wiadomosci.onet.pl/1527301,240,3,kioskart.html
Polecam lekturę wywiadu z bp T. Pieronkiem na onecie. Częściowo jakby
rozjaśnił mi sposób rozumowania Kościoła i powiedzmy, że w pewnych kwestiach
mogłabym się zgodzić, ale niektóre wypowiedzi to ............., no słów
brakuje

W szczególności odnośnie płodzenia dzieci w wieku 18- 20 lat, no
nie. Faktycznie wychodzi na to, że KK chce żebyśmy zawsze pozostali "ciemnym"
narodem. Bo niby kiedy byśmy mieli czas na rozwój i naukę, a co za tym idzie
godziwe zarobki? Nie wiem, kurde Księża ciągle jeszcze mają swój świat, czy
nie wiedzą, że dziecka samą miłością się nie wychowa? Trzeba je też przecież
ubrać, wykształcić, a to kosztuje. Jasne, że mogłabym urodzić dziecko np. w
wieku 19 lat, ale pojawia się pytanie, z kim niby (jakimś młodym
nieodpowiedzialnym szczylem), gdzie bym pracowała co robiła, jakie
wykształcenie zdobyła. Wiemy jak jest z pracą i pracodawcami. O jeden dzień
urlopu czasem trzeba się użerać, a co tu mówić o urlopie macierzyńskim, a
potem o reszcie "problemów" związanych z opieką nad dzieckiem, których
pracodawca nie chce i nie toleruje. Niby dlaczego pomimo wykształcenia
zarabiam 1100 zł???? Bo nie mogę zmienić pracy, bo tu gdzie pracuję nikt nie
kręci nosem, jeśli muszę wyjść wcześniej , albo wziąść niespodziewany urlop
żeby w nagłych wypadkach zapewnić dziecku opiekę czy iść do lekarza. To ja -
MATKA - muszę wszystko do jasnej cholery pogodzić, bo taka prawda - mąż
więcej zarabia - na szczęście - stąd jego praca jest ważniejsza i "walka" o
jej utrzymanie = 100 % dyspozycyjność dla pracodawcy. Nie może wziąść wolnego,
bo potrzebuje (oprócz 4 dni na żądanie oczywiście)tylko tak jak ma zaplanowane
- wszelkie zmiany i "zachcianki" pracownika są niemile widziane. Ale się
wkurzyłam

. Kawy już nie potrzebuję.