tymczasowaosoba
23.01.09, 17:54
Mam męża i dwoje dzieci. I mam jego - przyjacielo-kochanka.
Poznaliśmy się w pracy, potem smsy, rozmowy, spotkania. Coraz
częstsze, bliższe, gorętsze. Dobrze jest mi z nim - rozumie moją
sytuację w domu, gdzie jestem traktowana jak służąca i niania. A
nawet jeżeli udaje, że rozumie i go to obchodzi - i tak jest mi
dobrze z nim. Z nim jako przyjacielem, kumplem no i nie tylko. Jest
zupełnie inny od mojejo męża - lubi to. Ja też to polubiłam z nim.
Czy należy mi się trochę szczęścia? NIe ranię męża bo on nawet
nieczego nie dostrzega nie mówiąc o podejrzewaniu. Nie ranię dzieci,
bo bardzo je kocham, nie zaniedbuję ich, zajmuję sie nimi jak
dotychczas. NIe chcę rozwodu, zmian, chcę trochę radości z życia,
bycia szczęśliwą i kochaną przez kogoś. Czy zasługuję na to? Piszę
nie po to żeby usłysześ rady, kpiny i naganę. Muszę komuś powiedzieć
o swoim szczęściu, inaczej wszystko dostrzegam, częściej się
uśmiecham, chce mi sie życ. Nie wiem co dalej będzie, teraz o tym
nie myśle, żyję chwilą - tą chwilą.