Dodaj do ulubionych

"Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze...

16.01.09, 23:58
w skrócie: Synek-4,5 jest chory, ma grypę, no i dostał leki, wypisałam wszystko mężowi na kartce, bo ja dizś do pracy, mąz ma wolne, oczywiście wczoraj juz jakies fochy, jak kilka razy powtórzyłam, co i jak i o której (jakby nie zapominał nigdy, a często jak raz powiem to potem dzwoni i pyta), no ale ok. dziś dzwonię z pracy, tak co 4 godz., zeby go "nie wkurzać", chociaż ten fakt tez mnie irytuje, ze trzeba "dozować" telefony do niego, bo "pan się oburzy,ze mu sie przeszkadza, i go jak to mówi-inwigiluje,czy...poucza..".bzdura, ja tylko chce wiedzieć, co u małego i być na bieżąco. Ok, do 12ej jakos było. ale dzwonię o 15:15, przed wyjściem z pracy, zeby zapytac co i jak(mały ma co 4 godz. gorączkę, w nocy nawet 39,5), i przypomnieć o leku o 16:00, bo nie zdąże wrócić, na co tel. odbiera synek... a on jak on gada swoje, ja mówię daj tate, to on, ze tata śpi!! nosz..., i tak se pogadałam i sie doczekałam ze mały coś tam gadał, a ja się rozłączałam, zeby znowu dzwonić, może w końcu stary odbierze. ja w pracy przecież, czas tracę, a ten nie raczy sie obudzić(i czy w ogóle można zasnąć mając pod opieką 4,5 latka? ), na pewno słyszał, bo jak za 4tym razem mały odebrał, i mówię, zeby dał tatę, to on do mnie:"tata machnął ręką i dalej śpi". ale mnie to ubodło. Gnojek, a jak bym coś pilnego miała? zresztą miałam-info o leku, bo dochodziła 16ta, a ten śpi. i zamiast dziecka pilnować. więc powinnam już wyjść, bo doszło do 15:30(15 minut się łączyłam z nim,!!) dzwonię z komóry w końcu na komóre i jeszcze ze słuzbowego na nasz domowy. W końcu łaskawie tatuś dochodzi do komórki, i zaczyna:"no, co znowu..". noszzz, czy ja cos nie tak robię, że już na starcie taki tekst? jemu nie można nic powiedzieć, w ogóle miec prawa zadzwonić, nawet 6 x dziennie, jak dziecko chore??? jak to jest. Więc jak to rzekł, to ja najpierw mały opr, bo inaczej bym nie mogła, to tez fakt; potem mówię o tym leku o 16ej,żeby dał, na co on: "no, mogę mu dać".. MOGĘ!! a rozpiska lezy na stole!!! we mnie się gotowało.
powinnam już być na przystanku, a tu jeszcze sie użeram z bucem(sorry -nerwy, i za czos w opisie tez przepraszam, gorycz mnie zalewa), gnojkiem, podłym draniem, świnią, nieodpowiedzialnym ojcem,!! I potem jak jeszcze zadzowniłam z trasy, to tez synek odebrał No i dobra. Wróciłam do domu, i nic nie odzywałam się, bo jak by cos powiedział, chyba bym go za..... a dziecko jest, więc sobie odpusciłam. położyłam się koło małego, ale ściskało mnie w sercu że hej,no bo przychodzę, i nie mam kogo zapytać o cały dzień mam odcięte info o dziekcu, o tym, jak było, czy cos jadł, brał leki...ciemna magia?/////czy tak powinno być??? , chyba przysnęłąm, obudziłam się, jak truteń szedł na nockę(dzięki bogu-chciałam być sama)
i za jakąś godzine domofon dzwoni......
odbieram, a tam facet:"miałem przynieść mężowi materiały....????''
rzeczywiście wczoraj jakiś ggość byl u męża, bo cos tam mu pisze,nieważne ale nic mnie nie uprzedzał, a ja ze swoja podejrzliwośćia, nic nie wiedząc, nie otworzyłam, a zaraz potem pomyślałam,ze dobrze ci gnojku, teraz ja się odpłacę(aha, jak w końcu o 15:30 wtedy odebrał telefon, to mu powiedziałąm,ze tez tak jak on bede odbierać, to co powiedział, wiecie? "aha, no, hmmm, ok". więc miłam tu okazję do odegrania super. Głupio mi było, bo gościu drugi raz zadzwonił, a ja do domofonu, że nic nie wiem, ze mąz mi nie mówil itdddd.. trochę nie dorosłe, ale to ze złości na M....tylko,że gościu pewnie o mnie pomyśłi, że jakaś chora żona, nie...?
i w tym samym czasie, jak odłożyłam domofon, mąż mój (nagle przypomniał sobie że mam telefon....) dzwoni na moją komórkę. walczyłam ze sobą, ale nie odebrałam. chyba z 6 razy dzwonił-nie puściła mnie złość. Za dziecko. Za to ze nie odebrał, ze nic nie wiedziałąm, co z moim dzieckiem... NIE ODEBRAŁAM OD GNOJkA, WIEDZĄC,ŻE BEDZIE MU GŁUPIO........I teraz MAM MORALNIAKA!!!!!!!!!
tylko-czy takie odbijanie piłeczki....co to da?
aaa, za 5 minut przysłał mi smsa:" ja tez nie bede odbierac tel, jak bedziesz czegos potrzebować:"....nosz kurka.....czy on z dzika spadł. To do kogo ja wydzwaniałam 15 minut? i przez jedną seukundę mi przeleciała myśl, ze co, jeśli on we snie machał ręką, i nie był świadomy ze ja dzwonie, chciaż cięzko mi było wtedy uwierzyć, że synek mógł skłamać, mimo,iz ma zdolności do zmyśląnia, to akurat takiego czegos raczej by nie wysmyśłił....potem nie odzywalismy się, więc znowu konflikt przez niedomówienie, niezrozumienie....ale, nie chce go tłumaczyć.... teraz tylko wychodzi na to,że to on obrażony, bo żona nie wpuściła kogoś z jakimiś "materiałami". No i na koniec, odpisałam mu smsa, dlaczego nie odebrałam, wylałam swój żal, gorycz, że łaskę robi, jak odbiera telefon i coś chcę przekazać, na co mąż, co do mnie nie przemawia:" odbieram, ale męczy mnie ,że ciągle cos chcesz, że czuje się kontrolowany, że to że tamto, juz mnie to męczy...". Jak to? rozmowy z żona go męczą? nawetr, jęsli czegos chcę, i to czegos to np. kwestia leków, bo chcę byc spokojna, bo nie raz mu się zdarzało zapoknieć, albo było czegos dużo, ao nni ewiedział, i potem mimo,że mówiłam przed wyjście z domu, i tak dzownił......) To d kogo ja mam dzownić, z kim rozmawiać. Czy skoro tak męża męczę, może powinnam mu powiedzieć... że może nadszedł nasz kres.....aaa. Juz nic nie rozumiem. Ale zawsze prawie, jak ran zadzwonię, a akurat mąz odporowadza synka przeważnie do p-la, i chce o cos zapytać, czy dopytać, coś przypomniec, to już słysze ten pretensjonalny ton, wyrzut, jak moge dzwonić, przeciez Pan musi wstac, przeciez zaraz wychodzą, a synek sie ociąga a to a tamto. Ja mam sie baś wykręcić numer do własnego męża? Ustalic limit tel. na dzień? To jakis absurd, nie wiem, co Wy sądzicie.
Obserwuj wątek
    • pyzunia2007 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:07
      Nic,trochę chaotycznie napisałaśsmilea tak na poważnie to daj mu trochę
      swobody!!
    • gacusia1 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:10
      Bosz..zrozumiec Twoj watek to mistrzostwo swiata...ale rozumiem,ze
      to emocje.
      Glupio zrobilas,ze nie otworzylas facetowi i nie odebralas
      materialow. W koncu to nie faceta wina,ze Ty i Twoj maz nie
      potraficir sie porozumiewac. Jesli chodzi o nieodbieranie tel. to
      ok...taka dziecinada. Tyle,ze jak on nie odbiera to z jakiej racji
      Ty masz odbierac? Chyba powinniscie powaznie poroozmawiac.
    • minerallna Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:23
      ejkumkejkum2 napisała:
      Cytat> w skrócie: (...)

      Ładny mi skrót zdarzeń. Chaos raczej.
      • wilma1970 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:29
        Męczysz. Ale jesteś słodka.
    • brunette23 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:34
      dobre, normalnie rewelka, uśmiałam się na maksa! smile a przydało mi
      się bo u mnie dwójka chora, 3-latka (gorączkę miała też taką jak
      Twój Synek) i 6-miesięczniak, zawaleni tak że masakra, od nas
      złapali, zwariowac można, nie przypuszczałam że jeszcze coś mnie
      dzisiaj od kaszlu i kataru oderwie a tu taka super historia... ;p ja
      prawdopodobnie wiem co czujesz bo mnie by też szlag trafił ale teraz
      jak patrzę na to z boku powiem Ci że pogodzicie się i bedzie luz, co
      tam jakiś gość z papierami, jak mu zależy to przyjdzie jeszcze raz,
      spoko, męża masz typowego i rozumiem Twoją złość bo doskonale znam
      to z własnego doświadczenia ale powiem Ci że Twój mąż ma do Ciebie
      anielską cierpliwość... wink a Synek jaki rezolutny... smile jednym
      słowem, poczułam się jak u siebie w domu, nic się nie martw, jutro
      będzie nowy dzień i jeśli tylko takie problemy przyjdzie wam mieć to
      nic tylko się cieszyć... p.s. motyw domniemanego machania ręką męża
      przez sen - rewelacja!!! smile jestem zapłakana od śmiechu... smile
      piszesz gdzieś felietony??? chętnie poczytałabym tego więcej...
      pozdrawiam serdecznie!
    • maga_luisa Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:37
      ejkumkejkum2 napisała:

      > a ten nie raczy sie obudzić(i czy w ogóle można zasnąć mając
      > pod opieką 4,5 latka? )



      > , chyba przysnęłąm, obudziłam się, jak truteń szedł na nockę


      Czyli jednak można zasnąć ? wink

      Udusiłabym się na miejscu Twojego męża.

      • ejkumkejkum2 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:42
        maga_luisa napisała:

        > ejkumkejkum2 napisała:
        >
        > > a ten nie raczy sie obudzić(i czy w ogóle można zasnąć mając
        > > pod opieką 4,5 latka? )
        >
        >
        >
        > > , chyba przysnęłąm, obudziłam się, jak truteń szedł na nockę
        >
        >
        > Czyli jednak można zasnąć ? wink
        >
        > Udusiłabym się na miejscu Twojego męża.
        >
        nie rozumiem, co Cię tak rozbawiło..ja przysnęłam, ale mąz był w domu, nie spał, kiedy mąż spał, mnie ni ebyło. a jka by cos małemu się stało? wiem ,że mój mąz nie śpi czujnie, nie to co matczyna intuicja, ja zawsze budze się w nocy na najmniejszy szelset małego, czy jak cos tam gada np... (przez sen).
      • ejkumkejkum2 ZA chaos oczywiście przepraszam 17.01.09, 00:45
        j.w. zdaję sobie sprawę, że niewtajemniczonym źle się czyta, ale to nerwy, poza tym szybko piszę i czasem nie patrzę juz co... I tak dzięki, że dobrnęłyście. Czemu któraś napisała,że mąz ma do mnie anielską cierpliwośc.???? nie czepiam się, próbuję w miarę ustalić( o ile to możliwe), czy to ja jestem ta "niedobra" i co np. złego w dzwonieniu do męża z zapytaniem, jak ma się chore dziecko, nawet jeśli dzwonię co 4 godziny...
        • brunette23 ejkumkejkum2... :) 17.01.09, 01:00
          ja od anielskiej cierpliwości... to nie jest tak że Ty jesteś z
          piekła rodem a mąż to anielskość chodząca, zauważ że napisałam też
          że rozumiem Twoją złość, głównie o to takie nijakie podejście męża
          do Twoich telefonów, mógłby jakoś żywiołowiej reagować to może
          widząc jego zaangażowanie a nie ospałaość odpuściłabyś trochę,
          jednak mężczyźni za takim zawracaniem głowy nie przepadają i to ich
          zdecydowanie zniechęca, zresztą spróbuj się postawić na jego
          miejscu, za bardzo nie dałaś mu szansy się wykazać samodzielnością a
          to już w końcu ojciec, dorosły facet, stąd tekst o cierpliwości...
          momentami mam podobne ciągoty jak Ty, do dzwonienia, kontrolowania,
          zboczenie matki nie pracującej która myśli że wszystko wie najlepiej
          o dzieciach, ale myślę że panuję nad tym już dobrze i odpuszczam po
          prostu, niemniej jednak zdarzają nam się podobne historie i jak
          czytam Twoją to widzę jak są zabawne, muszę sobie Twój post
          przypomnieć gdy kiedyś znów się wścieknę... ;p
    • mika_p Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:40
      ejkumkejkum2 napisała:
      > i czy w ogóle można zasnąć mając
      > pod opieką 4,5 latka?

      Normalnie. Kładzie się człowiek i śpi. Zwłaszcza jak dziecko chore, senne i też
      przydrzemuje.

      O tym, czy dziecko jadło, mogłaś porozmawiać z dzieckiem.

      Szczerze?
      Zostawiłam dziś niespełna czterolatkę z grypą, tatusiem z d\grypą i starszym
      bratem bez grypy. Nawet mi ze dwa razy przemknęło przez głowę, żeby zadzwonić,
      ale pomyślałam sobie: "A jak śpią?"
      Byłam pewna, że jeść dziecko dostanie, czy zje, to już mnie nie interesowało, bo
      w chorobie jeść nie musi. O picie zadbałam przed wyjściem.

      Tylko że ja mam ten luksus, że ufam mojemu mężowi i nie muszę dzwonić co 2 godziny.
      • ejkumkejkum2 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:53

        > Tylko że ja mam ten luksus, że ufam mojemu mężowi i nie muszę dzwonić co 2 godz
        > iny.

        no właśnie, a może ja tego luksusu nie mam..czy dlatego, że raz, dwa, pięć czegos nie dopatrzył wystarczy by ni emiec zaufania...? Skąd u Ciebie taka 100% ufność? Bo ja np. kiedyś musiałam na tydzien wyjechać i synek musiał dostawac taki syrop który jak wyliczyłam, dając po 10 ml 2x dziennie, powinien starczyc na 5 dni, bo było w butelce 100ml. wracam po tygodniu, a tam w butelce jeszcze prawie 1/4. I jak moge miec zaufanie. Głupi syrop sprawił mężowi problem...albo nie dawał dokładnie, albo zapominał... I czy ja przesadzam, jak tu niektóre Panie twierdzą. ..Skoro nie mam pełnej ufnści, albo, chcąc się upewnić, czy pamięta, dzwonię. czemu go to tak irytuje....
        • brunette23 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 01:06
          bo to jest facet a facet albo nie widzi problemu, albo widzi ale
          zapomni o nim bo coś tam, albo widzi i bagatelizuje go...
          ale jak będzisz go tak dalej traktować jak ofermę albo jak nie
          przymierzając 4,5-latka to się dalej będzie zniechęcał, dalej będzie
          nie przywiązywał wagi do sprawy, dalej będzie znudzony, zniechęcony,
          ospały, bo przecież Ty i tak zadzwonisz i go obudzisz, dopilnujesz
          sprawy, widzisz błędne koło???
          • ejkumkejkum2 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 01:17
            brunette23 napisała:

            > widzisz błędne koło???

            właśnie je widzę, ale wiesz, brak mi takiej mądrości życiowej i jak Twoja i takiej logiki myślenia, biorącej pod uwagę tę, jak piszesz "męską przypadłość-niedoskonałość". Ja tego po prostu nie rozumiem, odbieram, jako afront. Chcę miec męża i syna, a nie dwóch synów. Taki facet juz mnie nawet chwilami nie kręci, bo to jak z dzieckiem..... To taka moja refleksja. Zgadza się, u mnie musi byc poukładnae, nie twierdzę, że wiem najlepiej, ale na pewno wiele lepiej od męża ( on nawet ma opory,żeby w ogóle iśc z małym do lekarza.. "a poczekamy, może się rozwinie..." Ręcę opadają. Cieszę się, że chociaż troszkę mnie rozumiesz, ale ja tego, co się u nas dzieje-nie. Jedno się stara, drugie-kłody pod nogi. Tak to odbieram. Męża tekst-jak to mu mówię:"przesadzasz, czepiasz się, wyolbrzymiasz, itd..." No i koło się kręci.
            • brunette23 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 01:38
              Chcąc mieć męża i syna a nie dwóch synów musisz traktować męża jak
              męża a nie jak syna a na to że mężczyzni są jacy są to ja już nic
              nie poradzę, mnie chyba ratuje to że mężczyzn uwielbiam, ich
              niedoskonałość, dziecinność, luzackie podejście do wielu spraw, wolę
              (wołałam ;p chyba powinnam napisać) zawsze towarzystwo kolegów niż
              koleżanek, starałam się ja poukładana przejąć od kumpli trochę tego
              luzu i chyba mi się udało, wiadomo mąż to nie kumpel ale też
              facet... Musisz odpuścić bo zwariujesz i zupełnie niepotrzebnie
              fajny związek rozwalić... Piszę fajny bo widze podobieństwa do
              mojego a mój taki jest, jak to mówi moja koleżanka gdy widzi jak
              sobie dogryzamy (a nie zawsze w żartach są te docinki, za to zawsze
              trafione w czuły punkt) "od razu widać że wy to się naprawdę
              kochacie" a przecież sama dobrze wiem że niekiedy też idzie na
              noże... Żeby się facet mógł starać tak jak Ty albo chociaż w sposób
              zbliżony musisz dać Mu się wykazać, musi mieć szansę mózgownicę
              uruchomić i coś wymyślić czy chociaż kartkę przeczytać którą
              zostawisz zanim zadzwonisz, jak nie zadzwonisz i kartki nie
              przeczyta to wtedy wrześniesz a może przeczyta i się zdziwisz i już
              plusik jest, żadna to moja logika, wieloletnia obserwacja mężczyzn
              po prostu, wieloletnia, phi, ja ich po prostu lubię... ;p
              --
            • myroad Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 18.01.09, 09:48
              Hmmmmm no to powiedz mu że te telefony to twoja wada i że jak kocha
              to niech zaakceptuje wink Ja też mam taka manie że dzwonie czasami 3
              razy w ciacu godziny moj maz juz dawno sie z tym pogodził i
              grzecznie odpowiada. Gdy maz jest sam bez dziecka wtedy rzadko
              dzwonie. Rozumiem jednak że może sie czasami wkurzac ale szanuje go
              za to że trzyma nerwy na wodzy smile
              Co do spania podczas opieki nad dzieckiem , czepiasz się. Tobie na
              pewno też sie zdarzyło przysnac itp. A tak pozatym jak zaczniesz sie
              tak rozliczac z czasu jak napisałaś że Ty pracujesz a on truteń
              siedzi w chacie i nic nie robi i jeszcze mu sie spac zachciało to
              gratulacje myślenia smile
              Myślisz jak typowy facet którego żona siedzi na macierzyńskim tongue_out
    • mniamumniamu Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 00:47
      A jak babki z piasku lepić będziecie, nie zapomnijcie się policytować, kto
      wiekszą. A jak on ci zburzy, to ty mu zburz dwie...
      • figrut Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 02:06
        Przeczytałam do końca i przyznam, że nie za bardzo mogłam zrozumieć co piszesz,
        więc jeśli czepiam się z braku zrozumienia, to z góry przepraszam. Czy ja dobrze
        przeczytałam, że chciałaś 6 razy dzwonić i pytać się o dziecko ???? Ja rozumiem,
        zadzwonić ze dwa razy w godzinach o których dziecku leki trzeba podać, ale 6
        razy ?? Mnie by szczerze mówiąc szlag trafił, gdybym tak często musiała odbierać
        telefon który dzwoni tylko w sprawie "dałeś dziecku jeść, jak się mały czuje".
        Mam w domu 4,5 latka właśnie i daję Ci słowo, że zdrzemnąć się można z takim
        dzieciem. Jak młodzi zostali chorzy z teściową, a ja jechałam 250 km. w trasę,
        to zadzwoniłam dwa razy z pytaniem co słychać u młodych, więcej nie było
        potrzeby. Gdyby było tragicznie zadzwoniono by do mnie.
    • gacusia1 Czepiacie sie tych telefonow,kobity! 17.01.09, 03:49
      Moj maz jak idzie na dniowke to dzwoni do mnie 4 razy o stalych
      porach.Dodam,ze dzwoni czasem czesciej i to nie wtedy gdy dziecko
      albo ja chorzy,tylko ot-tak... .-))) Hehe...a moze sprawdza?
      Kontroluje? ,-)
    • niya Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 07:22
      może następnym razem ustaw mu po prostu przypomnienie o lekach w komórce
      dzwoniące co 5 minut, jak da leki to wyłączy przypomnienie.
    • kitka20061 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 17.01.09, 23:06
      Przeczytać Cie i zrozumieć to nieźle namęczyć się trzeba. Ale do rzeczy.... Ja sie nie dziwie, ze Twój maż nie chce z Toba rozmawiac, bo Ty najzwyczajniej w świecie robisz z niego pierodołę, nieudacznika, duże dziecko, które nie umie zając się waszym synkiem. Dziecko 4,5 letnie, to nie noworodek, samo juz umie się pobawić i powiedziec jak cos potrzebuje, czy gorzej się czuje. Przez telefon tez zapewne umie porozmawiac z sensem, skoro umie to już moja zaledwie trzyletnia córcia. Więc skoro słyszysz syna, to musi być cały i zdrowy, to po co wydzwaniasz co chwila i wprowadzasz nerwową atmosferę. Sama piszesz, ze jak maż czegos nie wie, to dzwoni i pyta. Oczywiście można zadzwonić i spytać "co u Was?", "Jak się bawicie?", ale po co sprawdzać go co 5 minut? Twój mąż pracuje na nocki, więc chciał sie chwilę zdrzemnąć, a moze ma juz dosyć tych Twoich beznadziejnych telefonów?. A Ty jak przysnęłaś to jest O.K? Czy Ty czytasz to co piszesz? Czy zastanawiasz sie nad tym? Skoro przyszłaś do domu i widzisz,że syn cały i zdrowy to po co panikujesz, po co sie wsciekasz, ciche godziny czy dni wprowadzasz? Pewnie nie pierwszy raz został z dzieciakiem i pewnie nigdy mu sie nic nie stało, a jak dał za mało jeść, czy źle ubrał, to dzieciaka przez to nie ubedzie. A jak mu nie jesteś w stanie zaufać, to nie zostawiaj z nim dziecka, a potem nie narzekaj. Nie dziwię się, że jak mężowie mają takie żonki to nie chcą z dzieciakami zostawać i impotentami sie stają, bo ja taką bym od razu w tyłek kopnęła, bo długo bym nie wytrzymała. Przecież to jakiś horror taką żonę mieć. Nie dosć że jakaś przewrażliwiona to jeszcze złośliwa.
    • joanekjoanek Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 18.01.09, 03:43
      Mnie najbardziej w tym poście wzruszyło to, że autorka napisała 5685 znaków ze spacjami o niczym - o niczym, no! bo w skrócie problem brzmi "nie komunikuję się z mężem i nie słyszę, co do mnie mówi, co nie przeszkadza mi uważać go za debila".

      i jest tych 5685 znaków, a to jest dużo tekstu,

      a w tym wszystkim jedno jedyne słowo "przedszkola" napisane jest w ten sposób:

      p-la

      To jest śliczne.
      A zreeesztą... może ja głupia jestem.
      • zoofka Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 18.01.09, 06:24
        pięknie powiedziane smile
        pozdrawiam
    • ma.pi Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 19.01.09, 01:20
      ejkumkejkum2 napisała:


      > powinnam już być na przystanku, a tu jeszcze sie użeram z bucem
      (sorry -nerwy, i
      > za czos w opisie tez przepraszam, gorycz mnie zalewa), gnojkiem,
      podłym dranie
      > m, świnią, nieodpowiedzialnym ojcem,!!

      obudziłam się, jak truteń szedł na nockę
      nie wiem, co Wy sądzicie.

      Biedny ten Twoj maz, zero szacunku z Twojej strony, tyle wyzwisk w
      jego strone polecialo w Twoim poscie.

      Chlop na nocki pracuje, a Ty masz pretensje, ze sie zdrzemnal w
      ciagu dnia ??

      Chyba powinnas zaczac od popracowania nad soba.
      • agatracz1978 Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 19.01.09, 10:01
        Fakt, wyzwisk troszkę za dużo. Tak już jest, że kobieta - matka w większości
        przypadków lepiej radzi sobie z wychowaniem dziecka niż facet. Podstawa to
        jednak komunikacja. Powiedz mężowi na spokojnie jak ważne jest np podawanie
        leków o dokładnej godzinie, wyjaśnij dlaczego dzwonisz. Nie że jest to brak
        zaufania do niego ale troska o dziecko a matka, która od samego poczęcia musi
        troszczyć się o maleństwo tak już ma. Proponuję też oddawać podczas Twojej
        obecności część obowiązków z opieki nad dzieckiem mężowi i w taki sposób
        "uczenie go odpowiedzialności" pod Twoim okiem. Kiedy następnym razem dziecko
        zachoruje poproś męża żeby to on dawał mu syrop o określonej porze (kiedy nawet
        Ty jesteś w domu). Obserwuj a jak zapomni to spokojnie zapytaj - kochanie, czy
        nie zapomniałeś o czymś? a nie od razu krzyk i wyzwiska. Niektórzy faceci tak
        mają, że trzeba pokazać, nauczyć żeby potem było ok smile
        • czar_bajry ..ejkumkejkum2 19.01.09, 10:40
          Dziewczyno daj na wstrzymanie, na miejscu Twojego męża uciekła bym od Ciebie jak
          najdalej ew. udusiła gołymi rękami.
          Nie rozumiem po co dzwonisz do chłopa co cztery godz. on jakiś ułomny czy
          upośledzony na umyśle? Przecież jest dorosły i chyba umie zajmować się własnym
          dzieckiem. A jak nie masz do niego zaufania to po co wychodziłaś za niego za mąż
          i zdecydowałaś się na dziecko. Na 4,5 latka nie trzeba już patrzeć non stop,
          może pobawić się sam, wiem co piszę gdyż sama jestem nieco nadopiekuńczą mamą
          4,5 letniego chłopcasmile ale mam zaufanie do własnego męża i nawetsmile pozwoliła mu
          wyjechać z dzieckiem w zeszłym roku do sanatorium na całe 11 dni/potem go
          zmieniłam/smile)).
    • malila Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 19.01.09, 10:36
      Ja odpadłam dopiero tutaj:
      > na co mąż, co do mnie nie przemawia:" odbieram, ale męczy mnie ,że
      ciągle
      > cos chcesz, że czuje się kontrolowany, że to że tamto, juz mnie to
      męczy...".
      > Jak to? rozmowy z żona go męczą?

      No właśnie: jak to?! Rozmowy z żoną go męczą?! Czyż małżeństwo nie
      polega na doskonałej nierozdzielnej jedności dusz, dla której udręką
      jest brak kontrolowanego przez żonę czy męża kontaktu? Czyż mąż nie
      powinien z tęsknotą wyczekiwać przy telefonie i z niechęcią odkładać
      słuchawkę i żalem, że oto skończyła się rozmowa... Rozmowy z żoną go
      męczą? Jak kochający mąż może nie chcieć odbierać co dwie godziny
      telefonu od ukochanej, troskliwej, opiekuńczej, pilnującej go żony?
      wink
    • kali_pso Zmęczyłam się... 19.01.09, 11:28
      ..czytając to, co napisałaś i nurtuje mnie jedno pytanie- zawsze
      jesteś taka nudna i robisz z ludzi kaleki, które bez nadzoru nie
      potrafią egzystować, czy tylko w kontakcie z osobistym mężem?

      Nie wiem, ale jakoś zaczęłam współczuć gościowi, a przecież nie tego
      oczekiwałaś, nie?wink
    • lineczkaa Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 19.01.09, 12:15
      A instrukcje w jaki sposób złożyć papier, żeby pod odpowiednim kontem pupę dziecku wytrzeć też mężowi zostawiasz? No i którą łyżeczką herbatkę wymieszać?
      Mój też by burczał, gdybym mu tyloma telefonami dupę zawracała.
      Skoro nie dzwoni, znaczy z synem w porządku, prawda? O wszystko takie wojny toczysz?


    • panistrusia Re: "Oko za oko" mężowi- tylko czy dobrze... 19.01.09, 12:17
      Słuchajcie, to nie jest sytuacja, że żona chce kontrolować męża,
      dyrygować nim, tylko sytuacja wyjątkowa: dziecko jest chore i aby
      leczenie było skuteczne musi regularnie (w przypadku antybiotyków
      niemal co do minuty) przyjmować leki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka