echtom
06.03.09, 20:56
No mam lekkiego kaca moralnego i uczucia mieszane. Młoda (2. gimnazjum)
prowadziła dziś godzinę wychowawczą nt. "Tolerancja". Przygotowała materiały,
w tym ankietę z pytaniami dotyczącymi różnych aspektów tolerancji, m. in.
wobec gejów. W czasie sprawdzania ankiety chciała puścić ściągniętą z Youtube
piosenkę chłopca, który ma 2 ojców. Polski tekst rozdała na ławki. Pani
zobaczyła i zabroniła jej włączenia tej piosenki i w ogóle stwierdziła, że
miało być tylko o tolerancji w szkole. W pierwszej chwili pomyślałam, że
głupio zrobiła, bo jednak powinna była pozwolić młodej na przeprowadzenie
lekcji wg scenariusza, a potem wypowiedzieć swoje zdanie i dyplomatycznie
przenieść dyskusję w inne obszary tematu. Teraz sama nie wiem. Może młoda
faktycznie za ostro pojechała, nie biorąc pod uwagę, że jej rówieśnicy mogą
nie być przyzwyczajeni do dyskutowania na poważne tematy. My w domu rozmawiamy
o wszystkim i każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie na dowolny temat i to
chyba uśpiło moją czujność, kiedy przedstawiała mi wczoraj konspekt tej
lekcji. Powiedzcie, co o tym sądzicie, bo sama się w środku zamotałam.