Szczęście jest wtedy, kiedy patrzę rano na naszą córkę wtuloną w tatusia. I
znowu nie pamiętam jak i kiedy wpakowała się nam do łóżka.....

Szczęście to moje dziecko wieszające się na szyji z głośnym "mama" kiedy
wracam z pracy.
Szczęsciem jest też wchodzenie 20 raz na zjeżdżalnię, żeby mała nie zleciała.
Kochamy spacerki oj kochamy

, tyle ciekawych rzeczy się dzieje w drodze na
plac zabaw...
Nasze dziecko jest moim największym szczęściem, cokolwiek właśnie nie robi.
Jeśli poczucie szcześcia się mnoży przy każdym następnym to chciałabym mieć
drużyne piłkarską. Chociaż, pewnie się bym nie wyrobiła do czterdziestki ...
To może chociaż koszykówki

?
Szczęściem są dwie herbaty zrobione przez męża, zanim zdążę go poprosić o tą
dla siebie.
Szczęscie jest też wtedy, kiedy mój mąz marudzi"po co to założyłaś?"
odkrywając, że położyłam się do łóżka w koszuli

.
Mój mąż jest moim szczęściem, chociaż średnio raz w tygodniu mam ochotę go
zabić. Ale czy ktos kiedyś obsypał was płatkami róz gdy spaliście?
Szczęściem jest przygotowanie świąt z moją mamą. Nad pasztetami, sernikami i
karpiem nadrabiamy kilkumiesięczne zaległości. Jak wreszcie kupimy samochód
będziemy przyjeżdżać częściej.
Szczęscie to wybieranie choinki z moim ojcem. Trwa to godzinę, a w zeszłym
roku było -15 stopni....Ale czy ktoś miał piękniejszą choinkę od naszej?
Szczęscie wyjątkowe to moja rodzina przy wigilijnym stole. Nawet jeśli ten
stół czasem przypomina szwedzki, przy piątce naszych rodzinnych dzieci w
wieku wszelakim

. Ich widok uczepionych Mikołajowego płaszcza (lub
zaglądających do worka, zależnie od wieku i usposobienia

to jedyne
przeżycie w swoim rodzaju.
Moja rodzina jest moim szczęściem. Dlatego, że jest, nie dlatego, że zawsze
można na nią liczyć.
Moim szczęściem są też wspomnienia z czasów młodosći: te wyprawy na cmentarz
w Halloween, te imprezy na działce u Rogali czy gdziekolwiek się dało, te
niekończące się problemy sercowe moje i moich przyjaciółek... Czasem
chciałoby się cofnąć czas choc na trochę....
Męczkosiu, Siuniu, Agniesiu i.... nawet Ty Hubercie, wy też jesteście moim
szczęsciem, dlatego że byliście wtedy i jesteście teraz, choć tyle lat minęło.
Czasem tylko myslę, czym sobie na to wszystko zasłużyłam?
Lęk przed tym, że mogę to wszystko stracić w ciągu jednej złej chwili jest
moim jedynym nieszczęściem.
Linusia, mama Nadii