacja podbramkowa?
          bezmyslnie narazac inne dzieci na chorobę?

          przytocze Ci sytuację z mojego zycia
          Pewnego dnia mój szwagier przyjechał do nas ze swoim dzieckiem, wczesniej nie
          powiedział ze ich dziecko jest przeziębione(katar, kaszel)
          coz nic nie mogłam zrobić juz byli u nas..
          nastepnym razem kiedy to moj szkrab kaszlał..a wizyta była umowiona..
          zadzwoniłam i powiedziałm ze dziecko mikaszle - ale nic wiecej.. na co oni: oj
          to nie przyjedzzajcie do nas niby kaszle ale moze się cos wiecej rozwijać!
          i co???
          jak oni tobie zarazić diecko to ok...ale jak Ty im.. oj to juz nie ok.
          Tyle ze ja byłam w porzadku- powiedziałam wczesniej.. a moze nie powinnam?
          Widziz tacy są ludzie..ciekawa jestem czy gdyby ytuacja była odwrotna to tesc
          tezby się obrazał.
          • kropkacom Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:49
            > a jaka to sytuacja podbramkowa?

            Każda nagła. Ty się będziesz się zastanawiać czyja to wina że takowa sytuacja
            nastąpiła a ja nie. Ty będziesz kombinować czy wybrano optymalne wyjście z tej
            sytuacji a ja nie. Jeśli mogę to w miarę możliwości pomogę. Odwiedziny to wypad
            nastawiony na cele towarzyskie. Koniec.
            • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:55
              to ja bym pomogła uświadamiając, ze do domu dojadą w prawie takim
              samym czasie co do mnie..a tak nawiasem mówiąc to czy autorka tak
              naprawdę mogła mając dziecko przygotowywane do zabiegu, ltóry juz
              był dwa razy przekładany?..i nie chce mi sie wierzyc, że podróżni o
              tym nie wiedzieli
            • insomnia0 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 18:58
              jesli wolisz pomagac kosztem zdrowia wlanych dzieci..ok nikomu nic do tego..z
              tym ze nie dziw sie ze inni wybierają zdrowie pociech od goscinnosci.
    • jollyvonne Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:34
      Kubel zimnej wody na leb tym, ktore oburzaja sie na okreslenie "odwiedziny": jak
      sie ma do przejechania 40km pozostale z trasy 200km, a zbacza z drogi 12km to
      nie jest to "wpadniecie po drodze", ale jak najbardziej wizyta towarzyska, ktora
      nie potrwa piec minut i nie ograniczy sie do lazienki. Gdyby te ostatnie 40km
      mialo sie odbywac w korku miejskim w godzinach szczytu, to moznaby mowic o
      "odmowieniu pomocy"...
      Wracajac z chorym dzieckiem do domu nie wpadlabym na pomysl zlozenia wizyty
      nawet osobom, ktorym pod oknami przejezdzam, nie mowiac juz o zmianie trasy na
      dluzsza.
    • mamamonika Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:56
      W takiej sytuacji bym pomogła. Dzieciaki można odizolować w swoich
      pokojach, przebranie dziecka nie zajmuje nie wiadomo jakiego czasu,
      mała by odpoczęła po "sensacjach".
      Przecież nie przyszli sobie na ploty z wymiotującym dzieckiem tylko
      prosili o wsparcie w rzeczywiście awaryjnej sytuacji.
      • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 18:57
        mamamonika napisała:

        > W takiej sytuacji bym pomogła. Dzieciaki można odizolować w swoich
        > pokojach, przebranie dziecka nie zajmuje nie wiadomo jakiego
        czasu,
        > mała by odpoczęła po "sensacjach".

        jelitówka moze sie przenosić drogą kropelkowa..skad miałabys
        pewność, ze dzieci po wyjsciu z oddzielnego pokoju jednak sie nie
        zarażą? ..i gdyby jednak rodzice zdecydowali się na "zbyt długi"
        pobyt, poprosili o kawę, herbate lub cos do jedzenia..wyprosić?
        Towarzyszyc im w maseczce na twarzy, później wszystko czego dotykali
        dezynfekować..nie wszystko sie zresztą da domowymi metodami np.
        tapicerka i wykładziny..dla mnie rodzice chorego dziecka są bardzo
        egoistyczni i mało mądrzy..a w swietle tego co pisała autorka to
        chyba bardziej sami chcieli odpocząć i zarzyć zycia towarzyskiego
        niz ulzyc dziecku z którym mogli w tym czasie dojechac do domu..o
        instrumentalnym traktowaniu zdrowia osób, które chcieli "odwiedzić",
        w tym dzieci nawet szkoda mówić
    • na_pustyni Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 17:57
      Nie wiem, co bym zrobiła. Staram się być asertywna, ale trudno mi teoretyzować.
      Moim zdaniem warto, żebyś do nich zadzwoniła i porozmawiała. Warto, żeby się
      taka sytuacja nie powtórzyła, bo najwyraźniej brak im wyobraźni. A teść na bambus.
    • uffa1 Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 18:15
      Dzwoniłam do brata męża dzisiaj. Widzę, że jest obrażony.
      Powiedziałam dokładnie to, co w niedziele. Przypomniałam o zabiegu
      mojej córki, a on na to 'a jaki to ma związek, nawet gdyby
      zachorowała, to do piątku wyzdrowieje...'
      Więc nie wiem, kto tu widzi tylko czubek własnego nosa. Po telefonie
      do niego, przestałam całkowicie mieć wyrzuty sumienia.

      A to że mało odpowiedzialni to dopiero świadczy fakt, że bratowa nie
      odwołała wizyty fryzjerskiej w swoim domu (była umówiona u siebie w
      domu w poniedziałek), a fryzjerka jest kobietą w 6 miesiącu ciązy.
      Sama bratowa stwierdziła, że na szczęście mała spała, jak fryzjerka
      była w domu i udało sie jej to 'dobrze ukryć' bo pewnie by się
      wystraszyła choroby.


      Acha, gdy jedziemy do nich w odwiedziny, to bratowa potrafi do nas 3
      razy zadzwonić z zapytaniem, czy aby dzieci, na pewno zdrowe!!
      • kiraout Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 18:28
        wymiękłam.... co za ludzie?! normalnie po takim wyznaniu moja noga, a juz ich na
        pewno u mnie w domu nigdy by nie stanęła, szok!
      • olinka20 Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 18:36
        Po tym podsumowaniu calej sytuacji, nie tylko nie powinnaś miec
        wyrzutów sumienia, ale powinnaś być DUMNA ze swojego postepowania.
      • insomnia0 Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 19:01
        widzisz zwykle chamstwo.. dobrze ze wyrzuty sumienia Ci juz przeszzły..
      • monika19782 Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 19:11
        Zmieniam zdanie, miałaś 100% racji, egoizm w najczystszej formie z
        ich strony. Pamiętam jak całą rodzina zaliczyliśmy szpital w trakcie
        jelitówki, moj teść przywiózł nam rzeczy do szpitala następnego dnia
        i ponieważ był to oddziała zakaźny powiedziałam żeby przekazał przez
        pielęgniarkę bo nie chciałam aby się zaraził ale to odważny człowiek
        i siedział z dzieciakami, zmieniał im pieluchy, karmił dzięki czemu
        ja mogłam sie zdrzemnąć i nie zaraził się. Mam nadzieję że ta biedna
        fryzjerka również. Co za bezmyślność .
      • myelegans Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 19:59
        Lepiej Ci? A moze powinno byc gorzej. Sorki, ale to s... stwo
        sciagac do domu w ktorym jest infekcja fryzjerke w ciazy. Ja bym do
        tej fryzjerki zadzwonila i ja poinformowala. grrrrr...
        Ludzka bezmyslnosc.

        Przeszlismy jelitowke w swieta wszyscy, cala rodzina, wlacznie z 3
        dziadkow,ktorzy oczywiscie na swieta przyjechac MUSIELI i
        zaryzykowali. Na szczescie dla wszystkich byla to tylko 24-godzinna
        zaraza, ale cholerstwo jest potwornie zarazliwe. Sama nie wiedzac,
        ze zapadam, bo nie mialam objawow, zakazilam kolezanke i kilku
        wspolpracownikow.
        • uffa1 Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 20:44
          Chyba mnie nie zrozumiałaś...

          Chodziło mi o to, iż nie mam już wyrzutów sumienia. Są
          nieodpowiedzialni i widzą wyłącznie swoje dobro, nie liczą się z
          nikim, więc dlaczego to ja miałabym narażać zdrowie swoje i dzieci??

          Fryzjerka już wie, ponieważ jest to również fryzjerka mojej
          teściowej i gdy ta dowiedziała sie o zajściu, zadzwoniła do niej i o
          wszystkim powiedziała. Fryzjerka miała dzwonić do swojego lekarza.
          • monika19782 Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 20:55
            Jeżeli teściowa zadzwoniła do fryzjerki to chyba rozumie również
            Twoje argumenty, nie martw się więc na zapas że to popsuje Twoje
            kontakty z rodziną.
      • attiya Re: Zadzwoniłam... już mi lepiej 07.01.09, 21:45
        a ja zdobyłabym namiary do pani fryzjerki i powiadomiłam ja o
        chorobie w domu pacjentki....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka