banshee74
14.11.03, 14:01
Ukonczylam dobra, panstwowa uczelnie ekonomiczna. Na studiach zawsze
pociagaly mnie przedmioty bardziej matematyczne (analizy finansowe, finanse
przedsiebiorstw, rachunkwosc itp.) niz te bardziej humanistyczne. Wiadomo jak
bylo po studiach - po paru miesiacach szukania pracy bralo sie to, co bylo i
gdzie mnie chcieli. A prace dotalam glownie ze wzgledu na znajomosc jezykow
no i dyplom. Bylo to bardziej zwiazane ze sprzedaza niz finansami. Potem w
ramach "awansu zawodowego" zmienilam prace - w tej samej branzy, ale lepiej
platne. Teoretycznie to samo mialo byc, ale okazalo sie, ze to glownie
sprzedaz, poza tym firma okazala sie jedna wielka dilbertoza. Na szczescie
okazalo sie, ze jestem w ciazy, umowe mialam do dnia porodu. Macierzynski sie
skonczyl, chcialabym juz isc do pracy, ale nigdy wiecej do
sprzedazy/marketingu itp.
Chcialabym zaczac od nowa - w finansach, rachunkowosci. Oferty pracy sa, ale
dla osob z doswiadczeniem paroletnim, albo dla absolwentow. czy wywalac kase
na studia podyplomowe w interesujacej mnie dziedzinie (np. rachunkowosc) i co
potem - bede dalej bez doswiadczenia w branzy, a tu 30 na karku i czy znajde
prace? Najchetniej rozpoczela bym wlasna dzialalnosc, ale do tego tez trzeba
miec jakies doswiadzcenie w ksiegowosci, bopnikt nie bedzie chcial skorzystac
z mych uslug. Teraz jestem w takim dolku, ze zlapalam bym jakakolwiek prace,
zeby zarobic na opiekunke i pampersy.
Czy komus sie udalo - przekwalifikowac sie i znalezc prace w nowej branzy?
Pozdrawiam