toniesamowite
28.03.09, 21:39
od jakiegos czasu prowadze korespondencje z dobra kolezanka z
Polski.Ma (miala) do mnie przyleciec na kilka dni-poplotkowac i
pozwiedzac.Pare maili wstecz przemycila jedno zdanie,ze jej syn tez
chce przyleciec-to kilkunastoletni byk,srednio mi sie to
usmiechalo,bo nie bralam tego pod uwage,wiec spytalam czy mam
rozumiec,ze chcez zabrac ze soba X?znowu przemycone w mailu zdanie-
szykuj lozko dla X-haha.Lekko wkurzona,no ale co tam-w koncu dawno
jej nie widzialam,moze niech synus jej sobie tez troche
pozwiedza.Napisalam-ok,to jak chcesz,niech bedzie.Kolejny jej mail
mnie powalil-napisala,ze sprawdzala ceny biletow i nie wie co
robic,bo stac ja tylko na jeden bilet w dwie strony.Ja moze
przewrazliwona jestem-ale odebralam to jako sugestie,ze to ja mam
byc sponsorem drugiego biletu.Odpisalam krotko,ze synek
duzy,powinien zrozumiec i ze zaproszenie dla niej samej aktualne,ale
juz jestem wkur...
czy ja sie czepiam,czy tez byscie tak nijako odebraly te maile?