Dodaj do ulubionych

Rodzicielski lans

    • mieciutka_podusia Rodzicielski lans 28.01.09, 19:50
      nieeee nooo pożal się Boże artykuł sad
      ktoś w gazecie ma jakieś poważne problemy emocjonalne i straszne
      kompleksy na tle nieposiadania dziecka, to już któryś z kolei
      artykuł napisany z nutą politowania dla 'dzieciatych' (takie odnoszę
      wrażenie)
      • weronka-to-ja Re: Rodzicielski lans 28.01.09, 20:22
        Super szczera wypowiedź Trolu_bagienny. Doceniam.
        A do mamuś które inwestują w dzieciaczki. Czy naprawdę nie macie ani jednej
        koleżanki, która biega z dzieckiem do kina, na basen, na zajęcia wszelakie, ale
        sobie czasu poświęca tyle co wieczone zmycie makijażu. To tez jest dla mnie
        krzyk rozpaczy, gdy rodzice już nie myślą o sobie, bo uważają że tylko dzieci są
        w stanie im wszystko wynagrodzić. Mam takie koleżanki, które ze zgorszeniem
        patrzą się na mnie gdy słyszą że chodzę na fitness. Bo one przecież muszą się
        swoim maluszkiem opiekować (a maluszek potrzebuje szczęśliwej i zadowolonej mamy).
        I jeszcze sprawa podstawowa- uczymy dzieci angielskiego, pływania ...itd. tylko
        nie zapominamy, że na tym etapie najważniejszy dla nich jest rozwój emocjonalny.
        Ilu macie wpracy super bosów którzy nie potrafią utrzymać związku z partnerem. A
        co daje nam więcej szczęścia - dobry związek czy praca (z wszystkimi jej plusami
        i minusami).
        Pozdrawiam
        Jak zawsze ważny jest złoty środek.
        • weronka-to-ja Re: Rodzicielski lans 28.01.09, 20:26
          I jeszcze słowa uznania dla autora artykułu. Pierwszy raz czytam o tym temacie,
          dla mnie jest to bardzo świeże. jest to duża wartość,bo jak przegląda się
          artykuły to w większości one nie wnoszą nic nowego. najczęściej są
          przeredagowaniem już wcześniej drukowanych tekstów np. po raz kolejny jak
          przygotować dziecko do przedszkola.
          wink
          • monia420 a dla mnie bzdura na resorach 28.01.09, 22:05
            Ten artykuł pisał ktoś kto nie ma pojęcia o dzieciach i tzw: lansie
            dzieciowym!!! Sam się chyba próbuje lansować pisząc artykuły na chwytliwy temat,
            w chwytliwym tonie.
            Wózek - jak to wózek - może i atrakcyjny, ale przede wszystkim wygodny ma być.
            Taki, żeby mamuśka zakupy przewieźć mogła i nie musiała nikogo prosić o pomoc.
            Jak idziemy do znajomych na imprezę to nie mam ochoty zajmować się dziećmi. Mam
            ich na co dzień (niech się ciotki bezdzietne lansują). Nawet nie muszę mówić,
            żeby pobawili się sami - oni wiedzą, że mają gitary nie zawracać. Poza tym,
            pokażcie mi ludzi bezdzietnych, którzy zapraszają na imprezę tych z dziećmi, a
            może istnieją kluby, gdzie z dziećmi wypada się pojawić...
            i cała masa takich nieprzystających do rzeczywistości dyrdymałów, za które
            autorka wzięła wierszówkę, ale nie wzięła odpowiedzialności za rzetelność.
            Artykuł subiektywny i niewiarygodny.
      • ewolucja3 Re: Rodzicielski lans 29.01.09, 09:21
        Ja odnoszę inne wrażenie... Moim zdaniem w sposób ironiczny i
        przejaskrawiony, ale ciekawy art pokazuje głupotę rodziców, którzy
        kupują np. wózek za 2tyś. z gondolą tak małą, że po 3 miesiacach
        trzeba go zmienić. No ale przez te 3 miesiące "Dali dziecku to co
        najlepsze"! smile
    • mamongabrysi ćwierćinteligentka jezdem 28.01.09, 22:16
      Najwyraźniej nie umiem poznać się na geniuszu autora. Początek mi się nawet
      podobał - ale potem wszyscy zostali obśmiani - zarówno ci którzy posyłają dzieci
      na zajęci, jak i ci którzy nie koncentrują życia wokół dzieci. W sumie gdy się
      tak postarać wszystko można podciągnąć pod lans - lansuję, bo przechwalam się
      dzieckiem i lansuję, bo na spotkaniu towarzyskim koncentruję się na własnej
      zabawie i motywuję to znana mi teorią.
      A ja się przechwalam bo moja siedmiolatka czyta dużo książek - cieszę się z
      tego. Znaczy się lansuję się wink
      Wiem że są ludzie którzy poprzez dzieci chcą zaleczyć własne kompleksy - ale
      autor artykułu wsadził do tego worka wszystkich.
      Pozdr
      • eed567 Re: ćwierćinteligentka jezdem 28.01.09, 22:53
        "Daremny trud pisania tego postu trolu-bagienny. Really, I mean it.
        Wiekszosc matek-polek nawet nie zrozumiala podstaw artykulu, nie
        mowiac juz o subtelniejszych sarkazmach. One nie widza dalej jak
        czubek wlasnego nosa. Gdacza jak kury przy dziobaniu ziarek,
        przekrzykujac sie nawzajem jaki to jedna kupila ciszek a inna
        wozeczek a jescze inna zasrana pieluszke. "
        Swieta prawda. Najwyrazniej artykulu nie zrozumialy te, ktorych on
        najbardziej dotyczyl.
        Niestety mnostwo jest mamus, ktore nie znaja ani jednego jezyka
        obcego ale ich dziecko musi sie uczyc dwoch. Na wf-ie byly ostatnimi
        pie...mi ale dziecko musi chodzic na basen i samoobrone. Same nic
        w zyciu nie osiagnely, niejednokrotnie spasly sie i zaniedbaly wiec
        probuja brak swoich zyciowych sukcesow przekuc na sukcesy ich
        dzieci. Biedne dzieci ograniczonych i leniwych kobiet
        • mamongabrysi Re: ćwierćinteligentka jezdem 28.01.09, 23:41
          chyba do mnie było więc odpowiadam. trollowi bagiennemu współczuję naprawdę.
          rozumiem ze niektórzy kosztem dzieci chca zaleczac kompleksy. ale litości -
          autorka artykułu mam wrażenie pod lans podciągnęła wszystkie postawy. aha i
          język znam i szczupła i zadbana jestem(54kg) i ciesze się sukcesami dzieci - bo
          one się cieszą. na sport wysyłam czy chca czy nie - bo chodzi i o stopy i
          kręgosłupy - zalecenie lekarza - koślawość i początki skoliozy. to tyle.
        • majenkir Re: ćwierćinteligentka jezdem 29.01.09, 15:04
          eed567 napisał:
          > Niestety mnostwo jest mamus, ktore nie znaja ani jednego jezyka
          > obcego ale ich dziecko musi sie uczyc dwoch. Na wf-ie byly
          >ostatnimi pie...mi ale dziecko musi chodzic na basen i samoobrone.

          Przepraszam bardzo: a co w tym zlego???
    • maxtown a mojej znajomej córeczka 28.01.09, 22:55
      Ola jest w angielskim przedszkolu gada z akcentem yorkshire ma 3
      latka , i jest przesliczna po polsku tez gada
      • uhu_an Re: a mojej znajomej córeczka 28.01.09, 23:53
        a jak sie przelączy guziczek to gada po chińsku
      • eed567 Re: a mojej znajomej córeczka 29.01.09, 07:27
        nie mowi, tylko GADA, bo w domu sie GADA

        wspaniale potwierdza teorie
    • urmiasz Edukacja to nie jest lans! 28.01.09, 23:18
      O edukowaniu dzieci i transporcie 4 kołowym

      Ojcem jestem dopiero od 4 miesięcy, ale już wiem, że w hierarchii ważności i
      wartości moje dziecko jest bezapelacyjnym zwycięzcą we wszystkich możliwych
      kategoriach. Zainteresowanym, wyjaśniam, że ta hierarchia wypływa wyłącznie z
      uczucia, znanego całej ludzkości jako miłość do dziecka, które sprawia m.in., że
      za swoim dzieckiem idziesz w ogień bez wahania i bez przenośni. Z kolei
      edukacja, jak żadna inna wartość jest "nieodbieralna". Stąd już prosta droga do
      konkluzji, że temu, co najlepsze, chcesz przekazać, to co najtrwalsze. Proszę
      pamiętać, że w domu powinno dostawać się przede wszystkim uczucia, więc na
      rozwijanie dziecięcej wyobraźni może już nie starczać rodzicom pasji.

      Z tych powodów "popchnięcie" dziecka w kierunku najróżniejszych kursów,
      warsztatów i zajęć jest raczej koniecznością niż jakimś widzimisię. Dlatego
      dodatkowych zajęć dla dziecka nie można nazywać lansem.

      Uprzedzając wątpliwości, co z dziećmi, które na dodatkowe zajęcia chodzić nie
      chcą - nie wyobrażam sobie, że rodzic wygania na naukę szachów 4 letniego
      Michasia, zanoszącego się płaczem - byłaby to patologia.

      I na koniec 2 słowa o lansie z 3 kołowymi wózkami. Proszę wyobrazić sobie
      ciężki, 4 kołowy "gondolowiec" (właśnie taki mam), bez skrętnych kół, o wadze
      około 10 kg + dziecko 10 kg (z czasem też i tyle ma), dorzućmy jeszcze zakupy. Z
      owym ładunkiem spróbujmy pokonać przejście podziemne, wtaszczyć się do autobusu,
      czy choćby wjechać na własną klatkę schodową znajdującą się na półpiętrze, przy
      tym ciągle jest się kobietą, a nie pudzianem. Po takim wyczynie można zabrać się
      do napisania lekkiego artykułu o lansie trzech kółek - wygodnych, zwrotnych i
      lżejszych.

      Panią Kasię, autorkę artykułu i socjolożkę, proszę o rozwagę w rozpowszechnianiu
      niesprawdzonej hipotezy, jakoby warsztaty, kursy itp. były lansem. Jeden
      przeczyta, powtórzy dwóm następnym, a potem strach będzie na angielski, czy
      szachy dziecko posłać.

      W 3/4 ironiczny Mariusz
      • bomola Re: Edukacja to nie jest lans! 29.01.09, 10:34
        wiedzę 3 latkowi może przekazać tata z mamą
        może nauczyć rytmiki, może nauczyć podstaw języka obcego i czego tam sobie
        dziecko zapragnie (chyba że nie posiada wiedzy na poziomie 3 latka) a właściwie
        czego zapragnie rodzic bo dla dziecka w tym okresie najcenniejsze są chwile z
        bliskimi i poświęcona mu uwaga
        a wysłanie na zajęcia dodatkowe to tak naprawdę pozbycie się "problemu" i
        pójście na łatwiznę oraz lans - generalnie, ale od każdej reguły są wyjątki.
        To moje zdanie co do wózków 4/3 kołowych myślę że nie zrozumieliście tego
        artykułu. Gdyby modne były teraz wózki 2 kołowe to autorka pisała by o takich,
        nikt nikogo nie ocenia przez pryzmat wózka. Chodzi raczej o podejście do tematu,
        mamuśki nie patrzą czy wózek będzie funkcjonalny i wygodny dla dziecka tylko czy
        będzie ładny i modny no i oczywiście odpowiedniej firmy. Przyznaje że czasami
        nie wynika to jak pisze autorka z chęci lansu rodziców a bardziej z ich
        niewiedzy co może być naprawdę przydatne i sugerowaniu się wszechobecną reklamą.
        • troll_bagienny Re: Edukacja to nie jest lans! 29.01.09, 11:48
          Wózki takie - śmakie - owakie. Wszystko jest kwestią mody. I
          zasobności porftela (albo i nie, o czym dalej). Ja kupiłem dziecku
          fajny "mały czołg" (duże koła, kształt obły i masywny z wyglądu), bo
          taki był modny, sam uległem, mea culpa. Oczywiście było "wielkie
          halo", bo pierwsze dziecko itp. Rajd po sklepach, nie ten kolor, nie
          taka parasolka, taki wzór be, dużo zamieszania, wysoka cena, raty w
          Żaglu. Po miesiącu spodobał nam się używany wózek z Allegro, więc
          nasz "wózek-marzenie" wystawiliśmy też na Allegro i koniec końców
          więcej przyjemności dała nam sprzedaż tej super bryki za pół ceny
          oczywiście, a dzieciak jeździł używką, bo to był jedyny kaliber,
          który nam się mieścił do samochodu, a w autobusie nie powodował
          furii współpasażerów, że za wielki. Nasze cacko ucieszyło zaś
          niezamożną parę, która dzięki naszej głupocie miała autentyczną
          satysfakcję z nabycia po okazyjnej cenie czegoś , co my bezmyślnie
          pochwyciliśmy ze sklepu (i na raty, kretyni z nas do kwadratu) nie
          przewidując różnych dodatkowych okoliczności (nie mieścił się do
          windy, bagażnika auta, ciężko było nim manewrować). Przy drugim
          dziecku mieliśmy już więcej rozsądku i paradoksalnie więcej
          pieniędzy na "ten cel". W ogóle życie zweryfikowało różne nasze
          marzenia i plany, tak więc finansując dziecku lekcje tańca i
          angielski w przedszkolu nie łudzimy się ,że wyrośnie nam mały
          lingwista albo przyszła diva parkietów. Raczej luz i zabawa, a
          przede wszystkim - wiele przyjemności, bo życie jest tak parszywe,
          że tylko dzieciństwo wspomina się na ogół jako coś beztroskiego i
          wesołego.
    • funstein Rodzicielski lans 28.01.09, 23:29
      kiedy te matki zrzumieją, ze dziecko to czlowiek a nie zabawka?

      biedne te dzieci. Zyją tylko po to aby realizować kompleksy matek.
      • tacx Re: Rodzicielski lans 29.01.09, 10:05
        > kiedy te matki zrzumieją, ze dziecko to czlowiek a nie zabawka?
        >
        > biedne te dzieci. Zyją tylko po to aby realizować kompleksy matek.

        świnte słowa... jak widzę te "wyedukowane" na kolorowych gazetach mamuśki
        liczące ilość witamin, szukajace pochodzenia marchewki w soku czy zabraniające
        teściowej podawania innych pokarmów niż z farm ekologicznych to nie wiem czy
        śmiać się z tego czy płakać. A później taka mama jest zmęczona wychowywaniem
        jednego dziecka tak ze mąż (mój kuzyn) przychodzi z roboty i musi zajać się
        przygotowywaniem kolejnego posiłku dla dziecka, przynieś, wynieś a ja jadę do
        rodziców i muszę się przygotować.
        mam tylko jedno skojarzenie: wyfiokowany koleś który nabył najnowszy egzemplarz
        "mesia" którym zyje w dzien i w nocy, czyli dowartosciowuje swoje ego. Olej taki
        bo najlepszy, wosk tylko taki i taki, mycie w najdroższej myjni itd...Jest
        przeciez taki gatunek.. bardzo częsty niestety. Analogicznie kobiety inwestycją
        w dziecko dowartościowują swą kobiecość. przodują w tym kobiety które miały
        wczesniej problem z akceptacją samych siebie.
    • lambert77 Żałosne 29.01.09, 07:01
      Biedne dzieciaki już od urodzenia na straconej pozycji.
      • verbum_caro Re: Żałosne 29.01.09, 10:42
        Artykuł mnie nie rozbawił, ani nie powalił wnikliwością...
        Wydaje się, że autor(ka?) przyjęła najgorszą możliwą interpretacje wysiłku rodziców, tylko dlatego, że wiążą się one ze znacznymi kosztami.
        Odnoszę wrażenie, że artykuł jest napisany na pocieszenie matkom bez wózków za 5 tysi...

        Z części komentarzy wystają kompleksy (kogo obchodzi jak stare macie te wózki), z drugiej części złośliwa stysfakcja posiadania czegoś czego nie mają inni...
        Obowiązkowy głos wrażliwca, który musi kogoś obwiniać za próby samobójcze siostry (cóż prostszego jak zwalić winę na rodziców - bo toksyczni).

        Ja bym podzielił "lansujących rodziców" na trzy podstawowe kategorie:
        - ludzie, którzy wykorzystują dziecko dla własnego lansu (absolutny margines)

        -rodzice, którzy własne zwyczaje konsumenckie przerzucają na dziecko (skoro ja kupuję sobie najlepsze ubrania sprzęt brykę itd, to chyba oczywiste, że dziecku też daje co jest najlepsze)

        - rodzice, którzy dbają o rozwój dziecka i korzystają z oferty, która jest na rynku (angielski, sport, rozwój artystyczny dziecka).

        Trzeciej grupie niewiele mam do zarzucenia, trzeba uważać, żeby nie przesadzić i zostawić dziecku trochę wolnej przestrzeni i tyle.

        Pierwsza grupa to stracony okop, nie wiem jak można myśleć tylko o sobie gdy ma się dzieci.

        Druga grupa... cóż niedaleko pada jabłko od jabłoni...
        • verbum_caro Re: Żałosne 29.01.09, 10:54
          I jeszcze parę luźnych myśli:

          -drogi wózek ma wiele zalet... dla matki.
          Przeważnie droższe wózki są dużo lżejsze, zwrotne, łatwo się składają, mają dobrze dobrane kolory i są zwyczajnie ładniejsze.

          -impreza ze znajomymi to jest ostatnie miejsce, żeby nadrabiać rodzicielskie zaległości w zabawie - jeżeli chcę dany dzień spędzić na zabawie to zostaje z dzieckiem w domu. Na imprezie dziecko (szczególnie starsze) ma nie przeszkadzać.

          - co jest złego w wychowywaniu dziecka w kontakcie ze sportem? Nie wiem.

          - Ładne ubrania dla dziecka... W "Umyśle zniewolonym" Miłosza jest bardzo ciekawy wątek, w którym autor tłumaczy związek sztuki urzytkowej z tzw wysoką sztuką.
          Dziecko wyrabia sobie gust od najmłodszych lat. Warto o tym pamiętać zlewając dzicieka różem i Disney'owską ordynarną stylistyką...
          • d.magdalena Re: Żałosne 29.01.09, 11:23
            sztuką uŻytkową może być bezbłędne pisanie.......
    • foreston trójkołowcem nie da się jeździć! 29.01.09, 10:14
      to jest dopiero lans. Czasami jak wyjmuję nasz wózek z wózkowni
      (czterokołowy oczywiście), muszę wyjechać tym "wynalazkiem" od
      sąsiadów. Nie da się tym skręcić, a chybotliwe to takie ze w życiu
      bym tam dzieska nie włożył.
      • mallard Re: trójkołowcem nie da się jeździć! 30.01.09, 10:53
        foreston napisał:

        > to jest dopiero lans. Czasami jak wyjmuję nasz wózek z wózkowni
        > (czterokołowy oczywiście), muszę wyjechać tym "wynalazkiem" od
        > sąsiadów. Nie da się tym skręcić, a chybotliwe to takie ze w życiu
        > bym tam dziecka nie włożył.

        Ale wygląda się z takim wózkiem, jak za pługiem! Może to... powrót
        do korzeni? wink
      • lilka69 Re: byle jakim 3- kolowcem z hipermarketu... 30.01.09, 21:51
        pewnie istotnie nie da sie jezdzic.

        a probowalas czegos innego z przyzwoita cena za przyzwoity wozek? chyba nie...
      • ivaz Re: trójkołowcem nie da się jeździć! 25.06.10, 11:20
        A jakiz to wynalazek??? podaj markę??? ja mam jane slaloma (3
        kołowego)i nic się nie chybocze, wózek stabilny, lekki, mega zwrotny
        i bardzo komfortowy, ale ma wadę - cena bo jednak to wyższa półka
        więc takie rzeczy nie maja miejsca. Pewnie miałaś doczynienia z
        jakims chińskim, tanim badziewiem dlatego masz takie zdanie. Nie ma
        się co oszukiwac drogie wózki są duzo lepsze, z lepszych materiałów
        są bardziej komfortowe, leżejsze i nie każdy kupuję taki wózek zeby
        sie polansować, ale po to zeby był wygdny zarówno dla wożonego i
        wożącego
        • iamhier Re: trójkołowcem nie da się jeździć! 25.06.10, 11:44
          Zawsze wiedziałam,że za mniej niż 10 tys.na moim koncie to nawet
          krótkiej mini nie warto włożyć,by urodzić...
          Nie jestem mężatką!

    • aniorek Rodzicielski lans 29.01.09, 12:15
      Jesli chodzi o jezyki, to najlatwiej sie ich nauczyc do 14-go roku zycia. Na
      pewno nalezy polozyc na to nacisk w edukacji dziecka, za jakis czas za to
      rodzicom podziekuje.

      A w ogole, jak we wszystkim, konieczny jest umiar.
    • rosfita Nalezy dodać że chodzi głównie o W-wę 29.01.09, 12:45
      bo tutaj odpał osiagnął szczyty absurdu. Niestety chyba ilośc
      zakompleksieńców którzy muszą się ciągle pokazywac światu w
      Warszawie przekracza jakieś standardowe normy. Oto przykład park w
      Warszawie przyjeżdża tatuś do synka taki po 30-tce oczywiście cały
      jest cool jak jego dziecko. Tatuś w garniturze na skuterku któremu z
      twarzy bije komunikat patrzcie jaki jestem luzak na skuterku w
      garniturku, zawsze elegancki opiekuńczy tatuś. Patrzcie na moje
      dzieco juz teraz widac że jest to geniusz byle jak w paiskownicy nie
      będzie wyglądał. tatuś siada na ławce wyciaga laptopa - komunikat
      patrzecie jaki jestem nowoczesny, opiekuję sie dzieckiem i jescze
      pracuję jestem full wydajny. To nic że tatuś głównie patrzy na
      dziecko bo schylić sie nie może (spoadnie laptop z kolan), albo sie
      pobrudzi. Oczywiście jego dziecko może wszystko bo to przecież
      geniusz więc inne dzieci łachudry niech drżą jak geniusz chce wejść
      pierwszy na chuśtawkę to niech wali po łbie łachudry bo to przeciez
      geniusz a poza tym tata nie może zająć się dzieckiem bo mu
      przeszkadza laptop i krawat uciska i jescze spodnie od armaniego sie
      pobrudzą a przeciez pobrudzony tatuś mógłby na tym stracić na
      atrakcyjności. wszak tata to też geniusz, wybitna, światowa
      jednostka.
      Niestety ten przykład nei jest odosobniony w Warzsawie funkcjonuje
      vcała masa takich narcyzów dla których dziecko to kolejny przedmiot
      do podnoszenia swojego ego.
      • zuzanka1 Re: Nalezy dodać że chodzi głównie o W-wę 29.01.09, 15:19
        W Warszawie funkcjonuje przede wszystkim cala masa PRZYJEZDNYCH. Wystarczy na przyklad nie musiec wyjezdzac na Swieta do rodziny do Pipidowka, zeby zobaczyc ilu "prawdziwych" Warszawiakow mieszka w tej chwili w stolicy.

        Co do lansowania "dzieckiem" to trudno mi zrozumiec logike autorki artykulu. Jesli moje dziecko od malego uczy sie jezyka obcego, to znaczy, ze ja sie lansuje? Jesli kupuje drogi i wygodny wozek, bo akurat taki mi sie podoba i na taki mnie stac, to znaczy, ze sie lansuje? Bo nie wciskam dziecka w brzydki/stary/uzywany/tani? Strasznie naciagane te teorie, a co gorsza patrzac na komentarze do artykulu, moga byc zgubne w skutkach.

        Wole nie myslec, co by napisala o mnie pani redaktor gdyby sie dowiedziala, ze moje dziecko w wieku przedszkolnym nie uczy sie angielskiego, lecz FRANCUSKIEGO. Co gorsza, pobiera PRYWATNE lekcje. (Fuj!) Angielskiego uczy sie tez, od urodzenia, w domu, a ja uznalam, ze nauka przynajmniej dwoch jezykow od malego da mu wieksze szanse na rozwoj i dobre zycie w przyszlosci. Toz to dopiero paskudny lans, co? smile
        • w_miare_obyczajna Re: Nalezy dodać że chodzi głównie o W-wę 25.06.10, 10:52
          > W Warszawie funkcjonuje przede wszystkim cala masa PRZYJEZDNYCH. Wystarczy na p
          > rzyklad nie musiec wyjezdzac na Swieta do rodziny do Pipidowka, zeby zobaczyc i
          > lu "prawdziwych" Warszawiakow mieszka w tej chwili w stolicy.

          O HAHAHAHAHAHA
          no tak, bo prawdziwi warszawiacy to nigdy ze stolicy nie wyjeżdzaja tylko siedza
          365 dni tu i napawaja sie swoją warszawskościa, jakieś kompleksy z ciebie
          wychodzą, gdzie twoi dziadkowie chodzili do podstawówki?
    • mili_vanili Gratuluję autorce dobrego tematu! ;) 29.01.09, 12:52
      Konsumpcyjny styl życia dotyka każdej jego dziedziny - mądrzy ci,
      którzy wiedzą jak to wykorzystać!

    • ninsei Rodzicielski lans 29.01.09, 12:53
      Przeczytalem artykul, poczytalem komentarze... No zesz, ale kij w
      mrowisko... Krzyki mamus: 'nikomu nic do tego, ile wydaje na
      dziecko', 'nie patrzcie mi do kieszeni', etc. Niestety drogie
      mamusie dotkniete tekstem - ilosc pieniedzy wydane na dziecko i
      kupione dla niego ubranka, wozki, gadgety - to wszystko sprawia
      przyjemnosc wam, nie dziecku. Dodatkowo jeszcze powysylac na milion
      kursow, szkolen, stosowac metody - 3/4 z tego, zeby wyleczyc wlasne
      kompleksy. A za wszystko trzeba zaplacic, wiec dwoje rodzicow, w
      najlepszym razie jedno, siedzi wieczorami w firmie, bierze projekty
      do domu, etc. A wydaje mi sie, ze dzieciom po prostu nalezy sie
      wiecej czasu i uwagi, zamiast gadgetow i 'metod'...
    • kapitan_stopczyk Próżni idioci płodzą następnych idiotów. 29.01.09, 13:05
      I tak mamy wokół coraz wiecej "wylansowanych" idiotów, co
      to "gadają" po angielsku, jeżdżą wózkami za 10 tysięcy i ogólnie sa
      COOL.
      Tyle tylko, że nie znają podstawowych słów: proszę, przepraszam,
      dziękuję.... i tak dalej.


      -------------------------------------------------------
      - Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego odnowionej,
      demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?
      - Bezapelacyjnie. Do samego końca. Mojego lub jej.
    • drakaina Świat zakompleksiałych klonów 29.01.09, 13:48
      Cóż, żyjemy w czasach, w których indywidualizm, ciekawa osobowość przestały
      mieć jakiekolwiek znaczenie - liczy się tylko pokazywanie się z tym, co mają
      inni (= lepsi od nas?).

      --
      hellenika.wordpress.com
      antiquitates.blox.pl
      • kapitan_stopczyk A potem się rodziców umieści w domu starców....... 29.01.09, 13:54
        .....bo taki będzie "lans" za kilkadziesiąt lat - a "wylansowane"
        dziś dzieciaki nie będą widziały w tym nic złego.
        No bo co?
        Schorowane staruchy w domu będą mocno obnizały ich pozycje
        towarzyską i nie będa lansowni.
        A więc się ich wyrzuci do domu starców.
        I dobrze im tak - zapłacą za swoją dzisiejszą głupotę i hodowanie
        małych, pustych kreatur.
        -------------------------------------------------------
        - Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego odnowionej,
        demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?
        - Bezapelacyjnie. Do samego końca. Mojego lub jej.
    • lilka69 Re: toz to artykul o mnie:-) 29.01.09, 14:24
      nic dodac nic ujac. o mnie.

      ale nie o moim mezu. no moze troszke...
    • izabelaw33 Rodzicielski lans 29.01.09, 15:35
      To bez wątpienia jeden z najgłupszych artukułów jakie dane mi było
      przeczytać na tym portalu. Mam wielu znajomych z dziećmi starszymi i
      młodszymi i z sytuacjami tu opisanymi się nie spotkałam.

    • daysleeper Rodzicielski lans 29.01.09, 16:25
      Nie zapominajmy o wrzucaniu dziennie 15 zdjęć swoich pociech na naszą-klasę...
      ;/ żenada...
    • graid Rodzicielski lans 31.01.09, 12:50
      jeszcze tak durnego i nie przemyślanego artykułu nie czytałam.
      Nie ma sensu komentować...
      • carpe_jugulum Re: Rodzicielski lans 25.06.10, 10:36
        Hmmmm. Mam "super" wózki bo są wygodniejsze a w zwiazku z tym że stać mnie na wygode to sobie ja zapewniam. Dziecko ma "super" ubranka bo sie nie niszczą po pierwszym praniu (to też dla mnie ważne bo nie lubie latać po sklepach) mam całą masę gadzetów dziecięcych jak i "dorosłych" bo ułatwiają i uatrakcyjniają życie. Nie ma w tym ani kawałka lansu. Nie jestem głupią blondyną bez szkoły na szpilkach. Cenię sobie wygode, szczególnie w tak ciężkim okresie jak posiadanie niemowlaka dlatego kupuje mu drogie zabawki (nie rozwalaja sie i nie piszczą jak szlone), i inne rzeczy które dadzą mi troche luzu. Coś w tym złego że jestem "wygodnicka"? Coś złego że nie lubie szajsu? Mam zamiar dziecko zapisać na różne zajęcia dodatkowe, niech wybiera i poznaje świat (ja tak nie mogłam). Jestem lansiara? Jak tak, to mi sie to podobasmile I wara wszystkim którzy wygodny wózek uważają za lans.....Są debilami i już.
        • lds23 dobre! :) 25.06.10, 11:19
          Zaintrygował mnie jeden element twojej wypowiedzi. Wyjaśnij mi bardziej
          szczegołówo ten element twojej wypowiedzi: "mam całą
          masę gadzetów dziecięcych jak i "dorosłych" [...] i uatrakcyjniają życie."
          Interesuje mnie w jaki sposób gadżety UATRAKCYJNIAJĄ życie, tzn. martwy gadżet
          uatrakcyjni moje żywe życie. I ile trzeba mieć gadżetów, żeby poczuć
          atrakcyjność swojego życia ;-]?
          • carpe_jugulum Re: dobre! :) 25.06.10, 14:11
            Uatrakcyjnić można nawet atrakcyjne życie, nigdy nie jest tak fajnie żeby nie mogło być fajniejsmile Moje życie bez gadzetów nie jest nieatrakcyjne poprostu z gadzetami jest atrakcyjniejsze niż atrakcyjnesmileŁapisz czy za szybko?
            • lds23 Nie, nie za szybko- za prosto 25.06.10, 14:46
              myślisz ;-]
    • lds23 Pytanie"po co" jest trochę bez sensu, ponieważ 25.06.10, 10:46
      równie dobrze można spytać po co ludzie w ogóle się "lansują". Jeśli ktoś ma
      siano w głowie, brak mu rzeczywistych zainteresowań, jest kompletnym
      ignorantem w dziedzinach, które nie są jego profesją, nie obchodzi go
      społeczeństwo, w którym żyje, nie czyta prasy, książek, nie stara się przez
      całe życie rozwijać intelektualnie, emocjonalnie i społecznie (o tym rodzaju
      rozwoju-mam wrażenie-zupełnie ostatnio zapomniano [sic!]), to choćby ubierał
      się w najbardziej "lanserskie"
      ciuchy, jeździł najbardziej "lanserskim" samochodem, podróżował w najbardziej
      "lanserskie" miejsca świata i mieszkał w najbardziej "lanserskim"
      apartamencie, czy domu, pozostanie kukłą, pusta wydmuszką, zmanipulowanym
      idiotą, któremu jednak większość obywateli tego uświadamiać nie będzie, bo
      takie jest prawo zachowania tłumu. Dla 80% społeczeństwa jego życie stanie się
      obiektem pożądania i zazdrości. Tak niestety to działa, ale z drugiej strony
      istnieje jakieś 20% ludzi, dla których na zawsze pozostanie żałosnym kretynem,
      nawet jeśli nikt mu nigdy tego nie powie (bo zazwyczaj to nie ma sensu i
      wywołuje tylko niepotrzebne scysje). W swój "lans" taki próżny idiota włączy
      wszystko, począwszy od rzeczy martwych (dóbr materialnych), a skończywszy
      niestety na materii ożywionej (o zgrozo!), czyli na sobie, swoim partnerze,
      dziecku, rodzicach, psie, kocie, czy tchórzofretce. Tacy ludzie w istocie są
      potwornymi egoistami i nawet nie próbują się zastanawiać nad tym, że z
      podmiotu robią przedmiot, tylko po to, aby go włączyć jako element do swojego
      "wylansowamego" kramu. Tego niestety długo nie da się zmienić, ale domyślam
      się, że z czasem ta postawa nieco złagodnieje- wtedy, kiedy nasze
      społeczeństwo znudzi się już tym całym materialnym szałem. Czasem mam
      wrażenie, że Polacy zachowują się trochę jak taki zakompleksiony murzyn,
      któremu udało się w3yrwać z getta i teraz pokaże wszystkim białym, że czarny
      też może, a czarnym... [sic!], że jest kimś lepszym od nich... To bardzo
      smutne zjawisko. Dodam tylko, że z moich przemyśleń nad historią Polski
      wynika, że to zjawisko w naszym kraju nigdy nie zniweluje się do 0, na co
      niektórzy liczą. Nie stanie się tak, ponieważ taką mamy mentalność. Obecny
      "lans" dokładnie niczym się nie różni od postawy chłopki, która w nowych
      koralach szła się pokazać w kościele na niedzielnym odpuście, od szlachciura,
      który metodą "zastaw się a postaw się" przehulał cały majątek (a w końcu i
      kraj...), od cinkciarza na początku lat 80-tych, który latał w kurtkach ze
      skóry i jeansach z Pewexu, a jego dziecko bawiło się tylko Lego, Fleur i
      małpką Chi-Chi. Szpan pozostaje, tylko opakowanie się zmienia. W błędzie jest
      ten kto myśli, że staniemy się nagle bogatymi, lecz skromnymi Szwedami,
      Szwajcarami, Norwegami. Nasza mentalność nigdy aż tak bardzo się nie zmieni.
      Wyrośliśmy w kompletnie innych warunkach ekonomicznych, historycznych,
      kulturowych i religijnych. To protestantyzm nakazuje np. oszczędzać, ale
      dzielić się ze wspólnotą i ją wspierać. To protestantyzm zabrania np.
      "szpanować" i nie pozwala np. na spektakularne fundowanie, bo ja
      wiem....ołtarza w kościele z wielką tabliczką na temat fundatora!
      Protestantyzm zachęca za to do ufundowania szkoły, muzeum, galerii- czegoś, co
      służyłoby wspólnocie lokalnej. U nas to nie działa....Nie wybraliśmy
      europejskiego, socjalnego, protestanckiego kapitalizmu. Wybraliśmy jakąś taką
      hydrę kapitalizmu amerykańskiego w najdzikszej formie połączoną z nieco
      mafijnym noworuskim kapitalizmem i ceną za to jest, to co mamy własnie okazję
      obserwować.
      • lds23 Re: Pytanie"po co" jest trochę bez sensu, ponieważ 25.06.10, 10:56
        Na pocieszenie dodam jeszcze tylko, że solidarne społeczeństwo jest w stanie
        omawiane zjawisko łagodzić poprzez swoją postawę wobec tego typu ludzi. Powinno
        się to odbywa dokładnie tak, jak dzieje się to w krajach protestanckich, czyli:
        Powodzi Ci się- to fajnie, ale to nie wystarcza, żebyśmy uważali, że jesteś
        fajny. Fajny to jesteś, bo z nami fajnie pogadałeś, bo nas wysłuchałeś, bo
        postarałeś się nas zrozumieć, bo nam pomogłeś, bo jesteś skromny, albo wręcz, bo
        się z nami podzieliłeś i dorzuciłeś się do organizacji balu przebierańców w
        przedszkolu naszych dzieciaków. Podkreślam jednak, że to wymaga solidarności i
        cierpliwości.
        • iamhier Re: Pytanie"po co" jest trochę bez sensu, poniewa 25.06.10, 11:45
          Ano!Ale to znowu lans,by dorwać się do lokalnych stołków.
    • mmena Rodzicielski lans 25.06.10, 12:09
      nie wierze aby to byla prawda
    • zamszowa Rodzicielski lans 25.06.10, 13:30
      a jesli wózek to koniecznie Mc Laren. Ja ze swoja składaną spacerówką z bazaru
      moge się schowacsmile szczególnie na lansiarkich placach zabaw, takich jak Odyńca
      lub Plac Wilsona w Warszawcesmile dla scisłości: urodizłam sie w warszawie, a na
      Mc Larena mnie stać, ale wole kupić dzieciakom pare fajnych książek niz
      lansowac się z dziwacznie niewygodnie ubranym dzieciakiem po parku (ostatnio
      na Wilsonie widziałam 2 letnią dziewczynkę w obcisłym, tweedowym kostiumie i
      lakierowanych balerinach- ruszac się nie mogłą nie mówiąc o wdrapywaniu sie na
      drabinki), mama w 10 cm szpilkach więc chyba przywyczaja córkę ze ruch to
      śmiercsmile komedia po prostu.
      • mantha Re: Rodzicielski lans 25.06.10, 13:38
        smile))
        tez ostatnio widzialam jakas dwulatke w zakieciku, spodnicy i
        lakierkach, biedna nie mogla wejsc do piaskownicy (bo sie pobrudzi),
        ani na zadna inna zabawke, bo nie dawala rady zadrzec nogi, raz jej
        pomoglam podwijajac kiece do pasa, ale matka przyleciala i
        poprawila, na co postukalam sie w glowe i tyle.
        mam nadzieje ze artykul ten dotyczy jakiegos promila przypadkow, zal
        tych dzieci, no chyba ze w parze z lansem idzie tez pare innych
        wazniejszych spraw. a swoja droga to az nie chce mi sie wierzyc ze
        takie oszolomione postacie wystepuja w naturze.
    • slepy_kret Rodzicielski lans 25.06.10, 15:50
      Wszystkich, ktorym ten artykul sie nie podoba chce zapytac: "a czy przypadkiem
      sam/sama nie zachowujesz sie podobnie?" Kolejny kurs dla dwulatka, ciuchy z
      Zary na rozm. 62!, wózki z wodotryskami,filmy edukacyjne dla półrocznych
      bobasów na edutv (nie zartuje, cos takiego chciala zafundowac matka mojego
      meza naszemu polrocznemu bobasowi!!!), etc. Opamietajmy sie! Miec to wcale nie
      znaczy B Y C i K O C H A C!!!
    • nastjaa Re: Rodzicielski lans 25.06.10, 17:19
      Zrozumiałam przesłanie autorki wątki, niestety sposób w jaki to
      zrobila jest naprawdę kiepski - chciała być błyskotliwa, zabawna,
      zawdaiacka. Jak wyszlo - widać. Niestety jeżeli chce się pisać w ten
      sposób trzeba przede wszystkim potrafić. Oprócz tego autoka wykazała
      się raczej nieznajomością tematu, a przykłady, które przytoczyła sa
      conajmniej naciągane.

      Moje dziecko ma jeździć w wygodnym, lekkim, zwrotnym wózku i jeżeli
      stać mnie na taki za 5tys. to po co mam kupować "bazarowy" za 200zł,
      (zresztą którego używanie jest conajmniej ryzykowne). Gdybym
      znalazła super wózek za 200zł to taki tez bym miała. Moje dziecko
      ma nosić wygodne ubrania z dobrych materiałów - jeżeli znajdę je w
      sklepach firmowych, to również moja sprawa- i jeżeli mnie na to
      stać, to nie będę ubierać malucha w ubrania ze sztucznych,
      sztywnych i niewygodnych materiałów. Gdybym znalazla "super jakość
      za super cenę" to też bym ją dziecku sprawiła.

      Nie obchodzą mnie mamy, których dzieci chodzą w starych zniszczonych
      ubraniach i jeżdzą 10-letnimi dwudziestokilogramowymi wózkami - ich
      sprawa. Ważde, żeby dziecko było zadbane i szczęśliwe.

      Brakuje mi zarówno w artykule, jak i w niektórych wypowiedziach
      pewnego wypośrodkowania problemu. Niektórzy widzą albo czarno, albo
      białe - a przecież jest coś pomiędzy. Czy zdrowe, wykształcone,
      wysportowane, ładnie ubrane dziecko to lans? Czy dziecko
      rodziców "średniej klasy" musi koniecznie jeździć jeździć starym i
      zniszczonym wózkiem, oraz chodzić w starych zniszczonych ubraniach?
      Czy jednocześnie dziecko rodziców "klasy średniej" jeżeli jest
      dobrze ubrane i chodzi na różne zajęcia jest szpanerstwem?

      PS. Trojkołowy wózek nie jest raczej szczytem mody, jak sugerowala
      autorka wątku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka