Dodaj do ulubionych

Nachalność....

02.02.09, 15:10
Spotkałyście się kiedyś z nachalnością sprzedawców?
Ja niestety dziś miałam nieprzyjemność się z tym spotkać.
Wracając z lubelskiego leclerka zaczepił mnie facet.
Miał di sprzedania garnki- stały ot tak sobie na ziemi.
Powiedziałam, że nie dziękuję, nie chcę.
Chciałam odejść, ale nie udało mi się to.
Złapał mnie za ramię, kurtkę.
I dalej zaczął mnie namawiać, mówić, że sprzeda za każdą cenę.
Powiedziałam: Proszę mnie zostawić zdecydowanym głosem.
Na szczęście zostawił.
Jak reagować w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Nachalność.... 02.02.09, 15:18
      Jak reagowac? Tak jak zareagowalas.
    • madameblanka Re: Nachalność.... 02.02.09, 15:33
      a ja wykorzystuje tych co mnie tak molestują, otóż udaję nie zainteresowaną,
      później jak niby uzyska moje zainteresowanie, to od niechcenia pytam sie ile za
      to chce, oczywiście próbuję odejść że niby cena za duża. Gościu opuszcza. Ja
      proponuje jeszcze niższą i biore. On pojęczy ale sprzedaje za pół tego co chciał
      na początku.

      tak nie molestowali z patelnią ze stali /?/ aż mi żal było że tak opuścił i
      przystopowałam negocjacje.
    • muminioszek Re: Nachalność.... 02.02.09, 15:36
      Hmmm, czyli że ten facet najpierw kupił te garnki w leclerku a potem chciał je sprzedac Tobie tak? (Bo pisałaś że zaczepił Cię wracając z lubelskiego leclerka). To widocznie nie spodobały mu się i bardzo chciał odsprzedać komuśtongue_out Uwielbiam tak sformułowane zdaniasmile
    • mama_frania Re: Nachalność.... 02.02.09, 16:09
      ja stanowczo mówię: "nie dziękuję" albo "nie mam czasu" i po prostu nawet na
      chwilę nie zwalniam kroku. Zwykle stosuję "zabójcze spojrzenie" i niektórzy
      akwizytorzy zdążą tylko usta otworzyć i od razu je zamykają.
      Ja też nie znosze takich co próbują wcisnąc mi jakiś chłam na ulicy, albo
      próbują nakłonić do jakiejś "ankiety" kończącej się super ofertą kupna super
      przedmiotu bez którego moje życie straci cały blask.
    • jowita771 Re: Nachalność.... 02.02.09, 16:12
      Taki nachalny sprzedawca zaczepił kiedyś mojego męża. I po dobrej chwili
      zachwalania (mimo widocznego braku zainteresowania), zapytał mojego męża, ile
      byłby w stanie zapłacić zachwalane cudo. Mój mąż ze śmiertelną powagą wypalił
      śmiesznie niską kwotę, facet na początku próbował obrócić to w żart, ale mąż
      powiedział, że nie da więcej i pan odpuścił.
      Ja sobie radzę, mówiąc "nie, dziękuję", a że mam spojrzenie, które zabija, to
      mało kto nie rozumie mojej odmowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka