Dodaj do ulubionych

O szczęściu

27.11.03, 07:49
Szczęście jest wtedy, kiedy patrzę rano na naszą córkę wtuloną w tatusia. I
znowu nie pamiętam jak i kiedy wpakowała się nam do łóżka.....wink
Szczęście to moje dziecko wieszające się na szyji z głośnym "mama" kiedy
wracam z pracy.
Szczęsciem jest też wchodzenie 20 raz na zjeżdżalnię, żeby mała nie zleciała.
Kochamy spacerki oj kochamy smile, tyle ciekawych rzeczy się dzieje w drodze na
plac zabaw...
Nasze dziecko jest moim największym szczęściem, cokolwiek właśnie nie robi.
Jeśli poczucie szcześcia się mnoży przy każdym następnym to chciałabym mieć
drużyne piłkarską. Chociaż, pewnie się bym nie wyrobiła do czterdziestki ...
To może chociaż koszykówki wink?
Szczęściem są dwie herbaty zrobione przez męża, zanim zdążę go poprosić o tą
dla siebie.
Szczęscie jest też wtedy, kiedy mój mąz marudzi"po co to założyłaś?"
odkrywając, że położyłam się do łóżka w koszuliwink.
Mój mąż jest moim szczęściem, chociaż średnio raz w tygodniu mam ochotę go
zabić. Ale czy ktos kiedyś obsypał was płatkami róz gdy spaliście?
Szczęściem jest przygotowanie świąt z moją mamą. Nad pasztetami, sernikami i
karpiem nadrabiamy kilkumiesięczne zaległości. Jak wreszcie kupimy samochód
będziemy przyjeżdżać częściej.
Szczęscie to wybieranie choinki z moim ojcem. Trwa to godzinę, a w zeszłym
roku było -15 stopni....Ale czy ktoś miał piękniejszą choinkę od naszej?
Szczęscie wyjątkowe to moja rodzina przy wigilijnym stole. Nawet jeśli ten
stół czasem przypomina szwedzki, przy piątce naszych rodzinnych dzieci w
wieku wszelakim smile. Ich widok uczepionych Mikołajowego płaszcza (lub
zaglądających do worka, zależnie od wieku i usposobienia winkto jedyne
przeżycie w swoim rodzaju.
Moja rodzina jest moim szczęściem. Dlatego, że jest, nie dlatego, że zawsze
można na nią liczyć.
Moim szczęściem są też wspomnienia z czasów młodosći: te wyprawy na cmentarz
w Halloween, te imprezy na działce u Rogali czy gdziekolwiek się dało, te
niekończące się problemy sercowe moje i moich przyjaciółek... Czasem
chciałoby się cofnąć czas choc na trochę....
Męczkosiu, Siuniu, Agniesiu i.... nawet Ty Hubercie, wy też jesteście moim
szczęsciem, dlatego że byliście wtedy i jesteście teraz, choć tyle lat minęło.

Czasem tylko myslę, czym sobie na to wszystko zasłużyłam?
Lęk przed tym, że mogę to wszystko stracić w ciągu jednej złej chwili jest
moim jedynym nieszczęściem.

Linusia, mama Nadii
Obserwuj wątek
    • andzia001 Re: O szczęściu 27.11.03, 08:10
      Tutaj chyba jakikolwiek komentarz jest nie na miejscu.
      Powiem krótko - przepięknie napisane i nastraja refleksyjnie.
      Dziękuję Ci Linusiu za te słowa, wiesz, ja też jestem szczęśliwa.

      pozdrawiam cieplutko
      Anka, mama Marcinka
    • suffo Re: O szczęściu 27.11.03, 08:50
      Przepieknie napisane. Ujelas to, czego ja nigdy bym nie potrafila wypowiedziec
    • mirka17 Re: O szczęściu 27.11.03, 08:59
      Tak, zgadzam się z tym wszystkim.
      Szczęście to jeszcze rano pobudka, gdy dzieci po mnie skaczą i domagaja się
      przytulanki.
      Szczęscie to nasze mieszkanko i porozrzucane zabawki.
      Szczęście to trojka dzieci na dwóch kolanach i moja obcałowana buzia.
      Szczęście to widok trójki przytulających się bąbelków, pomagających sobie
      bąbelków, wpatrzonych we mnie bąbelków, wierzących mi bezgranicznie bąbelków.
      Sa cudowne.
      Szczęście to mój mąż wracający wieczorem do domu, ktory czasem uśnie ze
      zmęczenia zanim sobie pogadamy.
      Szczęscie to mój mąż zabranający mi robić obiadu bo mam sobie odpocząć.
      Szczęście to samochód którym w każdej chwili mogę pokonać kilkanaście
      kilometrów oddzielających nas od rodziców i teściów.
      itditditd, nie sposób wymienić wszystkiego.
      Mam w życiu mnóstwo szczęscia.
    • bob_budowniczy Re: O szczęściu 27.11.03, 09:30
      Napisałbym coś, ale to dopiero jak już się upewnię, że na forum nie można
      wyhaczyć bana hahahahah. Poza tym nie wiem czy powinienem, no bo w końcu mnie w
      tym szczęściu Lusia nie ujęła wink Niemniej jednak powiem coś niekoniecznie
      mądrego smile)) Wiesz Lusia ja też zawsze chciałem mieć piłkarką minimum
      jedenastkę hahahah. Poza tym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że razem mogłoby nam
      się to udać hehehe
      • linusia_75 Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 27.11.03, 09:54
        Szczęście to poranna kawa, rozpuszczalna, z dwoma łyżeczkami cukru i dużą
        ilością skondensowanego mleka, wypijana co rano w biurze, obowiązkowo w
        towarzystwie edzieckowych znajomych.
        Czasem tylko muszę uważać, żeby jej nie rozlać. Rozmowy z Bobem i Setem to
        przeżycie z cylku ekstremalnych wink. Ale ja lubię silne bodźce.

        Co do drużyny Bob, bosz, mam nadzieję, że Twoja Żona tu nie zagląda wink?

        Całusy dla wszystkich zaprzyjaźnionych czatowiczów z edziecka smile.

        Linusia, mama Nadii
        • bob_budowniczy Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:06
          nie Lusia wink)) o nic się nie martw! moja żona tu nie zagląda !!! hahahahahha
          • linusia_75 Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:08
            ale mój mąż tak wink.
            Poza tym, czytałes o linusi-żonie wink?
            Chyba nie.........
            Linusia, mama Nadii
            • bob_budowniczy Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:12
              Czyli ...... wychodzi na to smile)) że jedyną przeszkodą jest mąż tak? heheh nie
              martw się zrobimy tak, żeby płacił alimenty hahahahaha
              • linusia_75 Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:27
                Nie chcę alimentów, bob wink.
                Chcę, żeby ktoś mi przynosił truskawakową czekoladę i robił dwa kubki herbaty,
                jadł moją jarzynową, choć nie znosi jarzynowej, dawał sto buziaków małej na
                dobranoc, mówił do niej po węgiersku i cieszył się, że mamusia nic nie
                rozumie, kłócił się ze mną jaką kiecke mam kupić, wyzywł mnie od kuchrek,
                kiedy w wypożyczalni upieram się przy komedii romantycznej z Julią Roberts
                (może być też Meg Rayan wink i kazał mi liczyć VAT 7 po 25 kazdego miesiąca...

                Jak wyrobisz z tym wszystkim, to rozważę twoja propozycję wink.

                Linusia

                ps. zastrzegam, że lista nie jest zamknięta wink.
            • bob_budowniczy Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:17
              Mężu Lusi, który podobno tu zaglądasz smile))))) Właśnie przeczytałem wątek
              Anitki o Twojej żonie smile)) jeśli chociaż połowa z tych rzeczy jest prawdą, to
              RATUJ SIĘ KTO MOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! hahahahaah
            • bob_budowniczy Re: O szczęściu - do boba przed wszystkim :-) 28.11.03, 10:19
              acha i jeszcze jedno smile)) Lusia ........ ZAPOMNIJ O TEJ 11 ja żartowałem
              hahahahahah
    • iwonapa Re: O szczęściu 27.11.03, 10:31
      a jeszcze wieczorna kąpiel w pianie i broda z piany i wąsy z piany i chichot
      mojej córeczki tak zarażliwy że za chwilę i ja mam wąsy i brodę
      i przytulanie na dobranoc i całusy i te szepty "kocham cię bardzo mama" i
      synek zasypiający z misiem
      i czesanie jasnych włosków mojej niuni i te spineczki kwiatuszki, biedronki,
      kokardki , laleczki
      i poranne przytulanki, śmieszne miny i buziaki na do widzenia w szkole i
      przedszkolu
      i laurki dla mnie i inne rysunki
      i usmiech po południu że znowu jesteśmy razem
    • domali Re: O szczęściu 27.11.03, 11:25
      Linusiu, kochanie... Ja nic nie dopiszę... nie umiem tak ładnie, jak Ty...
      Dla mnie szczęściem są też cenne znajomości i rozmowy, które dają mi do
      myślenia... Cieszę się, że CIebie poznałam smile))
      • linusia_75 Re: O szczęściu 27.11.03, 11:37
        Oh, dom, ja też się cieszę.
        Poza tym, my już rodzina, musimy się trzymać razem smile.
        Całusy

        Linusia, mama Nadii, teściowa Domalowego Wiktorka smile.
    • ani_st Re: O szczęściu 27.11.03, 12:45
      maz to:
      ...mezczyzna ktory spi przed telewizorem
      w niedzielne popoludnia;
      ...mezczyzna ktory stoi dziesiec krokow za toba,
      kiedy chcesz poogladac bielizne;
      ...mezczyzna ktory stoi dziesiec krokow przed toba,
      kiedy chce poogladac aparaty fotograficzne;
      ....mezczyzna ktory przez witryne salonu
      w zadumie oglada samochody sportowe;
      ...mezczyzna ktory robi rachunki na odwrocie koperty
      ...mezczyzna ktory kopie kosiarke do trway;
      ...mezczyzna ktoremu niezmiernie trudno przyznac
      ze cos jest w calosci jego wina
      ...mezczyzna ktory w drugim dniu twojej grypy
      mowi ze wygladasz juz duzo lepiej (rosnie sterta naczyn do zmywania)
      ...mezczyzna ktoremu wzrok psuje sie akurat wtedy,
      gdy powinien widziec torby i inne ciezary

      Jest typowym facetem ktory ma na wszystko logiczne wytlumaczenie, facetem
      ktory nigdy nie okazuje swoich uczuc
      i tym ktory plakal slyszac moja odmowe gdy po raz pierwszy poprosil mnie o reke


      Linusia nie mysl o nieszczesiu ktore moze Cie spotkac ale moze cie tez ominac.
      wazne ze masz cudownego meza i swietna corcie...a reszta jest milczeniem

      Anita

      ps. Ja tez mam cudownego meza....i wspanialego syna!!!!!!!!!!!!
      • linusia_75 Re: O szczęściu-do Anitki zwszłaszcza :-) 27.11.03, 13:42
        Anitko,
        żona- Linusia, to kobieta która:
        ...rozwaliła ze 3 tyg. temu miskę do prania, bo ...........własciwie, to już
        nie pamięta dlaczego....wink, pewnie w zlewie stał brudny talerz, a ona miała
        zły dzień ....,
        ...wcześniej walnęła drzwiami tak, że poszła szyba, rozwaliła też nocnik
        dziecka o ścianę (z zawartością wink, no i generalnie jej reakcje przewyższają
        problem 100-krotnie,
        ...każe wstawać mężowi po 2 godzinach snu, poprzedzonego 12 godzinami pracy, bo
        dziecko musi iść do żłobka,
        ... uważa, że wszystko wie najlepiej, a dyskutuje tylko po to, żeby swoje racje
        udowodnić,
        ...nie bardzo rozumie, że to co ona chce nie musi być tym co chcą inni,
        ...nie przyjmuje do wiadomosci, że mąż też mógł mieć cieżki dzień,
        ...ciągle sprząta, gotuje, pierze, prasuje, zamiast nalac 2 lampki wina i
        usiąść, przytulić się i pogadać,
        no i narzeka, narzeka, wiecznie narzeka...
        Nikt nie jest ideałem, ani ja, ani mój mąż. Ale kocham go, głównie za to, że on
        kocha mnie taką jaka jestem.
        Wczoraj wychodząc wieczorem z psem przyniósł mi ze sklepu czekoladę. Moją
        ulubioną, truskawkową.
        Czy naprawdę, żeby coś docenić, musimy to stracić?
        Linusia, mama Nadii.
        • berek_76 Re: O szczęściu-do Anitki zwszłaszcza :-) 28.11.03, 10:55
          Linusiu, nie znam Cię. Chyba że to ja pisałam to wszystko smile))))))). Nie mogę
          nic dodać, ale mogę Ci bardzo podziękować. I za to, że także widzisz szczęście
          w drobiazgach, i za to, że demolujesz osprzęt domowy tongue_out .

          Berek
          • linusia_75 Re: O szczęściu-do Anitki zwszłaszcza :-) 28.11.03, 11:01
            Berek, czy ja mogę to mojemu mężowi powiedzieć wink?
            Żeby nie marudził, że inni to mówią i mają a żony chodzą jak w zegarku wink?
            Pozdrawiam,
            Linusia, mama Nadii
    • ani_st Re: O szczęściu 27.11.03, 14:31
      zona- anita to kobieta ktora:
      ...wysypala ryz z obiadu na swojego niewdziecznego meza(!)
      ...rozbila ogromny wazon na tysiac kawalkow na oczach przerazonego dziecka
      ..rzucila z wsciekloscia decyzje: odchodze
      i jeszcze wscieklej trzasnela drzwiami. Wsiadlam do samochodu i.... wkoncu
      pustka.
      Co sie z nami stanie? Czy przetrwamy ten czas proby?
      A pozniej pelen lez i szczerego zalu powrot: Kocham Cie, przepraszam, na
      prwade bardzo mi przykro.
      I teraz wiem jak bardzo nam zalezy jak bardzo mi zalezy. Mojemu mezowi tez- bo
      malo kto wytzymalby z taka baba w domu. A ja slysze co dzien kocham Cie ,
      dostaje od Niego maile z pracy z zapewnieniem ze to co nas laczy to nie tylko
      na teraz ale juz na zawsze.
      W malzenstwie znalezienie wlasciwej osoby jest tak samo wazne jak bycie
      wlasciwa osoba.

      Anita (001)

      moj maz przyniosl dla mnie we wtorek toffife- uwielbiam je smile)))))))
    • katarzyna.br Re: O szczęściu 27.11.03, 16:10
      Boże, nie piszcie takich rzeczy, bo ja tu będe siedzieć pół dnia i płakać, a
      płaczę ostatnio często> Płaczę, bo spotkało mnie największe szcęście w życiu -
      we wrześniu urodziła się moją córeczka i powiem szczerze, że przez tyle lat gdy
      zwlekałam z decyzją o dziecku, nie przypuszczełam ile ono może dać szczęścia.
      Trochę żałuję tych straconych lat.

      Pozdrawiam
      • magdziucha Re: O szczęściu 27.11.03, 16:42
        Wzruszyłam się bardzo i postanowiłam też coś napisac (choć przyznaję, że
        częciej czytam posty). Proza życia tak potrafi mnie przytłoczyć, że czasami
        zapominam jakie mam szczęście. A na to szczęście składa się cudowny, kochający
        Mąż i nasza śliczna, przeurocza Córeczka. I bywa, że też wściekam sie o
        bzdury, robię jakieś wymówki i awantury mojemu mężowi o niewyrzucone śmieci,
        czy skarpetki brudne na krześle, a potem stwierdzam, że tak naprawdę to szkoda
        czasu i energii na takie głupstwa. Przeciez nikt z nas nie wie ile nam czasu
        pozostało- wspólnego czasu. Trzeba cieszyc się każdą chwilą, wariować z
        radości, gdy mąż wraca do domu, (nawet jak jest to 20 godz.), być miłą,
        (chociaz masz ochotę wyjść z siebie), a wszystko po to, żeby było dobrze.
        Potem czytam rózne rzeczy i obserwuję rzeczywistość i stwierdzam: "jak to
        dobrze, że mam normalną rodzinę" Ba! szczęśliwą rodzinę! Naprawde jestem
        szczęśliwa i wdzięczna losowi, że wszystko mi sie tak cudownie ułozyło. I ten
        przesliczny owoc naszej miłości, który teraz słodko drzemie... Ach! Jak jest
        pięknie!
      • linusia_75 Re: O szczęściu 28.11.03, 08:19
        Kasiu, ależ płacz, płacz, masz tyle powodów, żeby płakać ze szcześćia smile.
        I niczego nie żałuj, że za poźno, że mozna było wcześniej...
        Przynajmniej odwleczesz troszkę cieżkie czasy, gdy córka zacznie przyprowadzać
        Ci do domu dziwnie ubranych młodych ludzi płci przeciwnej wink. A i liczenie
        zer przy jej wymarzonych kreacjach czeka Cię poźniej, może uda Ci się do tego
        czasu coś odłożyć wink?
        Pozdrawiam sredecznie,
        Linusia, mama Nadii
    • 73nikusia Re: O szczęściu ... i troszke o smutku ... 27.11.03, 16:50
      Witam smile

      Pieknie piszecie ... List Linusi ... taki cieply, nastraja przepieknie na
      nadchodzace Swieta.
      A u mnie szczescie przeplata sie ze smutkiem. Na szczescie powoli z przewaga
      pierwszego.
      Tylko czasem jak czytam ... np "... Szczęscie to wybieranie choinki z moim
      ojcem. Trwa to godzinę, a w zeszłym roku było -15 stopni....Ale czy ktoś miał
      piękniejszą choinkę od naszej?" robi mi sie smutno. Smutek wygrywa.
      Mojego Taty nie bedzie juz w te Swieta. Odszedl od nas do lepszego swiata, bez
      chorob, wojen, zla ...
      I kto pomoze wybrac drzewko najpiekniejsze na swiecie?
      Kto zawiesi na niej lampki?
      Kto oprawi karpia?
      Przygotuje sledzie?
      Kto upichci najpyszniejsza fasolke i kapuste wigilijna?
      Kto bedzie sie naigrywal ze wszystkich ... zartowal ... w taki specyficzny
      sposob, jedyny, niepowtarzalny cieszyl sie z prezentow?
      I nasze zdjecie, co roku robione pod choinka, wszyscy domownicy, w tym roku
      zabraknie Taty ...

      Smutek ... czasem nie do opanowania ... i tu pojawia sie moj maz ... radosc i
      szczescie ... i moja mama i siostra i brat i jego rodzina ... trojka
      wspanialych dzieciakow ...

      Wojtek, Jola i ja wybierzemy drzewko ... najpiekniejsze na swiecie?
      Wojtek zawiesi na nim lampki?
      Wojtek oprawi karpia?
      Mama przygotuje sledzie?
      Ja upichce najpyszniejsza fasolke i kapuste wigilijna?
      Wojtek bedzie sie naigrywal ze wszystkich ... zartowal ... choc moze w inny
      specyficzny sposob.
      I nasze zdjecie, tylko ono zostanie inne ... co roku robione pod choinka ...
      wszyscy domownicy ... w tym roku zabraknie Taty ...

      Bedzie dobrze, inaczej, ale dobrze ... mamy wspomnienia ... bedziemy
      szczesliwi ...

      Pozdrawiam Nika

      • linusia_75 Re: O szczęściu ... i troszke o smutku ... 28.11.03, 08:35
        Wiesz nikusia, moja babcia, mama mojej mamy umarła, gdy ta była 8-letnim
        dzieckiem. Mama od dziecka musiała radzić sobie sama i nie miała łatwego
        życia. Ale zawsze wierzyła, ze jej mama czuwa nad nią, a poźniej nad jej
        dziećmi i rodzinami jej dzieci. Ja też w to wierzę, bo to co nas spotyka to
        coś wiecej niż szczęliwy traf...
        Nie jesteśmy bogaci, ale jesteśmy zdrowi, wszyscy założyliśmy szczęśliwe
        rodziny i co najważniejsze, trzymamy się razem. Bliskiej osoby nikt nie jest w
        stanie mam zastąpić. Ale wierz, że Twój tata jest z Wami i cieszy się, że przy
        wigilijnym stole siedzicie wszyscy razem ...
        Wesołych Świat

        Linusia, mama Nadii
      • ani_st Re: O szczęściu ... i troszke o smutku ... 28.11.03, 08:53
        Moj Tata umarl 2 lata temu. Byl najlepszym facetem jakiego znam. Dla mnie taki
        meski ideal. Smierc przyszla nagle, niespodziewanie. Nie chorowal, byl wesoly,
        a my razem z Nim szczesliwi. Ja bylam w ciazy -On wiedzial ze bedzie wnuk.
        Bardzo sie cieszyl bo mial 2 corki. Nie doczekal mojego Szymka. Wylew i dwa
        dni pozniej zmarl.
        Moze to jest dziwne ale ja Go czuje przy sobie fizycznie. Bylo jedno takie
        zdazenie gdzie moj tata niezyjacy juz URATOWAL MI ZYCIE. Wiem na 100% ze On za
        tym stal, On powiedzial co mam zrobic.
        Dlatego owszem jest mi przykro ze Go nie ma przy nas cialem, ale czuwa nad
        nami, te opieke mozna wrecz dotknac.
        I ten moj Szymek - jak skora zdjeta z dziadka.
        Pozdrowienia
        Anita
      • andzia001 Re: O szczęściu ... i troszke o smutku ... 28.11.03, 09:05
        Mój kochany dziadek też czuwa nad naszą rodziną.......
        I też życie mi uratował w wypadku samochodowym.....
        I opiekuje się nami.....
        Czuję to!
        Jestem szczęśliwa, niesamowicie. Kocham i jestem kochana.
        I mam Synka. Cudownego.
        I Święta idą dziewczyny.
        To, co nas nie zabija, nas wzmacnia.
        Pielęgnujcie wspomnienia.
        Spieszcie się kochać ludzi.... tak szybko odchodzą.


        pozdrawiam
        Anka
    • rubi21 Re: O szczęściu 27.11.03, 17:49
      Linka, jestes wspaniała. Przypomniałaś mi że jestem szcześliwa chociaż
      zagubiona ostatnio okrutnie, dziękuję ci bardzo. Pozdrawiam Apa
      • linusia_75 Re: O szczęściu 28.11.03, 09:44
        Oj, Rubi, bo się zaczerwienię smile.
        Wszyscy się czasem gubimy, znajdujemy, i znowu gubimy...
        Nie ma lekko...
        Ale jak już się znajdziemy, to radość tym większa.
        To co przychodzi łatwo nie cieszy aż tak...
        Doceniamy to, co udaje się osiągnąć z mozołem i w pocie czoła..
        Zobaczysz, jeszcze będziemy pić szampana, kiedy ta zabawa w chowanego się
        skończy ...smile
        Trzymam kciuki
        Linusia, mama Nadii
    • kolorko Re: O szczęściu 28.11.03, 09:19
      Linusiu, wzruszyłam się- dobrze, że to napisałaś...
      pozdrawiam- Ania
      • ju8 Re: O szczęściu 28.11.03, 10:17
        szczęście to to że jesteście

        a największe szczęście to ten mój ukochany jeszcze nienarodzony
        i to dzieki temu Maleństwu jestem z Wami

        Justyna
        • beatach1 Re: O szczęściu 28.11.03, 13:54
          Linusiu Kochana !!!!

          Szczesciem jest zycie !!! Mimo, ze wciaz mamy problemy, ze ciegle myslimy co
          bedzie jutro, co bedzie za tydzien, miesiac, rok. To wszytko tez jest
          szczesciem.
          Szczesciem sa nasze dzieci ! Te radosne male twarzyczki, slodkie buziaki,
          niekonczace sie usmieszki. Szczesciem jest uslyszec "mamo kocham Cie" !!!
          Codziennie rosnie mi serce, gdy widze zaspanego Maximiliana, ktory wyciaga do
          mnie raczki. To jest szczescie!
          Szczesciem jest moj maz, ktory dziennie powtarza mi, ze mnie kocha.
          Szczesciem jest, kiedy widze, jak moi chlopcy sie bawia, wyglupiaja. Jak sie
          schowaja pod koldre i chca mnie nastraszyc wink.
          Kiedy widze moich rodzicow i tesciow jak bardzo kochaja Maximiliana,a on ich.
          To tez wiem, ze to jest szczescie.
          Kiedy pomysle o moich bliskich. Wiem jakie mam szczescie, ze ich mam. Moich
          rodzicow, ktorzy mnie kochaja. Ktorzy wyzekli sie swojego dobra, by dzieci byly
          szczesliwe. Moja siostra, moj brat to jest szczescie.
          Szczesciem jest, ze znam was wszystkich. Ze zawsze moge na Was liczyc. Ze tutaj
          jestescie. Dziennie o was mysle wink.
          Tak wiele mam szczescia, ze nie w sposob wszystko wymienic.
          Ale wiem jedno, jestem SZCZESCIARA !!!!!!

          Pozdrawiam Was i dziekuje za to, ze jestescie !!!

          BeataCh1 mama Maximiliana
          Moderator "Karmienie piersia"
    • ikaikaj Re: O szczęściu 28.11.03, 13:53
      piekne to wszystko...naprawde...ja chyba nie mialam w zyciu tyle
      szczescia...ciagle jakies zawirowania...ale i tak kocham swoje zycie i jego
      specyfikesmile))szczegolnie poruszylo mnie to,jak doceniasz swoich przyjaciol i to
      jak martwisz sie,ze mozesz ich starcic.
      tego lata zmarla moja przyjaciolka...ale wiesz linusiu...ja jej nie
      stracilam.ona zyje w moim sercu,w moich myslach,zyje w kazdym z tych,ktorzy ja
      kochali i to w zyciu jest piekne!smile
      pamietaj,ze nawet taka tragedia nie odbierze ci bliskich!oni beda zyc w tobie!
      wiec twoje jedyne nieszczescie pryskasmile))

      dziekuje ci linusi za to co napisalas,bo chyba dzieki temu znowu poczulam
      szczescie w moim zyciusmile

      malgosiu-jestes i zawsze bedziesz naszym niedoscignionym wzorem sily i checi do
      zycia.bylas osoba,ktora nigdy sie nie poddawala...i taka cie zapamietamy.
      18 grudnia konczylabys 22 lata...wszystkiego najlepszego

      ikaikaj
    • tynia3 Re: O szczęściu 28.11.03, 15:00
      To i ja sobie pozwolę o szczęściu... .
      Dla mnie to taki stan, którego nie przerywają chwilowe niepowodzenia. To jakaś
      Łaska, którą dostrzec można jedynie oczyma duszy.
      Jestem szczęśliwa. Dlaczego? Bo mam cudownego męża, który jest moim Aniołem
      Stróżem. Mój Anioł Stróż wrzeszczy na meczach, na szczęście już dawno zjednał
      sobie sąsiadów. Zalewa mi herbatkę witaminową wrzątkiem, co pozbawia ją
      wszelkich wartości odżywczych, ale i tak smakuje najlepiej pod słońcem. Wypija
      dentosept, zamiast wypłukać nim dziąsła, gdy boli go ząb. Marzy mu się zakup
      starej skody (wrrrrrrr), a póki co, przegania siedzących oprychów w tramwaju,
      żebym nie musiała stać. Zna już większość tajników przewijania, karmienia,
      kąpania i zabaw z dzieckiem, chociaż rodzicami zostaniemy w lutym. Robi
      najlepsze kanapki do łóżka. Przynosi mi co noc szklankę z wodą, żebym po nią
      nie musiała wstawać, gdy zachce mi się pić. Mój kochany zaprzecza, że chrapie,
      a jakże i łapie mnie za nogę, kiedy w sobotę zrywam się przed 9. I zawsze,
      zawsze ma czas, żeby ze mną porozmawiać.
      Mój mąż jest moim największym szczęściem, dlatego kocham jadać z nim
      śniadania, zanim wyjdzie do pracy. Głupio mi kiedy sprzeczam sie z nim o
      bzdury, zamiast zrozumieć jego racje. Kocham go za to, że jest stanowczy i że
      nie walcząc ze mną potrafi mnie do wielu rzeczy przekonać. Kocham go
      najbardziej na świecie i czuję, że jestem równie mocno kochana.
      Szczęściem jest dla mnie cała moja rodzina. Chwile, kiedy mama piecze ulubiony
      sernik, a z ogrodu rodziców dochodzi zapach skoszonej przez tatę trawy.
      Szczęściem jest, gdy w lecie mąż z moim tatą zakładają lampki na choinkę przed
      domem, po to, by zaświecić je dopiero w Święta. Gdy 91-letni dziadek udaje, że
      nie słyszy..., gra w brydża do późnych godzin nocnych i narzeka, że mu
      szanowni koledzy poumierali i... z kim, no z kim tu grać oraz gdy dwie
      niezamężne ciotki miewaja humorki.
      Szczęściem jest, gdy z mamą męża rozmawiam godzinami przez telefon i gdy jego
      tata przynosi nam rano pieczywo, gdy jesteśmy u nich z wizytą. I gdy liczna
      rodzina męża spotyka się latem u babci na wsi.
      Szczęściem są przyjaciele, nawet kiedy czasami przyjaźń okazuje się trudna. A
      nawet to - tu ukłon w Twoją stronę Ikajkaj, że się ich miało nie tak długo,
      jakbyśmy tego chcieli, że odeszli a teraz widzą nas lepiej, niż my ich.
      Szczęściem jest moja wiara w to, że Miłość wszystko zwycięża i że to jedyna
      gwarancja nieśmiertelności.
      • jeni27 Re: O szczęściu 28.11.03, 22:09
        Hm tak pieknie piszecie, ze az lzy zakrecily mi sie w oku. Co tu duzo mowic
        karzda z nas jest szczesliwa na swoj sposob. Ja moze kiedys opisze Wam swoje
        szczescie ,ale jeszcze nie jtestem na to gotowa, bo to szczescie nie jest
        jeszcze pelne tak do konca .Do mojego szczescia jeszcze brakuje mi kogos.
        Najbardziej jestem szczesliwa kiedy Was widze i moge z Wami pogadacsmile)) Tyniu
        hm zapomnialas o siostrze i y mowisz o szczesciu a gdzie jestem ja?smile))
        • tynia3 Re: O szczęściu 28.11.03, 22:32
          Ależ Jeni!!! Jak mogłam, no jak mogłam zapomnieć. Po stokroć przepraszam, czat
          (d)owa siostro. smile
    • katarzyna.br Re: O szczęściu - dla Linusi i pozostałych 28.11.03, 15:05
      Dziękując Tobie Linusiu oraz pozostałym za te ciepłe słowa, które tu
      przeczytałam, chciałam zacytować mój ulubiony wiersz autorstwa Czesława Miłosza
      pt. "Dar", który według mnie wyraża kwintesencję szczęścia.

      "Dzień taki szczęśliwy.
      Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
      Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
      Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
      Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
      Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
      Nie wstydziłem się mysleć, że byłem kim jestem.
      Nie czułem w ciele żadnego bólu.
      Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle"

      Pozdrawiam
    • ikaikaj Re: O szczęściu raz jeszcze 28.11.03, 16:21
      moj narzeczony obrazil sie,ze nie napisalam tu nic o nim,wiec pisze jeszcze razsmile

      Na poczatku byl chaos...mialam niecale 20 lat,malenkie dziecko,mieszkalam z
      rodzicami,porzucona przez mezczyzne,ktory wydawal sie byc idealem...
      Czulam sie nieszczesliwa...moze nawet wiecej niz to...
      I nagle wszystko zaczelo sie zmieniac...Poznalam wlasnie Jego...
      Poczatek byl trudny,on 12 lat starszy,porzucony przez ekscentryczna
      narzeczona...a ja...panna z dzieckiem...jak to sie mawia on po przejsciach, ona
      z przeszlosciawink
      Dlugo chodzilismy kolo siebie bojac sie nawet dotknac...
      Ktoregos dnia znalazlam pod drzwiami wiersz:
      "Nie chce cie dotknac
      Boje sie
      Boje sie twego bolu
      Chce ci zostawic twa samotnosc
      A swa obecnosc zamienic w czulosc
      Jestesmy inni
      Kazde z nas
      Ma swoje tajemnice ciemne
      Kolczasty
      Dziki
      suchy chwast
      Nadzieje nadaremne
      Spotkali sie
      Ktorys tam raz
      Spiaca krolewna ze slepym krolem
      Chce dac ci to
      Co moge dac
      Czule
      Czulej
      Najczulej..."
      I odtej pory wzystko stalo sie jasne...potrzebowalismy czasu...na to,zeby sie
      poznac,oswoic,pogodzic z tym,ze nie jestesmy dla siebie tymi "pierwszymi"...
      Ale to wszystko...to byly najszczesliwsze chwile w moim zyciu...
      Nasz pierwszy pocalunek,pierwsze "chyba cie kocham" a potem "kocham cie napewno"...
      Potem przeprowadzka,wspolny dom,urzadzanie...no i ten najwazniejszy moment...
      kiedy moj synek powiedzial do niego "tato"...to byla wlasnie kwintesencja
      szczesciasmile
      dzis jestesmy nierozlaczna rodzinasmilemama,tata,syn i jeszcze ktos(narazie nie
      chce sie ujawnic kim jestsmile )
      odnajdujemy szczescie w sobie nawzajem...mimo wojen toczonych o to kto ma skosic
      trawe,wysprzatac lazienki,poodkurzac...
      No a w czerwcu osiagniemy pelnie szczescia jako,ze bierzemy slubsmile
      Mam nadzieje,ze za kilka lat bede mogla opisac nasze zycie tak pieknie jak
      zrobilas to ty,linusiu...
      Grzesiu-kocham cie i gratuluje II stopnia specjalizacjismile
      Duzo Szczesliwsza niz kilka godzin temu
      ikaikaj
      • linusia_75 Re: O szczęściu raz jeszczei do iki :-) 28.11.03, 16:37
        Ja na jego miejscu też bym się obraziła smile. To by musiał być chyba kilogram
        truskawkowej goplany, żeby mi przeszło ...wink.
        Widzisz ika, jak pisałam Rubi, szczęście to zabwa w chowanego.
        Twoja zabawa się skończyła, otwieramy szampana! Mała lampka maleństwu nie
        zaszkodzi smile.
        Za parę lat otworzycie następną, i następną i następną: na 10, na 20, na 30
        rocznicę...
        I będziecie na wasze szczeście chuchać i dmuchać. Wiecie już, jak łatwo się
        pomylić.

        Linusia

        ps. to Ty mówiłaś, że Twój mąż nie jest romantykiem wink?
        • anatemka Re: O szczęściu 30.11.03, 21:56
          Piękne to wszystko, tez kiedyś mogłabym się tu dopisać, kiedyś... bo teraz już
          nie.
    • m_o_k_o Re: O szczęściu 01.12.03, 09:58
      Sczęściem dla mnie jest to, ze gdy nakrzycze na me dziecko, ono zawsze
      przychdzi i mówi mi że mnie kocha.
      Szczęściem jest to, ze mimo tych trudów życiowych, wiem kim jestem i czego
      chce.
      Szczęściem jestes ty Oskarku - kocham Cię w sobote sa Twoje 5 urodzinki, będe
      przy Tobie w ten dzień i w każdy następny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka